|
|
|
NASZ DZIENNIK Czwartek, 3 kwietnia 2003, Nr 79 (1575) Dział: Siły inwazyjne usiłują
przełamać iracką linię obrony Chcą uderzyć
na Bagdad Wczoraj odnotowano na froncie irackim dużą aktywność wojsk amerykańskich, które usiłując przełamać pozycje obrońców, starły się w kilku miejscach z doborowymi dywizjami Gwardii Republikańskiej. Według Amerykanów, niektóre ich oddziały znalazły się o 30 km od południowych przedmieść stolicy Iraku. Przez cały dzień trwały intensywne naloty zarówno na Bagdad, jak i na miasta na północy. Zginęli kolejni cywile. Wojska amerykańskie po przejściu Tygrysu w drodze na stolicę Iraku rozbiły dywizję "Bagdad" irackiej Gwardii Republikańskiej - poinformowało wczoraj Centralne Dowództwo USA (CentCom) w Katarze. Amerykanie poinformowali także o zdobyciu strategicznego miasta Kut, położonego na południowy wschód od Bagdadu a także o rozbiciu dywizji "Bagdad". Generał Vincent Brooks poinformował także, że w rejonie Karbali na południowy zachód od Bagdadu zostały okrążone dwie inne dywizje irackiej Gwardii Republikańskiej - "Medina" i "Nabuchodonozor". Czwarta dywizja - "Adnan" - stała się celem ataku z powietrza, gdy usiłowała ruszyć na odsiecz trzem pozostałym (dywizja "Adnan" stacjonuje w Tikricie, na północ od Bagdadu). Generał Brooks dodał, że siły inwazyjne przejęły kontrolę nad tamą na jeziorze Al-Milh. Informacji tych nie potwierdziło dowództwo armii irackiej. Według Amerykanów, ich wysunięte oddziały drugiej grupy 3. Dywizji Piechoty z kierunku południowo-wschodniego, poruszające się wzdłuż doliny rzeki Tygrys, były wczoraj oddalone od Bagdadu o około 30 km. Wczoraj także siły koalicji bombardowały umocnienia armii irackiej w rejonie miast Mosul i Dohuk na północy. Trwały walki z oddziałami irackimi w położonym w centrum Iraku mieście An-Nadżaf. Saddam Husajn ponownie zaapelował do Irakijczyków, by walczyli "z najeźdźcą", i przyrzekł swemu narodowi "zwycięstwo". Apel zawarł w przesłaniu, które w imieniu irackiego przywódcy przeczytano w irackiej telewizji. - Walczcie z nimi, zwycięstwo jest, dzięki Bogu, bliskie - wzywał rodaków Saddam. Tymczasem kilka osób zginęło, a kilkadziesiąt zostało rannych w następstwie wczorajszych nalotów na Bagdad, w czasie których trafione zostały cywilne obiekty, w tym szpital położniczy. W wybuchu ranna została co najmniej trójka lekarzy i pielęgniarek, a także nieokreślona liczba pacjentów, którzy przyszli do szpitala. Pociski zniszczyły także część budynku handlowego położonego opodal siedziby rządowych służb bezpieczeństwa, które zapewne były celem nalotu. Jacek Szpakowski, PAP www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Czwartek, 3 kwietnia 2003, Nr 79 (1575) Dział: Sprzeciw
narasta Nie ustają protesty przeciwko amerykańskiej agresji na Irak. Ulicami wielu włoskich miast przeszły wczoraj pochody i manifestacje przeciwników wojny w Iraku. Włoskie związki zawodowe przeprowadziły antywojenny strajk. Protestowano także w Australii i Stanach Zjednoczonych. Zdaniem organizatorów, w strajku wzięło udział ponad 300 tysięcy osób, które demonstrowały w Rzymie, Florencji, Mediolanie, Pizie i ponad 20 innych włoskich miastach pod hasłami "przeciw wojnie bez żadnych ale". Manifestujący w Pizie demonstranci żądali na spotkaniu z burmistrzem natychmiastowego zamknięcia amerykańskiej bazy Camp Darby i wprowadzenia dla żołnierzy USA zakazu przejazdu do portu w Livorno. Z Livorno wojska amerykańskie drogą morską wyruszają w rejon Zatoki Perskiej. Do protestu zorganizowanego przez związkowców przyłączyli się studenci i uczniowie stołecznych szkół różnego szczebla. Organizatorzy strajku generalnego zaprosili do udziału w proteście członków trzech największych włoskich central związkowych: CGIL, CISL i UIL. Przeciwko wojnie demonstrowano także w Australii i Stanach Zjednoczonych. W Sydney w celu rozpędzenia protestujących przeciwników wojny w Iraku policja użyła gazów łzawiących. Przeciwko wojnie w Iraku demonstrowało też wczoraj ok. 25 tys. Pakistańczyków w Quecie. JS, PAP, Reuters www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Czwartek, 3 kwietnia 2003, Nr 79 (1575) Dział: Sowieci szkolili
irackie wojsko Rosyjski dziennik internetowy "Gazieta.ru" napisał wczoraj, że byli sowieccy generałowie przygotowywali do wojny irackich wojskowych, za co tuż przed rozpoczęciem agresji na Irak zostali uhonorowani przez Saddama Husajna wysokimi odznaczeniami. O udziale co najmniej dwóch rosyjskich generałów w stanie spoczynku w szkoleniu irackiej armii świadczą m.in. prezentowane przez gazetę fotografie z ceremonii odznaczania wojskowych w Bagdadzie, która - jak się okazuje - odbyła się ponad tydzień przed rozpoczęciem wojny. Nagrodzeni to Władisław Aczałow, który zakończył karierę, będąc na stanowisku wiceministra obrony ZSRS, i Igor Malcew, który był naczelnikiem Sztabu Generalnego sowieckich wojsk obrony powietrznej. Generał Aczałow potwierdził w rozmowie z dziennikiem internetowym informację o odznaczeniach, nie powiedział jednak, za co je przyznano. PS, PAP www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Czwartek, 3 kwietnia 2003, Nr 79 (1575) Dział: USA i Izrael
zamykają usta mediom Arabska telewizja Al-Dżazira, którą amerykańscy hakerzy praktycznie wyparli z internetu, poinformowała wczoraj, że zaczyna rozsyłać wiadomości w formie SMS-ów. SMS-y Al-Dżaziry będą wysyłane po arabsku i po angielsku na telefony komórkowe na całym świecie. Al-Dżazira naraziła się Waszyngtonowi, pokazując amerykańskich jeńców, zastrzelonych żołnierzy oraz cywilne ofiary amerykańsko-brytyjskich bombardowań wśród Irakijczyków. Z kolei izraelscy operatorzy telewizji kablowych usunęli ze swej oferty brytyjską sieć telewizyjną BBC. Oficjalnie tłumaczą, że nie osiągnęli porozumienia w sprawie warunków transmisji. Pojawiły się jednak głosy, że prawdziwym powodem są krytyczne relacje BBC z wojny irackiej - poinformował wczoraj niemiecki tygodnik "Der Spiegel" w wydaniu internetowym. Dotychczas BBC docierała kablem do ponad miliona izraelskich mieszkań. Kilka miesięcy temu izraelscy operatorzy telewizji kablowych grozili wyłączeniem amerykańskiej stacji CNN, twierdząc, że - w opinii wielu Izraelczyków, a przede wszystkim rządu Ariela Szarona - jej doniesienia z Bliskiego Wschodu były propalestyńskie. WP, PAP www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Czwartek, 3 kwietnia 2003, Nr 79 (1575) Dział: Niech rządzi
prawo, a nie siła - Stosunkami międzynarodowymi powinna rządzić siła prawa, a nie prawo siły - oświadczył stały przedstawiciel Watykanu przy ONZ ks. abp Celestino Migliore. Przemawiając na sesji Komitetu ds. Rozbrojenia ONZ, przedstawiciel Stolicy Apostolskiej podkreślił znaczenie prawa międzynarodowego w rozwiązywaniu konfliktów między państwami. Ksiądz arcybiskup przypomniał szczególnie dziś aktualną potrzebę dialogu i wielostronnych negocjacji. - Należą one do podstawowych wartości procesu rozbrojenia. Posługując się prawem międzynarodowym, można pokojowo zażegnać istniejące kontrowersje, dopomóc lepszemu wzajemnemu zrozumieniu i budowie klimatu zaufania, współpracy oraz poszanowania między wszystkimi państwami - powiedział katolicki hierarcha. Przedstawiciel Stolicy Apostolskiej w obliczu powagi sytuacji międzynarodowej zaapelował o odpowiedzialne zaangażowanie wszystkich państw w proces rozbrojenia. JS, KAI www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Czwartek, 3 kwietnia 2003, Nr 79 (1575) Dział: Wojna otworzyła
puszkę Pandory Z każdym nowym dniem wojny w Iraku - oprócz tragicznych skutków dla tego kraju - coraz bardziej uwidoczniają się podziały i konflikty także na płaszczyźnie międzynarodowej. Zaczyna się nowy okres walki politycznej między mocarstwami, w którą niestety wciągnął także Polskę rząd Leszka Millera. Na te podziały nakłada się wzrost nienawiści do Ameryki wśród mieszkańców krajów arabskich. Pod wpływem masowych i gwałtownych antyamerykańskich demonstracji państwa Ligi Arabskiej wypowiedziały się przeciwko wojnie. Przystępując do wojny z Irakiem wbrew woli światowej społeczności i łamiąc międzynarodowe prawo, USA doprowadziły do wielu napięć na płaszczyźnie dyplomatycznej i naraziły się na gniew większości społeczeństw świata. Już dawno nie było tak powszechnych demonstracji na świecie przeciwko postępowaniu jednego państwa. Powszechny sprzeciw Między innymi po to, by złagodzić ten sprzeciw, Amerykanie chcieli szybko zakończyć wojnę w Iraku i zminimalizować liczbę ofiar. Natomiast, by uzyskać usprawiedliwienie dla inwazji, szukają wciąż na irackiej ziemi jakichś fabryk służących do produkcji broni chemicznej. Jak dotychczas plany te nie zostały zrealizowane i z każdym dniem wojny maleją szanse na ich spełnienie. Ewentualne odkrycie przez Amerykanów "dowodów" na posiadanie przez Irak broni masowego rażenia w warunkach prowadzonych działań wojennych będzie mało wiarygodne. Prezydent George W. Bush posiada silne zaplecze społeczne w tzw. ruchu neokonserwatywnym, który w USA odgrywa coraz większą rolę. Jest on jednoznacznie nakierowany na konflikt cywilizacyjny ze światem muzułmańskim. Jego przedstawiciele jednoznacznie opowiadają się za wojną. Wojna umacnia Saddama Amerykańsko-brytyjska agresja na Irak spowodowała, że sympatia większości światowej opinii publicznej znalazła się po stronie Iraku. Mając tego świadomość, Irakijczycy, według których - jak się okazało - Ameryka nie jest żadną alternatywą dla Saddama Husajna, walczą zaciekle, skutecznie powstrzymując ofensywę wojsk inwazyjnych i zadając im poważne straty. Rażące błędy Amerykanów mogą sprawić, że spełnią się marzenia Saddama Husajna, aby konflikt rozprzestrzenił się na inne kraje muzułmańskie. Z każdym dniem z człowieka ogólnie nielubianego na fundamentalistycznym Bliskim Wschodzie staje się on z wolna bohaterem wrogich Ameryce arabskich mas. Jego popularność rośnie z każdym dniem oporu armii irackiej. Saddam Husajn zastosował również bardzo przemyślną taktykę w odniesieniu do innych państw, podpisując wcześniej różnorakie umowy na eksploatację złóż ropy naftowej z takimi krajami, jak Rosja, Francja czy Chiny. Kraje te wystąpiły przeciwko atakowi amerykańskiemu. Teraz zrobią wszystko, aby ewentualna okupacja Iraku odbywała się również przy ich udziale, na co z pewnością nie zgodzą się Amerykanie. Pomimo pojednawczych gestów ze strony Francji i Niemiec spór będzie trwał nadal. Co po wojnie? Wielkim, trudno rozwiązywalnym dla Amerykanów problemem będzie ułożenie powojennych stosunków politycznych w Iraku. Na razie nie widać na horyzoncie siły zdolnej przejąć skutecznie pełnię władzy i mogącej współpracować z USA. Podział kraju na terytoria szyickie i sunnickie oraz oddanie północnych terenów Kurdom jest rozwiązaniem niebezpiecznym. Może to doprowadzić do walk etnicznych i religijnych, a w konsekwencji rozszerzyć konflikt na kolejne kraje. Długotrwała okupacja z użyciem kilkuset tysięcy żołnierzy, bez stworzenia nowego ładu politycznego, nie wchodzi w rachubę. Towarzyszyłyby temu zbyt wielki międzynarodowy sprzeciw i zbyt duże koszty. Już teraz ocenia się, że akcja humanitarna w Iraku będzie największą, jaką do tej pory ktokolwiek podjął kiedykolwiek w historii. Tymczasem ewentualna eskalacja zamachów terrorystycznych w okupowanym kraju jest wielce prawdopodobna. Wiele więc wskazuje na to, że wraz z wojną iracką zaczął się w stosunkach międzynarodowych nowy etap wielorakich konfliktów lokalnych i globalnych. Wplątali Polskę W agresję na Irak, wbrew woli zdecydowanej większości Narodu, została wciągnięta Polska. Rząd Leszka Millera, idąc na jednoznaczną współpracę z Waszyngtonem, prawdopodobnie próbuje się salwować ucieczką z mocnego uścisku Brukseli. Naiwne kalkulacje, że Unia Europejska polepszy nasz byt, okazały się płonne. Zapewne dlatego rząd zdecydował się na zakup amerykańskiego myśliwca F-16 i wysłał polskich żołnierzy do Iraku. Z pewnością Waszyngton obiecał Warszawie konkretne inwestycje offsetowe oraz współudział w odbudowie zniszczeń wojennych w Iraku. Być może przyniosłoby to jakieś zyski dla przedsiębiorstw z Polski. Jednak udział w niesprawiedliwej wojnie z Irakiem jest nie do zaakceptowania z moralnego punktu widzenia. Poza tym wątpliwe jest, czy zyski z taktycznej współpracy z Ameryką zrównoważą straty związane z pogorszeniem stosunków Polski ze światem arabskim. Wreszcie takie poparcie może wciągnąć nasz kraj w konflikty zupełnie pozostające poza sferą naszych narodowych interesów. Ślepe wchodzenie w wasalne układy z pewnością nie przysporzy Polsce siły, którą należy budować przede wszystkim w oparciu o narodowy plan polityki wewnętrznej i zagranicznej. Mieczysław Ryba www.naszdziennik.pl Nasz Dziennik, Nasz Dziennik, 2003-04-03 |