 |
| Tytul |
艢w.Maksymilian Maria Kolbe o masonerii i 呕ydach |
| Autor |
Dr Stanis艂aw Krajski |
| Miejsce wydania |
Krzeszowice |
| Wydano w roku |
2001 |
| ISBN |
83-88020-67-6 |
| Wydawnictwo |
Dom Wydawniczy "Ostoja" |
| Adres wydawnictwa |
32-065 Krzeszowice
ul. Targowa 29/12
Tel: (+48 12) 292 72 93
Fax: (+48 12) 292 72 93
|
| Adres wydawnictwa w internecie |
http://www.ostoja.pl/ |
| Email |
ostoja@ostoja.pl |
| Elektroniczna wersja ksiazki |
http://www.iyp.org/3books/ |
|
|
|
艢w.Maksymilian Maria Kolbe o masonerii i 呕ydach pisma wybrane
Wyboru i opracowania dokona艂 dr Stanis艂aw Krajski
Fragment - ca艂o艣膰 dost臋pna pod adresem http://www.iyp.org/3books/
Dzisiejsi wrogowie Ko艣cio艂a
Nie mam zamiaru w tym kr贸tkim referacie
m贸wi膰 o wrogach Ko艣cio艂a wewn臋trznych, ale pragn膮艂bym tylko zwr贸ci膰 uwag臋 na
nieprzyjaci贸艂 z zewn膮trz.
Jeste艣mi 艣wiadkami gor膮czkowej akcji zwr贸conej
przeciw Ko艣cio艂owi Bo偶emu i to, niestety, nie bezowocnej. Aposto艂贸w bez liku.
W rejestrze Ministerstwa Wyzna艅 Religijnych i
O艣wiecenia Publicznego zapisano a偶 15 ich grup: badacze Pisma 艣wi臋tego,
bapty艣ci, zwolennicy nauki pierwszych chrze艣cijan, adwenty艣ci si贸dmego dnia,
joannici, metody艣ci, Ko艣ci贸艂 Bo偶y, Wolny Ko艣ci贸艂 ewangelicki, ewangeliczni
chrze艣cijanie, sztundy艣ci karaimi, duchoborcy, mesjani艣ci, staroobrz臋dowcy
(starowiercy-starokatolicy) i czesko-bracki Ko艣ci贸艂.
Nie ograniczaj膮 si臋 oni do g艂oszenia fa艂szu
s艂owem, ale te偶, i to bardzo obficie, zasypuj膮 nasze miasta i wioski
najr贸偶norodniejszymi drukami w postaci czasopism, broszur, kartek ulotnych a
nawet ksi膮偶ek.
R贸偶ne "Ameryka-Echo",
"Stra偶nice","Nowe Drogi",
"Ewangeli臋 My艣li", "Zwiastuny Ewangeliczne","Polski Odrodzone" itp., przechodz膮 z r膮k do r膮k i zatruwaj膮 serca
wiernych.
Ca艂a ta robota jednak to tylko wst臋p.
Za tymi stra偶ami przednimi idzie dopiero gros
armii nieprzyjaciela. Kto nim jest? Mo偶e na pierwszy rzut oka zda si臋
przesadzone, je偶eli powiem, 偶e pierwszorz臋dnym, najwi臋kszym i najpot臋偶niejszym
wrogiem Ko艣cio艂a to - masoneria.
呕e pow贸d藕 sekt protestanckich jest rzeczywi艣cie
awangard膮 masonerii, to wyra藕nie wyznaje organ maso艅ski "Wolna My艣l". M贸wi on:
"Zastrzegaj膮c sobie ca艂kowit膮 niezale偶no艣膰 s膮du o wewn臋trznej warto艣ci nauki
ko艣cio艂a narodowego, mo偶emy jednak poprze膰 jego walk臋 jak i ka偶dej innej sekty
protestanckiej z supremacj膮 Ko艣cio艂a rzymskiego"
Kto to s膮 masoni?
Ocen臋 ich podali ju偶 papie偶e, a najpierw w r. 1738
dnia 27 kwietnia Ojciec 艣w. Klemens XII bull膮 "In eminenti", zarzuca im, 偶e
"pod zmy艣lonym jakim艣 poczciwo艣ci naturalnej pozorem i pod 艣cis艂ym, jak
tajemnym przymierzem" dzia艂aj膮.
Pot臋pia te偶 masoneri臋 i zabrania styczno艣ci z
masonami pod kar膮 ekskomuniki ipso facto, zarezerwowanej papie偶owi.
A w 13 lat potem Benedykt XIV bull膮 z dnia 18
marca (1751) "Providas Romanorum Pontificum" ponawia pot臋pienia Klemensa XII
i jako powody podaje mi臋dzy innymi, 偶e do masonerii "przypuszczani bywaj膮 ludzie wszystkich religii i sekt i 偶e, wedle
opinii ludzi rozumnych i uczciwych, sekta ta jest z艂a i zepsuta".
Papie偶 Pius VII [wyda艂] dwie bulle, w roku 1813
(dnia 13 sierpnia)聽 1821 (dnia 13
wrze艣nia), w kt贸rych m贸wi: "Nikomu nie
tajno, co za mn贸stwo z艂o艣liwych ludzi spikn臋艂o si臋 w tych trudnych czasach
naprzeciw Bogu i Jego Namiestnikowi, kt贸rzy do tego szczeg贸lniej zmierzaj膮
celu, a偶eby pod p艂aszczem filozofii, przez czcze omamianie uwi贸d艂szy wiernych i
od nauki Ko艣cio艂a ich oderwawszy, sam Ko艣ci贸艂, cho膰 nadaremnym usi艂owaniem,
os艂abili i obalili. Co a偶eby tym 艂acniej osi膮gneli, natworzyli zgromadze艅
tajnych i sekt ukrytych, za kt贸rych pomoc膮 spodziewali si臋 艂atwiej poci膮gn膮膰
wielu do swych towarzystw spiskowych i zbrodniczych".
I d膮偶膮 do tego, "aby ka偶demu nada膰 rozleg艂膮 wolno艣膰 wed艂ug w艂asnego wymys艂u i fantazji
s膮dzenia o religii, kt贸r膮 wyznaje, oboj臋tno艣膰 za艣 zaprowadziwszy wzgl臋dem
religii, nad co nie ma nic zgubniejszego, a偶eby Jezusa Chrystusa m臋k臋
niegodziwymi jakimi艣 obrz臋dami zbezcze艣cili i zniewa偶yli, 偶eby ko艣cielnymi
sakramentami i samymi religii katolickiej tajemnicami gardzili i obalili t臋 艣w.
Stolic臋 Apostolsk膮, przeciw kt贸rej, jako dzier偶膮cej zawsze apostolskiej katedry
prymat, osobliwsz膮 jak膮艣 pa艂aj膮 nienawi艣ci膮 i zdradliwym sposobem zgub臋 jej
knuj膮. Zbrodnicze s膮 ich moralno艣ci zasady. Sprzyja ona rozkoszom lubie偶no艣ci,
pozwala zabi膰 ka偶dego, kto nie dochowa艂 sekretu, naucza, 偶e wolno jest
podni贸s艂szy rozkosz, wyzu膰 z w艂adzy kr贸l贸w i wszystkich w艂adc贸w, kt贸rych z
wielk膮 ich zniewag膮 zowi膮 pospolicie tyranami".
To jednak nie przeszkadza艂o im bynajmniej
zjednywa膰 dla siebie w艂adc贸w. Dlatego te偶 papie偶 Leon XII w bulli "Ouo
graviora" z dnia 13 marca 1825 r., ponawiaj膮c dawniejsze pot臋pienia papie偶y,
dodaje s艂owa przestrogi dla w艂adc贸w: "To jest ich najchytrzejsza zdrada, 偶e gdy
zdaj膮 si臋 by膰 zaj臋ci rozszerzeniem waszej w艂adzy, wtenczas najbardziej do
obalenia jej d膮偶膮. Bardzo si臋 staraj膮 wm贸wi膰 panuj膮cym, aby i innych biskup贸w
w艂adz臋 艣cie艣niali i os艂abiali i powoli przyw艂aszczali sobie prawa papieskie,
ale a偶eby i ludy podleg艂e ber艂u panuj膮cych ksi膮偶膮t po obaleniu ko艣cielnej
w艂adzy, do odmiany i obalenia politycznej formy rz膮du przywiesi膰 mogli".
Podobnie pot臋pili masoneri臋 papie偶e Pius VIII
bull膮 "Traditi" (24 maja 1829r.,) Grzegorz XVI bull膮 "Mirari" (15 sierpnia
1832) i kilkakrotnie Pius IX - 9 listopada 1846 r., 20 kwietnia 1849, 9 grudnia
1854 r., 8 grudnia 1864, 25 wrze艣nia 1865 i 21 listopada 1873 roku.
Wreszcie papie偶 Leon XIII obszernie omawia spraw臋
masonerii i pot臋pia j膮 bull膮 "Humanum genus" 20 kwietnia 1884 roku. W niej te偶
papie偶 konstatuje, 偶e "od p贸艂tora wieku masoneria sta艂a si臋 niezmiernie liczn膮,
a pos艂uguj膮c si臋 zuchwalstwem i chytro艣ci膮, opanowa艂a wszystkie stopnie
hierarchii spo艂ecznej i zaj臋艂a w 艂onie pa艅stw nowoczesnych w艂adz臋 prawie r贸wn膮
monarszej".
I nie przesadzali papie偶e!
Masoneria, zorganizowana przez wolnomy艣licieli
angielskich w Londynie w r. 1717, ju偶 w 6 lat potem w Konstytucjach Generalnych
wytkn臋艂a sobie jasno cel, kt贸rego nikomu zmienia膰 nie wolno. "Ka偶da z wielkich
l贸偶 - m贸wi ona - ma prawo ulepsza膰 starsze przepisy i ustanawia膰 nowe, lecz
nigdy nie zmienia膰 punkt贸w zasadniczych, kt贸re maj膮 pozosta膰 na zawsze i
gorliwie by膰 wype艂niane". Jakie偶 s膮 te punkty zasadnicze? Oto zupe艂ne przekre艣lenie
艣wiata nadnaturalnego. Oczywi艣cie, 偶e wtedy nie ma mowy o religii ani o
moralno艣ci.
D膮偶enie do tego celu widzimy na ka偶dym kroku.
Sztuka, literatura i prasa periodyczna, teatry, kina, wychowanie m艂odzie偶y i
ustawodawstwo szybkim krokiem zd膮偶aj膮 do usuni臋cia 艣wiata nadnaturalnego i
dogodzenie cia艂u.
Nic dziwnego, bo te偶 i masoneria rozga艂臋zi艂a si臋 bardzo.
W Polsce ju偶 w roku 1810 znanych by艂o 12 l贸偶:
- . Wielka lo偶a matka, Gwiazda wschodnia na wschodzie Warszawy.
- . Lo偶a 艣wi膮tyni Irys na wschodzie Warszawy,
- . Lo偶a Bogini Eleuzis na wschodzie Warszawy,
- . Lo偶a Tarcza p贸艂nocna na wschodzie Warszawy,
- . Lo偶a 艢wi膮tynia sta艂o艣ci na wschodzie Warszawy,
- . Lo偶a Braci Polak贸w zjednoczonych na wschodzie Warszawy,
- . Lo偶a Przes膮d zwyci臋偶ony na wschodzie Krakowa,
- . Lo偶a Braci Francuz贸w i Polak贸w po艂膮czonych na wschodzie Poznania,
- . Lo偶a Hesperus na wschodzie P艂ocka,
- . Lo偶a Wolno艣膰 odzyskam na wschodzie Lublina,
- . Lo偶a Krzy偶 rycerski na wschodzie Bygdoszczy,
- . Lo偶a Jutrzenka wschodz膮ca na wschodzie Radomia.
Na li艣cie cz艂onk贸w widniej膮 ministrowie,
genera艂owie i inni dygnitarze tak wojskowi jak i cywilni w pa艅stwie.
Wszyscy ci nale偶膮 wprawdzie do masonerii i du偶o
szkodz膮, ale nie s膮 cz臋艣ci膮 jej prawdziwej g艂owy. S膮 to tzw., masoni niebiescy,
podczas gdy tzw., czerwona masoneria zacie艣nia si臋 do niewielkiej ilo艣ci os贸b,
przewa偶nie 偶yd贸w, kt贸rzy w pe艂ni 艣wiadomi swych cel贸w kieruj膮 ca艂膮 liczn膮
rzesz膮 mniej wi臋cej "o艣wieconych" w sprawach organizacji mason贸w. G艂owa ta jest
nieznana i dzia艂a zawsze w ukryciu, by uniemo偶liwi膰 przeciwdzia艂anie. Oni to
uk艂adaj膮 plany roboty. Z ich warsztatu wysz艂a rewolucja francuska, szereg
rewolucji z 1789 do 1825 roku, a tak偶e wojna 艣wiatowa. Wedle ich wskazania
pracowa艂 Voltaire, d'Alembert, Rousseau, Diderot, Choiseul, Pombal, Aranda,
Tanucci, Hangwitz, Byron, Mazzini, Palmerston, Garibaldi i inni. - Nazwisk
obecnych cz艂onk贸w nie znamy, ale na pewno do masonerii nale偶y u nas Pi艂sudski.
Oto dow贸d: Na dziesi臋膰 dni przed obaleniem gabinetu Ponikowskiego rozesz艂a si臋
po Rzymie pog艂oska, 偶e ten gabinet upadnie, bo tak masoneria rozkaza艂a
Pi艂sudskiemu. S艂ysza艂em o tym z ust wiarygodnych, bo sekretarza ks., biskupa
Teodorowicza tj., ks., Bogdanowicza, kt贸ry w艂a艣nie wtedy (o ile pami臋tam) nawet
by艂 w Rzymie.
Masoneria wynosi na piedesta艂 osoby, kt贸re chce i
str膮ca, kiedy one zapragn膮 dzia艂a膰 na w艂asn膮 r臋k臋. Tego bardzo dotkliwie
do艣wiadczy艂 na sobie Napoleon.
Jak mo偶emy przeciwdzia艂a膰 tej zarazie, tej armii
antychrysta?
Niepokalana, Po艣redniczka wszelkich 艂ask, mo偶e i
chce dopom贸c. Bo na c贸偶 objawienie Cudownego Medalika, przez kt贸re tylu si臋 ju偶
nawr贸ci艂o. Dusza, przej臋ta mi艂o艣ci膮 ku niej, na pewno stawi op贸r demoralizacji,
tej walnej broni maso艅skiej.
"My rozumowaniem Ko艣cio艂a nie zwyci臋偶ymy -
decydowali oni na jednym ze zjazd贸w - ale korupcj膮 obyczaj贸w".
Zastanowienia te偶 godne s膮 przepowiednie Wandy
Malczewskiej spisane przez ks. Grzegorza Augustyniaka, kt贸ry j膮 osobi艣cie zna艂,
a kt贸re w cz臋艣ci rzeczywi艣cie si臋 wype艂ni艂y. W nich Pan Jezus poleca: "Niech
si臋 potworz膮 stowarzyszenia niewiast - a osobne m臋偶czyzn - r贸偶nych stan贸w, ale
jednego ducha, pod opiek膮 Matki mojej Niepokalanie Pocz臋tej w celu t臋pienia
rozpusty, a krzewienia cnoty czysto艣ci i bronienia jej. Kto Boga i ojczyzn臋
kocha, zaklinam go na moje okrutne biczowanie i cierniem koronowanie, niech si臋
stanie cz艂onkiem tego stowarzyszenia - niech sam strze偶e cnoty czysto艣ci, a
t臋pi rozpust臋 i drugich do tego zach臋ca".
A o. Urban w numerze grudniowym po艣wi臋conym
Niepokalanemu Pocz臋ciu, wyra偶a przekonanie, i偶 na szerz膮ce si臋 dzi艣 w 艣wiecie
panowanie szatana jedynym ratunkiem jest gor膮ca cze艣膰 i na艣ladowanie
Niepokalanej.
Kim jest B贸g?
Ciemno艣ci coraz bardziej rzed艂y, a 艣wiat艂o coraz
obficiej wlewa艂o swe promienie przez szyby wagonu na linii
Grodno-Bia艂ystok-Warszawa. Za towarzysz贸w podr贸偶y mia艂em tym razem trzech
偶yd贸w, dosy膰 inteligentnych. Tylko po szwargotaniu rozpozna膰 ich by艂o mo偶na.
Wszcz臋艂a si臋 rozmowa o religii i Bogu. Istnienie pierwszej przyczyny
wszechrzeczy uznawali wszyscy - Czym jednak jest ten Pan B贸g, pierwsza
przyczyna? - spyta艂em.
- Moim zdaniem - odpar艂 jeden z nich, kt贸rego
policzki i odzienie kaza艂y wnosi膰 o wcale wygodnym stanie materialnym - B贸g to
jest ca艂a natura.
- To by膰 nie mo偶e.
- A dlaczego? - Z tego prostego powodu, 偶e
przyczyna istnieje przed skutkiem, wi臋c skutek jako zaczynaj膮cy swe istnienie
p贸藕niej, nie mo偶e by膰 tym samym co przyczyna, ale musi by膰 od niej realnie
r贸偶ny; ot贸偶 natura, przyroda, jest skutkiem, dlatego te偶 nie mo偶e by膰 zarazem
przyczyn膮.
- Si艂y przyrody mo偶emy przecie偶 nazywa膰 Bogiem. -
I to nie, bo i te si艂y s膮 skutkiem.
- Po czym my mo偶emy pozna膰, 偶e te si艂y s膮
skutkiem, a nie pierwsz膮 przyczyn膮?
- Bo s膮 sko艅czone.
- Wi臋c pierwsza przyczyna musi by膰 niesko艅czona? -
Bez w膮tpienia
Dlaczego? Cokolwiek istnieje musi mie膰 jak膮艣 racj臋
bytu, tak te偶 i granice w istnieniu musz膮 mie膰 swoje "dlaczego".
Ot贸偶 w istocie, kt贸ra jest pierwsz膮 przyczyn膮, nie
mo偶e by膰 racji (dlaczego) dla granic, bo sk膮d偶e偶 by one mog艂y pochodzi膰?聽 Albo z wewn膮trz albo te偶 z zewn膮trz tej
pierwszej przyczyny. Nie z wewn膮trz, bo przecie偶 naprz贸d trzeba by istnie膰, aby
co艣 dzia艂a膰, wi臋c i ogranicza膰, kiedy za艣 owa pierwsza przyczyna istnieje, ju偶
jest albo ograniczona, albo nie. Sama nie mo偶e nakre艣li膰 granic swej istocie,
ani te偶 z zewn膮trz takie ograniczenie przyj艣膰 nie mog艂o, bo inaczej ju偶 ta
przyczyna nie by艂aby pierwsz膮. Wi臋c anie z wewn膮trz, ani z zewn膮trz nie mo偶e
by膰 racji do granic, wi臋c tych granic by膰 nie mo偶e: przyczyna wi臋c ta pierwsza
musi by膰 niesko艅czon膮. Wszystko, na czym wyci艣ni臋te jest pi臋tno granic, nie
mo偶e by膰 t膮 pierwsz膮 przyczyn膮 wszechrzeczy: a przecie偶 i si艂y przyrody
dzia艂aj膮 wedle praw, daj膮cych si臋 uj膮膰 w 艣ci艣le matematyczne formu艂ki, poza
kt贸re ju偶 ich si艂a nie si臋ga.
O Bogu zreszt膮 niewiele mo偶emy wiedzie膰.
Owszem, nie mo偶emy wprawdzie zg艂臋bi膰 Jego istoty,
i Jego doskona艂o艣ci, bo B贸g jest istot膮 niesko艅czon膮, a nasza g艂owa ma granice
i wchodzi w czapk臋 albo kapelusz, ale wiele o Panu Bogu wiedzie膰 mo偶emy.
Na przyk艂ad?
Naprz贸d widzimy celow膮 budow臋 cz艂onk贸w w ciele
ludzkim i zwierz臋cym, cz臋艣ci ro艣linach i w og贸le z g贸ry obmy艣lon膮 harmoni臋 we
wszech艣wiecie. Istota wi臋c, kt贸ra to wszystko powo艂a艂a do bytu, musi mie膰
rozum, musi by膰 osob膮. Nast臋pnie cokolwiek jest w skutku, musi w jaki艣 i to
doskonalszy spos贸b by膰 w przyczynie. We藕my malarza. Nie daje on z siebie
obrazowi ni farby, ni p艂贸tna: to wszystko bierze z zewn膮trz. Co jednak daje,
tj., kszta艂ty, to musi mie膰 w sobie. Musia艂 on naprz贸d wyobrazi膰 sobie ten
obraz, zanim wzi膮艂 p臋dzel do r臋ki; wedle wzoru te偶, utworzonego w umy艣le i w fantazji,
maluje. Lecz Pan B贸g nie bra艂 niczego z zewn膮trz; On, jako pierwsza przyczyna,
wywi贸d艂 swe twory z nico艣ci, da艂 im wszystko, wszystkie wi臋c doskona艂o艣ci
stworze艅 i w Nim by膰 musz膮 tylko w spos贸b, jak to przedtem zaznaczy艂em,
niesko艅czenie doskona艂y, bo w nim granic by膰 nie mo偶e.
S艂uchali z zaj臋ciem, wi臋c rozmowa toczy艂a si臋
dalej o Moj偶eszu, odkupieniu i celu cz艂owieka.
"Rycerz Niepokalanej" 2 [1923] 21-23.
Tajemnica si艂y i pot臋gi katolik贸w.
Nieraz s艂yszymy skarg臋: "Chc臋 si臋 poprawi膰, chc臋 by膰 lepszy, ale nie mog臋". W historii
czytamy o wielkich wodzach i zwyciezcach, kt贸rzy jednak nie potrafili ujarzmi膰
swoich z艂ych sk艂onno艣ci. Taki na przyk艂ad g艂o艣ny Aleksander Wielki umiera
przedwcze艣nie z powodu - rozwi膮z艂ego 偶ycia.
Rozgl膮daj膮c si臋 naok贸艂 widzimy zastraszaj膮cy
wprost zanik moralno艣ci, zw艂aszcza w艣r贸d m艂odzie偶y, a nawet powstaj膮 zwi膮zki -
i艣cie piekielne - maj膮ce w programie zbrodni臋 i rozwi膮z艂o艣膰 - cz艂onkowie to
owego zwi膮zku pope艂nili g艂o艣ne w Wilnie morderstwo profesora przy egzaminach.
Kina, teatry, literatura, sztuka kierowane w
wielkiej cz臋艣ci niewidzialn膮 r臋k膮 masonerii, zamiast szerzy膰 o艣wiat臋,
gor膮czkowo pracuj膮 w my艣l uchwa艂y mason贸w "My Ko艣cio艂a katolickiego nie
zwyci臋偶ymy rozumowaniem, ale zepsuciem obyczaj贸w".
Jak si臋 temu oprze膰?
Zdawa膰 by si臋 mog艂o, 偶e takie przyznanie
w艂asnej niemocy jak "nie mog臋 si臋 poprawi膰" w podobnych okoliczno艣ciach, to
objaw pokory. - Tymczasem gnie藕dzi si臋 w nim ukryta pycha.
A to w jaki spos贸b?
Ot贸偶 ci ludzie w wielu rzeczach przyznaj膮, 偶e mog膮
to lub owo uczyni膰, tylko tej lub innej wady ujarzmi膰 w takich lub innych
okoliczno艣ciach nie s膮 w stanie.
To wszystko dowodzi tylko, 偶e licz膮 oni jedynie na
w艂asne si艂y i uwa偶aj膮, 偶e do tej granicy w艂asnymi si艂ami to lub owo potrafi膮.
Tymczasem jest to nieprawd膮, k艂amstwem, bo
w艂asnymi si艂ami, sami z siebie, bez pomocy Bo偶ej my nic i to zupe艂nie nic nie
potrafimy (por. J 15,5). Wszystko, czym jeste艣my i cokolwiek mamy i mo偶emy, to
od Pana Boga mamy i to w ka偶dej chwili 偶ycia od Niego otrzymujemy, bo trwanie w
istnieniu to nic innego, jak ci膮g艂e otrzymywanie tego istnienia.
Sami wi臋c z siebie nic nie potrafimy chyba tylko
z艂o, kt贸re w艂a艣nie jest brakiem dobra, porz膮dku si艂y.
Je偶eli uznamy t臋 prawd臋 i spojrzymy na Boga, od
kt贸rego otrzymujemy w ka偶dej chwili wszystko, co mamy, natychmiast widzimy, 偶e
On, B贸g, i wi臋cej da膰 mo偶e i pragnie jako najlepszy Ojciec da膰 nam wszystko, co
nam jest potrzebne. Gdy jednak dusza sobie przypisuje to, co jest darem Bo偶ym,
czy偶 Pan B贸g mo偶e j膮 obsypywa膰 艂askami?
Przecie偶 wtedy utwierdza艂by j膮 w fa艂szywym i aroganckim mniemaniu. Wi臋c
z mi艂osierdzia swojego nie daje tej obfito艣ci dar贸w i dozwala nawet upadek, by
dusza pozna艂a wreszcie czym jest sama z siebie, by na sobie nie polega艂a, ale z
ca艂膮 ufno艣ci膮 jedynie Jemu si臋 odda艂a. St膮d te偶 upadki by艂y dla 艣wi臋tych -
szczeblami do doskona艂o艣ci.
Biada jednak duszy, kt贸ra nawet tego ostatecznego
lekarstwa nie przyjmie, ale w pysze pozostaj膮c m贸wi: "nie mog臋 si臋 poprawi膰", bo Pan B贸g te偶 jest sprawiedliwy i z
ka偶dej udzielonej 艂aski za偶膮da 艣cis艂ego rachunku. C贸偶 wi臋c czyni膰 nale偶y?
Odda膰 si臋 zupe艂nie z ufno艣ci膮 bez granic w r臋ce
Mi艂osierdzia Bo偶ego, kt贸rego uosobnieniem z Woli Bo偶ej jest Niepokalana. Nic
sobie nie ufa膰, ba膰 si臋 siebie, a bezgranicznie zaufa膰 Jej i w ka偶dej okazji do
z艂ego do Niej jak dziecko do matki si臋 zwraca膰, a nigdy si臋 nie upadnie.
Twierdz膮 艣wi臋ci, 偶e kto do Matki Bo偶ej modli si臋 w pokusie, na pewno nie
zgrzeszy, a kto przez ca艂e 偶ycie do Niej z ufno艣ci膮 si臋 zwraca, na pewno si臋
zbawi.
"Rycerz Niepokalanej" 4.(1925)-225-227.
Moje dumania nad bezrobociem
Dlaczego bezrobocie? Dlaczego tyle ludzi bez
kawa艂ka chleba? Zagl膮dam do r贸偶nych czasopism. R贸偶ni r贸偶ne dostrzegaj膮 powody: "Zanadto po pa艅sku zabrali艣my si臋 do 偶ycia
w wolnej Polsce, kiedy艣my naprawd臋 dziadami". "Za du偶o wiec贸w, a za ma艂o
pracy". "Za wiele partii, za ma艂o
mi艂o艣ci do Ojczyzny"."Za cz臋ste i
za grube kradzie偶e grosza publicznego"."Za ma艂o organizacji pracy". "Brak warsztat贸w przemys艂u wedle
doskonalszych konstrukcji dla ta艅szej i obfitszej produkcji". "Brak planu w wywozie produkt贸w i surowc贸w"
itd, itd.
A tymczasem po miastach i wioskach rozbrzmiewaj膮
muzyki, leje si臋 likier, wino i w贸dka, ta艅cz膮, hulaj膮, bawi膮 si臋, a obfite
偶niwo zbiera duch nieczysto艣ci. Po ulicach za艣 miast i stolicy kr臋c膮 si臋 ludzie
bezwstydnie og艂aszaj膮cy broszury o 艣wi艅skich tytu艂ach, a gorszej jeszcze
tre艣ci. Broszury te przechodz膮 z r膮k do r膮k i trafiaj膮 do najbardziej
oddzielonej od 艣wiata chatki, szerz膮c zgnilizn臋 w umys艂ach i sercach m艂odzie偶y.聽 Gdy za艣 warszawski magistrat wreszcie
otworzy艂 nieco oczy i postanowi艂 przecie偶 jako艣 zaradzi膰, nami臋tnie wyst膮pili
przeciw niemu radni - 偶ydzi. Wi臋c im na tym zale偶y?..
Gdzie jest pierwsza przyczyna, ta przyczyna przyczyn naszego kryzysu?
To brak uczciwo艣ci. Brak wype艂niania obowi膮zk贸w
wzgl臋dem Boga, siebie i bli藕niego. Niechaj dzisiaj wszyscy bez wyj膮tku odprawi膮
szczer膮 spowied藕 i zaczn膮 prawdziwie po katolicku 偶y膰, natychmiast szybko
pod藕wignie si臋 Ojczyzna, uzdrowi膮 finanse, zawrze rzetelna praca.
C贸偶, kiedy ka偶dy z nas nieraz do艣wiadczy艂, 偶e dzi艣
postanawia si臋 z jakiej wady poprawi膰, a jutro, je偶eli nawet nie tego samego
dnia, ju偶 znowu w ni膮 wpada. Czy偶 wi臋c opu艣ci膰 r臋ce i powiedzie膰: nie mo偶emy?
Przenigdy, to by艂oby subteln膮, wyrafinowan膮 pych膮.
Czy偶 Po艣redniczka 艂ask Bo偶ych nie jest Polski
Kr贸low膮?
Czy偶 Ona nie potrafi albo nie pragnie nam dopom贸c?
Tak, Ona, Niepokalana, musi zaw艂adn膮膰 naprawd臋
ca艂膮 Polsk膮, Ona musi by膰 przedmiotem tkliwej mi艂o艣ci ka偶dego, a zw艂aszcza
m艂odzie艅czego serca, Ona musi by膰 w Sejmie, Ona w Senacie. Ona, Niepokalana
Kr贸lowa, ma wskazywa膰 nam drog臋, Ona krzepi膰 si艂y. - My chcemy, by rz膮dzi艂a w
Polsce i poza Polsk膮 - Niepokalana.
Kt贸偶 nie wyt臋偶y wszystkich si艂, by przyspieszy膰 t臋
chwil臋?
A jak?
W pokornej, mi艂osnej, a ufnej modlitwie powie sama
Ona, co mamy czyni膰 i sama pokieruje. M贸dlmy si臋 tylko i pozw贸lmy si臋 Jej
prowadzi膰.
"Rycerz Niepokalanej" 5 (1926) 73-74
Apel w sprawie wyznaniowej
Panowie Senatorzy i Pos艂owie, kt贸rzy kruszycie
kopie o bezwyznaniow膮 szko艂臋, pami臋tajcie, 偶e tysi膮ce niewinnych dzieci do was
s艂usznie b臋dzie czu艂o 偶al, 偶e "pierwej" o Bogu nie wiedzia艂y i wy jeste艣cie
najokrutniejszymi wrogami m艂odzie偶y i narodu godnymi surowej kary po 艣mierci i
na tym jeszcze 艣wiecie.
To samo tyczy si臋 wszystkich Obywateli i
Obywatelek, kt贸rzy i kt贸re odwa偶aj膮 si臋 g艂osowa膰 na takich karygodnych
kandydat贸w, popiera膰 ich s艂owem, pi贸rem albo prenumerowaniem, lub szerzeniem "bezwyznaniowych" pi艣mide艂.
"Rycerz Niepokalanej" 3 (1924) 199-300
Akcja katolicka i masoneria
Za obszerny jest ten temat, bym go m贸g艂 w tym
referacie wszechstronnie wyczerpa膰.
Pomin臋 wi臋c najwa偶niejszy, chocia偶 niestety w
naszych czasach niedoceniony dzia艂 akcji katolickiej, tj., modlitw臋 i wielkie
znaczenie zakon贸w kontenplacyjnych. Opuszcz臋 te偶 dzia艂alno艣膰 cierpienia i
pokuty. Nawet o dobrym przyk艂adzie, chocia偶 "exempla w艂a艣nie trahunt", m贸wi膰 tu nie zamierzam. Ogranicz臋
si臋 do akcji s艂owa i to s艂owa drukowanego - prasy.
Bo膰 doprawdy s艂usznie powiedzia艂 Napoleon, jeszcze
przed laty stu, kiedy niewielu jeszcze umia艂o czyta膰: "prasa jest pi膮t膮 pot臋g膮 艣wiata". Zrozumieli to te偶 zaraz
偶ydzi i niech mi b臋dzie wolno ja艣niej powiedzie膰 masoni, kt贸rzy z 偶elazn膮
konsekwencj膮 d膮偶膮 do zrealizowania dewizy uchwalonej jeszcze w 1717 roku: "zniszczy膰 wszelk膮 religi臋, a zw艂aszcza
chrze艣cija艅sk膮". 呕yd francuski Cremieux, za艂o偶yciel wszech艣wiatowego
zwi膮zku 偶ydowskiego, na zje藕dzie mason贸w nie waha艂 si臋 jeszcze przed 60 laty
m贸wi膰: "Miejcie sobie wszystko za nic,
za nic pieni膮dze, za nic powa偶anie, prasa jest wszystkim. Maj膮c pras臋, b臋dziemy
mieli wszystko". A na mi臋dzynarodowym zje藕dzie rabin贸w w Krakowie w roku
1848 rabin angielski Moj偶esz Montefiore g艂osi艂: "Jak d艂ugo gazety 艣wiata nie b臋d膮 w naszych r臋kach, wszystko na nic si臋
nie przyda. B膮d藕my pomni przykazania XI: "<>".
W my艣l tych hase艂 zebrali si臋 oni intensywnie do
pracy i, niestety, dokonali ju偶 bardzo wiele. Znaczna cz臋艣膰, je偶eli nie
wi臋kszo艣膰 najpoczytniejszych dziennik贸w, znajduje si臋 w ich r臋kach. Do艣膰
powiedzie膰, 偶e w takiej "katolickiej" Austrii
ju偶 w pocz膮tku bie偶膮cego stulecia w samym j臋zyku niemieckim 360 czasopism
walczy艂o przeciw Ko艣cio艂owi, a 83 z nich wychodzi艂o nawet codziennie. Nak艂ad
z艂ej prasy wynosi艂 2.000.000 egz., z czego 1.200.000 przypada艂o na dzienniki. O
Niemczech pisa艂 krytyk literacki Bartels, 偶e 2/3 - je偶eli nie 3/4 - pism i
czasopism nale偶y do 偶yd贸w; na W臋grzech - na 1000 czasopism - 800 znajduje si臋 w
r臋kach 偶yd贸w. Nast臋pnie opanowali oni prawie wszystkie agencje telegraficzne i
przez nie kieruj膮 innymi pismami. Sama agencja Reutera w Londynie
zaopatruje聽 5.000 dziennik贸w; agencja Stefani
w Rzymie - wszystkie dzienniki w艂oskie: agencja Havasa w Pary偶u -
francuskie, hiszpa艅skie i belgijskie; agencja Wolffa w Berlinie
- wszystkie niemieckie, a agencja "Stowarzyszenie Prasy" w
Nowym Jorku - dzienniki ameryka艅skie.
Zgubny proces skutecznej dzia艂alno艣ci z艂ej prasy
podaje nam o. Abel - jezuita, zwany aposto艂em Wiednia, w klasycznym tego
przyk艂adzie. Zawezwano go raz do chorego. Umieraj膮cy, ujrzawszy ksi臋dza pokaza艂
mu ca艂y stos gazet z艂o偶onych w rogu pokoju i tak opowiada sw膮 histori臋: "Patrz, ojcze, oto jest najwi臋kszy
wr贸g聽 mojego 偶ycia. By艂em synem
pobo偶nych rodzic贸w, kt贸rzy mnie dobrze wychowali, tak 偶e jeszcze w czasach
uniwersyteckich by艂em dobrym katolikiem. Z chwil膮, gdy zosta艂em lekarzem,
uwa偶a艂em za stosowne zaabonowa膰 tak zwane pismo dla inteligencji, a mianowicie
jedno z 偶ydowskich czasopism. W pierwszych czternastu tygodniach gniewa艂y mnie
ci膮g艂e napa艣ci tego dziennika na moj膮 wiar臋, potem jednak sta艂em si臋 oboj臋tnym,
a w przeci膮gu jednego roku zaprzesta艂em wszystkich praktyk religijnych i
zosta艂em niewierz膮cym, a偶 do tej w艂a艣nie chwili, w kt贸rej 艁aska Bo偶a na powr贸t
mi moj膮 wiar臋 przywraca". - Nie inaczej dzia艂a prasa i w艣r贸d ludu.
S艂usznie te偶 skar偶y si臋 ludowy pisarz Wetzel: "Spojrzycie na dzisiejszy 艣wiat, jak si臋 w
ostatnich dziesi膮tkach lat odmieni艂! Kto sieje niewiar臋 mi臋dzy ludem? Kto
odbiera mu nadziej臋 nieba i sprawia, 偶e ten lud w rozkoszach ziemskich i
u偶ywaniu szuka swego szcz臋艣cia? Kto przyt艂umi艂 sumienie w sercach? Kto z艂ama艂
prawo pa艅stwowe, zak艂贸ci艂 porz膮dek publiczny, tak 偶e coraz cz臋艣ciej powtarzaj膮
si臋 zbrodnie wszelkiego rodzaju?!
To wszystko dzie艂em wrogiej Ko艣cio艂owi
codziennej prasy. W kilku wi臋kszych miastach Europy ca艂y szereg przep艂aconych
pismak贸w wylewa codziennie ca艂膮 sw膮 偶贸艂膰 na wszystko, co katolickie. Setki
gazet i dziennik贸w powtarza to samo i w ten spos贸b jad ten wciska si臋 z dnia na
dzie艅 w setki tysi臋cy rodzin, zatruwaj膮c miliony dusz. Tak pracuje olbrzymia
maszyna codziennej prasy, stoj膮ca na us艂ugach niewiary i z艂ych obyczaj贸w".
Lassalle, cho膰 sam socjalista, patrz膮c na ogrom z艂ego, kt贸re zdzia艂a艂a prasa,
nie mo偶e si臋 powstrzyma膰 od jej pot臋pienia: "W jej k艂amliwo艣ci, pod艂o艣ci i niemoralno艣ci - pisze on -
przewy偶sza j膮 chyba tylko jej w艂asna
g艂upota. Je偶eli nie nast膮pi zmiana w naszej prasie, a ta prasa jeszcze dalej
przez jakie 50 lat w ten spos贸b szale膰 b臋dzie, to duch ludu zostanie w
zupe艂no艣ci zatruty. - To jest najwi臋ksza zbrodnia jak膮 ja znam".
Czas i czas najwy偶szy, by nast膮pi艂a ta zmiana.
Pierwszym jednak krokiem do tej zmiany - to bezwzgl臋dne bojkotowanie z艂ej
prasy; nast臋pnie - popieranie dobrej. Bolesne s膮 s艂owa Wetzla w tym wzgl臋dzie: "bezbo偶na prasa nigdy by by艂a nie dosz艂a do
takiego rozwoju, gdyby miliony katolik贸w nie popiera艂o wrogich Ko艣cio艂owi i
tzw., bezbarwnych pism i dziennik贸w, czy to abonowaniem czy te偶 wsp贸艂prac膮"
a o. Kolbe na V zje藕dzie katolik贸w w Austrii u偶ywa nawet ostrych s艂贸w: "C贸偶
powiedzie膰 o narodzie, kt贸ry p艂aci za w艂asne poni偶enie? Nie znajduj臋 na to
nazwy! A ta ha艅ba ci膮偶y na katolikach, obra偶anych ci膮gle przez tysi膮ce
dziennik贸w. Te pisma, kt贸re katolik贸w bezwstydnie wyszydzaj膮, drukuje si臋 dla
nas, katolik贸w! Nie posy艂a si臋 ich jednak偶e anonimowo w rodzaju paszkwil贸w, ale
my sami je zamawiamy i za nie p艂acimy. Czy偶 mo偶na by膰 wi臋cej 艣lepym wobec tak
gro藕nego niebezpiecze艅stwa! A ta 艣lepota nasza staje si臋 wprost zbrodni膮, skoro
si臋 nie tylko przeciw temu niebezpiecze艅stwu nie bronimy, ale trzymaj膮c i
czytaj膮c z艂e pisma, za obraz臋 i wyszydzanie wiary p艂acimy! Zaprawd臋 na nas
katolikach spe艂niaj膮 si臋 s艂owa Proroka: "Szukali艣my
艣ciany jako 艣lepi i jako bez oczu uderzali艣my si臋. W po艂udnie potykali艣my si臋
jakoby we mgle i jakoby umarli w zmroku" (Iz 59,10).
O tych m贸wi biskup Zwerger (1884): "Kto daje pieni膮dze na z艂膮 pras臋, ten
prowadzi wojn臋 przeciwko Ko艣cio艂owi i nie mo偶e zwa膰 si臋 prawdziwym katolikiem",
a biskup moguncki Ketteler posuwa si臋 dalej i twierdzi, 偶e kto wzgl臋dem prasy
jest oboj臋tny, ten nie ma prawa zwa膰 si臋 wiernym synem Ko艣cio艂a.
Kardyna艂 Nagl, 1911 rok, pisze: "Obowi膮zkiem ka偶dego katolika jest
wyst臋powa膰 w obronie katolickiej prasy i popiera膰 j膮 modlitw膮, s艂owem i czynem".
Arcybiskup Saragossy na kongresie dziennikarzy katolickich w roku 1910 nie
waha艂 si臋 m贸wi膰: "Du偶o jest bogatych
katolik贸w, co swych bogactw u偶ywaj膮 na to, by fundowa膰 nowe ko艣cio艂y i
klasztory, albo je przyozdabia膰 w obrazy 艣wi臋tych. Bezsprzecznie bardzo to
pi臋kna rzecz! Ale, niestety, jeden nieszcz臋艣liwy wypadek mo偶e to wszystko
zniszczy膰, podczas gdy owoce dobrego dziennika s膮 wprost niezniszczalne. Czy偶by
zatem nie by艂o lepsz膮 rzecz膮 zak艂ada膰 wielkie dzienniki dla dobra ludu?
Dziennik jest w dzisiejszych czasach szybko strzelaj膮cym dzia艂em. B贸g tak
chce!".
Nie inaczej zapatruj膮 si臋 na t臋 spraw臋 papie偶e.
Jeszcze Pius IX m贸wi艂: "Jest 艣wi臋tym obowi膮zkiem ka偶dego katolika popiera膰 pras臋 i rozszerza膰
j膮 mi臋dzy ludem. Dobra prasa to najpo偶yteczniejsze dzie艂o, kt贸re k艂adzie
ogromne zas艂ugi", a Leon XIII: "Z艂a
prasa zgubi艂a chrze艣cija艅sk膮 spo艂eczno艣膰, trzeba jej zatem przeciwstawia膰 dobr膮
pras臋. Katolicy nie powinni ustawa膰 w pracy dla swojej dobrej prasy, pami臋taj膮c
o tym, 偶e dobra prasa to nieustaj膮ca misja", a przemawiaj膮c (21 lutego 1879
r.) do katolickich redaktor贸w m贸wi艂: "Jeste艣my
przekonani, 偶e nasze czasy wymagaj膮 tych w艂a艣nie 艣rodk贸w (katolickich pism) i
energicznych obro艅c贸w M臋偶owie przewrotu silili si臋 na to, by rozrzuci膰 mi臋dzy
ludem ca艂y szereg dziennik贸w, kt贸rych g艂贸wnym celem zaczepia膰 zasady prawd
wiary, powtarza膰 Ko艣ci贸艂 i wpaja膰 w dusze zgubne przekonania Poniewa偶 za艣
spos贸b wydawania dziennik贸w jest uznany za g艂贸wny 艣rodek tej akcji w
dzisiejszych czasach, dlatego te偶 g艂贸wnym obowi膮zkiem katolickich pisarzy jest
ten 艣rodek, u偶ywany przez wrog贸w na zgub臋 spo艂ecze艅stwa i Ko艣cio艂a, zamieni膰 na
艣rodek zbawczy dla ludu i wyzyska膰 na cele obrony Ko艣cio艂a".
Ojciec 艣w. Pius X w 1905 r., pisze do biskup贸w
meksyka艅skich: "Co si臋 tyczy dziennik贸w
i gazet, to chcia艂bym raz wszystkich trze藕wo my艣l膮cych przekona膰, 偶e nale偶y
wszystkimi si艂ami stara膰 si臋 by katolicy tylko prawdziwe katolickie pisma i
dzienniki trzymali. W dzisiejszych czasach jest to, moim zdaniem, najwa偶niejsza
sprawa".
W roku za艣 1908 m贸wi膮c na audiencji do duchownych
wyrazi艂 si臋 nawet silniej: "Ani cud, ani
duchowie艅stwo nie rozumie znaczenia prasy. Powiadaj膮, 偶e przedtem prasy nie
by艂o, nie rozumiej膮c 偶e czasy si臋 zmieni艂y. Dobrze jest budowa膰 ko艣cio艂y, m贸wi膰
kazania, zak艂ada膰 misje i szko艂y, ale ten wszelki trud pr贸偶ny b臋dzie, je偶eli
zaniedbamy najwa偶niejsz膮 bro艅 dzisiejszych czas贸w, tj., pras臋". A kardyna艂
Pizy dodaje: "Wy g艂osicie kazania w
niedziele, a dzienniki je g艂osz膮 co dzie艅, co godzin臋. Wy m贸wicie do wiernych w
ko艣ciele, a dziennik idzie za nimi do mieszkania. Wy m贸wicie p贸艂 godziny, albo
godzin臋, a dziennik nie przestaje nigdy m贸wi膰".
U nas sprawa prasy katolickiej pozostawia bardzo
wiele do 偶yczenia. Istniej膮 wprawdzie i silniejsze ogniska jak Drukarnia i
Ksi臋garnia 艢w. Wojciecha w Poznaniu, Wydawnictwo OO. Jezuit贸w w Krakowie,
Wydawnictwo Karola Miarki w Miko艂owie itd., ale przewa偶nie spotyka si臋
rozstrzelone wysi艂ki, nieraz i bardzo wielkie, pojedynczych ludzi. Brak nam
jeszcze og贸lnego porozumienia si臋 w tej pracy i wzajemnej pomocy. Ze strony za艣
spo艂ecze艅stwa wielkie jeszcze panuje niezrozumienie donios艂o艣ci tej pracy, a
ofiarno艣膰 okazuje si臋 niedostateczna, by pras臋 katolick膮 w Polsce postawi膰 na
silne nogi. Wrogowie Ko艣cio艂a maj膮 miliony i miliardy (z dolar贸w np.) a pracownik
na niwie katolickiej prasy nie mo偶e wyt臋偶y膰 si艂, by prace swe doskonali膰 i
pot臋gowa膰, bo musi po prostu walczy膰 o byt materialny dla swojej prasowej
dzia艂alno艣ci. Ma艂o te偶 mamy 艣wieckich ludzi dostatecznie wyrobionych, by mogli
pracowa膰 pi贸rem na katolickiej niwie: st膮d te偶 dorobek prasy katolickiej u nas
jest bardzo, a bardzo jeszcze skromny.
- Przygotowa膰 i 艣wieckich pracownik贸w i zapewni膰 wydawnictwom byt
materialny - to najbardziej mo偶e piek膮ca sprawa w akcji prasowej.
Dalej i kolporta偶 za s艂aby. Ma艂o jest bowiem
takich, kt贸rzy by uwa偶ali za sw贸j obowi膮zek rozszerzanie dobrej prasy.
Wreszcie wielki brak publicznych szczerze
katolickich biobiotek, czytelni, wypo偶yczalni, ksi臋garni. A偶 serce boli, gdy
si臋 widzi w oknach wystawowych miejskich wypo偶yczalni ksi膮偶ki wprost gorsz膮ce,
a wewn膮trz d艂ugi ogonek m艂odzie偶y. A ksi膮偶ki po偶ycza 偶yd贸wka. To druga bol膮czka
w dzia艂alno艣ci prasowej i tym dotkliwsza, 偶e bezpo艣rednio tyczy zatruwania serc
m艂odzie偶y.
Daj Bo偶e, by w najbli偶szej przysz艂o艣ci nie by艂o
miasta, nie by艂o wsi, gdzy by si臋 nie znajdowa艂y w odpowiedniej liczbie za
bezcen albo bezp艂atne, wypo偶yczalnie i czytelnie dobrych ksi膮偶ek czy czasopism.
Niechby wsz臋dzie powsta艂y ko艂a maj膮ce za cel kolportowa膰 i szerzy膰 dobr膮 pras臋,
a nawet by odmieni艂o si臋 oblicze ziemi (por. Ps. 103, 30). Ci za艣, kt贸rym Pan
B贸g u偶czy艂 troch臋 gi臋tko艣cio pi贸ra i zdolno艣ci w jakiejkolwiek dziedzinie
literatury, niechby te偶 zjednoczeni w osobne ko艂a u偶ywali tych dar贸w Bo偶ych na
produkowanie jak najwi臋cej dobrej prasy w ka偶dej dziedzinie pi艣miennictwa. -
Nie nale偶a艂oby oczywi艣cie zacie艣nia膰 si臋 do wiernych, ale pisa膰 i dla katolik贸w
i im podawa膰 dobr膮 straw臋 duchow膮. To s膮 te偶 obecne cele "Milicji Niepokalanej" i niejedno w ten spos贸b nast膮pi艂o ju偶
nawr贸cenie.
Ko艣ci贸艂 a socjalizm.
Nieraz mo偶na us艂ysze膰 pytanie: "dlaczego Ko艣ci贸艂 pot臋pia socjalizm?" I
mnie niedawno to pytanie postawiono. Obieca艂em da膰 odpowied藕 w "Rycerzu", niech
wi臋c teraz obietnic臋 spe艂ni臋.
Szczup艂e ramy artykuliku nie pozwalaj膮 mi na
obszerne om贸wienie zacz膮tk贸w, istoty, rozwoju i r贸偶nych objaw贸w socjalizmu;
ogranicz臋 si臋 wi臋c tylko do og贸lnego uj臋cia zasadniczych jego podstaw w ich
stosunku do Ko艣cio艂a. Ka偶dy system czy to polityczny, czy ekonomiczny, czy w
og贸le spo艂eczny musi si臋 oprze膰 na istotnym realnym stanie rzeczy, a nie
ho艂dowa膰 twierdzeniom nieuzasadnionym i mrzonkom wybuja艂ej wyobra藕ni. - A
jednak socjalizm w艂a艣nie na to choruje.
Twierdzenia bezpodstawne - to powtarzanie w
niesko艅czono艣膰, a nigdy nie udowodnione zdanie, 偶e nie ma Boga, duszy nie艣miertelnej,
偶ycia pozagrobowego, nieba, piek艂a itd.
Ten, zdaniem Mussoliniego, ju偶 prze偶ytek dla
naszych czas贸w, jeszcze wci膮偶 pokutuje w umys艂ach szerokich mas; i na tych to
podstawach wznosi si臋 socjalizm. Pos艂uchajmy mistrz贸w. Bebel: "Nie bogowie
stworzyli ludzi, lecz ludzie stworzyli bog贸w i Boga". Liebknecht: "Co do mnie, z religi膮 dawno si臋
za艂atwi艂em. Pochodz臋 z czas贸w, gdy studenci niemieccy wcze艣nie wtajemniczeni
byli w zasady ateizmu". Hoffmann uwa偶a tajemnic臋 Tr贸jcy Przenaj艣wi臋tszej,
B贸stwo Pana Jezusa, nie艣miertelno艣膰 duszy i zbawienie wieczne za najbardziej
utopijn膮 utopi臋.
Dietzgen: "Je偶eli
religia polega na wierze w poza艣wiatowe, nadziemskie istoty, w si艂y wy偶sze,
duchy i b贸stwa, to demokracja bezreligijna by膰 musi". Przyjaciel za艣 Marksa
Leon Frankel pisze w swoim testamencie: "Nie
wierz臋 ani w niebo, ani w piek艂o, ani w nagrody, ani w kary". A na
posiedzeniu parlamentu 31 grudnia 1881 Babel wyra藕nie powiedzia艂: "W dziedzinie politycznej d膮偶ymy do
republiki, w dziedzinie ekonomicznej do
socjalizmu, a w tym, co si臋 nazywa dziedzin膮 religijn膮, do ateizmu".
Wzrok wi臋c socjalisty, 艣wiadomego swojego celu,
nie si臋gnie poza trumn臋, nie wydostanie si臋 ponad 艣wiat czysto materialny.
Zasklepiony w materii, ca艂e swoje szcz臋艣cie upatruje w zwierz臋cym u偶ywaniu
艣wiata, a idealniejszy mo偶e o nauce i sztuce pomy艣li.
Czy nie za ma艂o to dla cz艂owieka, kt贸rego my艣l
przenika atmosfer臋, gwiazdy i mknie w przestworza, kt贸rego rozum wci膮偶 偶膮dny
poznania przyczyn, dociera a偶 do pierwszej przyczyny i ostatniego celu wszechrzeczy,
kt贸rego serce 偶膮dne posiadania chwa艂y, szcz臋艣cia, im wi臋cej zdoby艂o, tym wi臋cej
pragnie i czuje, 偶e nic okre艣lonego, chocia偶by najszersz膮, ale zawsze granic膮,
go nie nape艂ni. Ono pragnie dobra, ale dobra - Niesko艅czonego! Spytajmy sami
siebie, czy chcieliby艣my na艂o偶y膰 naszemu szcz臋艣ciu p臋ta granic? I ci ludzie o
tak ciasnym umy艣le, zasklepieni w grubym materliali藕mie, 艣mi膮 ludzko艣ci
zapowiada膰 szcz臋艣cie? A mo偶e zdo艂aj膮 oni uszcz臋艣liwi膰 ludzko艣膰 艣rodkami
materialnymi? Mo偶e obsypi膮 ka偶dego z艂otem, otocz膮 s艂aw膮 i dadz膮 mo偶no艣膰
u偶ywania wszelkich rozkoszy?
Z艂udzenie chorobliwej wyobra藕ni. Ju偶 zaznaczy艂em,
偶e wszystko, co 艣wiat da膰 mo偶e, nie wystarczy jeszcze dla cz艂owieka. Wszystkie
te dobra maj膮 swoje granice, rozczarowywuj膮 i budz膮 pragnienie wi臋kszego,
trwalszego szcz臋艣cia, a gdy tego zabraknie, przesyt, znudzenie i jaka艣 ciemnia
ogarnia dusz臋.聽 Czuje ona, 偶e zmyli艂a
drog臋 do szcz臋艣cia - o ile zastanowi膰 si臋 jest jeszcze zdolna.
Ale czy偶 chocia偶by tego dobra ziemskiego potrafi
socjalizm dostarczy膰 a偶 do syta? - i to nie.
Wolno艣膰, r贸wno艣膰, braterstwo - pi臋kne to zasady,
ale socjalizm, po zgwa艂ceniu natury ludzkiej, pragn膮cej szerszych horyzont贸w i
d膮偶膮cej do niesko艅czono艣ci, niezdolny jest ich dostarczy膰: za szlachetne one i
za wysokie.
Wolno艣膰. Socjalizm znosi w艂asno艣膰 prywatn膮, lub
przynajmniej (w艂asno艣膰) 艣rodk贸w produkcyjnych. Wi臋c rz膮d wyznacza prac臋, rz膮d
j膮 ocenia, rz膮d daje p艂ac臋. I to ma by膰 wolno艣膰. Przypomina mi si臋 tu rozmowa z
wie艣niakiem w Zakopanem. Wr贸ciwszy z niewoli rosyjskiej, zachwyca艂 si臋
bolszewickimi zasadami, by i艣膰 i bra膰 od bogatych. Gdym go jednak zapyta艂, co
si臋 stanie w贸wczas z jego skrawkiem pola, rozumowa艂, 偶e on je b臋dzie uprawia艂.
- A gdyb艣cie nie chcieli pracowa膰? - spyta艂em. - Wtedy inni maj膮 obowi膮zek
przymusi膰 (tu urwa艂) , ale wol臋 ja m贸j ma艂y skrawek i 偶ebym m贸g艂 robi膰 kiedy,
co i jak mi si臋 podoboba, ani偶eli 偶eby mi kto mia艂 sta膰 nad g艂ow膮.
Oto odruch naturalny wrodzonej wolno艣ci, kt贸r膮
socjali艣ci w imi臋 wolno艣ci?! Chc膮 zgnie艣膰.
A r贸wno艣膰? Wszyscy jeste艣my r贸wni wobec Boga, bo
wszyscy jeste艣my dzie艂em r膮k Jego, wszyscy Krwi膮 Boga-Cz艂owieka odkupieni,
wszyscy mamy tego Boga za cel ostateczny, wszyscy 偶yjemy tylko dlatego, by da膰
Mu dow贸d naszej wierno艣ci i tak zas艂u偶y膰 na posiadanie Go na wieki po 艣mierci.
W tym wszystkim istnieje r贸wno艣膰. Ale czy mo偶liwa jest na ziemi r贸wno艣膰 pod
ka偶dym wzgl臋dem? Tylko wtedy by to by膰 mog艂o, gdyby艣my mogli wszyscy razem
istnie膰 w tym samym czasie, w tym samym (艣ci艣le) miejscu i w takich samych
warunkach, tak z natury jak i z otoczenia. Ale to jest fizycznie niemo偶liwe.
R贸偶nimy si臋 wiekiem, miejscem urodzenia,
zdolno艣ciami, sk艂onno艣ciami, zdrowiem, pracowito艣ci膮, przezorno艣ci膮, r贸偶nymi
wypadkami w 偶yciu i czynno艣ciami. Wszystko to pochodzi z natury rzeczy; wi臋c
zmieni膰 tego nie mo偶na. Musz膮 by膰 te偶 rodzice i dzieci, i prze艂o偶eni, i
podw艂adni.
Braterstwo. Wznios艂e braterstwo, tak polecone
przez Chrystusa Pana. Czy偶 mo偶e ono kwitnie w socjalizmie? Mam tu pod r臋k膮
sprawozdanie korespondenta "Kuriera Warszawskiego" z Sopotu,
kt贸ry tak mi臋dzy innymi pisze: "Tutejsze
kabarety rosyjskie obliczone s膮 na publiczno艣膰, kt贸ra nie liczy si臋 z groszem.
S膮 dla nich homary 艣wie偶e, ananasy i brzoskwinie mro偶one w szampanie,
winogrona, cukry, lody w p艂on膮cym ponczu. A publiczno艣膰, kt贸ra zna ten j臋zyk.
Przewa偶nie wi臋c 偶ydzi. Przy lepszych sto艂ach i przy butelkach w barze -
bolszewicy. W gda艅skich nowiutkich garniturach, z gwiazd膮 bolszewick膮 na
klapie, na grubym palcu sygnet z wyr偶ni臋tym na kamieniu 艣wiecznikiem Salomona
Dostojnicy sowieccy w Sopocie nie licz膮 si臋 z groszem. Uciekli na wypoczynek z
miast zas艂anych trupami ludzi, zmar艂ych z g艂odu - i po zrabowaniu cerkiewnych
skarb贸w - rzucaj膮 pieni膮dze na gr臋, szampana i wszelkie uciechy".
A obok tak偶e urywek z listu z Odessy wydrukowanego
w "Dzienniku
Wo艂y艅skim":"C贸偶 z tego, 偶e
zarabiam dziennie 300.000 rubli, je偶eli pud m膮ki kosztuje 12.000.000, pszennej
20.000.000, funt chleba 300.000, bia艂ego 500.000, funt mas艂a 1.500.000, s艂oniny
r贸wnie偶 1.500.000, jaja po 100.000 sztuka itd. Epidemia przybiera straszne
rozmiary. Przedtem le偶a艂y nieraz w ci膮gu kilku dni na torturach trupy ludzi
zmar艂ych z g艂odu Obecnie le偶膮, pr贸cz niech, trupy zmar艂ych na choler臋, tyfus
plamisty, d偶um臋 itd. A ludzi grzebie si臋 w ziemi jak psy, go艂ych, gdy偶
najta艅sza trumna nie heblowana kosztuje 10 milion贸w rubli. Dzieci Twe rw膮 si臋
do Ciebie, chc膮 przedosta膰 si臋, przelecie膰 do Ojczyzny. Ale twarda r臋ka
sowiecka trzyma trwale w r臋kach swych wielkie i ostre no偶yce, kt贸rymi podcina
skrzyd艂a tym, co rw膮 si臋 do lotu. Wszyscy przebyli艣my tyfus plamisty, a jak
wiesz, po przebyciu tej ci臋偶kiej choroby trzeba si臋 nale偶ycie od偶ywia膰, lecz
sk膮d czerpa膰 na to 艣rodki? W razie przeciwnym czeka nas tyfus powrotny, a
wiemy, co z sob膮 on niesie: 艣mier膰. Lecz wol臋 艣mier膰 spowodowan膮 chorob膮 zaka藕n膮,
gdy cz艂owiek umiera w gor膮czce, ni偶 powolne dogorywanie z g艂odu
Czy偶 to ma by膰 g艂oszone przez bolszewik贸w
braterstwo, r贸wno艣膰? Czy偶 to ma by膰 贸w wymarzony raj Marksa? Nie t臋dy droga.
Przyzna膰 trzeba, 偶e klasa robotnicza by艂a w
wi臋kszej cz臋艣ci upo艣ledzona, 偶e socjalizm si臋 za ni膮 uj膮艂, ale ubolewa膰 nale偶y,
偶e uderzy艂 on na Ko艣ci贸艂, usi艂uje wydrze膰 robotnikowi, a nawet dziecku
najdro偶szy skarb wiary i najwznio艣lejsze a wrodzone idea艂y.聽 Wszed艂szy tak na b艂臋dn膮 drog臋, stwarza tylko
niewol臋 i tyrani臋 rz膮du nad obywatelami i zapoznaje d膮偶enia wznios艂ej i wolnej
natury ludzkiej.
Zboczenia te jednak nie s膮 czym艣 wypadkowym: to
planowa robota "Braci" spod m艂ota i
kielni, kt贸rzy wyzyskuj膮 ka偶d膮 sposobno艣膰 do tego, by wype艂ni膰 dewiz臋 uchwalon膮
w roku 1717: "Zniszczy膰 wszelk膮 religi臋,
a zw艂aszcza chrze艣cija艅sk膮".
Stosunki spo艂eczne si臋 rozwijaj膮 i udoskonalaj膮.
Wiele rzeczy wymaga naprawy, ale tej naprawy nie osi膮gnie si臋 nigdy w spos贸b
niezgodny z prawd膮 i z natur膮 ludzk膮. Czy偶 wobec tych danych trzeba jeszcze odpowiedzi
na pytanie:聽 dlaczego Ko艣ci贸艂 zabrania
swym dzieciom by膰 socjalistami?
"Rycerz Niepokalanej" 2(1923) 17-21
Jak masoneria francuska walczy przeciw
Niepokalanej
呕e Francj臋 opanowali masoni, to nie ulega 偶adnej
w膮tpliwo艣ci. G艂贸wnie przyczyni艂 si臋 do tego Wolter (Voltaire) przyj臋ty do
masonerii w Londynie jeszcze oko艂o roku 1728. Za nim poszli d'Alember, Russo
(Rousseau), Diderot i inni. A owocem ich roboty by艂y mordy roku 1793.
I dzisiejszy rz膮d Herriota jest kreacj膮 maso艅sk膮,
bo膰 masonami s膮: p. Victor Peytral, minister rob贸t publicznych, p. Camille
Chantemps, minister spraw wewn臋trznych, p. Rene Renault, minister
sprawiedliwo艣ci, p. J.L.Dumessnil, minister marynarki i p. Bovier-Lapierre,
minister pracy.
Ca艂a te偶 nagonka obecna przeciw Ko艣cio艂owi, to nic
innego jak tylko wykonanie uchwa艂 "Wielkiego Wschodu" (masonerii) z
roku 1922 i 1923, jak to dobitnie wykaza艂a "La Revue Francaise".
Dlatego te偶 i Niepokalana szczeg贸lniejsz膮 opiek膮
otoczy艂a ten kraj. Tu raczy艂a objawi膰 sw贸j "Cudowny
Medalik" w roku 1930 i tu w Lourdes w roku 1858 objawi艂a si臋 ubogiej
dziewczynce Bernadecie wzywaj膮c do pokuty i zach臋caj膮c w艂asnym przyk艂adem do
odmawiania r贸偶a艅ca 艣w. I tu sama nazywa艂a siebie: "Jam jest Niepokalane Pocz臋cie".
Liczne pielgrzymki d膮偶膮 tam z ca艂ego 艣wiata
i wielu chorych cudownie odzyska艂o zdrowie.
Tote偶 masoneria od samego pocz膮tku a偶 dot膮d wysila
si臋 przeciwko Niepokalanej w tym cudownym miejscu. Z pocz膮tku gestem pewnym
siebie przeczy艂a w og贸le istnieniu uzdrowie艅 w Lourdes. Gdy jednak wobec fakt贸w
takie stanowisko sta艂o si臋 wprost 艣mieszne, zacz臋艂a nat臋偶a膰 umys艂, by przecie偶
jako艣 te wydarzenia inaczej wyt艂umaczy膰. Puszczano w ruch sugesti臋, hipotez臋
itd., ale i te 艣rodki nie wytrzyma艂y krytyki, bo膰 i jak偶e roz艂upanej ko艣ci
nakaza膰, aby si臋 zaraz zros艂a, albo dokona膰, by miliardy mikrob贸w wedle
偶yczenia wyra偶onego 艂askawie przez kt贸rego z tych pank贸w zaraz strawione p艂uca
z powrotem wyplu艂y i same zdech艂y przy tym.
A jednak byli i tacy, kt贸rzy i uzdrowienia z
gru藕licy p艂uc nawet w ostatnim stadium starali si臋 obali膰.
Ot, przyk艂adzik.
P. Zola sam by艂 艣wiadkiem uzdrowienia pani Marii
Lebranchu w艂a艣nie z gru藕licy p艂uc i to w ostatnim stadium choroby. Faktu
zaprzeczy膰 nie m贸g艂, bo Biuro Sprawdze艅 ("des Constatations"), z艂o偶one z
lekarzy, istnienie choroby, a nast臋pnie i stan po uzdrowieniu skrz臋tnie bada i
notuje. Jednak p. Zola pozwoli艂 sobie na og艂oszenie, 偶e wspomniana chora
dozna艂a tylko chwilowego polepszenia i 偶e - zmar艂a. Tymczasem pani Lebranchu
偶y艂a i 偶y艂a zdrowa w Pary偶u.
C贸偶 tu pocz膮膰?
Ot贸偶, by przecie偶 pani Lebranchu uchodzi艂a za ju偶
zmar艂膮, wpad艂 on na pomys艂 nast臋puj膮cy. Mianowicie proponuje pani Lebranchu,
aby wyjecha艂a z Pary偶a do pewnej zapad艂ej wioski belgijskiej, zobowi膮zuj膮c si臋
pokry膰 koszty podr贸偶y i utrzymywa膰 j膮 tam wraz z rodzin膮
Nic te偶 dziwnego, 偶e m膮偶 uzdrowionej wyrzuci艂
pomys艂owego pogromc臋 cud贸w za drzwi.
M贸dlmy si臋, by Niepokalana raczy艂a i nasz膮
Ojczyzn臋 szczeg贸ln膮 otoczy膰 opiek膮, bo i u nas masoneria jest i dzia艂a z
gorliwo艣ci膮 godn膮 lepszej sprawy.
"Biedni" 呕ydzi
B贸g zawsze jest - w przesz艂o艣ci,
tera藕niejszo艣ci i przysz艂o艣ci. W czasie powo艂a艂 do bytu z niczego istoty
duchowe, obdarzone rozumem i woln膮 wol膮. Jako takie, dobrowolnie mia艂y sobie
wyznaczy膰 przysz艂o艣膰 - odby膰 pr贸b臋 wierno艣ci. Cz臋艣膰, cho膰 stworzenia, nico艣膰 sama
z siebie, sobie przypisuje to, czym jest i chce si臋 sta膰 r贸wn膮 Bogu w艂asnymi
si艂ami. Grzeszy pych膮. W tej偶e chwili spotyka j膮 zas艂u偶ona kara - odrzucenie.
Wiernych za艣, pokornie wyznaj膮cych prawd臋, 偶e od Boga maj膮 to, czym s膮 i co
mog膮 i przez Niego tylko, jako 藕r贸d艂o bytu, mog膮 coraz bardziej Go poznawa膰,
kocha膰 posiada膰 i tak coraz bardziej (o ile si臋 tak wyrazi膰 mo偶na) si臋
ub贸stwia膰, B贸g uszcz臋艣liwi艂 w sobie, w niebie.
I stworzy艂 B贸g te偶 istot臋 cielesn膮, i jej da艂
dusz臋 obdarzon膮 rozumem i woln膮 wol膮. I tej da艂 czas pr贸by. Duch pyszny, z
dopuszczenia Bo偶ego, zazdroszcz膮c szcz臋艣cia tej istocie, podsuwa jej, by "sta艂a
si臋 jako B贸g" w艂asnymi si艂ami. Cz艂owiek daje si臋 zwie艣膰, 偶膮dza pychy rodzi
niepos艂usze艅stwo. Rozum jednak ludzki, to ju偶 nie jasno艣膰 poznawcza ducha, wi臋c
i wina mniejsza. Pan B贸g zatem nie wymierza kary wiecznej, ale skazuje na
cierpienia i 艣mier膰.
Kt贸偶 jednak zdo艂a zado艣膰uczyni膰 Bo偶ej
sprawiedliwo艣ci? Wielko艣膰 obrazy mierzy si臋 godno艣ci膮 obra偶onego, kt贸rym jest
niesko艅czony B贸g. 呕adna wi臋c istota sko艅czona, anie wszystkie razem nie s膮 w
stanie da膰 zado艣膰uczynienia niesko艅czonego.
B贸g, i tylko niesko艅czony B贸g, mo偶e niesko艅czenie zado艣膰uczyni膰.
I dzieje si臋 rzecz niepoj臋ta. B贸g zni偶a si臋 do
stworzenia, staje si臋 cz艂owiekiem, by go odkupi膰 i nauczy膰 pokory, cicho艣ci,
pos艂usze艅stwa, prawdy. By go za艣 ludzie rozpozna膰 mogli, wybiera cz艂owieka,
Abrahama, kt贸rego r贸d szczeg贸ln膮 opiek膮 otacza, by nie zatraci艂 wiary w
prawdziwego Boga, wzbudza w nim prorok贸w, kt贸rzy podali czas Jego przyj艣cia, miejsce
i szczeg贸艂y z 偶ycia, 艣mierci i zmartwychwstania.
Przyszed艂 w ubogiej stajence, zamieszka艂 w ubogim
domku, przez 30 lat by艂 pos艂usznym w pokorze, uczy艂, jak 偶y膰, mi艂o艣ciwie
przygarnia艂 pokutuj膮cych grzesznik贸w, gromi艂 ob艂udnych faryzeusz贸w, a wreszcie
zawis艂 na drzewie Krzy偶a spe艂niaj膮c proroctwa.
Cz艂owiek odkupiony.
Chrystus Pan zmartwychwstaje, zak艂ada sw贸j Ko艣ci贸艂
na opoce - Piotrze i obiecuje, 偶e bramy piekielne nie przemog膮 go.
Cz臋艣膰 narodu 偶ydowskiego uzna艂a w Nim Mesjasza,
inni, a zw艂aszcza pyszni faryzeusze, nie chcieli Go uzna膰, prze艣ladowali Jego
wyznawc贸w i potworzyli mn贸stwo przepis贸w nakazuj膮cych 偶ydom prze艣ladowanie
chrze艣cijan. Przepisy te po艂膮czone z opowiadaniami poprzednich rabin贸w zebra艂 w
r. 80 po Chrystusie rabbi Johanan ben
Sakai, a ostatecznie wyko艅czy艂 oko艂o 200 r. rabbi Jehuda Hannasi i tak
powsta艂a Miszna. P贸藕niejsi rabini znowu wiele dodali do Miszny, tak 偶e oko艂o r.
500 rabbi Achai ben Huna m贸g艂 ju偶 z
tych dodatk贸w skleci膰 osobn膮 ksi臋g臋 tzw., Gemara.. Miszna i Gemara tworz膮 razem
Talmud. W Talmudzie nazywaj膮
owi rabini chrze艣cijan ba艂wochwalcami, gorszymi od Turk贸w, m臋偶ob贸jcami,
rozpustnikami nieczystymi, gnojem, zwierz臋tami w ludzkiej postaci, gorszymi od
zwierz膮t, synami diab艂a, itd. Ksi臋偶y nazywaj膮 "kamarim", tj., wr贸偶biarzami, i "ga艂achim", tj., z ogolon膮 g艂ow膮, a szczeg贸lnie za艣 nie cierpi膮
dusz Bogu po艣wi臋conych w klasztorze.
Ko艣ci贸艂 zowi膮 zamiast "Bejs tefila", tj., dom modlitwy, "bejs tifla", tj., dom g艂upstw, paskudztwa.
Obrazki, medaliki, r贸偶a艅ce itd., zowi膮 "e艂y艂ym", co znaczy "ba艂wany".
Niedziele i 艣wi臋ta przezywaj膮 w Talmudzie "jom ejd" tj., dniami zatracenia.
Ucz膮 te偶, 偶e 偶ydowi wolno oszuka膰, okra艣膰
chrze艣cijanina, bo "wszystkie maj臋tno艣ci
goj贸w s膮 jako pustynia, kto je pierwszy zajmie, ten jest ich panem".
Tak wi臋c ksi臋g臋 zawieraj膮c膮 12 grubych tom贸w i
dysz膮c膮 nienawi艣ci膮 ku Chrystusowi Panu i chrze艣cijanom wt艂acza si臋 w g艂owy, 偶e
to ksi臋ga 艣wi臋ta, wa偶niejsza od Pisma 艣w., tak 偶e nawet sam Pan B贸g uczy si臋
Talmudu i radzi si臋 uczonych w Talmudzie rabin贸w.
Nic wi臋c dziwnego, 偶e ani przeci臋tny 偶yd, ani
rabin nie ma zazwyczaj poj臋cia o religii Chrystusowej, karmiony jedynie
nienawi艣ci膮 ku swemu Odkupicielowi, zakopany w sprawach doczesnych, goni膮cy za
z艂otem i w艂adz膮, nie przypuszcza nawet, ile pokoju i szcz臋艣cia daje jeszcze na
tej ziemi wierna, gorliwa i wspania艂omy艣lna mi艂o艣膰 Ukrzy偶owanego, jak ona
przewy偶sza wszystkie "szcz臋艣cia" zmys艂owe
czy umys艂owe, kt贸re daje n臋dzny 艣wiat.
Niedawno temu spotka艂em si臋 w poci膮gu z m艂odym,
mo偶e 18-letnim 偶ydem. Potoczy艂a si臋 rozmowa o szcz臋艣ciu. Wyzna艂 szczerze, 偶e
pieni膮dze i bogactwa szcz臋艣cia nie daj膮, ani te偶 nie mo偶na go znale藕膰 w
przyjemno艣ciach zmys艂owych. Gdy jednak 偶膮dny poznania prawdziwego 藕r贸d艂a
szcz臋艣cia coraz dalej rozmawia艂, nagle da艂 si臋 s艂ysze膰 z drugiego przedzia艂u
g艂os starszego 偶yda z upomnieniem, by si臋 tak daleko nie zapuszcza艂.
Roz偶alony takim przeszkadzaniem w doj艣ciu do
prawdy, zwr贸ci艂 si臋 do owego 偶yda z 偶膮daniem: "To wy mnie powiedzcie, jak si臋 rzecz ma". A gdy ten nie mia艂 na to
odpowiedzi, nie m贸g艂 si臋 powstrzyma膰 od kilku ostrzejszych s艂贸w wym贸wki. - S膮
wi臋c mi臋dzy 偶ydami tacy, kt贸rzy szukaj膮 prawdy, tak mi臋dzy pospolitym t艂umem,
jak i mi臋dzy rabinami. Cz臋sto si臋 te偶 zdarza, 偶e szczere poszukiwania, poparte
gor膮cymi modlitwami, przy 偶yciu czystym doprowadzaj膮 do poznania prawdy - do
nawr贸cenia.
G艂o艣ne by艂o na ca艂y 艣wiat nawr贸cenie zapalczywego
偶yda Ratisbonne'a po otrzymaniu Cudowenego Medalika, a zakon kt贸ry on potem
za艂o偶y艂, wielu z jego z jego wsp贸艂ziomk贸w obmy艂 wod膮 Chrztu 艣wi臋tego.
Nie zapomn臋 te偶 nigdy pro艣by nawr贸conego 偶yda,
g艂o艣nego muzyka we W艂oszech p贸艂nocnych, a potem zakonnika, franciszkanina, o.
Emilio Norsy.
W Rzymie po pozna艂em. Bardzo kocha艂 Niepokalan膮. W
ostatniej chorobie trzyma艂 zawsze obrazek Niepokalanej na stoliku i cz臋sto go
ca艂owa艂. Gdy mu m贸wiono, 偶e teraz w chwilach samotnych b臋dzie mu przychodzi艂o
natchnienie muzyczne do pisania utwor贸w, wskazywa艂 na obraz Matki Bo偶ej wisz膮cy
przed nim na 艣cianie, m贸wi膮c: "St膮d mi przyjdzie natchnienie". Ot贸偶 ten gor膮cy
czciciel Niepokalanej, 偶yd, kap艂an zakonu OO, Franciszkan贸w prosi艂 mnie, bym
si臋 艂膮czy艂 z jego intencjami przy odprawianiu Mszy 艣w. (czuj膮c chwilowe
polepszenie my艣la艂, 偶e zdo艂a jeszcze 3 dni Msz臋 艣w. Odprawia膰). Intencje by艂y
nast臋puj膮ce: 1) Za Ojca 艣w., 2) o pok贸j 艣wiatowy, i 3) o nawr贸cenie 偶yd贸w.
Czyni膮c zado艣膰 偶yczeniu 艣p. o Norsy prosz臋 te偶 i
Was Szanowni Czytelnicy o modlitw臋 do Niepokalanej "o nawr贸cenie 偶yd贸w" tego "najnieszcz臋艣liwszego
z narod贸w", jak zwyk艂 mawia膰 o. Norsa, bo zakopanego w rzeczach ziemskich i
przemijaj膮cych. A wi臋c:
1. Niechaj ka偶dy z cz艂onk贸w i ka偶da z
cz艂onki艅 Milicji uwa偶nie, na gor膮co co dzie艅 odmawia nasz akt strzelisty: "O
Maryjo bez grzechu pocz臋ta, m贸dl si臋 za nami, kt贸rzy si臋 do Ciebie uciekamy i
za wszystkimi, kt贸rzy si臋 do Ciebie nie uciekaj膮 , a zw艂aszcza za masonami" ,
bo masoni to nic innego jak tylko zorganizowana klika fanatycznych 偶yd贸w,
d膮偶膮cych nieopatrznie do zniszczenia Ko艣cio艂a Katolickiego, kt贸remu nam B贸g
Cz艂owiek zapewni艂, 偶e bramy piekielne nie zwyci臋偶膮 go. Biedni, szaleni uderzaj膮
g艂ow膮 o ska艂臋.
2. Gdy kto艣 z nas napotka 偶yda, niechaj westchnie
o jego nawr贸cenie do Niepokalanej, chocia偶by tylko my艣l膮, np. "Jezus Maryja", a gdy si臋 zdarzy
napotka膰 rabina, kt贸ry ma wi臋ksz膮 odpowiedzialno艣膰, bo za siebie i za tych,
kt贸rych prowadzi, rachunek przed Bogiem zda膰 musi, wypada wi臋cej modlitwy
ofiarowa膰, chocia偶by "Zdrowa艣 Maryjo".
3. Pami臋tajmy, 偶e za ka偶dego, bez wzgl臋du na
r贸偶nice narodowo艣ci, umar艂 Pan Jezus i 偶e ka偶dy, a wi臋c i ka偶dy 偶yd, jest
niewdzi臋cznym, ale jednak dzieckiem naszej Matki wsp贸lnej w niebie. Modlitw膮 (a
zw艂aszcza odmawianiem r贸偶a艅ca 艣w.), umartwieniem (wzroku, s艂uchu, smaku, woli),
dobrym przyk艂adem, a je偶eli roztropno艣膰 na to pozwala, to i zbawiennymi
rozmowami, a przede wszystkim roztropnym szerzeniem Medalika Cudownego, nawet
w艣r贸d zb艂膮kanych syn贸w Izraela, starajmy si臋 doprowadzi膰 ich do poznania prawdy
i osi膮gni臋cia prawdziwego pokoju i szcz臋艣cia przez oddanie si臋 bezgranicznie
nasze wsp贸lnej Pani i Kr贸lowej, a przez ni膮 Przenaj艣wi臋tszemu, mi艂o艣ci膮 dla ka偶dej
duszy pa艂aj膮cemu, Sercu Boga Zbawcy.
4. Niechaj ka偶dy (ka偶da) dla okazania mi艂o艣ci ku
Niepokalanej postara si臋, o ile tylko bystro艣膰 umys艂u, spryt, si艂a woli i
gorliwo艣膰 pozwoli, aby "Rycerz Niepokalanej" ju偶 obecny
numer styczniowy, dotar艂 wsz臋dzie, chocia偶by nawet do niekatolik贸w, 偶yd贸w, o
ile jest nadzieja, 偶e z niego korzysta膰 b臋d膮.
Niech ka偶dy (ka偶da) nie opu艣ci ani jednego ze
swoich krewnych, przyjaci贸艂 znajomych i tera藕niejszych, i dawniejszych, w
kraju, i za granic膮. Niech wszystkich zach臋ci albo listownie westchn膮wszy
przedtem o b艂ogos艂awie艅stwo do Niepokalanej, bo od Niej zale偶y ca艂y owoc
usi艂owa艅, by Jej "Rycerza" sobie zaprenumerowali, albo przynajmniej prze艣le ich
adresy, by艣my im numerem okazowym s艂u偶y膰 mogli.
Nasz cel jest jasny:
Niepokalana, Kr贸lowa nieba, musi by膰 i to jak
najpr臋dzej uznan膮 za Kr贸low膮 wszystkich ludzi i ka偶dej duszy z osobna w Polsce
i poza jej granicami na obydwu p贸艂kulach. Od tego, 艣miemy twierdzi膰, zale偶y
pok贸j i szcz臋艣cie poszczeg贸lnych os贸b, rodzin, narod贸w, ludzko艣ci.
Od dzi艣 wi臋c, bez wytchnienia, wszyscy, ca艂膮 sw膮
ufno艣膰 po艂o偶ywszy nie w z艂ocie, ani w pysznej zarozumia艂o艣ci, jak biedni
masoni, ale, i to jedynie, w Niepokalanej, wszechmocnej pot臋g膮 Boskiego Syna,
ofiarujmy czynem (modlitw膮, umartwianiem i prac膮) samych siebie "bez 偶adnego zastrze偶enia"
Niepokalanej, by sta膰 si臋 narz臋dziem w Jej r臋ku do szerzenia w duszach
wszystkich Jej kr贸lowania. Do艂贸偶my wszelkich si艂, by Ona przez swego "Rycerza"
i sw贸j medalik zdoby艂a 艣wiat.
Jak s艂odko b臋dzie nam w ostatniej godzinie , gdy
wspomnimy na prac臋 cierpienie upokorzenia poniesione dla Niej i 偶e ich by艂o
wiele - jak najwi臋cej
"Rycerz Niepokalanej" 5 (1926) 2-7.
Okpieni przez 偶yd贸w masoni.
Dzienniki roznios艂y w pierwszych dniach sierpnia
nast臋puj膮c膮 wiadomo艣膰: "W Bukareszcie
odby艂 si臋 w tych dniach mi臋dzynarodowy kongres wolnomularzy przy udziale
przedstawicieli wolnomularskich organizacji ze Stan贸w Zjednoczonych, z Polski,
W艂och, Czechos艂owacji, Austrii i Rumunii. Na kogresie tegorocznym stwierdzono
mi臋dzy innymi, i偶 wolnomularstwo specjalnie donios艂膮 rol臋 odgrywa w Polsce,
gdzie do lo偶y wolnomularskiej nale偶y ca艂y szereg wybitnych cz艂onk贸w obecnego
rz膮du. I w innych pa艅stwach rozwija si臋 wolnomularstwo bardzo pomy艣lnie".
Zdaje si臋 tym panom, 偶e oni rz膮dz膮; tymczasem
pos艂uchajmy co pisz膮 "Protoko艂y M臋drc贸w Syjonu".
Protok贸艂 11 m贸wi: "Oto program
przygotowanej nowej konstytucji. My b臋dziemy stwarzali i wykonywali prawa i
rz膮dy: 1) w formie projekt贸w, sk艂adanych cia艂u prawodawczemu, 2) przy pomocy dekret贸w
prezydenta w formie postanowie艅 og贸lnych, orzecze艅 senatu, uchwa艂 rady pa艅stwa,
decyzji ministerialnych, 3) w
chwili za艣 odpowiedniej w formie przewrotu pa艅stwowego.
"Ustaliwszy
mniej wi臋cej modus agendi, zajmiemy si臋 szczeg贸艂ami tych kombinacji, przy
kt贸rych u偶yciu mamy dokona膰 zmiany dzia艂ania maszyn pa艅stwowych w kierunku
wymienionym. Kombinacje te s膮 to: swoboda prasy, prawo
zrzeszania si臋, wolno艣膰 sumienia, zasady systemu wyborczego i wiele innych
objaw贸w, kt贸re musz膮 znikn膮膰 z repertuaru ludzko艣ci, by ulec zasadnicznej
zmianie nazajutrz po og艂oszeniu nowej konstytucji. Dopiero w chwili tej
b臋dziemy mogli og艂osi膰 wszystkie nasze postanowienia, bowiem p贸藕niej wszelkie
zmiany b臋d膮 niebezpieczne. A oto przyczyny: je偶eli zmiany te wprowadzone b臋d膮
bezwzgl臋dnie oraz w kierunku rygoru i ogranicze艅 - mo偶e to spowodowa膰 wybuch
rozpaczy, wywo艂any obaw膮 nowych zmian w tym samym kierunku. Je偶eli za艣 zmiana
ta b臋dzie dokonana w kierunku nowych ulg, w贸wczas mo偶e by膰 powiedziane, 偶e
przyzwyczaili艣my si臋 do s艂abo艣ci, co poderwie autorytet niez艂omno艣ci nowej
w艂adzy - lub te偶 mo偶e wytworzy膰 przekonanie, 偶e przej膮艂 nas strach i zmuszeni
jeste艣my do ust臋pstw, za kt贸re nikt nie b臋dzie nam wdzi臋czny, bowiem b臋d膮
uwa偶ane za nale偶ne Jedno i drugie by艂oby szkodliwe dla powagi nowej konstytucji.
Koniecznie jest, 偶eby z chwil膮 jej og艂oszenia, oszo艂omione przez dokonanie
przewrotu narody, b臋d膮ce jeszcze pod wp艂ywem terroru i niepewno艣ci -
zrozumia艂y, 偶e jeste艣my o tyle silni, o tyle nietykalni, o tyle pe艂ni pot臋gi,
偶e w 偶adnym razie nie b臋dziemy liczyli si臋 z narodami i nie tylko nie zwr贸cimy
uwagi na ich s膮d i 偶yczenia, lecz nawet gotowi jeste艣my i zdolni z niezwalczon膮
si艂膮 zgnie艣膰 ich wyra偶anie i przejawianie w ka偶dej chwili i na ka偶dym miejscu,
偶e wzi臋li艣my od razu wszystko, co uwa偶ali艣my za niezb臋dne i w 偶adnym razie nie
b臋dziemy dzielili si臋 nasz膮 w艂adz膮. W贸wczas ze strachu zamkn膮 oczy na wszystko
i b臋d膮 oczekiwali, co z tego wyniknie.
"Goje to stado baran贸w, my za艣 jeste艣my
wobec nich wilkami, a wiecie wszak, co staje si臋 z owcami, kiedy do owczarni
zakradn膮 si臋 wilki. Zamkn膮 oni oczy jeszcze i z tej przyczyny, 偶e obiecamy im
zwrot wszystkich odebranych swob贸d po zwyci臋偶eniu wrog贸w pokoju i pokonaniu
wszystkich partii. Czy warto wspomnie膰 o tym, jak d艂ugo oczekiwa膰 b臋d膮 tego
zwrotu?
"W jakim偶e innym celu wymy艣lili艣my i
nakazali艣my gojom ca艂膮 t臋 polityk臋, nie daj膮c im mo偶no艣ci zbadania jej tre艣ci -
je偶eli nie w tym, 偶eby drog膮 ok贸ln膮 osi膮gn膮膰 to, co jest prost膮 drog膮
niedosi臋g艂e dla naszego plemienia rozsianego. Pos艂u偶y艂o to jako fundament dla
naszej organizacji masonerii tajnej, kt贸ra nie jest znana, oraz dla cel贸w,
kt贸rych istnienia nawet nie podejrzewaj膮 te bydl臋ta-goje zn臋ceni przez nas do
szereg贸w armii l贸偶 maso艅skich <>, istniej膮cych dla
zamydlenia oczu gojom".
Czy艣cie panowie masoni s艂yszeli? Ci, kt贸rzy was
zorganizowali i wami skrycie rz膮dz膮, 偶ydzi, uwa偶aj膮 was za bydl臋ta, zn臋cone do
l贸偶 maso艅skich dla cel贸w, kt贸rych nawet nie podejrzewacie, dla mydlenia oczu
gojom.
Kto d膮偶y do rozmna偶ania l贸偶 maso艅skich?
W protok贸le 15 czytamy: "Tymczasem do chwili, kiedy obejmiemy w艂adz臋, b臋dziemy stwarzali i
rozmna偶ali lo偶e wolnomularskie we wszystkich pa艅stwach 艣wiata. Wci膮gniemy do
l贸偶 tych wszystkich przysz艂ych i obecnych dzia艂aczy wybitnych, bowiem lo偶e te
b臋d膮 centralnym punktem informacyjnym i o艣rodkiem wp艂yw贸w".
A kto w艂a艣ciwie kieruje dzia艂alno艣ci膮 l贸偶?
聽"Wszystkie
lo偶e poddamy jednemu, znanemu tylko przez nas rz膮dowi, z艂o偶onemu z m臋drc贸w
naszych. Lo偶e b臋d膮 posiada艂y przedstawiciela, maskuj膮cego 贸w centralny zarz膮d
masonerii, oraz og艂aszaj膮cego has艂a i programy.
"W lo偶ach tych zadzierzgniemy w臋ze艂 z wszystkimi
czynnikami rewolucyjnymi i wolnomy艣lnymi. B臋d膮 one si臋 sk艂ada艂y z
przedstawicieli wszystkich klas spo艂ecznych. Najtajniejsze projekty polityczne
b臋d膮 nam znane i podleg艂e naszemu kierownictwu od chwili powstania. W liczbie
cz艂onk贸w l贸偶 b臋d膮 prawie wszyscy agenci policji narodowej i mi臋dzynarodowej,
bowiem ich wsp贸艂praca jest dla nas niezb臋dna. Policja ma mo偶no艣膰 nie tylko
za艂atwiania si臋 po swojemu z opornymi, lecz r贸wnie偶 i ukrywania dzie艂 naszych,
stwarzania przyczyn do niezadowole艅 itd.
"Do stowarzysze艅 tajnych zapisuj膮 si臋 zwykle
najch臋tniej aferzy艣ci, karierowicze i w og贸le ludzie po wi臋kszej cz臋艣ci
lekkomy艣lni, z kt贸rymi prowadzenie interes贸w nie b臋dzie dla nas trudne. Oni
b臋d膮 wprowadzali w ruch mechanizm maszyny wymy艣lonej przez nas. Je偶eli w
艣wiecie tym powstanie zam臋t, b臋dzie to znaczy艂o, 偶e potrzebowali艣my go zm膮ci膰,
aby zbyt wielka solidarno艣膰 jego rozprz臋g艂a si臋. Je偶eli za艣 w 艂onie 艣wiata tego
powstanie spisek, to na czele nie b臋dzie sta艂 nikt inny, jak tylko
najprawdopodobniejszy ze s艂ug naszych. Jest to naturalne, 偶e my, nie za艣 kto
inny, b臋dziemy kierowali sprawami i czynno艣ciami masonerii, poniewa偶 wiemy,
dot膮d prowadzimy, znamy cel ostateczny ka偶dego dzia艂ania, gdy oni nie wiedz膮,
nawet nie znaj膮 wynik贸w bezpo艣rednich: obchodzi ich zwykle tylko chwilowe
zadowolenie ambicji przy wykonywaniu projekt贸w. Nie wiedz膮 o tym, 偶e sam
projekt nie powsta艂 z ich inicjatywy, lecz dzi臋ki poddaniu przez nas my艣li
odpowiedniej.
"Goje zapisuj膮 si臋 do l贸偶, jedni -
powodowani ciekawo艣ci膮 lub te偶 nadziej膮 dobrania si臋 t膮 drog膮 do pieroga
spo艂ecznego, inni za艣 aby uzyska膰 mo偶no艣膰 wypowiedzenia publicznego swoich
nieziszczalnych i bezpodstawnych marze艅: ci pragn膮 oklask贸w i emocji, kt贸r膮
daje powodzenie, a kt贸rej im nie szcz臋dzimy. Nie wzbraniamy im tego powodzenia,
dla korzy艣ci z powsta艂ej na tle tym zarozumia艂o艣ci i przekonania o warto艣ci
w艂asnej. Przy pomocy tych czynnik贸w ludzie niepostrze偶enie przejmuj膮 si臋
nakazami naszymi, nie strzeg膮c si臋 ich w przekonaniu, 偶e nieomylno艣膰 wytwarza
my艣li w艂asne, ale cudzych nie przejmuje. Nie wyobra偶acie sobie nawet, jak 艂atwo
najrozumniejszych goj贸w doprowadzi膰 do naiwno艣ci nie艣wiadomej, o ile przekonani
s膮 o warto艣ci w艂asnej, a jednocze艣nie jak 艂atwo przy pomocy najmniejszego
niepowodzenia, bodajby braku oklask贸w, pozbawi膰 ich pewno艣ci siebie i
doprowadzi膰 do zupe艂nej uleg艂o艣ci, skoro tylko zapewni膰 im nowe powodzenie. O
ile nasi lekcewa偶膮 powodzenie byle przeprowadzi膰 plan dany, o tyle goje gotowi
s膮 zaniedba膰 wszelkie plany dla chwilowego powodzenia.
"Psychologia
powy偶sza goj贸w u艂atwia nam znacznie zadanie kierowania nimi. Dzi臋ki nam wsiedli
na konika marze艅 o poch艂oni臋ciu indywidualno艣ci ludzkiej przez jednostk臋
symboliczn膮 kolektywizmu. Nie poj臋li jeszcze i nie pojm膮 nigdy my艣li, 偶e
"kolektywizm" stanowi jawne pogwa艂cenie praw najwa偶niejszych natury, kt贸ra od
pocz膮tku 艣wiata tworzy艂a jednostki, niepodobne do innych, maj膮c na celu w艂a艣nie
indywidualno艣膰. Je偶eli byli艣my zdolni doprowadzi膰 ich do takiego szalonego
za艣lepienia, czy nie dowodzi to z zadziwiaj膮c膮 wyrazisto艣ci膮, do jakiego
stopnia umys艂 goj贸w nie jest po ludzku rozwini臋ty w por贸wnaniu z umys艂em
naszym! Okoliczno艣膰 ta jest dla nas g艂贸wn膮 gwarancj膮 powodzenia".
A wiecie, panowie masoni, co was czeka w dniu, w
kt贸rym chcieliby艣cie sami zacz膮膰 my艣le膰? Oto pos艂uchajcie. Ci膮g dalszy tego
protoko艂u m贸wi: "艢mier膰 jest
nieuniknionym ko艅cem ka偶dego 偶ycia. Lepiej jest przyspieszy膰 koniec tych,
kt贸rzy przeszkadzaj膮 naszej sprawie, ni偶 nas, kt贸rzy jeste艣my jej tw贸rcami.
"Mason贸w b臋dziemy tracili w taki spos贸b, 偶e
nikt, pr贸cz braci, nie b臋dzie si臋 m贸g艂 domy艣le膰, nawet same ofiary: wszystkie
one umieraj膮 w chwili, kiedy zachodzi potrzeba tego, na poz贸r wskutek chor贸b
normalnych. Wiedz膮c o tym, nawet bracia nie o艣miel膮 si臋 protestowa膰. Stosuj膮c
艣rodki podobne, wyrwali艣my z masonerii wszelki zarodek protestu przeciwko
zarz膮dzeniom naszym. G艂osz膮c gojom liberalizm jednocze艣nie trzymamy nar贸d nasz
i agent贸w w ryzach bezwzgl臋dnego pos艂usze艅stwa".
Panowie masoni, wy kt贸rzy艣cie niedawno na
Kongresie w Bukareszcie cieszyli si臋, 偶e masoneria si臋 rozwija, zastan贸wcie si臋
i powiedzcie szczerze, czy nie lepiej w pokoju wewn臋trznym, w mi艂o艣ci radosnej
s艂u偶y膰 Stw贸rcy, ni偶 s艂ucha膰 rozkaz贸w tajemniczej, podst臋pnej, nieznanej,
nienawidz膮cej was, okrutnej kliki 偶ydowskiej?
I do Was, nieliczna garstko 偶yd贸w, "m臋drc贸w Syjonu" kt贸rzy ukryci, z
dopuszczenia Bo偶ego dla do艣wiadczenia wiernych i cnotliwych, spowodowali艣cie
艣wiadomie tyle ju偶 nieszcz臋艣膰 i wi臋cej jeszcze przygotowujecie, zwracam si臋 z
zapytaniem: Co wam z tego przyjdzie? Przypu艣膰my nawet, 偶e zapowiedziane chwile
panowania antychrysta ju偶 bliskie, 偶e wy mu drog臋 przygotowujecie, niech ka偶dy
z was zapyta siebie: Co mi z tego przyjdzie? Stosy z艂ota, uciechy, przyjemno艣ci,
w艂adza - to wszystko jeszcze nie uszcz臋艣liwia cz艂owieka A chocia偶by da艂o
szcz臋艣cie; jak d艂ugo to potrwa膰 b臋dzie? Lat kilkadziesi膮t, a mo偶e kilkana艣cie,
kilka lub mniej jeszcze Nie wiemy, kiedy pasmo 偶ycia si臋 przerwie A potem?
Czy偶 nie lepiej i wam, masonom polskim, okpionym
przez garstk臋 偶yd贸w i wam, kierownicy 偶ydowscy, kt贸rzy艣cie dali si臋 zba艂amuci膰
nieprzyjacielowi ludzko艣ci, szatanowi, zwr贸ci膰 si臋 szczerze do Boga, uzna膰
Zbawiciela Jezusa Chrystusa, pokocha膰 Niepokalan膮 i pod Jej sztandarami
zdobywa膰 dla Niej dusze? Czy偶 wolicie nale偶e膰 do tej g艂owy w臋偶a oplataj膮cego
艣wiat, o kt贸rym powiedziano: "Ona zetrze g艂ow臋 twoj膮"? (Rdz. 3.15) Dopok膮d
偶yjecie jeszcze czas, ale wkr贸tce mo偶e by膰 za p贸藕no!!!
"Rycerz Niepokalanej" 5 (1926) 258-262.
Skandaliczne odznaczenie
Dzie艅 3 maja by艂 dniem dla ca艂ej Polski wi臋cej ni偶
po inne zesz艂e lata uroczystym; w tym dniu bowiem obchodzili艣my wszyscy nie
tylko rocznic臋 zbawiennej Konstytucji 3
Maja, ale, co bez por贸wnania wa偶niejsze, po raz pierwszy z艂o偶yli艣my u st贸p
Kr贸lowej nieba i ziemi publicznie i uroczy艣cie nasz膮 nisk膮 polsk膮 koron臋, by
nam na zawsze kr贸lowa膰 raczy艂a.
Szumia艂y chor膮gwie, gra艂y orkiestry, zbiera艂y si臋
t艂umy; pochody, mowy i uroczyste nabo偶e艅stwa. A po nich - odznaczenia
zas艂u偶onych.
Kto zosta艂 odznaczony? Ca艂y szereg obywateli i
obywatelek. "Monitor Polski" ich wylicza i wskazuje, kto jak膮 otrzyma艂
odznak臋: Wielka Wst臋ga, Krzy偶 Komandorski z gwiazd膮, bez gwiazdy, Krzy偶
Oficerski Uderza tu znany ju偶 Szanownym Czytelnikom z numeru majowego (str.
124) - Andrzej Strug. A mo偶e to tylko imi臋 i nazwisko podobne? Przecie偶 ten
wspomniany w majowej kronice to wedle doniesienia "Annuaire de la Massonerie
Universelle" Wielki Mistrz lo偶y maso艅skiej?
Za co otrzyma艂 "Krzy偶 Oficerski"? "Literat"
czytamy dalej i "Wielki Mistrz Wielkiej lo偶y maso艅skiej"
Strona glowna "ksiazek skazanych na przemilczenie"
|