|
Romuald Bury, Polskie Jutro nr 62-63 |
|
W tej sprawie nawet fakt, 偶e jest to 60. rocznica, jest czysto umowny. W dniu 11 lipca 1943 roku mia艂o bowiem miejsce szczeg贸lne nasilenie pope艂nionych zbrodni, albowiem oddzia艂y Ukrai艅skiej Powsta艅czej Armii zaatakowa艂y na Wo艂yniu r贸wnocze艣nie wiele miejscowo艣ci i ofiar by艂o wi臋cej, ni偶 zwykle. Ale ten dzie艅 nie zapocz膮tkowa艂 drastycznych wydarze艅 - mia艂y one miejsce znacznie wcze艣niej. W zasadzie nale偶a艂oby cofn膮膰 si臋 do wrze艣nia 1939 roku, gdy po wkroczeniu wojsk III Rzeszy Niemieckiej na terytorium Polski, Kresy sp艂yn臋艂y krwi膮 ludno艣ci cywilnej, grup 偶o艂nierzy i oficer贸w, atakowanych i podst臋pnie mordowanych, na og贸艂 ze szczeg贸lnym okrucie艅stwem, przez zrewoltowane bandy sk艂adaj膮ce si臋 z mniejszo艣ci narodowych: Ukrai艅c贸w, Bia艂orusin贸w i 呕yd贸w. Dola i niedola Polak贸w Ju偶 we wrze艣niu 1939 roku na Kresach zgin臋艂o w ten spos贸b oko艂o dziesi臋ciu tysi臋cy ludzi. To jedna z masowych, ale zapomnianych zbrodni tej wojny. Po wojnie nie bardzo mo偶na by艂o o tym m贸wi膰 z przyczyn ideologicznych. Teraz za艣 - istnieje zmowa milczenia w masowych mediach, kt贸re w imi臋 fa艂szywie poj臋tego "pojednania" staraj膮 si臋 j膮 pomija膰. W latach 1939-1941 Kresy by艂y pod panowaniem sowieckim. Polacy, mieszka艅cy tych ziem, stali si臋 obywatelami drugiej a nawet trzeciej kategorii. Byli dziesi膮tkowani masowymi "deportacjami", czyli wyw贸zkami na Syberi臋, ob艂awami na inteligencj臋, oficer贸w, elementy przyw贸dcze. Wi臋zienia zape艂ni艂y si臋 dziesi膮tkami tysi臋cy aresztowanych, kt贸rzy po 22 czerwca 1941 roku, czyli po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej, zostali w wi臋kszo艣ci wymordowani podczas ewakuacji sowieckiego aparatu okupacyjnego. Niemieckie panowanie, kt贸re zosta艂o pocz膮tkowo przyj臋te z ulg膮 (uwa偶ano bowiem, 偶e po Sowietach ju偶 nic gorszego by膰 nie mo偶e), tak偶e by艂o znaczone morzem krwi. Na to na艂o偶y艂y si臋 wa艣nie narodowo艣ciowe, kt贸re przybra艂y szczeg贸lnie drastyczne oblicze na terenach zamieszka艂ych przez ludno艣膰 polsk膮 i ukrai艅sk膮: na Wo艂yniu i w wojew贸dztwach: lwowskim, stanis艂awowskim i tarnopolskim. Ukrai艅cy, popieraj膮cy od pocz膮tku Niemc贸w, uzyskali szereg przywilej贸w, cho膰 ich niepodleg艂o艣ciowe aspiracje nie zosta艂y zaspokojone. Mieli swoje szkolnictwo, ni偶sz膮 administracj臋 i przede wszystkim policj臋. Trzeba pami臋ta膰, 偶e po wkroczeniu Niemc贸w na te tereny rozpocz臋艂a si臋 zag艂ada ludno艣ci 偶ydowskiej, licznie zamieszkuj膮cej miasta i miasteczka. Policja ukrai艅ska mia艂a w tym sw贸j ogromny udzia艂. UPA wkracza do akcji Wiosn膮 1943 roku, gdy sytuacja Niemc贸w na froncie szybko si臋 pogarsza艂a, policja ukrai艅ska z broni膮 w r臋ku porzuci艂a s艂u偶b臋 u okupanta i zasili艂a oddzia艂y UPA, stanowi膮c ich istotn膮 cz臋艣膰. Szybko te偶 nasili艂y si臋 represje przeciwko Polakom. Nacjonali艣ci ukrai艅scy d膮偶yli za wszelk膮 cen臋 do pozbycia si臋 偶ywio艂u polskiego. Coraz cz臋stsze by艂y napady na polskie miejscowo艣ci, podczas kt贸rych oddzia艂y UPA nie oszcz臋dza艂y nikogo, nawet kobiet i dzieci. Apogeum przypad艂o na 1943 rok - na Wo艂yniu przybra艂o to rozmiary tak masowe i przera偶aj膮ce, 偶e nie ma tego z czym por贸wna膰. Okrucie艅stwo zbrodni, dokonywanych przez UPA, ale te偶 lu藕ne oddzia艂y "samoobrony" i "pospolite ruszenie" (w kt贸rego sk艂adzie znajdowa艂y si臋 tak偶e kobiety, a nawet dzieci!) przesz艂o wszelkie wyobra偶enia. Ofiarom przed zadaniem 艣mierci cz臋sto wyrywano j臋zyki, wyd艂ubywano oczy, obcinano r臋ce i nogi... Cz臋艣ciej, ni偶 broni palnej, u偶ywano siekier, wide艂 i no偶y. Celem UPA i jej politycznego zaplecza by艂o natychmiastowe wymordowanie wszystkich Polak贸w. Ten fakt pozwala postawi膰 ofiary zbrodni ukrai艅skich w jednym szeregu z ofiarami holokaustu. O ile niekt贸rzy 呕ydzi mogli trafi膰 - przynajmniej na pewien czas - do oboz贸w pracy, to Polacy nie mieli szans na uzyskanie takiego "przywileju". Ponadto 呕ydzi gin臋li z r膮k wyspecjalizowanych formacji ludob贸jczych (Einsatzgruppen), Polacy za艣 padali z r膮k okolicznej ludno艣ci, najcz臋艣ciej s膮siad贸w, kt贸rych znali od lat i z kt贸rymi cz臋sto byli zaprzyja藕nieni, czy nawet spokrewnieni. Skal臋 dramatu powi臋ksza艂o post臋powanie z rodzinami mieszanymi narodowo艣ciowo, w kt贸rych ukrai艅ski wsp贸艂ma艂偶onek by艂 zmuszany do w艂asnor臋cznego zabicia siekier膮 lub wid艂ami w艂asnej rodziny, w tym dzieci. Zbrodniarze byli obywatelami II RP, nie mo偶na wi臋c stawia膰 ich na r贸wni z okupantami niemieckimi czy sowieckimi. Zbrodniom zawsze towarzyszy艂o niszczenie wszelkich 艣lad贸w polsko艣ci tych ziem: ko艣cio艂贸w, dwork贸w, budynk贸w, cmentarzy. Niszczone by艂y nawet pola uprawne i sady owocowe. Fa艂szywe pojednanie Skala tych zbrodni nie jest dok艂adnie znana. Szacuje si臋, 偶e tylko na Wo艂yniu mog艂o to by膰 oko艂o 60-ciu tysi臋cy ofiar, a bior膮c pod uwag臋 ca艂e Kresy Po艂udniowo-Wschodnie, od 100 do 120 tysi臋cy, w tym bardzo du偶o kobiet, starc贸w i dzieci. Setki tysi臋cy ludzi zdo艂a艂o zbiec przed rzeziami i po偶og膮, porzuciwszy ca艂y dobytek, do wi臋kszych miast i miasteczek, a nast臋pnie na tereny Generalnego Gubernatorstwa. Nigdy ju偶 nie powr贸cili do swych siedzib, zbrodniarze mieli wi臋c czas na zacieranie 艣lad贸w. Dzi艣 prawie wszystkie media i prawie wszyscy politycy maj膮 usta pe艂ne
frazes贸w o pojednaniu polsko-ukrai艅skim, kt贸re jest przedstawiane w tej formie,
偶e obie strony musz膮 wzajemnie uzna膰 swe winy i wzajemnie sobie wybaczy膰. Nie ma
mowy o uczciwym bilansie zbrodni, albowiem, skala ofiar polskich jest na og贸艂
pomniejszana (zgodnie z wyk艂adni膮 strony ukrai艅skiej), powi臋ksza si臋 - i to
kilkunastokrotnie! - skal臋 ofiar po stronie ukrai艅skiej. S膮 olbrzymie k艂opoty z
upami臋tnianiem ofiar polskich. Wiele miejsc zaros艂o chwastami i pokry艂 je py艂
niepami臋ci. Kto ma dba膰 o godne zachowanie mogi艂 i miejsc tragedii? Rodziny
ofiar? Strona polska, czyli kto? Czy te偶 znaczna cz臋艣膰 tego obowi膮zku (tak偶e w
wymiarze materialnym) powinna spocz膮膰 na stronie ukrai艅skiej? Manipulacje i manipulatorzy W sprawie centralnych polsko-ukrai艅skich obchod贸w wo艂y艅skiego ludob贸jstwa tak偶e nie ma porozumienia. Strona ukrai艅ska nie chce uzna膰 tego, co dla strony polskiej jest oczywiste. Czystki etniczne, wydarzenia, rzezie, tragedia, wa艣nie - bo tak r贸偶nych okre艣le艅 u偶ywa si臋 na oznaczenie tego, co tam si臋 sta艂o - to w istocie by艂o ludob贸jstwo, albowiem wszystkie elementy definicji tego zjawiska zosta艂y wyczerpane. 艢wiadkowie tych wydarze艅 (czyli niedosz艂e ofiary), rodziny ofiar i ci Polacy, kt贸rzy chc膮 godnie uczci膰 ofiary, maj膮 k艂opoty nawet na terytorium Polski z organizacj膮 uroczysto艣ci czy stawianiem pomnik贸w. Ca艂y czas trwa na nich medialna i polityczna nagonka, 偶e zamiast si臋 jedna膰, "j膮trz膮" oraz "judz膮". Wielbiciele UPA nie maj膮 natomiast wi臋kszych trudno艣ci ze stawianiem pomnik贸w swym sotniom i natychmiast znajduj膮 zrozumienie politycznie poprawnej prasy, przede wszystkim wysoko nak艂adowej "Gazety Wyborczej". Wyj膮tkowym skandalem by艂 niedawny komentarz Paw艂a Smole艅skiego do tekstu tablicy, kt贸ra zawis艂a na warszawskim Domu Polonii o nast臋puj膮cej tre艣ci: "Pami臋ci dziesi膮tk贸w tysi臋cy rodak贸w poleg艂ych i pomordowanych w latach 1939-1945 na ziemi wo艂y艅skiej, lwowskiej, podolskiej i pokuckiej za to, 偶e byli Polakami. Tak偶e tych, kt贸rzy opu艣cili rodzinne strony i poszli na poniewierk臋, uciekaj膮c przed terrorem i zag艂ad膮 z r膮k OUN-UPA. W 60. rocznic臋 tej wielkiej tragedii. Towarzystwo Mi艂o艣nik贸w Wo艂ynia i Polesia". Warto zwr贸ci膰 uwag臋, 偶e zbrodnia nie zosta艂a tu nazwana po imieniu, sprawcy zostali oznaczeni coraz mniej m贸wi膮cym skr贸tem a skala ofiar zosta艂a znacznie zani偶ona. Mimo to, dziennikarz "GW" (ociekaj膮cy tolerancj膮) napisa艂: "na tablicy nie ma s艂owa k艂amstwa", co wypada szczeg贸lnie podkre艣li膰, jednak偶e zaraz twierdzi, 偶e ten tekst nie m贸wi, "jak by艂o naprawd臋". Ci, kt贸rzy licz膮, 偶e chcia艂by on dok艂adniej okre艣li膰 to, co tam si臋 sta艂o, musz膮 by膰 srodze rozczarowani: Smole艅ski twierdzi bowiem, 偶e "Ukrai艅cy, nasi wsp贸艂obywatele w II Rzeczypospolitej, r贸wnie偶 gin臋li tysi膮cami z polskich r膮k za to, 偶e byli Ukrai艅cami". Ot, czyli cios za cios, Polak za Ukrai艅ca, czyli bilans mniej wi臋cej si臋 zgadza i wyr贸wnuje, powinni艣my zatem siedzie膰 bardziej potulnie. 艢linotok prezydent贸w Ale to nie tylko postawa dziennikarzy i niekt贸rych historyk贸w w tej sprawie j膮trzy i nie pozwala pogodzi膰 si臋 z manipulacjami. Swe interesy za艂atwiaj膮 przy okazji politycy. Prezydent Aleksander Kwa艣niewski ostentacyjnie okazuje przyja藕艅 swemu ukrai艅skiemu odpowiednikowi, te偶 komunistycznemu aparatczykowi Leonidowi Kuczmie. W dawnym, sowieckim stylu ob艂apiaj膮 si臋 w barach i 艣lini膮 sobie policzki. W j臋zyku partyjnym nazywa艂o si臋 to robieniem "karpia i nied藕wiedzia". Sprawa jest o tyle 偶enuj膮ca, 偶e Kuczma jest zamieszany w skrytob贸jstwa na swych przeciwnikach. W sprawie zbrodni, pope艂nionych przez OUN-UPA strona polska nie ma co liczy膰 na przyznanie ze strony Kuczmy, 偶e mia艂o miejsce ludob贸jstwo, w dodatku na tak ogromn膮 skal臋 a oficjalne czynniki polskie prze艣cigaj膮 si臋 wprost z wyszukiwaniem argument贸w, dlaczego to towarzysz Kuczma "nie mo偶e" i wprost "nie powinien" tak tego wyra偶a膰. Wyci膮gane s膮 przer贸偶ne "racje" i "argumenty", z si臋ganiem do powstania Chmielnickiego w艂膮cznie. A dlaczego nie do historii Grod贸w Czerwie艅skich? ** ** ** Mimo up艂ywu tylu dziesi膮tk贸w lat nie zanosi si臋 na to, 偶e b臋dzie to godnie za艂atwione. Nad grobami i poro艣ni臋tymi przez chwasty mogi艂ami, z kt贸rych znaczna cz臋艣膰 dawno zosta艂a zr贸wnana z ziemi膮, odbywa si臋 polityczny sabat czarownic. Pami臋膰 ofiar ust臋puje - w imi臋 "politycznej poprawno艣ci" - 艣wiadomej i celowej amnezji si艂, kt贸re za nic maj膮 moralno艣膰 i prawo mi臋dzynarodowe. Dora藕ne interesy i towarzyskie uk艂ady znacz膮 dla nich wi臋cej, ni偶 prawda. Oby艣my tylko nie musieli czeka膰 nast臋pnych dziesi膮tk贸w lat na mo偶liwo艣膰 godnego uczczenia tych ofiar. Romuald Bury, Polskie Jutro, 2003-06-13 |