|
V. Angres, C. Hutter, L. Ribbe |
||||||||||||||||||||||||||||
Banany dla Brukseli - ciemne strony Unii Europejskiej Trzech sympatycznych Niemc贸w bardzo r贸偶nej profesji; jeden jest bankowcem, absolwentem studium publicystyki i polityki, drugi dyplomowanym rolnikiem, przewodnicz膮cym mi臋dzynarodowej ekologicznej fundacji Europejskiego Dziedzictwa Przyrody EURONATUR, trzeci in偶ynierem dyplomowanym w specjalno艣ci ekologia krajobrazu, zajmuje si臋 od 10 lat analiz膮 bud偶etu UE pod wzgl臋dem kwestii ekologicznych i spo艂ecznych, tropieniem niedorzeczno艣ci towarzysz膮cych od lat Unii Europejskiej. Autorzy zadali sobie wiele trudu, by w 艂atwy i przyst臋pny spos贸b opisa膰, co si臋 dzieje w Brukseli niedobrego, niewyt艂umaczalnego i nieznanego dla przeci臋tnego podatnika. Ksi膮偶ka ma charakter raportu, relacjonuje bardzo ciekawe przyk艂ady subwencjonowania w Unii, opisuje kto dostaje dotacje, charakteryzuje mechanizm uzyskiwania subwencji. Autorzy pokazuj膮, jak bardzo Unia Europejska popad艂a w manie tworzenia rozporz膮dze艅. Ponad 400 r贸偶norodnych komisji wymy艣la og贸lniki na najr贸偶niejsze tematy. Tylko samo techniczne wyposa偶enie ci膮gnik贸w rolniczych doczeka艂o si臋 ponad 40 zapis贸w. Wielko艣膰 z膮bk贸w czosnku jest tak samo precyzyjnie wyliczona jak rozmiary prezerwatywy. Na Unii Europejskiej korzysta wiele firm, np. Intel, Dynamit Nobel, Peugeot czy Coca Cola; korzystaj膮 ci, kt贸rzy maj膮 profity z subwencji na rolnictwo w spos贸b legalny b膮d藕 nie. Wymieni膰 tu mo偶na 3 235 w艂oskich rolnik贸w, kt贸rzy byli dostawcami 109 000 ton mleka, w og贸le nie maj膮c kr贸w, czy du偶e mleczarnie w Niemczech i Danii, kt贸re z mleka krowiego produkuj膮 i eksportuj膮 ser feta, nieomieszkaj膮c skorzysta膰 z subwencji unijnych (to nic, 偶e nazwa feta sugeruje, i偶 powinien to by膰 grecki ser owczy). W Unii Europejskiej s膮 dotacje, kt贸rych podatnik wola艂by nie ogl膮da膰. Wymie艅my kilka przytoczonych w Bananach.... Subwencjonuje si臋 upraw臋 kukurydzy, kosztuj膮c膮 oko艂o 5 miliard贸w z艂, a kt贸ra, jak wiadomo, jest nieprzyjazna dla 艣rodowiska, szczeg贸lnie dla w贸d. Nast臋pnie dotuje si臋 oczyszczalnie 艣ciek贸w, kt贸re nigdy nie zostaj膮 uruchamiane, gdy偶 brakuje pieni臋dzy na pod艂膮czenie ich do kanalizacji. Wydaje si臋 pieni膮dze na upraw臋 tytoniu, jednocze艣nie zakazuj膮c reklamy wyrob贸w tytoniowych i przeznaczaj膮c rocznie 40 milion贸w z艂 na kompani臋 antynikotynow膮. Po przeczytaniu tej ksi膮偶ki cz艂owiek zastanawia si臋, po co Polsce taka Unia Europejska? Musimy jednak pami臋ta膰, 偶e wszystko ma dwie strony, jasn膮 i ciemn膮. Znajomo艣膰 ciemnych stron Unii pozwoli na unikanie b艂臋d贸w, znajomo艣膰 jasnych - dobre z nich korzystanie. Mamy nadziej臋, 偶e powy偶sze informacje wzbudzi艂y Pa艅stwa zainteresowanie. Je偶eli tak - prosimy o zam贸wienia: telefoniczne, listowne lub te偶 drog膮 elektroniczn膮 Wydawnictwo EON poczta@eon.net.pl
Rozdzia艂 III NASZ CHLEB POWSZEDNI Produkcja zbo偶a w UE Nie ma powod贸w do 艣wi臋towania Piszemy te s艂owa w 1997 r. Nie strzelaj膮 korki od szampan贸w, nikt te偶 nie jest honorowany dyplomami ani te偶 dekorowany orderem zas艂ugi. Cicho mija uroczysto艣膰 30. urodzin jednej z najstarszych regulacji wsp贸lnego rynku Europy. Zbi贸r przepis贸w do "urynkowienia", tj. ustalenia jako艣ci i klasyfikacji p艂od贸w rolnych mi臋dzy stronami umowy o skup, dla pszenicy zwyczajnej i twardej, j臋czmienia, 偶yta, kukurydzy, owsa i innych zb贸偶, jak te偶 i ich przetwor贸w, a wi臋c na przyk艂ad m膮ki, grubego i drobnego grysiku, wszed艂 w 偶ycie w 1967 r. Tego dnia 艣wiat艂o dzienne ujrza艂o wiele pi臋knych paragraf贸w, kt贸re wspaniale prezentuj膮 si臋 na papierze "Dziennika Urz臋dowego Wsp贸lnot Europejskich". Odt膮d mia艂y pod wieloma wzgl臋dami wzbogaci膰 偶ycie zar贸wno rolnik贸w i ich organizacji lobbystycznych, jak te偶 brukselskich biurokrat贸w i kontroler贸w Trybuna艂u Obrachunkowego. Dzisiaj ponad 40 procent europejskiego bud偶etu rolnego przeznacza si臋 na administracj臋 i rozw贸j rynku zbo偶owego - w 1998 r. by艂o to 17,1 miliarda euro. R贸wnie偶 w skali globalnej producenci zbo偶a ze starego kontynentu stanowi膮 godn膮 wzmianki wielko艣膰: oko艂o 10 procent 艣wiatowej produkcji zbo偶a pochodzi z p贸l Europy. G艂贸wnymi produktami s膮 pszenica zwyczajna, j臋czmie艅 i kukurydza. Jednak rozw贸j wydarze艅 na rynkach 艣wiatowych nie u艂atwia 偶ycia Europejczykom. Nie jest wa偶ne, co postanowi Bruksela, na rynkach 艣wiatowych i tak wygl膮da to ca艂kiem inaczej. W艂a艣ciwie sta艂o si臋 ju偶 norm膮, 偶e wytwarzane produkty nie trafiaj膮 w zapotrzebowanie rynku, poniewa偶 wszyscy producenci s膮 w r贸wnym stopniu subwencjonowani, w wyniku czego nie ma mo偶liwo艣ci wyklarowania si臋 rzeczywistych i sprawiedliwych cen. A to z kolei naturalnie podtrzymuje nieprzerwany potok nowych ustale艅 i regulacji. Wszystko zacz臋艂o si臋 skromnie: na pocz膮tku lat sze艣膰dziesi膮tych europejscy rolnicy przywie藕li na wagi 70 milion贸w ton zbo偶a. Wydajniejsze gatunki i - w nie mniejszym stopniu - "stymuluj膮ca" polityka Brukseli pozwoli艂y szybko zwi臋kszy膰 plony do poziomu 151 milion贸w ton w 1984 r. Dwana艣cie pa艅stw cz艂onkowskich (Niemcy ju偶 razem z nowymi landami) wytworzy艂y w 1991 r. 180,5 miliona ton -jest to jak do tej pory najwy偶sza warto艣膰 odnotowana w przepe艂nionych zbo偶em silosach. Reforma rolna z 1992 r. pomog艂a ustabilizowa膰 produkowane ilo艣ci na poziomie 175 milion贸w ton rocznie - mimo i偶 UE powi臋kszy艂a si臋 o trzy dalsze kraje cz艂onkowskie. Wa偶ne jest przy tym, 偶e Europa w艂a艣ciwie nie produkuje za du偶o zbo偶a, lecz jest ono w wyniku ustalanej w Brukseli regulacji cenowej po prostu zbyt drogie (przy czym rolnicy ekologiczni domagaj膮 si臋 wy偶szych cen, ni偶 Bruksela jest gotowa zap艂aci膰 - k艂ania si臋 schizofrenia Wsp贸lnego Rynku!). W wyniku tych dzia艂a艅 spad艂 w minionych latach udzia艂 zbo偶a paszowego w og贸lnej produkcji. Przecie偶 europejscy hodowcy byd艂a r贸wnie偶 potrafi膮 liczy膰. Skoro europejskie zbo偶e jest zbyt drogie, wi臋c kupuj膮 ta艅sze produkty zast臋pcze pochodz膮ce zza oceanu. S膮 to wszystkie mo偶liwe przetwory zbo偶owe, jak na przyk艂ad maniok lub produkty uboczne przemys艂u skrobiowego lub pochodz膮ce z gorzelni kukurydzianych, kt贸re sprowadzane s膮 do Europy przy zerowej lub minimalnej stawce celnej. Zast臋pcza pasza dla byd艂a przyp艂ywa do Europy olbrzymimi statkami przez takie porty, jak Rotterdam lub Brema. Dzi臋ki temu w ich pobli偶u, na przyk艂ad w Sudoldenburgu, w Munsterlandzie lub w Holandii, intensywnie rozwin臋艂a si臋 masowa hodowla byd艂a. Wniosek jest prosty: gdyby wi臋cej w艂asnego zbo偶a paszowego w臋drowa艂o do europejskich koryt, zredukowa艂oby to kosztowne nadwy偶ki.
By艂o drogo: wsp贸lny rynek zbo偶owy do 1992 r. A偶 do czasu reformy rolnej w 1992 r. regulacja rynku dla zbo偶a zasadniczo opiera艂a si臋 na dw贸ch dzia艂aniach: polityce interwencyjnej i refundacjach eksportowych. Polityka interwencyjna Tak zwane punkty interwencyjne by艂y zobowi膮zane do zakupu oferowanego im zbo偶a za ustalon膮 odg贸rnie cen臋. Cena interwencyjna zawsze by艂a ni偶sza od niezobowi膮zuj膮cej ceny orientacyjnej, kt贸ra wskazywa艂a raczej "cel" polityki cenowej. Ceny interwencyjne by艂y i s膮 ustalane dla zbo偶a spo偶ywczego (nadaj膮cego si臋 na chleb), kukurydzy, j臋czmienia, sorgo, 偶yta i pszenicy twardej. Nie istnia艂 obowi膮zek skupu zbo偶a paszowego. Cena interwencyjna przez d艂ugi czas utrzymywa艂a si臋 na tak wysokim poziomie, 偶e - przynajmniej dla tych rolnik贸w, kt贸rzy posiadali 偶yzne i wydajne pola - uprawa zb贸偶 by艂a op艂acalna. Ale tylko dla tych. Rolnicy ekologiczni, w艂a艣ciciele drobnych lub gorzej po艂o偶onych gospodarstw przy tej polityce byli skazani na straty. Przez d艂ugie lata urz臋dnicy w Brukseli toczyli beznadziejn膮 wojn臋 przeciwko przepe艂nionym silosom ze zbo偶em, a w艂a艣ciwie przeciwko zbyt pot臋偶nemu lobby rolniczemu. Poniewa偶 przedstawiciele rolnik贸w nie mieli nic przeciwko gwarantowanym dochodom swoich cz艂onk贸w, by艂o im wszystko jedno, jak bardzo pe艂ne by艂yby ju偶 silosy, najwa偶niejsze, aby zbo偶e zosta艂o sprzedane. R贸wnie偶 i punkty interwencyjne gra艂y w zbo偶owego "Czarnego Piotrusia" i tylko rozgl膮da艂y si臋, w jaki spos贸b pozby膰 si臋 ogromnych ilo艣ci zbo偶a. Szybko nie da艂o si臋 tego zrobi膰, a wi臋c decydowano si臋 na przechowywanie zbo偶a w magazynach przej艣ciowych - w olbrzymich prywatnych halach magazynowych i silosach. Szcz臋艣liwy, kto dysponowa艂 w贸wczas wolnym miejscem na sk艂adowanie albo m贸g艂 szybko wybudowa膰 kilka silos贸w. By艂 to czas milioner贸w magazynowych. Przyk艂adowo, tylko w 1993 r. wydano na samo sk艂adowanie zbo偶a 2,7 miliarda euro - w贸wczas stanowi艂o to 25 procent [!] wszystkich wydatk贸w UE w zakresie kultur rolnych. A potem przecie偶 zbo偶e z interwencji musia艂o zosta膰 jeszcze sprzedane. Dochodzi艂o tu dosy膰 cz臋sto do dalszych wysokich strat, poniewa偶 wed艂ug odwiecznych zasad poda偶y i popytu Unia Europejska ze swoj膮 olbrzymi膮 poda偶膮 zbo偶a regularnie sama psu艂a ceny na rynku 艣wiatowym - zreszt膮 ku zmartwieniu innych oferent贸w. Refundacje eksportowe Podobnie jak by艂o to przy innych produktach, r贸wnie偶 przy eksporcie zbo偶a Unia Europejska zwraca艂a koszty eksportu towar贸w. W ten spos贸b wyr贸wnano r贸偶nic臋 pomi臋dzy wy偶szymi cenami gwarantowanymi w Europie a ni偶szymi na rynku 艣wiatowym - oczywi艣cie na koszt podatnik贸w. Na pocz膮tku lat dziewi臋膰dziesi膮tych nak艂ad na refundage eksportowe wynosi艂 3 miliardy euro rocznie. R贸wnie偶 tutaj mo偶na 艂atwo zrozumie膰, 偶e lobby rolnicze nie odczuwa艂o przyjemno艣ci, gdy zosta艂o zmuszone do dzia艂a艅 reformatorskich. W ka偶dym razie poufni znawcy mechanizm贸w regulacji rynku rozwijali nieoczekiwan膮 kreatywno艣膰, aby wci膮偶 zdobywa膰 nowe subwencje dla eksportu zbo偶a, na przyk艂ad wysy艂anego statkami do Rosji. Zbo偶e dla Rosji Satynowe zas艂ony rozsun臋艂y si臋 bezg艂o艣nie. Jaskrawe 艣wiat艂o s艂oneczne na-tychmiast wype艂ni艂o ma艂y pok贸j hotelowy. O艣lepiony Charles zamkn膮艂 oczy. Zapieraj膮cy dech w piersiach widok na Manhattan rozci膮gaj膮cy si臋 z 33 pi臋tra, w tym momencie nie interesowa艂 go w najmniejszym stopniu. Zn贸w zaci膮gn膮艂 zas艂ony, zostawiaj膮c ma艂膮 szczelin臋, przez kt贸r膮 wnikn膮艂 ostry promie艅 s艂oneczny, wystarczaj膮cy do rozja艣nienia pokoju, a jednocze艣nie dziel膮cy olbrzymie 艂贸偶ko na dwie r贸wne cz臋艣ci. Precyzyjna praca z samego rana, pomy艣la艂 Charles i u艣miechn膮艂 si臋 zaspany. Co艣 poruszy艂o si臋 pod lekk膮 ko艂dr膮, a na wezg艂owiu pojawi艂o si臋 kilka rudych lok贸w. U艣miech Charlesa znikn膮艂, zmarszczy艂 czo艂o. Powoli przypomnia艂o mu si臋 kilka okropnych szczeg贸艂贸w minionej nocy. Nieko艅cz膮ce si臋 posiedzenie komisji dla uk艂adu o produkcji ro艣lin oleistych pomi臋dzy USA i Europ膮. Nie m贸g艂 nie pomy艣le膰 o teksa艅skim przewodnicz膮cym, kt贸rego ameryka艅ski akcent by艂 tortur膮 dla francuskiego ucha Charlesa. Nawet teraz, kilka godzin p贸藕niej, na sam膮 my艣l o Teksa艅czykujego b艂ony b臋benkowe zaczyna艂y wibrowa膰. Potem przysz艂o wspomnienie kiepskiej whisky, kt贸r膮 ameryka艅ska delegacja "stawia艂a" do p贸藕nych godzin, a dzi臋ki kt贸rej uczestnicy mieli si臋 nieco "od艣wie偶y膰", aby osi膮gn膮膰 pe艂ny sukces w negocjacjach. Konferencja jednak zosta艂a bezowocnie zerwana, zwyci臋stwo na punkty nale偶a艂o przyzna膰 Amerykanom, co do tego nie by艂o w膮tpliwo艣ci. Decyzja o przysz艂ych kontyngentach dla europejskich ro艣lin oleistych nie zapad艂a! Przy brutalnym stylu negocjacji Amerykan贸w europejska delegacja, w kt贸rej Charles mia艂 reprezentowa膰 interesy francuskie, wpad艂a w ca艂kowit膮 defensyw臋 - wiadomo艣膰, kt贸rej w Pary偶u nikt nie b臋dzie ch臋tnie s艂ucha艂. Do g艂owy nap艂yn臋艂o jeszcze kilka nieprzyjemnych wspomnie艅, jednak nie mia艂 ochoty na pokonywanie dalszych problem贸w przed 艣niadaniem. Jednocze艣nie postanowi艂 nie zastanawia膰 si臋 d艂u偶ej nad imieniem rudow艂osej le偶膮cej w 艂贸偶ku. Zdecydowa艂 si臋 na gor膮cy i zimny prysznic. Po kilku minutach sp臋dzonych pod strumieniem wody poczu艂 si臋 znacznie lepiej. Gdy wyszed艂 z 艂azienki, 艂贸偶ko by艂o zas艂ane. Nigdzie nie by艂o wida膰 rudych lok贸w, 偶adnej notatki po偶egnalnej, zupe艂nie nic. No c贸偶, r贸wnie偶 i o nim nie 艣wiadczy艂o to zbyt dobrze. Wszystko jedno, pomy艣la艂. Spojrzenie pad艂o na notebooka. Dobrze, 偶e przynajmniej z przyzwyczajenia pod艂膮czy艂 komputer do sieci telefonicznej i ustawi艂 faks-modem na odbi贸r wiadomo艣ci. Charles nacisn膮艂 myszk膮 na pole "Odbi贸r faksu" i szybko znalaz艂 wiadomo艣膰 z Pary偶a. Kilka sekund trwa艂o, zanim komputer odkodowa艂 przekaz na zwyk艂y tekst. Charles wykorzysta艂 ten czas i zam贸wi艂 do pokoju Continental breakfast z dodatkow膮 porcj膮 kawy. Potem wr贸ci艂 do komputera. Wiadomo艣膰 rozbudzi艂a go zupe艂nie: mia艂 natychmiast wraca膰 do Pary偶a. Czeka艂o go niecierpi膮ce zw艂oki zadanie specjalne w Brukseli. Chodzi艂o o pieni膮dze, o du偶o pieni臋dzy, milionowe sumy. Charles lekko gwizdn膮艂 przez nieskazitelnie bia艂e z臋by. By艂 przyzwyczajony do du偶ych sum, ale dwucyfrowe kwoty wyra偶one w milionach - to by艂o co艣! Niestety, w wiadomo艣ci nie podano 偶adnych szczeg贸艂贸w o rodzaju zadania. Tylko informacja, 偶e mo偶e odebra膰 sw贸j bilet w okienku Air France. Jak zawsze agencja zarezerwowa艂a i zdeponowa艂a bilet na jego nazwisko.
Spojrzenie
na zegarek. Mia艂 jeszcze cztery godziny do odlotu. Kto艣 zapuka艂.
Charles podszed艂 do drzwi pokoju i ucieszy艂 si臋 na widok 艣niadania.
Maj膮 tu
pi臋kny personel, pomy艣la艂, gdy pokoj贸wka postawi艂a na stole
obok okna Nieca艂e sze艣膰 godzin trwa艂 jego pobyt w Pary偶u, a potem zn贸w siedzia艂 w samolocie, tym razem jednak lotnisko docelowe nazywa艂o si臋... Bruksela. By艂 zadowolony, 偶e mia艂 ze sob膮 tylko baga偶 podr臋czny, poniewa偶 niczego bardziej nie nienawidzi艂, jak oczekiwania na walizki przy ta艣mie baga偶owej. Pogoda by艂a pod psem, deszcz nie pada艂 ju偶, lecz la艂 jak z cebra. Olbrzymia kolejka ju偶 z daleka zasygnalizowa艂a mu, 偶e nie ma, co liczy膰 na woln膮 taks贸wk臋.
Dobrze si臋 zaczyna - mrukn膮艂 pod nosem Charles i ruszy艂 w drog臋 do stacji kolejki ekspresowej. Jasne, tu r贸wnie偶 znajdowa艂y si臋 t艂umy ludzi przygnanych przez kiepsk膮 pogod臋, ale Charles widzia艂 r贸wnie偶 wielu euros. Tak nazywa艂 sobie tych wszystkich, kt贸rzy przybywali do Brukseli w sprawach Europy, albo nale偶eli do administracji, parlamentu lub jakiej艣 organizacji lobbystycznej - tak jak on. Charles rozejrza艂 si臋 dooko艂a, czy przypadkiem nie odkryje jakie艣 znajomej twarzy. W swojej pracy musia艂 wykorzystywa膰 ka偶d膮 sposobno艣膰, aby doj艣膰 do informacji. Wiedzie膰 wi臋cej od innych oznacza艂o wygra膰 bitw臋. Na szcz臋艣cie na poci膮g musia艂 czeka膰 zaledwie trzy minuty. Ludzie zacz臋li pcha膰 si臋 do 艣rodka, cisn膮c si臋 na siedzenia. Dla niego zosta艂o tylko miejsce stoj膮ce. - Japo艅skie warunki! - roz艂o艣ci艂 si臋 Charles. Dwadzie艣cia minut p贸藕niej ekspres wyplu艂 go na Gare Centrale. Ruchome schody przewioz艂y go z powrotem na powierzchni臋. Wci膮偶 jeszcze pada艂o, mimo to Charles postanowi艂 p贸j艣膰 pieszo do Grande Place. Od lat zatrzymywa艂 si臋 w "Amigo", poniewa偶 podoba艂y mu si臋 du偶e, urz膮dzone w stylu imperialnym pokoje, przede wszystkim jednak, poniewa偶 tutaj trafia艂 na swoj膮 dyplomatyczn膮 klientel臋 - zw艂aszcza Niemcy ch臋tnie zatrzymywali si臋 w "Amigo". Portier natychmiast go rozpozna艂 i skin膮艂 przyjacielsko g艂ow膮. - Ach, dobry wiecz贸r, monsieur Dufeu, zn贸w w Brukseli? Charles co艣 odpowiedzia艂, ale nie reagowa艂 ju偶 na dalsze uwagi portiera o pogodzie. Normalnie nie by艂 tak ma艂om贸wny, ale dzisiaj mia艂 jeszcze popracowa膰 i nie chcia艂 niepotrzebnie traci膰 czasu. O dwudziestej by艂 um贸wiony ze "swoim" cz艂owiekiem w celu om贸wienia sytuacji, za艣 oko艂o dwudziestej drugiej mia艂 zosta膰 przerzucony do sali posiedze艅 jako cz艂onek delegacji francuskiej. Charles wjecha艂 wind膮 na czwarte pi臋tro, otworzy艂 drzwi do pokoju i natychmiast si臋 rozpakowa艂. Szybko wyj膮艂 bielizn臋 i 艣wie偶膮 koszul臋. Teraz kolej na wyposa偶enie. Zdj膮艂 ze sto艂u prospekty hotelowe oraz menu z restauracji i postawi艂 na nim komputer. Przy艂膮czy膰 do sieci, potem drukarka. W艂o偶y膰 kabel telefoniczny - gotowe! Charles na pr贸b臋 w艂膮czy艂 urz膮dzenie. Wszystko dzia艂a艂o. Z akt贸wki wydoby艂 jeszcze przezroczyst膮 koszulk臋 foliow膮 z tuzinem czystych arkuszy papieru z nadrukiem francuskiego Ministerstwa Rolnictwa. Kolejny, cudowny prezent od agencji. Zadowolony Charles wy艂膮czy艂 notebooka. Spojrzenie na zegarek powiedzia艂o mu, 偶e ma kilkana艣cie minut, aby si臋 nieco od艣wie偶y膰, poniewa偶 zbli偶a艂 si臋 czas zaplanowanego spotkania. Punktualnie o 贸smej rozsun臋艂y si臋 drzwi windy, otwieraj膮c drog臋 do hallu hotelowego. Charles nie musia艂 d艂ugo szuka膰. "Jego" cz艂owiek siedzia艂 na pluszowym fotelu i czyta艂 wieczorne wydanie "Hamburger Abendblatts". Dobry wiecz贸r, Herr Peters - Charles pozdrowi艂 czytaj膮cego gazet臋. Jego niemiecki wci膮偶 brzmia艂 ca艂kiem nie藕le, wprawdzie z wyra藕nym francuskim akcentem, ale nienaganny gramatycznie. M贸wi艂 precyzyjnie, takjak by艂 do tego przyzwyczajony. Dobry wiecz贸r, monsieur Dufeu - odpowiedzia艂 Niemiec i z trudem wyrwa艂 si臋 z obj臋膰 g艂臋bokiego fotela, aby mocno potrz膮sn膮膰 d艂oni膮 Charlesa. Przejd藕my, prosz臋, od razu do rzeczy - upomnia艂 Charles - czas goni, a ja potrzebuj臋 od pana szczeg贸艂owych informacji. Niemiec skomentowa艂 wezwanie obronnym gestem: Niestety, monsieur Dufeu, nale偶y przedtem co艣 wyja艣ni膰. Pa艅ska agencja nie wyrazi艂a jeszcze zgody na honorarium w tej sprawie. Zanim przeka偶臋 panu informacje, potrzebuj臋 potwierdzenia. Czasy s膮 kiepskie, monsieur Dufeu, 偶ycie drogie, powiedzmy 6 procent uzyskanej subwencji? Oszala艂 Pan? Sze艣膰 procent! Jak mamy to sfinansowa膰? W gr臋 wchodz膮 maksymalnie 2 procent - to i tak ogromna suma, w got贸wce i wolna od podatku. Peters wytrzyma艂 wzrok Dufeusa, jednak poszed艂 na ust臋pstwo. No dobrze, nie chc臋 by膰 uparty: 3 procent - to jest fair -jednak tylko w贸wczas, gdy zagwarantuje mi pan dalsze zlecenia. Zgoda. M臋偶czy藕ni przypiecz臋towali umow臋 przybiciem r臋ki i postanowili kontynuowa膰 rozmow臋 w barze hotelowym. Barman skin膮艂 na powitanie g艂ow膮 i zapyta艂, czego sobie 偶ycz膮. To ja zapraszam pana, Peters. Czego si臋 pan napije? Dla mnie piwo. Typowo niemieckie - pomy艣la艂 Charles, zam贸wi艂 dla go艣cia piwo, a dla siebie "Toma Collinsa".
Tom Collins
- letni drink z USA
A teraz prosz臋 m贸wi膰 - rozpocz膮艂 rozmow臋 -jak ma przebiega膰
posie Prosz臋 uwa偶a膰, drogi przyjacielu. Mam tu kopie propozycji tekstu dlaplanowanej subwencji zbo偶owej. Jak pan wie, chodzi o kilka milion贸w ecu, kt贸re zostan膮 przekazane na dop艂aty do eksportu niemieckiego zbo偶a do Rosji. Projekt ten wnie艣li艣my do komisji ze wskazaniem na krytyczn膮 sytuacj臋 zaopatrzeniow膮 w Rosji - i wys艂uchano nas ch臋tnie. Jednak偶e dla pozosta艂ych kraj贸w UE oznacza to, 偶e nawet eksportuj膮c zbo偶e do Rosji, niczego nie dostan膮, 偶adnej subwencji. Dziwne. Ciekawe, dlaczego komisja si臋 na to zgodzi艂a? Nie mam poj臋cia! Prawdopodobnie nasze lobby rolnicze dostatecznie g艂o艣no lamentowa艂o, 偶e tonie w nadwy偶kach! - Peters wyszczerzy艂 z臋by. O lala - pomy艣la艂 Charles - niemieccy koledzy r贸wnie偶 nie 艣pi膮, uwaga! Lobbysta postanowi艂, aby w 偶adnym wypadku ich nie lekcewa偶y膰. Zbyt wiele interes贸w by艂o w grze, sama gra sz艂a o zbyt wysok膮 stawk臋, a ponadto zbyt wielu chcia艂o j膮 wygra膰. On r贸wnie偶. -A wi臋c, jak powinni艣my post臋powa膰? - zapyta艂 Charles swojego informatora. Zorganizowali艣my przebieg posiedzenia w ten spos贸b, 偶e temat zbo偶a b臋dzie wywo艂any dopiero pod jego koniec. Mam nadziej臋, 偶e wam to r贸wnie偶 odpowiada. Dlaczego? - zapyta艂 Charles, kt贸ry nie mia艂 najmniejszej ochoty sp臋dzi膰 kolejnej nocy - podobnie jak w Nowym Jorku - w nudnej sali konferencyjnej. Mimowolnie zn贸w przypomnia艂y mu si臋 rude loki. Niech pan pos艂ucha! To przecie偶 jasne: im p贸藕niej wieczorem, tym 艂atwiej wszystko przebiegnie. Przecie偶 to od dawna wypr贸bowana strategia: przez "wysiedzenie". Mog艂aby by膰 wynaleziona w Niemczech. Peters wybuchn膮艂 nieco zbyt g艂o艣nym 艣miechem, co naturalnie skierowa艂o uwag臋 innych go艣ci na dw贸jk臋 przy barze. - Niech si臋 pan we藕mie w gar艣膰 - sykn膮艂 Charles, kt贸remu nie spodoba艂o si臋 nieoczekiwane zainteresowanie publiczne. -Ju偶 dobrze, dobrze - uspokaja艂 Peters. - To ju偶 si臋 nie powt贸rzy. A wi臋c: temat zbo偶a wchodzi dopiero pod koniec posiedzenia. Przewodnicz膮cy delegacji niemieckiej zostanie zast膮piony oko艂o wp贸艂 do dwunastej przez innego koleg臋 - kalendarz termin贸w jest po prostu zbyt napi臋ty, mamy jeszcze inne spotkania, rozumie pan? - Peters mrugn膮艂 wymownie. Charles wprawdzie nie rozumia艂 dok艂adnie, co wymy艣li艂 Peters, ale by艂o mu wszystko jedno. - No, niech pan troszk臋 pomy艣li! Nowy cz艂owiek pojawia si臋 wprawdzie ze 艣wie偶ymi si艂ami, ale nie ma poj臋cia o temacie! Podpisze wszystko, je偶eli tylko b臋dzie odpowiednio przedstawione. Powoli Charles zacz膮艂 widzie膰 oczyma wyobra藕ni przebieg posiedzenia.
I
pan s膮dzi, 偶e to jest najbardziej odpowiedni moment, aby
przeforsowa膰 Dok艂adnie tak, panie starszy strategu, w ko艅cu pan za艂apa艂. Peters zam贸wi艂 jeszcze jedno piwo na rachunek Charlesa, kt贸ry, powo艂uj膮c si臋 na pracowity wiecz贸r, wycofa艂 si臋 z baru.
Charles ch臋tnie pozostawi艂 Niemca pod opiek膮 barmana, gdzie Peters bez w膮tpienia b臋dzie si臋 czu艂 najlepiej, i nacisn膮艂 na guzik windy. Metalowe drzwi rozsun臋艂y si臋 przed nim bezszelestnie, a kilka sekund p贸藕niej by艂 ju偶 na czwartym pi臋trze i wkroczy艂 do swojego pokoju. Starannie zamkn膮艂 drzwi i w艂膮czy艂 swoje "biuro". Notebook zapiszcza艂 i rozpocz膮艂 program przetwarzania tekstu. Poszuka艂 w folderach okre艣lonego zbioru danych. Ach, tu jest: "Maska Min". Za tym skr贸tem ukry艂 wirtualne formularze wszystkich paryskich ministerstw. Wybra艂 nag艂贸wek Ministerstwa Rolnictwa. Jedno klikni臋cie myszk膮 i na ekranie ukaza艂 si臋 formularz. Pozosta艂o teraz jedynie sformu艂owa膰 tekst, pomy艣la艂. Przebieg艂 oczyma tekst otrzymany od Petersa i wymrucza艂 pod nosem: - Co znaczy to "tylko jeszcze"? Zdawa艂 sobie spraw臋, 偶e dzi臋ki temu tekstowi ca艂a akcja powiedzie si臋 lub upadnie. Tekst musia艂 by膰 sformu艂owany bardzo precyzyjnie, w przeciwnym razie nawet mimo p贸藕nej godziny mo偶e nie uzyska膰 poparcia. I naturalnie, dzi艣 wieczorem nikt jeszcze nie powinien zauwa偶y膰, na czyj膮 korzy艣膰 zosta艂 zmieniony przydzia艂 subwencji. Charles Dufeu, wieloletni lobbysta, wzi膮艂 si臋 do pracy. Kwadrans przed dziesi膮t膮 wkroczy艂 do sali posiedze艅. Przez moment zatrzyma艂 si臋 przy drzwiach wej艣ciowych, aby m贸c si臋 zorientowa膰. Sala by艂a prawie kwadratowa i mia艂a wymiary mniej wi臋cej 20x20 metr贸w. Po przeciwnej stronie znajdowa艂a 艣ciana z ogromnych szklanych tafli, przez kt贸ra przechodzi艂o si臋 do innych pokoi. W pomieszczeniu czu艂o si臋 nocn膮 Bruksel臋 znajduj膮c膮 si臋 za szybami. 艢ciany ozdobione by艂y na przemian jakimi艣 obrazami, landszaftami lub profilami miast wyci臋tymi z czarnego papieru oraz o艣wietleniem. W og贸le 艣wiat艂o by艂o raczej ma艂o przytulne. Znajduj膮ca si臋 na suficie neon贸wka pogr膮偶a艂a wszystko w specyficznym, niebieskawym, nienaturalnie przy膰mionym 艣wietle. Sama sala opanowana by艂a przez gigantyczny, okr膮g艂y st贸艂. To przy nim siedzieli przedstawiciele pa艅stw cz艂onkowskich UE i pertraktowali na temat subwencji dla rolnictwa lub o zmianach subwencji dla rolnictwa, lub o zmianach zmian subwencji dla rolnictwa, lub... - i tak dalej. Charles wiedzia艂, 偶e posiedzenie rozpocz臋艂o si臋 ju偶 o dziewi膮tej rano. Teraz, kr贸tko po dwudziestej drugiej, wi臋kszo艣膰 os贸b bior膮cych udzia艂 w negocjacjach wygl膮da艂a na ospa艂ych i zm臋czonych. Pod tym wzgl臋dem strategia Petersa zdawa艂a si臋 sprawdza膰. Jednak Charles pozosta艂 ostro偶ny, przywo艂uj膮c samego siebie do dyscypliny. - Precyzja, m贸j drogi Charlesie, precyzja - wymrucza艂 do siebie. W znajduj膮cej si臋 po jego lewej stronie cz臋艣ci sto艂u co艣 si臋 poruszy艂o. Jedno z krzese艂 zosta艂o zasuni臋te, a ubrany w ciemnoszary garnitur m臋偶czyzna wsta艂 i podszed艂 do niego. - W ko艅cu pan jest, Dufeu - powiedzia艂 m臋偶czyzna i odeskortowa艂 go do obozu francuskiego. Charles zasiad艂 w drugim rz膮dzie, gdzie by艂o wystarczaj膮co du偶o miejsc wolnych. Jego towarzysz usiad艂 nieco na ukos przed nim i kiwn膮艂 mu wymownie g艂ow膮. Charles otworzy艂 akt贸wk臋 i wyj膮艂 grub膮 teczk臋, kt贸r膮 po艂o偶y艂 na kolanach i mocno 艣cisn膮艂. Teczka mia艂a znak francuskiego Ministerstwa Rolnictwa. Potem rozejrza艂 si臋 po twarzach obecnych. Anglicy chyba w艂a艣nie zrobili sobie pauz臋, co spowodowa艂o, 偶e z powodu nieobecno艣ci zainteresowanych decyzja odno艣nie do podejrzanego o zaka偶enie BSE mi臋sa wo艂owego musia艂a zosta膰 odroczona. Zn贸w przypomnia艂 mu si臋 Nowy Jork. No tak, wszystko dzia艂a wed艂ug jakiego艣 systemu - pomy艣la艂. Przy kolejnym stanowisku oparcia krzese艂 ustawiono na ukos do siebie. W delegacji niemieckiej co艣 si臋 dzia艂o. I rzeczywi艣cie, 艣ciskano sobie d艂onie, dw贸ch, nie, trzech niemieckich uczestnik贸w negocjacji opu艣ci艂o st贸艂, inny m臋偶czyzna, kt贸ry dot膮d znajdowa艂 si臋 na uboczu, usiad艂 na opuszczonym krze艣le i rzuci艂 okiem na akta. Charles spojrza艂 na zegarek. 2336. Peters najwidoczniej zadba艂 o wszystko. Francuz w ciemnoszarym garniturze obr贸ci艂 si臋 do niego i wyci膮gn膮艂 nagl膮co d艂onie. Charles zrozumia艂 i wr臋czy艂 mu teczk臋, kt贸r膮 do tej pory trzyma艂 na kolanach. Ciemnoszary otworzy艂 teczk臋, wyj膮艂 z niej pismo i rozdzieli艂 kopie pozosta艂ym uczestnikom rokowa艅 w obozie francuskim. Charles otrzyma艂 kilka 偶yczliwych uk艂on贸w. Teraz pozosta艂o dostarczy膰 kilka egzemplarzy przedstawicielom Komisji Europejskiej. Zupe艂nie niespodziewanie og艂oszono kolejny punkt obrad - "Zbo偶e dla Rosji". Delegaci w sali nie okazali specjalnego zainteresowania. Charles rozejrza艂 si臋 po sali. Kartkowano jakie艣 dokumenty lub szeptano z s膮siadami albo te偶 zupe艂nie nic nie robiono. Potem m贸wca komisji odczyta艂 proponowane brzmienie rozporz膮dzenia o subwencji: - Przewiduje, 偶e dostawy zbo偶a z Niemiec, kt贸re s膮 przewidziane dla Rosji, mog膮 uzyska膰 dotacj臋. Wnioski nale偶y sk艂ada膰 w podanych punktach w Niemczech... Charles otar艂 kilka kropli potu z czo艂a. To, co us艂ysza艂, by艂o dok艂adnie tym tekstem, kt贸ry przed dziewi臋膰dziesi臋cioma minutami napisa艂 w pokoju hotelowym. - w ten spos贸b rozporz膮dzenie zosta艂o przyj臋te - o艣wiadczy艂 przewodnicz膮cy negocjacji.
Charles
nie wierzy艂 w艂asnym uszom. Ca艂o艣膰 trwa艂a nieca艂e pi臋膰 minut, nikt
Kilka tygodni p贸藕niej, w porcie w Hamburgu kontrolerowi Trybunatu Obrachunkowego rzucil si臋 w oczy francuski frachtowiec, kt贸ry wyladowywal zbo偶e. A wyladowywal w niespotykany spos贸b. Przez luk ladowni na rufie parowca wypompowywano zbo偶e do silosu na nabrze偶u. Jednocze艣nie z tego samego silosu pompowano przez luk ladowni na dziobie to samo zbo偶e. Powodem tego niezwyk艂ego zachowania za艂adunkowego byl zmieniony tekst subwencji. W oryginalnej propozycji chodzi艂o o subwencje dla dostaw niemieckiego zbo偶a do Rosji, jednak zmieniono jej brzmienie i tym samym powstaly: subwencje dla zbo偶a z Niemiec. Ma艂a, ale precyzyjna r贸偶nica. Dzi臋ki trwaj膮cemu zaledwie kilka minut przeladowywaniu francuskiego zbo偶a w silosie przy nabrze偶u portu w Hamburgu wype艂niono liter臋 rozporz膮dzenia. Chodzi艂o o zbo偶e z Niemiec. Nic nie pomog艂y protesty, proces by艂 legalny, subwencje musia艂y zosta膰 przekazane do Francji. Dopiero po kilku tygodniach pod naciskiem Trybuna艂u Obrachunkowego uda艂o si臋 doprowadzi膰 do uchwalenia rozporz膮dzenia zmieniaj膮cego rozporz膮dzenie o tej politycznie niechcianej subwencji. Uwaga: Charles Dufeu i jego przyjaciele s膮 postaciami fikcyjnymi. Nie ulega jednak w膮tpliwo艣ci, 偶e subwencja dosz艂a do skutku w wyniku -jak tu przedstawiono - niezbyt uczciwej pracy francuskich lobbyst贸w. Kolejne sztuczki z subwencjami Regulacja rynku dla zbo偶a i odnosz膮ca si臋 do艅 polityka Brukseli nie mia艂y najmniejszych szans, aby stworzy膰 wyr贸wnany rynek (rodzi si臋 jednak pytanie, czy by艂o to, lub te偶 mog艂o by膰, kiedykolwiek celem europejskiej polityki rolnej). Za to 艂owcy subwencji wymy艣lali wci膮偶 nowe fortele, aby tylko dosta膰 si臋 do milion贸w europejskich podatnik贸w. Wszystkie przedstawione poni偶ej zdarzenia s膮 udokumentowane i z regu艂y by艂y og艂oszone w raporcie Trybuna艂u Obrachunkowego. Tylko - niestety - kilka lat za p贸藕no i bez konsekwencji dla naci膮gaczy. Wsp贸艂czynnik dla m膮ki W Europie wszystko powinno odbywa膰 si臋 sprawiedliwie, tak wi臋c subwencjonowano nie tylko wyw贸z surowego zbo偶a, lecz r贸wnie偶 eksport produkt贸w przetworzonych, kt贸re w jaki艣 spos贸b zawiera艂y zbo偶e (jak na przyk艂ad m膮ka). Wysoko艣膰 dotacji wyliczana by艂a wed艂ug ilo艣ci zbo偶a koniecznej do wytworzenia okre艣lonych produkt贸w. Dla ka偶dego odr臋bnego unormowanego przetworzonego produktu - r贸wnie偶 dla m膮ki - Komisja ustala tak zwany wsp贸艂czynnik przetworzenia b臋d膮cy podstaw膮 oblicze艅 dla subwencji. Wsp贸艂czynnik 1,51 oznacza przyk艂adowo, 偶e do wytworzenia 1000 kg m膮ki konieczne jest 1510 kg zbo偶a. Im wy偶szy jest wi臋c ten wsp贸艂czynnik, tym wi臋ksza jest r贸wnie偶 subwencja. Ka偶da liczba po przecinku jest r贸wnoznaczna z got贸wk膮. Dla m膮ki, przedstawiciela tak zwanych produkt贸w pierwszego przetworzenia, ustalono wsp贸艂czynnik na wspomnianym poziomie 1,5l jeszcze w pami臋tnym roku 1967, roku uchwalenia regulacji rynku dla zbo偶a i produkt贸w zbo偶owych. W 1982 r., a wi臋c po pi臋tnastu latach, kto艣 zacz膮艂 si臋 zastanawia膰, czy przypadkiem 1000 kg m膮ki nie mo偶e zosta膰 wytworzone z mniejszej ni偶 1510 kg ilo艣ci zbo偶a, ju偶 chocia偶by z tego powodu, 偶e pewne procesy produkcyjne unowocze艣niono i wydajno艣膰 m膮ki mo偶e by膰 tylko wy偶sza. Przek艂adaj膮c to na je偶yk monetarno-rolny, nasuwa si臋 skromne pytanie, czy firmy nie inkasuj膮 zbyt du偶o pieni臋dzy za ka偶d膮 wyeksportowan膮 ton臋 m膮ki. I sp贸jrzcie tylko, rzeczywi艣cie wprowadzono nowy wsp贸艂czynnik na m膮k臋: l,4. Firmy eksportuj膮ce m膮k臋 nie ukrywa艂y swojej rozpaczy. Bezpowrotnie min臋艂y te lata, gdzie inkasowano subwencje za 1510 kg zbo偶a, mimo i偶 w m膮ce znajdowa艂o si臋 ich tylko 1400 kg. Ile stracili na tym europejscy podatnicy, tego nie potrafi膮 wyliczy膰 sami kontrolerzy Trybuna艂u Obrachunkowego. M膮dry nie tylko -jak si臋 okazuje - Polak po szkodzie, tak wi臋c Komisja zarz膮dzi艂a wkr贸tce kolejne sprawdzanie wsp贸艂czynnika m膮ki. Tym razem "zaledwie" dziewi臋膰 lat p贸藕niej, w 1991 r. I zn贸w okaza艂o si臋, 偶e warto艣膰 wsp贸艂czynnika powinna spa艣膰, a偶 do 1,35. Tego by艂o lobby rolniczemu ju偶 za wiele. Po wewn臋trznych "negocjacjach" z pa艅stwami cz艂onkowskimi zgodzono si臋 ostatecznie na warto艣膰 1,37. Na pierwszy rzut oka nadzwyczaj nieznaczna zmiana, jednak ta ma艂a r贸偶nica 0,02 oznacza w bud偶ecie UE 13 milion贸w euro rocznie. W lukratywnej przepychance o miejsca za przecinkiem wszelkiego rodzaju wsp贸艂czynnik贸w szczeg贸lnie wyr贸偶ni艂 si臋 Euromalt, organizacja lobbyst贸w przemys艂u s艂odowego w Unii Europejskiej. Ich przedstawiciele w Brukseli ca艂y czas trzymali r臋k臋 na pulsie. Dlatego natychmiast us艂yszeli, 偶e drastycznie mia艂 zmale膰 wsp贸艂czynnik dla s艂odu, jak og艂oszono w unijnym cotygodniowym raporcie "Zbo偶e" (nr 6, na tydzie艅 9-13 wrze艣nia 1991 r). Dzi臋ki technicznemu rozwojowi przemys艂u s艂odowego okaza艂o si臋 mo偶liwe, aby zredukowa膰 dawny wsp贸艂czynnik z 1,33 na poziom 1,26-1,20. Jednak Euromalt obstawa艂 przy zachowaniu wsp贸艂czynnika 1,33. I to z dobrym skutkiem: nowy wsp贸艂czynnik zosta艂 ustalony na 1,30. Redukcja do poziomu 1,26 by艂a technicznie mo偶liwa, ale zosta艂a udaremniona przez Euromalt. Warto zaznaczy膰, 偶e redukcja ta zaoszcz臋dzi艂aby z pieni臋dzy europejskiego podatnika 16 milion贸w euro rocznie. A tak, pieni膮dze wci膮偶 p艂yn膮 i p艂yn膮... Po raz kolejny op艂aci艂o si臋 utrzymanie ma艂ego biura lobbyst贸w w Brukseli. Silosie zbo偶owy, przemie艅 si臋! Silosy zbo偶owe w porcie w Rouen (Francja) nale偶膮 do najwi臋kszych w Unii Europejskiej zak艂ad贸w magazynuj膮cych i przechowuj膮cych eksportowane zbo偶e. Bezpo艣rednio z silos贸w za艂adowuje si臋 statki dalekomorskie, kt贸re w ka偶dy zak膮tek 艣wiata dostarczaj膮 subwencjonowane zbo偶e z nadwy偶ek. Szansa szybkiego zrobienia pieni臋dzy polega艂a tylko na tym, aby urz臋dy w Brukseli wiedzia艂y jak najmniej, jaki rodzaj magazynowego zbo偶a znajdowa艂 si臋 w silosach. By艂y bowiem one nape艂nione nie tylko zbo偶em eksportowym, kt贸remu legalnie i zgodnie z przepisami przys艂ugiwa艂y refundacje. Zbiorniki te by艂y u偶ywane r贸wnie偶 jako przej艣ciowe sk艂ady dla zbo偶a interwencyjnego, to znaczy dla zbo偶a, kt贸re zosta艂o skupione w UE i w ten spos贸b by艂o subwencjonowane. Zbo偶e eksportowe i zbo偶e interwencyjne: regu艂y regulacji rynku dla zbo偶a przewiduj膮 oczywi艣cie, 偶e zbo偶e mo偶e by膰 subwencjonowane tylko jeden raz. Szkoda - pomy艣la艂 niejeden w艂a艣ciciel silosu - przecie偶 musi si臋 da膰 co艣 z tego jeszcze wyci膮gn膮膰. W Rouen funkcjonuje to tak: ka偶dy kompleks silos贸w sk艂ada si臋 z kilku zbiornik贸w, kt贸re mog膮 pomie艣ci膰 ka偶dorazowo 4000 lub 6000 ton zbo偶a. Niewa偶ne, czy chodzi o zbo偶e interwencyjne, czy te偶 "zwyk艂e" zbo偶e - zbiorniki silosu zape艂niano bez 偶adnego planu, dok艂adnie tak, jak by艂o dostarczane zbo偶e. Nie by艂o wi臋c 偶adnych silos贸w przeznaczonych jedynie dla zbo偶a interwencyjnego lub dla zbo偶a do wolnego handlu. Do dok艂adnej kontroli zasob贸w podlegaj膮cego subwencjonowaniu zbo偶a niezb臋dna by艂aby informacja, co znajdowa艂o si臋 w ka偶dym zbiorniku silosu, a wi臋c gdzie by艂o zbo偶e interwencyjne, ju偶 op艂acone z pieni臋dzy podatnik贸w, a gdzie inne. Jednak takie zakrojone na wielk膮 skal臋 prowadzenie ksi膮g nie odpowiada艂o przyj臋tym w Rouen "zwyczajom". Jako miejsce sk艂adowania wskazywano jedynie kompleks silos贸w, a nie dok艂adnie okre艣lony zbiornik. W raporcie specjalnym nr 5/97 o "Administrowaniu handlu zbo偶em..."1 Trybuna艂 Obrachunkowy zakwestionowa艂 t臋 praktyk臋: "Poniewa偶 dokumenty silos贸w nie zawieraj膮 dok艂adnych danych o miejscu sk艂adowania i stanie zasob贸w zb贸偶 r贸偶nego pochodzenia w poszczeg贸lnych zbiornikach, nale偶y zwr贸ci膰 na to uwag臋 miejscowego personelu nadzoruj膮cego silosy. Warunki te nie pozwalaj膮 zapobiec ryzyku zast膮pienia zbo偶a przewidzianego do subwencji przez zbo偶e interwencyjne"2. Trwonienie pieni臋dzy - tak sformu艂owano to w mi艂y i przyjazny biurokratyczny spos贸b. Inaczej m贸wi膮c - z du偶ym prawdopodobie艅stwem ogromne ilo艣ci zbo偶a by艂y podw贸jnie subwencjonowane. Jak du偶o? - tu kontrolerzy Trybuna艂u Obrachunkowego rozk艂adaj膮 bezradnie r臋ce. A co Komisja powie na to, 偶e organ odpowiedzialny za kontrol臋 subwencjonowanego zbo偶a jedynie "[...] z zainteresowaniem przyj膮艂 uwagi do wiadomo艣ci"3? Wagi s膮 cierpliwe Numer ze zbiornikami silos贸w by艂 ju偶 zaj臋ty, tak wi臋c Brytyjczycy musieli wymy艣li膰 sobie co艣 innego. Port w Ipswichjest, podobnie jak Rouen, du偶ym miejscem prze艂adunku zbo偶a. Do wniosku o dotacj臋 eksportow膮 nale偶y z艂o偶y膰 za艣wiadczenie o (mo偶liwie) dok艂adnej ilo艣ci wywo偶onego zbo偶a. W Ipswich ziarna zbo偶a przy zmianie struktury warstwowej i prze艂adunku przenoszone by艂y przez tak zwane wagi pomostowe. Okre艣lone odcinki ta艣my przeno艣nika systemu transportu zosta艂y tak skonstruowane, 偶e przenoszone nimi zbo偶e jest automatycznie wa偶one. Dobra sprawa, kt贸ra do tego wymaga nielicznego personelu. Mo偶liwo艣膰 t臋 wzi臋to w Ipswich zbyt dos艂ownie: kontrolerom Trybuna艂u Obrachunkowego rzuci艂o si臋 w oczy, 偶e przy wa偶eniu zbo偶a regularnie brakowa艂o przedstawicieli urz臋du celnego. Nikt nie by艂 w stanie wskaza膰, jak wiele ton zbo偶a rzeczywi艣cie znik艂o w 艂adowniach i zosta艂o wyeksportowane. Wa偶ono w ka偶dym razie nieprzyzwoicie du偶o zbo偶a, poniewa偶 wagi pomostowe wa偶y艂y r贸wnie偶, gdy zbo偶e by艂o jedynie przenoszone z silosu do silosu - i oczywi艣cie z powrotem... Refundacja eksportowa wed艂ug zanurzenia statku Gdyby numer z silosami lub trik z wag膮 z jakiegokolwiek powodu nie powi贸d艂 si臋 - nie by艂by to dla 艂owc贸w z艂otych subwencji powodem do zmiany pracy. By艂 przecie偶 jeszcze port w Ylissingen w Holandii, w kt贸rym r贸wnie偶 istnia艂a mo偶liwo艣膰 za艂adunku zbo偶a na statki, na przyk艂ad, gdy by艂o przeznaczone dla Rosji lub innych republik dawnego Zwi膮zku Radzieckiego. Ziarno przeznaczone do takich cel贸w, za艂adowane na statki we Francji lub Wielkiej Brytanii podlega艂o odpowiedniej kontroli celnej, ale dopiero podczas postoju w Ylissingen. Podczas kr贸tkiego pobytu w holenderskim porcie wodnym, koniecznego do otrzymania wymaganych dokument贸w wywozowych, zbo偶e oczywi艣cie pozostawa艂o na statku. Za ka偶dym razem pilni urz臋dnicy celni stawali przed tym samym problemem: wjaki spos贸b przeprowadzi膰 konieczne kontrole, pobra膰 pr贸bki i obliczy膰 ilo艣膰 wywo偶onego zbo偶a? Trudne! Nie pozostawa艂o nic innego, jak sprawdzi膰 za艂adowane zbo偶e za pomoc膮 tak zwanego poziomu zanurzenia statku. Urz臋dnicy surowo spogl膮dali na statek, oszacowywali zanurzenie i obliczali, ile ton zbo偶a powinno by膰 za艂adowane. Jasne, 偶e ta procedura mog艂a okre艣li膰 tylko szacunkowe warto艣ci. Przeprowadzone w Ylissingen kontrole zosta艂y ocenione przez Trybuna艂 Obrachunkowy jako "nieodpowiednie" r贸wnie偶 z nast臋puj膮cych powod贸w: Towar wywo偶ony nie by艂 dost臋pny regulaminowym kontrolom, a pob贸r reprezentatywnej pr贸bki do cel贸w bada艅, z powodu kr贸tkiego pobytu w porcie, by艂 mo偶liwy tylko w niewielkim stopniu. Mierzenie zanurzenia statku daje jedynie szacunek za艂adowanej ilo艣ci. Ta praktyka nie odpowiada zwyczajowym post臋powaniom kontrolnym, kt贸re zalecaj膮, aby zbo偶e podlegaj膮ce kontroli wywozowej przed za艂adowaniem na frachtowiec by艂o dost臋pne kontroli celnej, a podczas procesu 艂adowania ca艂y czas gotowe do dodatkowych kontroli urz臋d贸w celnych. Dla Trybuna艂u Obrachunkowego to wszystko nie by艂o nowe. Kontrolerzy wpadli na to ju偶 w 1990 r. Nale偶a艂o przypisa膰 kontrol臋 wywozow膮 wy艂膮cznie do portu za艂adunkowego i wykluczy膰 dla ka偶dego portu tranzytowego. Oczywiste i daj膮ce si臋 natychmiast wykona膰 zalecenie, kt贸rego Komisja jednak nie wprowadzi艂a. Czy偶by zawini艂 tylko ba艂agan? Regulacje i potrzeba reform Symbolem europejskiej polityki rolnej jest fakt, 偶e wci膮偶 i w oczywisty spos贸b na d艂u偶szy czas jest zaj臋ta sama sob膮. Przy tym podstawowa idea jest ca艂kiem wykonalna i mo偶liwa do przyj臋cia: uczestnicy Wsp贸lnego Rynku, kt贸rzy pochodz膮 z tak zr贸偶nicowanych region贸w Europy i produkuj膮 w r贸偶nych warunkach, powinni zapewni膰 sobie w du偶ym stopniu r贸wne szans臋. Wyja艣ni nam to por贸wnanie ze sprawnym ekosystemem: je偶eli jest pozostawiony sam sobie, jest stabilny. S膮 zwyci臋zcy i przegrani, wszystko odbywa si臋 wed艂ug wypr贸bowanych regu艂 ewolucji. Ale przychodzi cz艂owiek i chce wykorzysta膰 dla siebie cz臋艣膰 systemu, chce go ze swojej perspektywy zoptymalizowa膰. Funkcjonuje to przez kr贸tk膮 chwil臋, w pewnym momencie pojawiaj膮 si臋 problemy. Problemy, kt贸rych wcze艣niej nie by艂o, kt贸re jednak zagra偶aj膮 stabilno艣ci ca艂ego systemu. Jest konieczna nowa, sztuczna ingerencja, kt贸ra zn贸w pocz膮tkowo dzia艂a stabilizuj膮co, ale p贸藕niej wywo艂uje nowe braki. I tak to toczy si臋 dalej, a偶 regulacja okre艣la ju偶 tylko sam膮 siebie, a przy tym ci膮gle traci na wydajno艣ci - a偶 do za艂amania si臋. R贸wnie偶 europejski rynek rolny jest sztuczny do szpiku ko艣ci, funkcjonuje tylko dzi臋ki ci膮g艂ym regulacjom Brukseli (kt贸re jednocze艣nie reprezentuj膮 ukryte interesy), nie bierze jednak pod uwag臋 czynnika stabilizuj膮cego numer jeden: poda偶y i popytu. Mo偶na lamentowa膰 na ten temat w niesko艅czono艣膰, ale niczego to nie zmieni, poniewa偶 szybkie odwr贸cenie procesu jest niemo偶liwe. Jednocze艣nie od krachu Uni臋 dzieli jeszcze sporo czasu. Awi臋c istnieje prawdziwa szansa: skomplikowany zbi贸r paragraf贸w musi zosta膰 "przerzedzony", nale偶y wprowadzi膰 w 偶ycie "naturalny" rynek, gdzie wszystko reguluje si臋 samo przez si臋, "ekosystem", kt贸ry reaguje na poda偶 i popyt. Du偶a i g艂臋boko si臋gaj膮ca reforma rolna z 1992 r. mia艂a przyspieszy膰 proces odnowy. Jednak z przedsi臋wzi臋cia zapowiadanego jako "cud agrarny" nic nie wysz艂o, i wszystko zosta艂o po staremu: nadal szczeg贸艂owa wiedza o niuansach europejskich ustale艅 i rozporz膮dze艅 warta jest maj膮tek. A subwencje teoretycznie stoj膮 dla ka偶dego otworem - nale偶y tylko z艂o偶y膰 wniosek we w艂a艣ciwy spos贸b.
Lieschen M眉ller i jedwabniki - cz臋艣膰 II A wi臋c, Jochen mia艂 racj臋. Jest subwencja w Unii Europejskiej na hodowl臋 jedwabnik贸w. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Przysz艂a odpowied藕 z Bonn. Czeka艂am nieca艂e trzy tygodnie i otrzyma艂am list z Federalnego Ministerstwa Gospodarki 呕ywno艣ciowej, Rolnictwa i Le艣nictwa. Tego, 偶e Pan Minister nie odpisze mi osobi艣cie, sama si臋 domy艣li艂am. Ale odpowiedzialny za to Pan Referent, albo te偶 kto tam sprawuje tak膮 funkcj臋, m贸g艂by dopisa膰 do tego swoje imi臋. A mo偶e jest to referentka? W ka偶dym razie napisa艂 do mnie cz艂owiek o nazwisku Bebel - p贸藕niej mia艂o si臋 okaza膰, 偶e to rzeczywi艣cie m臋偶czyzna. W pi艣mie informowano mnie, 偶e hodowla jedwabnik贸w ma du偶e znaczenie dla gospodarki niekt贸rych region贸w Wsp贸lnoty Europejskiej (czy ten pan jeszcze nie s艂ysza艂 o Unii Europejskiej?). Hodowla jedwabnik贸w, wed艂ug listu z Federalnego Ministerstwa Rolnictwa, stanowi艂a dla rolnik贸w z tamtych rejon贸w dodatkowe 藕r贸d艂o dochod贸w. Zreszt膮 sami sobie przeczytajcie odpowied藕...
Przeczytali艣cie? M贸j Bo偶e, czy subwencja dla jedwabnik贸w jest tak donios艂ym instrumentem, aby wzmacnia膰 regiony? Zw艂aszcza 偶e, jak powiedzia艂 mi m贸j bratanekJochen, chodzi o oko艂o 200 000 euro rocznie. Pokaza艂am ten list Jochenowi, gdy mnie odwiedzi艂. Ostatecznie musia艂am specjalnie dla niego upiec schwarzwaldzki tort wi艣niowy, poniewa偶 mia艂 racj臋. Ale jedna rzecz w li艣cie od razu rzuci艂a mu si臋 w oczy. Co艣 si臋 nie zgadza, powiedzia艂. Ci w Bonn pisz膮, 偶e dotacj臋 dla hodowli jedwabnik贸w reguluje dyrektywa, kt贸ra nie zosta艂a przekszta艂cona w prawo krajowe, tak 偶e w Niemczech nie mo偶e by膰 偶adnej dotacji. - Bzdura - stwierdzi艂 kr贸tko. Przez ten czas dowiedzia艂 si臋 kilku rzeczy i odkry艂, 偶e nie chodzi o dyrektyw臋, lecz rozporz膮dzenie. - A to jest du偶a r贸偶nica - oznajmi艂. Rozporz膮dzenie UE obowi膮zuje w ka偶dym pa艅stwie cz艂onkowskim, a przez to r贸wnie偶 w Niemczech, i wcale nie potrzebuje by膰 przekszta艂cone w prawo krajowe. Jochen jest 艂ebskim ch艂opakiem i wystara艂 si臋 u znajomego w Brukseli o odpowiednie rozporz膮dzenie. Pokaza艂 mi je. Na ko艅cu rozporz膮dzenia VO 845/72, reguluj膮cego "Szczeg贸lne dzia艂ania dla wspierania hodowli jedwabnik贸w", napisane jest jasno: "[...] rozporz膮dzenie to jest wi膮偶膮ce we wszystkich cz臋艣ciach sk艂adowych i obowi膮zuje bezpo艣rednio w ka偶dym pa艅stwie cz艂onkowskim". No c贸偶, ka偶dy mo偶e pope艂ni膰 b艂膮d. Ale nie mog臋 艣cierpie膰 fa艂szywych informacji udzielanych przez urz臋dy. Na kim wi臋c mamy polega膰, je偶eli chodzi o kwestie prawne, jak nie na tych, kt贸rzy zajmuj膮 si臋 tym na co dzie艅? Czy偶by by艂a to tylko niedok艂adna praca pana lub pani Bebel, o osobliwym imieniu "z up.", czy te偶 kto艣 chcia艂 mnie szybko zby膰 i si臋 ode mnie uwolni膰? Czy te偶 fa艂szywa odpowied藕 by艂a rozmy艣lna? Dlaczego odpowiedziano mi tak, jakby rozporz膮dzenie w Niemczech zupe艂nie nie obowi膮zywa艂o? Roz艂o艣ci艂am si臋. Pisze raz prosta kobieta do ministerstwa, a tam od razu co艣 takiego. Jak to w og贸le by艂o mo偶liwe? Niewa偶ne, o co chodzi, nie pozwol臋 tak si臋 traktowa膰. Otrzyma艂am tak偶e list z Ministerstwa Gospodarki. Napisano mi, 偶e rzeczywi艣cie w my艣l zasad unijnych dotacja dla hodowc贸w przypisana jest do ka偶dego uruchomionego pude艂ka wyl臋gowego jedwabnik贸w. Czy mo偶ecie sobie wyobrazi膰, droga Czytelniczko i drogi Czytelniku, jak "uruchamia si臋" pude艂ko wyl臋gowe? C贸偶, w ministerstwach pewnie wiedz膮 lepiej. Pude艂ka wyl臋gowe si臋 uruchamia. Koniec i basta! Jednak wr贸膰my do listu. Napisano r贸wnie偶, 偶e bli偶sze informacje otrzymam z Federalnego Ministerstwa Gospodarki 呕ywno艣ciowej, Rolnictwa i Le艣nictwa. W ka偶dym razie oba ministerstwa jednak ze sob膮 rozmawia艂y. Chc膮 tego, czy nie, sprawa ruszy艂a z miejsca. A propos, w Ministerstwie Gospodarki ludzie, nie maj膮 imion. R贸wnie偶 tam cz艂owiek pisz膮cy list nosi imi臋 "z up.". List by艂 podpisany tylko przez "Manheim". M臋偶czyzna? Kobieta? Przecie偶 nie miasto. Jak w takim razie powinno si臋 odpowiada膰? Nie mog臋 przecie偶 napisa膰 "drogie miasto Manheim"! Ci w Bonn mog膮 si臋 zdenerwowa膰. Postanowi艂am, 偶e zaraz nast臋pnego dnia odpisz臋 do Ministerstwa Rolnictwa i o艣wiadcz臋, co my艣l臋 o udzielaniu fa艂szywych informacji. Ale zepsu艂a si臋 nasza pralka, a potem musia艂am przez kilka dni karmi膰 kota mojej s膮siadki, poniewa偶 Marlena wyjecha艂a z rodzin膮 na narty. I tak si臋 odwleka艂o. Na Bo偶e Narodzenie ca艂y dom by艂 pe艂en ludzi. To pi臋kny widok, gdy wsz臋dzie s膮 dzieci i wnuki. W ko艅cu, w pierwszym tygodniu stycznia zebra艂am si臋, aby napisa膰 list z odpowiedzi膮. Ostatecznie chcia艂am uzyska膰 prawdziw膮 informacj臋. A poza tym nie otrzyma艂am odpowiedzi na m贸j pomys艂, ten o wprowadzeniu hodowania jedwabnik贸w do szko艂y. Nie po艣wi臋cili mu nawet jednego wiersza. Okropne, prawda? Nasze podatki chc膮 dostawa膰 w ca艂o艣ci, a nie tylko cz臋艣ciowo. Ja te偶 chcia艂am otrzyma膰 odpowied藕 na ca艂y list. Poniewa偶 nie wiedzia艂am, czy za "z up. Bebel" ukrywa si臋 m臋偶czyzna, czy te偶 kobieta, zdecydowa艂am si臋 po prostu na nag艂贸wek "Szanowny Panie Bebel". A oto, co mu napisa艂am:
|