|
"Z pocz膮tkiem maja br. z艂o偶y艂am oficjalnie rezygnacj臋 z dalszego udzia艂u w
pracach Krajowej Rady Amerykan贸w Polskiego Pochodzenia i Ameryka艅skich
呕yd贸w (NPAJAC), w kt贸rej pracowa艂am jako cz艂onek w ostatnich siedmiu
latach. Uzna艂am, 偶e nie mog臋 by膰 dalej cz艂onkiem organizacji, kt贸ra
odmawia prawa do traktowania pi臋ciu milion贸w Polak贸w jako ofiar
Holocaustu" - napisa艂a Bo偶ena Urbanowicz-Gilbride. Wiadomo艣膰 o jej
rezygnacji z dalszego udzia艂u w dialogu polsko-偶ydowskim, prowadzonym
teraz pod egid膮 waszyngto艅skiej organizacji administrowanej przez stron臋
偶ydowsk膮, stanowi prawdziwy szok. Zw艂aszcza kiedy uzmys艂owimy sobie,
kim jest ta osoba i co sob膮 reprezentuje.
Rodzina pani Bo偶eny
pochodzi ze wschodnich ziem przedwojennej Polski, kt贸re najpierw sta艂y si臋
ofiar膮 sowieckiej inwazji, a nied艂ugo potem d艂ugiej i okrutnej okupacji
hitlerowskiej. Pani Bo偶ena by艂a siedmioletni膮 dziewczynk膮, kiedy zobaczy艂a
oddzia艂y Armii Czerwonej wkraczaj膮ce do jej osady, Leon贸wki, a w dwa
lata p贸藕niej wie艣 p艂on臋艂a, podpalona przez niemieckich naje藕d藕c贸w. Jej
rodzice otwarcie pomagali innym w tych tak trudnych i niebezpiecznych
czasach. Ojciec udziela艂 schronienia licznym 呕ydom w swoim gospodarstwie,
co grozi艂o rozstrzelaniem, nie tylko jego, ale i ca艂ej rodziny.
W 1944
roku gestapo aresztowa艂o matk臋 pani Bo偶eny i zes艂a艂o j膮 wraz z dzie膰mi
do obozu koncentracyjnego w Ravensbru篓ck, gdzie poddano j膮 zbrodniczym
eksperymentom medycznym, a nast臋pnie do Gross-Rosen. Rozdzielona przez
wojenne losy i r贸偶ne miejsca pobytu w obozach rodzina mia艂a spotka膰 si臋
dopiero po latach, w Ameryce.
Pierwsza trafi艂a tam pani Bo偶ena z
siostrami, jako ofiara zza drut贸w kolczastych. Do Ameryki przyjecha艂a
w roku 1947. Po latach prowadzonych wytrwale poszukiwa艅 znaleziono te偶
艣lad matki i dziesi臋膰 lat p贸藕niej sprowadzono j膮 do Stan贸w. Pani Bo偶ena
by艂a ju偶 m臋偶atk膮, jej m艂odsza siostra w艂a艣nie wysz艂a za m膮偶, a najm艂odsza
wst膮pi艂a do klasztoru. Raz jeszcze by艂o to szokuj膮ce zetkni臋cie z ranami
wojny. Doros艂ym ju偶 kobietom z trudem przysz艂o rozpoznanie matki -
zniszczonej przez wojenne cierpienia staruszki. Nic dziwnego, 偶e misji
upowszechnienia w Ameryce wiedzy i prawdy o rozmiarze cierpie艅 ludzi
podczas II wojny 艣wiatowej po艣wi臋ci艂a pani Bo偶ena ca艂e swe p贸藕niejsze
偶ycie.
Prawda o cierpieniu Polak贸w
Pani Bo偶ena nawi膮za艂a
bliskie kontakty z Lig膮 Katolick膮 w Nowym Jorku i rozpocz臋艂a wyjazdy do
r贸偶nych miejsc, szk贸艂, ko艣cio艂贸w i organizacji, gdzie tak przejmuj膮co
opowiada艂a o w艂asnych i rodzinnych do艣wiadczeniach z lat okupacji w
Polsce i Europie, 偶e w kr贸tkim czasie zdoby艂a sobie renom臋 poszukiwanej
i cenionej m贸wczyni. Tym bardziej 偶e dzia艂o si臋 to w czasach szybkiego
wzrostu popularno艣ci tematu holokaustu, czyli odkrywania prawdy o
zbrodniach i cierpieniach ludzi poddanych bestialskiej polityce III
Rzeszy Niemieckiej.
Pani Bo偶ena szybko znalaz艂a uznanie renomowanych
instytucji edukacyjnych, zosta艂a m.in. cz艂onkiem Nassau Country Holocaust
Commission w Nowym Jorku. U progu lat 90. podj臋艂a si臋 szerokiej misji
zbierania "m贸wionej historii", czyli wyzna艅 i wspomnie艅 ludzi, kt贸rzy
przed przyjazdem do Stan贸w przeszli przez okrutne do艣wiadczenia wojny i
okupacji hitlerowskiej, a tak偶e sowieckich 艂agr贸w. Od pocz膮tku traktowa艂a
holokaust jako okre艣lenie cierpienia wszystkich ludzi, kt贸rzy zostali
poddani ludob贸jczej polityce hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji. Nie
budzi艂o to wtedy 偶adnych zastrze偶e艅 nowo otwartego Muzeum Holocaustu
w Waszyngtonie, kt贸re ch臋tnie korzysta艂o z gromadzonych przez pani膮
Bo偶en臋 zapis贸w, historii i wspomnie艅. 艢rodowisko, w kt贸rym pracowa艂a,
r贸wnie偶 bardzo ceni艂o jej oddanie sprawie. Miasto Hempstead og艂osi艂o
j膮 z tej racji Kobiet膮 Roku 1992, a rok p贸藕niej nowojorski Wydzia艂
O艣wiaty wyr贸偶ni艂 j膮 nagrod膮 imienia Louis E. Yavner. Otrzyma艂a te偶
honorowy medal Ellis Island, a w Polsce Lech Wa艂臋sa przyzna艂 jej Krzy偶
Zas艂ugi za dzia艂alno艣膰 s艂u偶膮c膮 budowaniu pomost贸w pomi臋dzy Polakami
a 呕ydami. W 1995 r. uznano j膮 za Honorow膮 Sprawiedliw膮 w艣r贸d Narod贸w
艢wiata, za艣 lokalne dyplomy uznania od kongresman贸w i senator贸w
trudno wprost zliczy膰.
W radzie polsko-偶ydowskiej
W
1997 r. Bo偶ena Urbanowicz-Gilbride w艂膮czy艂a si臋 czynnie w dzia艂alno艣膰
Krajowej Rady Amerykan贸w Polskiego Pochodzenia i Ameryka艅skich 呕yd贸w -
kluczowej organizacji dialogu polsko-偶ydowskiego w tym kraju. Od samego
pocz膮tku mocno akcentowa艂a potrzeb臋 r贸wnego traktowania do艣wiadcze艅
polskich i 偶ydowskich, jako ofiar tego samego zbrodniczego systemu
hitlerowskiego. Jako akt dobrej woli ju偶 na wst臋pie sfinansowa艂a
tablic臋 pami膮tkow膮 na terenie warszawskiego getta, s艂awi膮c膮 ludzi
"呕egoty", kt贸rzy w czasie wojny pomagali ludno艣ci 偶ydowskiej. W
1998 r. powsta艂 z jej inicjatywy i za jej 艣rodki dokumentalny film
"呕egota: Rada Pomocy dla 呕yd贸w w okupowanej Polsce", kt贸ry jako pomoc
edukacyjna trafi艂 w Stanach Zjednoczonych do wielu 艣rodowisk, szk贸艂
i instytucji, s艂u偶膮c nieuprzedzonemu, sprawiedliwemu spojrzeniu na
polsko-偶ydowskie relacje podczas ostatniej wojny.
W tamtych czasach
pani Bo偶ena udziela艂a si臋 w radzie w r贸偶ny spos贸b: je藕dzi艂a z grupami i
delegacjami do by艂ych oboz贸w koncentracyjnych, w tym tak偶e o艣wi臋cimskiego,
stara艂a si臋 po艣redniczy膰 w konflikcie wywo艂anym wok贸艂 obecno艣ci Si贸str
Karmelitanek w O艣wi臋cimiu, przygotowywa艂a wystawy o "mozaice ofiar
Holocaustu", m.in. dla muzeum w Long Island oraz dla wielu nowojorskich
instytucji.
Wsp贸艂pracowa艂a te偶 blisko z American Defamation League -
偶ydowsk膮 organizacj膮 strzeg膮c膮 dobrego imienia i interes贸w 偶ydowskich,
przy opracowywaniu materia艂贸w dla nauczycieli. Bra艂a udzia艂 w du偶ych
konferencjach eksponuj膮cych losy katolik贸w w okupowanej Europie (m.in. w
Greenboro w P贸艂nocnej Karolinie).
Z natury entuzjastyczna i otwarta,
Bo偶ena Urbanowicz-Gilbride z wielk膮 odwag膮 broni艂a swoich przekona艅 i
wiary, 偶e tak偶e holokaust stanowi艂 wielk膮 lekcj臋 ludzkiej solidarno艣ci
w艣r贸d ofiar i tych, kt贸rzy starali si臋 prze偶y膰 ten czas najgorszy z
mo偶liwych.
Coraz wi臋cej roszcze艅
Zmieniaj膮 si臋 jednak
czasy i zmienia si臋 polityka. Sam, uczestnicz膮c w wielu spotkaniach
dialogowych w Chicago i w Waszyngtonie, w tym tak偶e w posiedzeniach
wspomnianej Rady Polak贸w i 呕yd贸w, czu艂em, jak niemi艂ej ewolucji
zacz臋艂o ulega膰 stanowisko 偶ydowskich "partner贸w". Agenda stawa艂a
si臋 coraz bardziej zdominowana przez roszczeniowe i dora藕ne akcje
艣rodowiska 偶ydowskiego, tak wobec Polski (zwrot mienia, rekompensata
za straty wojenne), jak i 艣rodowisk polonijnych.
Ale pani Bo偶ena
Urbanowicz-Gilbride zawsze by艂a wielk膮 optymistk膮. Przekonywa艂a mnie,
偶e nasze miejsce w tym dialogu ma sens. Dysponowa艂a solidnym atutem
swojej obozowej przesz艂o艣ci, pomoc膮 rodzic贸w dla 呕yd贸w w czasie wojny,
wieloletni膮 wsp贸艂prac膮 z 偶ydowskimi partnerami w nauczaniu o holokau艣cie
i ofiarach. Domaga艂a si臋 sprawiedliwego partnerstwa, dostrzegania
historycznej prawdy o losie Polski i Polak贸w, bronienia ich przed coraz
cz臋stszymi fa艂szywymi oskar偶eniami, a tak偶e jawnymi aktami bigoterii czy
antypolonizmu. Czyni艂a to zawsze z podniesionym czo艂em i podziwu godn膮,
rzadk膮 w tym 艣rodowisku odwag膮. By艂a osob膮 niezale偶n膮 i finansowo na tyle
samodzieln膮, 偶e nie musia艂a - jak wielu innych dzia艂aczy polonijnych -
usilnie zabiega膰 o wzgl臋dy 偶ydowskich partner贸w.
Jednak nadszed艂
moment, kiedy i ona nie zdo艂a艂a dalej znosi膰 pi臋trz膮cych si臋 objaw贸w
wrogo艣ci i braku tolerancji dla nie-呕yd贸w w tym trac膮cym wci膮偶 na
wiarygodno艣ci, jednostronnym "dialogu". Wyst臋puj膮c w ubieg艂ym roku
z wyk艂adem o holokau艣cie z jej perspektywy, zaproponowa艂a uczenie o
przyk艂adach cierpienia Polak贸w i ich heroizmu w czasach holokaustu, na
r贸wni z do艣wiadczeniami 偶ydowskimi. To okaza艂o si臋 "za wiele" i wywo艂a艂o
wielki sprzeciw os贸b stoj膮cych u steru Rady Krajowej Polak贸w i 呕yd贸w. W
li艣cie skierowanym wiosn膮 tego roku do p. Bo偶eny dwaj przewodnicz膮cy Rady
- ze strony polskiej mec. John J. Pikarski Jr. z Chicago, z 偶ydowskiej
Martin I. Bresler - akcentuj膮c na wst臋pie "g艂臋bokie uznanie i podziw dla
jej wytrwa艂ych wysi艂k贸w", odrzucili mo偶liwo艣膰 og艂oszenia jej stanowiska
na temat stosunk贸w polsko-偶ydowskich i zaprezentowania jej programu
nauczania o holokau艣cie na stronie internetowej Rady - jako materia艂u
"nie s艂u偶膮cego najlepszym jej interesom". Uczynili to, jak stwierdzili,
"po dyskusji z szeregiem lider贸w Rady i g艂臋bokim przeanalizowaniu
w艂asnego sumienia". Pogl膮dy wypowiedziane przez p. Gilbride uznano za
zasadniczo sprzeczne z misj膮, jakiej s艂u偶y膰 ma dialog i dzia艂alno艣膰
Rady Polsko-呕ydowskiej.
"Jeste艣my przekonani, 偶e centralny w膮tek
Pani prezentacji pozostaje w sprzeczno艣ci z wieloletni膮 tradycj膮
pojmowania Holocaustu" - pisz膮 panowie Pikarski i Bresler.
Poj臋cie to,
zdaniem przewodnicz膮cych, "specyficznie i wy艂膮cznie" odnosi膰 si臋 mo偶e
tylko do "wymordowania 呕yd贸w przez hitlerowskie Niemcy". Te losy s膮
"niepor贸wnywalne" i "szczeg贸lne", a zatem nie mog膮 by膰 przeniesione na
innych. Utrzymuj膮 oni dalej, 偶e "nie zamierzaj膮 bynajmniej uszczupli膰 ani
pomniejszy膰 obrazu traktowania Chrze艣cijan w tym mrocznym okresie dziej贸w
Europy", a histori臋 "nadzwyczajnych cierpie艅 Polak贸w, kt贸rzy stracili
trzy miliony Chrze艣cijan nale偶y opowiedzie膰 szerszemu gremium". Co
wi臋cej, s膮 oni "艣wiadomi wa偶nej pomocy i wielkiej osobistej ofiary
polskich Chrze艣cijan, kt贸rzy zdecydowali si臋 ratowa膰 呕yd贸w w trakcie
wojny". Jedynie tego rodzaju "sugestie programowe mog膮 by膰 zg艂oszone
dla kontynuowania podobnych wysi艂k贸w".
"Nar贸d wybrany" tak偶e w cierpieniu
Jak komentuje sama p. Urbanowicz-Gilbride
w swoim o艣wiadczeniu, podobne stanowisko zaj膮艂 dzia艂aj膮cy w Radzie
od lat ks. John Pawlikowski z Chicago. Przypomnia艂 on, jako cz艂onek
Rady Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, 偶e polityka prowadzona przez te
instytucje okre艣la wy艂膮cznie 呕yd贸w jako ofiary holokaustu. Dla "innych"
jest w Muzeum "inne miejsce". Jakie - pisze o tym otwarcie i z gorycz膮
pani Bo偶ena. A zatem tak偶e w ofierze i cierpieniu 呕ydzi maj膮 pozosta膰
"narodem wybranym". Cierpienia "innych" s膮 te偶 "inne", a zatem jakby
gorszej kategorii.
Przeciwko temu rozr贸偶nieniu, kt贸re g艂臋boko si臋ga
tak偶e w ocen臋 jej w艂asnej przesz艂o艣ci obozowej, protestuje obecnie
Bo偶ena Gilbride. Nie jest to sp贸r czysto osobisty ani tym bardziej
formalny. Nie tylko ona odnosi wra偶enie, 偶e po 58 latach od zako艅czenia
wojny powi臋ksza si臋 dystans pomi臋dzy tymi, kt贸rzy cierpieli w wielu
krajach Europy z r膮k tych samych niemieckich oprawc贸w. Dzi艣 wydaje si臋,
偶e tylko jedna grupa zas艂uguje na instytucjonaln膮 pami臋膰 i celebracj臋 -
ofiary pochodzenia 偶ydowskiego. Tego podzia艂u nie by艂o po wojnie, nie by艂o
te偶 przez d艂ugie dekady po niej. Ta jawnie podporz膮dkowana dzisiejszej
polityce ideologia, konsekrowany "mit Holocaustu" wyr贸s艂 dopiero w
ostatnich dekadach, na naszych oczach.
Bo偶ena Urbanowicz-Gilbride
wo艂a dzi艣 o powr贸t do historycznych 藕r贸de艂 i fakt贸w, do widzenia kwestii
zbrodni i ofiar w spos贸b dziejowo sprawiedliwy, pozbawiony jawnej
politycznej dyskryminacji.
To bardzo odwa偶ny i g艂臋boko uzasadniony
g艂os, kt贸ry nie mo偶e przej艣膰 niezauwa偶ony. Nie mo偶emy pozwoli膰, aby
polskie cierpienia by艂y traktowane jako drugorz臋dne, by je pomniejszano,
fa艂szowano i lekcewa偶ono. Je艣li sami nie b臋dziemy tej prawdy broni膰,
z pewno艣ci膮 nie uczyni膮 tego wszyscy ci, kt贸rzy dzi艣 ch臋tnie wynajmuj膮
si臋 innym 艣rodowiskom do s艂u偶enia w interesach sprzecznych z polskimi. To
zjawisko ma coraz wi臋kszy rozmiar, tak w kraju, jak i w Ameryce. Je艣li nie
podejmiemy tego wysi艂ku dzi艣, jutro mo偶e by膰 ju偶 za p贸藕no.
Wojciech A. Wierzewski, Nasz Dziennik, 2003-06-17
powrot
|