nasza witryna Rola neofit贸w w dziejach Polski
Stanis艂aw Didier

okladka
Tytul Rola neofit贸w w dziejach Polski
Autor Stanis艂aw Didier
Miejsce wydania Pozna艅
Wydano w roku 1999
ISBN 83-86906-67-7
Wydawnictwo WERS
Adres wydawnictwa 60-962 Pozna艅 22
skr. poczt. 59
Tel:
Fax:
Adres wydawnictwa w internecie
Email wolna-polska@wp.pl
Elektroniczna wersja ksiazki

Prezentowana聽 ksi膮偶ka wydawnictwa WERS聽 jest reprintem z聽聽 wydania przedwojennego - Warszawa 1934 r.

Fragmenty ksi膮偶ki

FRANKI艢CI

SEKCIARSTWO Jak贸ba Franka nie by艂o nowym jego pomys艂em. Stanowi艂o ono dalszy ci膮g rozszerzonej ju偶 na Wschodzie i w Polsce nauki Sabbataja Cwi. Gdy wp艂ywy sabbataizmu ustali艂y si臋 w艣r贸d pewnej cz臋艣ci 偶ydostwa polskiego, wyst臋puj膮 na widowni臋 adepci Franka. Przyjmuj膮c z "mistrzem" pozornie katolicyzm, na艣ladowali oni analogiczny czyn pozornych mahometan donmahn贸w. Nowochrzcze艅cy rozumowali w ten spos贸b: je偶eli Sabbataj Cwi i jego zwolennicy porzucili wiar臋 ojc贸w, dlaczeg贸偶by oni nie mieli uczyni膰 tego samego?聽 Przyj臋cie wiary, panuj膮cej w Polsce, zapewni艂o zwolennikom Franka opiek臋 rz膮du i mo偶nych pan贸w, oraz u艂atwi艂o walk臋 o byt, otworzywszy dla nich 藕r贸d艂a zarobkowania, zamkni臋te dla 偶yd贸w. W praktycznych radach, jakie "mistrz" zostawi艂 swoim "owieczkom", opr贸cz starania si臋 wszelkiemi sposobami o bogactwa, zaleci艂 im, by si臋 oddawali warzeniu piwa i trzymaniu szynk贸w oraz s艂u偶yli w palestrze. Franki艣ci postarali si臋 sumiennie spe艂ni膰 nakazy swego przyw贸dcy. Uregulowanie prawnego stanowiska zapewni艂o im swobodny rozw贸j. Zamo偶niejsi z nich rzucili si臋 na pewne ga艂臋zie dzia艂alno艣ci, dot膮d uprawiane wy艂膮cznie przez Niemc贸w i w kr贸tkim czasie doszli do znacznych maj膮tk贸w. Browary i gorzelnie znalaz艂y si臋 w r臋kach frankist贸w. Ubo偶si oddali si臋 drobnemu handlowi, nie gardz膮c i kramarstwem, kt贸re jako chrze艣cijanie mogli ju偶 prowadzi膰 publicznie na pryncypalnych ulicach Warszawy. Upodobniwszy si臋 do Polak贸w i ucywilizowawszy, zacz臋li odgrywa膰, zw艂aszcza w stolicy, pewn膮 rol臋. D膮偶yli oni do zdobycia wybitniejszego stanowiska w spo艂ecze艅stwie i cz臋sto zbyt r膮czo zabiegali oko艂o gromadzenia bogactw. Feliks Bentkowski, okre艣laj膮c zalety i wady 贸wczesnych frankist贸w ("Staro偶. Polskie"), przyznaje im pracowito艣膰, wytykaj膮c jednocze艣nie zapami臋ta艂e bieganie za znaczeniem osobistem, krzykliwe popisywanie si臋 dowcipem i wynajdywanie pobocznych dr贸g. Korzystaj膮c z tego, 偶e w Statucie Litewskim by艂 artyku艂, uznaj膮cy ka偶dego neofit臋 eo ipso za szlachcica, uwa偶ali si臋 oni w istocie za szlacht臋 bez osobnej nobilitacji sejmowej; ubierali si臋 w kontusze, chodzili przy szablach, zajmowali urz臋dy, kupowali dobra ziemskie, jednem s艂owem, odgrywali rol臋 panuj膮cej warstwy narodu. Opinja publiczna by艂a pocz膮tkowo do艣膰 przychylna dla frankist贸w, 偶ywi膮c nadziej臋, 偶e "chrzczeni 偶ydzi zaprzestawszy niszczenia miast i umartwienia ludu, na bardziej rodzajne przerzuc膮 si臋 pole i stawszy si臋 cia艂em Ojczyzny jednej, na podobie艅stwo pasorzyt贸w krwi najdro偶szej wysysa膰 nie b臋d膮" (Smole艅ski: "Stan i sprawa 偶yd贸w polskich w XVIII w.", str. 34). Z czasem jednak zacz臋to odnosi膰 si臋 podejrzliwie do nowochrzcze艅c贸w, nie wierz膮c w szczero艣膰 ich nawr贸cenia si臋. Spo艂ecze艅stwo uwa偶a艂o ich za ludzi, kt贸rzy dla interesu zmienili religj臋.

(...)

Franki艣ci tworzyli stale gromad臋 nieszczerych neofit贸w, obcych swojemi obrz臋dami i pochodzeniem ludno艣ci chrze艣cija艅skiej. Pierwsi towarzysze Franka wymierali, dorasta艂o drugie pokolenie, kszta艂c膮ce si臋 w polskich szko艂ach, a stosunek ich do spo艂ecze艅stwa rdzennego pozostawa艂 zawsze jednakowy. Trzymaj膮c si臋 ci膮gle razem, 偶eni膮c si臋 pomi臋dzy sob膮, spe艂niali oni tylko nakaz przyw贸dcy, dany ojcom, a przekazany im. Brzmia艂 on: "Rozkazywa艂em wam, aby dzieci wasze 艂膮czy艂y si臋 z sob膮: c贸rkom dam m臋偶贸w z po艣rodka m艂odzie艅c贸w zacnych, godnych i lepszych od ich rodzic贸w. Tako偶 m艂odym ch艂opcom dam c贸rki wasze..." (Frag. 1486, 1914). Nazewn膮trz franki艣ci ci膮偶yli do katolicyzmu, bywali na nabo偶e艅stwach, przyst臋powali do wszelkich sakrament贸w, faktycznie jednak odprawiali w dalszym ci膮gu jakie艣 tajemnicze obrz臋dy i miewali osobne schadzki. Z ludno艣ci膮 rdzenn膮 nie 艂膮czyli si臋, wystrzegaj膮c si臋 szczeg贸lnie nawi膮zania bli偶szej 艂膮czno艣ci z Polkami. Niedarmo w "Biblji ba艂amutnej" Franka czytamy: "M臋偶czyzna nigdy nie odprawi cz艂owieka od drogi boskiej, tylko ta cudza kobieta; Ona nam贸wi, bo bia艂og艂owa ci膮gnie ludzkie serce do siebie... Izraelitowie s膮 por贸wnani do go艂臋bia... a gdyby艣cie byli braci膮 w ca艂o艣ci, toby艣cie si臋 nie 艂膮czyli z innym gatunkiem". Franki艣ci spe艂nili dok艂adnie te偶 nakaz "mistrza" co do "mieszania si臋 w narody" ("Bibija ba艂." str. 367). Albowiem w艂a艣ciw膮 tre艣ci膮 dzie艂a Franka by艂o wprowadzenie, w my艣l idej Moj偶esza Majmuniego, gromady 偶yd贸w do narodu polskiego. By艂o to najwi臋ksz膮 zas艂ug膮 jego dla 艣wiatowego 偶ydostwa; fakt historyczny tak niedoceniany, a w skutkach arcytragiczny dla nas.

(...)

INSUREKCJA KO艢CIUSZKOWSKA

JU呕 w pierwszem pokoleniu zacz臋li franki艣ci (wszed艂szy do spo艂ecze艅stwa) rozk艂adow膮 dzia艂alno艣膰 wewn膮trz narodu polskiego. W my艣l nakazu swego przyw贸dcy, nowochrzcze艅cy starali si臋 rzuci膰 zarzewie nieporozumienia mi臋dzy Polakami. Nowa szlachta neoficka rozpocz臋艂a nieub艂agan膮 walk臋 z warstw膮 przoduj膮c膮 w Polsce. Istniej膮ca dawniej ju偶 organizacja meches贸w, zasilona nowym dop艂ywem przyst膮pi艂a do stanowczej rozprawy z tuziemcami. Trzeba by艂o 艣pieszy膰 si臋: szlachta polska okaza艂a w przeddzie艅 upadku pa艅stwa znaczn膮 t臋go艣膰 ducha i ofiarny patrjotyzm. Sejm czteroletni z艂o偶ony by艂 niemal wy艂膮cznie z szlachty folwarcznej, po wi臋kszej cz臋艣ci 艣redniozamo偶nej. Wywr贸ci艂a ona w Rzeczypospolitej panowanie sprzedajnego mo偶now艂adztwa, zawar艂a przymierze z mieszczanami i okaza艂a gotowo艣膰 do pewnych ust臋pstw wzgl臋dem w艂o艣cian. Wida膰 by艂o frankist贸w wsz臋dzie. Jako wybitni politycy zape艂niali 艂awy poselskie, nie brakowa艂o ich na dworze kr贸lewskim, s艂yn臋li z bogactw i znaczenia w wi臋kszych miastach kraju. Dotarli neofici do zak艂ad贸w wychowawczych. Starali si臋 oni o urobienie m艂odzie偶y w odpowiednim duchu. Dzia艂alno艣膰 ich jednak budzi艂a w spo艂ecze艅stwie polskiem wiele zastrze偶e艅. Skar偶y艂a si臋 zamo偶niejsza szlachta na Emanuela Wolffa, generalnego sztab-medyka wojsk Rzeczypospolitej Polskiej p贸藕niejszego presbytera gminy kalwi艅skiej i na ks. Stefana Lewi艅skiego, zarz膮dzaj膮cego djecezj膮 艂uck膮 (wychowanek Stanis艂awa Augusta). Nie cieszyli si臋, te偶 zbytnim mirem franki艣ci w za艣ciankach szlacheckich. Z艂owrogi wp艂yw neofit贸w zaci膮偶y艂 specjalnie na losach naszej Ojczyzny w ostatnich latach niepodleg艂o艣ci. Niedarmo zamiarem Franka w owym czasie by艂o stworzenie dla 偶yd贸w samodzielnego pa艅stwa na terytorjum Polski. Zwolennicy jego rozwin臋li o偶ywion膮 dzia艂alno艣膰. Podczas sejmu czteroletniego zasiadali na 艂awach poselskich: Szymanowscy, Or艂owscy, Jasi艅scy, J贸zefowicze-Hlebiccy (wywodz膮cy si臋 od Michela Ezefowicza), Wojciech Turski i inni. Byli to ludzie bardzo zamo偶ni, piastuj膮cy godno艣ci szambelan贸w kr贸lewskich, kasztelan贸w, starost贸w, podkomorzych i cze艣nik贸w. Im zawdzi臋czali Izraelici skuteczn膮 obron臋 podczas rozruch贸w anty偶ydowskich w Warszawie, kt贸re wybuch艂y w okresie sejmu czteroletniego. Pos艂owie litewscy, w艣r贸d kt贸rych znajdowa艂o si臋 wielu krypto偶yd贸w, o艣wiadczyli si臋 za synami Jak贸ba, gdy tymczasem pozostali wzi臋li w obron臋 mieszczan. Szlachta frankistowska obsadzi艂a wszystkie stronnictwa sejmowe. Widzimy j膮 w stronnictwie patrjotycznem, w艣r贸d radyka艂贸w, tchn膮cych zasadami rewolucji francuskiej, i w partii magnackiej.聽

(...)

WOLNOMULARSTWO POLSKIE

PO POWSTANIU ko艣ciuszkowskiem stan materjalny kraju by艂 op艂akany. Czego nie poch艂on臋艂a wojna 1792 r., tego dokona艂y wysi艂ki 1794 r., drapie偶no艣膰 Moskwy, liczne po偶ogi, sekwestry i konfiskaty. Nic wi臋c dziwnego, 偶e po tylu kl臋skach, rzeziach i 艂upiestwach, po takiem wyludnieniu i zbiedzeniu kraju rozgoryczenie obj臋艂o szerokie warstwy ludno艣ci. Jakobini polscy postanowili nastr贸j ten wyzyska膰. W Warszawie powsta艂a "Organizacja zgromadzenia centralnego", kt贸ra za po艣rednictwem geometry Gorzkowskiego-Bittermana przygotowywa艂a, na szcz臋艣cie nieuskutecznion膮, rze藕 szlachty. Franciszek Gorzkowski w otoczeniu licznych neofit贸w (Lewi艅skiego, Jakubowskiego, Perlesa i innych) szerzy艂 propagand臋 rewolucyjn膮 mi臋dzy wie艣niakami, buntuj膮c ich przeciwko dziedzicom. W rocznic臋 paryskiej sprawy Babeuta, Buonarrotiego i towarzyszy, za spraw膮 meches贸w, z kt贸rych ramienia Szymon Lewi艅ski by艂 kurjerem mi臋dzy poszczeg贸lnemi ko艂ami spiskowc贸w, przygotowywano wybuch powstania w艂o艣cian. Skierowane ono mia艂o by膰 przeciwko szlachcie, nazywanej przez Perlesa wilczym rodem, kt贸ry musi by膰 wygubiony. Nie mog膮c doprowadzi膰 do bratob贸jczej walki w Polsce, franki艣ci nie omieszkali zaopiekowa膰 si臋 ocala艂膮 po 1794 r. m艂odzie偶膮 szlacheck膮. Starali si臋 oni przedewszystkiem skupi膰 j膮 w polskich organizacjach wolnomularskich, w kt贸rych wychrzty odgrywali wybitn膮 rol臋. Neofici wyzyskali zr臋cznie fakt, 偶e spo艂ecze艅stwo polskie wraz z duchowie艅stwem stawia艂o s艂aby op贸r robocie masonerji, kt贸ra pod p艂aszczykiem humanitarnej instytucji prowadzi艂a agitacj臋 polityczn膮. Za namow膮 frankistowskiej braci lo偶owej wst臋powali masowo Polacy do wolnomularstwa. O wielkiem rozpowszechnieniu si臋 masonerji u nas pisze Juljusz Falkowski, kt贸ry w swojej pracy p. t. "Obrazy z 偶ycia kilku ostatnich pokole艅 w Polsce", t. I, str. 141, zaznacza, 偶e "nie by艂o prawie oficera w wojsku naszem... kt贸ryby do niej nie przyst膮pi艂"... W kr贸tkim czasie do wolnomularstwa polskiego nale偶a艂y najwybitniejsze osobisto艣ci na polu wojskowo艣ci, polityki i nauki. Da艂o si臋 to odczu膰 w zmianie ustosunkowania si臋 ludno艣ci rdzennie polskiej do neofit贸w, kt贸rych liczba stale wzrasta艂a. Jak pisze S. Hirszhorn ("Historja 偶yd贸w w Polace", str. 111).. "Byli oni (neofici) dobrze widziani w spo艂ecze艅stwie polskiem, kt贸re przyjmowa艂o ich wtedy ze wzgl臋dami wprost nadzwyczajnemi. Do艣膰 przypomnie膰 c贸rki s艂ynnej Judyty Jakubowicz, kt贸re po przyj臋ciu chrze艣cija艅stwa spowinowaci艂y si臋 przez zam膮偶p贸j艣cie z arystokracj膮 polsk膮. Przyk艂ad贸w takich mo偶naby by艂o przytoczy膰 mn贸stwo"... Wzmocnieni 艣wie偶emi zast臋pami nowochrzcze艅c贸w, rekrutuj膮cych si臋 przewa偶nie z zamo偶nych 偶yd贸w niemieckich, kt贸rzy przybyli do Warszawy razem z urz臋dnikami pruskimi, franki艣ci zdobywali coraz wi臋ksze wp艂ywy w kraju, kt贸remu dostarczyli w trzeciem pokoleniu licznych prawnik贸w, uczonych i artyst贸w. Na kierowniczych stanowiskach w wolnomularstwie polskiem widzimy: Szymanowskich, Krysi艅skich, Majewskich, Krzy偶anowskich, Lewi艅skich, Piotrowskich, nie licz膮c mn贸stwa szeregowych cz艂onk贸w l贸偶, pochodzenia frankistowskiego. Dzi臋ki nim znale藕li si臋 te偶 w masonerji polskiej przedstawiciele 偶yd贸w niechrzczonych, jak oto: Glucksberg, Kronenberg, Eisenbaum i inni. Ok贸lnik lo偶y "Szko艂a Sokratesa" z 1820 r. g艂osi艂 bowiem zasad臋, 偶e "najpi臋kniejszym wolnomularskiego stowarzyszenia przymiotem jest po艂膮czenie ludzi r贸偶nych narod贸w i j臋zyk贸w w jedn膮 spo艂eczno艣膰, ogniwem wsp贸lnej braterskiej mi艂o艣ci spojon膮". Podczas Kr贸lestwa Kongresowego wp艂ywy frankist贸w stale wzrasta艂y. Niedarmo zaznaczaj膮 autorzy zbiorowego wydawnictwa p. t. "呕ydzi w Polsce Odrodzonej" str. 456, 偶e "poniewa偶 zwolennik贸w Franka, kt贸rzy przyj臋li chrzest, liczono na 24.000, wi臋c nic dziwnego, 偶e ich potomkowie wywierali decyduj膮cy wp艂yw na opinj臋 kraju". Szeroko rozga艂臋zione wolnomularstwo w Kr贸lestwie Kongresowem, kt贸rego cz艂onk贸w liczono na tysi膮ce, u艂atwia艂o wychrztom coraz wi臋ksz膮 penetracj臋 spo艂ecze艅stwa polskiego. Gromadzili si臋 w lo偶ach ludzie, - jak powiada Karol Kaczkowski, genera艂 sztab-lekarz wojsk polskich - kt贸rych pierwszym celem by艂a walka z przes膮dami i urojeniami spo艂ecznemi. Papizm, tyranja, arystokracja, fanatyzm i zabobonno艣膰 - oto wrogowie, kt贸rych pokazywano braciom i przeciw kt贸rym wypowiedziano wojn臋 dla uszcz臋艣liwienia ludzko艣ci. Has艂a te nie przeszkadza艂y jednak nale偶eniu do lo偶y "Przes膮d Zwyci臋偶ony" ks. Benedyktowi Majewskiemu, kapelanowi wojskowemu, a Micha艂owi Szymanowskiemu, kawalerowi Malta艅skiemu, kandydowa膰 nawet na urz膮d W. Wschodu Narodowego. Staj膮c w szeregach g艂osicieli najskrajniejazych hase艂 spo艂ecznych, starali si臋 franki艣ci podtrzymywa膰 i popiera膰 nieporozumienia mi臋dzy chrze艣cijanami w masonerji. Ta metoda pobudzi艂a genera艂a Franciszka Krysi艅skiego, audytora generalnego, szefa wydzia艂u komisji wojny, b臋d膮cego syndykiem 偶yd贸w chrzczonych, do zbuntowania lo偶y "Jedno艣膰 S艂owia艅ska" przeciwko w艂adzom wolnomularstwa legalnego. Wprowadzaj膮c roz艂am do maaonerji polskiej, pozostawa艂 Krysi艅ski w 艣cis艂ym zwi膮zku z Berlinem, kt贸ry za po艣rednictwem konsula Szmidta nawi膮za艂 kontakt z 偶ydostwem warszawskiem. Drugi wybitny mason pochodzenia frankistowskiego, Lewi艅ski, senator, cz艂onek komisji prawodawczej, pe艂ni膮cy funkcj臋 ministra sprawiedliwo艣ci za w. ks. Konstantego, nale偶a艂 w贸wczas do wiernych s艂ug moskiewskich. Nic wi臋c dziwnego, 偶e polska m艂odzie偶 uniwersytecka stara艂a si臋 trzyma膰 naog贸艂 zdaleka od wolnomularstwa. Poj臋艂a ona, jakie niebezpiecze艅stwo grozi艂o jej ze strony klub贸w tajemnych, tych demagogicznych zbor贸w, w kt贸rych tkwili prowokatorzy, b臋d膮cy na 偶o艂dzie wrogich pa艅stw. W tajnych organizacjach akademickich ("Bractwa bursz贸w polskich" i inne) wiedli rej: Majewscy, Wo艂owscy... i Henryk Mackrott, kt贸ry g艂osi艂 艣mier膰 tyranom, mason, najwybitniejszy agent tajnej policji, gdzie "pracowali" Mackrott-ojciec (mason najwy偶szego stopnia), Hieronim Szymanowski, Pa藕dzierska, Joel Birnbaum, Ludwik Grunberg i inni. Wszystkie najpoufniejsze czynno艣ci akademickie by艂y 艣ledzone gorliwie przez akademika Mackrotta i w regularnych, szczeg贸艂owych jego raportach szpiegowskich od sierpnia 1819 roku donoszone w. ks. Konstantemu. Szpiegowa艂 on pozatem zwi膮zek kosynier贸w, gdzie zast臋pc膮 naczelnika prowincji pozna艅skiej by艂 J贸zef Krzy偶anowski z Pakos艂awia, o kt贸rym S.Askenazy pisze ("艁ukasi艅ski", t. II, 35), 偶e "by艂 to cz艂owiek nieszczeg贸lny, g艂o艣ny z nieludzkiego ze swymi w艂o艣cianami obchodzenia si臋". Jednym z najbardziej radykalnych 贸wczesnych zwi膮zk贸w tajnych by艂 zakon Templariusz贸w. Cech膮 charakterystyczn膮 wszystkich ryt贸w templarjuszowskich jest zemsta na kr贸lu Filipie Pi臋knym i papie偶u Klemensie V za spalenie Jak贸ba de Molay na stosie. Poniewa偶 wspomniani kr贸l i papie偶 dawno ju偶 zmarli, postacie ich uwa偶a膰 nale偶y za symboliczne. Celem wi臋c tych ryt贸w jest walka przeciwko monarchji i Ko艣cio艂owi. Kapitan Franciszek Majewski, o kt贸rym pisze Askenazy ("艁ukasi艅ski", t. II, 89), 偶e "by艂 osobisto艣ci膮 ciemn膮, pospolitym aferzyst膮 zwi膮zkowym, uzdolnionym do zburzenia i wyzyskania 艂atwowiernych Wo艂yniak贸w i Podolak贸w", zosta艂 upowa偶niony do za艂o偶enia nowej lo偶y przez kapitu艂臋 Edynbursk膮, z kt贸rej cz艂onkami, zdaniem Ma艂achowskiego-艁empickiego, zapozna艂 si臋 podczas pobytu swego w Anglji. Nowoza艂o偶ona lo偶a dzia艂a艂a usilnie a偶 do wybuchu powstania listopadowego w Kijowie i Berdyczowie. Wielkorz膮dc膮 jej obrany zosta艂 Majewski. Wielu Templariusz贸w by艂o r贸wnocze艣nie cz艂onkami Tow. Patriotycznego. Do ich liczby nale偶a艂 podpu艂kownik Seweryn Krzy偶anowski (zaufany 艁ukasi艅sklego), "d藕wigaj膮cy z natury pewne braki duchowe, obni偶aj膮ce jego warto艣膰" (S.Askenazy, "艁ukasi艅ski", t. II, str. 71). Denuncjowa艂 te偶 Polak贸w przed w. ks. Konstantym konsul pruski w Warszawie, Szmidt, 偶yd z pochodzenia. Posiada艂 on tajn膮 policj臋, w kt贸rej odgrywa艂 wa偶n膮 rol臋 m艂ody bankier, Aleksander Laski, pasierb i wsp贸lnik najwi臋kszego w贸wczas potentata finansowego w stolicy, Samuela Fraenkla. Ot贸偶 贸w Szmidt, o kt贸rego niskim poziomie moralnym 艣wiadczy fakt wykorzystania uwi臋zienia jego znajomego Grzyma艂y (cz艂onka Tow. Patrj.) celem uwiedzenia jego 偶ony, zmierza艂 systematycznie do zatrucia stosunk贸w polsko-rosyjskich. Wiedziano bowiem dobrze w Berlinie, 偶e car Aleksander, pomimo ca艂ej umiej臋tno艣ci panowania nad sob膮, niezawsze potrafi艂 ukrywa膰 si臋 z g艂臋bok膮 do Prus niech臋ci膮, za艣 wybuchowy w. ks. Konstanty -聽 nie kr臋puj膮cy si臋 ze sw膮 odraz膮 do Katarzyny i jej rozbiorowej z Fryderykiem sp贸艂ki, dawa艂 uj艣cie swym antypatjom pruskim w spos贸b r贸wnie cz臋sty, jak dobitny. Troska wi臋c o zapobiegni臋cie zawczasu gro藕bie utraty Pozna艅skiego znajdowa艂a wyraz w 贸wczesnej dzia艂alno艣ci pruskiego konsula, wsp贸艂pracuj膮cego z Nowosilcowem i os艂awionym Joelem-Moj偶eszem Birnbaumem, kt贸rzy denuncjowali przed berli艅skim rz膮dem polsk膮 m艂odzie偶, studjuj膮c膮 na wszechnicach niemieckich. Pozostawa艂 pozatem Szmidt, jako sekretarz do jez. niemieckiego "Wielkiego Warsztatu" przy "Wielkim Wschodzie Narodowym", w bliskim kontakcie z lo偶ami stolicy. Nie obc膮 mu by艂a te偶 wielka niech臋膰, jak膮 偶ywili 偶ydzi do ludno艣ci polskiej w Kr贸lestwie, co u艂atwia艂o wywiadowcz膮 prac臋 neoficie Laskiemu (zaufanemu ministra spraw zagranicznych Bernstorffa w Berlinie), kt贸ry mia艂 do swej dyspozycji biuro, sk艂adaj膮ce si臋 pocz膮tkowo z sze艣ciu urz臋dnik贸w, potem znacznie wzmocnione.

(...)

PRZED POWSTANIEM STYCZNIOWEM

(...)

W tym samym czasie powsta艂y w kraju pod patronatem Ko艣cio艂a bractwa wstrzemi臋藕liwo艣ci od gor膮cych napoj贸w. Bractwa te rozszerzy艂y si臋 szybko w ca艂em Kr贸lestwie i na Litwie. W 1860 r. liczba cz艂onk贸w bractw wstrzemi臋藕liwo艣ci dosi臋ga艂a cyfry 600 tys. os贸b, przewa偶nie w艂o艣cian. W samej gubernji Wile艅skiej liczba wypitych wiader w贸dki z 900.000 zmala艂a do 550.000. 呕ydowscy w艂a艣ciciele szynk贸w, dotkni臋ci w najdra偶liwsze miejsce, bo uderzeni po kieszeni, zacz臋li szerzy膰 wiadomo艣ci, 偶e ksi臋偶a, zak艂adaj膮c bractwa, prowadz膮 dzia艂alno艣膰 polityczn膮 i szkodz膮 interesom pa艅stwowym. Znale藕li si臋 i tacy, kt贸rzy pisali do wy偶szych w艂adz rosyjskich denuncjacje, 偶e bractwa maj膮 cele polityczne i mog膮 sta膰 si臋 w niedalekiej przysz艂o艣ci pot臋偶n膮 i arcyniebezpieczn膮 broni膮 w r臋kach duchowie艅stwa katolickiego. Wskutek tego Rosjanie zacz臋li zabrania膰 zak艂adania bractw. Duchowie艅stwo jednak nie kapitulowa艂o i dalej propagowa艂o abstynencj臋. Powiadomiona o tem przez 偶yd贸w policja rosyjska kara艂a dotkliwie inicjator贸w. Wywo艂a艂o to wrzenie w艣r贸d ludu polskiego, kt贸rego nastroje stawa艂y si臋 coraz bardziej wrogie wzgl臋dem 偶ydostwa. Wyra藕nie o tem pisze Agaton Giller ("Historja powstania narodu polskiego", t. II, str. 199), 偶e "wa艣艅, jaka w Kr贸lestwie mi臋dzy Polakami i 偶ydami przed 1861 r. wybuch艂a, dosz艂a do stopnia, od kt贸rego do bijatyk i kamienowa艅 niewielkie przej艣cie". Trzeba wi臋c by艂o ratowa膰 sytuacj臋. W ko艂ach wp艂ywowego 偶ydostwa warszawskiego zdecydowano si臋 na wydawanie codziennego pisma politycznego. Kronenberg, kt贸rego Miko艂aj Berg ("Zapiski o powstaniu polskiem 1863 l 1864: r.", t. I, str. 80) nazywa "贸wczesnym wodzem i kierownikiem ca艂ego ruchu 偶ydowskiego w kraju", postara艂 si臋 o pozwolenie w艂adz petersburskich na wydawnictwo odpowiedniego organu. Nabyto za 250 tys. z艂p. "Gazet臋 Codzienn膮", kt贸ra zacz臋艂a wkr贸tce wychodzi膰 jako "Gazeta Polaka". W sk艂ad wsp贸艂pracownik贸w nowowychodz膮cego pisma, kt贸rem kierowa艂 taktycznie Kronenberg, wesz艂o wielu wp艂ywowych neofit贸w, jako to: Ludwik Wo艂owski, Szymanowski, Ch臋ci艅ski, Leon Kapli艅ski i inni. G艂贸wnem zadaniem "Gaz. Pol." by艂o rozpowszechnienie w kraju nowego pogl膮du na kwesti臋 偶ydowsk膮. Za jej po艣rednictwem kierownicze sfery 偶ydostwa polskiego stara艂y, si臋 wytwarza膰 u og贸艂u polskiego przekonanie, 偶e najlepszem, najkorzystniejszem dla kraju b臋dzie zasymilowanie 偶yd贸w. W Warszawie by艂o w贸wczas mn贸stwo 偶yd贸w chrzczonych i niech rz臋偶onych, kt贸rzy ten program propagowali i kt贸rego bronili. Na ich czele stali: Leopold Kronenberg, Matjas i Szymon Rozenowie, rodzina Epstein贸w, Natansonowie, Leowie, spokrewnieni z nimi Estreicherowie, Frenkel, Lascy, Wertheim, Rotwand, Flatau i mn贸stwo innych, mniej g艂o艣nych i mniej znanych, ale trzymaj膮cych si臋 solidarnie i popieraj膮cych wszelkiemi 艣rodkami i sposobami program asymilacji. Z nimi 艂膮czy艂o si臋 wiele tysi臋cy pozornych chrze艣cijan, przed stu laty nawr贸conych, wp艂ywowych i maj臋tnych, kt贸rych liczba zwi臋kszy艂a si臋 znowu mi臋dzy 1840 - 1856 r. o kilkaset os贸b dzi臋ki pracy angielskich misjonarzy, dzia艂aj膮cych w Warszawie. Gorliwymi or臋downikami idei asymilacyjnej byli te偶 rasowi miesza艅cy. Podobnych osobnik贸w, nosz膮cych cz臋sto polskie nazwiska, by艂o do艣膰 du偶o w Kr贸lestwie. 贸wczesna 艣rednia klasa stolicy r贸偶ni艂a si臋 bowiem bardzo pod wzgl臋dem rasowym od 艣redniej klasy dawnych czas贸w. Nie omieszkano te偶 zaopiekowa膰 si臋 m艂odzie偶膮 polsk膮. Nast臋puje masowe zawi膮zywanie si臋 rozmaitych k贸艂ek organizacyjnych w艣r贸d akademik贸w polskich na terenie Petersburga, Kijowa i Warszawy. Pocz膮tek powstawania tych k贸艂ek zbieg艂 si臋 dziwnie z dat膮 przyjazdu do Polski (1860 r.) jednego z sekretarzy Jak贸ba Cremieux, krz膮taj膮cego si臋 w贸wczas ko艂o zorganizowania "Alliance Israelite Universelle". Tym wys艂annikiem by艂 znany z pobytu Mickiewicza nad Bosforem, neofita Armand Levy redaktor " Constitutionnel" (g艂贸wnego organu liberalnego 偶ydostwa paryskiego), propaguj膮cego my艣l przewrotu spo艂ecznego w Rosji. Dzia艂alno艣膰 tych kom贸rek, z艂o偶onych przewa偶nie z ludzi dobranych zupe艂nie przypadkowo, w pierwszej swej fazie by艂a bardzo s艂aba. Trzeba wi臋c by艂o jaknajpr臋dzej d膮偶y膰 do jej wzmocnienia. Tej roli podj臋艂o si臋 paru m艂odych i wp艂ywowych dzia艂aczy neofickich, ciesz膮cych si臋 popularno艣ci膮 w艣r贸d student贸w i uczni贸w szk贸艂 艣rednich. Na plan pierwszy wysun膮艂 si臋 w艣r贸d nich Karol Majewski, sekretarz Leopolda Kronenberga. By艂 on osobisto艣ci膮 niezwykle wp艂ywow膮 w ko艂ach konspiracyjnych, bo偶yszczem ufaj膮cej mu bezgranicznie m艂odzie偶y. W 1860 roku Majewski posiada艂 najwi臋ksze wp艂ywy w艣r贸d student贸w聽 przewodniczy艂 tajnemu "komitetowi akademickiemu" i wszed艂 do zarz膮du konspiracyjnego "stowarzyszenia uczni贸w szko艂y sztuk pi臋knych i m艂odzie偶y miejskiej". Sekundowa艂 mu dzielnie Maksymilian Unszlicht, wchodz膮cy w sk艂ad komitetu akademickiego (sk艂adaj膮cego si臋 z trzech os贸b), dzia艂aj膮cego w艣r贸d akademik贸w i uczni贸w. Zosta艂 ponadto utworzony przez Majewskiego rodzaj komitetu ponadpartyjnego, (do kt贸rego wchodzi艂 r贸wnie偶 Edward Jurgens, syn 偶yd贸wki), kieruj膮cego wszystkiemi k贸艂kami i stowarzyszeniami m艂odzie偶y o charakterze politycznym, powstaj膮cemi w贸wczas w Warszawie. Przyst膮piono te偶 do pracy nad urobieniem starszego pokolenia. Powo艂ano mianowicie do 偶ycia w 1859 r. komitet, w kt贸rego sk艂ad weszli: Jurgens, zaufany jego Henryk Wohl, Natansonowie, neofita adwokat Andrzej Wolt, frankista in偶. Stanis艂aw Jarmund i inni. Sta艂 si臋 on z czasem zawi膮zkiem organizacji Czerwonych, pr膮cej do walki zbrojnej z Rosj膮. Niedarmo bowiem Leopold Kronenberg pisa艂 w li艣cie z dn. 18.1.1860 r., 偶e "sprawa 偶ydowska nie jest najpierwsz膮 i s膮 inne daleko wa偶niejsze". T膮 rzecz膮 wa偶niejsz膮 dla przyw贸dcy 偶ydostwa polskiego by艂o zapewne rzucenie "goj贸w" do beznadziejnej walki z zaborc膮. Przygotowaniem do tego mia艂y by膰 wielkie manifestacje, kt贸rych g艂贸wnymi re偶yserami byli mechesi, grupuj膮cy si臋 oko艂o Jurgensa i Majewskiego.

(...)

W kraju za艣 wrza艂o coraz wi臋cej. Organizacja Czerwonych par艂a do powstania, do kt贸rego wst臋pem mia艂y by膰 urz膮dzane manifestacje. Znaj膮c g艂臋bok膮 religijno艣膰 og贸艂u, starali si臋 Czerwoni nada膰 pocz膮tkowo manifestacjom charakter obchod贸w ko艣cielnych. Pierwszym takim obchodem by艂 pogrzeb genera艂owej Sowi艅skiej, wdowy po obro艅cy Woli w r. 1831. Wzi臋艂o w nim udzia艂 wiele tysi臋cy ludzi, pielgrzymuj膮c po pogrzebie na dawne sza艅ce Woli. Przy udziale tysi臋cznych t艂um贸w odby艂y si臋 te偶 manifestacyjne nabo偶e艅stwa w rocznic臋 wybuchu powstania listopadowego, bitwy grochowskiej i t. p. Urz膮dzane przez Czerwonych manifestacje oburzy艂y koterj臋 Kotzebue'go, kt贸ra widzia艂a w nich oznak臋 zbli偶aj膮cego si臋 powstania i domaga艂a si臋 surowych represyj. Powo艂ywa艂a si臋 ona na ostrze偶enia w艂adz pruskich, i偶 w Warszawie istnieje szeroko rozga艂臋ziony spisek polityczny i twierdzenie prasy niemieckiej (b臋d膮cej po wi臋kszej cz臋艣ci w艂asno艣ci膮 chrzczonych i niechrzczonych 偶yd贸w), utrzymuj膮cej jednog艂o艣nie, 偶e w calem Kr贸lestwie, na Litwie i Rusi rozwija si臋 bardzo silna agitacja polityczna. D艂ugo opiera艂 si臋 Gorczakow naleganiom Kotzebue'go, kt贸ry, chc膮c zmusi膰 namiestnika do energiczniejszej dzia艂alno艣ci, nie cofn膮艂 si臋 nawet przed rozpuszczeniem plotki, 偶e Polacy zamierzaj膮 wyr偶n膮膰 Moskali. Kamaryli wojskowej, podniecanej nieustannie przez gazety niemiecko-偶ydowskie, chodzi艂o bowiem o rozdra偶nienie jeszcze bardziej Polak贸w. Wielce pomocnymi byli im w tem wy偶si urz臋dnicy, pochodzenia 偶ydowskiego, jak to: znienawidzony przez ludno艣膰 polsk膮, szef tajnej policji warszawskiej Felkner, gubernator grodzie艅ski Szpeyer, 艂apownik, daj膮cy si臋 srodze we znaki Polakom i inni. Liczni agitatorzy, kt贸rych programem by艂o przygotowanie powstania, szli na r臋k臋 klice Kotzebue'go, domagaj膮cej si臋 przywr贸cenia rz膮d贸w wojskowych. Starali si臋 oni o wywo艂ywanie sta艂ych awantur ulicznych, o obra偶anie oficer贸w rosyjskich w miejscach publicznych i t. p.; ludzie powa偶niejsi pragn臋li zapobiec tym ekscesom. Winowajcy na艣miewali si臋 jednak z nich g艂o艣no, a dra偶nienie poszczeg贸lnych Moskali nie ustawa艂o. Pierwsze krwawe ofiary pad艂y na ulicach stolicy w lutym 1861 r. Gorczakow, obserwuj膮cy w towarzystwie Enocha, kt贸ry nie odst臋powa艂 namiestnika w tych burzliwych czasach nawet na chwil臋, z okien Zamku przebieg manifestacji, da艂 rozkaz wojskom rozp臋dzenia t艂um贸w. Manifestacja zako艅czy艂a si臋 salwami wojsk rosyjskich; od ku艂 poleg艂o pi臋ciu Polak贸w. W Warszawie nast膮pi艂o nieopisane wzburzenie; rzemie艣lnicy kl臋kali na ulicach i g艂o艣no przysi臋gali zemst臋. Napr臋偶on膮 sytuacj臋 pogorszy艂 fakt rozwi膮zania wkr贸tce potem Towarzystwa Rolniczego. Wykorzystali to dla przygotowania nowej manifestacji Czerwoni, najzajadlejsi wrogowie 偶ywio艂贸w, grupuj膮cych si臋 ko艂o Andrzeja Zamoyskiego. W wielkiej manifestacji kwietniowej wzi臋li liczny udzia艂 偶ydzi. Skupieni na ul.Marjensztadt zachowywali si臋 oni specjalnie ha艂a艣liwie, prowokuj膮c wojsko rosyjskie. Dwustu zabitych i czterystu rannych zaleg艂o ulice Warszawy. Co si臋 tyczy narodowo艣ci poleg艂ych, to autor (Z. L. S.) dzie艂a p. t. "Historja dw贸ch lat 1861-1862", (t. II, str. 344) wymienia zaledwie trzy nazwiska 偶ydowskie. Pozostali byli to Polacy, synowie ludu staromiejskiego. Potoki przelanej krwi nietylko nie zala艂y 偶arz膮cego si臋 ogniska wulkanu, ale podsyci艂y je niejako i wzmocni艂y. C贸偶 bowiem znaczy艂o dla Karola Majewskiego, Jurgensa, Jarmunda i innych neofit贸w, faktycznych kierownik贸w krwawej manifestacji, nie pokazuj膮cych si臋 zreszt膮 w艣r贸d demonstruj膮cych t艂um贸w, par臋set trup贸w polskich? Cel g艂贸wny t. j. podniecenie i ch臋膰 zemsty w magach zosta艂 osi膮gni臋ty. W par臋 tygodni potem ca艂a niemal Warszawa zosta艂a pokryta sieci膮 organizacji, maj膮cej ju偶 wyra藕ny charakter spisku. Wi臋kszo艣膰 k贸艂 tej konspiracji sk艂ada艂a si臋 z gor膮cych zapale艅c贸w, rekrutuj膮cych si臋 z m艂odzie偶y r贸偶nych warstw spo艂ecznych, gotowych cho膰by nazajutrz rzuci膰 si臋 na Moskali. Starano si臋 oddzia艂ywa膰 na prowincj臋. Z ch艂opem si臋 nie wiod艂o, ale mieszka艅cy r贸偶nych miasteczek Kr贸lestwa masowo garn臋li si臋 do tworzonych k贸艂. Stosunkowo 艂atwo uda艂o si臋 "mechesom" spopularyzowanie idei walki zbrojnej z Rosj膮 w艣r贸d przedstawicieli zamo偶nych sfer polskich. Dzi臋ki staraniom Jurgensa powsta艂a na gruzach Towarzystwa Rolniczego organizacja nowa, nawp贸艂 tajna, kt贸r膮 dla jej umiarkowania przezwano "Bia艂膮". Na czo艂o Bia艂ych wysun臋li si臋 w kr贸tkim czasie: Leopold Kronenberg, kt贸rego podejrzewano, nie bez podstaw zreszt膮, i偶 on to g艂贸wnie przyczyni艂 si臋 do rozwi膮zania Tow. Roln., Karol Majewski, Jurgens, Aleksander Kurtz, wielki przyjaciel Enocha i W艂adys艂aw Zamoyski. Dzi臋ki zaagitowaniu przez Karola Majewskiego dwu zapalonych ziemian: Ko艂aczkowskiego i Siemie艅skiego, do nowoza艂o偶onej organizacji przyst膮pi艂a m艂odsza generacja ziemia艅stwa, zdezorientowana po skasowaniu Tow. Roln. i id膮ca od tej pory na pasku nienawidz膮cych jej "meches贸w". Mieli te偶 powodzenie Biali w艣r贸d bogatego mieszcza艅stwa warszawskiego, przewa偶nie pochodzenia 偶ydowskiego. Przyw贸dcy Bia艂ych nawi膮zali 艣cis艂y kontakt z t. zw. "Biurem Polskiem", kt贸re, powstawszy w 1860 r., mie艣ci艂o si臋 w "Hotelu Lambert". Nale偶eli do niego m. in. Ludwik Wo艂owski, Leon Kapli艅ski i Juljan Klaczko. Zaabsorbowawszy uwag臋 spo艂ecze艅stwa, grupuj膮cego si臋 w poszczeg贸lnych organizacjach, przygotowaniami do zbrojnej walki z zaborc膮, przyst膮pili przyw贸dcy neoficcy do dalszej "pracy". D膮偶yli oni do jaknajwi臋kszego sk艂贸cenia najpowa偶niejszych ugrupowa艅 politycznych w kraju, t. j. Czerwonych i Bia艂ych. Dokona膰 mia艂 tego Karol Majewski, stanowi膮cy niejako ogniwo mi臋dzy Czerwonymi i Bia艂ymi, do sp贸艂ki z Leopoldom Kronenbergiem, O kt贸rym Z. L. S. pisze ("Historja dw贸ch lat 1861 -1862", t III, str. 299), 偶e "we wszystkich partjach mia艂 swoich ludzi". Na zebraniu przyw贸dc贸w Bia艂ych, Kronenberg, w kt贸rego mieszkaniu odbywa艂o si臋 posiedzenie, zg艂osi艂 wniosek, a偶eby wyda膰 w r臋ce Wielopolskiego g艂贸wnych dzia艂aczy Czerwonych. W ten spos贸b miano dopom贸c margrabiemu do pacyfikacji kraju. Po d艂u偶szej dyskusji projekt Kronenberga, gor膮co poparty przez Jurgensa, zosta艂 przyj臋ty. Mia艂 to uczyni膰 Karol Majewaki, orjentuj膮cy si臋 najlepiej co do sk艂adu osobowego kierownik贸w Czerwonych. W pa艂acu Bruhlowskim, gdzie rezydowa艂 Wielopolski jako naczelnik rz膮du cywilnego, toczy艂y si臋 rozmowy mi臋dzy Majewskim a margrabi膮 w obecno艣ci Kronenberga. Pertraktacyj powy偶szych nie doprowadzono do skutku. Dosz艂y one jednak do uszu bacznych na wszystko Czerwonych. Przyczyni艂 si臋 do tego g艂贸wnie Majewski, kt贸ry informowa艂 ich stale o poczynaniach Bia艂ych. Zawrza艂a s艂usznym gniewem bra膰 szeregowa Czerwonych, nie orientuj膮ca si臋 w prowokatorskich" poczynaniach "meches贸w", d膮偶膮cych do rozbicia spo艂ecze艅stwa polskiego. Od tej pory uwa偶a艂a ona Bia艂ych za wrog贸w bardziej niebezpiecznych, ni偶 Moskale i Niemcy. Do opanowania, pozostawa艂a jeszcze masa ch艂opska, niech臋tnie naog贸艂 nastrojona wzgl臋dem 偶ydostwa. Zdaniem przyw贸dc贸w neofickich, trzeba by艂o zwr贸ci膰 uwag臋 wie艣niak贸w w inn膮 stron臋. Bardzo ciekawy w tym wzgl臋dzie jest przegl膮d Karola Majewskiego, wypowiedziany na jednem z zebra艅 przysz艂ych kierownik贸w powstania, 偶e "niech na Bia艂orusi lub gdziekolwiekb膮d藕 ch艂opi zar偶n膮 z pi臋ciu szlachcic贸w, a wtedy kwestja ta sama si臋 rozwi膮偶e pr臋dko i stanowczo" (Z. L. S. "Historja dw贸ch lat 1861-1862", t. III, str. 482).

(...)

Szczucie ch艂op贸w na szlacht臋 spowodowa艂o og艂oszenie odezwy przez duchowie艅stwo p艂ockie, dzi臋ki kt贸remu rozwin臋艂y si臋 w swoim czasie najwi臋cej bractwa wstrzemi臋藕liwo艣ci. Czcigodni kap艂ani ostrzegali lud polski, by nie wierzy艂 podszeptom nieprzyjaci贸艂 kraju, staraj膮cych si臋 przez rozdwojenie rzuci膰 ko艣膰 niezgody. Obywatelskie stanowisko przedstawicieli duchowie艅stwa katolickiego nie mog艂o spodoba膰 si臋 neofickim przyw贸dcom Czerwonych. Dopuszczono si臋 wi臋c za namow膮 agitator贸w Czerwonych gwa艂t贸w fizycznych w stosunku do poszczeg贸lnych kap艂an贸w. Tak w 艁臋czycy zosta艂 obrzucony kamieniami przez t艂um, z艂o偶ony przewa偶nie z 偶yd贸w, biskup kujawsko-kaliski Marszewski, jad膮cy przez miasto karet膮. Z i艣cie semick膮 zajad艂o艣ci膮 zacz臋li te偶 zwalcza膰 chrzczeni i niechrzczeni 偶ydzi arcybiskupa Feli艅skiego. Dawny powstaniec z pod Mi艂os艂awia, pokiereszowany w walkach z Prusakami, nie da艂 zastraszy膰 si臋 Karolowi Majewskiemu, kt贸ry zjawi艂 si臋 u niego na czele delegacji Czerwonych. G艂o艣nem echem odbi艂a si臋 w kraju i zagranic膮 odpowied藕, kt贸r膮 da艂 arcypasterz aroganckiemu "mechesowi", komunikuj膮cemu, 偶e w organizacji Czerwonych wiele powa偶nych stanowisk zajmuj膮 偶ydzi. Brzmia艂a ona jak nast臋puje: " 偶ydzi s膮 przez Boga nas艂ani do Polski, aby byli rynsztokiem, odprowadzaj膮cym w epoce gie艂dy, handlu i szwindl贸w wszystkie brudy, kt贸remi czyste, rycerskie i do innych cel贸w przeznaczone r臋ce polskie, kala膰 si臋 nie powinny" (Z. L. S. "Historja dw贸ch lat 1861- 1862", t. IV. str. 89). Od tej chwili rozpocz臋艂a si臋 nieub艂agana walka 偶ydostwa z arcybiskupem Feli艅skim. Nastawieni odpowiednio przyw贸dcy Czerwonych szkalowali publicznie arcypasterza. Puszczono wiadomo艣膰, 偶e ks. Feli艅ski "przez Moskw臋 i Rzym zasadzony jest pospo艂u, aby ruch polski wyda膰 carowi". Zwano go zdrajc膮, biskupem moskiewskim, por贸wnywano do Siemaszki. Zainteresowano osob膮 arcybiskupa pras臋 zagraniczn膮, kt贸ra nazywa艂a prekonizacj臋 ks. Feli艅skiego "weselem w piekle". Nie oszcz臋dzi艂a te偶 arcypasterza polska prasa zakordonowa, uzale偶niona od kapita艂u 偶ydowskiego.

ROK 1868

W TYM CZASIE, gdy Czerwoni ow艂adn臋li wszystkiemi niemal spr臋偶ynami 偶ycia narodowego, przygotowuj膮c si臋 intensywnie do powstania. Biali drzemali. W znacznym stopniu przyczynili si臋 do tego Leopold Kronenberg i Jurgens, delegaci na zjazd Bia艂ych, kt贸ry odby艂 si臋 w grudniu 1862 r. w Warszawie. Obraduj膮cemu w tak ci臋偶kiej dla kraju chwili zebraniu, kt贸remu przewodniczy艂 Kronenberg, nadali neofici raczej charakter rozpraw akademickich i szlacheckiej pogaw臋dki przy butelce wina. Zamiast przyst膮pi膰 w spos贸b stanowczy do rozwa偶enia wytworzonej przez poczynania Czerwonych sytuacji, postara艂 si臋 Jurgena wm贸wi膰 w uczestnik贸w zjazdu, 偶e nie przewiduje si臋 rych艂ego wybuchu powstania. Rozje偶d偶ali si臋 wi臋c delegaci w tem przekonaniu, 偶e chwila rozpocz臋cia walki z naje藕d藕c膮, w oczekiwaniu na lepsze przygotowanie i przyja藕niejsze okoliczno艣ci, jest do艣膰 daleka. Tymczasem Komitet Centralny (utworzony przez Czerwonych latem 1862 r.), kt贸rego programowem has艂em by艂a rewolucja spo艂eczna w Polsce, wszed艂 w uk艂ady z kierownikami rewolucjonist贸w rosyjskich; Hercenem i Bakuninem. Dochodzi艂y wprawdzie do Czerwonych wie艣ci, 偶e w radykalnych ko艂ach moskiewskich m贸wiono g艂o艣no, i偶 kwestja Rusi i Litwy pok艂贸ci ich z Polakami; nie zra偶a艂o to jednak cz艂onk贸w komitetu Centralnego, w kt贸rego sk艂ad, jak pisze Przyborowski ("Historia sze艣ciu miesi臋cy", str. 176), "wchodzili ludzie nikomu nieznani, gdzie艣 z ciemnych otch艂ani bytu narodowego wyrzuceni na wierzch w konwulsyjnych drganiach wulkanu powsta艅czego. Za艣lepieni nadziej膮 rozp臋tania rewolucji spo艂ecznej w Rosji, oni byli na przestrogi Seweryna El偶anowskiego, kt贸ry w przededniu powstania styczniowego pisa艂 w "Przegl膮dzie Rzeczy Polskich", 偶e "...gdyby przysz艂o w pa艅stwie rosyjskiem do stanowczego przewrotu, Polska znalaz艂aby si臋 w艣r贸d okropnego po偶aru... i mimowoli nawet musia艂aby si臋 chwyta膰 w艂asnych sposob贸w, by w艂asny dom wyratowa膰..."聽聽聽 Parcie neofickich przyw贸dc贸w Czerwonych do nawi膮zania 艣cis艂ego kontaktu z rewolucjonistami rosyjskimi przyczyni艂o si臋 walnie do zdekonspirowania plan贸w powsta艅czych Komitetu Centralnego. Wyra藕nie o tem pisze Lemke w swojej pracy p. t. "Dzie艂a Hercena"; twierdzi on, 偶e "rz膮d carski by艂 poinformowany o biegu najwa偶niejszych prac przygotowawczych Komitetu Centralnego Narodu Polskiego". Dzi臋ki raportom neofity Grzegorza Peretza, wsp贸艂pracownika pisma "Go艂os", kt贸ry przebywa艂 w najbli偶szem otoczeniu Hercena, wiedziano w Petersburgu, 偶e wybuch powstania przygotowywany jest na stycze艅 (Limanowski: "Hugo Ko艂艂膮taj", str. 648). Pisa艂 te偶 o tem Kraszewski, kt贸ry w szeregu swoich powie艣ci ("My i oni", "Akta m臋cze艅skie") zaznacza, 偶e powstanie styczniowe by艂o przewidziane przez Moskw臋. Ze Skierniewic wysz艂o has艂o natychmiastowego rozpocz臋cia walki zbrojnej. W tem mie艣cie bowiem na pocz膮tku stycznia 1863 r. zebrali si臋 komisarze wojew贸dzcy, w艣r贸d kt贸rych du偶膮 rol臋 odgrywa艂 J贸zef Piotrowski, cz艂onek rodziny, o kt贸rej Miko艂aj Berg pisa艂 ("Pami臋tniki o polskich spiskach i powstaniach 1831 - 1862", t. I, str. 184), 偶e "pochodzi z tych 偶yd贸w, kt贸rzy wraz z Frankiem dla osi膮gni臋cia rewnouprawnienia przyj臋li powierzchownie chrystjanizm i zmienili swe nazwiska na krajowe, zachowuj膮c zawsze w g艂臋bi duszy i w domu obyczaj 偶ydowski". Komisarze postanowili przes艂a膰 Komitetowi Centralnemu ultimatum, w kt贸rem za偶膮dali od niego og艂oszenia powstania, o艣wiadczaj膮c, i偶 w razie sprzeciwu naczelnej w艂adzy sami rozpoczn膮 ruch zbrojny. Wi臋kszo艣膰 Komitetu nie chcia艂a oprze膰 si臋 偶膮daniom malkontent贸w skierniewickich. Napr贸偶no poszczeg贸lni cz艂onkowie Komitetu, Jak A. Glller (z tego powodu zapewne niecierpiany przez L. Kronenberga, kt贸ry da艂 temu wyraz w swoim li艣cie z dn. 4.VI.1864) i inni protestowali przeciwko rozpocz臋ciu powstania, zarzucaj膮c mu wprost, te nie postara艂 si臋 nawet przygotowa膰 zawczasu w dostatecznej聽 ilo艣ci i jako艣ci 艣rodk贸w wojennych. W styczniu 1863 r. Komitet Centralny, z kt贸rego wyst膮pi艂 Giller (nie chc膮c bra膰 na siebie odpowiedzialno艣ci za kl臋sk臋 w razie og艂oszenia r贸wnoczesnego z brank膮 powstania) uzna艂 si臋 za Tymczasowy Rz膮d Narodowy i wezwa艂 m艂odzie偶 polsk膮 do broni. Od tej pory wydarzenia potoczy艂y si臋 znan膮 kolej膮. Ju偶 po kilku miesi膮cach walki przerzedzi艂y si臋 szybko zast臋py najdzielniejszych. Nietylko w dniach lipcowych, ale wcze艣niej jeszcze nie widzimy ju偶 owej m艂odzie偶y, pe艂nej entuzjazmu, kt贸ra spotyka艂a si臋 z sob膮 zar贸wno przy pracy organizacyjnej, jak i na polach walk. Dosi臋g艂y j膮 kule, bagnety lub stryczek wroga. Na arenie wypadk贸w pozostawali krzykacze, 艣lepi czciciele rewolucji francuskiej, kt贸rym zdawa艂o si臋, 偶e Polska powstanie w贸wczas, gdy na polski grunt przeflancuje si臋 has艂a i sposoby dzia艂ania Francuz贸w z ko艅ca XVIII w. Na miejsce ofiarnej m艂odzie偶y polskiej, kt贸ra us艂a艂a szybko trupami swemi kraj ojczysty, pojawi艂o si臋 w organizacji powsta艅czej mn贸stwo ma艂ych Marat贸w, Robespierre'贸w, Fouquier - Tainville'贸w, Saint-Just贸w, na艣laduj膮cych niezr臋cznie swe prototypy i drapuj膮cych si臋 w ich krwawe 艂achmany. Wysun臋li si臋 te偶 szybko w sk艂ad kierowniczych element贸w powstania chrzczeni i niechrzczeni 偶ydzi. Nie nara偶aj膮c si臋 naog贸艂 na niebezpiecze艅stwa walki frontowej, obsadzili oni za to wiele powa偶nych stanowisk a偶 do stopni dyrektor贸w wydzia艂贸w w艂膮cznie, na kt贸rych byli bardzo czynni. Dzia艂ali tam: Karol Majewski, stoj膮cy przez pewien czas na czele Rz膮du Narodowego, J贸zef Piotrowski聽 cz艂onek Rz膮du, utworzonego we wrze艣niu 1863 r., Aleksander Paw艂owski, wchodz膮cy do Trybuna艂u Rewol., J贸zef Kwiatkowski, naczelnik Warszawy (zajmuj膮cy si臋 p贸藕niej sprowadzaniem broni dla formacji galicyjskiej), Franciszek Or艂owski, dow贸dca jednego z oddzia艂贸w 藕andarmerji w stolicy, W艂adys艂aw Majewski (brat Karola), komisarz woj. kaliskiego, Stanis艂aw Rudnicki, znany pod nazw膮 Sawa, zaliczony przez M. Dubieckiego ("Romuald Traugutt", str. 218) do wsp贸艂pracownik贸w komisji inkwizycyjnej rosyjskiej, Adam Majewski, bracia Niemirowscy, Bronis艂aw Wo艂owski, Kapli艅scy, Henryk Wohl, Artur Goldman i inni. Nic wi臋c dziwnego, 偶e niezgoda zapanowa艂a w powsta艅czych szeregach polskich. Do zgody bowiem nie m贸g艂 dopu艣ci膰 element neoficki, wciskaj膮cy si臋 do organizacji. W tym czasie, gdy m艂odzie偶 polska przelewa艂a krew w beznadziejnej walce z przemo偶nym wrogiem, przyw贸dcy Czerwonych rozpocz臋li ostr膮 walk臋 z Bia艂ymi, kt贸ra, przyczyniwszy si臋 w Kr贸lestwie do dwukrotnych przewrot贸w w Rz膮dzie, rozegra艂a si臋 i w innych cz臋艣ciach porozbiorowych Rzeczypospolitej. Ju偶 w maju 1863 r. uwydatniaj膮ca si臋 w Rz膮dzie Narodowym przewaga Bia艂ych doprowadzi艂a ze strony Czerwonych do zamachu stanu, do kt贸rego walnie dopom贸g艂 naczelnik stra偶y bezpiecze艅stwa Landowski, prawdopodobnie pochodzenia 偶ydowskiego. Rz膮d Narodowy zosta艂 rozp臋dzony, a bardziej oporni jego cz艂onkowie - uwi臋zieni. Has艂o przewrotu wysz艂o z Krakowa, gdzie licznie zgromadzeni, skrajnie radykalni nikczemnicy wymieniali publicznie nazwiska cz艂onk贸w Rz膮du, z intencj膮, a偶eby one dosz艂y do moskiewskich uszu. Nie mog膮c doczeka膰 si臋 chwili, gdy uda im si臋 uj膮膰 ster powstania, wys艂ali oni na wiosn臋 1863 r. morderc贸w dla zabicia dwu najdo艣wiadcze艅szych cz艂onk贸w Rz膮du. Zamiar, pomimo ich woli, nie przyszed艂 do skutku. W贸wczas spiskowcy postanowili w Zielone 艢wi臋ta wymordowa膰 wszystkich cz艂onk贸w Rz膮du. I to si臋 nie uda艂o. W kilka dni potem chcieli napa艣膰 na sal臋 posiedze艅 w chwili, gdy obradowali tam cz艂onkowie Rz膮du z przedstawicielami opozycji. Mieli oni zamiar zasztyletowa膰 cz艂onk贸w w艂adzy. Przeszkodzono im jednak. Wichrzenia neofit贸w nie wr贸偶y艂y d艂ugiego 偶ywota nowopowsta艂emu Rz膮dowi. W kr贸tkim czasie upad艂 on, ust臋puj膮c miejsca nowemu, na kt贸rego czele stan膮艂 Karol Majewski. Do pa藕dziernika stolica by艂a 艣wiadkiem parokrotnej zmiany Rz膮du. Jeszcze raz Czerwoni doszli drog膮 zamachu do w艂adzy. Pos艂uguj膮c si臋 terrorem zniech臋cili oni do siebie niemal wszystkich. W kr贸tkim te偶 czasie doszed艂 do g艂osu Romuald Traugutt, kt贸rego nam贸wi艂 do obj臋cia w艂adzy Czartoryski, przedstawiwszy mu, 偶e istnienie terrorystycznego rz膮du zniech臋ca mocarstwa Zachodu. Bohaterski dyktator nie by艂 te偶 wolny od "czu艂ej opieki" wichrzycieli neofickich. Ma艂o by艂o im tego, 偶e mieli Epsteina w najbli偶szem otoczeniu tego m臋czennika sprawy narodowej. Widocznie nie nazbyt uleg艂ym okaza艂 si臋 im dyktator Traugutt. To te偶 przy ko艅cu 1863 r. utworzony zosta艂 przez szumowiny radykalne t. zw. Komitet Rewolucyjny (kt贸rego przewodnicz膮cym zosta艂 Bronis艂aw Brzezi艅ski) dla przeciwdzia艂ania zarz膮dzeniom Traugutta. Co si臋 tyczy wra偶enia, jakie wybuch powstania styczniowego wywo艂a艂 na zachodzie Europy, by艂o ono raczej niewielkie. Rozpocz臋cie walki zbrojnej z naje藕d藕c膮 w Kr贸lestwie przesz艂o niemal niepostrze偶enie w艣r贸d spo艂ecze艅stw i rz膮d贸w Zachodu. Jan Czy艅ski, Lubliner, Wo艂owscy, Klaczko i inni zbyt ma艂o czasu mieli na poinformowanie prasy zagranicznej (b臋d膮cej przewa偶nie w艂asno艣ci膮 ludzi bliskich im pochodzeniem) o celach beznadziejnej walki, jak膮 toczy艂 nar贸d polski z Moskalami. Jako za艂o偶yciele "L'alliance polonaise de toutes les croyances religieuses", stowarzyszenia, maj膮cego na celu pojednanie wszystkich wyzna艅 religijnych na polskiej ziemi, zwr贸cili oni ca艂膮 swoj膮 energj臋 w tym kierunku. W Anglji wyra偶ano si臋 o powstaniu jako o ruchu, skazanym zg贸ry na niepowodzenie. R贸wnie偶 w Wiedniu nie doceniano donios艂o艣ci rozpoczynaj膮cych si臋 wydarze艅. We Francji, gdzie urz臋dowa i p贸艂urz臋dowa prasa ju偶 przedtem rzuca艂a gromy na Polak贸w z powodu zamachu Jaroszy艅skiego na W. ks. Konstantego, potraktowano powstanie jako ruchawk臋 w stylu Mazziniego. W szeregu pa艅stewek niemieckich sprawa konfliktu polsko-rosyjskiego zaciekawi艂a dopiero z chwil膮 zawarcia konwencji Prus z rz膮dem carskim. Wyst膮pienia nielicznych dziennik贸w na Zachodzie w obronie Polski spotyka艂y si臋 raczej z oboj臋tno艣ci膮 wi臋kszo艣ci prasy. Niekt贸re z nich nawet pi臋tnowa艂y rzekome okrucie艅stwa powsta艅c贸w. Jedynie w Prusiech przyj臋to wybuch powstania jako wypadek pierwszorz臋dnego znaczenia. Ju偶 mianowanie W. ks. Konstantego namiestnikiem Kr贸lestwa wywo艂a艂o siln膮 reakcj臋 w Berlinie. "Jest to wiadomo艣膰 bardzo powa偶na - wypadek wielkiej, europejskiej donios艂o艣ci" - pisa艂 publicysta Teodor Bernhardi. Zdaniem prasy pruskiej, b臋d膮cej w wi臋kszo艣ci w r臋ku potomk贸w o艣wieconych 偶yd贸w niemieckich, kt贸rzy w r. 1819 - 1823 przyjmowali tysi膮cami wiar臋 chrze艣cija艅sk膮, celem Konstantego by艂a korona kr贸lewska. Tak pogodzona z Rosj膮 Polska zmierza艂aby do .odzyskania Pozna艅skiego i Pomorza. Nast膮pi艂aby likwidacja partji Czerwonych, a kraj w oparciu o 偶ywio艂y umiarkowane przekszta艂ci艂by si臋 w secundo-genitur臋 rosyjsk膮. Rz膮d pruski wi臋c, zdaniem dziennikarzy 偶ydowsko-niemieckich, nie m贸g艂 zaj膮膰 pozycji biernego 艣wiadka. Wzruszaj膮ca zgoda zapanowa艂a te偶 mi臋dzy neofickimi przyw贸dcami Czerwonych i pras膮 prusk膮, co do obrzydzenia w. ks. Konstantemu pobytu w Warszawie. Lepiej im widocznie dogadza艂 na zamku kr贸lewskim Niemiec, Teodor hr. Berg, niecierpi膮cy Rosji i nazywaj膮cy j膮 Chinami (M. Berg: "Zapiski o powstaniu polskiem", t. III, str. 143). W艣r贸d najbli偶szych wsp贸艂pracownik贸w tego satrapy, b臋d膮cego na 偶o艂dzie bankier贸w 偶ydowskich (Berg: "Zapiski..." t. III, str. 424 - 428), wida膰 by艂o Niemc贸w: Wahla i Brunninga oraz 偶yda Goldmana. To te偶 nic dziwnego, 偶e mia艂 tego dosy膰 nawet Kraszewski, redaktor kronenbergowskiej "Gazety Polskiej". W powie艣ci p. t. .呕yd" pisa艂 on wyra藕nie o nadziejach przyw贸dc贸w 偶ydowskich, zwi膮zanych z wypadkami 1863 r. M贸wi膮 oni tam:聽 "...w powietrzu czu膰 proch, ale dla nas to nic z艂ego... skorzystajmy z dobrej okazji. Zamiast bawi膰 si臋 w patriotyzm i t. p. mrzonki, my艣lmy przedewszystkiem o sobie. Ch艂op polski nie lubi nas, wiemy o tem, ale ch艂op jest g艂upi - nie boimy si臋 go. O szlacht臋 nam g艂贸wnie idzie. Wmiesza si臋 ona przez sam punkt honoru w awantur臋, p贸jdzie do lasu, na krwawe pola, za co j膮 rz膮d ukarze, zniszczy, wyt臋pi, wydusi, wyw艂aszczy, a w贸wczas dla nas droga otwarta... W ka偶dym narodzie musi si臋 wyrobi膰 ponad masy jaka艣 inteligencja i rodzaj arystokracji. My jeste艣my materja艂em gotowym, my zaw艂adniemy krajem, a panujemy ju偶 przez gie艂dy i przez wielk膮 cz臋艣膰 prasy nad po艂ow膮 Europy. Ale naszem w艂a艣ciwym kr贸lestwem, nasz膮 stolic膮, naszem Jeruzalem b臋dzie Polska. My b臋dziemy jej arystokracj膮, my tu rz膮dzi膰 b臋dziemy. kraj ten nale偶y do nas, jest nasz..."聽聽聽聽 Tak obliczali i rezonowali 偶ydzi Kraszewskiego (ocieraj膮cego si臋 o nich zbliska) w chwili, kiedy wa偶y艂y si臋 losy kraju.

(...)

OKRES POZYTYWIZMU

UTWORZONY na pocz膮tku 1864 r. przez cara Aleksandra "Komitet dla spraw Kr贸lestwa i Polskiego" rozpocz膮艂 "艣ci艣lejsze zespolenie kraju z cesarstwem rosyjskiem" od masowego wysiedlania rdzennie polskiego 偶ywio艂u na Sybir i konfiskaty d贸br ziemskich. (...) Urz臋dnicy rosyjscy pod koniec 1866 r, okre艣lali liczb臋 zes艂anych w g艂膮b Rosji i na Syberi臋 Polak贸w na 250 tysi臋cy os贸b. By艂 to kwiat narodu polskiego. Studenci, ziemianie, oficerowie, ksi臋偶a stanowili powa偶n膮 cz臋艣膰 tych najofiarniejszych syn贸w Polski. Przyst膮pili tez Moskale do dalszego wyw艂aszczania szlachty. Na Ukrainie, Podolu i Wo艂yniu skonfiskowano Polakom w roku 1863/64 - 383.761 morg贸w ziemi, kt贸rej warto艣膰 wynosi艂a setki miljon贸w rubli. Postarano si臋 potem o przeprowadzenie uw艂aszczenia w艂o艣cian w spos贸b, kt贸ry mia艂 zapewni膰 wieczn膮 wdzi臋czno艣膰 carskim urz臋dnikom ze strony ciemnego i biednego ludu, a dziedzic贸w doprowadzi膰 do ruiny finansowej.

(...)

Panuj膮cy wszechw艂adnie po powstaniu styczniowem pozytywizm w艂膮czy艂 do swego programu doktryn臋 asymilacji. Prawie wszyscy, pozytywi艣ci owego czasu byli filosemitami, bratali si臋 z 偶ydami, uwa偶aj膮c za wz贸r cn贸t obywatelskich bankiera Kronenberga, nagrodzonego przez rz膮d moskiewski za us艂ugi orderem 艣w. W艂odzimierza III klasy (z czem by艂o po艂膮czone nadanie dziedzicznego szlachectwa rosyjskiego) i bankiera Jana Blocha, kt贸rego testament zaczyna si臋 od s艂贸w: "By艂em ca艂e 偶ycie 偶ydem i umieram jako 偶yd" (I was my whole life a Jew and I die as a Jew... - " The Jewish Encyclopedia", Funk and Wagnalls Company, New York and London, t. III, str. 262). Pozytywi艣ci wyhodowali grup臋 literat贸w i dziennikarzy pochodzenia 偶ydowskiego, kt贸ra obsadzi艂a t艂umnie pras臋 warszawsk膮. W艣r贸d ksi臋garzy i wydawc贸w najpowa偶niejszych pism stolicy widzimy: Gluecksberga, Lewentala, Stan. Kronenberga, braci Orgelbrand贸w, E. Leo, M. Wo艂owskiego, Krzywickiego, R. Okr臋ta i innych. Otaczaj膮 si臋 ci chrzczeni i niechrzczeni dyktatorzy 贸wczesnej opinji polskiej wsp贸艂pracownikami te偶 przewa偶nie 偶ydowskiego pochodzenia, jak to: St. Kramsztyk, B.Rajchman, H.Elzenberg, D. Zgli艅ski, Niedzielski, Niemirowski, Ch臋ci艅ski i inni. Pe艂no ich by艂o zar贸wno w pismach zachowawczych ("Gazeta Polska", "S艂owo"), jak i post臋powych ("Przegl膮d Tygodniowy", "Niwa", "Nowiny"), By艂o jednak w Polsce? wielu przeciwnik贸w asymilacji 偶yd贸w. Obawiano si臋 s艂usznie, 偶e os艂abione spo艂ecze艅stwo nietylko nie spolszczy 偶yd贸w, przyjmuj膮cych licznie w okresie pozytywizmu chrzest, lecz samo z偶ydzieje i p贸jdzie na s艂u偶b臋 偶ydowskich idea艂贸w. Zacz臋to bada膰 szczero艣膰 intencyj 偶yd贸w, chc膮cych nawr贸ci膰 si臋 na katolicyzm. 艢wiadczy o tem korespondencja judofilskiego "Kraju" z Warszawy: "Wielu z pomi臋dzy przyjmuj膮cych chrzest 偶yd贸w ko艂ata艂o najprz贸d do kap艂an贸w katolickich, lecz tak byli przyj臋ciem ich zra偶eni, 偶e zwr贸cili si臋 do protestanckich" (S. Hirszhorn: "Historja 偶yd贸w w Polsce", str. 242). Zainteresowano si臋 znowu Frankistami. Stwierdzono, 偶e ci najgor臋tsi rzecznicy asymilacji 偶yd贸w, chocia偶 przyj臋li chrze艣cija艅stwo przesz艂o sto lat temu, pozostaj膮 jednak w 艣cis艂ej 艂膮czno艣ci pomi臋dzy sob膮 i z synami Izraela. S艂usznie obawiali si臋 patrjoci polscy-wznowionego po powstaniu styczniowem - masowego porzucania wiary ojc贸w przez inteligencj臋 偶ydowsk膮. Na przyk艂adzie Kronenberga widzieli, jak neofici polscy umieli przystosowa膰 si臋 do ka偶dej okoliczno艣ci. Pob艂a偶liwo艣膰 rz膮du rosyjskiego dla tego, kt贸ry finansowa艂 1863 r., nasuwa艂a te偶 niejednemu ciekawe przypuszczenia co do mo偶liwo艣ci istnienia poza sutemu 艂ap贸wkami innych, ukrytych dla spo艂ecze艅stwa polskiego nici, 艂膮cz膮cych satrap贸w moskiewskich (cz臋sto pochodzenia niemieckiego) z czo艂owymi przedstawicielami 偶ydostwa polskiego. A 偶e cele przyw贸dc贸w Izraela nie by艂y przyjazne dla narodu polskiego, to 艂atwo si臋 mo偶na przekona膰, przeczytawszy ok贸lnik kierownik贸w politycznych k贸艂 偶ydowskich, wydany w listopadzie 1898 r. do 偶yd贸w polskich. Odezwa ta brzmi: "Bracia i wsp贸艂wyznawcy! Trzeba, a偶eby kraj (t. j. Galicja - przypisek) zosta艂 naszem kr贸lestwem... Starajcie si臋 potrochu usun膮膰 Polak贸w ze wszystkich wa偶niejszych stanowisk i skupi膰 w waszych r臋kach wszystkie nici w艂adzy spo艂ecznej.聽 Wszystko, co do chrze艣cijan nale偶y, powinno sta膰 si臋 wasz膮 w艂asno艣ci膮, zwi膮zek izraelski dostarczy wam potrzebnych do tego 艣rodk贸w. Ju偶 zacz臋to na ten cel zbiera膰 potrzebne fundusze, a udaje si臋 lepiej, ni偶 przypu艣ci膰 by艂o mo偶na. Dla doprowadzenia do skutku planu wyrwania stanowczo Galicji chrze艣cijanom, wszyscy nasi wielcy i bogatsi zapisali si臋 na znaczne sumy. Da baron Hirsz (wkr贸tce potem umar艂 - przypisek), dadz膮 Rotszyldzi, Bleichroderowie i Mendelsohnowie i inni dadz膮... Bracia i wsp贸艂wyznawcy! Do艂贸偶cie wszelkich usi艂owa艅, a偶eby聽 doprowadzi膰 do skutku to, co zamierzamy"... (L. Viel. "Le Juif聽聽 secfaire" str. 173). Jak w 艣wietle tej odezwy, a by艂a ona zapewne jedn膮 z wielu, wygl膮da finansowy udzia艂 w powstaniu styczniowem Kronenberga, kt贸ry przez poszczeg贸lnych badaczy historycznych jest wychwalany za to, 偶e bez jego pomocy finansowej nie mog艂yby organizacje powsta艅cze rozwin膮膰 skutecznej agitacji? Jemu zawdzi臋cza艂a wi臋c w lwiej cz臋艣ci Polska, 偶e setki tysi臋cy najwierniejszych Jej syn贸w marnia艂o w tajgach syberyjskich lub gni艂o w ziemi. W kraju za艣 pozosta艂y masy biernych, w艣r贸d kt贸rych 偶erowali synowie "narodu wybranego". Przew贸dcy 偶ydostwa polskiego nie zniech臋cili si臋 wstr臋tami, czynionemi wychrztom przez 艣wiatlejsz膮 cz臋艣膰 naszego spo艂ecze艅stwa. Rzucono has艂o ma艂偶e艅stw mieszanych. Wynaleziono wielu zubo偶a艂ych arystokrat贸w, pragn膮cych poz艂oci膰 swe herby. W kr贸tkim czasie przedstawiciele najstarszej arystokracji polskiej weszli w zwi膮zki rodzinne z potomkami frankist贸w a tak偶e z neofitami. Wo艂owscy, Lascy, Epsteinowie, Kronenbergowie, Blochowie, Rotwandowie, Reichmanowie, Halpertowie, Goldfederowie koligac膮 si臋 z Woronieckimi, Rzyszczewskimi, Potulickimi, Lasockimi, Ili艅skimi, Skarbkami, Morsztynami, Wielopolskimi, Ko艣cielskimi, Jundzi艂艂ami, Wodzy艅skimi, Ho艂y艅skimi, Poklewskimi i in. Klasycznym przyk艂adem wychrzty, kt贸ry, zdawa艂oby si臋, 偶e wr贸s艂 nieodwo艂alnie w spo艂eczno艣膰 polsk膮, by艂 Jan Bloch, herbu Ogo艅czyk. Wp艂ywowy ten bankier, podkre艣laj膮cy sw贸j patrjotyzm polski na ka偶dym kroku, czego dowodem mia艂o by膰 skoligacenie si臋 z pi臋cioma wybitnemi rodami kraju, inaczej przedstawi艂 si臋 potomno艣ci w testamencie swoim. M贸g艂 si臋 on 艣mia艂o zaliczy膰 do grona tych 偶yd贸w, na kt贸rych cze艣膰 wyg艂oszone zosta艂o w 1876 r. w kahale lwowskim odpowiednie przem贸wienie. M臋drzec Syjonu o艣wiadczy艂 m. in., i偶 "...prawd膮 jest, 偶e niekt贸rzy 偶ydzi daj膮 si臋 chrzci膰, ale fakt ten tylko przyczynia si臋 do wzmocnienia naszej pot臋gi, gdy偶 chrzczeni 偶ydzi zawsze 偶ydami zostaj膮"... (Rudolf Vrba:聽 "Die Revolution in Russland, statistische und sozialpolitische Studien"). S艂u偶yli te偶 cz臋sto zrujnowani karmazyni polscy za parawan dla nieczystych, podejrzanych spekulacyj. Wynajmowali ich 偶ydowscy plutokraci do zarz膮d贸w swoich przedsi臋biorstw, do komitet贸w, mianuj膮c ich cz艂onkami rad nadzorczych. Poniewa偶 utytu艂owani radcowie mieli takie samo poj臋cie o handlu, o metodach "czystego kapitalizmu", jak ch艂op o astronomji, przeto rz膮dzili si臋 偶ydzi sami bez 偶adnej kontroli. Przyszed艂 1905 r., o kt贸rym pisa艂 zasymilowany 偶yd J. Unszlicht ("O pogromy ludu polskiego"), 偶e "nasta艂 moment decyduj膮cy - roz艂amu mi臋dzy polsko艣ci膮 i 偶ydostwem". Potulna, wychowana przez frankist贸w: Krzywickiego, Matuszewskiego, Wo艂owskiego, Niemirowskiego i in., neofit贸w: Kraushara, Posnera, Mendelsohna i in. oraz 偶yd贸w: Askenazego, Dicksteina i in., inteligencja polska zobaczy艂a z przera偶eniem obok siebie, zamiast uk艂adnych neofit贸w i asymilator贸w, aroganckiego 呕aboty艅skiego, Radka, Grosnera i in. Spostrze偶ono g臋st膮 sie膰 spisku antypolskiego, uknutego przez 偶yd贸w, do kt贸rego wci膮gni臋to nieu艣wiadomione masy ludu polskiego. Z krzykiem "precz z bia艂膮 g臋si膮" kroczyli po ulicach Warszawy czarni bundy艣ci, subsydjowani przez ochrzczonego miljonera 艁azarza Polakowa i... Powszechny Zwi膮zek Izraelski. Komitet statystyczny miasta Warszawy wykaza艂, 偶e wypadki 1905 r. zburzy艂y i zniszczy艂y w Kr贸lestwie oko艂o 2.000 mniejszych zak艂ad贸w przemys艂owych, nale偶膮cych do Polak贸w. Cofni臋ty zosta艂 o dziesi膮tki lat wstecz swojski, dopiero kie艂kuj膮cy przemys艂. Lud roboczy zubo偶a艂. Wielcy kapitali艣ci 偶ydowscy drwili za艣 sobie z tej "pseudo-antykapitalistycznej rewolucji".


Strona glowna "ksiazek skazanych na przemilczenie"