nasza witryna Liczy się zysk
Waldemar Maszewski, Hamburg, Nasza Polska NR 15 (386), 16.04.2003


 

Coraz częściej w prasie niemieckiej pojawia się teza, że konflikt z Irakiem był potrzebny Bushowi między innymi ze względu na chęć zapewnienia firmom zbrojeniowym rynków zbytu. Jeszcze w zeszłym roku Pentagon zapewnił teksańskiej firmie "Lockheed Martin" największy kontrakt w historii - budowę nowego samolotu bojowego "Joint Strike Fighter" (JSF). Jak informuje niemiecka prasa - opiewający na kwotę ponad 200 miliardów dolarów.

Blix: USA potrzebowały tylko informacji usprawiedliwiających wojnę

We wrześniu 2002 r., pomimo iż Saddam Husajn zapewnił o wpuszczeniu do swego kraju międzynarodowych inspektorów rozbrojeniowych, Bush postanowił zaatakować Irak. Nawet szef inspektorów rozbrojeniowych Hans Blix w niedawnej rozmowie z dziennikarzem "Welt am Sonntag" stwierdził, iż ostatnio misja ONZ-owskich inspektorów coraz bardziej irytowała rząd Stanów Zjednoczonych: - Odnosiłem takie wrażenie - stwierdził Blix - jakby Amerykanie pragnęli uzyskać od nas tylko takie informacje, które w konsekwencji doprowadziłyby do uchwalenia rezolucji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, która pozwoliłaby na użycie wobec Bagdadu siły.

Jest jasne - czytamy w "WamS" - że wiele osób z kręgów administracji waszyngtońskiej nie było w ogóle zainteresowana wynikami prac międzynarodowych inspektorów rozbrojeniowych.

(od red. NW: przypuszczalnie decyzja o wszczęciu wojny została podjęta jeszcze przed wysłaniem inspektorów do Iraku. O rzeczywistych motywach działań można dowiedzieć się z artykułu Pat Buchanan'a "Czyja wojna?" oraz z fragmentów książki izraelskiego profesora Izraela Szahak'a "Tel Awiw za zamkniętymi drzwiami". Nic więc dziwnego, że inspektor Hans Blix odniósł właśnie takie wrażenie. )

Ropa, czyli następny na liście jest Iran?

Coraz częściej w niemieckich mediach padają komentarze, iż do wojny z Irakiem skłoniła Busha przede wszystkim chęć podporządkowania sobie tego roponośnego terenu (bardziej odważni publicyści - jak Chris Harman - stawiają tezę, że Irak jest początkiem amerykańskiej kolonizacji tego regionu, następnym krokiem będzie Iran) w celu późniejszego zarządzania źródłami ropy. Faktem jest, że USA obecnie muszą połowę zużywanej przez siebie ropy importować, a za kilkadziesiąt lat będą potrzebowali jej jeszcze więcej.

Militarny gigant: "Carlyle Group"

Autorzy niedawno emitowanego programu "Frontal 21" (ZDF) przedstawili wiele dowodów na wielkie zainteresowanie wojną u amerykańskich firm zbrojeniowych. Gdy amerykańskie czołgi i wozy opancerzone pędzą przez pustynie i pokazuje to telewizja całego świata, jest to znakomity interes dla firmy "Carlyle Group", która produkuje czołgi "Bradley" i transportery "Globemaster". Wiele firm produkujących części zamienne do sprzętu wojskowego używanego obecnie podczas wojny w Zatoce Perskiej (Vought Aircraft Industries; United Defense) należy również do "Carlyle Group", która - informują autorzy programu "Frontal 21" - rezyduje dyskretnie w Waszyngtonie, niedaleko Kapitolu. Od 1998 roku podwoiła swoje obroty w tej właśnie branży. Firma działa tak tajemniczo, że daremnie można szukać jej szyldu.

"Carlyle Group" od kilku lat odgrywa bardzo ważną rolę w amerykańskim lobby zbrojeniowym. Robił i robi interesy z wieloma politykami. Brał udział w prywatyzowaniu państwowych firm zbrojeniowych. Obecnie jego wpływy w USA są ogromne. Rząd Stanów Zjednoczonych przekazał niedawno firmie "United States Marine Repair" lukratywne zlecenie na zmodernizowanie floty amerykańskiej, opiewające na sumę 230 milionów dolarów, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż firma ta również należy do "Carlyle Group". Koncern ten założyli wspólnie - Frank Carlucci (minister obrony w administracji Busha seniora) i James Baker (minister spraw zagranicznych w tym samym rządzie), a doradcą koncernu został były prezydent G. Bush - senior (ojciec obecnego prezydenta). Nic więc dziwnego, że koncern ojca otrzymał w zeszłym roku od rządu Stanów Zjednoczonych kontrakty na sumę 1,4 miliarda dolarów. Autorzy programu w niemieckiej telewizji wątpią, aby interesy ojca np. w Arabii Saudyjskiej nie miały istotnego wpływu na obecną politykę syna na Bliskim Wschodzie.

W programie "Frontal 21" Lary Klayman z Organizacji Antykorupcyjnej stwierdził, że w tej chwili prezydent Bush znajduje się w niezręcznej i podejrzanej sytuacji, ponieważ firma jego ojca, "Carlyle Group", prowadzi milionowe interesy nie tylko z Arabią Saudyjską, ale również z innymi krajami tego rejonu. (Zdaniem Klaymana, amerykański koncern miał nawet kontakt z rodziną Osamy bin Ladena). Taka sytuacja tworzy nieodparcie wrażenie, że decyzje syna są całkowicie uzależnione od opinii ojca.

(ZDF krótko przed emisją programu otrzymał oświadczenie firmy amerykańskiej, że były prezydent G. Bush nie konsultuje spraw służbowych ze swoim synem).

Odbudowa Iraku, czyli znów rodzina prezydencka

Nie zmienia to wcale sytuacji, że już teraz wiadomo, iż w przyszłej odbudowie Iraku udział wezmą dziesiątki firm amerykańskich, w zarządach których (przypadek?) siedzą inni byli współpracownicy G. Busha - seniora. Jedno z przedsiębiorstw, które weźmie udział w odbudowie Iraku (Energetyczny koncern Halliburton) finansował jego kampanię.

Media niemieckie coraz częściej przyznają, że udział w powojennej odbudowie Iraku będzie prawdziwą "żyłą złota". Coraz częściej zarówno Niemcy jak i Francja (nazwani niedawno przez Amerykanów "starą Europą") obawiają się, że zostaną pominięci podczas podziału zadań przy intratnym zajęciu, jakim niewątpliwe będzie udział w tysiącach inwestycji w tej części świata i żądają, by odbudową zniszczonego Iraku zajęła się ONZ (wtedy obydwa te kraje będą miały dużo większe szanse na wzięcie udziału w zyskach).

Kanclerz Niemiec Gerhard Schröder zażądał na forum Bundestagu, aby o powojennych losach Iraku decydowała ONZ. Irakijczycy, zdaniem niemieckiego kanclerza, mają sami decydować o swoim losie i o swojej ropie, a pomocą i odbudową zniszczonego wojną kraju ma zarządzać wspólnota światowa przy aprobacie ONZ.

Jest o co walczyć, bowiem - jak poinformowali niedawno przedstawiciele ONZ-owskiego programu rozwoju UNDP - na odbudowę Iraku przeznaczone zostanie około 30 miliardów dolarów.

Zdaniem telewizji ZDF, duża część amerykańskich firm już otrzymała kontrakty na liczne prace w tym rejonie. Pomimo iż Amerykańska Agencja Rozwoju (USAID) przekonuje, że również firmy spoza Stanów Zjednoczonych otrzymają odpowiednie zlecenia, to Niemcy nie mają żądnych wątpliwości, że kraje "antywojenne" (lub lepiej: antyamerykańskie), takie jak Niemcy i Francja, będą miały znacznie utrudniony dostęp do intratnych kontraktów.

Pojawiają się w prasie niemieckiej zarzuty, że duża cześć firm i przedsiębiorstw, które teraz hojnie zostają obdarzane kontraktami, jest ściśle powiązana z amerykańskim establishmentem politycznym.

Najsmutniejszym z tego wszystkiego jest fakt, iż to, co dla milionów jest tragedią, dla innych jest doskonałym źródłem interesu.

Waldemar Maszewski, Hamburg, Nasza Polska, 2003-04-16

powrot