 |
| Tytul |
Jedwabne w oczach 艣wiadk贸w |
| Autor |
ks. Eugeniusz Marciniak |
| Miejsce wydania |
Wloclawek |
| Wydano w roku |
2001 |
| ISBN |
83-88743-86-4 |
| Wydawnictwo |
Wydawnictwo Duszpasterstwa Rolnik贸w |
| Adres wydawnictwa |
87-807 Wloclawek 11
ul. Modra 23
Tel: (054) 413-27-88
Fax: (054) 235-59-65
|
| Adres wydawnictwa w internecie |
http://www.wdr.diecezja.wloclawek.pl |
| Email |
wydrolnikow@diecezja.wloclawek.pl |
| Elektroniczna wersja ksiazki |
|
|
|
|
II RELACJA 艢WIADKA PO艢REDNIEGO
Ksi膮dz kan. Edward Or艂owski, kt贸rego relacj臋 ni偶ej zamieszczam, dziekan
i proboszcz jedwabie艅ski, pracuje w Jedwabnem od lat 13. Przez wcze艣niejsze lat
14-cie pracowa艂 w niedalekim Drozdowie. Bo偶a Opatrzno艣膰 tak zrz膮dzi艂a, 偶e przez
okres swego wikariatu, trzy lata by艂 razem z ksi臋dzem J贸zefem K臋bli艅skim, kt贸ry
z kolei, prawie przez ca艂y okres wojny, by艂 proboszczem w Jedwabnem i by艂 tu,
na miejscu, tak偶e w tym czasie, gdy 呕yd贸w spalonio w stodole. A poniewa偶 zna艂
dobrze, jako jeden z nielicznych, j臋zyk niemiecki, Niemcy korzystali z jego
po艣rednictwa. Zna艂 wi臋c, jak pewno nikt inny, wiele spraw. Tak偶e tych, kt贸re
znane by艂y tylko Niemcom.
Ponadto
ks. kan. E. Or艂owski, o czym wspomnia艂em ju偶 we s艂owie wst臋pnym, ma dost臋p do
wielu dokument贸w.
Pomimo
wi臋c, 偶e ks. E. Or艂owski nie by艂 w okresie wojny w Jedwabnem i nie jest
艣wiadkiem bezpo艣rednim, jego 艣wiadectwo ma, co najmniej, tak膮 sam膮 moc
dowodow膮, jak 艣wiadectwo 艣wiadk贸w bezpo艣rednich.
Ksi膮dz Edward Or艂owski
chc膮c Czytelnikom tej ksi膮偶ki da膰 pe艂n膮 odpowied藕 na pytanie kto jest winien
zbrodni zamordowania 呕yd贸w w Jedwabnem w dniu 10 lipca 1941 roku, odpowiadaj膮c
na stawiane mu pytania, rysuje t艂o historyczne, sytuacj臋 polityczno-spo艂eczn膮 w
latach wojny, a tak偶e tu偶 przed i tu偶 po niej. Podaje te偶 szereg okoliczno艣ci,
kt贸re towarzyszy艂y tej tragedii. Bez tego t艂a, bez poznania 艣rodowiska, czyli
tego, co "gospodaruj膮cy" tu przez kilka lat wojny Niemcy nazywaj膮 Sitz im
Leben, nie by艂o by pe艂nej odpowiedzi.
O te w艂a艣nie sprawy
bogatsza i szersza jest, zarejestrowana przeze mnie wypowied藕 ksi臋dza
Or艂owskiego w zestawieniu ze 艣wiadectwami jego parafian.
Pragn臋 uprzedzi膰 jeszcze
Czytelnik贸w, 偶e z ks. kan. Or艂owskim, na temat mordu 呕yd贸w w Jedwabnem w dniu
10 lipca 41 r. rozmawia艂em dwukrotnie. Pierwszy raz przed rozmowami z
bezpo艣rednimi 艣wiadkami tych wydarze艅, a drugi raz ju偶 po ich wypowiedziach.
W ksi膮偶ce, w tej cz臋艣ci,
wypowiedzi te zamieszczone s膮 jednym ci膮giem, co uwa偶ny czytelnik bez trudu
zauwa偶y.
W do艣膰 du偶ym procencie
wypowiedzi ks. E. Or艂owskiego sprzed mojej rozmowy z parafianami jedwabie艅skimi
pokrywaj膮 si臋, co do tre艣ci, z rozmow膮 przeprowadzon膮 po spotkaniu z lud藕mi z
Jedwabnego. Powiedzia艂bym nawet, 偶e s膮 do siebie bardzo podobne. W pewnych
fragmentach wr臋cz niemal identyczne.
Dlaczego je wi臋c pozostawi艂em?
Po
pierwsze: jest to dokument. Zgodnie wi臋c z przyj臋t膮 przeze mnie zasad膮, nie
ingerowa艂em redakcyjnie.
A po
drugie, 偶e tak w pierwszej jak i w drugiej cz臋艣ci wypowiedzi s膮 pewne
szczeg贸艂y, kt贸re si臋 wzajemnie uzupe艂niaj膮, tworz膮c razem obraz ca艂o艣ci
bardziej dok艂adny i czytelny a przy tym wzajemnie si臋 weryfikuj膮.
Mam
nadziej臋, 偶e po tym wyja艣nieniu, Czytelnika nie b臋d膮 dziwi膰 pewne powt贸rzenia i
powroty, tak偶e w pytaniach, do tego samego fragmentu sprawy.
Bior膮c
pod uwag臋 ca艂o艣膰 nagranej przeze mnie wypowiedzi ks. Or艂owskiego, jest ona, co
zrozumia艂e, w du偶ym stopniu powt贸rzeniem 艣wiadectwa danego przez 艣wiadk贸w
bezpo艣rednich, zamieszczonego w cz臋艣ci pierwszej ksi膮偶ki. I nie mog艂o by膰
inaczej.
Dla
historycznej prawdy dodam jeszcze, 偶e ks. E. Or艂owski jest ksi臋dzem katolickim.
Jest diecezjalnym duszpasterzem rolnik贸w i moim, od wielu lat, koleg膮.
ROZMOWA Z KSI臉DZEM
KANONIKIEM EDWARDEM OR艁OWSKIM
Ks. Eugeniusz Marciniak. Ksi臋偶e
kanoniku! Prosz臋 powiedzie膰 Czytelnikom wszystko, co ksi臋dzu wiadomo na temat
tragedii w Jedwabnem w dniu 10 lipca 1941 roku.
Ks. kanonik Edward Or艂owski. Do
Jedwabnego zosta艂em skierowany przez ksi臋dza biskupa w dniu 3 lipca 1988 roku.
Jestem tutaj proboszczem, dziekanem i tu, w tej parafii, od tego czasu pracuj臋.
Ale parafi臋 t臋, tzn. Jedwabne, zna艂em ju偶 du偶o wcze艣niej, ze wzgl臋du na to, 偶e
3 lata, w Lipsku na Biebrz膮, pracowa艂em z ksi臋dzem proboszczem J贸zefem
K臋bli艅skim, kt贸ry tutaj, za czas贸w okupacji, by艂 duszpasterzem. Przy nim, w
1940 r. NKWD aresztowa艂o ksi臋dza proboszcza i dziekana - Mariana Ryszarda
Szumowskiego. Przez NKWD zosta艂 te偶 rozstrzelany, jako jeden z organizator贸w
ruchu oporu, na co mam dokumenty. A trzeba wiedzie膰, 偶e tu, w tej okolicy, ruch
oporu zorganizowa艂 si臋 ju偶 w pa藕dzierniku w 1939 roku i ten ruch oporu dzia艂a艂,
i by艂 tu troch臋 szpiegowany przez 呕yd贸w, kt贸rzy nale偶eli do NKWD i, by膰 mo偶e,
r贸wnie偶 przez Polak贸w, tych, kt贸rzy nale偶eli do NKWD.
Potem ksi膮dz Szumi艅ski zosta艂 przeniesiony do Kubrzan. Tam
r贸wnie偶 by艂 szpiegowany. Z kolei przeniesiono
go do Kobielna. Tam zosta艂 aresztowany przez NKWD i Armi臋 Radzieck膮 po
wcze艣niejszej potyczce, w kt贸rej zgin臋艂o osiemnastu ludzi z ruchu oporu, w tym
dwie kobiety. NKWD-zist贸w w tej walce zgin臋艂o ponad czterdziestu.
Przed wojn膮, w
Jedwabnem, mi臋dzy 呕ydami a Polakami, by艂y naprawd臋 dobre stosunki. Jak ludzie
wspominaj膮, by艂y tu stosunki nawet przyjazne. Dzieci uczy艂y si臋 w jednej
szkole. W jednej 艂awce siedzia艂y. Dzieli艂y si臋 kanapkami. Razem uprawia艂y
sport. By艂o dobrze. Ale, gdy weszli Sowieci, du偶o 呕yd贸w zg艂osi艂o si臋 do NKWD,
kt贸re, wiemy, jakie mia艂o zadania. I te te偶 zadania podj臋li 呕ydzi! Wtedy
stosunki te mi臋dzy, Polakami a 呕ydami, ozi臋b艂y. Tym bardziej, 偶e nieco p贸藕niej
by艂y st膮d trzy ogromne deportacje i naszych ludzi, tzn. ludzi z Jedwabnego,
wywieziono w g艂膮b Sowiet贸w.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Dok艂adniej
kogo, jakich ludzi, wg jakiego klucza wywo偶ono?
Ks.
Edward Or艂owski. Wywo偶ono Polak贸w, kt贸rych list臋 呕ydzi
utworzyli.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Prosz臋
powt贸rzy膰 Czytelnikom, kto za tym sta艂?
Ks.
Edward Or艂owski. Stali za tym 呕ydzi. 呕ydzi, bo oni
przychodzili razem z NKWD-zistami do dom贸w Polak贸w i aresztowali tych ludzi.
Wszyscy ci zreszt膮 ludzie, tutaj, tak twierdz膮. I taka te偶 by艂a prawda. Oni tj.
呕ydzi, patrolowali nawet wozy, kt贸rymi deportowanych wywo偶ono na stacj臋 do
艁om偶y. Co na kt贸rym艣 z woz贸w siedzia艂 NKWD-zista. Na ka偶dej jednak furmance, z
karabinem, siedzia艂 呕yd. Wprawdzie karabin ten by艂 na sznurku, ale by艂 to
karabin.
Jak
wywozili z Polski naszych m臋偶czyzn, to matki, 偶ony, kobiety, sz艂y drog膮 i
b艂aga艂y tych 呕yd贸w, kt贸rych, przecie偶 jako swoich s膮siad贸w, doskonale zna艂y,
偶eby dali deportowanym szans臋. Jad膮c przez las wywo偶eni mieli mo偶liwo艣膰
ucieczki Sowietom. Jednak nic takiego nie nast膮pi艂o.
W rezultacie, w g艂膮b
Rosji, bydl臋cymi wagonami wyjecha艂y ca艂e transporty. Cz臋艣膰 wywo偶onych ludzi, z
uwagi na brak miejsca, nie mog艂a si臋 dosta膰 do wagon贸w. Zamkni臋to ich w
wi臋zieniu i tu oczekiwali na nast臋pny transport.
W mi臋dzyczasie
Niemcy napadli na Sowiet贸w i uwolnili tych m臋偶czyzn, kt贸rzy byli zamkni臋ci i
oczekiwali na wyw贸zk臋 w wi臋zieniu. Ci wr贸cili do Jedwabnego.
W
dniach 24-26 czerwca 1941 r. Niemcy weszli do Jedwabnego, a ju偶 10 lipca
nast膮pi艂 pogrom.
Zauwa偶cie
pa艅stwo, 偶e up艂yn臋艂o tylko nieca艂e dwa tygodnie.
Niemcy
wykorzystali pewn膮 tak膮 niech臋膰 i, jak wyrazi艂 si臋 i opowiedzia艂 mi to ks.
J贸zef K臋bli艅ski, przygotowali to bardzo dobrze. Zorganizowali ten mord w taki
spos贸b, 偶e zlikwidowali tu wi臋kszo艣膰 呕yd贸w. Jednak nie wszystkich.
Ks. Eugeniusz Marciniak. A zatem
zrobili to hitlerowcy, Niemcy czy te偶 Polacy, bo przecie偶 takie i takie
informacje kr膮偶膮 po Polsce i 艣wiecie?
Ks. Edward Or艂owski. Zrobili to
hitlerowcy. Oni to zorganizowali. Zreszt膮 ksi膮dz, tutejszy 贸wczesny proboszcz,
ks. J. K臋bli艅ski, poszed艂 na niemieck膮 komend臋 i zwr贸ci艂 si臋 do jakiego艣
wysokiej rangi Niemca, kt贸ry dowodzi艂 tymi sprawami i powiedzia艂 mu: Je艣li
macie co艣 do m臋偶czyzn, to, 偶e oni wsp贸艂pracowali z komunistami i Sowietami, to
przecie偶 kobiety i dzieci s膮 niewinne. A Niemiec 贸w odpowiedzia艂: Ty nie
zdajesz sobie sprawy z tego, kto tutaj rz膮dzi? Je偶eli chce zachowa膰 g艂ow臋 na
karku i 偶y膰, to si臋 st膮d wyno艣! Raus!!!
A ju偶 w tym czasie
porozwieszane by艂y plakaty informuj膮ce, 偶e za przechowanie 呕yda ca艂ej rodzinie
grozi 艣mier膰. I to a偶 do trzeciego pokolenia.
Ks. Eugeniusz Marciniak. O ile dobrze
zrozumia艂em, to ksi膮dz K臋bli艅ski wstawi艂 si臋 za kobietami i dzie膰mi pochodzenia
偶ydowskiego?
Ks.
Edward Or艂owski. Tak. Pochodzenia 偶ydowskiego. 呕ydzi,
tak do ko艅ca, nie orientowali si臋, 偶e id膮 na pewn膮 艣mier膰. Oni my艣leli, 偶e b臋d膮
gdzie艣 tam zamkni臋ci, albo do getta ich wywioz膮. Albo te偶 znowu do jakiej艣
pracy tutaj lub w okolicy.
W
dniach poprzedzaj膮cych tragedi臋, rano wyp臋dzano ich z dom贸w a na wiecz贸r
puszczano z powrotem. By艂o to co艣 w rodzaju "przygotowania" do takiego
my艣lenia.
Do
tej stodo艂y konwojowano tych 呕yd贸w i zmuszano do tego Polak贸w. B贸g wie czy
tak偶e z tych, kt贸rzy wr贸cili z przymusowego wywozu do Rosji i domy zastali
puste, bo rodziny by艂y ju偶 wywiezione na Syberi臋?
Nie
ma gdzie zamieszka膰. Nie ma 偶ony, nie ma dzieci. Pusto wsz臋dzie. Nie mo偶na
wykluczy膰, 偶e kto艣 taki, spo艣r贸d Polak贸w, m贸g艂 si臋 pom艣ci膰. Trudno co艣 pewnego
o tym powiedzie膰, ale, z pewno艣ci膮, nie by艂o nic takiego, 偶eby kto艣 komu艣 g艂owy
ucina艂, czy co艣 w tym rodzaju.
Nie艣wiadomi
swego losu 呕ydzi szli pos艂usznie. Na ich czele rabin a pozostali za nim. A偶 do
stodo艂y. Dopiero tam, na miejscu, rozegra艂o si臋 wszystko, gdy 呕ydzi zobaczyli,
偶e stodo艂a benzyn膮 zosta艂a oblana. Dopiero wtedy zorientowali si臋, co ich
czeka. 呕e co艣 takiego nast臋puje.
Mieli
ze sob膮 rzeczy, mieli cenne rzeczy. Pobrali ze sob膮 z艂oto,
kosztowno艣ci. Wszystko, co mieli najcenniejszego w domu, zawin臋li w t艂umoczki.
P贸藕niej, po wszystkim, s膮 na to 艣wiadkowie twierdz膮cy, 偶e to z艂oto Niemcy
wykopali i zabrali.
To
tak w skr贸cie, mniej wi臋cej, wygl膮da艂 sam dzie艅 pogromu 呕yd贸w.
Sporo
jednak 呕yd贸w si臋 przechowa艂o. Na podstawie list贸w, kt贸re mam i kt贸re ludzie
przysy艂aj膮, oceniam, 偶e oko艂o 1/3 tych 呕yd贸w, co by艂a w Jedwabnem, ocala艂a.
W
Jedwabnem zameldowanych by艂o ich 1600, ale tylu ich tu nie by艂o. Tak du偶a ilo艣膰
potrzebna by艂a do tego, aby jak najlepiej wypa艣膰 podczas wybor贸w i przej膮膰
w艂adz臋 w swoje r臋ce. 呕ydzi tu zameldowani mieszkali w innych cz臋艣ciach Polski a
tak偶e i za granic膮: w Nowym Jorku, w Stanach Zjednoczonych. Tu przyje偶d偶ali na
wybory.
Polacy
natomiast, aby zebra膰 zwyci臋sk膮 ilo艣膰 g艂os贸w, w granice miasteczka w艂膮czali
s膮siaduj膮ce z Jedwabnem wioski, okre艣laj膮c je jako przedmie艣cia i, w
rezultacie, wygrywali.
Taka tu by艂a mi臋dzy
呕ydami a Polakami rywalizacja. Nie by艂o to po艂膮czone z nienawi艣ci膮, z艂o艣ci膮 czy
czym艣 po tej linii.
Ostatnio
przeprowadzone badania, polegaj膮ce m.in. na prze艣wietleniach ziemi, pozwoli艂y
ustali膰 wymiary stodo艂y i wymiary mogi艂y. Wymiary mogi艂y wynosi艂y: 7,5 m na 2,5
m d艂uga i 2,5 m szeroka. Ci, co pierwsi to badali i oceniali, m贸wili, 偶e mog艂o
si臋 w niej zmie艣ci膰 200-300 cia艂. Natomiast na teraz, na dzie艅 dzisiejszy,
bior膮c pod uwag臋 to, 偶e cia艂a ofiar by艂y nadpalone, 偶e w艣r贸d zamordowanych by艂o
du偶o dzieci, kt贸rych cia艂a przecie偶 s膮 mniejsze, razem z p. Przewo藕nikiem
oceniamy liczb臋 zamordowanych na oko艂o 400. Ale 400, to jednak nie 1600, jak
g艂o艣no si臋 krzyczy za, nie licz膮cym si臋 z faktami autorem ksi膮偶ki, S膮siedzi.
Ks.Eugeniusz Marciniak. Prosz臋 raz
jeszcze opowiedzie膰 o atmosferze, o s膮siedzkich kontaktach mi臋dzy Polakami i
呕ydami z tego okresu.
Ks. Edward Or艂owski. Atmosfera,
stosunki mi臋dzy 呕ydami a Polakami by艂a dobra. Dopiero jak 呕ydzi rozpocz臋li
wsp贸艂prac臋 z Sowietami, komunistami, z NKWD, wszystko zacz臋艂o si臋 psu膰.
M艂odzi,
zafascynowani komunizmem, 呕ydzi, zorganizowali swoj膮 偶ydowsk膮 milicj臋. Po
Polakach obj臋li
urz臋dy.
Pozak艂adali sobie czerwone opaski, pobrali bro艅 i zacz臋li naszym pokazywa膰, 偶e
s膮 wa偶ni. Zacz臋li Polakom dokucza膰. Powtarzali wasze ulice, nasze
kamienice. Nieco p贸藕niej, z cynizmem, ostentacyjnie, szyderczo na艣miewaj膮c
si臋, a wsp贸艂organizuj膮c z NKWD deportacj臋 na Sybir, do Kazachstanu, mawiali, 偶e
wioz膮 Polak贸w na wycieczk臋 czy pielgrzymk臋.
R贸wnocze艣nie,
wsp贸lnie z okupantem, Rosjanie i 呕ydzi, zbierali si臋 w domu parafialnym.
Wsp贸lnie si臋 bawili, ta艅czyli. S艂owem cieszyli si臋. Nie mogli tego nie widzie膰
mieszka艅cy Jedwabnego. Mo偶emy si臋 domy艣la膰, co prze偶ywali.
To by艂y trudne, tragiczne dni.
My艣l臋,
偶e z czasem, kt贸ry jest, jak wiemy najlepszym lekarzem, ta rana si臋 zabli藕ni.
Stopniowo te偶 wszystkie sprawy z t膮 tragedi膮, do ko艅ca, b臋d膮 wyja艣nione. Dzi艣
ju偶 wiadomo znacznie wi臋cej, ni偶 jeszcze kilka tygodni temu. Wiemy ju偶, 偶e na
miejscu zbrodni znaleziono 艂uski. I s膮 to 艂uski niemieckie. A zatem i od tej
strony jest dow贸d, 偶e to Niemcy tam byli i 偶e oni do 呕yd贸w strzelali.
Nie
do pomy艣lenia zreszt膮 by艂o, aby ktokolwiek z Polak贸w mia艂 bro艅. Za posiadanie
radia, telefonu, maszyny do pisania, grozi艂o rozstrzelanie bez s膮du. A co
dopiero m贸wi膰 o broni?
Od
tych strza艂贸w, by膰 mo偶e, zapali艂a si臋 stodo艂a.
Ostatnio
w 艁om偶y znaleziono dokumenty, w艣r贸d kt贸rych jest te偶 zeznanie pi臋ciu
uratowanych przez polsk膮 rodzin臋 呕yd贸w. W zeznaniu tym twierdz膮 oni, 偶e wiedz膮
na pewno, bo sami to widzieli, i偶 w stodole tej zgin臋艂o, co najmniej, te偶
trzech Polak贸w.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Czy偶by
wi臋c Polacy Polak贸w mieli mordowa膰?
Ks. Edward Or艂owski. Nie. Absolutnie nie jest to prawda, 偶e to Polacy mordowali. Zrobili to
Niemcy. Oni tu wtedy Jedwabne okupowali i o tym wszyscy tu dobrze wiedz膮.
Pan Malczy艅ski,
kt贸ry tu wtedy by艂 ko艣cielnym i, w sam raz, poprawia艂 na ko艣ciele zrujnowan膮
dach贸wk臋, widzia艂 z g贸ry jad膮ce i od strony 艁om偶y, i od strony Wizny a wi臋c
Bia艂egostoku, jad膮ce ci臋偶arowe samochody z Niemcami. Z jednej strony oko艂o
pi臋ciu-sze艣ciu, a z drugiej oko艂o sze艣ciu. Ja nie wiem dok艂adnie ile. S膮 jednak
偶yj膮ce jeszcze osoby, kt贸re dok艂adnie to wiedz膮.
Jak te samochody podjecha艂y,
to Niemcy, by膰 mo偶e 偶o艂nierze z Wermachtu, otoczyli Jedwabne. To Niemcy tu byli
i pilnowali tej sprawy. A Polacy, jak wsz臋dzie, byli wykorzystywani tylko do
spraw porz膮dkowych: dopilnowa膰, dostarczy膰 na miejsce. Ale przypuszczam, 偶e
przed ca艂膮 t膮 akcj膮 Polacy nie wiedzieli jeszcze, 偶e 呕ydzi b臋d膮 wymordowani.
Tego nie wiedzieli te偶, oczywi艣cie, 呕ydzi.
Ks. Eugeniusz Marciniak. S艂ysza艂em
dzisiaj kilka wypowiedzi parafian ksi臋dza, kt贸re maj膮 jeden wyd藕wi臋k: na pewno
Polacy, o ile brali udzia艂 w tej zbrodni, byli do niej przez Niemc贸w zmuszeni.
Czy ksi膮dz podziela to zdanie i czym mo偶e ksi膮dz to uzasadni膰?
Ks.
Edward Or艂owski. Oczywi艣cie. Ca艂kowicie podzielam to
zdanie, a uzasadniam tym, 偶e mam liczne dokumenty, z kt贸rych taka prawda
wynika.
Pisz膮 o tym do mnie ludzie z r贸偶nych stron
Polski i 艣wiata. 呕yj膮cy tutaj 艣wiadkowie tych zaj艣膰 o tym 艣wiadcz膮.
R贸wnocze艣nie znam t臋 spraw臋 z relacji by艂ego tutejszego duszpasterza, ks.
kanonika J贸zefa K臋bli艅skiego. A co z tych 藕r贸de艂 wynika?
Rzeczywi艣cie Niemcy
rozpowszechniali (np. przybijali na drzwiach urz臋d贸w, sklep贸w) ulotki, kt贸re
zawiera艂y tre艣膰 tak膮, 偶e ktokolwiek ukryje, zachowa i nie wyda 呕yda, b臋dzie
skazany, a偶 do trzeciego pokolenia na 艣mier膰. To jest podstawowe takie
stwierdzenie.
Natomiast druga sprawa, czego r贸wnie偶 ks. J.
K臋bli艅ski by艂 tutaj tego 艣wiadkiem, to 偶andarmi wyp臋dzali Polak贸w i zmuszali do
tego, 偶eby szli im z pomoc膮 w konwojowaniu 呕yd贸w do stodo艂y. Wr臋czali Polakom,
wcze艣niej ju偶 przygotowane kije i, gro偶膮c broni膮, po prostu, zmuszali.
T臋 postaw臋 Niemc贸w potwierdza wielu parafian
podczas rozm贸w duszpasterskiej wizyty czyli kol臋dy, kt贸r膮 tu odbywam przez 13
lat. A zatem ju偶 spory okres czasu. Cz臋sto zdarza艂o si臋, 偶e kto艣 z parafian
samorzutnie nawi膮zywa艂 do tych wydarze艅 i do tej sytuacji. Zawsze w trakcie
rozmowy wynika艂o, 偶e Niemcy zmuszali Polak贸w. 呕e nie by艂a to inicjatywa
tutejszej spo艂eczno艣ci.
Jeden z parafian, mieszkaj膮cy obok szko艂y w
Konopkach Chudych, tak偶e w tym roku na kol臋dzie m贸wi艂 mi o tym, 偶e jego ojciec
by艂 tu, w Jedwabnem, w tym czasie, kiedy 呕yd贸w sp臋dzano. I on r贸wnie偶 zosta艂
zap臋dzony do tego grona os贸b, kt贸re mia艂y p臋dzi膰 呕yd贸w do tej miejscowej
stodo艂y. I powiedzia艂 mi w艂a艣nie, 偶e kiedy jego ojciec p臋dzi艂 tych 呕yd贸w, jeden
z nich obejrza艂 si臋. By艂 to 呕yd,
kt贸ry ojca zna艂. Nawet ojciec przyja藕ni艂 si臋 z tym 呕ydem i mieli wsp贸lne
interesy. Ojciec da艂 jako艣 temu 呕ydowi zna膰, 偶e da mu szans臋 ucieczki i w tym
celu si臋 schyli. Po jakim艣 czasie rzeczywi艣cie si臋 schyli艂 i niby to zacz膮艂
zwi膮zywa膰 sznurowad艂o u buta, czy te偶 poprawia膰 sznur贸wki. 呕yd skorzysta艂 z
szansy i zacz膮艂 ucieka膰. Kiedy ucieka艂 i skr臋ci艂 w boczn膮 ulic臋, pobiegli za
nim dwaj 偶andarmi, kt贸rzy szli prawie tu偶 obok, lecz z ty艂u te艂zami w oczach. B艂aga艂y tam, gdzie mog艂y, prosz膮c o uwolnienie. O nie
zabieranie ich m臋偶贸w i syn贸w. Prosi艂y, aby 呕ydzi, a by艂a taka mo偶liwo艣膰 podczas
transportu furmankami do poci膮gu, umo偶liwili ucieczk臋 ich ojc贸w, m臋偶贸w czy
syn贸w. Jednak nic takiego nie nast膮pi艂o. 呕ydzi dowie藕li wszystkich do ko艅ca, do
stacji.
P贸藕niej, kiedy nast膮pi艂 odwr贸t, ci, maj膮cy by膰
deportowani Polacy, po cz臋艣ci wr贸cili, bo nie zd膮偶ono ich wywie藕膰. Cz臋艣膰 z nich
bowiem oczekiwa艂a w wi臋zieniu na
transport.
Mimo, 偶e wagony by艂y bydl臋ce poci膮gi nie mog艂y pomie艣ci膰 wszystkich wys艂anych
ludzi. Sowieci organizacyjnie cz臋sto te偶 nie zdawali egzaminu, a ju偶 totalny
chaos nast膮pi艂 w wyniku bombardowa艅. Kiedy wi臋c Niemcy wkroczyli, uwolnili
tych, kt贸rzy musieli czeka膰 w wi臋zieniu. A ci wr贸cili do siebie i trudno im si臋
dziwi膰, 偶e mo偶e ten i 贸w, nie zastaj膮c w domu bliskich, bo byli ju偶 deportowani
w g艂膮b Sowiet贸w, chcia艂 si臋 odegra膰 na takim czy innym 呕ydzie, kt贸ry
wsp贸艂pracowa艂 z NKWD i transportowa艂 go do 艁om偶y. Jestem jednak przekonany, 偶e
nikt z nich nigdy nie posun膮艂by si臋 do tego, aby tych 呕yd贸w kara膰 艣mierci膮. Aby
ich 偶ywcem pali膰. Absolutnie nie!! Je艣li by si臋 jako艣 kt贸ry艣 z nich odegra艂, to
mo偶e jakimi艣 s艂owami, czy mo偶e pobi艂by kogo, ale nigdy nie posun膮艂by si臋 do
tego, aby kogo艣 zabi膰.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Dzi臋kuj臋! Wyczerpuj膮co ksi膮dz tu
wyt艂umaczy艂. A prosz臋 ksi臋dza dziekana, czym by ksi膮dz uzasadni艂 t臋 postaw臋
呕yd贸w, a jest ona, przyzna ksi膮dz, zdumiewaj膮ca? Z tego, co s艂ysza艂em od ludzi
i co przenios艂em z ta艣my na papier ju偶 wcze艣niej, wynika, 偶e tu, w Jedwabnem,
Polacy traktowali 呕yd贸w bardzo przychylnie. Potwierdzi艂 to tak偶e ksi膮dz. Prosz臋
mi jeszcze co艣 wi臋cej na ten temat powiedzie膰 i wyja艣ni膰, dlaczego, ksi臋dza
zdaniem, 呕ydzi zachowali si臋 jednak w stosunku do Polak贸w, z kt贸rymi
s膮siadowali, kt贸rych przecie偶 dobrze znali, cz臋sto z nimi wsp贸艂pracowali, w
taki wrogi spos贸b?
Ks.
Edward Or艂owski. Ja my艣l臋, 偶e by艂y tego dwie
przyczyny.
Pierwsza to ta, 偶e ide膮 komunizmu zachwyci艂o si臋 wielu
m艂odych ludzi. Oni sami m贸wili o sobie, 偶e w komunizmie pr贸bowali si臋
realizowa膰. Ale, jak jeden 呕yd, tu ze mn膮, w rozmowie, powiedzia艂, by艂o to
katastrofalne.
A po drugie. W Jedwabnem by艂o bardzo du偶o 呕yd贸w. Cz臋艣膰 tych
呕yd贸w chcia艂a, 偶eby miasteczko by艂o ich i w tym celu robili sobie jak膮艣
"przestrze艅 偶yciow膮". Ta "przestrze艅" mog艂aby powsta膰 w艂a艣nie po wys艂aniu
Polak贸w na Syberi臋. Wtedy miasto sta艂oby si臋 ca艂kowicie 偶ydowskie.
S膮dz臋 tak dlatego, 偶e przed wojn膮 by艂o troch臋 takiej
rywalizacji, kt贸r膮, praktycznie, tylko w艂adza popiera艂a. Wyrazem tego niech
b臋dzie to, 偶e 呕ydzi si臋 tu meldowali i st膮d wyje偶d偶ali. 呕yli i pracowali gdzie
indziej. Gdy jednak mia艂o by膰 g艂osowanie, to tu wracali i g艂osowali jako
Jedwabniacy. Bo tu byli zameldowani. Byli r贸wnouprawnieni do g艂osowania.
Natomiast w "odwecie" Polacy administracyjnie przy艂膮czyli s膮siednie wioski
jako wioski przedmiejskie. Ci ludzie, kt贸rzy byli przy艂膮czeni do Jedwabnego, a
wioski nie mia艂y ani jednego 呕yda, "robili" ilo艣膰. Polacy w贸wczas
wygrywali g艂osowania wi臋kszo艣ci膮 g艂os贸w. Faktycznie Polak贸w i tak tu by艂o
znacznie wi臋cej ni偶 呕yd贸w. A to przy艂膮czanie wiosek by艂o tylko czym艣 w rodzaju
odwetu za zameldowanie tu 呕yd贸w.
Ks. Eugeniusz Marciniak. S艂ysza艂em o konkretnych przyk艂adach, 偶e
Polacy pomagali 呕ydom w wielu sytuacjach. Czy ksi膮dz dziekan m贸g艂by, na
podstawie swoich do艣wiadcze艅, d艂ugoletniej obserwacji i pobytu na tym terenie,
jeszcze co艣 na ten temat powiedzie膰?
Ks. Edward
Or艂owski. Tak. Potwierdzam pomoc 艣wiadczon膮 呕ydom
przez Polak贸w. Np. pa艅stwo Wyrzykowscy uratowali przed zag艂ad膮 siedmioro 呕yd贸w.
W艣r贸d tych 呕yd贸w by艂 te偶 Szmul Wasersztajn, kt贸ry po wojnie nazywa艂 si臋
Stanis艂aw Ca艂ka. Polacy pod oborami, pod budynkami, w kt贸rych trzymali
zwierz臋ta, wykopali bunkier. Strzegli si臋, oczywi艣cie, przed Niemcami, bo jakby
wpadli w ich r臋ce, to nie tylko 呕ydzi by zgin臋li, ale r贸wnie偶 i Polacy razem z
nimi. Nie tylko ich karmili, ale i r贸wnie偶 to, co po zjedzeniu zostaje,
wynosili.
A
p贸藕niej, po wojnie, pan Stanis艂aw Ca艂ka czyli Szmul Wasersztajn wst膮pi艂 do UB i
napisa艂 ten paszkwil, na kt贸rym, pisz膮c swoj膮 ksi膮偶k臋, opar艂 si臋 p. Gross.
Ksi膮偶ka, powt贸rz臋, powsta艂a na podstawie tego w艂a艣nie paszkwilu Ca艂ki.
Oni,
to znaczy, ta polska rodzina, 偶ycie swoje nara偶ali i to wielokrotnie. Nara偶ali
si臋, by 呕yd贸w ratowa膰. A za to wszystko takie oszczerstwo nas wszystkich
spotka艂o. Jako zap艂ata posz艂a w 艣wiat informacja, 偶e Jedwabianie 呕yd贸w
mordowali.
Og贸lnie
m贸wi膮c znacznie wi臋cej 呕yd贸w zosta艂o uratowanych. Wci膮偶 przychodz膮 do mnie
pisma, w kt贸rych ludzie pisz膮, 偶e my艣my uratowali dw贸ch 呕yd贸w, my trzech 呕yd贸w.
My艣my 呕yd贸wk臋 uratowali, my 偶ydowskie dzieci. Lekarz o nazwisku Kowalewski,
uratowa艂 np. m臋偶a i syna jednej z 呕yd贸wek.
Ja
my艣l臋, 偶e kiedy艣, je艣li mi tylko czas na to pozwoli, pospisuj臋 te wszystkie
informacje, kt贸re do mnie docieraj膮 i t臋 ca艂膮 histori臋. Moim skromnym zdaniem,
oko艂o
1/3, mniej wi臋cej. 呕yd贸w, mieszka艅c贸w
Jedwabnego, uratowali Polacy.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Przyznam szczerze, 偶e dla mnie
niezrozumia艂a jest ta postawa, to zachowanie si臋.
Ks.
Edward Or艂owski. W moim przekonaniu oni my艣leli, 偶e
nigdy Polski nie b臋dzie i ten kraj, przy pomocy komunist贸w sobie, w jaki艣
spos贸b, przyw艂aszcz膮.
Mia艂em
tutaj wizyt臋 m.in. dziennikarzy dziennika Der Spiegel. Jeden z nich
postawi艂 mi tak膮 tez臋 a zarazem pytanie: Kto tych 呕yd贸w faktycznie
wymordowa艂? Ja m贸wi臋, 偶e skazali艣cie nar贸d 偶ydowski i polski na zag艂ad臋,
a teraz staracie si臋 znale藕膰 przyczyn臋 艣mierci poza nazizmem hitlerowskim.
Na to on postawi艂 mi pytanie: Czy ten napis, kt贸ry jest na pomniku, to
trzeba zmieni膰 czy te偶 nie?. A napis opiewa艂, 偶e 1600 呕yd贸w w tym
miejscu wymordowa艂a 偶andarmeria i gestapo. A zatem czy zmieni膰? Ja
powiedzia艂em, 偶e mo偶na zmieni膰, ale tylko w odniesieniu do liczby 1600. 呕e,
偶adna z polskich stod贸艂, w swej przestrzeni, nie pomie艣ci艂aby takiej ilo艣ci
呕yd贸w. To po pierwsze. A ta druga cz臋艣膰 napisu, tzn. 偶e wymordowa艂a ich
偶andarmeria i gestapo, 偶e zrobili to Niemcy, jest zgodna z rzeczywisto艣ci膮.
Wtedy dziennikarz m贸wi, 偶e Gross napisa艂, 偶e to zrobili Polacy. Ja
m贸wi臋, 偶e to, co Gross napisa艂, to niech on bierze na swoje sumienie. Ja
znam prawd臋, a prawda jest taka, 偶e zrobili to Niemcy.
Wiedzia艂em
o tym z ca艂膮 pewno艣ci膮. I to od dawna, od tego ksi臋dza proboszcza, kt贸ry tu
pracowa艂. Duszpasterza, kt贸ry tu przez ca艂膮 wojn臋 przebywa艂. By艂 to,
wspomniany
ju偶, ks. J贸zef K臋bli艅ski. Tak偶e on sam, osobi艣cie, skazanych na 艣mier膰 呕yd贸w
pr贸bowa艂 ratowa膰. Chodzi艂 w tej sprawie do Niemc贸w, kt贸rzy tu ten pogrom
organizowali. To uratowanie nie by艂o jednak mo偶liwe. Powiedziano ksi臋dzu: Czy
ty nie wiesz, kto tu rz膮dzi? Wynocha, je艣li chcesz zachowa膰 偶ycie. I
wyrzucono go z posterunku 偶andarmerii.
Wi臋c pewne jest, 偶e
Niemcy to zrobili i pewne jest te偶 i to, 偶e nie zgin臋艂o a偶 1600 os贸b.
Gdy odbywa艂y si臋
teraz badania, mi臋dzy innymi prze艣wietlenia gruntu, okre艣lono wielko艣膰 stodo艂y.
Okre艣lono te偶 wielko艣膰 mogi艂y, w kt贸rej spoczywaj膮 nie dopalone cia艂a 呕yd贸w i
trzech Polak贸w. Tych, kt贸rzy razem z 呕ydami, wrzuceni zostali do stodo艂y. Ta
mogi艂a ma rozmiary mniej wi臋cej 7,5m na 2,5m na 2,5m. Trzeba te偶 uwzgl臋dni膰
fakt, 偶e by艂y tam dzieci, kt贸rych cia艂ka zajmuj膮 mniej miejsca.
W wsp贸lnym
porozumieniu w艂adz i Wsp贸lnoty 呕ydowskiej ustalono, 偶e w grobie tym pochowano
ok. 400 呕yd贸w. I to mo偶e by膰 najbardziej wiarogodna ilo艣膰. Wi臋cej cia艂 nie
mog艂o si臋, po prostu, pomie艣ci膰.
Reszta 呕yd贸w albo
uciek艂a z NKWD albo te偶 wcze艣niej ju偶 wyjecha艂a do Sowiet贸w. Nie wiadomo do
dzi艣, czy tam dotarli, czy te偶 nie.
Ksi膮dz K臋bli艅ski
powiedzia艂 mi, 偶e co 呕yd贸w mo偶e czeka膰, gdy wejd膮 Niemcy, powiedzia艂 wcze艣niej
kilku zaufanym 呕ydom. Takim, o kt贸rych wiedzia艂, 偶e go nie wydadz膮. Wiadomo, 偶e
za to grozi艂a kara 艣mierci. Informacje te, z kolei, posiada艂 ks. K臋bli艅ski od
zaufanego 偶andarma, kt贸ry, w najwi臋kszej tajemnicy, ksi臋dzu to powiedzia艂.
W zwi膮zku z tym cz臋艣膰
uprzedzonych 呕yd贸w zd膮偶y艂a wcze艣niej wyjecha膰. Zatem ilo艣膰 spalonych nale偶y
pomniejszych o list臋 tych, kt贸rzy wyjechali.
Ks. Eugeniusz Marciniak. A czy s膮
jeszcze inne dowody na to, 偶e zrobili to Niemcy?
Ks.
Edward Or艂owski. To, 偶e zrobili to Niemcy, jest pewne.
Wysz艂o to nawet teraz, przy badaniu tej ziemi. Ot贸偶 znaleziono tam 艂uski
pochodz膮ce z broni niemieckiej, produkowanej w 1938 r. i 1939 roku. A wi臋c
bezpo艣rednio przed wojn膮, czyli w nied艂ugim czasie przed zbrodni膮 spalenia
呕yd贸w w stodole.
Ludzie
z miasteczka s艂yszeli te偶 strza艂y i zaraz po tych strza艂ach zapali艂a si臋
stodo艂a. Dzisiaj nie wiadomo, czy strzelano do 呕yd贸w, kt贸rzy pr贸bowali si臋
wydosta膰 z tej stodo艂y, czy te偶 strzelano, aby stodo艂臋 podpali膰. W ka偶dym razie
pewne jest, 偶e strza艂y by艂y.
Poza
tym nie prowadzono tu du偶ych rozkop贸w. Rozkopano tylko troch臋, a ju偶 tyle 艂usek
znaleziono. My艣l臋, 偶e jakby tam wi臋cej jeszcze pokopano, to tych 艂usek wi臋cej
by znaleziono.
Ks. Eugeniusz Marciniak. A jak ksi膮dz
skomentuje w膮tek Goebbelsa?
Ks.
Edward Or艂owski. T臋 w艂a艣nie spraw臋 podni贸s艂
dziennikarz z Der Spiegla twierdz膮c, 偶e znale藕li si臋 historycy, kt贸rzy,
po zbadaniu sprawy, twierdz膮, 偶e mordu na 呕ydach nie dokonali Niemcy lecz
Polacy. Zapyta艂
mnie, jak ja to
skomentuj臋. A ja mu na to, 偶e obaj wiemy kim by艂 Goebbels. Jakimi metodami
pracowa艂. To w艂a艣nie on uczy艂 Niemc贸w, aby robili to r臋koma innych. I
tak w艂a艣nie post膮piono w wypadku Jedwabnego. Zrobili to Niemcy, wyr臋czaj膮c si臋,
po cz臋艣ci, Polakami, kt贸rych do udzia艂u w mordzie zmuszono.
Ks. Eugeniusz
Marciniak. A w膮tek Himmlera?
Ks. Edward Or艂owski. Himmler przyjecha艂 do Bia艂egostoku na dwa dni przed mordem 呕yd贸w w
Jedwabnem. Aktualnie w Bia艂ymstoku trwaj膮 badania czy Himmler by艂 w Jedwabnem
czy te偶 nie.
Od ksi臋dza K臋bli艅skiego, na kt贸rego si臋 ju偶
powo艂ywa艂em, wiem, 偶e by艂 tu, w Jedwabnem, kto艣 bardzo wysokiej rangi i ten
kto艣 ca艂膮 t膮 akcj膮 kierowa艂. Ks. K臋bli艅ski s膮dzi艂, 偶e by艂 to Goebbels. Jak by艂o
naprawd臋, wkr贸tce, mam nadziej臋, badania wyka偶膮.
Ks. Eugeniusz Marciniak. A co ksi膮dz
powie o Radzi艂owi臋?
Ks. Edward
Or艂owski. Sprawy Radzi艂owa nie znam dok艂adnie. Wydaje
mi si臋, 偶e te same mechanizmy, kt贸re wcze艣niej zadzia艂a艂y w Radzi艂owie,
zadzia艂a艂y w Jedwabnem.
Ca艂kiem ju偶
ostatnio, na naszym seminarium naukowym w 艁om偶y o tej sprawie wsp贸lnie
rozmawiali艣my. Mi臋dzy innymi prof. Gnatowski jednoznacznie stwierdzi艂, 偶e
post臋powanie Niemc贸w by艂o przeprowadzane wed艂ug jednego, wypracowanego
scenariusza. Jego g艂贸wnym przes艂a颅niem by艂o to, 偶e Polacy s膮 winni tej wojny.
Tam gdzie sta艂y pomniki Lenina i gdzie g艂osowano za komunizmem, kaza颅no te
pomniki lub ich cz臋艣ci niszczy膰 呕ydom.
Reasumuj膮c, my艣l臋, 偶e tak, jak w Radzi艂owie,
jak i w Bia艂ymstoku i Jedwabnem, zbrodni na 呕ydach do颅konali Niemcy.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Wspomnia艂 mi
ksi膮dz dzie颅kan o s膮siednim Drozdowie i o pami膮tkowej tablicy ku czci R.
Dmowskiego. Czy mo偶emy do tego wr贸ci膰?
Ks. Edward Or艂owski. Kilka tygodni temu z艂o偶yli mi tu wizyt臋 redaktorzy z 偶ydowskiej gazety
Mitrasz i w贸wczas postawiono mi zarzut, 偶e jestem antysemit膮, poniewa偶
pobudowa艂em tablic臋 Romanowi Dmowskie-mu, a 偶e Dmowski by艂 antysemit膮, wi臋c i
ja nim jestem. Ja odpowiedzia艂em na to mniej wi臋cej tak: Roman Dmowski, to
wspania艂y Polak, kt贸ry mo偶e by膰 wzorem dla polityk贸w. Wzorem wychowania
obywatelskiego. Napisa艂 z reszt膮 Rady dobrego Polaka a tak偶e inne dzie颅艂a.
A antysemit膮 Dmowski sta艂 si臋 dzi臋ki 呕ydom.
Sprawa wygl膮da艂a
nast臋puj膮co: Dmowski stan膮艂 na czele Rz膮du Wyzwolenia Narodowego, kt贸ry powsta艂
w Pary偶u. Pojecha艂 m.in. do Stan贸w Zjednoczonych. Tam spotka艂 si臋 m.in. z
prezydentem. Wyg艂asza艂 mowy w Wa颅szyngtonie, w Chicago, w Nowym Yorku i innych
jeszcze miastach. Tysi膮ce Polak贸w zg艂osi艂o si臋 na ochotnika do Armii Hallera
czyli B艂臋kitnej Armii, kt贸ra by艂a organizo颅wana w Pary偶u.
W贸wczas 呕ydzi
doprowadzili do spotkania z Romanem Dmowskim i za偶膮dali od niego, aby pewn膮
cz臋艣膰 Polski da艂 呕ydom na w艂asno艣膰. Oni b臋d膮 si臋 tu sami rz膮dzi膰 i tu b臋d膮
mieli swoje pa艅stwo. Dmowski, oczywi艣cie, odm贸wi艂. Powiedzia艂, 偶e jeszcze
nie mamy wywalczonego kraju, wolno艣ci, ojczyzny, a wy chcecie nasz膮 Ojczyzn臋
podzieli膰 na cz臋艣ci. I, po prostu, nie zgodzi艂 si臋. 呕ydzi, w odwecie,
zablokowali wszystkie p艂ywaj膮ce po ameryka艅sk膮 flag膮 statki, kt贸re mia艂y
przewie艣膰 ochotnik贸w do Armii Hallera do Europy. Roman Dmowski musia艂 szuka膰
innych dr贸g wyj艣cia. Poniewa偶 by艂 te偶 cz艂onkiem parlamentu rosyjskiego czyli
Dumy, a tak偶e mia艂 koleg贸w w Londynie, tam interweniowa艂. Prosi艂 o przys艂ug臋 i
angielskie statki przewioz艂y tak膮 cz臋艣膰 armii jak膮 mog艂y do Europy. Armia ta
mog艂aby by膰 dziesi臋ciokrotnie wi臋ksza.
R. Dmowski nabra艂
wtedy negatywnego stosunku do 呕yd贸w. I nie ma mu si臋 co dziwi膰, bo ka偶dy z nas
po takich "numerach" 呕yd贸w, kt贸rzy, w lwiej cz臋艣ci, byli w艂a艣cicielami
statk贸w, post膮pi艂by podobnie, je偶eli w ten spos贸b pr贸bowano by rozwi膮za膰
problem odzyskania niepodleg艂o艣ci, wsp贸lnej Ojczyzny.
Ks. Eugeniusz Marciniak. A czy mo偶e
ksi膮dz co艣 powiedzie膰 o s艂owach uznania, w postaci list贸w, telegram贸w od
spo艂ecze艅stwa, kt贸re ksi膮dz za swoj膮 postaw臋 otrzymuje?
Ks.
Edward Or艂owski. Otrzymuj臋 setki list贸w z r贸偶nych stron
艣wiata. Z wielu kraj贸w, np. Stan贸w Zjednoczonych, z Brazylii, z Argentyny.
G艂贸wnie jednak stamt膮d, gdzie 偶yj膮 Polacy. Najwi臋cej, oczywi艣cie, z Polski.
Ludzie solidaryzuj膮 si臋 ze mn膮. Dzi臋kuj膮 mi za postaw臋, a jednocze艣nie
zapraszaj膮 do siebie i zaznaczaj膮, 偶e z wielkim uszanowaniem i z wielk膮 czci膮
mog膮 mnie przyj膮膰 jako tego Polaka, kt贸ry stan膮艂 w obronie s艂usznej sprawy.
Stan膮艂 w obronie prawdy.
Listy z uznaniem
otrzymuje tak偶e od 呕yd贸w. W艣r贸d innych otrzyma艂em nawet list od 呕yd贸w z
propozycj膮 wsp贸艂pracy. Nasze stanowiska s膮, po prostu, zbli偶one.
Tak 呕ydzi jak i
Polacy, byli przez Niemc贸w niszczeni jako podludzie. I w艂a艣nie to niszczenie
by艂o zaplanowane. To w艂a艣nie 呕ydzi do mnie pisz膮, 偶e Jedwabne te偶 w ten plan
by艂o w艂膮czone i chocia偶 ma elementy udzia艂u Polak贸w w zbrodni przeciwko 呕ydom,
to by艂a to akcja zaplanowana i przeprowadzona przez Niemc贸w.
Udzia艂 Polak贸w
pojawia艂 si臋 zawsze, je偶eli gdziekolwiek mia艂y miejsce zbrodnie dotycz膮ce
eksterminacji narodu 偶ydowskiego. Z regu艂y, w takich przypadkach, pod przymusem
sp臋dzano Polak贸w, aby pilnowali i transportowali 呕yd贸w na miejsca zbrodni.
Faktycznie Polacy tych zbrodni nie pope艂nili. Dzia艂ali pod przymusem, a trzeba
pami臋ta膰, 偶e by艂a to okupacja. Kto t臋 okupacj臋 prze偶y艂, kto jej do艣wiadczy艂,
mo偶e to zrozumie膰. Kto sam na sobie tych lat nie do艣wiadczy艂, ten ma m臋tne
poj臋cie o terrorze i tych spraw do ko艅ca nie rozumie..
Ks. Eugeniusz Marciniak. Prosz臋 mi
jeszcze po艣wi臋ci膰 kilka chwil i powiedzie膰 o ostatnich publicznych modlitwach
ksi臋dza, w tutejszym parafialnym ko艣ciele, w intencji pomordowanych.
Ks. Edward
Or艂owski. Chc臋 powiedzie膰, 偶e od pocz膮tku, jak tutaj
jestem proboszczem, modl臋 si臋 za wszystkich, kt贸rych cia艂a spocmentarzem a kirkutem, urz膮dzi膰 targowisko. Stanowczo zaprotestowa艂em.
Powiedzia艂em wtedy, 偶e ka偶dy cmentarz jest ziemi膮 艣wi臋t膮, bo w niej spoczywaj膮,
oczekuj膮c dnia zmartwychwstania, ludzkie cia艂a. Nie jest wa偶ne, czy b臋d膮 to
呕ydzi czy katolicy? Nie mamy prawa, 偶eby go zbeszczeszcza膰.
Za艂贸偶my np. 偶e je艣li
tam, nawet ju偶 nie na samym kirkucie, lecz tu偶 obok, powsta艂o by miejskie
targowisko, to jego najbli偶sze okolice, a zw艂aszcza teren zakrzaczony, si艂膮 rzeczy,
sta艂 by si臋 艣mietniskiem, by nie powiedzie膰 miejscem ustronnym, w kt贸rym,
wszyscy wiemy, jakie potrzeby ludzie za艂atwiaj膮.
Zaprotestowa艂em
przeciw temu. Wychodz膮c naprzeciw potrzebom miasta, da艂em w zamian, na ten cel,
ziemi臋 parafialn膮.
Na tej w艂a艣nie ziemi
urz膮dzono targowisko i dzi臋ki temu 偶ydowski cmentarz zosta艂 zachowany i
nienaruszony. A czym dla 呕yd贸w jest szacunek dla spoczywaj膮cych w grobie, mog膮
zrozumie膰 tylko ci, kt贸rzy ich religi臋 i obyczaje znaj膮 bli偶ej. Podejrzewam, 偶e
mo偶e, tak do ko艅ca, to tylko sami 呕ydzi.
Opatrzno艣膰 Bo偶a
zrz膮dzi艂a, 偶e w tych dniach od pani M. Pietrzyk otrzyma艂em jej ksi膮偶k臋 pt. W
cieniu krzy偶a. Jest w niej przedstawiona posta膰 Edyty Stein czyli siostry
Teresy-Benedykty od Krzy偶a, kt贸ra, przypomn臋, b臋d膮c 呕yd贸wk膮, filozofem i
teologiem, szukaj膮c Prawdy, znalaz艂a j膮 w Ko艣ciele katolickim. Przyj臋艂a chrzest
i wst膮pi艂a do zakonu, przyjmuj膮c na siebie cierpienie jako ekspijacj臋 za grzechy
narodu 偶ydowskiego. Zgin臋艂a zamordowana, jak wielu 呕yd贸w, Polak贸w i ludzi z
innych narod贸w, z r膮k hitlerowc贸w. Ojciec 艢wi臋ty, Jan Pawe艂 II, og艂osi艂 j膮
艣wi臋t膮 i wsp贸艂patronk膮 Europy.
W ksi膮偶ce tej powiedziane jest to bardzo
mocno, 偶e Edyta Stein oddaje swoje 偶ycie w intencji pogodzenia trzech narod贸w:
polskiego, 偶ydowskiego i niemieckiego.
Pani
M. Pietrzyk zaproponowa艂a mi, abym wykorzysta艂 tre艣ci jej ksi膮偶ki, co te偶
uczyni艂em.
Rozpocz膮艂em
w ko艣ciele Nowenn臋 do Ducha 艢wi臋tego w intencji pojednania trzech narod贸w.
Nowenn臋 trwaj膮c膮, jak sama nazwa wskazuje, przez dziewi臋膰 kolejnych niedziel.
Jest, w ramach tej Nowenny, m.in. odmawiana modlitwa, zwana po 偶ydowsku kadesz.
Modlitw臋 t臋 odmawiano tak偶e po 艣mierci s. Teresy Benedykty czyli Edyty Stein.
Razem z moimi parafianami odm贸wi艂em
t臋 modlitw臋 kadesz za pomordowanych w Jedwabnem. R贸wnocze艣nie modlimy
si臋 przed figur膮 M. Bo偶ej Katy艅skiej, kt贸ra stoi przed jednym z o艂tarzy w
naszym ko艣ciele.
W Katyniu bowiem i w
wielu r贸偶nych innych miejscach na terenie Sowiet贸w, w tym tak偶e na Syberii,
zosta艂y cia艂a naszych ojc贸w, matek, braci i si贸str, Tak偶e tutejszych parafian,
aresztowanych i wywiezionych przez NKWD przy czynnym udziale 呕yd贸w.
Na艣laduj膮c i prosz膮c
o po艣rednictwo Edyt臋 Stein, razem, z ca艂膮 moj膮 wsp贸lnot膮, odmawiamy u艂o偶on膮
przez pochodzenia 偶ydowskiego, katolick膮 艣wi臋t膮, modlitw臋 do Matki Bo偶ej w
intencji wszystkich zmar艂ych obywateli polskich, tak narodowo艣ci polskiej jak i
偶ydowskiej. Powt贸rz臋, za po艣rednictwem nawr贸conej na katolicyzm 呕yd贸wki, Edyty
Stein, kt贸r膮 Ojciec 艢wi臋ty ustanowi艂 wsp贸艂patronk膮 pojednania narod贸w.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Poprosz臋 jeszcze o przybli偶enie Czytelnikom
niekt贸rych innych propozycji, kt贸re do ksi臋dza dziekana nadchodz膮.
Ks.
Edward Or艂owski. Od Towarzystwa Przyja藕ni
Polsko-Izraelskiej oraz z Fundacji im. Janusza Korczaka otrzyma艂em oficjaln膮
propozycj臋 wsp贸艂pracy i modlitwy.
Wcze艣niej w tej sprawie by艂 telefon, przez kt贸ry
powiedziano mniej wi臋cej takie s艂owa: politycy walcz膮 o pieni膮dze; dla nas
wi臋ksz膮 warto艣膰 maj膮 dobre informacje. Mamy dobre informacje, 偶e ksi膮dz dziekan
nie ma nic przeciwko uczciwym 呕ydom. Rozumiemy ksi臋dza
dziekana. Zapraszamy do wsp贸lnej modlitwy. My te偶 za ksi臋dza dziekana si臋
modlimy.
W
艣lad za tym telefonem przysz艂o szereg oficjalnych pism a w艣r贸d nich tak偶e
wyja艣nienie: w jaki spos贸b ludzie, z wymienionych instytucji, rozumiej膮
przykazanie nie zabijaj oraz niech b臋d膮 b艂ogos艂awieni przybysze.
Z
tre艣ci tych pism jasno te偶 wynika, 偶e ludzie z tych instytucji nie maj膮
w膮tpliwo艣ci co do tego, 偶e to Niemcy zaplanowali wyniszczenie narodu polskiego
i narodu 偶ydowskiego. I 偶e te dwa narody ponios艂y podczas ostatniej wojny
ogromne szkody.
W
tych propozycjach modlitwy jest wiele uznania dla Ko艣cio艂a
rzymsko-katolickiego, kt贸ry, poprzez swoje r贸偶norakie dzia艂ania, uratowa艂
najwi臋cej 呕yd贸w. Dlatego, mi臋dzy innymi, instytucje te pragn膮, aby, ju偶 po
wizycie p. prezydenta Izraela w Polsce, zorganizowa膰 Izb臋 Pami臋ci, a by膰 mo偶e
te偶 i Wdzi臋czno艣ci dla Ko艣cio艂a katolickiego za ratowanie 呕yd贸w.
Ja
osobi艣cie i ca艂a wsp贸lnota parafialna zostali艣my zaproszeni na modlitw臋 i do
udzia艂u w Marszu 呕ywych w dniu 20 kwietnia, tj. nazajutrz po rocznicy
(19. IV) zniszczenia getta w Warszawie. Marsz 呕ywych b臋dzie mia艂 miejsce
w O艣wi臋cimiu i Warszawie. Proszono nas jednak, aby艣my modlili si臋 tylko w
pi膮tek (20. IV) i tylko przed po艂udniem. A to dlatego, aby nie obrazi膰 呕yd贸w
Hasyd贸w, dla kt贸rych pi膮tkowe popo艂udnie, to ju偶 czas 艣wi臋ty czyli szabas.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Jakie jeszcze propozycje otrzyma艂 ksi膮dz
dziekan?
Ks. Edward
Or艂owski. Od pana profesora Jakubowskiego otrzyma艂em
propozycj臋 zorganizowania w Jedwabnem Izby Pami臋ci, a tak偶e sugestie, aby
wszystkie zeznania 偶yj膮cych jeszcze os贸b, 艣wiadk贸w tych wydarze艅, wydarze艅
zwi膮zanych z tragedi膮 w Jedwabnem, z okolic膮, w ca艂ym nadbiebrza艅skim rejonie,
spisywa膰 i uratowa膰 w ten spos贸b od zapomnienia, ale i r贸wnocze艣nie od
deformacji i zak艂ama艅.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Okazywa艂 mi jeszcze ksi膮dz dziekan dokument
wystawiony przez Bia艂oruski Konsulat w Bia艂ymstoku. Prosz臋 Czytelnikom
przybli偶y膰 t臋 spraw臋.
Ks.
Edward Or艂owski. Ot贸偶 p. prof. Gross, w ksi膮偶ce S膮siedzi,
podaje m.in., 偶e m贸j poprzednik, tutejszy ksi膮dz proboszcz i dziekan, Ryszard
Marian Szumowski, w dniu 10 lipca 41 roku, kiedy to prowadzono 呕yd贸w na
spalenie, sta艂 w bramie i wielkim g艂osem wo艂a艂: Polacy nie niszczcie 呕yd贸w.
Nie r贸bcie tego. Niemcy za was to zrobi膮.
Z
dokumentu, kt贸ry otrzyma艂em z Bia艂oruskiego Konsulatu w Bia艂ymstoku
jednoznacznie wynika, i偶 ks. R. M. Szumowski, za wsp贸艂udzia艂 w organizowaniu
ruchu oporu zosta艂 aresztowany wywieziony i rozstrzelany w 1940 r. By艂o to wi臋c
grubo przed wybuchem, w dniu 22 czerwca 1941, roku wojny niemiecko-rosyjskiej.
Jak wi臋c m贸g艂 w dniu 10 lipca 41 roku sta膰 w bramie, skoro ju偶 nie 偶y艂?
Dokument
ten jest oficjaln膮 odpowiedzi膮 od bia艂oruskiego rz膮du na moje pismo,
zawieraj膮ce pro艣b臋 o wyja艣nienie tego, co sta艂o si臋 z ksi臋dzem Szumowskim
(kopi臋 pisma ks. E. Or艂owskiego i odpowiedzi Konsulatu zamieszczamy obok).
Kopia listu ks. E. Or艂owskiego do Konsulatu
Bia艂oruskiego w Bia艂ymstoku w sprawie 艣mierci ksi臋dza Szumowskiego.

Kopia odpowiedzi
Konsulatu Bia艂oruskiego w Bia艂ymstoku na list ks. E. Or艂owskiego.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Spo艣r贸d wielu innych dokument贸w, b臋d膮cych w
posiadaniu ksi臋dza dziekana, warto jeszcze przybli偶y膰 czytelnikom kopi臋
przes艂uchania Szmula Wasersztajna.
Ks. Edward Or艂owski.
Warto, tym bardziej, 偶e w艂a艣nie na tym to dokumencie opar艂 swoj膮 ksi膮偶k臋 prof.
Gross.
Warto w tym miejscu przypomnie膰, 偶e Szmul
Wasersztajn, Stanis艂aw Ca艂ka, by艂 jednym z siedmioroga 呕yd贸w, kt贸rzy uratowani
zostali od pewnej 艣mierci przez polsk膮 rodzin臋 i ca艂膮, praktycznie, niemieck膮
okupacj臋, a偶 do ponownego wej艣cia Sowiet贸w, sp臋dzili w kryj贸wce pod chlewikiem.
Ten to Szmul
Wasersztajn, po wej艣ciu Armii Czerwonej, zosta艂 pracownikiem UB. Przed
Wojew贸dzk膮 呕ydowsk膮 Komisj膮 Historyczn膮 (W呕KH) w Bia艂ymstoku z艂o偶y艂 zeznanie
(kopi臋 tego zeznania zamieszczamy na nast臋pnej stronie). W zeznaniu tym podaje
informacje o czynach makabrycznych! O faktach, kt贸re nigdy nie mia艂y miejsca!
Podaje te偶, 偶e w pochodzie 呕yd贸w do stodo艂y bra艂o udzia艂 czternastu Polak贸w.
Prof. Gross, kt贸ry, jak wspomnia艂em, opar艂 si臋 na tym dokumencie, podaje m.in,
偶e 呕yd贸w konwojowa艂a ca艂a polska spo艂eczno艣膰 z Jedwabnego.
Po
wojnie, za czas贸w PRL-u, s膮d s膮dzi艂 za to 22 Polak贸w. A wzi臋艂o si臋 to st膮d, 偶e
oskar偶ono ca艂kowicie niewinnych ludzi, kt贸rzy zupe艂nie przypadkowo znale藕li si臋
w tym dniu na placu, na kt贸rym gromadzono, zbierano 呕yd贸w do p贸藕niejszej, jak
si臋 okaza艂o, zag艂ady. Niekt贸rzy z tych Polak贸w przyszli np. po lekarstwo do
pobliskiej apteki. Niekt贸rzy przechodz膮c przypadkowo, rozmawiali z 呕ydami, co
jest rzecz膮 naturaln膮, gdy si臋 we藕mie pod uwag臋 fakt, 偶e tu, w tym ma艂ym
miasteczku, wszyscy, od lat, dobrze si臋 znali.
Poza tym nale偶y
sobie uprzytomni膰, 偶e do pracy na placu przy wyrywaniu trawy gromadzono 呕yd贸w
ju偶 kolejny dzie艅 i nic im si臋 przez te dni z艂ego nie sta艂o.

Kopia zeznania
z艂o偶onego przed W呕KH przez Szmula Wasersztajna.

Powszechnie wi臋c
s膮dzono, 偶e i w tym dniu b臋dzie podobnie. Ani zgromadzeni 呕ydzi, ani pilnuj膮cy
ich, z polecenia Niemc贸w, Polacy, tak do ko艅ca, moim zdaniem, nie mieli
艣wiadomo艣ci, 偶e tego dnia b臋dzie mia艂a miejsce taka straszna tragedia, 偶e
przestan膮 偶y膰, 偶e zostan膮 zamordowani.
Oczywi艣cie, mo偶na by艂o zak艂ada膰, 偶e z r臋ki
Niemc贸w nic dobrego zgromadzonych na placu nie czeka. Nie zak艂adano jednak,
prosz臋 pami臋ta膰, 偶e by艂 to dopiero pocz膮tek okupacji, 偶e dzie艅 ten zako艅czy si臋
艣mierci膮. S膮dz臋 te偶, 偶e gdyby 呕ydzi o tym wiedzieli, od pocz膮tku inne by艂oby
te偶 ich zachowanie.
Ot贸偶, tych wszystkich ludzi, kt贸rzy w
pami臋tnym dniu mieli jakkolwiek kontakt ze zgromadzonymi na placu 呕ydami,
oskar偶ono po wojnie, w tak zwanym niezawis艂ym, polskim s膮dzie. Ludzie ci
dostali wyroki po 8-9 lat. Niekt贸rzy z nich w wi臋zieniu utracili 偶ycie. Z tych
22 oskar偶onych s膮d uwolni艂 dziesi臋ciu. Tych, kt贸rzy mieli dowody na to, 偶e
zostali przez gestapo zmuszeni do pilnowania i konwojowania. Nie wszyscy jednak
mogli to udowodni膰. Dwunastu z oskar偶onych skazano, w tym jednego, na kar臋
艣mierci, kt贸r膮, po kilku latach, w wyniku apelacji, zamieniono na d艂ugoletnie
wi臋zienie. Innych skazano na wyroki nawet do 15 lat. Te wyroki te偶 potem
pozmniejszano, lecz kilkoro ludzi, jak wspomnia艂em, sko艅czy艂o 偶ycie w
wi臋zieniu.
Ks. Eugeniusz Marciniak. A wszystko to
w oparciu o dokument, dzi艣 wiemy ju偶, jak膮 warto艣膰 on przedstawia, Szmula
Wasersztajna, kt贸remu Polacy 偶ycie uratowali. Ksi臋偶e kanoniku.
艢wiadkowie tej tragedii m贸wili mi o jakim艣 pomniku ku czci Lenina. Prosz臋 o
szersz膮 na ten temat wypowied藕 do magnetofonu.
Ks. Edward Or艂owski. Pomnik ten postawili
呕ydzi, tu偶 po wej艣ciu Rosjan, z wdzi臋czno艣ci za przychylno艣膰 ze strony
sowieckiej.
Kiedy
mia艂 nast膮pi膰 ten marsz do stodo艂y, Niemcy spo艣r贸d m艂odych 呕yd贸w wybrali kilku
najsilniejszych, do niesienia tego pomnika, a 艣ci艣lej jego cz臋艣ci w postaci
g艂owy. Chocia偶, prawd臋 m贸wi膮c, nie by艂o ich wielu, bo prawie wszyscy m艂odzi,
kt贸rzy wcze艣niej ju偶 nale偶eli do NKWD, uciekli z Sowietami.
Pomnik
by艂 pot臋偶ny. Wa偶y艂, co najmniej, kilka ton. Niemcy polecili wi臋c od艂upa膰 sam膮
g艂ow臋 towarzysza Ilicza i nakazali nie艣膰 j膮 tym kilku m艂odym 呕ydom i skandowa膰
s艂owa: My jeste艣my winni tej wojnie, my jeste艣my winni tej wojnie.
M艂odzi
呕ydzi, id膮c w czo艂贸wce pochodu, zanie艣li t臋 g艂ow臋 z pomnika, zgodnie z nakazem
Niemc贸w, a偶, na znajduj膮cy si臋 niedaleko stodo艂y, 偶ydowski cmentarz kirkut
(patrz plan na nast臋pnej stronie). Tam, prawdopodobnie, g艂ow臋 t臋, wraz z nimi,
zakopano. Prawdopodobnie, wcze艣niej nios膮cych fragment pomnika, rozstrzelano.
S膮 bowiem 偶yj膮cy 艣wiadkowie, kt贸rzy pami臋taj膮 strza艂y. Nikt jednak spo艣r贸d
tych, co 偶yj膮, nie mo偶e po艣wiadczy膰, 偶e by艂 艣wiadkiem egzekucji.
Dla
艣cis艂o艣ci historycznej chc臋 jeszcze tu doda膰, 偶e na czele tego strasznego
pochodu niesiono g艂ow臋 Lenina. P贸藕niej szed艂 rabin rzezak, a nast臋pnie,
z ca艂ym dobytkiem,
kt贸ry da艂 si臋 zapakowa膰 w r贸偶ne t艂umoczki, tzn. tyle, ile Niemcy pozwolili
wzi膮膰 jako podr臋czny baga偶, pozostali 呕ydzi. Zostali oni nast臋pnie zamkni臋ci w
stodole i tam podpaleni.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Ta stodo艂a mog艂a, co najwy偶ej,
pomie艣ci膰 kilkuset 呕yd贸w. Jej rozmiary zosta艂y mi ju偶 wcze艣niej podane. Dla
ca艂kowitego wyja艣nienia sprawy, co do ilo艣ci, zamordowanych pragn臋 zapyta膰
ksi臋dza kanonika, ile os贸b r贸wnocze艣nie mo偶e pomie艣ci膰 obszerny ko艣ci贸艂 w
Jedwabnem?
Ks. Edward Or艂owski. Ko艣ci贸艂 w Jedwabnem jest rzeczywi艣cie bardzo du偶y. Zewsz膮d s艂ysz臋 zdania,
偶e jest zbyt obszerny, jak na potrzeby tej parafii. Ja jednak twierdz臋, 偶e tak
nie jest.
Ca艂a
parafia liczy oko艂o 4500 os贸b, a ko艣ci贸艂 jednorazowo mo偶e pomie艣ci膰 prawie ich
po艂ow臋 czyli oko艂o 2000 os贸b. My艣l臋, 偶e takich stod贸艂 w jakiej spalono 呕yd贸w, w
tutejszym ko艣ciele, mog艂oby si臋 zmie艣ci膰 z dziesi臋膰. Nonsensem jest wi臋c
twierdzenie, 偶e 1600 呕yd贸w spalono w stodole. Jest to absolutnie nie mo偶liwe!
Nawet takiej ilo艣ci 呕yd贸w w Jedwabnem nie by艂o.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Aby Czytelnik nie zgubi艂 si臋 w
g膮szczu tych detali, w kt贸rych si臋 poruszamy, prosz臋 ksi臋dza kanonika o
zarysowanie ca艂ego t艂a historycznego, kilkuzdaniowej rekapitulacji. Zbli偶amy
si臋 bowiem do ko艅ca tego wywiadu. U艂atwi to bardzo zrozumienie tego, co zosta艂o
tu ju偶 powiedziane.
Ks. Edward
Or艂owski. Jest l wrzesie艅 1939. Niemcy napadaj膮 na
Polsk臋. Przychodz膮 te偶 do Jedwabnego. P贸藕niej, na podstawie Paktu
Ribbentropp-Mo艂otow, t臋 cz臋艣膰 Polski zajmuj膮 Sowieci. Przedtem jednak
przebywaj膮cych tu Niemc贸w uroczy艣cie witaj膮 呕ydzi. Gdy Niemcy odeszli, a
przyszli Sowieci, ich tak偶e, lecz bardziej wylewnie, chlebem, sol膮, kwiatami i
czerwonymi sztandarami, witaj膮 呕ydzi.
Plebania staje si臋
siedzib膮 w艂adz sowieckich. Niemcy, jako siedzib臋 dla swojego urz臋du wybieraj膮,
centralnie po艂o偶on膮, bo w samym 艣rodku rynku, dotychczasow膮 aptek臋. W
podziemiach tej apteki urz膮dzaj膮 areszt. Do tego te偶 aresztu, przez ca艂y okres
okupacji, przywo偶膮 zatrzymywanych Polak贸w. Tu ich przetrzymuj膮, st膮d
doprowadzaj膮 na przes艂uchania i st膮d, bardzo cz臋sto, zwykle wczesnym rankiem, o
brzasku dnia, kiedy spo艂ecze艅stwo Jedwabnego jeszcze 艣pi, wywo偶膮 do okolicznych
las贸w i tam jak np. w lesie ko艂o Przestrzela, rozstrzeliwuj膮. Na dow贸d tego, do
dzi艣 jeszcze, w okolicy, znajduj膮 si臋 mogi艂y tych, kt贸rych niemieccy 偶andarmi rozstrzelali.
Ks. Eugeniusz
Marciniak. Jak ksi膮dz dziekan s膮dzi, z jakich
powod贸w gestapo tu, w tej okolicy, rozstrzeliwa艂o ludzi?
Ks.
Edward Or艂owski. Powody by艂y r贸偶ne. Najcz臋艣ciej byli
to ludzie z podziemia, z partyzantki. Prosz臋 jednak pami臋ta膰, 偶e Niemcy za byle
co karali 艣mierci膮. Nie wolno by艂o np. s艂ucha膰 radia, posiada膰 telefonu, zabi膰 艣winiaka. Za
nie powiedzenie Niemcowi dzie艅 dobry, dostawa艂o si臋, w najlepszym przypadku, w
buzi臋.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Wynika z tego,
偶e Niemcy g艂贸wnie Polak贸w prze艣ladowali?
Ks. Edward Or艂owski. Prosz臋 pami臋ta膰, 偶e 呕yd贸w
ju偶 tu nie by艂o. 呕ydzi zgin臋li szybko. B膮d藕 te偶 si臋 ukrywali. Trzeba doda膰, nie
znam takiego faktu, aby z艂apany przez Niemc贸w, ukrywaj膮cy si臋 呕yd, wyda艂
Polaka, kt贸ry go ukrywa艂. Oczywi艣cie, grozi艂a za to kara 艣mierci.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Parafianie
ksi臋dza kanonika m贸wili mi o deportacjach Polak贸w w g艂膮b Zwi膮zku Sowieckiego.
Jak t臋 spraw臋 ksi膮dz dziekan postrzega?
Ks. Edward Or艂owski. Bardzo du偶o naszych ludzi, Polak贸w, wywo偶ono w g艂膮b Sowiet贸w, do
Kazachstanu, na Syberi臋. St膮d, z Jedwabnego i okolic, by艂y trzy deportacje.
Ostatnia w przeddzie艅 uderzenia Niemc贸w na Sowiety. Niewielu Polak贸w z nich
wr贸ci艂o do rodzinnych dom贸w. Cz臋艣膰 rodzin zosta艂a tam na zawsze, a ich potomkowie
do dzi艣 nie maj膮c mo偶liwo艣ci powrotu, tam jeszcze przebywaj膮. Wielu spo艣r贸d z
nich zmar艂o w pierwszych latach po wyw贸zce, g艂贸wnie z g艂odu, chor贸b, z艂ych
warunk贸w 偶ycia, do kt贸rych ich organizmy nie by艂y przygotowane. Z regu艂y byli
to ludzie najwarto艣ciowsi, w lwiej cz臋艣ci oskar偶eni o patriotyzm. Wielu spo艣r贸d
z nich utraci艂o te偶 偶ycie tutaj, w okolicznych obozach, w okolicach Mi艅ska, na
terenie dzisiejszej Bia艂orusi, gdzie, m.in. rozstrzelano ks. Szumowskiego.
Ks.
Eugeniusz Marciniak A propos ksi臋dza
Szumowskiego? Co jeszcze ksi臋dzu dziekanowi wiadomo na jego temat?
Ks. Edward Or艂owski. Ksi膮dz Szumowski aresztowany zosta艂 przez NKWD za patriotyzm. Za to,
偶e wsp贸lnie z tymi patriotami, kt贸rzy tu, do Jedwabnego i w okolice przybyli,
organizowa艂 ruch oporu i by艂 jednym z jego wsp贸艂organizator贸w, podobnie jak
ksi膮dz S. Cudnik s膮siedniej parafii Burzyn, kt贸rego r贸wnie偶 NKWD aresztowa艂o, a
p贸藕niej rozstrzela艂o.
Wszystko to dzia艂o
si臋 w okresie kr贸tkiej okupacji sowieckiej, czyli jeszcze przed uderzeniem
Niemc贸w na Sowiety.
Ks. Eugeniusz Marciniak. W tym te偶
okresie czasu Sowieci wywozili Polak贸w w g艂膮b Rosji, o czym ju偶 m贸wili艣my.
Ks. Edward Or艂owski. Tak. Trzy ogromne
deportacje. Ostatnia z nich, ta trzecia, by艂a najwi臋ksza, a do kolejnej si臋
przygotowywano i najprawdopodobniej, w tej nast臋pnej, prawie wszystkich
mieszka艅c贸w Jedwabnego by wywieziono.
Prosz臋
pami臋ta膰, co m贸wi艂em o zamiarach 呕yd贸w stworzenia dla siebie z Jedwabnego
swoistej enklawy. Prosz臋 te偶 nie zapomina膰, 偶e 呕ydzi - komuni艣ci bardzo 艣ci艣le
wsp贸艂pracowali z komunistami sowieckimi, a nie do pomy艣lenia by艂o, aby jaki艣
NKWD-zista nie by艂 komunist膮.
Wybuch艂a
jednak wojna niemiecko-rosyjska. Pami臋tam jak dzi艣 ten dzie艅. By艂o to w
niedziel臋 rano, 22 czerw-
ca. Mieszkali艣my nad
granic膮. Obok nas, w Sowi臋cinie Szlacheckim by艂a rogatka. Pami臋tam ranne
armatnie wystrza艂y, a potem rozrywaj膮ce si臋 kule. Pami臋tam, jak ojciec zerwa艂
si臋 z po艣cieli i do mnie, wtedy jedenastoletniego ch艂opca, m贸wi: S艂uchaj,
Niemcy przyszli, wojna! Trzeba bra膰 krowy i konie i ucieka膰 do lasu. I tak
w艂a艣nie zrobili艣my...
Z chwil膮 wej艣cia Niemc贸w deportacje si臋
sko艅czy艂y.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Czy te, o
kt贸rych m贸wili艣my, by艂y za spraw膮 呕yd贸w?
Ks. Edward
Or艂owski. Z Jedwabnego, z ca艂膮 pewno艣ci膮, z czynnym
udzia艂em 呕yd贸w. Sowieci deportowali jednak tak偶e Polak贸w w g艂膮b Rosji z tren贸w,
gdzie 呕yd贸w nie by艂o. Tak by艂o np. w mojej rodzinnej wsi. Czyli by艂 to
zaprogramowany plan wyniszczenia narodu polskiego.
Ks. Eugeniusz Marciniak. Dzi臋kuj臋
serdecznie za udzielenie tych informacji.
Zamiast
zako艅czenia
1.
Wsp贸艂偶ycie 呕yd贸w i Polak贸w w Jedwabnem przed wojn膮 uk艂ada si臋 poprawnie, a
nawet dobrze.
2. Z chwil膮 wej艣cia Sowiet贸w
uaktywnia si臋, raczej ukryte dot膮d, antypolskie nastawienie 呕yd贸w: kolaboracja
z NKWD w wyw贸zce, inne wsp贸lne akcje.
3. Ta postawa 呕yd贸w rodzi napi臋cia.
4. Sytuacj臋 t臋 wykorzystuj膮 Niemcy,
stosuj膮c zasad臋 "dziel i rz膮d藕" w swoim planie eksterminacji 呕yd贸w, do
kt贸rej, na tym terenie, wci膮gaj膮 cz臋艣膰 polskich wyrostk贸w.
5. Sami Polacy nigdy by nie
zdecydowali si臋 na mordowanie 呕yd贸w. Co najwy偶ej, mo偶e na jaki艣 odwet, ale
nigdy na 艣mier膰.
6. Niemcy
zdecydowanie demonstruj膮, 偶e oni tu o wszystkim decyduj膮, oni rz膮dz膮.
7. Polacy,
mimo terroru, gro藕by utraty 偶ycia, pomagaj膮 呕ydom. Dzi臋ki temu pewna
ilo艣膰 呕yd贸w prze偶yta wojn臋.
8. Nie mo偶na wykluczy膰, 偶e tu偶 przed
spaleniem, w obronie 呕yd贸w by艂a interwencja Polak贸w. Razem z 呕ydami spalono te偶
trzech Polak贸w.
9. W mordzie w Jedwabnem zgin臋艂o
nie 1600, ale ok. 400-500 呕yd贸w.
10. Po wojnie, po powrocie Sowiet贸w,
呕ydzi nadal wsp贸艂pracuj膮 z NKWD. Jeden z nich pracowa艂 dla UB i zostawi艂 bardzo
krzywdz膮cy Polak贸w raport.
11. Na tym to raporcie swoj膮 ksi膮偶k臋 pt.
"S膮siedzi" opar艂 prof. Gross, wyrz膮dzaj膮c krzywd臋 tak 呕ydom, jak i
Polakom.
12. Daj膮 temu wyraz solidaryzuj膮cy si臋 w
licznych listach i telegramach z ksi臋dzem Or艂owskim, Polacy a tak偶e 呕ydzi.
13. Chrystus nakazuje swoim wyznawcom
przebacza膰, nawet, "siedemdziesi膮t siedem" razy. Konieczny do tego
warunek, to uznanie swojej winy i postanowienie nie grzeszenia ju偶
wi臋cej.
Autor zdaje sobie spraw臋 z
tego, 偶e postawione 艣wiadkom zbrodni w Jedwabnem pytania, nawet je艣li w jakim艣
w膮tku sprawy stawiane by艂y kilkakrotnie i, w rezultacie kilakrotnie pada艂y te偶
odpowiedzi膮 nie do ko艅ca wyczerpuj膮 zagadnienie. Sprawa Jedwabnego wymaga
pog艂臋bionych studi贸w a autor ma nadziej臋, 偶e takie b臋d膮 mia艂y miejsce.
Wyja艣nienie do ko艅ca, tej tragedii, mo偶e utorowa膰 drog臋 do zrozumienia i
przebaczenia, do koegzystencji narod贸w, kt贸re, tylko we wzajemnej zgodzie, z
poszanowaniem dla wzajemnych tradycji i przekona艅, mog膮 realizowa膰 sw贸j e cele.
Strona glowna "ksiazek skazanych na przemilczenie"
|