nasza witryna Unia Europejska jest zgub膮 dla Polski
Jaros艂aw Barski, Kazimierz Lipkowski

okladka
Tytul Unia Europejska jest zgub膮 dla Polski
Autor Jaros艂aw Barski, Kazimierz Lipkowski
Miejsce wydania Warszawa
Wydano w roku 1996
ISBN 83-905683-2-2
Wydawnictwo Wydawnictwo Polskie Sp. z o.o.
Adres wydawnictwa Warszawa

Tel:
Fax:
Adres wydawnictwa w internecie
Email
Elektroniczna wersja ksiazki

Fragment ksi膮偶ki Jaros艂awa Barskiego i Kazimierza Lipkowskiego "Unia Europejska jest zgub膮 dla Polski"

POWODY BUNTU

"呕adna niewola nie jest haniebniejsza od dobrowolnej" - Seneka, "Epistulae morales"

Czy Polska musi umrze膰, aby Polacy 偶yli?

Pierwszy rozbi贸r Polski zosta艂 uchwalony g艂osami polskiego Sejmu, przekupionego przez Rosjan i Prusak贸w. Odby艂 si臋 zgodnie z polskim prawem. Po raz drugi w tysi膮cletniej historii, znale藕li艣my si臋 w podobnej sytuacji, nie b臋d膮c nawet tego 艣wiadomi.

Ksi膮偶ka ta powsta艂a wskutek rodz膮cego si臋 poczucia buntu i gniewu.

- Buntu dlatego, 偶e Traktat o Unii Europejskiej, zwany jeszcze Traktatem z Maastricht, zawiera wszystkie elementy zmierzaj膮ce do skre艣lenia Polski z mapy.

- Gniewu dlatego, 偶e 艣wiadomie ukrywa si臋 przed narodem polskim prawd臋.

Ostatecznym bod藕cem dla napisania tej ksi膮偶ki by艂a dla nas wiadomo艣膰, 偶e Sta艂e Przedstawicielstwo RP w Strasburgu - stolicy przecie偶 Europy - jeszcze w sierpniu 1995r. nie posiada艂o tekstu Traktatu o Unii Europejskiej w j臋zyku polskim. Zaznaczy膰 trzeba, 偶e Polska oficjalnie z艂o偶y艂a w Atenach swoj膮 kandydatur臋 do Unii Europejskiej 8go kwietnia 1994r., czyli... 16 miesi臋cy wcze艣niej !

Zbieraj膮c informacje na ten temat, dowiedzieli艣my si臋, 偶e:

- MSZ w kwietniu 1994r. dysponowa艂 tylko jednym egzemplarzem Traktatu w j臋zyku polskim;

- Sta艂e Przedstawicielstwo RP w Brukseli otrzyma艂o swoje pierwsze egzemplarze na prze艂omie sierpnia i wrze艣nia 1994r., czyli prawie p贸艂 roku po wyst膮pieniu Polski o cz艂onkostwo w Unii;

- Sta艂e Przedstawicielstwo RP w Strasburgu w sierpniu 1995r. nadal czeka... szesna艣cie miesi臋cy by艂y najwidoczniej za kr贸tkim okresem, aby zrobi膰 kilka odbitek tekstu i dostarczy膰 je tej chyba zainteresowanej plac贸wce dyplomatycznej.

Nasuwaj膮 si臋 automatycznie nast臋pne pytania:

- jak to jest, 偶e polskie Przedstawicielstwo przy Radzie Europy w Strasburgu nie posiada 偶adnego egzemplarza Traktatu w j臋zyku polskim? Przecie偶 prawie 4 lata min臋艂y od jego definitywnego zredagowania w j臋zykach Dwunastki. Fakt, 偶e Rada Europy nie nale偶y do instytucji Unii Europejskiej nie jest 偶adn膮 wystarczaj膮c膮 wym贸wk膮. Powi膮zania mi臋dzy Rad膮 Europy a organami Unii s膮 bowiem wielorakie a wzajemne ich kontakty 艣cis艂e;

-jak to jest, 偶e MSZ nie posiada wi臋cej, ni偶 jeden egzemplarz Traktatu w j臋zyku polskim w chwili, kiedy Polska oficjalnie wyst臋puje z pro艣b膮 o cz艂onkostwo? Albo je偶eli to nie prawda, jak to jest, 偶e MSZ nie jest w stanie ich dostarczy膰 natychmiast tym, kt贸rzy na plac贸wkach dyplomatycznych o nie prosz膮?

Wnioski, kt贸re mo偶emy wyci膮gn膮膰 z tego stanu rzeczy s膮 zarazem proste i straszne:

- nikt nie interesuje si臋 powa偶nie tre艣ci膮 Traktatu i nie uznaje nawet za stosowne udost臋pni膰 j膮 na czas plac贸wkom dyplomatycznym, a tak偶e pos艂om, senatorom i narodowi polskiemu;

- Polska z艂o偶y艂a swoj膮 kandydatur臋 do Unii Europejskiej bez przestudiowania warunk贸w. Jak bowiem wierzy膰, 偶e konieczne przebadanie trzystuparustronnego tekstu przez dziesi膮tki ekspert贸w r贸偶nych dziedzin prawa i ekonomii mog艂y mie膰 miejsce, gdy Traktat nie by艂 dost臋pny w j臋zyku polskim? Mo偶na wierzy膰 w zdolno艣ci j臋zykowe Polak贸w, ale bez przesady.

Polska, jak cz臋sto ostatnio bywa, 艣lepo wykonuje to, co jej ka偶膮 inni. Bez my艣lenia. Bez zastanowienia. Bez przestudiowania warunk贸w. Bez udzielania narodowi najmniejszej cz膮steczki informacji o 艣miertelnym dla niego Traktacie.

Zapytajmy si臋 wok贸艂 siebie: kto zapozna艂 si臋 z tre艣ci膮 Traktatu? Nikt. Absolutnie nikt. Wiemy tylko tyle, 偶e wst膮pienie do Unii Europejskiej jest tak samo konieczne, jak oddychanie tlenem. To jednak troch臋 ma艂o. Zrozumiemy nied艂ugo, dlaczego ta ignorancja nie jest wcale przypadkowa. Nar贸d jest celowo niedoinformowany.

Dlatego te偶 powsta艂a ta ksi膮偶ka: aby t臋 luk臋 wype艂ni膰.

Czytelnik spotka si臋 z kilkoma powt贸rkami. S膮 one nieuniknione z powodu konstrukcji ksi膮偶ki. Maj膮 poza tym wielk膮 zalet臋: pozwalaj膮 podkre艣li膰 najwa偶niejsze poruszone zagadnienia. Zanim podejmiemy si臋 zadania, konieczno艣ci膮 jest uzmys艂owienie czytelnikowi, 偶e "Unia Europejska" nie jest og贸lnym okre艣leniem r贸wnoznacznym z wsp贸艂prac膮, przyja藕ni膮 mi臋dzy narodami. Okre艣lenie "Unia Europejska" oznacza bardzo dok艂adny program, jedn膮 spo艣r贸d wielu mo偶liwych opcji budowania przysz艂ej Europy. Najgorsz膮 opcj臋.

JAK SI臉 POLAK脫W INFORMUJE?

M贸wi膮c o przysz艂ej Unii Wolno艣ci, pani Hanna Suchocka orzek艂a w Poznaniu 19-go lutego 1994 r.:

"Musi to by膰 ugrupowanie, kt贸re prowadz膮c Polsk臋 do europejskiej wsp贸lnoty narod贸w, nie za偶膮da w zamian od spo艂ecze艅stwa porzucenia poczucia narodowej suwerenno艣ci"

To jedno zdanie zawiera w sobie a偶 trzy b艂臋dy:

- nie b臋dzie 偶adnej wsp贸lnoty narod贸w, gdy偶 narody, zw艂aszcza tak ma艂e jak Polska, poprzez przyj臋te mechanizmy, skazane s膮 na znikni臋cie. Najlepszym tego dowodem jest fakt, 偶e s艂owo "nar贸d" ani raz nie wyst臋puje w ca艂ym tek艣cie Traktatu, co bynajmniej nie jest przypadkowe (w polskiej - roboczej jak dotychczas - wersji Traktatu s艂owo "nar贸d" pojawia si臋... wynikiem strasznych b艂臋d贸w w t艂umaczeniu. Patrz: str. 184)

- Narodowej suwerenno艣ci tak偶e nie b臋dzie wcale i to z tych samych przyczyn (g艂osowanie wi臋kszo艣ciowe, zniesienie granic, wolny przep艂yw kapita艂u i os贸b, pozwolenie na osiedlenie si臋 w Polsce ka偶demu, kt贸ry tego zapragnie, prawo g艂osowania dla obcokrajowc贸w zamieszka艂ych w Polsce, itd).

- Najgorszym b艂臋dem - gdy偶 nie podejrzewamy Hann臋 Suchock膮 o celow膮 wypowied藕 - jest wzmianka o "nie za偶膮daniu porzucenia poczucia narodowej suwerenno艣ci". Wszak偶e mog艂oby to oznacza膰, 偶e 艣wiadomie, wiedz膮c doskonale, 偶e tak nie b臋dzie, pragnie si臋 Polak贸w wprowadza膰 w b艂膮d, daj膮c im poczucie, 偶e pozostan膮 suwerenni.

Du偶o b艂臋d贸w w jednym zdaniu. Nies艂usznie zwano czasami pani膮 Suchock膮 "Polsk膮 Thatcher". Istnieje bowiem mi臋dzy tymi dwiema kobietami zasadnicza r贸偶nica: pani Thatcher broni suwerenno艣ci swojego kraju. Napisa艂a ona niedawno o Unii Europejskiej, 偶e odpowiada艂a "wczorajszemu sposobowi spogl膮dania na przysz艂o艣膰" ("Yesterday's vision of the future").

W oficjalnej, wydanej przez Wsp贸lnot臋 broszurce "Od jednolitego rynku do Unii Europejskiej", pani Suchocka przeczyta艂aby: "z powodu licznych pr贸艣b o przyst膮pienie, Wsp贸lnota nie ma innego wyboru, jak kroczy膰 dalej drog膮 Unii, wed艂ug zasad jedno艣ci federalnej. Bez racjonalizacji mechanizm贸w podejmowania decyzji

- chodzi tutaj oczywi艣cie o ca艂kowite pozbycie si臋 wymogu jednomy艣lno艣ci w g艂osowaniach - Wsp贸lnota nie b臋dzie magla przekszta艂ci膰 si臋 w prawdziw膮 Uni臋 (...) Rz膮dy pa艅stw cz艂onkowskich wiedz膮, ze epoka absolutnych narodowych suwerenno艣ci min臋艂a".

Pani Suchocka nie ma jednak monopolu na podobne wypowiedzi.

Prezydent Lech Wa艂臋sa przy ka偶dej okazji powtarza, 偶e wkraczamy do Europy wolnych narod贸w, co jest podw贸jnym b艂臋dem, poniewa偶 stracimy i nasz膮 narodowo艣膰 i nasz膮 wolno艣膰, Dnia 18-go maja 1994 r. na cmentarzu w Monte-Cassino, Lech Wa艂臋sa powiedzia艂 j raz jeszcze, 偶e Polska jest wolna i suwerenna. Wypowiedzia艂 te s艂owa kilka zaledwie dni po z艂o偶eniu polskiej kandydatury do Unii. Minister Spraw Zagranicznych Andrzej Olechowski r贸wnie偶 powiedzia艂 8-go kwietnia 1994r., 偶e "Europa (Unia) to rynek wolno艣膰, demokracja." A poza Uni膮, nie mo偶e by膰 rynku, wolno艣ci, demokracji? Czy nie jeste艣my w stanie zbudowa膰 u siebie demokracji sami i czy zawsze do wszystkiego potrzebujemy innych? Czy zastanowili艣my si臋 z reszt膮 nad tym, jak ta demokracja b臋dzie w Unii Europejskiej funkcjonowa膰, kiedy jej zwolennicy sami przyznaj膮 si臋 do jej "deficytu demokratycznego" (patrz dalej: "Deficyt demokratyczny") i kiedy przyj臋cie nowych cz艂onk贸w do Unii ten "deficyt" tylko pog艂臋bi?

Krzysztof Skubiszewski wypowiedzia艂 si臋 rok temu na 艂amach gazety mniejszo艣ci niemieckiej na 艢l膮sku, 偶e "Unia Europejska by艂a stworzona dla 艣rednich i ma艂ych pa艅stw" Jest to kolejny powa偶ny b艂膮d, zaprzeczaj膮cy rzeczywisto艣ci. Luksemburg liczy obecnie 29% obcokrajowc贸w (oficjalnie). Procent ten wzrasta z roku na rok. Czy Luksemburg w takich warunkach zachowa swoj膮 to偶samo艣膰, swoj膮 odr臋bno艣膰?

A czego mog膮 si臋 spodziewa膰 takie pa艅stwa jak: Polska, Czechy, S艂owacja i W臋gry, po wst膮pieniu do Unii?

Zostan膮 one doszcz臋tnie wykupione przez bogatych s膮siad贸w. Wyst臋puj膮ca) obecnie likwidacja naszego maj膮tku narodowego na korzy艣膰 obcego kapita艂u jest drobnostk膮 w por贸wnaniu do tego, co nas czeka w Unii Europejskiej.

Miejmy nadziej臋, 偶e przyk艂ad Norweg贸w, kt贸rzy niedawno odrzucili przy艂膮czenie si臋 do niej, otworzy nam oczy (patrz: str. 167).

WPROWADZENIE

Traktat z Maastricht przygotowany bez udzia艂u parlament贸w narodowych zawiera przesz艂o 300 stron. Dope艂niony 17 Protoko艂ami i 33 Deklaracjami, Traktat, prawie nieczytelny, cz臋艣ciowo sprzeczny, mo偶e pozwoli膰 na wszelkie wypaczenia, przesady i interpretacje. St膮d stanowi on zagro偶enie dla naszej przysz艂o艣ci. Traktat w szczeg贸lno艣ci miesza zagadnienia pierwszoplanowe z drugorz臋dnymi. Jest np. dziwne, 偶e Deklaracja Nr 13, dotycz膮ca roli parlament贸w narodowych i licz膮ca "a偶" 11 wierszy, niemal偶e s膮siaduje z Deklaracj膮 Nr 24 dotycz膮c膮 ochrony zwierz膮t i licz膮c膮 5 wierszy.

Wyj膮tkowo centralistyczny duch Traktatu powoduje zwi臋kszenie kompetencji Unii Europejskiej w odniesieniu do wszystkich dziedzin 偶ycia ekonomiczno- spo艂ecznego pa艅stw cz艂onkowskich, w sytuacji gdy zasada "subsydiarno艣ci" z art. 3B przewiduje zachowanie jak najwi臋kszych uprawnie艅 przez poszczeg贸lne pa艅stwa. Ten wzrost kompetencji, bez 偶adnych barier, pog艂臋bia jeszcze deficyt demokratyczny (niedostatek demokracji) Unii, o kt贸rym b臋dzie mowa dalej.

Je偶eli chodzi o nas, Polak贸w, za cz臋sto szukamy gdzie indziej rozwi膮zania naszych problem贸w. Nie rozwi膮zujemy ich sami, albo udajemy, 偶e ich nie ma. A one przez ten czas pog艂臋biaj膮 si臋 coraz bardziej. Na nasz膮 s艂abo艣膰, niej znajdujemy innego wyj艣cia, jak liczenie wy艂膮cznie na cudz膮 si艂臋. Gorzkie to stwierdzenie.

Je偶eli chodzi o klas臋 polityczn膮 i decydent贸w, myl膮 si臋 oni dlatego, 偶e nie potrafi膮 dojrze膰 w cz艂owieku tej mieszanki 偶ycia zewn臋trznego i wewn臋trznego, tradycji i nowoczesno艣ci, zakorzenienia i mobilno艣ci. Od harmonii tego uk艂adu zale偶y osobista r贸wnowaga i stabilno艣膰 spo艂ecze艅stwa. Nowoczesno艣膰, kt贸ra tego czynnika ludzkiego nie bierze pod uwag臋, skazana jest na niepowodzenie, a niekiedy skazuje spo艂ecze艅stwo na powa偶ny regres,

Oceny, kt贸rymi operuj膮 nasi decydenci i eksperci, to wzrost gospodarczy i Produkt Narodowy Brutto (PNB). Te oceny wprowadzaj膮 nas w b艂膮d dlatego, 偶e bior膮 one pod uwag臋 wy艂膮cznie obieg pieni臋dzy w spo艂ecze艅stwie, a nie rzeczywist膮 j sytuacj臋, w kt贸rej si臋 to spo艂ecze艅stwo znajduje. Na przyk艂ad miasto ameryka艅skie, gdzie panuje dzicz, ma wysoki udzia艂 w PNB, poniewa偶 przest臋pczo艣膰 poci膮ga za sob膮 wydatki na policj臋, szpitalnictwo, budow臋 wi臋zie艅, napraw臋 wyrz膮dzonych szk贸d, co wszystko daje prac臋 r贸偶nym przedsi臋biorstwom. Czy takie miasto jest wzorem stabilno艣ci? Nie. Ale dla technokrat贸w i ich zimnej ksi臋gowo艣ci, takie miasto rozwija si臋. Tymczasem wed艂ug tych samych kryteri贸w, miasto, gdzie 偶ycie p艂ynie spokojnie, ku szcz臋艣ciu swoich mieszka艅c贸w, mo偶e uchodzi膰 za zacofane. Musimy wi臋c radykalnie zmieni膰 nasz dwudziestowieczny spos贸b my艣lenia i zainteresowa膰 si臋 cz艂owiekiem, zamiast tylko gie艂dami i kursami walut. Cala inspiracja Maastricht to znoszenie barier. Wszystkich. Szczeg贸lnie tych, kt贸re chroni膮 biednych przed bogatymi. Tych, kt贸re chroni膮 m艂ode pokolenia przed destrukcyjnymi falami narkomanii, przest臋pczo艣ci w nieznanej dot膮d skali i og贸lnej i demoralizacji. Maastricht jest w gruncie rzeczy zwyci臋stwem 艣wiata finans贸w, spekulacji i zysku nad cz艂owiekiem, kt贸ry w og贸le przesta艂 si臋 liczy膰. Maastricht jest zwyci臋stwem dzikiego materializmu nad potrzebami duchowymi. Najgorszym stwierdzeniem jest chyba to, 偶e Maastricht udaje, 偶e wszystko robi dla cz艂owieka i 偶e jest jedynym wzorem dla 艣wiata. Przypomina nam to bardzo inn膮 ideologi臋, kt贸ra jeszcze nie tak dawno panowa艂a w Polsce.

Podpisanie Traktatu z Maastricht i wej艣cie do Unii Europejskiej r贸wna艂oby si臋 z samob贸jstwem Polski.

Czy ka偶dy Polak wie, 偶e w Unii Europejskiej,

Polska straci na zawsze ca艂膮 swoj膮 suwerenno艣膰, a nie jak膮艣 jej cz膮steczk臋?

呕e zniknie nasza waluta, Z艂ot贸wka, i 偶e zast膮pi j膮 ECU lub mo偶e teraz EURO?

呕e nasze rolnictwo zostanie zniszczone i podporz膮dkowane Brukseli?

呕e dwa satelity Spot i Lansat b臋d膮 nadzorowa艂y czy od艂ogujemy pos艂usznie zaplanowan膮 nam liczb臋 hektar贸w u偶ytk贸w rolnych?

呕e obcokrajowcy b臋d膮 mogli g艂osowa膰 i kandydowa膰 w wyborach w Polsce?

呕e b臋d膮 mogli bez najmniejszego ograniczenia nabywa膰 nieruchomo艣ci, grunty i osiedla膰 si臋 u nas?

呕e Bruksela - nie Warszawa - b臋dzie decydowa艂a, kto spoza Unii ma prawo do "polskiej strefy Unii" wje偶d偶a膰, a kto nie?

呕e celowo b臋dzie faworyzowa艂a mobilno艣膰 pracownik贸w, niszcz膮c w ten spos贸b nasze korzenia i 偶ycie rodzinne?

呕e b臋dzie decydowa艂a o 80% naszego ustawodawstwa?

呕e Polska b臋dzie podlega艂a karom pieni臋偶nym w przypadku niedostosowania si臋 do Traktatu?

呕e prawo wsp贸lnotowe b臋dzie automatycznie mia艂o pierwsze艅stwo nad prawem polskim, nawet rangi konstytucyjnej?

呕e ochrona spo艂eczna spadnie, a bezrobocie wzro艣nie?

呕e otworzy si臋 raj dla przest臋pczo艣ci, narkomanii i korupcji?

呕e 偶adne odst膮pienie z Unii nie jest przewidziane i nie b臋dzie dozwolone?

Codzienne zmartwienia Polak贸w, to przede wszystkim bezrobocie, brak bezpiecze艅stwa na ulicach i w domach, dro偶yzna i narkomania. Wszystkie te problemy si臋 tylko nasil膮 wewn膮trz Unii Europejskiej, a dodatkowo zginiemy jako pa艅stwo.

Traktat z Maastricht, s艂u偶膮cy 艣wiatu finans贸w, znosz膮cy 艣lepo wszystkie bariery w imieniu ultra-liberalnego poj臋cia 艣wiata, ustali dominacj臋 bogatych nad biednymi w superpa艅stwie federalnym. Polska zostanie bezpowrotnie wykupiona, a polski nar贸d, z jego tradycyjnymi warto艣ciami, zginie.

Czy Polska musi umrze膰, aby Polacy 偶yli?


Strona glowna "ksiazek skazanych na przemilczenie"