nasza witryna Agresja na Irak, Nasz Dziennik wiadomości z 31.03.2003


 



NASZ DZIENNIK

Poniedziałek, 31 marca 2003, Nr 76 (1572)

Dział:

Amerykańskie i brytyjskie oddziały czekają na posiłki i zaopatrzenie
Utknęli pod miastami

W Iraku przedłuża się wojna pozycyjna. Amerykańskie i brytyjskie oddziały w obawie przed wzrostem strat nie szturmują miast, pod którymi znalazły się już kilka dni temu. Irackie oddziały nadal bronią się w Basrze i innych miejscowościach na południu. Trwają amerykańskie naloty na Bagdad.

Amerykańska inwazja została powstrzymana na linii Eufratu. Amerykańskim oddziałom, które zapędziły się pod Bagdad, zaczyna brakować paliwa, amunicji, żywności i wody. W kilku miejscach na froncie doszło jednak do lokalnych akcji zaczepnych.
Czekając na dodatkowe oddziały, które wysłano z USA, Amerykanie poprzestali na razie na bombardowaniach z powietrza i działaniach dywersyjnych.
Nadal dokonują nalotów na Bagdad. Siły amerykańsko-brytyjskie zbombardowały wczoraj po raz kolejny przedmieścia irackiej stolicy. Zbombardowano także irackie pozycje w rejonie Mosulu. Naloty potwierdzono też w zamieszkanej przez Kurdów miejscowości Kalak, ok. 40 km na wschód od Mosulu.
W przerwie swoich ataków lądowych siły inwazyjne popchnęły do wzniecenia rebelii opozycję iracką. Podała ona wczoraj, że siły prezydenta Saddama Husajna zastrzeliły wielu irackich żołnierzy, którzy usiłowali zbiec do Kurdystanu w północnym Iraku. Informacji tych nie potwierdziły niezależne od opozycji źródła.
Zdaniem amerykańskiej prasy, siły inwazyjne prowadzą też wojnę psychologiczną, m.in. w Basrze. Alianci liczą, że uda im się wywołać w mieście rebelię przeciw rządzącej partii Baas, stanowiącej oparcie reżimu Saddama Husajna - napisał w sobotę "New York Times". W nocy z piątku na sobotę do Basry przekradła się grupa brytyjskich żołnierzy i zniszczyła w nim dwa pomniki, najprawdopodobniej przedstawiające Saddama Husajna. Jednocześnie amerykańskie samoloty zniszczyły w mieście budynek, w którym odbywało się spotkanie 200 członków partii Baas.
Od początku wojny siły sojusznicze zrzuciły na cele w Iraku 6 tysięcy naprowadzanych bomb - poinformował w sobotę przedstawiciel Pentagonu. Ponadto siły amerykańskie zaatakowały Irak łącznie 675 pociskami manewrującymi tomahawk. Do piątku lotnictwo amerykańskie i brytyjskie wykonało łącznie ponad 1 tysiąc lotów w celu bombardowania Iraku. Jednak w wyniku powtarzających się pomyłek i awarii w bombardowaniu pociskami kierowanymi Amerykanie tymczasowo wstrzymali w sobotę odpalanie tomahawków z okrętów na Morzu Czerwonym i Śródziemnym, ponieważ część tych pocisków zboczyła z kursu i spadła na Turcję i Arabię Saudyjską.
JS, PAP, Reuters


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Poniedziałek, 31 marca 2003, Nr 76 (1572)

Dział:

Minister obrony obwiniany za wstrzymanie inwazji
Chciał "tanio wygrać wojnę"

Minister obrony USA Donald Rumsfeld, który uważany jest za głównego autora planów ataku na Irak, jest coraz bardziej krytykowany w swoim kraju za złe przygotowanie strategii i niedocenienie oporu Irakijczyków. Minister jednak odrzuca opinie swoich podwładnych z Pentagonu, że - by wygrać wojnę w Iraku - trzeba wysłać tam znacznie więcej wojska i broni pancernej, niż planował Rumsfeld - napisał "New Yorker".
W numerze tygodnika (który pojawi się dziś w sprzedaży) napisano, że w trakcie przygotowań do wojny Rumsfeld upierał się, iż proponowaną przez planistów sztabowych liczebność wojsk lądowych trzeba zmniejszyć, i postawił na swoim.
Tygodnik twierdzi, że Rumsfeld chciał "tanio wygrać wojnę" i uważał, iż "precyzyjne" naloty bombowe i rakietowe zapewnią zwycięstwo. Teraz to właśnie jego obwiniają wojskowi za wstrzymanie inwazji. Okazało się bowiem, że żołnierzy sił inwazyjnych nie wystarcza nawet do zabezpieczenia dróg zaopatrzenia, które są celem ataków wojsk irackich.
WP, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Poniedziałek, 31 marca 2003, Nr 76 (1572)

Dział:

Po obu stronach rośnie liczba ofiar
Krwawe żniwo wojny

Według oficjalnych informacji, od początku wojny w Iraku zginęło 59 żołnierzy sił amerykańskich i brytyjskich. Po stronie irackiej zaś śmierć poniosło ponad 400 cywili.

Zdaniem irackich władz, od początku wojny zginęło 425 cywili, a ponad 4 tysiące zostało rannych. Amerykanie twierdzą, że wzięli do niewoli 4 tysiące irackich bojowników.
Amerykanie stracili - według władz USA - 36 żołnierzy, 104 żołnierzy zostało rannych, zaś 7 wzięto do niewoli. Zdaniem Waszyngtonu, zaginęło 16 żołnierzy.
Wielka Brytania straciła natomiast 23 żołnierzy.
W sobotę Irak zaprzeczał danym amerykańskim, twierdząc, że w toku trwającej inwazji Amerykanie i Brytyjczycy mają "setki zabitych żołnierzy". Rzecznik wojskowy oświadczył w bagdadzkiej telewizji, że siły irackie zestrzeliły 5 samolotów bojowych i 4 helikoptery wroga, przy czym jeden dostał się w ręce Irakijczyków prawie nietknięty.
Ponadto, według rzecznika, Irakijczycy zniszczyli 74 czołgi nieprzyjaciela, 5 pojazdów do przewożenia czołgów i 35 wozów opancerzonych. Rzecznik wojskowy dodał, że rannych zostało tysiąc nieprzyjacielskich żołnierzy.
Jednym z najbardziej krwawych okazało się bombardowanie Iraku w piątkowy wieczór. Co najmniej 55 osób zginęło, a 47 zostało rannych wskutek eksplozji dwóch amerykańskich rakiet manewrujących cruise na bazarze w zachodnim Bagdadzie. Pociski spadły na bazar Naser, gdy tłumy ludzi przyszły tam wieczorem, aby zrobić zakupy.
KWM, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Poniedziałek, 31 marca 2003, Nr 76 (1572)

Dział:

Zamachy za inwazję

Czterech żołnierzy amerykańskich poniosło w sobotę śmierć w samobójczym zamachu w punkcie kontrolnym niedaleko miasta Nadżaf w środkowym Iraku. Był to pierwszy samobójczy atak na amerykańsko-brytyjskie siły od momentu rozpoczęcia inwazji na ten kraj.

Do zamachu doszło, gdy taksówka z kierowcą-zamachowcem podjechała do punktu kontrolnego. Kierowca poprosił żołnierzy o pomoc. Ci zbliżyli się do pojazdu i wtedy samochód eksplodował. Polegli żołnierze służyli w 3. dywizji piechoty.
Państwowa telewizja iracka podała w sobotę, że autor samobójczego zamachu na amerykański punkt kontrolny w środkowym Iraku był oficerem armii irackiej, który chciał "dać lekcję" oddziałom USA. Według telewizji irackiej, w wyniku zamachu "zginęło 11 żołnierzy amerykańskich", zniszczone zostały dwa czołgi i dwa pojazdy opancerzone.
Wiceprezydent Iraku Taha Jasin Ramadan zagroził w sobotę dalszymi zamachami samobójczymi przeciwko wojskom sojuszniczym. - Stany Zjednoczone mogą spodziewać się więcej samobójczych zamachów na swe oddziały. Użyjemy każdego sposobu, by powstrzymać lub zabić wrogów. Co oni robią w naszym kraju? Niech zabierają się i idą - powiedział Ramadan podczas konferencji prasowej w Bagdadzie. Dodał on, że "Stany Zjednoczone przekształcą cały świat w walczących przeciwko nim męczenników".
Departament Stanu USA podał z kolei, że policja w Jordanii i Jemenie udaremniła plany ataków terrorystycznych na obywateli państw zachodnich w tych krajach, organizowanych przez agentów Iraku.
Natomiast wczoraj 15 amerykańskich żołnierzy zostało rannych w Kuwejcie na skutek kolejnego zamachu. Nieznany sprawca wjechał ciężarówką w grupę żołnierzy przed kantyną na terenie bazy wojskowej - poinformował rzecznik bazy, podpułkownik Larry Coks. Pytany o incydent dowódca sił koalicji antyirackiej generał Tommy Franks oświadczył na konferencji prasowej, że ma on zupełnie inny charakter niż sobotni samobójczy zamach dokonany przez Irakijczyka, w którym zginęło czterech żołnierzy USA.
KWM, PS, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Poniedziałek, 31 marca 2003, Nr 76 (1572)

Dział:

Wojna wbrew prawu

Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, atakując Irak, pogwałciły Kartę Narodów Zjednoczonych - twierdzi były sekretarz generalny ONZ Butros Ghali. Wypowiedź Egipcjanina o agresji na Irak nadało w wywiadzie telewizyjnym BBC. Ghali, szef ONZ w latach 1992-96, uważa, że "rezolucja 1441 jest jasna. Wymaga ona drugiej rezolucji" zezwalającej na wojnę. Zdaniem Ghaliego, chrześcijanina koptyjskiego, wojna grozi wzmocnieniem pozycji fundamentalistów arabskich, którzy uważają ją za krucjatę przeciwko światu islamu.
PS, PAP


www.naszdziennik.pl



NASZ DZIENNIK

Poniedziałek, 31 marca 2003, Nr 76 (1572)

Dział:

Zlitowali się nad marines?

Amerykańscy marines, których racje żywnościowe błyskawicznie się kurczą, otrzymują jedzenie od irackich cywilów - twierdzi agencja AFP. Odcięci od konwojów z zaopatrzeniem, blokowanych przez walki na tyłach, marines zaczynają odczuwać brak wody pitnej i jedzenia. Ich dywizja zatrzymała się ok. 250 km na południe od Bagdadu. To w tym miejscu amerykańscy żołnierze piechoty morskiej zetknęli się z grupą irackich cywili, którzy autobusami uciekali na południe. Irakijczycy zabili owce, kury, ugotowali jajka i ziemniaki. Po przybyciu marines w pobliże obozowiska - według AFP - kobiety irackie zaczęły podawać jedzenie wygłodniałym żołnierzom.
PS, PAP


www.naszdziennik.pl

Nasz Dziennik, Nasz Dziennik, 2003-03-31

powrot