|
UE blokuje inicjatywy chroniące lokalne rynki przed żywnością genetycznie modyfikowaną. Piotr Wesołowski, Bruksela, Nasz Dziennik |
|
Austriacy chcieli, aby ich region był strefą wolną od organizmów zmodyfikowanych genetycznie. Proponowane przez nich prawo na szczeblu regionu zakazywało używania GMO zarówno w uprawach roślinnych, jak i paszach zwierzęcych. Podobną inicjatywę, która wymaga jednak zgody Brukseli, poparł także ostatnio parlament brytyjskiego regionu - Walii. Wielu europejskich farmerów obawia się, że dopuszczenie do upraw genetycznie zmodyfikowanych nasion doprowadzi do ich niekontrolowanego rozprzestrzenienia i tym samym skażenia upraw tradycyjnych oraz pozostałej żywności. Komisja Europejska zwróciła się do Europejskiej Agencji ds. Bezpieczeństwa Żywności o zbadanie zgodności decyzji Austriaków z ponadnarodowym prawodawstwem unijnym. W swojej opinii Agencja stwierdziła, że nie ma naukowych dowodów związanych z ryzykiem, jakie GMO mogłyby spowodować dla zdrowia ludzkiego i środowiska, które usprawiedliwiałyby zakaz ich stosowania w austriackim regionie. Komentując opinię Agencji, unijni urzędnicy przyznają, że Bruksela nie zgodzi się na tworzenie tego typu stref na swoim terenie, szczególnie ze względu na nieprzychylną stosowaniu GMO opinię publiczną w wielu krajach Piętnastki. Po pięciu latach handlowych konfliktów między Brukselą a Waszyngtonem Unia Europejska ostatecznie zdecydowała się przerwać blokowanie dostępu na własny rynek dla większości produktów rolniczych, które zostały zmodyfikowane genetycznie. Warunkiem dopuszczenia jej do sprzedaży na rynkach europejskich będzie wprowadzenie rygorystycznych norm na znakowanie wszelkich produktów, które zawierają pochodne inżynierii genetycznej. Cofnięcie zakazu pozostawia konsumentom wybór między tańszą, ale poddaną genetycznej obróbce żywnością amerykańską, a nafaszerowanymi pestycydami i droższymi produktami unijnych farmerów. Każdy produkt spożywczy zawierający więcej niż 0,9 proc. organizmów modyfikowanych genetycznie będzie musiał posiadać czytelną informację na ten temat na opakowaniu. Przepis ten będzie dotyczył również zwierząt, które były karmione paszą z roślin genetycznie zmodyfikowanych. Wszystko to wymusza na silnie zbiurokratyzowanej UE utworzenie kosztownego systemu kontroli po to, aby unijne służby sanitarne mogły śledzić cały proces produkcji żywności w celu zidentyfikowania przypadków stosowania GMO w procesie produkcji żywności. Podkreślenia w tekście pochodzą od Redakcji Naszej Witryny. Piotr Wesołowski, Bruksela, Nasz Dziennik, 2003-07-12 |