|
Premier Izraela Ariel
Szaron nieustannie wygraża "palestyńskim terrorystom", tj. walczącym
samotnie i z bezprzykładnym poświęceniem na oczach obojętnego świata
o wolność i ziemię ojczystą Palestyńczykom. Jednocześnie sam dokonuje
ludobójstwa na cywilnej ludności Palestyny i obecnie robi wszystko,
żeby nie dopuścić do urzeczywistnienia planu pokojowego na Bliskim
Wschodzie.
Jednym z głównych założeń planu jest ewakuacja
żydowskich osadników z części (sic!) okupowanych ziem palestyńskich,
Zachodniego Brzegu Jordanu i Gazy oraz zaprzestanie nielegalnego
budownictwa żydowskiego na tych terenach. Te punkty planu doprowadzają
do białej gorączki izraelskich szowinistów z Szaronem na czele,
który zresztą nie patyczkując się, cynicznie poinstruował ostatnio
kolonialistów Palestyny, jak mają sobie poczynać w tej sytuacji. "Budowa
osiedli - stwierdził - może być kontynuowana, ale nie należy się z
nią afiszować i świętować, a tylko budować." Trudno się temu dziwić,
Szaron zawsze mówił, że "nie odda ani skrawka ziemi" [palestyńskiej
- przyp. autorki] i "nie zgodzi się na żadne rozmowy pokojowe z
Palestyńczykami". Lekceważył wszelkie rezolucje ONZ i konwencje
międzynarodowe na ten temat, bowiem wiedział, że ma silne poparcie ze
strony USA w swych bezprawnych poczynaniach.
Warto przypomnieć,
że na intensywną akcję budowy osiedli Izrael otrzymał ogromną pomoc
materialną od Stanów Zjednoczonych, a także od światowych organizacji
syjonistycznych i żydowskiej finansjery. Szaron osobiście przyłożył
rękę do grabieży palestyńskiej ziemi. Po wojnie październikowej jako
minister rolnictwa w rządzie Begina (potem ministra obrony) praktycznie
biorąc, był ministrem kolonizacji - bo tylko ta część zagadnień "rolnych"
naprawdę go interesowała. Udzielał wszechstronnego poparcia uzbrojonym i
przeszkolonym wojskowo Żydom - osadnikom oraz terrorystycznym organizacjom
żydowskim w rodzaju KACH założonej przez "wojującego rabina" Meira Kahane,
umiejętnie zniechęcającym Palestyńczyków do pozostawania na ziemi swoich
praprzodków, w tym Kananejczyków.
Komandosi żydowscy strzelali
do... owiec
Chęć zawładnięcia jak największymi połaciami ziemi
palestyńskiej przez organizacje syjonistyczne datuje się jeszcze od czasów
panowania osmańskiego w tym kraju. Wówczas plan ten się nie powiódł,
jednak za czasów mandatu brytyjskiego Agencja Żydowska otrzymała lub
wydzierżawiła od władz mandatowych przeszło 0,5 mln dunamów (1 dunam =
910 m kw.) ziemi. Przed utworzeniem państwa Izrael w Galilei było 210
wsi palestyńskich, z których władze zniszczyły 135, konfiskując ziemię
i wypędzając arabskich mieszkańców. Po powołaniu reżimu izraelskiego
syjonistyczne władze zagarnęły większość ziemi znajdującej się w jego
granicach. W 1948 r. Izraelczycy wydalili znaczącą część ludności Negewu,
z 48 tys. Palestyńczyków pozostało tam tylko 13 tys., resztę wygnano,
tak jak stali, do Jordanii i na Synaj. W chwili powołania Izraela na jego
terytorium było 575 wsi arabskich - władze izraelskie spacyfikowały 478,
pozostało więc tylko 97 wsi z wegetującymi w nich w opłakanych warunkach
palestyńskimi mieszkańcami.
W czerwcu 1949 r. wygnano ludność wsi:
Al-Hasas, Kabatija, Al Dżwana, z okolic Safadu na północ Palestyny,
a wioski zrównano z ziemią. W sierpniu 1950 r. wypędzono siłą do
Gazy pozostałą ludność miasta Madżal Askalon w liczbie 2 tys. osób. W
styczniu 1951 r. izraelski reżim wyrzucił mieszkańców 13 wsi z okolic
Wadi Ara (rejonu tzw. Trójkąta) i zaanektował je. We wrześniu wyrzucono
mieszkańców wsi Urum al-Faradż koło Naharii, a wieś zburzono. W latach
1976-1977 r., za rządów bloku Partii Pracy - Maarach, Tel Awiw położył
nacisk na rozkręcanie operacji osiedleńczej (z czym w pełni zgadzały
się też partie prawicowe). Partia Pracy dążyła przede wszystkim do tego,
aby umocnić władanie Izraela na okupowanych terytoriach i we wschodniej,
arabskiej części Jerozolimy. W tym okresie powstały 74 kolonie, z tego
25 na syryjskich wzgórzach Golan (okupowanych przez Żydów), 21 w dolinie
Jordanu, 7 w okolicach Hebronu i Betlejem, 17 w Strefie Gazy i Rafah,
4 w Szarm el-Szejch oraz w trzech innych regionach. Jeśli uwzględnimy
jeszcze posterunki Nahal, które były zalążkiem nowych osad, liczba
ta wzrośnie do 100.
Ariel Szaron jako minister rolnictwa powołał
specjalnie wyszkolone i uzbrojone bandy tzw. zielonych komandosów
do grabieży ziemi w Negewie. Bojówkarze ci niszczyli zasiewy,
m.in. posypując ziemię trującymi substancjami (co czynią do dziś), bili
kolbami karabinów bezbronnych Beduinów, strzelali do beduińskich owiec,
burzyli studnie i zaganiali koczowników siłą do specjalnych "miejsc
odosobnienia".
Bezprawne "ustawy"
Oprócz przepędzania
przemocą rdzennej ludności Palestyny z jej ziemi okupanci obwarowali
się licznymi ustawami i dekretami ograniczającymi obecność arabską
w Palestynie, z dalszym zamiarem całkowitej jej likwidacji. Można tu
wymienić np.:
- Ustawę o Własności Osób Nieobecnych z 1950 r. Miała
ona na celu określenie prawnej sytuacji własności Palestyńczyków,
którzy opuścili kraj pod przymusem Żydów, po wojnie 1948 r. Własność tę
przekazywano kuratorowi mianowanemu przez Tel Awiw. W myśl tej ustawy
za nieobecną uchodzi każda osoba, która "zamieszkiwała Palestynę i
opuściła ją w okresie od 27 XI 1948 r. do zakończenia stanu wyjątkowego,
aby udać się za granicę albo do rejonów opanowanych przez siły, które
starały się nie dopuścić do powstania państwa Izrael". Dotyczyła ona więc
Palestyńczyków, którzy odwiedzili kraje arabskie albo zmienili miejsce
zamieszkania. Za własność nieobecnych Arabów, którą można dowolnie
dysponować, uznano również własność Muzułmańskiej Fundacji, której
ziemie stanowiły 1/16 terytorium Palestyny.
- Brytyjskie ustawy o
stanie wyjątkowym z 1945 r. Na mocy art. 12 władze wojskowe mogą ogłosić
dowolny rejon "strefą zamkniętą", do której nie wolno wchodzić ani jej
opuszczać bez zezwolenia gubernatora wojskowego.
- Liczne dekrety
dotyczące strefy "bezpieczeństwa" - na ich mocy minister obrony może
ogłosić dowolny rejon "strefą bezpieczeństwa" i zakazać jej opuszczania
lub wjazdu do niej. Może też wydalić mieszkańców takiej strefy w ciągu
2 tygodni.
- Nadzwyczajne przepisy dotyczące uprawy ugorów: ustawa
regulująca sprawy konfiskaty nieruchomości ze względu na "bezpieczeństwo
państwa", "porządek publiczny", "przyjęcie nowych imigrantów"; ustawa o
własności ziemi z 1953 r. reguluje sprawy przejęcia ziemi na podstawie
wyżej wymienionych ustaw.
Istnieje też mniej znany, podstępny sposób
odbierania ziemi na podstawie tzw. Prawa Imperium Ottomańskiego. W
myśl tego prawa sułtan mógł zajmować "ziemie leżące odłogiem". Obecnie
ustawa ta jest realizowana w ten sposób, że ziemie przechodzą na
własność państwa izraelskiego, jeśli rolnik arabski w ciągu 21 dni
nie przedstawi dokumentów własności. Tymczasem wiele rodzin w wyniku
wojen i różnorodnych zawirowań na Bliskim Wschodzie nie ma już rzecz
jasna dokumentów zaświadczających ich prawo do działek uprawianych od
pokoleń. Jednak nieliczący się z opinią światową i prawem międzynarodowym
Izrael wyjątkowo skrupulatnie przestrzega praw np. ottomańskich lub
brytyjskich, oczywiście tych, które "usprawiedliwiają" rugowanie z
ziemi i prześladowania Palestyńczyków.
Poza konfiskatą ziemi przez
izraelskich okupantów pod osłoną "prawa" ma też miejsce konfiskata przy
użyciu innych osobliwych metod, np. pod pretekstem "poszukiwań nafty"
albo "prac archeologicznych". To właśnie tzw. prace archeologiczne
doprowadziły do powstania m.in. osiedla Szilo dla Izraelczyków koło
Ramallah na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu.
Cenniejsza niż złoto
"Na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu - pisze korespondent
paryskiego "Le Monde Diplomatique" - a także wokół Jerozolimy wszędzie
widzi się place budowy, to powstają nowe albo są rozbudowywane stare
osiedla osadników żydowskich. (...) W oczkach tej sieci tu i ówdzie
widać wsie palestyńskie, a raczej to, co z nich zostało, ponieważ ziemie
rolne - poza terenami zamieszkałymi - Izraelczycy skonfiskowali. Nic
więc dziwnego, że Palestyńczycy duszą się w pętli, która się wokół nich
zaciska, nie pozwalając, zwłaszcza teraz w warunkach wojny na wyżywienie
rodzin. Sytuacja jest tym trudniejsza, iż w związku z drastycznym
ograniczeniem dostępu do źródeł wody, palestyńscy rolnicy nie są w
stanie w wystarczającym stopniu eksploatować nawet tych skrawków gruntów,
które im pozostawiono, nie mówiąc o sadach oliwnych i cytrusowych oraz
hodowli bydła i owiec."
Woda na Bliskim Wschod1zie, szczególnie w
rzadko zraszanej deszczami i nękanej silnymi upałami Palestynie, jest
niewątpliwie cenniejsza niż złoto. Tylko że to "złoto" jest też rabowane
przez izraelskich terrorystów Palestyńczykom. Palestyńskie miasta i wsie
są całkowicie zależne od systemów wodnych i energetycznych, kontrolowanych
przez okupantów, którzy jeśli chcą, ograniczają ich dostawy lub w ogóle
je odcinają. Brak wody daje się we znaki nie tylko na palestyńskich
poletkach, ale też w szpitalach, sklepach spożywczych, domach.
Reżim
izraelski przywłaszczył sobie 80 proc. zasobów wodnych na okupowanym
Zachodnim Brzegu Jordanu, co zaspokaja 70 proc. zapotrzebowania
izraelskiego przemysłu i rolnictwa na wodę. Jeden z instytutów naukowych
w Londynie podał, że jeszcze przed agresją Izraela na kraje arabskie w
1967 r. Tel Awiw wyczerpał 55 proc. wody z Zachodniego Brzegu Jordanu,
drążąc studnie głębinowe na zboczach wzgórz otaczających ten region,
czyli na obrzeżach zbiornika wodnego, na którym położony jest Zachodni
Brzeg. Tymczasem Palestyńczykom nie wolno bez specjalnego zezwolenia
wiercić studni. Żydzi mogą je tworzyć i dowolnie zraszać swoje
pola. Po zaanektowaniu przez Izrael Zachodniego Brzegu wiele studni
wykopano głównie w dolinie Jordanu. Wszystkie one dają około 17 mln m
sześc. wody z rzeki Jordan.
Rabunkowa gospodarka grozi wyczerpaniem
zasobów wodnych. Wiele studni głębinowych powstało w pobliżu źródeł na
terenach okupowanych, co jest sprzeczne z jordańskim prawem, zakazującym
drążenia studni wokół źródeł. W rezultacie wiele źródeł już wyschło, a
inne wysychają. Izraelczycy wydrążyli dwie studnie głębinowe w pobliżu
źródła Ajn as-Sułtan w Jerychu, co doprowadziło do jego wyschnięcia. W
rezultacie wykopania studni obok źródła al-Audża oaza al-Audża przemieniła
się w pustynię. Rozpaczliwa jest sytuacja w przeludnionej i pozbawionej
przemysłu i utrzymującej się z rolnictwa Gazie. El Chudari, geolog, były
dziekan Uniwersytetu w Gazie, powiedział zagranicznym dziennikarzom:
"Izrael od dawna przetaczał wodę z Gazy, aby nawadniać tereny na
pustyni Negew, znajdującej się w jego granicach. Jednocześnie Wadi -
Gaza, jedyny duży potok w tej strefie, biorący początek w Izraelu,
został tam skierowany. Gaza pozostała bez zbiornika wodnego. Ponadto
żydowscy osadnicy wywiercili wiele studzien, nadmiernie eksploatując
wody podskórne, a deszcze rzadko padają".
Nowo powstające osiedla
izraelskie są skanalizowane i władze pozwalają osadnikom czerpać dowolne
ilości wody, podczas gdy palestyńskim rolnikom wodę się reglamentuje,
nie pozwala się remontować studni ani zwiększać ich wydajności,
np. pogłębiać starych, wysychających, aby dotrzeć do nowych nitek
wodnych. Przy tym coraz częściej studnie są skażone wodą morską albo
ściekami (w palestyńskich obozach dla uchodźców brak jest kanalizacji). W
dodatku nawet za tak marną wodę Palestyńczycy muszą płacić wysokie
podatki (w każdej studni zainstalowany jest licznik). Duże skażenie
wody powoduje zatrucia i wzrost zachorowań związanych z żołądkiem. Wiele
palestyńskich dzieci cierpi na pasożyty i ameby. Wzrost zasolenia gleby
zagraża sadom cytrusowym i już teraz powoduje pustynnienie ziemi w
rejonach zamieszkałych przez Palestyńczyków.
Grażyna Dziedzińska, Nasz Dziennik, 2003-07-02
powrot
|