nasza witryna Agresja na Irak, Nasz Dziennik wiadomości z 27.03.2003


 



NASZ DZIENNIK

Czwartek, 27 marca 2003, Nr 73 (1569)

Dział:

Ofensywa częściowo powstrzymana

Środa była kolejnym dniem ciężkich walk na południu Iraku. Dokonano też kilku kolejnych intensywnych nalotów na Bagdad. Ofensywę Amerykanów na stolicę kraju powstrzymały zaciekle broniące się oddziały armii irackiej oraz trwająca nad środkowym Irakiem burza piaskowa.
Po raz pierwszy w walkach przeciwko siłom amerykańsko-brytyjskim uczestniczyły wczoraj jednostki specjalne elitarnej irackiej Gwardii Republikańskiej. Zadając "ciężkie straty", jednostki te atakowały oddziały koalicyjne w rejonie środkowego Eufratu koło miasta Nadżaf w centrum Iraku. Wojskowe źródła irackie donoszą, że w czasie tego ataku została zabita "wielka liczba żołnierzy amerykańskich i brytyjskich" oraz zniszczono sześć pojazdów opancerzonych. Ogółem agresorzy mieli stracić w ciągu ostatnich 24 godzin śmigłowiec, 11 czołgów i 12 pojazdów opancerzonych.
Amerykański generał Vincent Brooks powiedział wczoraj podczas briefingu w kwaterze Centralnego Dowództwa USA w Katarze, że trwająca siódmy dzień kampania wojskowa przebiega zgodnie z planem. Według niego, dowództwo nie obawia się o wpływ złej pogody na przebieg "operacji". Brooks dodał, że nie ma oznak znaczących ruchów irackiej Gwardii Republikańskiej na południe od Bagdadu. Według generała, od początku wojny w Iraku siły koalicji wzięły "sporo ponad 4 tys. irackich jeńców".
Agencje informowały wczoraj także o irackim kontrataku koło Basry.
Zaskoczone siłą irackiego oporu amerykańskie dowództwo obecnie dostosowuje swą taktykę do poczynań Bagdadu. Zamiast przeć na stolicę, część wojsk inwazyjnych skierowano do walki z omijanymi początkowo punktami oporu. Silny opór Irakijczyków oraz gwałtowne burze piaskowe praktycznie wstrzymały marsz wojsk napastniczych na iracką stolicę.
Tymczasem brytyjski minister obrony Geoff Hoon oświadczył wczoraj, że ryzyko ofiar wśród ludności cywilnej Iraku zwiększy się wraz z nalotami, ale nie spowolni to kampanii wojskowej. Powiedział także, że obecnie głównym celem wojskowym jest udzielenie lotniczego wsparcia oddziałom lądowym. Podczas wczorajszych nalotów na Bagdad zbombardowano kompleks budynków rządowych, telewizję oraz koszary Gwardii Republikańskiej.
KWM, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Czwartek, 27 marca 2003, Nr 73 (1569)

Dział:

Niemieccy korespondenci ujawniają, że Amerykanie blokują informacje o wojnie
Najpierw zabili prawdę

Dziennikarze niemieccy zarzucają dowództwu wojsk inwazyjnych cenzurowanie informacji pochodzących z frontu, jak również blokowanie wielu wiadomości. Praktyki te są stosowane - jak relacjonują korespondenci niemieckich mediów - szczególnie wobec dziennikarzy pochodzących z krajów sprzeciwiających się wojnie.
Wielu korespondentów przebywających w Iraku oskarża amerykańskie centrum dowodzenia o celowe blokowanie istotnych informacji dotyczących przebiegu działań wojennych. Zdaniem korespondenta telewizji ARD Petera Puhlmanna, szczególnie niechętnie Amerykanie udzielają informacji dziennikarzom pochodzących z krajów sprzeciwiających się wojnie (między innymi z Niemiec). - O przebiegu wojny więcej możemy się dowiedzieć z amerykańskich serwisów telewizyjnych niż od dowództwa armii - twierdzi Puhlmann.
Nawet korespondenci, którzy za zgodą Pentagonu zostali akredytowani na linii frontu, nie mają pozwolenia na przekazywanie wszystkich wiadomości. Korespondent ARD Jay Tuck, który obecnie przebywa na amerykańskim lotniskowcu "USS Truman", twierdzi, że wszystkie jego korespondencje są przez amerykańskich wojskowych dokładnie kontrolowane. Podobnie na amerykańską cenzurę uskarżają się korespondenci wojenni z telewizji ZDF i magazynu "Der Spiegel".
Zdaniem korespondenta niemieckiego "Tagesschau", po rozpoczęciu wojny "najpierw umarła prawda", ponieważ wszystkie informacje podawane opinii publicznej przez siły sprzymierzone były i są celowo zmieniane (lub wręcz ukrywane) w zależności od potrzeb.
Hamburski "Der Spiegel" poinformował, że nawet prawdziwy czas rozpoczęcia ataku został utajniony. Opinia publiczna została poinformowana, że inwazja na Irak rozpoczęła się po upływie ultimatum, o godzinie drugiej w nocy czasu europejskiego, w czwartek. Natomiast "Der Spiegel", opierając się między innymi na informacjach dziennika "Washington Post", twierdzi, że już w środę - 7 godzin przed upływem ultimatum - Irak został zaatakowany przez odziały specjalne USA, które pod osłoną ciemności przekroczyły granicę kuwejcko-iracką.
Ponadto, według hamburskiego tygodnika, tak szybkie rozpoczęcie inwazji, zaraz po wygaśnięciu ultimatum (także na ten temat brak informacji) było związane z doniesieniami wywiadu amerykańskiego (CIA), którego agenci informowali, że Saddam Husajn wraz z synami przebywa w wojskowej fortecy określanej jako Dora Farm. Amerykanie natychmiast po uzyskaniu nowych danych postanowili zmodyfikować swoje plany wojenne i uderzyli z powietrza (wykorzystując rakiety tomahawk i 1-tonową bombę) na Irak jeszcze w czwartek w nocy. Do tej pory nie wiadomo tak naprawdę, czy Husajn podczas tego ataku odniósł jakiekolwiek obrażenia; według Amerykanów, został lekko ranny.
Jednak wszystkie informacje podawane przez dowództwo sił sprzymierzonych są nieścisłe i niekompletne - twierdzą niemieccy dziennikarze. Informacje o rzekomo wykrytej fabryce chemicznej okazują się nieprawdziwe. Celowo - zdaniem niemieckiej telewizji ARD - zaniżana jest też w dalszym ciągu liczba ofiar wśród ludności cywilnej.
Waldemar Maszewski, Hamburg


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Czwartek, 27 marca 2003, Nr 73 (1569)

Dział:

Młodzież przeciw wojnie

Antywojenne protesty gromadzą coraz więcej młodzieży. W ostatnich dniach manifestowała ona swój sprzeciw wobec wojny m.in. w Australii i w Niemczech. W obu krajach brutalnie potraktowała ich policja.

Hiszpania
Przeciwko wojnie protestowało również wczoraj w Madrycie tysiące hiszpańskich studentów. Wznosili hasła: "Pokój" i "Nie - wojnie". Władze Hiszpanii poparły politycznie agresję na Irak, jednak pod wpływem sprzeciwu społecznego wycofały się z planów wysłania tam żołnierzy.

Australia
Australijska policja brutalnie stłumiła zorganizowaną wczoraj w Sydney demonstrację przeciwników wojny z Irakiem. Aresztowano kilkudziesięciu manifestantów. Według uczestników marszu, w proteście wzięło udział około 15 tys. osób.
Podobne demonstracje jak w Sydney odbyły się wczoraj także w Melbourne i w Adelajdzie. Władze twierdzą, że doszło do starć z policją, w których miało uczestniczyć około 2 tys. osób.
JS, PAP, Reuters

Niemcy
W Hamburgu narasta krytyka miejscowej policji za jej brutalne zachowanie się wobec demonstracji uczniów hamburskich szkół. Zdaniem świadków, funkcjonariusze sprowokowali starcia z młodzieżą.
Antywojenna demonstracja zorganizowana w poniedziałek przez uczniów hamburskich szkół, w której udział wzięło ponad 20 tys. młodych ludzi, zakończyła się pierwszymi w Niemczech - w związku z konfliktem w Iraku - ulicznymi starciami z policją. Zdaniem członków ulicznego protestu w Hamburgu, policja zachowywała się bardzo prowokacyjnie.
Waldemar Maszewski, Hamburg

Liban
Dziesiątki tysięcy osób demonstrowało wczoraj w Bejrucie i innych miastach Libanu przeciwko wojnie w Iraku. W Trypolisie na północy doszło do czterogodzinnych starć demonstrantów z siłami porządkowymi. Policjanci użyli tam armatek wodnych i oddawali strzały w powietrze w celu rozpędzenia setek protestujących, którzy próbowali splądrować amerykański fast-food przy wjeździe do miasta, w większości zamieszkanego przez sunnitów. Manifestanci spalili portrety króla Jordanii Abdullaha II i prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka.
W Bejrucie wśród demonstrujących było ok. 4 tys. uczniów tamtejszych szkół. Po raz trzeci obiektem ataków stała się ambasada Wielkiej Brytanii. Obrzucono ją kamieniami i butelkami z benzyną.

Egipt
Przeciwko wojnie w Iraku protestowało wczoraj ok. 1500 studentów uniwersytetu w Kairze.
Uczestnicy manifestacji apelowali do władz Egiptu, by zamknęły Kanał Sueski dla amerykańskich okrętów. - Jesteśmy przeciwko reżimowi irackiemu, lecz za narodem Iraku; kraje arabskie powinny wesprzeć opór Irakijczyków - powiedział jeden z wykładowców.

USA
Szesnaście osób zablokowało wczoraj ruch na słynnej V Alei na Manhattanie w Nowym Jorku na znak protestu przeciwko izraelskiej okupacji terytoriów palestyńskich i wojnie w Iraku. Uczestnicy demonstracji obawiają się, że wojna ta odwróci uwagę świata od konfliktu na Zachodnim Brzegu Jordanu i w Strefie Gazy, umożliwiając izraelskiej armii bezprawne działania wobec Palestyńczyków. Policja aresztowała wszystkich demonstrantów pod zarzutem nieprzestrzegania zasad porządku publicznego.
KWM, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Czwartek, 27 marca 2003, Nr 73 (1569)

Dział:

Zemsta za jeńców?

Obserwatorzy w USA wyrazili oburzenie z powodu wycofania przez giełdę nowojorską NSYE akredytacji dla arabskiej telewizji Al-Dżazira oraz ostrzegli, że decyzja ta może rykoszetem uderzyć w dziennikarzy amerykańskich. - (...) Może to wzbudzić pytania na temat stosunku do innych zagranicznych agencji informacyjnych w Stanach Zjednoczonych, jeśli ich przekazy nie będą odpowiadać opiniom instytucji, wydającym akredytacje - stwierdził Bob Steele z Instytutu Poynte.
Nadająca z Kataru arabskojęzyczna stacja telewizyjna poinformowała we wtorek o cofnięciu akredytacji dla jej dwóch dziennikarzy. Decyzja giełdy nowojorskiej zapadła po krytykowanej w USA emisji przez Al-Dżazirę nagrania z amerykańskimi jeńcami schwytanymi w Iraku.
WP, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Czwartek, 27 marca 2003, Nr 73 (1569)

Dział:

Coraz więcej ofiar

Do wczorajszego południa w walkach w rejonie irackiego miasta Nadżaf zginęło co najmniej 650 Irakijczyków - poinformowało amerykańskie dowództwo. W wyniku wybuchu dwu pocisków wystrzelonych przez siły inwazyjne wczoraj rano na bagdadzkim bazarze zginęło 14 osób, a około 30 zostało rannych - podały irackie służby obrony cywilnej.
W Waszyngtonie jeszcze we wtorek szacowano, że pod Nadżaf w ostatnich dniach zginęło do 500 żołnierzy irackich. Wczoraj USA zwiększyły te szacunki do 650 ofiar. Ludzie ci mieli zginąć w wyniku ataku oddziału 7. pułku kawalerii (czołgów). Waszyngton nie podał natomiast doniesień o ofiarach wśród swoich żołnierzy. Nadżaf jest ważnym miastem położonym ok. 150 km na południe od Bagdadu.
Pentagon oceniał we wtorek, że walki pod Nadżaf były największą bitwą od czasu rozpoczęcia wojny. Według przedstawiciela Pentagonu, bitwa rozegrała się z irackimi siłami lądowymi, ale nie podano, czy byli to żołnierze regularnej armii, milicji czy Fedaini Saddama.
Tymczasem na skutek amerykańskich bombardowań zwiększa się liczba ofiar wśród ludności cywilnej. Wczoraj w wyniku wybuchu dwu pocisków wystrzelonych przez siły inwazyjne na bagdadzkim bazarze zginęło 14 osób, a około 30 zostało rannych. Pociski trafiły w zatłoczony bazar w północnej części miasta. Bagdad w nocy z wtorku na środę i w środę przed południem był celem kilku nalotów koalicji. Atakowano m.in. budynki państwowej telewizji irackiej i centralę systemu łączności satelitarnej.
Zaniepokojenie liczbą cywilnych ofiar wojny w Iraku wyrazili wczoraj szefowie dyplomacji Rosji i Francji, Igor Iwanow i Dominique de Villepin. Ministrowie domagali się także "jak najszybszego zakończenia działań zbrojnych" i "wznowienia poszukiwań uregulowania sytuacji środkami politycznymi".
PS, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Czwartek, 27 marca 2003, Nr 73 (1569)

Dział:

To nie wojna religijna!

W obliczu wojny w Iraku słowa i działania Papieża i Stolicy Apostolskiej są dowodem na to, że nie toczy się żadna wojna religijna - powiedział imam szyicki Mohamed Hassan Al Amin z Libanu. Al Amin, który należy do rodziny spokrewnionej z rodem Mahometa, powiedział w rozmowie z włoską stacją RAI, że "wszystko, co zrobił Watykan, co powiedział Papież, nie upoważnia nikogo do mówienia o wojnie religijnej czy też do obawiania się o jej wybuch".
- Słowa Papieża są słowami miłości, podobnie jak wszystkie święte pisma religii monoteistycznych - powiedział Al Amin. Mówiąc o muzułmanach dopuszczających się w krajach nieislamskich przemocy, imam przyznał, że chciałby zwrócić uwagę "na przesłanie Papieża, który pokazuje drogę, którą musi pójść cała ludzkość. Powinniśmy się wzajemnie rozumieć i wspierać".
JS, KAI


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Czwartek, 27 marca 2003, Nr 73 (1569)

Dział:

Najgroźniejsza opozycja Iraku
Kurdowie

Kurdowie należą do starożytnego narodu Bliskiego Wschodu. Są wyznawcami sunnickiego islamu i obecnie dzielą się na wiele różnych grup językowych. Liczbę Kurdów szacuje się na 25-45 mln. Najwięcej mieszka ich w: Turcji (50 procent), Iranie (blisko 25 proc.), Iraku (15 proc.) i Syrii (ok. 5 proc.).
Po I wojnie światowej, w 1920 r. zwycięskie mocarstwa traktatem z Severes postanowiły na wschodzie Anatolii (dzisiejsza Turcja) i w prowincji Mosul (dzisiejszy Irak) stworzyć niepodległy Kurdystan. Nigdy jednak to postanowienie nie weszło w życie. W 1925 r. Wielka Brytania zawarła układ z Irakiem i Turcją, na mocy którego podzielono Kurdystan na część większą - turecką, i mniejszą - iracką, która była bogata w ropę. Pozostała część należała do ówczesnej Persji (dzisiejszy Iran). Społeczność kurdyjska znalazła się też w Syrii i na Zakaukaziu. Turcja, Irak, Iran i Afganistan zawarły 8 lipca 1937 r. pakt, na mocy którego postanowiono skoordynować walkę z dążeniami niepodległościowymi Kurdów.

Sytuacja w Turcji
Mieszka tu największa grupa, ok. 15-20 mln Kurdów. Uważa się, że obecnie w parlamencie tureckim interesy tej społeczności reprezentuje Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (APK, islamska partia umiarkowana), która w ubiegłym roku doszła do władzy. Na jej czele stoi Tayyip Erdogan. Kilka dni temu został on zatwierdzony na stanowisku premiera. Ponadto na terytorium Turcji działa radykalna Partia Pracy Kurdystanu (PKK) Abdullaha Ocalana, przebywającego w więzieniu tureckim.
Ankara jest przeciwna powstaniu niepodległego Kurdystanu, tak jak każdej próbie władzy Kurdów w swoim regionie i w szerszym znaczeniu w ich uczestnictwie we władzach centralnych Turcji, w ramach instytucji Republiki Tureckiej. Wobec perspektywy obalenia Saddama Husajna Turcja zażądała od USA gwarancji integralności terytorialnej Iraku oraz odrzucenia propozycji stworzenia państwa kurdyjskiego. Ankara boi się przyjęcia przez Kurdów bogatego w ropę regionu Kirkuk - historycznej stolicy Kurdów.
Śledzą oni w Turcji z dużą uwagą wojnę USA z Irakiem. Uważają, że jeżeli w Iraku powstanie rząd, to pojawi się szansa dla Kurdów na utworzenie niepodległego Kurdystanu.

Sytuacja w Iranie
Duża społeczność kurdyjska mieszka również w Iranie. W tym 70-milionowym kraju żyje ok. 7-10 mln Kurdów. W 1945 r. w Iranie została utworzona Republika Kurdyjska, jednak szybko została zlikwidowana przez władze centralne. Istnieje tu region pod nazwą "Kurdystan". W Iranie Kurdowie korzystają z wielu praw, odmawianych cały czas Kurdom w Turcji.
Mniejszość ta ma swoją reprezentację polityczną w parlamencie irańskim. Obecnie zasiada w nim 22 deputowanych kurdyjskich. Jednak zostali oni wybrani jako deputowani niezależni i nie mają prawa tworzyć partii kurdyjskich. W Iranie znalazła się też część opozycji irackiej.

Sytuacja w Iraku
Po II wojnie światowej dochodziło tu kilkakrotnie do powstań kurdyjskich.
We wrześniu 1961 r. na północy Iraku wybuchło powstanie prowadzone przez Mustafa al-Barzaniego pod hasłem: "Autonomia dla Kurdystanu, demokracja dla Iraku". W 1970 r. reżim w Bagdadzie zgodził się na utworzenie autonomicznego regionu kurdyjskiego, a język kurdyjski stał się drugim językiem w państwie. Kurdowie jednak chcieli mieć w swoim posiadaniu bogaty w ropę region Kirkuk i w 1972 r. doszło do trwających do 1975 r. walk między Kurdami a wojskiem rządowym.
Powstanie kurdyjskie wygasło wskutek porozumienia iracko-irańskiego, na mocy którego pozbawiono Kurdów dostaw broni z Iranu. Po upadku powstania kilkaset tysięcy Kurdów zostało wypędzonych do Turcji i Iranu. Kolejne represje spotkały ich od władz w Bagdadzie w okresie wojny iracko-irańskiej. Najgłośniejszym przypadkiem było użycie w marcu 1988 r. przez reżim Saddama Husajna broni chemicznej wobec mieszkańców miasteczka Halabdża. Podczas tego ataku zginęło ok. 5 tys. osób.
W sumie w tym okresie do Turcji i Iranu uciekło ok. 100 tys. Kurdów. Kolejne wielkie powstanie kurdyjskie nastąpiło w wyniku klęski Saddama w wojnie w Zatoce Perskiej. Powstańcy opanowali na krótki czas niemal cały obszar północnego Iraku wraz z miastem Kirkuk. Jednak wojskom rządowym udało się szybko stłumić to powstanie. Dnia 5 kwietnia 1991 r. ONZ przyjęła rezolucję nr 688, obligującą USA do obrony Kurdów w przypadku irackiego ataku.

Utworzenie Kurdystanu
W październiku 1991 r. ONZ zdecydowała się na utworzenie w północnym Iraku autonomicznego Kurdystanu. Celem państw zachodnich było zahamowanie napływu do Turcji setek tysięcy uciekinierów kurdyjskich przed prześladowaniami ze strony reżimu w Bagdadzie. Terytorium Kurdystanu zajmuje ok. 40 tys. km kw. i jest zamieszkane przez ok. 3,5 mln Kurdów. Pozostałych ok. 2 mln Kurdów żyje w nienależących do Kurdystanu bogatych w ropę okręgach Kirkuk, Sinjar, Chanaqin.
Terytorium Kurdystanu ochrania lotnictwo amerykańskie stacjonujące w Turcji. Centralne władze irackie nie sprzeciwiły się inicjatywie ONZ i od października 1991 r. zaczęły wycofywać swoją administrację cywilną z trzech okręgów administracyjnych, które weszły w skład Kurdystanu - Duhok, Erbil, Souleimaniah. Jednak odcięły terytorium kurdyjskie od irackiej sieci elektrycznej i nałożyły embargo na benzynę.

Władza w Kurdystanie
Początkowo władzę regionalną w Kurdystanie przejął Zjednoczony Front Kurdystanu, grupujący 8 lokalnych partii politycznych. Jego zadaniem było przeprowadzenie wyborów lokalnych. Odbyły się one 18 maja 1992 r. i w ich wyniku utworzono Parlament Kurdyjski. W lipcu 1992 r. utworzono rząd jedności narodowej.
Mimo przeprowadzenia demokratycznych wyborów na terenie Kurdystanu państwa zachodnie nie uznały regionalnego rządu kurdyjskiego i odmówiły mu poparcia finansowego. Stało się tak dlatego, że Turcja (sojusznik USA) w obawie przed powstaniem niepodległego Kurdystanu zaczęła wywierać presję na USA i państwa zachodnie, aby wstrzymały się przed popieraniem takiego scenariusza.
Faktycznie na terenie Kurdystanu rządzą dwa rządy. Na północy tworzy go partia PDK, a na południu UPK. Rządy te posiadają własnych ministrów i odrębną administrację. Swój względny dobrobyt Kurdystan zawdzięcza w dużej mierze wprowadzonemu przez ONZ w 1995 r. tzw. programowi "Ropa za żywność" (rezolucja 986 ONZ). Na podstawie tego programu 13 proc. dochodów ze sprzedawanej przez Irak ropy jest przyznawanych autonomicznemu Kurdystanowi. Od 1997 do 2001 roku autonomicznemu Kurdystanowi zostało przyznanych 4,9 mld USD. Dzięki tym funduszom stał się on wielkim placem budowy. Obecnie poziom życia jest w nim dużo większy niż w rejonach kontrolowanych przez Bagdad.

Plany federalizacji Iraku
W październiku 1998 r. za sprawą administracji byłego prezydenta USA Billa Clintona został podpisany Akt Wyzwolenia Iraku. Przewiduje on poparcie dla opozycji irackiej, również dla partii kurdyjskich, w doprowadzeniu do obalenia dyktatury Saddama Husajna.
Od 8 miesięcy, jak donosi "La Croix" (6 luty 2003 r.) w artykule "A jeżeli Irak stałby się państwem federalnym?", rektor uniwersytetu w Erbil Saedi Barzinji (swego czasu pełnił funkcję ministra gospodarki i finansów Kurdystanu), przygotowuje projekt federacji irackiej, w której Kirkuk byłby stolicą regionu Kurdystan. Projekt ten jest realizowany na zamówienie opozycji irackiej. Kurdowie uważają, że federacja byłaby wielkim wydarzeniem w dziejach Iraku.
Federację miałyby tworzyć dwie jednostki: Kurdystan iracki i część arabska. Pomija się natomiast roszczenia opozycji szyickiej, domagającej się regionu szyickiego (na południu Iraku) w przyszłej federacji.
Zbigniew Kusiak


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Czwartek, 27 marca 2003, Nr 73 (1569)

Dział:

Szyici

Szyizm iracki jest dużo starszy od irańskiego. Powstał i jest w Mezopotamii elementem rodzimym. Wszyscy szyiccy imamowie byli Arabami, a najważniejsze do dziś miejsca święte i ośrodki teologiczne szyizmu: An-Nadżaf, Karbala, Samarra i Al-Kazimijja, leżą na terenie Iraku - arabskiego od VII w. po n.Chr.
Według różnych szacunków, szyici stanowią w Iraku 45-55 proc. ludności. Począwszy od 1958 r. opozycja szyicka brała czynny udział we wszystkich najważniejszych wydarzeniach w życiu kraju, starając się chronić religię od niszczących wpływów ideologii sekularystycznych - najpierw od wpływów komunistycznych, później zaś, od 1968 r., od ideologii basistowskiej.
Pod koniec lat 60. szyici zaczęli wyraźniej odczuwać pewien kryzys tożsamości, ponieważ panarabizm partii Baas identyfikowali z sunnitami. Przyczyniło się to do wzrostu w Iraku nastrojów fundamentalistycznych, co należy traktować przede wszystkim jako obronę własnych wartości.
JS


www.naszdziennik.pl

Nasz Dziennik, Nasz Dziennik, 2003-03-27

powrot