nasza witryna Agresja na Irak, Nasz Dziennik wiadomości z 05.04.2003


 



NASZ DZIENNIK

Sobota-Niedziela, 5-6 kwietnia 2003, Nr 81 (1577)

Dział:

Najeźdźcy podchodzą pod stolicę

Mimo iż armia USA podała wczoraj rano informacje o zdobyciu lotniska pod Bagdadem, korespondenci zagraniczni donosili o kontynuowaniu walk. Wczoraj od rana lotnictwo sił inwazyjnych prowadziło ciężkie naloty na Bagdad. Ludność w panice uciekała z przedmieść stolicy. Walki trwały także na południu i północy kraju

Dowództwo wojsk inwazyjnych w Katarze poinformowało wczoraj rano, że amerykańskie oddziały w bitwie o lotnisko zabiły 320 irackich żołnierzy oraz przejęły kontrolę nad obiektem. Wkrótce potem - według korespondentów wojennych - miało dojść do irackiego kontrataku z użyciem czołgów, który jednak miał zostać odparty przez najeźdźców. Przedstawiciel amerykańskiej armii poinformował, że zniszczono 5 irackich czołgów oraz kilka innych pojazdów, a także zabito około 40 irackich żołnierzy.
Jednak, według stacji BBC, siły irackie nadal kontrolują drogę łączącą centrum Bagdadu z oddalonym o 20 km na południowy zachód lotniskiem. Amerykańskie dowództwo twierdzi, że choć zajęto wiele budynków na terenie lotniska, to wiele obiektów musi jeszcze być przeszukanych i sprawdzonych.
Wczoraj także przeprowadzono ciężkie naloty na południowe i południowo-zachodnie przedmieścia Bagdadu. Podczas nalotów miały zostać zbombardowane pałace irackiego prezydenta Saddama Husajna. Ludność w popłochu opuszczała swoje domy na przedmieściach, by schronić się przed amerykańskimi bombami spadających na centrum miasta.
Walki trwały wczoraj również w Basrze na południu kraju. Brytyjskie dowództwo podało, że w bitwie ulicznej w tym mieście zabito ośmiu członków irackiej milicji.
Do starć dochodziło także na północy Iraku. Według Amerykanów, w okolicach miasta Chazer armia iracka ostrzelała z artylerii oddziały kurdyjskie.
Wczoraj iracki minister spraw zagranicznych Nadżi Sabri oświadczył, że prezydent Saddam Husajn, podobnie jak całe kierownictwo, żyje i ma się dobrze.
PS, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Sobota-Niedziela, 5-6 kwietnia 2003, Nr 81 (1577)

Dział:

"The Independent": armia USA chce wykorzystać izraelskie sposoby pacyfikowania Palestyńczyków
Powtórzą Dżenin?

Amerykańscy wojskowi zamierzają wykorzystać w Iraku techniki walk w miastach, jakie izraelska armia zastosowała m.in. podczas dokonanej przez nią masakry w obozie dla uchodźców palestyńskich w Dżeninie. Informacje te podała brytyjska gazeta "The Independent", ujawniając, że US Army radziła się niedawno izraelskich wojskowych.

Władze amerykańskie zaprzeczają tym informacjom. Jednak "The Independent" powołuje się na izraelskiego profesora, który przyznał się do udzielania rad wojskowym z USA.
Gazeta napisała, że Martin van Creveld, profesor historii wojskowości na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie, przyznał niedawno, że zgodnie z jego radami amerykańscy marines kupili 9 opancerzonych buldożerów, używanych przez izraelską armię podczas pacyfikacji obozu w Dżeninie. Izraelski naukowiec wyjaśnił, że rady o zakupie buldożerów udzielił Amerykanom w zeszłym roku w Camp Lejeune w Północnej Karolinie. Ujawnił także, że pytano go o taktykę stosowaną przez izraelską armię podczas najazdu na Dżenin. To właśnie wtedy van Creveld radził Amerykom, by zakupili opancerzone buldożery, które jego zdaniem "sprawdziły się" podczas ataków na palestyńskie obozy. Według niego, torują one drogę dla czołgów w gęstej miejskiej zabudowie.
"Jeśli amerykańska armia jest przekonana, że droga do Bagdadu wiedzie przez Dżenin, to jest to poważna przyczyna, dla której iraccy cywile mogą czuć się zaniepokojeni" - napisała pod koniec ubiegłego tygodnia brytyjska gazeta.
Większość ofiar dokonanej przez wojska izraelskie masakry w obozie dla uchodźców palestyńskich w Dżeninie w kwietniu zeszłego roku stanowili cywile. Istnieją udokumentowane dowody, że Izraelczycy strzelali do ludności cywilnej. Izraelscy żołnierze zatrzymywali nawet ambulanse, które jechały na pomoc rannym, oraz odmówili dostępu do obozu przedstawicielom Czerwonego Krzyża. Używając buldożerów, izraelskie wojsko zniszczyło całe sąsiedztwo obozu, zamieniając 800 palestyńskich domów w kupę gruzów
Jacek Szpakowski


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Sobota-Niedziela, 5-6 kwietnia 2003, Nr 81 (1577)

Dział:

Agresorzy uciekają się do barbarzyńskich metod walki
Użyli bomb rozpryskowych

Międzynarodowa organizacja obrony praw człowieka Amnesty International potępiła w czwartek rząd brytyjski za to, że zgodził się na użycie bomb rozpryskowych w południowym Iraku. AI podkreśliła, że są one dużym zagrożeniem dla ludności cywilnej i jako takie powinny być zakazane.
Wcześniej organizacja zażądała od rządu USA wprowadzenia moratorium na używanie tego rodzaju broni w związku z doniesieniami, że Amerykanie użyli bomb rozpryskowych w czasie walk w miejscowości al-Hilla. Zginęło wtedy co najmniej 33 cywilów, w tym dzieci. Około 300 osób odniosło rany.
Ten rodzaj bomby po wybuchu rozrzuca na znacznym terenie tysiące mniejszych ładunków, które nie wybuchają od razu. Do zbombardowania celów irackich z użyciem bomb rozpryskowych przyznał się brytyjski resort obrony.
PS, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Sobota-Niedziela, 5-6 kwietnia 2003, Nr 81 (1577)

Dział:

Korea po Iraku?

Konflikt dyplomatyczny między Koreą Północną a Stanami Zjednoczonymi w sprawie programu nuklearnego Phenianu potencjalnie może doprowadzić do wojny - oświadczył w czwartek wysłannik ONZ do Korei Maurice Strong.

Według twierdzeń Waszyngtonu, Phenian wznowił ostatnio program produkcji broni nuklearnej i testy z rakietami średniego zasięgu. USA obawiają się, że ten komunistyczny kraj może także wznowić próby z rakietami transkontynentalnymi, zdolnymi do trafienia celów na zachodnim wybrzeżu USA. Według CIA, Korea ma już kilka ładunków nuklearnych.
Stany Zjednoczone kilkakrotnie zapewniały, że nie mają zamiaru atakować Korei, natomiast Phenian obawia się, że po zakończeniu wojny z Irakiem może stać się nowym obiektem ataku USA.
Tymczasem Waszyngton wystosował po raz kolejny ostrzeżenie wobec Syrii. Minister obrony USA Donald Rumsfeld podczas czwartkowego briefingu w Pentagonie oskarżył Damaszek o zignorowanie ostrzeżeń amerykańskich i kontynuowanie pomocy dla Iraku. W ubiegłym tygodniu Rumsfeld obarczył rząd syryjski odpowiedzialnością za dostawy do Iraku sprzętu wojskowego, w tym noktowizorów.
WP, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Sobota-Niedziela, 5-6 kwietnia 2003, Nr 81 (1577)

Dział:

Przedbiegi do kontraktów

- Ujrzycie wkrótce naszą wdzięczność w zmaterializowanej formie - takie zdanie miał, według nieoficjalnych informacji, wygłosić sekretarz stanu USA Colin Powell, zwracając się do ambasadorów dziesięciu krajów tzw. grupy wileńskiej - kandydatów do NATO. Szef amerykańskiej dyplomacji podziękował w czwartek w Brukseli także władzom w Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej za ich poparcie dla wojny USA z Irakiem.
W czwartek Powell odbył również pierwsze po wybuchu wojny szerokie spotkanie z przedstawicielami krajów europejskich. Według Włodzimierza Cimoszewicza, narada szefów dyplomacji NATO i UE w Brukseli była "spotkaniem zatroskanych przyjaciół". Wiele jednak wskazuje na to, że głównym przedmiotem tej "troski" był podział kontraktów na odbudowę Iraku po wojnie.
- Mówiono wiele o potrzebie szerokiego współdziałania międzynarodowego, o istotnej roli, jaką powinna odgrywać ONZ, (...) także ze względu na to, że wiarygodność rozwiązań, w tym także politycznych, w Iraku wzrosłaby przy zaangażowaniu ONZ - tłumaczył Cimoszewicz.
Pojednawcze sygnały do Waszyngtonu wysyła też Moskwa. Rosja pragnie uregulować wszystkie problemy o charakterze globalnym i kryzysy, współpracując ze Stanami Zjednoczonymi - zadeklarował w czwartek prezydent Władimir Putin, omawiając konflikt w Iraku. Jednocześnie tłumaczył on, że uczyni wszystko, "by Rosja nie była zamieszana w kryzys iracki w jakiejkolwiek formie". Jednak dzień wcześniej Putin powiedział w czasie wystąpienia w Tambowie, na spotkaniu z weteranami, że "ze względów politycznych i ekonomicznych Rosja nie ma interesu w klęsce Stanów Zjednoczonych".
WP, PAP




Niemoralni i bardzo chciwi
Profesor Anna Raźny z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Instytutu Studiów Regionalnych Uniwersytetu Jagiellońskiego:

Chociaż wojna osiąga dopiero swoje apogeum, pochłaniając coraz więcej ofiar, już politycy z krajów zachodnich oraz Rosji podejmują rozmowy z agresorami na temat przyszłości Iraku po obaleniu Saddama Husajna. Ci, którzy jeszcze niedawno z oburzeniem protestowali przeciwko łamiącej prawo międzynarodowe i normy etyczne zbrojnej napaści na Irak, zaczynają dogadywać się z agresorami poza strukturami ONZ.
Jeśli ONZ nie zostanie przywrócona dawna rola, będzie to wina nie tylko USA i Wielkiej Brytanii oraz państw z nimi sprzymierzonych, ale również przywódców Unii Europejskiej i Rosji.
Znamienne jest, że znika na naszych oczach podział na zwolenników wojny i jej przeciwników, a wysiłki dyplomatyczne podjęte przez skonfliktowane jeszcze niedawno strony nie obejmują już samej wojny, lecz koncentrują się na sytuacji po jej zakończeniu. Oskarżenie pod adresem Zachodu, wysunięte w czasie zimnej wojny przez laureata Nagrody Nobla Aleksandra Sołżenicyna, staje się na nowo aktualne. Jest to oskarżenie o odejście w polityce od moralności.
Z tego punktu widzenia świat jest spolaryzowany. Z jednej strony mamy zdemoralizowane elity polityczne, decydujące o jego losach, a z drugiej strony Ojca Świętego nawołującego do pokoju, sprawiedliwego ładu, oraz anonimową wielomilionową opinię publiczną, która protestuje przeciwko wojnie i niesprawiedliwości. Polskie władze oraz wspierające je elity polityczne i intelektualne poszły na służbę obecnej administracji USA. Motywacja, którą podają, sprowadza się do hasła: zarobić na wojnie. Zarobić w polityce, akcentując miejsce Polski po stronie USA, oraz zarobić w gospodarce poprzez rzekomy udział w odbudowie Iraku, choć wiadomo, że upadłe nasze firmy budowlane przeszły w obce ręce. Tymczasem ostatnie zachowanie Powella podczas pobytu w Brukseli, który nawet nie podjął rozmowy z polskim ministrem spraw zagranicznych, jest najlepszym świadectwem tego, jaką wartość stanowi Polska dla ekipy prezydenta Busha.
not. JS


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Sobota-Niedziela, 5-6 kwietnia 2003, Nr 81 (1577)

Dział:

Wojna odbiera dzieciństwo

Organ prasowy Stolicy Apostolskiej "L'Osservatore Romano" ostrzegł, że tocząca się w Iraku wojna jest szczególnie groźna dla dzieci, ponieważ może odebrać im dzieciństwo i przyszłość.

"Twarze dzieci, najbardziej niewinne wyobrażenie człowieka stworzonego na obraz Boga, twarze naznaczone okrucieństwem wojny, są świadectwem dzieciństwa, które im odebrano" - pisze dziennik pod wielkim nagłówkiem na tytułowej stronie: "Dramat dzieci", nawiązując do cierpień cywilnej ludności Iraku, spowodowanych wojną. "Dzieci - podkreśla dziennik - są pierwszą ofiarą nieludzkiej logiki wojny."
"L'Osservatore Romano" w komentarzu redakcyjnym sprzed kilku dni napisał, że ludność Iraku jest główną ofiarą wojny, która "trwa dłużej niż przewidywano".
KWM, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Sobota-Niedziela, 5-6 kwietnia 2003, Nr 81 (1577)

Dział:

Zawoalowane pogróżki

W piątek brytyjski premier Tony Blair stanowczo zaprzeczył, jakoby Stany Zjednoczone planowały zaatakowanie Syrii i Iranu, oskarżanych przez Waszyngton o udzielanie pomocy Irakowi. Kilka godzin wcześniej przedstawiciel Centralnego Dowództwa generał Vincent Brooks powiedział, że dysponuje raportami na temat "działań pewnych ludzi w Syrii przeciwko siłom antyirackiej koalicji".
Informacje Brooksa poprzedziły oskarżenia Syrii przez ministra obrony USA Donalda Rumsfelda oraz sekretarza stanu USA Colina Powella, że Damaszek zgadza się na wysyłanie do Iraku sprzętu wojskowego, przeznaczonego dla reżimu Saddama Husajna.
W ubiegły piątek Rumsfeld ostrzegł Syrię, aby nie pomagała Irakijczykom w wojnie z Amerykanami i Brytyjczykami, umożliwiając przedostawanie się ze swoich terytoriów do Iraku broni, sprzętu wojskowego i uzbrojonych ochotników.
Dwa dni później Colin Powell wezwał Syrię, aby przestała popierać "ugrupowania terrorystyczne" i przywódców Iraku, sugerując, że Damaszek będzie odpowiadać za konsekwencje decyzji, przed jakimi obecnie stoi rząd tego kraju. Syria stanowczo odrzuciła oskarżenia Amerykanów.
Podobne groźby jak wobec Syrii Rumsfeld i Powell wystosowali wobec Iranu. Syria i Iran są na czarnej liście Departamentu Stanu, wyliczającej państwa sponsorujące terroryzm.
KWM, PAP


www.naszdziennik.pl

Nasz Dziennik, Nasz Dziennik, 2003-04-05

powrot