|
|
|
NASZ DZIENNIK Wielki Piątek, 18 kwietnia 2003, Nr 92 (1588) Dział: Sytuacja bliska
chaosu Dowódca sił amerykańskich w Iraku gen. Tommy Franks zapewniał wczoraj, że prawo i porządek wróciły do tego kraju. Wypowiedź ta jednak nie przystaje nijak do panującej tam sytuacji, grożącej przerodzeniem się w całkowity chaos. Co najmniej 17 Irakijczyków zginęło we wtorek i środę w Mosulu na północy Iraku, gdzie siły amerykańskie kilkakrotnie ostrzelały grupy rabusiów i demonstrantów irackich - podał wczoraj korespondent agencji Associated Press. Agencja donosiła o utrzymującym się stanie anarchii i chaosu w Mosulu. Żołnierze amerykańscy ostrzelali tam we wtorek irackich demonstrantów, domagających się przywrócenia ładu w mieście. Następnego dnia ostrzelano rabusiów, łupiących miejscowy bank. Według naocznego świadka, którego cytowała wczoraj AP, iraccy policjanci-ochotnicy usiłowali powstrzymać rabusiów, oddając w powietrze serię strzałów z broni krótkiej. Grupa amerykańskich żołnierzy odpowiedziała, strzelając do tłumu z dachu pobliskiego domu z broni maszynowej. Zginęło kilka osób, ranny w nogi został także iracki policjant. Podobne informacje dochodziły z Tikritu, a także z innych miast irackich. Według wielu opinii, najgorsza jest sytuacja w Bagdadzie. W Tikricie, rodzinnym mieście Saddama Husajna, doszło do bójek między członkami różnych klanów z tego regionu. Interweniowali amerykańscy marines (żołnierze piechoty morskiej). Żołnierze tłumaczyli, że w Tikricie nie ma wspólnych patroli z udziałem Irakijczyków. Marines przyznają, że do rabunków dochodzi w głównej mierze z powodu trudnej sytuacji materialnej ludności. - Mnóstwo ludzi (...) przyzwyczaiło się do przychodzenia po żywność. Przez ostatni miesiąc niczego nie dostawali, więc są głodni - powiedział dowódca oddziału amerykańskiego. WP, PAP, Reuters www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Wielki Piątek, 18 kwietnia 2003, Nr 92 (1588) Dział: Grabieże
ograniczają pomoc Z powodu braku bezpieczeństwa w Bagdadzie i całym Iraku organizacje humanitarne nie mogą wywieźć dzieci rannych w wyniku amerykańsko-brytyjskich bombardowań na leczenie do innych krajów. Irackie szpitale są wciąż plądrowane. Międzynarodowe organizacje humanitarne tłumaczą też, że brak jest gwarancji bezpiecznego transportu dzieci. Starają się więc przesyłać pomoc medyczną do Iraku, choć nie wiadomo, czy nie zostanie ona zrabowana. Organizacje wezwały Irakijczyków, by pomagali zapobiegać grabieżom, zwłaszcza kradzieżom pojemników na wodę. Mieszkańcy otaczają je płotami. Agendy ONZ mają też informacje o półsierotach, które czekają na wpuszczenie do obozów dla uchodźców i o rozprzestrzeniającej się w Iraku odmianie malarii atakującej dzieci. WP, PAP www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Wielki Piątek, 18 kwietnia 2003, Nr 92 (1588) Dział: Kurdowie powracają na
zamieszkiwane dawniej tereny Wyrzucają Arabów z
Kirkuku Ponad 20 lat po tym, jak Kurdowie zostali wywłaszczeni przez Saddama Husajna ze swoich ziem w okolicach Kirkuku, wracają obecnie na zamieszkiwane niegdyś tereny. Jednak tym powrotom towarzyszy kolejny dramat. Chcąc odzyskać swoją własność, Kurdowie wyrzucają na bruk ludność arabską, którą osadził w ich miejsce iracki dyktator. W okolicach Kirkuku dochodzi do prawdziwych dramatów ludzkich. Wiele arabskich rodzin jest obecnie wyrzucanych na bruk przez Kurdów, którzy uważają się za rdzennych mieszkańców tych ziem - relacjonowała wczoraj agencja Associated Press. Okolice Kirkuku obfitują w złoża ropy naftowej, stąd zamieszkiwanie tych ziem jest dla wielu ludzi szansą na poprawę życiowej sytuacji. Arabscy mieszkańcy Kirkuku zostają praktycznie pozbawiani całego swego dorobku i w jednej chwili stają się nędzarzami. Wydarzenia w Kirkuku są tylko niewielkim fragmentem niestabilnej sytuacji w całym Iraku. Pokazuje też, do czego może doprowadzić przedłużanie się okresu chaosu i anarchii w tym kraju pozbawionym władz. Do masowych wysiedleń i związanych z nimi zmian etnicznych na tych terenach doprowadził w latach osiemdziesiątych Saddam Husajn, który prowadził otwartą wojnę domową z zamieszkującymi te tereny Kurdami. Wiele kurdyjskich rodzin zostało wtedy wywłaszczonych ze swoich ziem i pozbawionych majątków, inni trafiali za opór do więzienia. Dziś - po obaleniu Saddama Husajna - Kurdowie wracają na swoje ziemie i sami chcą wymierzać "sprawiedliwość dziejową". JS www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Wielki Piątek, 18 kwietnia 2003, Nr 92 (1588) Dział: Nie uwolnią
Abbasa Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny (PFLP) uznał wczoraj za akt "terroru", niezgodny z porozumieniami międzynarodowymi, aresztowanie przez siły USA w Bagdadzie jednego z przywódców tej organizacji Abu Abbasa. Przedstawiciel biura politycznego PFLP Marwan Abu Sami powołał się na porozumienie z Oslo z 1993 r., na mocy którego m.in. palestyńscy bojownicy oskarżani przed jego zawarciem przez Izrael o terroryzm mieli zapewnione bezpieczeństwo. USA tłumaczą, że porozumienie nie dotyczy osób pojmanych na terenie "kraju trzeciego". Abbasa zaś uznały za przykład powiązań Saddama Husajna z organizacjami terrorystycznymi. Abu Abbas dowodził grupą, która w 1985 r. uprowadziła włoski statek "Achille Lauro" i zabiła jednego pasażera. BM, Reuters www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Wielki Piątek, 18 kwietnia 2003, Nr 92 (1588) Dział: Państwa zachodnie walczą między sobą o
kontrolę nad eksploatacją irackiej ropy Manipulacje
sankcjami Prezydent George W. Bush wezwał w środę ONZ do zniesienia sankcji ekonomicznych wobec Iraku. Według Busha, to właśnie zyski ze sprzedaży ropy naftowej powinny posłużyć do sfinansowania odbudowy ze zniszczeń wojennych. Wystąpienie amerykańskiego prezydenta spowodowało jednak wśród państw unijnych dyskusję dotyczącą tego, kto będzie kontrolował wydobycie ropy w tym kraju, a przez to stanowił motor powojennej odbudowy Iraku. Państwa przeciwne agresji na Irak, w tym Francja, mogą ze zniesienia sankcji uczynić kartę przetargową w ustalaniu powojennego porządku ekonomicznego w Iraku. Prezydent Francji Jacques Chirac powiedział wczoraj, że to ONZ musi zadecydować o tym, kiedy i jak znieść sankcje gospodarcze wobec Iraku. Francja dysponująca prawem weta jako stały członek Rady Bezpieczeństwa przez cały czas stoi na stanowisku, że jedynie ONZ mogła wyrazić zgodę na operację militarną w Iraku i może decydować o przyszłych losach tego kraju. Nałożone na Irak po jego inwazji na Kuwejt w 1990 r. sankcje zakazują importu ropy z Iraku i eksportu towarów do tego kraju w inny sposób niż w ramach ONZ-owskiego programu "ropa za żywność". PS, Reuters, PAP www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Wielki Piątek, 18 kwietnia 2003, Nr 92 (1588) Dział: Syria nie chce
inspektorów Minister spraw zagranicznych Syrii Farouq al-Shara oświadczył wczoraj, że jego kraj nie zaakceptuje żadnych inspekcji rozbrojeniowych. Jednocześnie minister zaznaczył wolę Damaszku, by włączyć się w każdą inicjatywę rozbrojeniową ONZ, która będzie miała za cel uwolnienie całego rejonu Bliskiego Wschodu, w tym także Izraela, od broni masowej zagłady. Waszyngton oskarżył niedawno Syrię o posiadanie i rozwijanie broni chemicznej. Władze w Damaszku zaprzeczyły tym zarzutom. Obecne stanowisko Syrii odbiega nieco od wcześniejszych wypowiedzi przedstawicieli władz tego kraju, którzy dawali do zrozumienia, że Damaszek może zgodzić się na inspekcje rozbrojeniowe, jednak pod warunkiem, że obejmie ona wszystkie kraje na Bliskim Wschodzie, w tym Izrael. JS, Reuters www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Wielki Piątek, 18 kwietnia 2003, Nr 92
(1588) Dział: Naftowi
producenci obawiają się konkurencji Iraku Boją
się tańszej ropy Władze w Teheranie, zaniepokojone zapowiedziami powrotu Iraku na międzynarodowe rynki producentów ropy naftowej, oświadczyły wczoraj, że nie pozwolą, by kraj ten wydobywał po zniesieniu sankcji więcej ropy niż Iran. Minister ds. wydobycia ropy naftowej Iranu Bijan Zanganeh oświadczył, że OPEC powinien na bieżąco kontrolować wielkość wydobycia w Iraku. Wezwał także władze w Bagdadzie, by respektowały przydzielone im przez OPEC kwoty wydobycia. Zanganeh ostrzegł także, że jeśli wydobycie ropy w Iraku nie będzie kontrolowane, może to doprowadzić do wojny cenowej na rynku. Również władze Rosji obawiają się powrotu Iraku na międzynarodowy rynek. Wicedyrektor Instytutu Problemów Ropy i Gazu Rosyjskiej Akademii Nauk Aleksiej Mastiepanow twierdzi, że zwiększenie eksportu irackiej ropy naftowej może zagrozić rozwojowi sektora naftowo-gazowego Rosji. Według Mastiepanowa, stosunkowo droga rosyjska ropa nie będzie w stanie konkurować z tanią iracką naftą. Mastiepanow uważa, że za pięć lat Irak może eksportować dziesiątą część ropy na światowym rynku, co może podważyć celowość realizacji nowych rosyjskich poważnych projektów, w tym na wschodniej Syberii lub na szelfie Morza Karskiego. - Ropa z tych źródeł będzie kilkakrotnie droższa od irackiej - przyznał specjalista. PS, Reuters, PAP www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Wielki Piątek, 18 kwietnia 2003, Nr 92
(1588) Dział: Starcia i aresztowania Mimo że regularna wojna w Iraku praktycznie się zakończyła, trwają jeszcze lokalne starcia z resztkami sił wiernych Saddamowi Husajnowi oraz różnymi ugrupowaniami paramilitarnymi. Amerykanie skupiają się też na odnalezieniu ważniejszych przywódców obalonego reżimu. O losie irackiego dyktatora wciąż nie ma pewnych informacji. Przedstawiciele sił USA podali wczoraj, że walczą jeszcze w Iraku z bojownikami z irańskiego ugrupowania opozycyjnego Mudżahedinów Ludowych. USA liczą jednak, że w ciągu kilku najbliższych dni zawrą z nimi zawieszenie broni. Mudżahedini Ludowi znajdują się na amerykańskiej liście organizacji terrorystycznych. Od lat osiemdziesiątych ugrupowanie to utrzymywało obozy wojskowe we wschodnim Iraku, wzdłuż granicy z Iranem. Siły inwazyjne usiłują też pojmać ważniejszych przedstawicieli obalonego reżimu. Wczoraj przedstawiciele wojsk USA donosili o schwytaniu w Bagdadzie przyrodniego brata Saddama Husajna, Barzana Ibrahima al-Tikritiego, byłego szefa irackiego wywiadu. Generał Vincent Brooks powiedział podczas briefingu w siedzibie Centralnego Dowództwa (CentCom) w Katarze, że Barzan został zatrzymany dzięki informacji przekazanej przez Irakijczyków. Barzan od 1988 do 1997 roku był też przedstawicielem Iraku przy ONZ w Genewie. Znajdował się na sporządzonej przez Amerykanów liście 55 poszukiwanych członków irackiego reżimu. WP, PAP www.naszdziennik.pl Nasz Dziennik, Nasz Dziennik, 2003-04-18 |