|
Na arenie międzynarodowej
"Syria ryzykuje dobre stosunki z Waszyngtonem, popierając Irak", pisze
Hugh Pope w "The Wall Street Journal" z 1 kwietnia 2003 r. Cytuje
prezydenta Syrii, Assada: "Nie będziemy czekać, aż dołączą Syrię do
planu [kontrolowania Bliskiego Wschodu - przyp. aut.]... Uważamy,
że Liban to pierwsze realistyczne doświadczenie dla wszystkich
Arabów... Izrael został tam pokonany". Dalej Hugh Pope pisze, że Iran,
wymieniony przez Busha na liście "osi zła" obok Korei Północnej i
Iraku, prawdopodobnie doszedł do tej samej konkluzji.
"The
Wall Street Journal" z 1 kwietnia br. donosi również, że John Brady
Kiesling listownie podał się do dymisji jako trzeci z kolei dyplomata
amerykański protestujący przeciw atakowi na Irak. W liście do ministra
Powella napisał: "Zaczęliśmy demontować największy i najbardziej
skuteczny system stosunków międzynarodowych znany w historii. Nasze
obecne postępowanie prowadzi do destabilizacji i zagrożenia, a nie
do bezpieczeństwa". Kiesling powiedział na uniwersytecie w Harvardzie:
"Teraz jestem przekonany, że prezydent okłamał Kongres amerykański. Nigdy
nie miał zamiaru zapobiec wojnie. A teraz realizuje otwarte pełnomocnictwo
[blank check], które otrzymał od Kongresu". Kiesling twierdzi, że po raz
pierwszy od dziesiątków lat wypowiada się szczerze i otwarcie. Koledze
pozostającemu na służbie mówi: "Ameryka zaczyna wojnę; popełniacie
okrutną zbrodnię".
Jednocześnie komunikaty telewizyjne donoszą,
że szereg znanych aktorów amerykańskich traci główne role w filmach;
w ten sposób są karani utratą pracy za swoje antywojenne protesty. Jest
to typowa metoda wymuszania politycznej poprawności stosowana przez
przedstawicieli (żydowskiego pochodzenia) Hollywood.
Cel: media i kino
Profesor E. Michael Jones, redaktor miesięcznika "Culture
Wars", uważa, że jednym z głównych nurtów polityki amerykańskiej jest
walka Żydów przeciw Kościołowi katolickiemu. Pokazuje to na przykładzie
sytuacji w mediach.
W prasie amerykańskiej, ale też szczególnie w
kinach, jaskrawo widoczne są skutki zwycięstwa rewolucji seksualnej z
1967 roku. Jej ojcem był Herbert Marcuse, niemiecki Żyd. Przed drugą
wojną światową każdy katolik w Ameryce raz w roku zobowiązywał się "nie
oglądać niemoralnych filmów i nie uczęszczać do kin, które kiedykolwiek
takie filmy wyświetlają". Naturalnie ze względów finansowych Hollywood
musiało się liczyć z opinią katolików, których reprezentował założony
w 1934 roku "Legion Przyzwoitości" (Legion of Decency). Wydał on
regulamin dla producentów filmów. Jego celem było okiełznanie Hollywood
w celu niedopuszczania do szerzenia demoralizacji i erotyzacji kultury
amerykańskiej przez wyświetlanie niemoralnych filmów. W 1965 roku bitwa
ta została przegrana przez katolików i wygrana przez żydowski Hollywood -
odtąd z coraz większą swobodą pokazuje się w filmach sceny pornograficzne
i nawiązujące otwarcie do zboczeń homoseksualnych i innych. Zwycięstwo
pomogło żydowskiej grupie etnicznej wejść na drogę prowadzącą do
przejęcia władzy nad Stanami i używać dziś środków dostępnych rządowi
federalnemu w Waszyngtonie na skalę międzynarodową.
Rozkład kontrolowany
Pitrim Sorokin szczegółowo przeanalizował
proces łagodzenia konfliktów w społeczeństwie, pertraktacje mające
na celu korzyść obydwu stron, jak również kultywowanie tradycyjnych
wartości i moralności. W ten sposób zdefiniował strukturę potrzebną
do stabilizacji społeczeństwa. Marcuse zdecydował się wyzyskać prace
Sorokina w celach destabilizacji tradycyjnego społeczeństwa i przerwania
więzi międzypokoleniowej, tak żeby móc łatwiej rozpowszechniać nowe prądy
i nowe koncepty skuteczne w przebudowie istniejących społeczeństw. Prace
Marcuse'a oparte były na założeniu, że wczesne rozbudzanie seksualne
młodzieży uniwersyteckiej i doprowadzenie do powszechnej rozpusty,
jak i do używania narkotyków, jest najbardziej skuteczne w przerwaniu
tradycyjnych więzi. Marcuse pisał o tym w książce "Eros i cywilizacja",
opublikowanej w 1955 roku, a następnie w "Jednowymiarowym człowieku"
("One-Dimensional Man") wydanej w 1964 roku. Ta filozofia libertynizmu,
mająca na celu obalanie istniejących tradycyjnych wartości moralnych,
spowodowała reakcje wśród rodziców, starszego pokolenia i większości
społeczeństwa. Niestety, na dłuższą metę społeczeństwo amerykańskie
zaakceptowało rewolucję seksualną. Najważniejszy wpływ w szerzeniu
demoralizacji miały filmy produkowane w Hollywood, masowe media, popularna
prasa i muzyka. Wszystkie te dziedziny były niemal całkowicie kontrolowane
przez Żydów. Tylko w jednej dekadzie, w latach 1970-80 rewolucja seksualna
spowodowała wzrost chorób wenerycznych w USA o kilkaset procent, co
spowodowało bezpłodność u około 20 proc. amerykańskich małżeństw.
Na
skutki rewolucji seksualnej nie trzeba było długo czekać. Znacznie
wzrosła w Ameryce liczba zbrodni na tle seksualnym, zabójstwa dzieci
poczętych, nasiliło się zjawisko pedofilii. Homoseksualiści stali
się ważną siłą polityczną i kulturalną.
Według filmów żydowskich
neokonserwatystów, takich jak "Armageddon" czy też "Independence
Day" ("Dzień Niepodległości"), świat popadnie w wojny plemienne,
etniczny chaos, a nawet w religijną histerię, jeżeli nie uzyska pomocy
amerykańskiego imperium kierowanego przez neokonserwatystów. Samo imperium
amerykańskie jest trzymane w ryzach przez poprawność polityczną, której
skutki widzimy w postaci amerykańskiego "sejmu niemego", gdy na przykład
potrzebna jest debata nad sprawą prowadzenia wojny przeciw Irakowi i
sprawą przebudowy politycznej Bliskiego Wschodu - debata niepożądana przez
żydowskich neokonserwatystów.
W filmie "Independence Day" świat ratuje
amerykański Murzyn w samolocie myśliwskim, Żyd, cwaniak komputerowy,
i anglosaski prezydent Ameryki. Problem w tym, że Murzyni amerykańscy
nie lubią Żydów od lat 70. XX w. W rzeczywistości obie te grupy od dawna
bronią swych interesów etnicznych. Przywódca islamistów murzyńskich
Farrakan obraża judaizm, nazywając go "religią rynsztokową" ("gutter
religion"). W rezultacie Żydzi nie są już członkami NAACP (Narodowego
Związku dla Popierania Ludzi Kolorowych). Mimo tego można zaobserwować
sukces neokonserwatystów żydowskich przejawiający się chociażby w tym,
że dziś wszystkie amerykańskie ruchy społeczne, zajmujące się szerzeniem
praw obywatelskich, są organizowane jedynie w celu popierania państwa
Izrael.
Nieproporcjonalnie wielki udział Żydów w ruchach rewolucyjnych
i zradykalizowanie przez nich najpierw Rosji, a dziś Ameryki od dawna
niepokoiło katolików amerykańskich. Nie ulega wątpliwości, że Żydzi
przeważali w rządzie bolszewickim Lenina i mieli poparcie żydowskiego
kapitału międzynarodowego reprezentowanego chociażby przez takich ludzi,
jak Jakob Schiff z Nowego Jorku, który pomagał finansowo w obaleniu cara
znienawidzonego przez wielu Żydów.
Metamorfoza
Nasuwa się
pytanie, dlaczego właśnie teraz wspominać o roli Żydów w walce bolszewików
o przebudowę świata? W odpowiedzi można zwrócić uwagę na to, że żydowscy
neokonserwatyści, spadkobiercy ducha rewolucyjnego trockistów, dziś
kontrolują amerykańską politykę zagraniczną i dążą do przebudowy Bliskiego
Wschodu. Doktor Jones zauważa, że pisarz neokonserwatywny Charles
Krauthammer zagroził prezydentowi Bushowi, że - tak jak jego ojciec -
będzie prezydentem tylko przez jedną kadencję, jeżeli nie będzie działał
według poleceń Żydów i nie zacznie bezzwłocznie wojny. Mimo że Irak
najwyraźniej nie ma broni masowej zagłady (chyba że siły USA będą musiały
ją znaleźć...). Wojna ta ma nie tylko przebudować Bliski Wschód na korzyść
Izraela i firm naftowych, ale również ma wyprowadzić z zastoju gospodarkę
amerykańską.
Tak więc wielkim sukcesem neokonserwatystów żydowskich
było doprowadzenie do amerykańskiego ataku na Irak. Na razie wielkich
strat w ludziach Amerykanie nie ponoszą (około 120 zabitych). Niemniej
badanie opinii publicznej opublikowane 31 marca 2003 roku przez "The
Wall Street Journal" podaje, że połowa Amerykanów spodziewa się, iż
wojna potrwa trzy miesiące lub dłużej; już 40 proc. ma wątpliwości,
czy zwycięstwo warte jest strat w ludziach, a 42 proc. uważa, że brak
jest wystarczającej liczby żołnierzy na froncie.
Następnym krokiem
propagandy neokonserwatystów jest szerzenie poglądu, że Ameryka stoi wobec
"nieuniknionego konfliktu" związanego z jej "misją dziejową" szerzenia
na cały świat amerykańskiej rewolucji wolnego rynku (kontrolowanego
naturalnie przez wielkie firmy). Pomagają im programy telewizyjne
i kinowe pełne krytyki sytuacji w państwach Bliskiego Wschodu. Jest
to krytyka podobna do tej, jaką dawniej głosili trockiści walczący
przeciw tradycyjnym wartościom religijnym i społecznym. Trzeba też
pamiętać, że "nowa lewica" ("the new left") powstała w reakcji na ekscesy
stalinizmu. Dziś dawni członkowie "nowej lewicy" są neokonserwatystami,
ale nadal znajdują się pod wpływem poglądów Marcuse'a, Marksa, Trockiego
(Bronsteina), Freuda i dawnych nihilistów, którzy zaprzeczali istnieniu
i autorytetowi jakiegokolwiek systemu wartości.
Doktor Jones zauważa,
że jedną z wielkich tajemnic ery postkomunistycznej jest fakt, że pomysły
Trockiego na przebudowę świata stały się dziś przekonaniami politycznymi
amerykańskich neokonserwatystów, którzy kontrolują tradycyjną prasę
konserwatywną w Ameryce. Metamorfoza trockistów w neokonserwatystów
amerykańskich przypomina metamorfozę elity komunistycznej w Polsce w
dzisiejszych liberałów.
Niestety, wszystkie te "przefarbowania" nie
wróżą niczego dobrego ani dla Polski, ani dla świata - podpalanego
przez neokonserwatystów - trockistów.
Od red. NW: w uzupełnieniu powyższych rozważań polecamy artykuł Pat Buchanan'a Czyja wojna?, Henryka Pająka USA pod okupacją żydowską, Ks.dr Denis Fahey'a Władcy Rosji oraz fragment książki izraelskiego profesora Izraela Szahak'a "Tel Awiw za zamkniętymi drzwiami"
prof. Iwo Cyprian Pogonowski, Nasz Dziennik, 2003-04-17
powrot
|