nasza witryna Agresja na Irak, Nasz Dziennik wiadomości z 01.04.2003


 



NASZ DZIENNIK

Wtorek, 1 kwietnia 2003, Nr 77 (1573)

Dział:

Zapłata za udział w agresji

Do Kongresu USA ma dziś wpłynąć propozycja "nagrodzenia" krajów wspierających amerykański najazd na Irak. Poprawkę w tej sprawie do ustawy o wydatkach wojennych zaproponuje kongresman George Nethercutt. Przewiduje ona zobowiązanie rządu do przyznania amerykańskim sojusznikom kontraktów związanych z odbudową Iraku.

Jednym z rządów, które na to liczą, jest sprawujący obecnie władzę w Polsce gabinet Leszka Millera.
Propozycja ma być zgłoszona na forum Komisji Przydziału Środków Budżetowych Izby Reprezentantów, która rozpocznie dziś debatę nad ustawą o wydatkach budżetowych związanych z wojną, o których zaakceptowanie zwrócił się do Kongresu prezydent George W. Bush. Prezydent poprosił o przyznanie 74,7 mld USD.
Według rzeczniczki kongresmana Nethercutta, poprawka przewiduje także zakaz przydzielania kontraktów krajom, "które wyraziły sprzeciw" wobec wojny z Irakiem. Żadne państwa nie będą wymienione z nazwy, aby - jak powiedziała rzeczniczka - "dać prezydentowi swobodę manewru" w ostatecznym rozdziale funduszy. Wczorajszy "Washington Times" napisał, że za sprzeciw wobec polityki USA może być ukarana przede wszystkim Francja.
Cały koszt odbudowy Iraku po wojnie szacuje się wstępnie na 20 do 100 miliardów USD. Administracja USA planuje jednak, że większość tych wydatków powinna być pokryta z dochodów z wydobycia irackiej ropy naftowej, zwiększonego po spodziewanym zniesieniu sankcji ONZ.
Jak donosiła niedawno prasa, premier Leszek Miller zabiegał w lutym, w trakcie wizyty w USA, o dopuszczenie firm z Polski do udziału w odbudowie Iraku.
WP, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Wtorek, 1 kwietnia 2003, Nr 77 (1573)

Dział:

NBC zwolniła swojego dziennikarza
Dymisja za krytykę USA

Amerykańska sieć telewizyjna NBC zwolniła z pracy Petera Arnetta, dziennikarza znanego m.in. z relacji z pierwszej wojny w Zatoce Perskiej. "Peter Arnett popełnił błąd, udzielając wywiadu państwowej telewizji irackiej, w szczególności podczas wojny" - tłumaczyła NBC swoją decyzję w opublikowanym wczoraj komunikacie, dodając, że dziennikarz ten "nie będzie więcej pracował" dla amerykańskiej sieci.
W nadanym w niedzielę wywiadzie Arnett powiedział m.in., że "pierwszy plan wojny nie powiódł się z powodu oporu irackiego". Jego zdaniem, "amerykańscy stratedzy błędnie ocenili determinację oddziałów irackich". Arnett przeprosił wczoraj NBC i amerykańską publiczność, twierdząc, że czuje się "zakłopotany" polemiką wywołaną przez jego wywiad. Nie zmieniło to jednak decyzji amerykańskiej stacji.
WP, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Wtorek, 1 kwietnia 2003, Nr 77 (1573)

Dział:

Wbrew propagandzie Pentagonu wojska koalicji nadal tkwią na skraju pustyni
Bez postępów

Mimo wszczęcia wczoraj walk na kilkusetkilometrowym froncie Amerykanie ani nie przybliżyli się do Bagdadu, ani nie sforsowali irackiej linii obrony na Eufracie. Wojska amerykańskie toczyły wczoraj bitwę z siłami irackimi około 110 km na południe od Bagdadu, a piechota morska atakowała od świtu Szatrę, miasto na północ od Nasirii.

Po raz pierwszy siły koalicji bezpośrednio starły się wczoraj z doborowymi jednostkami Gwardii Republikańskiej Saddama Husajna. Pod Karbalą, 150 kilometrów na południe od Bagdadu, doszło rano do pierwszej poważnej bitwy marines z Gwardią Saddama. W rejonie miejscowości Hindija, niedaleko Karbali, amerykańscy żołnierze zostali zaatakowani przez żołnierzy irackich, broniących przeprawy przez Eufrat. Zaciekłe walki trwały kilka godzin.
Linia frontu rozciągnęła się od Basry na samym południu po centrum i niemal przedpola Bagdadu. Oddziały brytyjskie znalazły się w odległości zaledwie dwóch kilometrów od Basry - komandosi mieli zdobyć iracką twierdzę w miejscowości Abu el-Chasib na południowych obrzeżach miasta. Dalej na północ, w Szatrze koło Nasirii amerykańscy marines uderzyli w centrum dowodzenia oddziałów irackich. Przewodził im jeden z głównych współpracowników Saddama Husajna. Jest nim generał Ali Hasan al-Madżid ("Chemiczny Ali"), odpowiedzialny za zagazowanie kurdyjskich cywili w 1988 r. Amerykański wywiad twierdzi, że "Chemiczny Ali" znajduje się właśnie w Szatrze, skąd ma kierować oddziałami Fedainów i zamachowców-samobójców. Szatra leży 35 km na północ od Nasirii, gdzie wojska napastnicze nadal usiłują ustanowić bezpieczne linie zaopatrzenia dla oddziałów usiłujących zbliżyć się do Bagdadu.
Wojska inwazyjne utrzymują, że niemal całkowicie otoczyły położone ok. 200 km na północ od Nasirii miasto Nadżaf. Amerykanie twierdzą, że w walkach w ciągu ostatniej doby zginęło tam co najmniej 100 żołnierzy irackiej armii i sił paramilitarnych, zaś ok. 50 Irakijczyków, w tym także gwardzistów Husajna, wzięto do niewoli. W nocy Nadżaf był celem dywanowych nalotów bombowców B-52.
Nadal prowadzone były intensywne naloty na Bagdad, gdzie w nocy z niedzieli na poniedziałek i wczoraj miały miejsce bardzo silne eksplozje. Bombardowany był też Mosul na północy Iraku.
Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii zdementowało wczoraj doniesienia, jakoby podczas walk koło Basry żołnierze brytyjscy wzięli do niewoli irackiego generała. Rzecznik sił brytyjskich w Iraku poinformował w niedzielę o wzięciu do niewoli "pięciu jeńców, w tym generała i innego oficera".
PS, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Wtorek, 1 kwietnia 2003, Nr 77 (1573)

Dział:

Amerykański sekretarz stanu krytykuje Syrię i Iran
Powell grozi

Amerykański sekretarz stanu Colin Powell zaatakował w niedzielę rządy Syrii i Iranu, żądając od nich wstrzymania poparcia dla terroryzmu, a w przypadku Iranu - także rezygnacji z ambicji pozyskania broni masowej zagłady. Powell zagroził, że Damaszek będzie odpowiadać za konsekwencje decyzji, przed jakimi obecnie stoi rząd tego kraju.

Powell wezwał w niedzielę Syrię, aby przestała popierać "ugrupowania terrorystyczne" i przywódców Iraku. - Syria stoi obecnie przed decydującym wyborem - powiedział Powell. - Syria może nadal bezpośrednio wspierać grupy terrorystyczne i konający reżim Saddama Husajna lub może obrać inny, bardziej obiecujący kurs - dodał, akcentując, że Damaszek będzie odpowiadać za konsekwencje decyzji, przed jakimi obecnie stoi rząd tego kraju.
Powell zażądał też od władz Iranu, by państwo to wstrzymało poparcie udzielane międzynarodowym grupom terrorystycznym oraz zrezygnowało z ambicji pozyskania broni masowej zagłady. - Teheran musi jak najszybciej zaprzestać działań na rzecz pozyskania broni masowej zagłady i środków przenoszenia takiej broni - mówił Powell, deklarując jednocześnie poparcie dla "aspiracji irańskiego narodu na rzecz poprawy poziomu życia".
Sekretarz stanu USA powtórzył też słowa prezydenta Busha, akcentując, że administracja amerykańska jest zdecydowana doprowadzić do usunięcia irackiego przywódcy Saddama Husjana. - Nie dopuścimy do tego, by saddamowska broń masowej zagłady rozprzestrzeniła się na cały Bliski Wschód - powiedział Powell.
Amerykański sekretarz stanu, który uczestniczył w spotkaniu z przedstawicielami proizraelskiego lobby w Waszyngtonie, poruszył także kwestię konfliktu bliskowschodniego, apelując do "przywódców Izraela i Palestyńczyków o poważne podejście do kwestii porozumienia".
PS, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Wtorek, 1 kwietnia 2003, Nr 77 (1573)

Dział:

ONZ organizuje pomoc dla ludności irackiej
Kropla w morzu potrzeb

ONZ wysłała pierwszą od czasu rozpoczęcia wojny partię pomocy humanitarnej do kontrolowanego przez Kurdów północnego Iraku. Światowy Program Żywnościowy, będący agendą ONZ, zakupił 84 tys. ton ryżu i ok. 160 tys. ton mąki z przeznaczeniem na pomoc dla Iraku.

Od strony Turcji do Iraku wjechały dwie ciężarówki wysłane przez ONZ ze sprzętem do odkażania wody, lekarstwami i materiałami szkolnymi dla dzieci. - W najbliższych dniach do Iraku dotrą kolejne dostawy pomocy o wartości 4 mln dolarów - powiedzieli przedstawiciele ONZ. Wznowienie pomocy humanitarnej dla Iraku uchwaliła w piątek Rada Bezpieczeństwa ONZ.
Tymczasem Światowy Program Żywnościowy zakupił już dalszą pomoc żywnościową dla Iraku. Zakupy te mają stanowić pierwszy etap nowego, szerokiego programu pomocy żywnościowej dla Iraku w związku z trudną sytuacją powstałą po inwazji Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników.
Organizacja zaapelowała wczoraj do społeczności międzynarodowej o stworzenie specjalnego funduszu w wysokości 1,3 mld dolarów, z którego sfinansowano by kampanię dostarczania żywności dla ludności Iraku. Przedstawiciele władz Światowego Programu Żywnościowego oceniają, że ostatnie zakupy, dokonane głównie w Turcji i we Włoszech, a także w kilku innych krajach, są prawdopodobnie największymi jednorazowymi transakcjami w dziejach tej agendy ONZ.
PS, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Wtorek, 1 kwietnia 2003, Nr 77 (1573)

Dział:

Nic nie usprawiedliwia współpracy z najeźdźcą

Wpływowy przywódca irańskich szyitów ajatollah Husejn Ali Montazeri ostrzegł wczoraj, że jakakolwiek współpraca muzułmanów z USA bądź Wielką Brytanią równa jest świętokradztwu. W komunikacie opublikowanym przez irańskiego ajatollaha zaznaczono jednak, że oświadczenie to nie ma charakteru "fatwy" - islamskiego nakazu (lub klątwy).
Przywódca irańskich szyitów zastrzegł, że chociaż sam Saddam Husajn "jest jednym z najkrwawszych dyktatorów naszych czasów", to "nic nie usprawiedliwia bombardowań wsi irackich, masakrowania cywilnej ludności Iraku i zadawania strat zarówno humanitarnych, jak i materialnych islamskiemu narodowi Iraku".
Teheran zapowiedział jednak, że nigdy nie poprze ewentualnego nowego rządu irackiego, powołanego przez USA po wojnie. W niedzielę szef dyplomacji irańskiej Kamal Charrazi uznał, iż taki rząd byłby rządem "narzuconym narodowi irackiemu" i nie odzwierciedlałby aspiracji mieszkańców tego kraju.
KWM, PAP


www.naszdziennik.pl

Nasz Dziennik, Nasz Dziennik, 2003-04-01

powrot