 |
| Tytul |
Aby Polska Polską była (wybór myśli o narodzie - przygotował Jerzy Robert Nowak) |
| Autor |
Stefan Kardynał Wyszyński |
| Miejsce wydania |
Warszawa |
| Wydano w roku |
2001 |
| ISBN |
83-915918-7-5 |
| Wydawnictwo |
MaRoN |
| Adres wydawnictwa |
Warszawa
Tel: +48 22 608 854 215
Fax: +48 22 608 854 215
|
| Adres wydawnictwa w internecie |
|
| Email |
|
| Elektroniczna wersja ksiazki |
|
|
|
|
Prymas Wyszyński o Narodzie
Prymasa Tysiąclecia nie wolno przedstawiać wyłącznie jako
wielkiego przywódcę Kościoła, nie pokazując jego ogromnej, niestety wciąż
nie zastąpionej dotąd roli jako wielkiego polskiego męża stanu i nieugiętego
obrońcy polskich tradycji narodowych i polskich interesów narodowych nawet
w najtrudniejszych czasach stalinizmu.Â
Nie ulega wątpliwości, że właśnie Prymas Tysiąclecia zrobił więcej niż
jakikolwiek inny Polak po wojnie dla budzenia i obrony polskiego patriotyzmu,
piętnowania zniesławiaczy polskiego narodu i polskiej historii. I to wielkie,
jakże aktualne przesłanie narodowe kardynała Stefana Wyszyńskiego jest
ciągle w zbyt małym stopniu spopularyzowane wśród dzisiejszych pokoleń
Polaków. Choć mogłoby być jakże cenną busolą w trudnej walce o obronę polskich
narodowych interesów. By przypomnieć choćby, jakże aktualne właśnie dziś,
stwierdzenie Prymasa Tysiąclecia z 1976 r.: Nie wolno wchodzić w takie
układy i przyjmować takich zamówień międzynarodowych, które byłyby krzywdą
dla kultury narodowej i suwerenności gospodarczej. Czy gdy apelował w 1981
r.: W Polsce trzeba bronić spraw wÅ‚asnej ojczyzny, a nie obcych zamówieÅ„.Â
Dla jakże wielu wpływowych dziś osób z pseudoelitki kardynał Stefan
Wyszyński jest postacią niebezpiecznego, anachronicznego nacjonała, którego
narodowe przesłanie trzeba w podstępny sposób zwalczać (tak jak to robi
choćby Adam Michnik), a w najlepszym razie starannie przemilczać.Â
Trzeba przyznać, że wpływowym mediom udało się dość skutecznie przemilczeć
jakże wiele z przemyśleń kardynała Stefana Wyszyńskiego z jego konsekwentnych
wystÄ…pieÅ„Â
w obronie tradycji narodowych
polskiej suwerenności i rodzimej gospodarki. Jak pokażę w swoim wyborze
wiele z tekstów Prymasa radykalnie wręcz zderza się z tym, co narzucają
dzisiejsi popularyzatorzy kosmopolitycznej i antynarodowej "poprawności
politycznej". Przecież tych ludzi dzisiaj rozjuszyłoby nawet proste stwierdzenie
Prymasa Tysiąclecia, iż Polska jest krajem Polaków, to znaczy jest krajem
narodowym. Czy jego pełne dumy akcentowania, że jest Polakiem, że wywodzi
się z polskiego pnia rdzennego. Ktoś, kto publicznie deklarowałby takie
słowa w chorej, anormalnej atmosferze naszych czasów, natychmiast zderzyłby
się z całą lawiną pomówień i epitetów w stylu "szowinista", "nacjonał"
etc.Â
Prymasa Tysiąclecia nigdy nie obchodziły jednak tego typu pomówienia
czy zastrzeżenia ze strony różnorodnych PRL-owskich "internacjonałów" czy
nihilistów narodowych. On wiedział jedno - jest Polakiem i musi bronić
zagrożonej polskości. Jakże stanowczo wyraził to w słynnym kazaniu na Jasnej
Górze 1 czerwca 1958 r., mówiąc: Na każdym kroku walczyć będziemy o to,
aby Polska - Polską była! Aby w Polsce - po polsku się myślało. I właśnie
to wezwanie najlepiejÂ
symbolizowaÅ‚o duchaÂ
nieugiętego patriotyzmu, cechującego całe życie Prymasa Stefana Wyszyńskiego.
Wypowiedziane w 1958 roku, na parę dziesięcioleci przed powstaniem pieśni
Jana Pietrzaka "Żeby Polska", słowa Prymasa Polski dodawały ducha Polakom
w jednym z najgorszych dla polskości okresów. W czasie gdy po dziesięcioleciu
niszczenia patriotyzmu w dobie stalinowskiej znowu rozpoczynano kampaniÄ™
ataków na polskie tradycje narodowe, atakując polską "bohaterszczyznę"
w partyjnych mediach, wydawnictwach i kinematografii, zniesławiając główne
idee polskich dziejów. To dzięki Prymasowi Tysiąclecia Kościół konsekwentnie
pozostawał "ostatnią warownią polskości". Mówiąc o jakże silnych tysiącletnich
związkach Kościoła z narodem polskim, podkreślał, że właśnie Kościół polski
na każdym kroku "staje w obronie narodowej racji stanu".Â
Tocząc konsekwentny bój o to, aby Polska oparła się komunistycznemu
zniewoleniu, Prymas Polski tym silniej afirmował swą miłość do polskości.
Stwierdzał: Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię
dla Kościoła, czynię dla niej. Nie było niemal takiego kazania kard. Wyszyńskiego,
w którym nie powracałaby apele o obronę i umocnienie tradycji narodowych.
GÅ‚osiÅ‚: Istnieje obowiÄ…zek miÅ‚oÅ›ci Ojczyzny. Jest toÂ
obowiÄ…zek moralny
a nawet religijny. Jest on tak powszechny, że przekracza wszelkie granice,
dzielÄ…ce Naród na warstwy spoÅ‚eczne czy też polityczne.Â
Apelował do młodzieży: Musimy mieć głębokie poczucie ambicji narodowej.
Zawsze był gorącym rzecznikiem utrzymania wszystkiego, co składa się na
tożsamość narodową. Nigdy nie zgodziłby się na postulaty poświęcenia jakiejkolwiek
części polskiej tożsamości narodowej czy suwerenności w imię jakichś "internacjonalistycznych"
czy kosmopolitycznych celów. Jakże wymowne pod tym względem były stwierdzenia
Prymasa Polski wygłoszone w kazaniu w Krakowie 12 maja 1974 r.: Dla nas
po Bogu największa miłość to Polska! Musimy po Bogu dochować wierności
przede wszystkim naszej Ojczyźnie i narodowej kulturze polskiej. Będziemy
kochali wszystkich ludzi na świecie, ale w porządku miłości. Po Bogu więc,
po Jezusie Chrystusie i Matce Najświętszej, po całym ładzie Bożym, nasza
miłość należy się przede wszystkim naszej Ojczyźnie, mowie, dziejom i kulturze,
z której wyrastamy, polskiej ziemi. I chociażby obwieszczono na transparentach
najrozmaitsze wezwania do miłowania wszystkich ludów i narodów, nie będziemy
temu przeciwni, ale będziemy żądali, abyśmy mogli żyć przede wszystkim
duchem, dziejami, kulturÄ… i mowÄ… naszej polskiej ziemi, wypracowanej przez
wieki życiem naszych praojców.Â
PrzeciwstawiajÄ…c siÄ™ narzucaniu PolakomÂ
wzorów obcych polskiejÂ
mentalności i tradycji, kard. Wyszyński stwierdzał: Żaden naród nie może
nigdy kształtować się na modłę innych narodów. Każdy jest odrębny, inny.
Wielokrotnie stanowczo wystÄ™powaÅ‚ przeciwko szyderstwu z narodowej historii.Â
W kazaniu wygłoszonym w Jędrzejowie 30 sierpnia 1964 r. powiedział:
Dzisiaj często spotykamy się ze zjawiskiem "opluwania własnego gniazda".
Ludzie, zwłaszcza niezbyt wykształceni, natrząsają się z naszej przeszłości
historycznej, nie doceniają wielkiej ofiary, każdej kropli krwi wylanej
za Naród czy każdej kropli potu z czoła rolnika, która wsiąkła w ziemię
ojczystą. To wszystko wskazuje na wielką potrzebę wołania o szacunek dla
dziejów narodowych, dla trudów pokoleń, które minęły, dla ich ofiarnej
krwi wylanej w powstaniach, w walce o wolność ojczyzny, na wszystkich kontynentach,
czy w ostatnim Powstaniu Warszawskim. Chociaż wiele zrywów było nieudanych,
jednakże zawdzięczamy im to, że sumieniu międzynarodowemu przypominały
o naszym Narodzie. Ich praca, trud i ofiarne poświęcenie dało taki rezultat,
że obecnie jesteÅ›my.Â
W głośnym kazaniu wygłoszonym na Wielki Post w Warszawie w 1967 r.
ostrzegał: Trzeba zerwać z manią obrzydzania naszych dziejów i dowcipkowania
z tragicznych niekiedy przeżyć Narodu (...). Nie lękajmy się, Najmilsi,
że zejdziemy na manowce szowinizmu i błędnego nacjonalizmu. Nigdy nam to
nie groziło. Zawsze wykazywaliśmy gotowość do poświęcania siebie za wolność
ludów". W innym kazaniu, wygłoszonym w Warszawie 25 maja 1972 r. kard.
Wyszyński stwierdził: Naród bez przeszłości jest godny współczucia. Naród,
który odcina się od historii, który się jej wstydzi, który wychowuje młode
pokolenie bez powiązań historycznych - to naród renegatów! Taki naród skazuje
się dobrowolnie na śmierć, podcina korzenie własnego istnienia. Szczególnie
mocno wystÄ™powaÅ‚Â
przeciwko drwinom z narodowejÂ
historii i ojczystych tradycji, wypowiadanych przez niektórych wpływowych
przedstawicieli środowisk intelektualnych. Przestrzegał przed skutkami
"zohydzania" Polski w obliczu innych narodów.Â
Przeciwstawiając się negatywnym uogólnieniom na temat Polaków, głosił:
Wiele sami ucierpieliśmy od innych narodów, ale żadnego z nich świadomie
nie skrzywdziliśmy. Słusznie zauważa jeden z naszych myślicieli - F. Koneczny,
że Polacy są gotowi w każdej chwili krzywdzić Polskę z obawy, żeby nie
krzywdzić kogoś innego. Z oburzeniem przeciwstawiał się wszelkim pomawianiom
narodu polskiego o antysemityzm. Gdy w czasie rozmowy z Józefem Cyrankiewiczem
14 stycznia 1957 r. premier PRL rozwodził się nad rzekomym "wzrastającym
antysemityzmem" w Polsce, kard. Wyszyński stwierdził, że: antysemityzm
jest większy w prasie polskiej niż w rzeczywistości. Prowadzi to do tego,
że zagranica wierzy prasie, bo nie zna faktów. To przynosi wielką szkodę
Polsce w jej zabiegach o pożyczki zagraniczne. W tej chwili szkodzi Polsce
i rzÄ…dowi straszak antysemityzmu.Â
Był niezwykle konsekwentny i stanowczy w obronie interesów Polski.
Chciał pojednania z narodami, od których oddzielały nas morza krzywd i
łez, tak jak od Niemców, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem uznania przez
nich nienaruszalnych praw Polski. Niejednokrotnie otwarcie akcentował,
że: Powrót Polski na ziemie zachodnie, do ojcowizny piastowskiej, jest
wyrazem sprawiedliwości Bożej i ostrzeżeniem dla krwawych narodów. Warto
przypomnieć również bardzoÂ
ostrÄ… replikÄ™ Prymasa PolskiÂ
na przemówienie Konrada Adeunauera, w którym niemiecki kanclerz na spotkaniu
z ziomkostwem 10 lipca 1960 r. w Duesseldorfie obiecał powrót na "ojczyste
ziemie" - pod warunkiem, że NRF stanie się silnym i wiernym sojusznikiem
paktu atlantyckiego.Â
W jednej z rozmów, akcentując szczególnie znaczenie Jasnej Góry jako
symbolu dla Polaków, Prymas Wyszyński powiedział: Trzeba ten naród skupić
wokół symbolu zarazem religijnego i narodowego, bo inaczej zniszczą go
nacjonalizm sowiecki i nacjonalizm niemiecki.Â
Jakże przenikliwie dostrzegał niebezpieczeństwa zagrażające Narodowi,
zwłaszcza skutki dziesięciolecia wypierania polskości i tradycji narodowych
pod rządami komunistycznymi. Już w 1975 r. dał wyraz swoim najgłębszym
obawom w tym względzie, ostrzegając: Młodzież już w pewnym stopniu jest
odnarodowiona. To znaczy wszyscy nazywamy się Polakami - ale wrażliwość
na polskość w pewnym stopniu jest w zaniku. Przynależność do narodu polskiego
jest po prostu faktem, z którego nie wyciąga się żadnych konsekwencji.
JakżeÂ
odlegÅ‚e byÅ‚y kardynaÅ‚owi WyszyÅ„skiemuÂ
lansowane przez różnorodne kręgi idee komunistycznego internacjonalizmu
czy liberalnego kosmopolityzmu. Przypominał, że: Każdy naród pracuje przede
wszystkim dla siebie, a nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem
kosztem własnej ojczyzny. Konsekwentnie występował na rzecz udostępnienia
pełnej prawdy o narodowej historii i likwidacji niegodnych "białych plam".
StÄ…d jego tak dramatyczna krytyka ingerencji policyjnych uderzajÄ…cych w
Latający Uniwersytet, z którą wystąpił w liście do kierownika Urzędu ds.
WyznaÅ„ Kazimierza KÄ…kola 10 czerwca 1978 r.Â
Stanowcze wystąpienia Prymasa Tysiąclecia w obronie Polski i polskości,
przeciw drwinom z tradycji narodowych i patriotyzmu miały tym większe znaczenie
w sytuacji, gdy tak fatalnie zawiodło jakże wiele wpływowych postaci życia
intelektualnego, nie pomagając w obronie polskości, a przeciwnie - usilnie
pomagając w zniewoleniu swojej ojczyzny, gdy w kraju zabrakło prawdziwie
wielkich pisarzy - sumień narodu. Odpowiednio indoktrynowane nowe elity
"inżynierów dusz" przez całe dziesięciolecia rozwijały się w daleko posuniętej
symbiozie z komunistyczną władzą, zyskując za to odpowiednie apanaże i
nagrody. Z jakąż goryczą wielokrotnie mówił o tych elitach, tak sprzeniewierzających
się własnemu narodowi, Prymas Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński. Jakże
piętnował ich za to, że zamiast być solą tej ziemi, są jakże często tylko
"solą zwietrzałą". I krytykował pseudoautorytety "nie dostrzegające głębszego
sensu świata". Największe, ale jakże uzasadnione oburzenie Prymasa Polski
wywoÅ‚ywaÅ‚a coraz liczniejszaÂ
prorządowa "elita żłobowa"
co dla kęsa chleba odstępuje prawdę. Dla tej właśnie "elity żłobowej" prawdziwą
"normalką" stało się akceptowanie na co dzień dominującej roli Związku
Sowieckiego w Polsce, a nawet zabieganie o protekcję u niego polskich dyplomatów
i agentów.Â
Prymas niejednokrotnie stanowczo występował w obronie pamięci powstań
polskich, tak często szkalowanych i pomniejszanych przez różnych publicystów
piętnujących narodowe "rzucania się" i "bohaterszczyzny" w imię aktualnego,
tym cierpliwszego przystosowywania się do PRL-owskiej rzeczywistości. Stwierdzał:
W długim szeregu ludzi, którzy pracowali nad odzyskaniem wolności, trzeba
widzieć tych wszystkich, którzy jak Kościuszko, Pułaski i inni, od pierwszych
chwil utracenia niezależności politycznej podrywali się do ratowania obecności
Polski w ówczesnym świecie. Taki sens miały wszystkie powstania, nie wyłączając
Powstania Warszawskiego. Chociaż realiści żałowali tej krwi - jak uważali,
daremnie przelanej - ja nigdy tak nie myślałem. Zawsze uważałem, że każdy
z tych zrywów, Powstanie Listopadowe, Styczniowe czy Warszawskie, miał
swój głęboki sens, byÅ‚ budzeniem sumieÅ„ (...).Â
(...) Nasi historycy maczali pióra we krwi, aby przypomnieć Narodowi,
że "z trudu naszego i znoju Polska powstaÅ‚a, by żyć".Â
Jakże stanowczo zabrzmiały na ten temat słowa kazania Prymasa Tysiąclecia
w stulecie Powstania Styczniowego w kościele Świętego Krzyża w Warszawie
- 27 stycznia 1963 r. Kazanie to było jedną wielką namiętną polemiką z
niedługo przedtem publikowanym w "Tygodniku Powszechnym" tekstem Stanisława
Stommy, jednego z czoÅ‚owych liderów lewicy katolickiej spod znaku Turowicza,Â
piętnującym Powstanie Styczniowe
jako rzekomy wyraz "kompleksu antyrosyjskiego". Ksiądz Prymas powiedział
wtedy m.in.: Wydaje mi się, że nie ma nic bardziej nieprawdziwego (...)
kompleks jest czymś chorobliwym, podczas gdy my mieliśmy zdrowe dążenie
do wolności, pogwałconej i odebranej nam (...). Nie o kompleks więc idzie
(...). Szło o poczucie pogwałconego prawa Narodu do samostanowienia o sobie
i do decydowania o swej wolności (...). Przyglądaliście się może kiedyś
ptakowi, jak tłucze się w klatce? (...) Chyba nie można mówić: głupi ptak,
trzeba raczej powiedzieć: - on się rwie w światy. I każdy, kto uczciwy
ułatwi mu to (...). I nie car miał rację, gdy w Zamku Warszawskim odpowiadał
butnie: "Porzućcie wszelkie sny!" - tylko właśnie ci, co padali, obejmując
miłośnie otwartą piersią ukrzyżowaną pierś Matki Polki. Tylko oni mieli
racjÄ™! A my, po stu latach, wiemy to jeszcze lepiej.Â
Prymas Tysiąclecia zawsze wierzył w niezłomną siłę narodu polskiego,
jego zdolność oporu w najgorszych nawet opresjach. 1 września 1968 r. mówił:
Polacy są dziwnym narodem. Właśnie wtedy, gdy im trudno, gdy mają wielkie
przeciwności, zdobywają się na potężne wysiłki (...). Jest coś w narodzie
polskim, że wÅ‚aÅ›nie wtedy, gdy mu ciężko, mobilizuje wszystkie siÅ‚y i zwycięża.Â
Â
JERZY ROBERT NOWAK
Od red. Tgodnika Głos: Powyższy tekst jest fragmentem wstępu Jerzego
Roberta Nowaka do książeczki "Aby Polska Polską była (Wybór myśli o narodzie)",
która jest wyborem myśli Prymasa Stefana Wyszyńskiego. "Aby Polska była
Polską" jest ósmą pozycją Biblioteki Książek "Niepoprawnych politycznie".
Tomik zostaÅ‚ opublikowany przez wydawnictwo MaRoN (tel. 0608 854 215)Â
Strona glowna "ksiazek skazanych na przemilczenie"
|