nasza witryna Ziemia i woda tylko dla Izraelczyków
Grażyna Dziedzińska, Nasz Dziennik, 02.07.2003


  Premier Izraela Ariel Szaron nieustannie wygraża "palestyńskim terrorystom", tj. walczącym samotnie i z bezprzykładnym poświęceniem na oczach obojętnego świata o wolność i ziemię ojczystą Palestyńczykom. Jednocześnie sam dokonuje ludobójstwa na cywilnej ludności Palestyny i obecnie robi wszystko, żeby nie dopuścić do urzeczywistnienia planu pokojowego na Bliskim Wschodzie.

Jednym z głównych założeń planu jest ewakuacja żydowskich osadników z części (sic!) okupowanych ziem palestyńskich, Zachodniego Brzegu Jordanu i Gazy oraz zaprzestanie nielegalnego budownictwa żydowskiego na tych terenach. Te punkty planu doprowadzają do białej gorączki izraelskich szowinistów z Szaronem na czele, który zresztą nie patyczkując się, cynicznie poinstruował ostatnio kolonialistów Palestyny, jak mają sobie poczynać w tej sytuacji. "Budowa osiedli - stwierdził - może być kontynuowana, ale nie należy się z nią afiszować i świętować, a tylko budować." Trudno się temu dziwić, Szaron zawsze mówił, że "nie odda ani skrawka ziemi" [palestyńskiej - przyp. autorki] i "nie zgodzi się na żadne rozmowy pokojowe z Palestyńczykami". Lekceważył wszelkie rezolucje ONZ i konwencje międzynarodowe na ten temat, bowiem wiedział, że ma silne poparcie ze strony USA w swych bezprawnych poczynaniach.
Warto przypomnieć, że na intensywną akcję budowy osiedli Izrael otrzymał ogromną pomoc materialną od Stanów Zjednoczonych, a także od światowych organizacji syjonistycznych i żydowskiej finansjery. Szaron osobiście przyłożył rękę do grabieży palestyńskiej ziemi. Po wojnie październikowej jako minister rolnictwa w rządzie Begina (potem ministra obrony) praktycznie biorąc, był ministrem kolonizacji - bo tylko ta część zagadnień "rolnych" naprawdę go interesowała. Udzielał wszechstronnego poparcia uzbrojonym i przeszkolonym wojskowo Żydom - osadnikom oraz terrorystycznym organizacjom żydowskim w rodzaju KACH założonej przez "wojującego rabina" Meira Kahane, umiejętnie zniechęcającym Palestyńczyków do pozostawania na ziemi swoich praprzodków, w tym Kananejczyków.

Komandosi żydowscy strzelali do... owiec

Chęć zawładnięcia jak największymi połaciami ziemi palestyńskiej przez organizacje syjonistyczne datuje się jeszcze od czasów panowania osmańskiego w tym kraju. Wówczas plan ten się nie powiódł, jednak za czasów mandatu brytyjskiego Agencja Żydowska otrzymała lub wydzierżawiła od władz mandatowych przeszło 0,5 mln dunamów (1 dunam = 910 m kw.) ziemi. Przed utworzeniem państwa Izrael w Galilei było 210 wsi palestyńskich, z których władze zniszczyły 135, konfiskując ziemię i wypędzając arabskich mieszkańców. Po powołaniu reżimu izraelskiego syjonistyczne władze zagarnęły większość ziemi znajdującej się w jego granicach. W 1948 r. Izraelczycy wydalili znaczącą część ludności Negewu, z 48 tys. Palestyńczyków pozostało tam tylko 13 tys., resztę wygnano, tak jak stali, do Jordanii i na Synaj. W chwili powołania Izraela na jego terytorium było 575 wsi arabskich - władze izraelskie spacyfikowały 478, pozostało więc tylko 97 wsi z wegetującymi w nich w opłakanych warunkach palestyńskimi mieszkańcami.
W czerwcu 1949 r. wygnano ludność wsi: Al-Hasas, Kabatija, Al Dżwana, z okolic Safadu na północ Palestyny, a wioski zrównano z ziemią. W sierpniu 1950 r. wypędzono siłą do Gazy pozostałą ludność miasta Madżal Askalon w liczbie 2 tys. osób. W styczniu 1951 r. izraelski reżim wyrzucił mieszkańców 13 wsi z okolic Wadi Ara (rejonu tzw. Trójkąta) i zaanektował je. We wrześniu wyrzucono mieszkańców wsi Urum al-Faradż koło Naharii, a wieś zburzono. W latach 1976-1977 r., za rządów bloku Partii Pracy - Maarach, Tel Awiw położył nacisk na rozkręcanie operacji osiedleńczej (z czym w pełni zgadzały się też partie prawicowe). Partia Pracy dążyła przede wszystkim do tego, aby umocnić władanie Izraela na okupowanych terytoriach i we wschodniej, arabskiej części Jerozolimy. W tym okresie powstały 74 kolonie, z tego 25 na syryjskich wzgórzach Golan (okupowanych przez Żydów), 21 w dolinie Jordanu, 7 w okolicach Hebronu i Betlejem, 17 w Strefie Gazy i Rafah, 4 w Szarm el-Szejch oraz w trzech innych regionach. Jeśli uwzględnimy jeszcze posterunki Nahal, które były zalążkiem nowych osad, liczba ta wzrośnie do 100.
Ariel Szaron jako minister rolnictwa powołał specjalnie wyszkolone i uzbrojone bandy tzw. zielonych komandosów do grabieży ziemi w Negewie. Bojówkarze ci niszczyli zasiewy, m.in. posypując ziemię trującymi substancjami (co czynią do dziś), bili kolbami karabinów bezbronnych Beduinów, strzelali do beduińskich owiec, burzyli studnie i zaganiali koczowników siłą do specjalnych "miejsc odosobnienia".

Bezprawne "ustawy"

Oprócz przepędzania przemocą rdzennej ludności Palestyny z jej ziemi okupanci obwarowali się licznymi ustawami i dekretami ograniczającymi obecność arabską w Palestynie, z dalszym zamiarem całkowitej jej likwidacji. Można tu wymienić np.:
- Ustawę o Własności Osób Nieobecnych z 1950 r. Miała ona na celu określenie prawnej sytuacji własności Palestyńczyków, którzy opuścili kraj pod przymusem Żydów, po wojnie 1948 r. Własność tę przekazywano kuratorowi mianowanemu przez Tel Awiw. W myśl tej ustawy za nieobecną uchodzi każda osoba, która "zamieszkiwała Palestynę i opuściła ją w okresie od 27 XI 1948 r. do zakończenia stanu wyjątkowego, aby udać się za granicę albo do rejonów opanowanych przez siły, które starały się nie dopuścić do powstania państwa Izrael". Dotyczyła ona więc Palestyńczyków, którzy odwiedzili kraje arabskie albo zmienili miejsce zamieszkania. Za własność nieobecnych Arabów, którą można dowolnie dysponować, uznano również własność Muzułmańskiej Fundacji, której ziemie stanowiły 1/16 terytorium Palestyny.
- Brytyjskie ustawy o stanie wyjątkowym z 1945 r. Na mocy art. 12 władze wojskowe mogą ogłosić dowolny rejon "strefą zamkniętą", do której nie wolno wchodzić ani jej opuszczać bez zezwolenia gubernatora wojskowego.
- Liczne dekrety dotyczące strefy "bezpieczeństwa" - na ich mocy minister obrony może ogłosić dowolny rejon "strefą bezpieczeństwa" i zakazać jej opuszczania lub wjazdu do niej. Może też wydalić mieszkańców takiej strefy w ciągu 2 tygodni.
- Nadzwyczajne przepisy dotyczące uprawy ugorów: ustawa regulująca sprawy konfiskaty nieruchomości ze względu na "bezpieczeństwo państwa", "porządek publiczny", "przyjęcie nowych imigrantów"; ustawa o własności ziemi z 1953 r. reguluje sprawy przejęcia ziemi na podstawie wyżej wymienionych ustaw.
Istnieje też mniej znany, podstępny sposób odbierania ziemi na podstawie tzw. Prawa Imperium Ottomańskiego. W myśl tego prawa sułtan mógł zajmować "ziemie leżące odłogiem". Obecnie ustawa ta jest realizowana w ten sposób, że ziemie przechodzą na własność państwa izraelskiego, jeśli rolnik arabski w ciągu 21 dni nie przedstawi dokumentów własności. Tymczasem wiele rodzin w wyniku wojen i różnorodnych zawirowań na Bliskim Wschodzie nie ma już rzecz jasna dokumentów zaświadczających ich prawo do działek uprawianych od pokoleń. Jednak nieliczący się z opinią światową i prawem międzynarodowym Izrael wyjątkowo skrupulatnie przestrzega praw np. ottomańskich lub brytyjskich, oczywiście tych, które "usprawiedliwiają" rugowanie z ziemi i prześladowania Palestyńczyków.
Poza konfiskatą ziemi przez izraelskich okupantów pod osłoną "prawa" ma też miejsce konfiskata przy użyciu innych osobliwych metod, np. pod pretekstem "poszukiwań nafty" albo "prac archeologicznych". To właśnie tzw. prace archeologiczne doprowadziły do powstania m.in. osiedla Szilo dla Izraelczyków koło Ramallah na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu.

Cenniejsza niż złoto

"Na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu - pisze korespondent paryskiego "Le Monde Diplomatique" - a także wokół Jerozolimy wszędzie widzi się place budowy, to powstają nowe albo są rozbudowywane stare osiedla osadników żydowskich. (...) W oczkach tej sieci tu i ówdzie widać wsie palestyńskie, a raczej to, co z nich zostało, ponieważ ziemie rolne - poza terenami zamieszkałymi - Izraelczycy skonfiskowali. Nic więc dziwnego, że Palestyńczycy duszą się w pętli, która się wokół nich zaciska, nie pozwalając, zwłaszcza teraz w warunkach wojny na wyżywienie rodzin. Sytuacja jest tym trudniejsza, iż w związku z drastycznym ograniczeniem dostępu do źródeł wody, palestyńscy rolnicy nie są w stanie w wystarczającym stopniu eksploatować nawet tych skrawków gruntów, które im pozostawiono, nie mówiąc o sadach oliwnych i cytrusowych oraz hodowli bydła i owiec."
Woda na Bliskim Wschod1zie, szczególnie w rzadko zraszanej deszczami i nękanej silnymi upałami Palestynie, jest niewątpliwie cenniejsza niż złoto. Tylko że to "złoto" jest też rabowane przez izraelskich terrorystów Palestyńczykom. Palestyńskie miasta i wsie są całkowicie zależne od systemów wodnych i energetycznych, kontrolowanych przez okupantów, którzy jeśli chcą, ograniczają ich dostawy lub w ogóle je odcinają. Brak wody daje się we znaki nie tylko na palestyńskich poletkach, ale też w szpitalach, sklepach spożywczych, domach.
Reżim izraelski przywłaszczył sobie 80 proc. zasobów wodnych na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu, co zaspokaja 70 proc. zapotrzebowania izraelskiego przemysłu i rolnictwa na wodę. Jeden z instytutów naukowych w Londynie podał, że jeszcze przed agresją Izraela na kraje arabskie w 1967 r. Tel Awiw wyczerpał 55 proc. wody z Zachodniego Brzegu Jordanu, drążąc studnie głębinowe na zboczach wzgórz otaczających ten region, czyli na obrzeżach zbiornika wodnego, na którym położony jest Zachodni Brzeg. Tymczasem Palestyńczykom nie wolno bez specjalnego zezwolenia wiercić studni. Żydzi mogą je tworzyć i dowolnie zraszać swoje pola. Po zaanektowaniu przez Izrael Zachodniego Brzegu wiele studni wykopano głównie w dolinie Jordanu. Wszystkie one dają około 17 mln m sześc. wody z rzeki Jordan.
Rabunkowa gospodarka grozi wyczerpaniem zasobów wodnych. Wiele studni głębinowych powstało w pobliżu źródeł na terenach okupowanych, co jest sprzeczne z jordańskim prawem, zakazującym drążenia studni wokół źródeł. W rezultacie wiele źródeł już wyschło, a inne wysychają. Izraelczycy wydrążyli dwie studnie głębinowe w pobliżu źródła Ajn as-Sułtan w Jerychu, co doprowadziło do jego wyschnięcia. W rezultacie wykopania studni obok źródła al-Audża oaza al-Audża przemieniła się w pustynię. Rozpaczliwa jest sytuacja w przeludnionej i pozbawionej przemysłu i utrzymującej się z rolnictwa Gazie. El Chudari, geolog, były dziekan Uniwersytetu w Gazie, powiedział zagranicznym dziennikarzom: "Izrael od dawna przetaczał wodę z Gazy, aby nawadniać tereny na pustyni Negew, znajdującej się w jego granicach. Jednocześnie Wadi - Gaza, jedyny duży potok w tej strefie, biorący początek w Izraelu, został tam skierowany. Gaza pozostała bez zbiornika wodnego. Ponadto żydowscy osadnicy wywiercili wiele studzien, nadmiernie eksploatując wody podskórne, a deszcze rzadko padają".
Nowo powstające osiedla izraelskie są skanalizowane i władze pozwalają osadnikom czerpać dowolne ilości wody, podczas gdy palestyńskim rolnikom wodę się reglamentuje, nie pozwala się remontować studni ani zwiększać ich wydajności, np. pogłębiać starych, wysychających, aby dotrzeć do nowych nitek wodnych. Przy tym coraz częściej studnie są skażone wodą morską albo ściekami (w palestyńskich obozach dla uchodźców brak jest kanalizacji). W dodatku nawet za tak marną wodę Palestyńczycy muszą płacić wysokie podatki (w każdej studni zainstalowany jest licznik). Duże skażenie wody powoduje zatrucia i wzrost zachorowań związanych z żołądkiem. Wiele palestyńskich dzieci cierpi na pasożyty i ameby. Wzrost zasolenia gleby zagraża sadom cytrusowym i już teraz powoduje pustynnienie ziemi w rejonach zamieszkałych przez Palestyńczyków.

Grażyna Dziedzińska, Nasz Dziennik, 2003-07-02

powrot