|
|
|
NASZ DZIENNIK Środa, 2 kwietnia 2003, Nr 78 (1574) Dział: Od tygodnia siły inwazyjne
praktycznie stoją w miejscu Trwa wojna
pozycyjna Wojska amerykańsko-brytyjskie prowadziły wczoraj pozycyjne walki w rejonie Basry na południu Iraku, wokół Nadżafu i Karbali w środkowej części kraju, a także wokół Hindii, 50 km od Bagdadu. Intensywnie bombardowany był Bagdad, gdzie atakowano przede wszystkim ośrodki łączności, dowodzenia i rezydencje Saddama Husajna. Irak oświadczył wczoraj, że jego oddziały toczą walki z siłami inwazyjnymi w An-Nassirija i na przedmieściach tego miasta, zadając przeciwnikom ciężkie straty. Rzecznik irackich sił zbrojnych powiedział, że walki trwają cały czas. Miasto An-Nassirija, które leży 375 km na południe od Bagdadu, irackiej stolicy, od zeszłego tygodnia jest scenerią ciężkich walk między siłami kierowanej przez USA koalicji i oddziałami irackimi. W zeszły wtorek amerykańscy marines przebili się przez mosty, ale nie zdołali przejąć kontroli nad miastem bronionym głównie przez bojowników z oddziałów paramilitarnych. Od tego czasu Irakijczycy zorganizowali w tym rejonie kilka zasadzek. Iracki rzecznik potwierdził też, że w ostatnich godzinach siły amerykańskie podjęły atak na Nadżaf. - Bojownicy okopani w centrum miasta, leżącego ok. 160 km na południe od Bagdadu, zmusili nacierających do odwrotu, zadając im ciężkie straty - stwierdził rzecznik irackich sił zbrojnych. Podczas wczorajszych nalotów na Bagdad atakowane były ośrodki łączności, dowodzenia i rezydencje Saddama Husajna. W czasie nalotów, przerwanych tylko na kilka godzin nocnych i porannych, napastnicze samoloty atakowały zarówno południowe, jak i zachodnie obrzeża Bagdadu. Prawdopodobnie ich celem były miejsca zgrupowań Gwardii Republikańskiej. Wczoraj rano iracka telewizja wznowiła nadawanie programów, rozpoczynając od zdementowania informacji mediów zachodnich o wyjeździe z kraju rodziny Saddama Husajna. Amerykańskie samoloty bombardowały wczoraj także północnoirackie miasto Kirkuk. Kontrolowany nadal przez siły Saddama Husajna Kirkuk jest głównym ośrodkiem północnoirackiego zagłębia naftowego. Walczące w Iraku siły inwazyjne od prawie tygodnia tkwią praktycznie w miejscu. Opór oddziałów irackich nie słabnie, zaś morale amerykańskich i brytyjskich żołnierzy zaczyna upadać. KWM, PAP www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Środa, 2 kwietnia 2003, Nr 78 (1574) Dział: Ostrzał od
swoich dotyka bardziej niż od wroga Siły inwazyjne tracą coraz więcej sprzętu i żołnierzy w wyniku awarii i tzw. ostrzału od przyjaciół. Niektórzy brytyjscy wojskowi ironizują, że Amerykanie są bardziej niebezpieczni od Irakijczyków. Jeszcze przed rozpoczęciem inwazji na Irak rozbił się śmigłowiec sił sojuszniczych. Zginęło 12 żołnierzy. Tuż po rozpoczęciu ataków zderzyły się dwa sojusznicze śmigłowce. Zginęli piloci. Wkrótce potem Amerykanie zestrzelili brytyjski samolot tornado, zbombardowali wyrzutnię pocisków patriot, baterię dział samobieżnych i zniszczyli kilka pojazdów pancernych oraz czołgów. W ostatnich dwóch dniach Amerykanie stracili śmigłowiec apache i samolot bojowy S-3B Wiking, które rozbiły się tuż po starcie. Z ręki sojusznika zginęło także co najmniej kilku żołnierzy sił inwazyjnych, a kilkunastu zostało rannych. W sumie w wyniku własnego ostrzału i awarii siły inwazyjne straciły co najmniej 6 maszyn. Tymczasem władze w Bagdadzie podały, że siły irackie zestrzeliły 5 alianckich samolotów bojowych i 4 helikoptery, przy czym jeden dostał się w ręce Irakijczyków prawie nietknięty. Jednak Bagdad często przypisuje sobie strącenie samolotów, które spadły, np. w wyniku awarii. Ponadto Irakijczycy mieli zniszczyć 74 czołgi nieprzyjaciela, 5 pojazdów do przewożenia czołgów i 35 wozów opancerzonych. Brytyjscy żołnierze stawiają ciężkie zarzuty pilotowi amerykańskiego samolotu szturmowego A-10 Thunderbolt, który w piątek na południu Iraku ostrzelał brytyjski konwój wojskowy. Opowiadają, że Amerykanin strzelał na oślep do nich i do irackich cywili. Żołnierze napotkali na większą grupę Irakijczyków machających białą flagą. Nagle rozległ się charakterystyczny odgłos ostrzału z działka A-10. Amerykański samolot ostrzelał brytyjskie pojazdy opancerzone, relacjonował starszy szeregowy Steven Gerrard gazecie "Times". Jeden żołnierz brytyjski zginął. A-10 nadlatywał nad konwój dwukrotnie, choć jego pilot nie powinien mieć wątpliwości, że pojazdy opancerzone należały do Brytyjczyków - były odpowiednio oznakowane, zgodnie z wytycznymi Amerykanów. Brytyjczycy opowiadali też, że amerykański pilot, którego nazwali kowbojem z Al-Dair, w ogóle nie przejmował się bliskością irackich cywili. - Moi przyjaciele i rodzina doradzali mi żartem, żebym się nie przejmował Irakijczykami, żebym lepiej miał na oku Amerykanów - ironizował z kolei dowódca konwoju, porucznik Alex MacEwen. PS, KWM, PAP www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Środa, 2 kwietnia 2003, Nr 78 (1574) Dział: Apele o bojkot
USA Niektóre europejskie restauracje wycofują ze swojej oferty amerykańskie produkty. To kolejna reakcja przeciwnych wojnie społeczeństw Europy Zachodniej na inwazję USA na Irak. W Hamburgu, na północy Niemiec, 10 właścicieli francuskich restauracji ogłosiło w ubiegłym tygodniu bojkot amerykańskich produktów. - Jeśli Amerykanie się nie uspokoją, przestanę akceptować American Express i inne amerykańskie karty kredytowe - zapowiedział Jean-Yves Mabileau, właściciel restauracji "Auberge Francaise". Również coraz więcej portali internetowych wzywa mieszkańców Europy Zachodniej, aby nie kupowali produktów "Made in USA". Do bojkotu amerykańskich filmów wezwali też przedstawiciele greckich filmowców oraz Rada Bezpieczeństwa Informatycznego w rosyjskim Kraju Nadmorskim. Uznali oni, że obrazy rodem z Hollywood są narzędziem propagandowym Waszyngtonu mającym pomóc w zdominowaniu świata przez USA. WP, PAP www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Środa, 2 kwietnia 2003, Nr 78 (1574) Dział: Dowódca sił USA atakujących
Irak: "Nie liczymy cywilnych ofiar" Lekceważą
ludzkie życie Generał Tommy Franks, dowodzący kampanią iracką, oświadczył, że Amerykanie nie prowadzą statystyki ofiar cywilnych. Amerykańscy żołnierze zastrzelili w poniedziałek pod Nadżafem przez pomyłkę 7 irackich kobiet i dzieci. Przeciwnicy wojny potraktowali cyniczne zdanie gen. Franksa bardzo serio i sami publikują tragiczny bilans wojny w internecie, uaktualniając go na bieżąco. Wczoraj rano na stronie iraqbodycount.net informowano, że cywilnych ofiar wojny w Iraku jest co najmniej 478. Ostatnie ofiary odnotowane na stronie przeciwników wojny to sześciu mieszkańców zbombardowanej w poniedziałek miejscowości Al-Amin w pobliżu Bagdadu. Także w poniedziałek amerykańscy żołnierze zastrzelili pod Nadżafem przez pomyłkę siedmioro irackich kobiet i dzieci - podano w Centralnym Dowództwie wojsk USA w Katarze. Cztery inne osoby, kobiety lub dzieci, przetrwały bez obrażeń kanonadę w samochodzie. Auto nie zatrzymało się po ostrzelaniu go. Dopiero później odnaleźli je amerykańscy żołnierze. W samochodzie jechało w sumie trzynaście osób. Amerykański rzecznik dowództwa w Katarze twierdził, że kierowca pojazdu zignorował strzały ostrzegawcze. W czasie inwazji na Irak jest coraz więcej ofiar wśród ludności cywilnej, co wznieca falę oburzenia w krajach arabskich. Wczoraj Centralne Dowództwo USA poinformowało, że amerykańscy żołnierze zabili irackiego bojownika i ranili trzech pozostałych, kiedy ich półciężarówka próbowała staranować punkt kontroli wojskowej. Zdarzenie miało miejsce w rejonie miasta Samawa nad rzeką Tygrys, gdzie amerykańskie oddziały napotkały zdecydowany opór irackich wojsk. W zeszłą sobotę pod Nadżafem doszło do ataku samobójczego kierowcy taksówki, w wyniku którego zginęło czterech amerykańskich żołnierzy. Od tego czasu żołnierze USA zachowują w Iraku szczególną ostrożność - tłumaczą amerykańscy oficjele postępowanie wojska. Jednak korespondenci niektórych zagranicznych agencji donieśli, że żołnierze nie wystrzelili salwy ostrzegawczej. JS, PAP, Reuters www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Środa, 2 kwietnia 2003, Nr 78 (1574) Dział: Żołnierze USA szukają fedainów Nowi więźniowie Guantanamo? Żołnierze USA przeprowadzają aresztowania wśród mieszkańców opanowanych terytoriów w Iraku, zatrzymując osoby podejrzewane o przynależność do zmilitaryzowanych ugrupowań, powołanych przez reżim Saddama Husajna, takich jak np. fedaini. Według gazety "Washington Post", niektórzy z nich będą przewiezieni do amerykańskiej bazy Guantanamo na Kubie, gdzie przetrzymywani są talibowie, członkowie Al-Kaidy. W Nasiriji zatrzymano już około 300 osób. Amerykańskie dowództwo tłumaczy przeprowadzanie aresztowań koniecznością walki z partyzanckimi działaniami fedainów z rządzącej partii Baas. Podobną taktykę wobec Irakijczyków mają zastosować brytyjskie siły specjalne. WM www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Środa, 2 kwietnia 2003, Nr 78 (1574) Dział: Węgry zamykają
obóz Stany Zjednoczone zawiesiły wczoraj szkolenie opozycji irackiej w bazie wojskowej Taszar w południowych Węgrzech z powodu braku zainteresowanych - podała Agencja Reutera. Na początku roku Budapeszt zgodził się na przyjęcie w sumie trzech tysięcy Irakijczyków pozostających w opozycji do reżimu Saddama Husajna. Jednak USA udało się pozyskać zaledwie 100 Irakijczyków i obecnie Węgrzy zaczynają już zamykać wykorzystywane obiekty - twierdzi Reuters. Administracja amerykańska planuje użyć opozycjonistów m.in. do szerzenia propagandy wśród irackich cywili. Planowano, że zostaną także zatrudnieni w okupacyjnej administracji. Reuters sugeruje, że pierwsza grupa wyszkolonych na Węgrzech Irakijczyków wylądowała w porcie irackim Um Kasr w ubiegłym tygodniu, ale że do tej pory nie odgrywa znaczniejszej roli. WP, PAP www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Środa, 2 kwietnia 2003, Nr 78 (1574) Dział: Ksiądz A. Mazzi potępia atak na
Irak Wojna drwiną ze świata "Tylko mitoman ze sztucznym uśmieszkiem mógł rozpętać inteligentną masakrę, upokarzając ONZ, ośmieszając Papieża i kpiąc sobie z milionów ludzi, którzy we wszystkich częściach świata demonstrują, domagając się pokoju" - napisał w swym cotygodniowym internetowym liście ks. Antonio Mazzi, znany m.in. z pracy z trudną młodzieżą. Ten włoski kapłan nazwał wojnę w Iraku barbarzyństwem, a prezydenta Stanów - barbarzyńcą. Ksiądz Mazzi nie ma wątpliwości, że "wojna między Bushem i Saddamem Husajnem jest zemstą za zbrodnię popełnioną 11 września, choć nie ma pewności, kto się jej dopuścił". Zachęca on uczestników manifestacji antywojennych do zrobienia kroku naprzód. "Gdyby istniał prawdziwy trybunał narodów, postawilibyśmy przed nim ludzi pokroju George'a Busha i Saddama Husajna" - pisze włoski kapłan. Jednocześnie ksiądz Mazzi zaapelował o objęcie opieką dzieci irackich. SK, KAI www.naszdziennik.pl
NASZ DZIENNIK Środa, 2 kwietnia 2003, Nr 78 (1574) Dział: Bombardowania
wywołają trzęsienie ziemi? W poniedziałek w Iranie odnotowano podziemne wstrząsy o sile około 5 stopni w skali Richtera. Rosyjscy sejsmolodzy przypuszczają, że mogły je wywołać bombardowania terytorium Iraku. Zdaniem uczonych, wstrząsy skorupy ziemskiej wywoływane przez wybuchy mogą być odczuwalne nawet w znacznej odległości od Zatoki Perskiej, w tym w Dagestanie. Jak wykazała analiza sytuacji sejsmologicznej, jaka wytworzyła się po operacji "Pustynna burza" w 1991 r. i po bombardowaniach Jugosławii w 1999 r., trzęsienia ziemi w strefach sejsmicznych rozpoczęły się z 2-, 4-tygodniowym opóźnieniem - informuje ITAR-TASS. WM www.naszdziennik.pl Nasz Dziennik, Nasz Dziennik, 2003-04-02 |