nasza witryna Polonii w Ameryce z 呕ydami sprawa...
(korespondencja z Los Angeles)
Zbigniew K. Rogowski, Nasza Polska, 16.06.2003


 

Z ameryka艅skich medi贸w, w kt贸rych cz臋sto dominuj膮c膮 rol臋 odgrywaj膮 cz艂onkowie 偶ydowskiej diaspory, nie znika oszczerczy wizerunek Polak贸w odnoszony do lat niemieckiej okupacji, z przypisywanym nam zbrodniczym grzechem rzekomego wsp贸艂sprawstwa w ludob贸jstwie 呕yd贸w, z rol膮 wi臋c wsp贸lnik贸w Niemc贸w. Efektem tego s膮 ksi膮偶ki o rzekomych polskich krwawych rozprawach z 呕ydami (Jedwabne!), filmy, jak Wyb贸r Zofii, Lista Schindlera czy artyku艂y, w kt贸rych u偶ywa si臋 okre艣le艅 - polskie obozy koncentracyjne i polskie obozy 艣mierci.

henry_ford

Dochodzi do takich nonsens贸w: "New York Times" z 1 stycznia 1994 r., przesuwaj膮c polskie granice... hen za niemieckie Dachau, pisa艂 o obozie koncentracyjnym Dachau le偶膮cym w Polsce (!!). Inny przyk艂ad: na stronach internetowych Centrum im. Szymona Wiesenthala w Los Angeles (jakby nie by艂o firmowanym nazwiskiem polskiego 呕yda) przez wiele lat znajdowa艂o si臋 - cz臋艣ciowo nadal si臋 znajduje - ponad 60 antypolskich hase艂 propagandowych. Do tragiczno-komicznych zafa艂szowa艅 historii nale偶a艂a m.in. informacja, i偶 do s艂awetnej niemieckiej formacji Waffen SS nale偶a艂a... polska policja.

脫w antypolonizm medi贸w w Ameryce, nierzadko o kryminalnym, ba, zbrodniczym wymiarze, ma swoje g艂臋bokie korzenie. Si臋ga czas贸w, gdy po rozbiorach rodzi艂a si臋 II Rzeczpospolita.

Oto w Los Angeles natrafi艂em na prawdziwy archiwalny "rarytas": cykl publikacji wielkiego patrioty i spo艂ecznika dr. Karola Rosta艅skiego, kt贸ry nast臋pnie w 1925 r. wyda艂 owe publikacje w formie ksi膮偶kowej. Jej tytu艂 Polonii w Ameryce z 呕ydami Sprawa i podtytu艂: W dobie odnowy Pa艅stwa Polskiego. To dzi艣 "bia艂y kruk".

Przytaczaj膮c tu obszerne wyj膮tki z publikacji Autora, zachowuj臋 oryginaln膮 sk艂adni臋 i pisowni臋. Okazuje si臋, 偶e od dnia odzyskania przez Polsk臋 niepodleg艂o艣ci w prasie USA do najbardziej nam wrogich nale偶a艂 s艂awetny syndykat Hearsta. Dr Rosta艅ski pisa艂: (...) Pan Hearst, kt贸ry jeszcze w czasie I wojny 艣wiatowej niezmiennie sta艂 po stronie niemieckiej, a potem uprawia艂 orientacje konsekwentnie zmierzaj膮c do os艂abienia Polski jako "kreacji" alianckiej, wyst臋powa艂 w nagonce 偶ydowskiej na nas i bra艂 udzia艂 w kalumniarskiej przeciw nam robocie. Zorganizowa艂 wywiady umy艣lne, postara艂 si臋 o jakie艣 zdj臋cia fotograficzne z "polskich pogrom贸w", s膮偶niowemi literami co dnia drukowa艂 coraz to nowe szczeg贸艂y rzezi i mord贸w dokonywanych rzekomo w Polsce etc.

Polski publicysta dalej pisze: (...) Innym specjalist膮 owych straszliwo艣ci referowanych dla prasy ameryka艅skiej by艂 chicagowski filar i 艣wiat艂o 偶ydowszczyzny dr Me艂amed, kt贸ry w ameryka艅skich i niemiecko-j臋zycznych gazetach wychodz膮cych w USA pisywa艂 szeroko o polskich pogromach i ze sprawy rzekomych pogrom贸w wywodzi艂 uzasadnienie swej tezy, takiej oto, i偶 Polsk臋 nale偶y koniecznie wzi膮膰 pod kuratel臋 mocarstw, 偶e Polacy to plemi臋 ni偶szo-warto艣ciowe, bo nie umieli nigdy i nie potrafi膮 w przysz艂o艣ci rz膮dzi膰 si臋 samodzielnie, s膮 niedoro艣li intellektualnie (...).

Nawi膮zuj膮c jeszcze do prasy hearstowskiej, dr Rosta艅ski stwierdza: (...) Hearstowi sekundowa艂y wyst臋py pism czysto 偶ydowskich, jak m.in. chicagowska "Staatszeitung", "Sentinel" czy "Daily Jewish Curier". Pi艣mid艂a te urz膮dza艂y istne wy艣cigi w plwaniu oszczerstw i miotaniu b艂ota kalumnii na Polsk臋 i Polak贸w. Pr贸cz artyku艂贸w pisano wiersze satyryczne, felietony, rysowano karykatury i allegorie szkaluj膮ce Polsk臋, a przedstawiaj膮ce 呕yd贸w jako m臋czenne ofiary na pastw臋 Polsce drapie偶nej rzucone.

Polonia Ameryka艅ska w obronie Polski i Polak贸w

W innym miejscu dr Rosta艅ski informuje, 偶e g艂osy prasy przeciw Polsce nastrojonej dotar艂y rych艂o do najwy偶szych k贸艂 USA. Pos艂owie 偶ydowscy i przez 呕yd贸w inspirowani podnosili interpretacje i rezolucje antypolskie. W Kongresie d艂u偶szy czas toczy艂a si臋 dyskusja dla nas w najwy偶szym stopniu niepochlebna i nieprzychylna (...). Dla uspokojenia opinji publicznej, na serio wzburzonej i dla doj艣cia w膮tka prawdy, wys艂ano do Polski komisj臋 z dyplomat膮 Henrym Morgenthauem i gen. Jadwinem na czele. Pisz膮c o wynikach tej misji, dr Rosta艅ski zauwa偶a: (...) Morgenthau z艂o偶y艂 raport mocno stronniczy, pisz膮c wprost przewrotnie i nieprzychylnie - tak niezgodnie z faktycznym stanem rzeczy, 偶e gen. Jadwin uwa偶a艂 za konieczne z艂o偶y膰 sw贸j raport, a ten dokument wypad艂 ju偶 bezwzgl臋dnie korzystnie i zupe艂nie zaszczytnie dla Polski.

Z jednego z artyku艂贸w dr. Rosta艅skiego mo偶na si臋 dowiedzie膰 o czym艣, co po 60-70 latach jako 偶ywo przypomina sytuacj臋 niegdysiejsz膮. Oto pisze on: (...) Zabrak艂o (do obrony dobrego imienia Polski - przyp. Rog.) najbardziej powo艂anego czynnika, jakim by艂a oficjalna reprezentacja Rzeczy Pospolitej w Waszyngtonie. Niestety, za pierwszego pos艂a naszego w Ameryce nie by艂o 偶adnej 艂膮czno艣ci pomi臋dzy nim a spo艂ecze艅stwem polsko-ameryka艅skim (...). Wzywania i krytyki ze strony pism polskich pod jego adresem nic odmieni膰 nie zdo艂a艂y. Poselstwo wykazywa艂o apatj臋 niegodn膮 i szkodnicz膮.

Tamt膮 sytuacj臋 mo偶na by bez wi臋kszej przesady odnie艣膰 do pasywno艣ci dzisiejszych przedstawicielstw dyplomatycznych i konsularnych RP w USA. Reaguje si臋 tylko sporadycznie i bez szczeg贸lnego nacisku - w postaci list贸w protestacyjnych do redakcji gazet, gdy ukazywa艂y si臋 okre艣lenia polskie obozy koncentracyjne.

Rol臋 obro艅cy dobrego imienia Polski i Polak贸w wzi臋艂a na siebie Polonia! Tak w艂a艣nie by艂o tu偶 po odzyskaniu przez nas niepodleg艂o艣ci w 1918 r., gdy w USA trwa艂a ostra nagonka antypolska. Przypomina o tym dr Rosta艅ski: (...) W Kongresie dzielnie broni艂 sprawy polskiej, imienia polskiego, jedyny pod贸wczas polski kongresman adwokat Kleczka z Milwaukee, kt贸rego w tej akcji podtrzymywa艂y wydatnie polsko-ameryka艅skie organizacje i prasa, dostarczaj膮c mu potrzebnych materia艂贸w, dokument贸w itp. Napa艣ci 偶ydowskie odpiera艂y m.in. takie stowarzyszenia, jak Zwi膮zek Narodowy Polski, Zwi膮zek Polek, Zjednoczenie Polskie.

(...) Jasno i dowodnie - pisze dr Rosta艅ski - odpierano wszelkie inwektywy, kalumnie i oskar偶enia o pogromach w Polsce. Odezwa艂 si臋 tak popularny w Ameryce Paderewski, o艣wiadczaj膮c, 偶e 偶adnych pogrom贸w nie by艂o, potwierdzi艂 to jego zdanie dwukrotnie pose艂 ameryka艅ski w Warszawie Hugh Gibson. Tak偶e wspomniany raport gen. Jadwina zaprzepaszcza艂 spraw臋 偶ydowskiej hecy.

Z obron膮 Polak贸w sprzed ponad 80-85 laty znamiennie koresponduj膮 s艂owa, jakie w Chicago przeczyta艂em w odezwie prezesa Kongresu Polonii Ameryka艅skiej Edwarda Moskala z okazji tegorocznych obchod贸w Dnia Gen. K. Pu艂awskiego. Oto fragment: (...) Najgorsze k艂amstwa i epitety rzuca si臋 na Polsk臋, Polak贸w i Amerykan贸w polskiego pochodzenia. Media celowo myl膮. Pisz膮cy i m贸wi膮cy w nich nadaj膮 nam najbardziej ohydne nazwy. Celowo myl膮 kraj naszych przodk贸w z tymi, kt贸rzy dokonali holokaustu. Obra偶aj膮 nie tylko inteligencj臋, ale i nasze tradycje. Pytam: kiedy ostatni raz widzieli艣my, by takie osoby nazywano po imieniu osobnikami antypolskimi? Nigdy! Poniewa偶 nie pasuje to do programu tych, kt贸rzy chc膮 poni偶y膰 nar贸d polski. Obci膮偶a si臋 nas obel偶ywymi etykietkami w celu poni偶enia - to w艂a艣nie jest w zgodzie z ich regu艂ami gry.

U progu rodz膮cej si臋 II Rzeczpospolitej oskar偶enia prasy 偶ydowskiej i ameryka艅skiej (m.in. hearstowskiej) mia艂y sw膮 kulminacj臋 w sugerowaniu rzekomych pogrom贸w 呕yd贸w w Polsce. W tych oskar偶eniach i l偶eniu Polak贸w celowa艂 wychodz膮cy w Chicago w j臋zyku angielskim 偶ydowski tygodnik "Sentinel".

Dr Rosta艅ski przytacza wyj膮tki z numeru tego pisma z dnia 28 VII 1920 r. i opatruje w艂asnym komentarzem, w kt贸rym pisze: (...) Numer ten w zaciek艂o艣ci ataku wprost skandaliczny, rekordowy w tej kampanji potwarzy, 艂garstwa, nienawi艣ci i przewrotno艣ci 艂otrowskiej - obliczony niezawodnie na to, by w Ameryce, w kt贸rej nam o dobre imi臋 tak usilnie zabiega膰 zale偶a艂o - by nam tu w艂a艣nie dobre imi臋 psu膰.

Autor cytuje "Sentinela" i komentuje: (...) Ach, co te偶 tam wszystkiego nie nazbierano! W艂osy staj膮 na g艂owie od tych okropno艣ci! Kto艣 tam chcia艂 呕yd贸w wiesza膰 w samej偶e sali Sejmu!... W Poznaniu na ulicach rozwieszano afisze wzywaj膮ce do pogrom贸w. Kto艣 gdzie艣 jakoby osmarowa艂 呕yda czernid艂em, a potem "pucowa艂 na glanc" ostr膮 szczotk膮 (dos艂ownie!).

Dalej w "Sentinelu" napisano: (...) 呕ydzi nigdzie na 艣wiecie nie wycierpieli tyle, co w Polsce, bo ich nawet inkwizycja w Hiszpanii tak nie udr臋czy艂a jak Polacy (sic!). A i dzi艣 Polska jest krajem ich cierpienia - wbrew wszystkiemu co k艂ami膮 艣wiatu Polacy! Polska to kraj upad艂y, zdemoralizowany, w n臋dzy gnij膮cy; Polacy nar贸d degenerat贸w, popsuty, w zbrodni zrodzony - w zbrodni zginie! Oto dos艂owne cytaty i konkluzje owego artyku艂u. Uff!

Dr Rosta艅ski tak podsumowa艂 sw贸j komentarz do ataku "Sentinela": Wida膰 by艂o z owych szpalt i s艂贸w hasydzkiego pismaka, jak si臋 pieni, ciska, jak nim rzuca zajad艂o艣膰 szalona, jak go z艂o艣膰 bezsilna rozpiera, 偶e nie mo偶e w艂asnymi r臋koma tej ca艂ej Polski szarpa膰, targa膰, bi膰, depta膰, by z niej, 偶ywej jeszcze, ciep艂膮 krew ch艂epta膰! Wi臋c bezsilno艣膰 manifestowa艂 w potwarzach, kalumnjach i wyzwiskach zapami臋ta艂ych.

Nie ma to jak sp贸艂ka z Niemcami obroncy_lwowa

Polski autor stwierdza, 偶e w nagonce przeciw Polsce 呕ydzi w Ameryce mieli po swej stronie Niemc贸w. Pisa艂: (...) Niemcy sekundowali 呕ydom w tej robocie od samego pocz膮tku nagonki. Oni zawsze szli z 呕ydami przeciw Polakom, a 呕ydzi protekcj臋 u nich mieli stale na nasz膮 szkod臋. W niemieckiej gazecie ukazuj膮cej si臋 w Chicago "Illinois Staats Zeitung" nazywano Polsk臋 pogardliwie "Pollackei" (ka偶de polskie dziecko w Ameryce wie, 偶e "Pollack" to obra藕liwe okre艣lenie Polak贸w w tym kraju - przyp. - Rog.), a o polskiej gospodarce pisano jako o tej, kt贸ra dokonywa艂a gwa艂tu na Litwinach, Ukrai艅cach, 呕ydach. Musimy ich bra膰 w obron臋 - grzmia艂 "Sentinel" - byle Polska nie by艂a za du偶膮 i za pot臋偶n膮!

Ameryka艅scy Niemcy nader krytycznie odnie艣li si臋 do wspomnianego wy偶ej raportu z Polski Morgenthaua, cho膰 bynajmniej nie by艂 nam 偶yczliwy, Niemcom to nie wystarcza艂o. W "Illinois Staats Zei-tung" ukaza艂y si臋 nader nieprzychylne Polakom artyku艂y. Jeden z nich tak dr Rosta艅ski skomentowa艂: (...) Niemcy wt贸ruj膮c 呕ydom, wykazali idjotyczn膮 i艣cie w op臋taniu zaciek艂em z艂o艣膰 prusacz膮, przeciwko nam skierowan膮, tak膮 bezmy艣lnie t臋p膮 w swej w艣ciek艂o艣ci, 偶e to a偶 rozbraja, dysputowa膰 z tem wprost nie mo偶na! I dorzuci艂 cytat ze wspomnianej niemieckiej gazety o tym, 偶e 贸w Morgenthau nie skompromitowa艂 do cna Polski, czym skompromitowa艂 Ameryk臋 i sta艂 si臋 niegodnym miana Amerykanina.

By艂y wszak gazety, kt贸re 偶yczliwie odnosi艂y si臋 do Polski u zarania jej niepodleg艂o艣ci i broni艂y nas przed napastliwymi atakami. Nale偶a艂 do nich "Times" z Nowego Jorku, a tak偶e wielkonak艂adowe chicagowskie dzienniki "Journal" (reprezentowa艂 demokrat贸w) i republika艅ska "Tribune". Szczeg贸lnie przychylnym okaza艂 si臋 organ "kr贸la samochod贸w" Henry'ego Forda "Dearborn Independent", kt贸ry nawet rozpocz膮艂 propolsk膮 kampani臋 prasow膮, korzystaj膮c cz臋sto z informacji i artyku艂贸w dostarczanych przez stron臋 polsk膮 (呕ydom wiele krwi to napsu艂o - pisa艂 dr Rosta艅ski).

W obronie szkalowanej Polski i Polak贸w wyst臋powa艂y, rzecz oczywista, przede wszystkim polskie gazety, w艣r贸d kt贸rych wyr贸偶nia艂 si臋 "Dziennik Chicagowski". Gdy w "Chicago Daily News" ukaza艂 si臋 oczerniaj膮cy nas artyku艂, redaktor naczelny dr Karol H. Wachtel wystosowa艂 do szefa ameryka艅skiego dziennika list z protestem, pisz膮c m.in.: (...) W Polsce nie by艂o pogrom贸w, sam wyraz ten jest obcy. Pogromy by艂y urz膮dzane w Rosji i na Ukrainie (tam偶e od czas贸w buntu Chmielnickiego), ale win臋 za pogromy 呕ydzi przypisywali Polakom. Polacy musieli si臋 tylko broni膰 przeciw 呕ydom zabiegami ekonomicznymi, bowiem oni po艂膮czyli si臋 przed I wojn膮 艣wiatow膮 z Rosjanami, gro偶膮c zrusyfikowaniem naszego handlu i przemys艂u; Polacy musieli si臋 broni膰 przeciw 呕ydom tak偶e politycznie w latach wojny 艣wiatowej, poniewa偶 呕ydzi po艂膮czyli si臋 z Niemcami w Polsce przeciwko polskiej ludno艣ci, podobnie jak byli przewa偶nie proniemieccy w Ameryce. U偶ywali oni wszelkich mo偶liwych sposob贸w, by nam szkodzi膰, s艂u偶yli oni Niemcom jako szpiegowie, donosiciele etc. (...) 呕ydzi zawsze stali po stronie ciemi臋偶c贸w, nigdy nie po stronie ciemi臋偶onego ludu.

W komentarzu do tego listu dr Rosta艅ski pisa艂: (...) To w Wielko-Rosji 呕yd by艂 upo艣ledzony i w pogardzie i to do ostatnich dni caratu, kt贸ry trzyma艂 ich pod prawami wyj膮tkowymi, bardzo ci臋偶kimi. Przy lada okazji dochodzi艂o tam do pogrom贸w. I tak w 1882 r. mia艂 miejsce wielki pogrom w Ni偶nym Nowogrodzie, a ju偶 w bie偶膮cym stuleciu - w 1903 r. - w Kiszyniewie przysz艂o do najstraszniejszego z pogrom贸w, w kt贸rym zgin臋艂o ponad 300 呕yd贸w, a oko艂o 4 tysi膮ce odnios艂o rany, okaleczenia lub guzy co najmniej, a ca艂a dzielnica tego miasta, kt贸rego ludno艣膰 by艂a w 43 proc. 偶ydowska, zosta艂a splondrowana i zburzona.

Witajcie, bracia bolszewicy!

Dr Rosta艅ski wiele miejsca w swych publikacjach po艣wi臋ci艂 zachowaniu 呕yd贸w w czasie, gdy Polska zmaga艂a si臋 z nawa艂膮 bolszewick膮. Przypomina艂, 偶e na wschodnich rubie偶ach mieszka艅cy pochodzenia 偶ydowskiego garn臋li si臋 do szereg贸w sowieckich wsz臋dzie tam, gdzie naje藕d藕ca stawia艂 stop臋. Pisa艂: (...) 呕ydzi pope艂niali niewys艂owione gwa艂ty, walcz膮c nie jak 偶o艂nierze, lecz jak dzicz. Dalej wspomina: (...) Gdy w Wilnie ca艂y sztab bolszewicki zagarn臋艂a Armja Polska, to prawie wszyscy w nim byli 呕ydami. Os膮dzono ich za okrucie艅stwa, a 呕ydzi znowu g艂osili po 艣wiecie o wile艅skim "pogromie".

Dr Rosta艅ski przypomina s艂owa, jakie pad艂y na zebraniu polsko-偶ydowskiego Towarzystwa "Zgoda" w Pary偶u, a by艂y to s艂owa wypowiedziane przez dr. Downarowicza, b. ministra w rz膮dzie Moraczewskiego: Wracam z Wilna, gdziem s艂ysza艂 od naocznego 艣wiadka, jakim by艂 J贸zef Pi艂sudski, 偶e przy zdobywaniu Wilna 呕ydzi rzucali na wojsko polskie bomby, strzelali z ukrycia, a nawet rzucali na 偶o艂nierzy siekierami!... A przecie偶 do polskich retorsji nie dosz艂o. Sam rabin wile艅ski Rubinstein przyjecha艂 do Pi艂sudskiego i dzi臋kowa艂 za to, i偶 pomimo prowokacji ze strony grup 偶ydowskich Polacy nie wzi臋li odwetu.

(...) Podobnie wrogie stanowisko wobec polskich 偶o艂nierzy zaj臋li 呕ydzi w czasie walk o Lw贸w. Z okien dom贸w rzucali na nasze wojsko kamienie i r贸偶ne sprz臋ty, lali wod臋 gor膮c膮. I dalej: (...) Jak daleko zasz艂y w Polsce sowieckie hordy, tak daleko zaszli i 呕ydzi, 艂膮cz膮c si臋 z nimi. Po miastach, po miasteczkach oni pierwsi zak艂adali "sowiety" lokalne, wsz臋dzie opowiadali si臋 po stronie zwyci臋zc贸w. A p贸藕niej, gdy bolszewik贸w przep臋dzono, ci 呕ydzi zdrajcy Polski, musieli ucieka膰 razem z naje藕d藕c膮.

Alians 呕yd贸w z bolszewikami? Sk膮d my to znamy? Historia lubi si臋 powtarza膰. W nieca艂e 20 lat p贸藕niej, gdy bolszewicy 17 wrze艣nia 1939 r. najechali nasz kraj, kresowi 呕ydzi z miejsca zacz臋li kolaborowa膰 z NKWD, wydaj膮c najlepszych syn贸w Polski w jego 艂apy. Czeka艂a ich 艣mier膰, obozy lub niewolnicza praca na "nieludzkiej ziemi".

Wr贸膰my wszak偶e do zmagania z nawa艂膮 bolszewick膮 u zarania II Rzeczpospolitej. Wie艣ci o zbrodniczych zachowaniach 呕yd贸w dociera艂y do ameryka艅skiej Polonii. Rodacy za oceanem w ramach protest贸w podj臋li m.in. bojkot 偶ydowskich sklep贸w, kt贸re np. w Chicago, w polskich dzielnicach, szybko straci艂y setki klient贸w. Zia艂y pustk膮. Znamienna by艂a reakcja na owo zachowanie Polonus贸w, jak膮 wyrazi艂 w s艂owach w czasie spotkania z Romanem Dmowskim finansista i przyw贸dca 呕yd贸w nowojorskich Louis Marschal. Powiedzia艂: 呕ydzi woleliby ju偶 pogrom od ekonomicznego bojkotu... (sic!).

Opuszczaj膮c na pocz膮tku 1919 r. USA, Roman Dmowski (po licznych kontaktach tak偶e ze 艣rodowiskami 偶ydowskimi) powiedzia艂 prasie polonijnej: Na konferencji pokojowej najzaci臋tszych wrog贸w naszej sprawy b臋dziemy mieli w 呕ydach.

Dr Rosta艅ski pisze, 偶e z czasem nieco przygas艂a antypolska nagonka, bowiem Amerykanie zacz臋li si臋 wyzwala膰 spod wp艂ywu propagandy 偶ydowskiej diaspory. Zabierali g艂os w obronie Polak贸w i Polski ludzie rz膮dowego establishmentu, jak np. senator Fons (wyst膮pi艂 w tej kwestii w Kongresie), kt贸rego popar艂 senator Bird. Innym g艂osem by艂 g艂os prof. Vernona Kelloga i jego brata George'a, kt贸rzy po wojnie przebywali w Polsce z misj膮 charytatywn膮. Ten drugi wystosowa艂 list do nowojorskiego "Globe'a", w kt贸rym zarzuci艂 polskim 呕ydom bolszewick膮 tendencj臋 wywo艂ywania nienawi艣ci rasowych w naszym kraju, by tym 艂atwiej dost臋p bolszewizmowi otworzy膰. List zako艅czy艂 konstatacj膮: Pokocha艂em nar贸d polski, bo to nar贸d 艂agodny i szanuj膮cy prawa.

Nied艂ugo potem nowojorski tygodnik "America" zamie艣ci艂 artyku艂 wst臋pny, w kt贸rym przestrzegano przed 偶ydowsk膮 propagand膮 wobec Polski, bardzo podejrzan膮 co do 藕r贸de艂.

W komentarzu do przytoczonych wy偶ej wyst膮pie艅 prasowych dr Rosta艅ski, napisa艂: (...) Nie g艂osimy zasady "oko za oko", niezgodnej z duchem wznios艂ym narodu naszego, ale praktycznie zastosuje kiedy艣 Polska zasad臋 zupe艂nie godziw膮 i moraln膮 - "jak膮 miark膮 mierzy艂e艣, tak膮 miark膮 ci odmierz膮".

W jednym z felieton贸w dr Karol Rosta艅ski podsumowuje: (...) Walka ameryka艅skich rodak贸w ze skrajnie nam nieprzychylnymi 呕ydami nieodzowna i na wielu etapach w ko艅cu wygrana. Oto nieliczna w cz臋艣ci intelektualnej, ale pe艂na dobrej woli i determinacji Polonja ameryka艅ska walk臋 tak膮 podj臋艂a, walk臋 z nieprzyjacielem bardzo gro藕nym.

Zbigniew K. Rogowski, Nasza Polska, 2003-06-16

powrot