nasza witryna Agresja na Irak, Nasz Dziennik wiadomości z 10.04.2003


 



NASZ DZIENNIK

Czwartek, 10 kwietnia 2003, Nr 85 (1581)

Dział:

Weszli do centrum Bagdadu

Siły inwazyjne kontynuowały wczoraj walki o przejęcie kontroli nad stolicą Iraku. Wojska amerykańsko-brytyjskie ostrzeliwały także obiekty zamieszkane przez ludność cywilną. Pogarsza się sytuacja w Basrze, gdzie na terenach zajętych przez najeźdźców dochodzi do rabunków. Wczoraj lotnictwo USA zaczęło bombardować Tikrit, rodzinne miasto Saddama Husajna.
Wczoraj nad ranem w Bagdadzie w wielu miejscach nadal trwały zacięte walki. Nad iracką stolicą ponownie pojawiły się amerykańskie bombowce, a z południowej części miasta dochodziły odgłosy ognia artyleryjskiego. Od rana oddziały amerykańskie szturmowały centrum Bagdadu. Irakijczycy ostrzelali z granatników pozycje amerykańskie na zachodnim brzegu Tygrysu. Nadal dochodziło do utarczek w pobliżu mostów.
Około 20 amerykańskich czołgów i innych pojazdów wojskowych zajęło wczoraj stanowiska wokół placu Tahrir w centrum Bagdadu, na lewym (wschodnim) brzegu Tygrysu. Nieco później kilkanaście czołgów amerykańskich dotarło do hotelu "Palestine", gdzie mieszkają zagraniczni korespondenci relacjonujący wojnę z Irakiem.
Rzecznik Centralnego Dowództwa kapitan Frank Thorp przyznał, że jest jeszcze za wcześnie na mówienie, iż bitwa o Bagdad i wojna z Irakiem zostały wygrane. Jednak takie stwierdzenia przekazuje wiele światowych mediów. - Przed nami może być o wiele więcej dni zażartych walk, gdy siły koalicji będą kontynuowały posuwanie się wewnątrz Bagdadu i wewnątrz kraju - dodał rzecznik. Media wczoraj donosiły także o entuzjastycznym przyjęciu sił inwazyjnych w Bagdadzie. Jednak w przekazach telewizyjnych widać było od kilkudziesięciu do kilkuset osób - w kilkumilionowym mieście - zajętych głównie niszczeniem pomników Saddama Husajna.
We wczorajszych walkach na północno-wschodnich przedmieściach irackiej stolicy - Mieście Saddama - zostało rannych sześciu amerykańskich żołnierzy piechoty morskiej. Dzień wcześniej siły USA walczyły także o wojskowe lotnisko Raszida na południowym wschodzie Bagdadu. Rannych zostało tam trzech amerykańskich żołnierzy.
W samym Bagdadzie - w wyniku działań agresorów i anarchii wywołanej atakowaniem przez amerykanów irackiej policji - szabrownicy rozpoczęli rabowanie obiektów publicznych oraz sklepów. Podobna sytuacja panuje także w Basrze, gdzie wojska brytyjskie nie radzą sobie z utrzymaniem porządku. Brytyjczycy ustanowili tam przejściową administrację okupacyjną, na której czele stanął bliżej nieznany miejscowy szejk.
Na północy oddziały kurdyjskie wspomagane przez najeźdźców wczoraj przed południem podeszły na odległość 15-18 km do trzeciego największego miasta Iraku - Mosulu, w pobliżu którego wydobywana jest ropa naftowa.
JS, Reuters, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Czwartek, 10 kwietnia 2003, Nr 85 (1581)

Dział:

Nie zaakceptujemy nowej dyktatury

Amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) uważa, że wielu Irakijczyków będzie przeciwnych objęciu władzy w kraju przez liderów organizacji opozycyjnych przybyłych z wygnania za granicą. Mimo to rząd USA przystąpił już do organizowania na zajętych częściach Iraku tymczasowych władz z udziałem "importowanych" Irakijczyków.
Agresorzy nie mogą też do końca liczyć na emigracyjnych przedstawicieli irackiej opozycji. Na naradzie w Londynie była ona podzielona co do przyszłej roli ONZ i brytyjsko-amerykańskiej koalicji w Iraku. Wszystkie ugrupowania zgodnie jednak ostrzegały USA przed chęcią pozostania w Iraku, sprzeciwiając się wszelkiej dyktaturze. - Odrzucamy wszelkie formy dyktatury. Irak jest w stanie sam kierować gospodarką - oświadczył Salah Szaihly z Ruchu Porozumienia Narodowego. - Nie jesteśmy kolonią - wtórował mu przewodniczący Ruchu na rzecz Monarchii Konstytucyjnej Al-Szarif Ali bin Al-Husajn. - Nie zaakceptujemy żadnej nowej dyktatury - przestrzegł rzecznik Patriotycznej Unii Kurdystanu Latif Raszid. Według niego, okres przejściowy powinien trwać "najkrócej jak to możliwe".
Wysiłkom mającym na celu utworzenie okupacyjnej administracji towarzyszą spory dyplomatyczne dotyczące przyszłości Iraku po ewentualnym podboju kraju przez USA i Wielką Brytanię. Prezydent USA George W. Bush i premier Wielkiej Brytanii Tony Blair przedstawili 3-etapowy scenariusz działań, który według ich oczekiwań powinien udobruchać kraje przeciwne wojnie, takie jak Francja, Niemcy i Rosja.
Plan ten zakłada przejęcie administrowania krajem przez wojska amerykańskie i brytyjskie, gdy zakończą się działania wojenne, "możliwie najszybsze przekazanie obowiązków administracyjnych pod kontrolę jakiejś tymczasowej władzy, złożonej z Irakijczyków zarówno z kraju, jak i z emigracji" oraz powierzenie władzy stałemu rządowi, wybranemu przez naród iracki.
Blair i Bush zapewnili, że ONZ będzie miała do odegrania "istotną rolę w odbudowie Iraku", która miałaby polegać na działalności humanitarnej, nakłanianiu ludzi, by zechcieli pracować dla tymczasowej administracji, oraz pomocy w pracy na rzecz "postępu" Iraku.
KWM, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Czwartek, 10 kwietnia 2003, Nr 85 (1581)

Dział:

Dziennikarze pod ostrzałem

Arabscy dziennikarze - uwięzieni w biurach stacji, dla których pracują, w wyniku ciągłego ostrzeliwania przez siły inwazyjne - przetrwali dotychczasowe ataki, jednak obawiają się o swoje życie. Wojska amerykańsko-brytyjskie od wtorku prowadzą w rejonie ich biur walki z siłami irackimi.
Wczoraj udało się nawiązać łączność z dziennikarzami uwięzionymi w biurze saudyjskiej telewizji Abu Dhabi w centrum Bagdadu - doniosła rosyjska agencja RIA Nowosti. Przebywają tam również współpracownicy katarskiej telewizji Al-Dżazira.
Według korespondenta Abu-Dabi TV Hiszama Badawiego, wszyscy znajdujący się tam dziennikarze czują się dobrze. Noc spędzili w pomieszczeniach biura. Ostrzał wokół nich z różnym natężeniem trwał całą noc. We wtorek z dramatycznym wezwaniem SOS w imieniu arabskich dziennikarzy, obawiających się o swoje życie, wystąpił korespondent Abu Dabi TV Szaker Hamed. O interwencję i ratunek zwrócił się on do Komitetu Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy, organizacji "Reporterzy bez Granic" oraz Związku Dziennikarzy Arabskich.
Tymczasem szef moskiewskiego biura Al-Dżaziry Akram Hazan sprostował informację o tym, że jego kanał telewizyjny wezwał wszystkich swoich pracowników do opuszczenia Iraku. Jego zdaniem, wezwanie dotyczy jedynie dwóch korespondentów z Basry. - Obecnie panuje tam prawdziwy chaos, dlatego zatrzymywanie ich w tym mieście nie ma sensu - tłumaczył.
WM


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Czwartek, 10 kwietnia 2003, Nr 85 (1581)

Dział:

Uciekają przed wojną

Mieszkańcy objętego walkami Bagdadu setkami uciekają z miasta. Wzrasta tragiczny bilans cywilnych ofiar amerykańskich nalotów. Pogarsza się i tak zła sytuacja szpitali w Bagdadzie.
Samochody z całymi rodzinami udają się w kierunku wschodnim - podała we wtorek agencja AFP. Setki pojazdów wyładowanych resztkami mienia - samochody, półciężarówki, minibusy - kierowały się przez północną część miasta do autostrady prowadzącej do miejscowości Diala, położonej w odległości stu kilometrów od Bagdadu.
Ponad 10 tys. chrześcijan opuściło Bagdad i udało się do Niniwy na północy kraju. Niniwa, zamieszkana głównie przez chrześcijan, jest położona w pobliżu ważnych historycznych wykopalisk na lewym brzegu Tygrysu.
Tymczasem przeciwnicy wojny z Irakiem na swej stronie internetowej www.iraqbodycount.net poinformowali, że w ciągu ostatniej doby na skutek amerykańskich bombardowań i ostrzału irackich miast zginęło ponad sto osób. Tragiczny bilans działań wojsk inwazyjnych to do wczorajszego południa - według tych szacunków - ponad 1130 ofiar.
We wtorek Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzegła, że w szpitalach w Bagdadzie brakuje już leków, środków opatrunkowych i sprzętu niezbędnego do leczenia ofiar wojny. Personel Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, który tego dnia dostarczył leki i sprzęt do jednego ze szpitali w Bagdadzie, poinformował, że nie ma tam bieżącej wody, prądu i że tylko 6 z 27 sal operacyjnych nadaje się jeszcze do użytku.
JS, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Czwartek, 10 kwietnia 2003, Nr 85 (1581)

Dział:

Bomby ociekające uranem

Reporterzy niemieckiej telewizji ARD udowodnili, że wojska inwazyjne stosują w Iraku radioaktywną amunicję, zawierającą zubożony uran. Jego pozostałości przenikające do środowiska wywołują u ludzi groźne choroby - jak choćby nowotwory - i powodują m.in., że rodzą się upośledzone lub zdeformowane dzieci.
Reporterzy niemieckiej telewizji publicznej ARD poddali badaniu porzucone na placu boju w Iraku (w pobliżu Basry) fragmenty wraków czołgów armii irackiej, które zostały zniszczone pociskami wystrzelonymi z bojowych helikopterów apache i samolotów do zwalczania oddziałów pancernych A-10.

Napromieniowane czołgi
Niemcy stwierdzili, że ślady po pociskach amerykańskich (kilkudziesięciomilimetrowe dziury w pancerzach czołgów) wskazują na to, iż do ich zniszczenia użyto pocisków z zawartością zubożonego uranu. W celu potwierdzenia tych wniosków przeprowadzono badania radioaktywności trafionych przez Amerykanów irackich czołgów.
Ich wyniki nie pozostawiają żadnej wątpliwości: wojska amerykańskie stosują amunicję z zubożonym uranem, m.in. do niszczenia czołgów. W pobliżu otworu powstałego po pocisku licznik Geigera-Müllera, którym dziennikarze dokonali pomiaru, wskazywał promieniowanie 500 razy większe niż w "czystym" terenie. Niemieccy reporterzy udowodnili, że już w pobliżu wraków zestrzelonych czołgów radioaktywność proporcjonalnie wzrasta.

Białaczka po uranie
Od kilku lat chorzy na białaczkę żołnierze Bundeswehry, którzy przebywali podczas misji pokojowej na terenie Bośni, gdzie - zdaniem mediów - również używano uranowej amunicji, bezskutecznie usiłują uzyskać od wojska odszkodowania za utratę zdrowia. Wojskowi uważają, że chorobę wywołało przebywanie na terenie skażonym uranem. Zarówno dowództwo wojsk niemieckich, jak i NATO-wskich utrzymuje, że nie ma związku między zachorowaniami na białaczkę i stosowaniem amunicji z zubożonym uranem.
Zupełnie odmiennego zdania jest większość lekarzy. George Vithoulkas, laureat Nagrody Nobla, jeszcze kilka miesięcy temu w jednym z wywiadów dla prasy niemieckiej ostrzegał przed amunicją z zawartością uranu. Podkreślał, że jest ona szkodliwa nie tylko dla ludności terenów, na których została użyta broń, ale również dla żołnierzy wojsk, które stosują broń z zubożonym uranem.

Zakazać używania uranowej amunicji
Organizacje humanitarne już od wielu lat bezskutecznie domagają się od ONZ zakazu stosowania tego rodzaju broni. Również naukowcy z całego świata od dawna alarmują, iż stosowanie amunicji z zubożonym uranem powoduje gigantyczną katastrofę ekologiczną, której skutki odczuwają także ludzie.
Przedstawiciele Organizacji "Lekarze bez Granic" w liście otwartym wysłanym 4 kwietnia do rządów USA i Wielkiej Brytanii zażądali natychmiastowego zaprzestania stosowania w Iraku tego typu amunicji.
Problemem zainteresowała się również ONZ. Rzecznik prasowy ONZ-owskiego programu ekologicznego (UNEP) Michael Williams przyznał, że jest sprawą poważnie zaniepokojony i zapewnił, iż specjalna komisja ONZ zamierza - jak tylko będzie to możliwe - wysłać kontrolerów do zbadania ewentualnego skażenia środowiska w Iraku, szczególnie na obszarach walk.
Podczas wojny w Zatoce Perskiej z 1991 r. USA wystrzeliły ponad 310 ton uranowej amunicji. Amerykański Departament Stanu niechętnie przyznaje, że do 1998 roku aż na 700 tys. weteranów z poprzedniego konfliktu z Irakiem (wraz z personelem pomocniczym) prawie 20 proc. zachorowało na chroniczne choroby (w tym białaczkę), a kilkuset zmarło, zaś wiele dzieci weteranów urodziło się z poważnymi anomaliami. Zdeformowane dzieci rodziły się także w Iraku.
Waldemar Maszewski, Hamburg


www.naszdziennik.pl

Nasz Dziennik, Nasz Dziennik, 2003-04-10

powrot