nasza witryna Wobec Ojczyzny i historii
Wywiad z mjr Zygmuntem B艂a偶ejewiczem ps. "Zygmunt"
Piotr Szubarczyk, Nasz Dziennik, 14.06.2003


  Mjr Zygmunt B艂a偶ejewicz ps. "Zygmunt" by艂 najwybitniejszym spo艣r贸d dow贸dc贸w polowych 5. Wile艅skiej Brygady AK, podkomendnych mjr. "艁upaszki". Cho膰 mieszka dzi艣 w odleg艂ej Arizonie, cz臋sto przyje偶d偶a do kraju, by "odetchn膮膰 Polsk膮".

Panie majorze, zawsze gdy rozmawiam z 偶o艂nierzami z ziem utraconych, przychodz膮 mi na my艣l s艂owa wiersza Jana Lechonia "Przypowie艣膰". W utworze tym bohaterem jest 偶o艂nierz z Kres贸w, kt贸ry "zdobywszy wolno艣膰 innym d艂o艅mi skrwawionemi, dowiedzia艂 si臋 nareszcie, 偶e sam nie ma ziemi". Pan jest r贸wnie偶 takim 偶o艂nierzem. Rodzina, kt贸ra od ponad 300 lat by艂a zakorzeniona na Wile艅szczy藕nie, po lipcu 1944 roku zosta艂a skazana na poniewierk臋, gorsz膮 ni偶 za czas贸w rewolucji bolszewickiej: rodzice wyje偶d偶aj膮 w Koszali艅skie, stryjkowie zostaj膮 w Oszmia艅skiem, ale bolszewicy nie pozostawiaj膮 ich w spokoju. Jeden umiera w wi臋zieniu w Oszmianie, drugi na zes艂aniu pod Krasnojarskiem. Gdy wojna si臋 ko艅czy i ca艂y 艣wiat si臋 raduje, Pan i Pana koledzy z wile艅skiej AK kluczycie podlaskimi bezdro偶ami, by nie natkn膮膰 si臋 na NKWD. Wielu z waszych koleg贸w od czasu operacji "Ostra Brama" siedzi w sowieckich obozach przej艣ciowych lub umiera na zes艂aniu. Zapytam wi臋c Pana - kresowego 偶o艂nierza - s艂owami przywo艂anego wiersza Jana Lechonia:
"Wiedzia艂em, 偶e nikt twoich ran ci nie odwdzi臋czy,
Bo niczym krew, co p艂ynie, przy z艂ocie, co brz臋czy.
I nigdy nikt nie liczy艂 le偶膮cych w mogile,
Bo czym jest duch anielski przy szata艅skiej sile?
Jak 偶al mi, 偶e ci oczy nareszcie otwarto!
I powiedz sam mi teraz, czy to by艂o warto?".
Czy to by艂o warto, panie majorze?
- Historia rzadko bywa sprawiedliwa. Kiedy艣 moja c贸rka Zosia poprosi艂a mnie, bym wpisa艂 jej co艣 do pami臋tnika. Potraktowa艂em to bardzo powa偶nie i skleci艂em - 偶o艂nierz przecie, nie poeta! - kilka wers贸w, kt贸re niech pos艂u偶膮 za odpowied藕 na pytanie:
"Szed艂em przez 偶ycie z karkiem zgi臋tym,
Wyprostowa艂em na trzy lata.
Wobec Ojczyzny i historii
Do艣膰 bohatersko przeszed艂 Tata...
Jeszcze w Ojczy藕nie kto艣 pami臋ta,
Tutaj wspomina膰 nie ma po co.
A ja powracam w tamte czasy
W mych rozmy艣laniach dniem i noc膮".

Cz臋sto zadajemy sobie - w gronie 偶o艂nierzy wile艅skiej AK - inne wa偶ne dla nas pytanie; nie o to, czy by艂o warto, lecz o to, czy z naszej walki z komunistyczn膮 okupacj膮 by艂 jaki艣 po偶ytek. Przecie偶 tylu z nas zgin臋艂o, gdy wojna niby si臋 sko艅czy艂a, tylu okrutnie torturowano, a wszystkich, nawet po 艣mierci, prze艣ladowano i poniewierano w PRL jako "bandyt贸w". Propaganda komunistyczna stawia艂a nam pod艂e zarzuty o wsp贸艂prac臋 z Niemcami, mordowanie, grabienie itp. Dochodzimy jednak do przekonania, 偶e nasza walka, cho膰 nie mia艂a w 贸wczesnych warunkach polityki poja艂ta艅skiej 偶adnych szans, przyczyni艂a si臋 do zachowania wzgl臋dnej niezale偶no艣ci Polski. Inaczej m贸wi膮c, nie zostali艣my siedemnast膮 republik膮, co by艂o przecie偶 mo偶liwe, zwa偶ywszy na gorliwo艣膰, z jak膮 komuni艣ci wys艂ugiwali si臋 Moskwie. By膰 mo偶e te偶 nasza dzia艂alno艣膰 w Bia艂ostockiem przyczyni艂a si臋 do pozostawienia tej cz臋艣ci kraju przy Polsce. A by艂o w贸wczas wielu 艂otr贸w, kt贸rzy s艂ali listy do Stalina, by batiuszka przy艂膮czy艂 ich miejscowo艣膰 do ojczyzny proletariatu. Zdarza艂o si臋 te偶, 偶e strzelali do nas zza w臋g艂a.

Na jednym z takich ludzi wykonali艣cie wyrok. Do dzi艣 wypisuje si臋, 偶e by艂y to prze艣ladowania etniczne. Podobno prze艣ladowali艣cie 呕yd贸w i Bia艂orusin贸w.

- Na wypisywane o nas k艂amstwa reagujemy ju偶 tylko wzruszeniem ramion. Kiedy艣, gdy w PRL ukazywa艂y si臋 na ten temat plugawe ksi膮偶ki pisane przez funkcjonariuszy UB, wydawane w licz膮cych setki tysi臋cy nak艂adach, moi koledzy w kraju g艂臋boko to prze偶ywali, bo nie by艂o przecie偶 jakichkolwiek mo偶liwo艣ci sprostowania k艂amstw. My艣l臋, 偶e niekt贸rzy czuli si臋 upokorzeni i nieustannie zagro偶eni. Dzi艣 jednak pojawi艂a si臋 du偶a grupa m艂odych historyk贸w, kt贸rzy poszli naszym 艣ladem, zebrali tysi膮ce relacji, obejrzeli tomy dokument贸w s膮dowych i ubeckich. Oni ju偶 nie pozwol膮 wodzi膰 si臋 za nos i nie nabior膮 si臋 na bajki o "bandytach". Zreszt膮, po 1990 roku s膮dy w Polsce uzna艂y wyroki na 偶o艂nierzy antykomunistycznego podziemia zbrojnego za niewa偶ne. Oczyszczono w ten spos贸b m.in. majora "艁upaszk臋". S膮dy uzna艂y, 偶e 偶o艂nierze ci walczyli o niepodleg艂y byt pa艅stwa polskiego. Czy mo偶e by膰 wi臋ksza satysfakcja po latach upokorze艅 i bezsilno艣ci? Dziwi mnie co prawda bezkarno艣膰, z jak膮 jeszcze dzi艣 dzia艂aj膮 w Polsce r贸偶ni oszczercy, nie przejmuj膮cy si臋 偶adnymi s膮dami, ale t艂umacz臋 sobie, 偶e taka jest specyfika pa艅stwa postkomunistycznego. Reszt臋 ran ulecz膮 czas i prawda.

Panie majorze, wr贸膰my do czas贸w dawniejszych. Jakie wydarzenia z dzieci艅stwa i m艂odo艣ci ukszta艂towa艂y p贸藕niejszego porucznika "Zygmunta"?

- Nale偶臋 do pokolenia, dla kt贸rego odzyskanie przez Polsk臋 niepodleg艂o艣ci by艂o wydarzeniem epokowym. Wzrastali艣my w艣r贸d opowie艣ci o wojnie z bolszewikami i cudzie, kt贸ry si臋 dokona艂 nad Wis艂膮. Ta wojna by艂a najwa偶niejszym do艣wiadczeniem pokoleniowym naszych ojc贸w, formuj膮cym polski patriotyzm okresu mi臋dzywojennego.
Urodzi艂em si臋 w Witebsku, dok膮d moich rodzic贸w zawiod艂a praca. Ojciec, Kazimierz B艂a偶ejewicz, by艂 in偶ynierem geodet膮 po uniwersytecie moskiewskim. Mama, Maria z domu Raubo, by艂a dentystk膮 po studiach w Petersburgu. Ponadto interesowa艂a si臋 malarstwem, by艂a bardzo w tym kierunku uzdolniona. Z tym zreszt膮 wi膮偶e si臋 do艣膰 niezwyk艂a historia, kt贸r膮 przez wiele lat opowiadano w naszej rodzinie. By艂 listopad 1921 roku, nied艂ugo przed powrotem rodziny do Polski. Moja mama malowa艂a w saloniku wielkiego bia艂ego or艂a. I oto przychodzi grupa bolszewik贸w, z komisarzem 呕ydem na czele. Okazuje si臋, 偶e komisarz wybra艂 nasz dom na swoj膮 siedzib臋. Trza si臋 wynosi膰! Na dodatek zobaczyli dzie艂o mojej mamy. Blady strach pad艂 na wszystkich. Tymczasem komisarz nieoczekiwanie ka偶e wyj艣膰 so艂datom i pyta po polsku, kto w tym domu maluje. Po chwili przeprasza i wyja艣nia, 偶e znajdzie sobie inn膮 kwater臋. Wie pan, kim by艂 ten cz艂owiek? To p贸藕niejszy paryski malarz Marc Chagall! S艂u偶y艂 w贸wczas bolszewikom w Witebsku jako komisarz do spraw kultury. Opu艣ci艂 Rosj臋 bolszewick膮 w tym samym roku co nasza rodzina.

Czyli w roku 1922. Pami臋ta Pan ten powr贸t?

- A jak偶e! Mia艂em ju偶 w贸wczas cztery lata. Pami臋tam, 偶e bardzo si臋 bali艣my, 偶e nas bolszewicy nie przepuszcz膮 albo do reszty ograbi膮. Ca艂y nasz dobytek zosta艂 spieni臋偶ony i zaszyty w postaci z艂otych rubli w lalce, kt贸r膮 babcia kaza艂a mi mocno tuli膰... Strasznie mi si臋 to nie podoba艂o, bo by艂em przecie偶 ch艂opcem, ale dzi臋ki tej lalce rodzice mogli kupi膰 w Wilnie kawa艂ek domu i zacz膮膰 nowe 偶ycie.
Pyta pan, co mnie ukszta艂towa艂o. Odpowiem kr贸tko, 偶e poza patriotyczn膮 atmosfer膮 domu decyduj膮cy wp艂yw na moj膮 wizj臋 艣wiata i obowi膮zk贸w wobec Ojczyzny mia艂y wile艅skie Gimnazjum Ojc贸w Jezuit贸w i podchor膮偶贸wka. Cz臋sto powtarzam, 偶e jezuici zrobili ze mnie cz艂owieka. Zapami臋ta艂em szczeg贸lnie ks. Kazimierza Kucharskiego, kt贸ry potem umar艂 w Rzymie. Nie chcia艂bym jednak, by kto艣 pomy艣la艂, 偶e by艂em 艣wi臋ty. Co to to nie! Nigdy nie by艂em prymusem ani wzorem do na艣ladowania. Lubi艂em hodowa膰 go艂臋bie, 艂owi膰 ryby. Je艣li chodzi o rozrywki, to przepada艂em za operetk膮... O tym jednak, 偶e ojcowie zrobili ze mnie cz艂owieka, mog臋 艣mia艂o powiedzie膰 z perspektywy mojego d艂ugiego 偶ycia.

Na zdj臋ciach 5. Brygady wida膰 Pana koleg贸w z ryngrafem - wizerunkiem Matki Bo偶ej Ostrobramskiej - na lewej kieszonce. Taki ryngraf mia艂 tak偶e mjr "艁upaszko". Czy pan r贸wnie偶?

- Ju偶 kto艣 mnie o to pyta艂. Odpowiedzia艂em, 偶e nosi艂em m贸j ryngraf w kieszonce, a nie na wierzchu, bo lubi艂em po偶artowa膰, a 偶o艂nierskie 偶arty bywaj膮 r贸偶ne... M贸wi膮c powa偶nie, ryngraf z Pani膮 Ostrobramsk膮 otrzyma艂em od mojej babci, Marii Raubo, w roku 1938, po maturze. Mia艂em go zawsze przy sobie i mam go tak偶e dzisiaj. Z nim umr臋. Jest dla mnie wa偶niejszy ni偶 Polonia Restituta i Krzy偶 Walecznych, kt贸ry otrzyma艂em dwukrotnie.

Kazimierz Krajewski i Tomasz 艁abuszewski, warszawscy historycy, autorzy monumentalnej, prawie tysi膮cstronicowej pracy po艣wi臋conej oddzia艂om "艁upaszki", "M艂ota" i "Huzara", uznali pana za wybitnego oficera, kt贸ry najtrudniejszymi akcjami dowodzi艂 osobi艣cie i b艂yskawicznie podejmowa艂 decyzje na polu walki. Jednak zast臋pc膮 majora "艁upaszki" by艂 kpt. Leon Lech Beynar "Nowina", znany potem jako Pawe艂 Jasienica.

- Mi艂o s艂ysze膰 dobre s艂owa od ludzi, kt贸rzy tyle czasu i serca po艣wi臋cili naszej walce. Major 偶artowa艂 czasami, 偶e "Zygmunt" nie mo偶e by膰 jego zast臋pc膮, m贸wi艂: "Gdybym kt贸rego艣 dnia poszed艂 na urlop, to on doszed艂by do Berlina". Major by艂 m膮drym, do艣wiadczonym dow贸dc膮. Wiedzia艂, 偶e najwa偶niejsze dzieje si臋 w walce, a nie na odprawie. Dawa艂 inicjatyw臋 dow贸dcom szwadron贸w. To by艂a jego tajemnica dobrego dowodzenia i sukces贸w bojowych. Jeszcze dzi艣 brzmi膮 mi w uszach jego s艂owa na po偶egnanie przed akcj膮: "Ch艂opcy, z Bogiem".
"Nowina" - Jasienica - by艂 cz艂owiekiem wielkiego formatu, wielkiej kultury. By艂 te偶 znakomitym oficerem. To nieprawda, co niekt贸rzy wypisuj膮, 偶e by艂 "mi臋kki". Mia艂 inn膮 rol臋 do spe艂nienia, ale pami臋tam, 偶e w razie potrzeby dowodzi艂 te偶 osobi艣cie akcjami, mi臋dzy innymi kilka razy prowadzi艂 patrole likwidacyjne, rozbraja艂 milicj臋 w Narewce itp. Po wojnie, przes艂uchiwany wielokrotnie przez UB, pomniejsza艂 swoj膮 rol臋, co by艂o naturalne. Przedstawia艂 si臋 jako adiutant "艁upaszki", w rzeczywisto艣ci by艂 jego zast臋pc膮.

Kiedy przyjecha艂 Pan po latach do Polski, mia艂 Pan okazj臋 jeszcze raz przem贸wi膰 do ludzi, do kt贸rych przemawia艂 Pan w roku 1945...

- 15 sierpnia 1945 roku dotarli艣my do Jab艂onnej Lackiej. By艂a uroczysta Msza 艣w. w 艣wi臋to Matki Bo偶ej i w 艣wi臋to 偶o艂nierza polskiego. Nie by艂o majora, nie by艂o "Nowiny", wi臋c ja przem贸wi艂em do zgromadzonych ludzi. Wyja艣ni艂em, dlaczego walczymy, gdy og艂oszono ju偶 zako艅czenie wojny. Zako艅czy艂em s艂owami "Jeszcze Polska nie zgin臋艂a". Ludzie byli g艂臋boko wzruszeni, ja r贸wnie偶. B臋d臋 pami臋ta艂 to wydarzenie do ko艅ca 偶ycia. Prosz臋 sobie wyobrazi膰, 偶e kiedy przyjecha艂em do Polski w sierpniu 1998 roku, moi przyjaciele zawie藕li mnie do Jab艂onnej. By艂 15 sierpnia, odpust. Ja znowu przemawia艂em! Tylko 偶e nie by艂o ju偶 ko艂o mnie 偶adnego z moich 偶o艂nierzy, kt贸rzy mi w贸wczas towarzyszyli. 呕aden nie doczeka艂 tej pi臋knej chwili, dlatego m贸wi艂em ze 艣ci艣ni臋tym sercem. Ale po chwili podesz艂y do mnie dwie zap艂akane kobiety. One pami臋ta艂y tamten dzie艅 sprzed 53 lat i pami臋ta艂y dobrze tamto wyst膮pienie! Takie chwile nadaj膮 sens naszemu 偶yciu. Jestem g艂臋boko wdzi臋czny wszystkim, kt贸rzy umo偶liwili mi to niezwyk艂e prze偶ycie.

W niezwyk艂ych okoliczno艣ciach pozna艂 Pan swoj膮 przysz艂膮 偶on臋...

- W niezwyk艂ych i dramatycznych. Alicja dotar艂a do naszego szwadronu 艣cigana przez UB. Jej brat, porucznik Trojanowski z AK, uciek艂 z wi臋zienia w Bia艂ymstoku. Towarzyszy艂a jej kole偶anka Danka Czarnecka, kt贸ra przybra艂a pseudonim "Wanda" i tak jak Alicja - "Krystyna" by艂a sanitariuszk膮 w naszym szwadronie. Potem wysz艂a za m膮偶 za Lucjana Minkiewicza "Wiktora", kt贸ry zosta艂 zam臋czony w roku 1951 na Mokotowie, razem z majorem Zygmuntem Szendzielarzem "艁upaszk膮" i pu艂kownikiem Antonim Olechnowiczem "Pohoreckim". Danka otrzyma艂a wysoki wyrok wi臋zienia, w wi臋zieniu urodzi艂a c贸reczk臋 Ew臋, kt贸ra mieszka dzi艣 w Gda艅sku. Mia艂a bardzo ci臋偶kie 偶ycie, przy kt贸rym ja z Alicj膮 nie mamy prawa narzeka膰. Pan B贸g by艂 dla nas 艂askawy.

Zdecydowali艣cie si臋 na emigracyjn膮 tu艂aczk臋?

- Nie mog艂em ju偶 d艂u偶ej czeka膰. Za moj膮 g艂ow臋 wyznaczono wysok膮 nagrod臋. Czu艂em si臋 odpowiedzialny za Alicj臋. Przekraczali艣my granic臋 z Czechos艂owacj膮 w pa藕dzierniku 1945 roku nie bez emocji... Wed艂ug doskonale podrobionych dokument贸w nazywa艂em si臋 Jean Morelais, a moja 偶ona Alice Dubois. Przyda艂 si臋 francuski z gimnazjum. W Pil藕nie zabrali艣my si臋 z 偶o艂nierzami genera艂a Maczka, kt贸rzy w艂a艣nie opuszczali ten teren. Potem by艂a Hiszpania i 12 lat 偶ycia w Argentynie. Pracowa艂em tam jako cie艣la, tokarz, mechanik. Wybudowa艂em w艂asny dom. C贸rki urodzi艂y si臋 w Buenos Aires. W roku 1960 wyjechali艣my do USA.

Panie majorze, kiedy latem 1944 roku przedziera艂 si臋 Pan na Warszaw臋, nie my艣la艂 Pan o tym, 偶e trzeba by艂o - tak jak wielu koleg贸w - wr贸ci膰 wprost z Puszczy Rudnickiej do domu? Przecie偶 zostali艣cie zwolnieni z przysi臋gi.

- Ani przez moment nie mia艂em w膮tpliwo艣ci. Zna艂em dobrze bolszewik贸w z w艂asnych do艣wiadcze艅 i z opowie艣ci rodzinnych. Powiem panu tyle: gdyby mnie wtedy dopadli, nie odda艂bym si臋 dobrowolnie. Wygarn膮艂bym do nich, a potem niech si臋 dzieje wola Bo偶a. O czym my艣la艂em? Mo偶e to pana zdziwi, ale przypomnia艂 mi si臋 pewien sowiecki lejtnant, kt贸ry kwaterowa艂 na pocz膮tku okupacji w naszym domu w Wilnie. Nazywali艣my go Wasia. Nie rozstawa艂 si臋 z tomem dzie艂 Lenina. Kt贸rego艣 dnia strzeli艂 sobie w g艂ow臋 ze s艂u偶bowego nagana. Mieli艣my szcz臋艣cie, bo zamkn膮艂 pok贸j na klucz od 艣rodka. NKWD mog艂oby nam zarzuci膰 zamach na sowieckiego oficera. Powiedzieli, 偶eby nie razgawariwa膰. Sowiecki oficer nie m贸g艂 przecie偶 pope艂ni膰 samob贸jstwa. Szkoda, 偶e nie zobaczyli tego, co my po ich odej艣ciu. W piecu, kt贸ry sta艂 w pokoju Wani, le偶a艂a nadpalona ksi膮偶ka. To by艂y dzie艂a Lenina...

Czy nie mia艂 Pan nigdy w膮tpliwo艣ci, jako dow贸dca patrolu likwidacyjnego, 偶e mo偶e strzela Pan do Wasi?

- Prosz臋 dobrze zapami臋ta膰, co teraz powiem: my艣my zawsze bardzo dobrze wiedzieli, do kogo idziemy. To byli ludzie, kt贸rzy mieli na sumieniu krew i ludzkie nieszcz臋艣cie - enkawudzi艣ci, ubowcy, konfidenci. Nie mo偶na si臋 by艂o waha膰, to by艂by grzech. Starszy lejtnant Aleksander Dokszyn mia艂 szczeg贸lne plenipotencje od sowieckiego dow贸dztwa. Je藕dzi艂 w terenie z "prokuratorem". M贸g艂 ka偶dego "os膮dzi膰" i postawi膰 pod 艣cian膮. Wiele takich "s膮d贸w" nad niewinnymi lud藕mi i egzekucji za stodo艂膮 odby艂o si臋 w贸wczas na Podlasiu. Mia艂em si臋 waha膰?

Panie majorze, dzi臋kuj臋 za rozmow臋. B臋dziemy Pana zawsze oczekiwa膰 w kraju z otwartym sercem.

- A ja na koniec mam jeszcze pro艣b臋. Chcia艂bym, aby czytelnicy "Naszego Dziennika" poznali wiersz partyzanta AK Andrzeja Gawro艅skiego, kt贸ry jest bliski mojemu sercu, gdy偶 wiernie oddaje psychologiczn膮 prawd臋 o 偶yciu moim i moich koleg贸w.
Piotr Szubarczyk

Andrzej Gawro艅ski

Dzi艣 nie dla nich schylone sztandary
I nie dla nich "prezentuj bro艅",
I nie dla nich Virtuti Militari,
Tylko szron, co bieli ich skro艅.

Tylko pami臋膰 tych rzeczy, tych dni,
Kiedy w brudnych mundurach, strudzeni,
Zmordowani krok za krokiem szli,
Na swych barkach taszcz膮c erkaemy.

Oni przecie walczyli nie po to,
By bra膰 udzia艂 w zas艂ug targowisku.
Ich by艂 los i kamienie, i b艂oto,
Ich by艂 ch艂贸d i wszy, i ognisko.

A gdy strza艂y umilk艂y nareszcie,
Nikt im laur贸w nie k艂ad艂 na g艂owy.
Nikt kwiatami nie wita艂 ich w mie艣cie,
nie przygrywa艂 im hymn narodowy.

Kaja膰 im si臋 kazali po s膮dach
I za w艂asn膮 t艂umaczy膰 si臋 krew.
Jak psy kry膰 si臋 musieli po k膮tach,
W piersiach t艂umi膮c rozterk臋 i gniew.

Czy si臋 kiedy艣 zagoi ta blizna,
Co goreje jak krwawe 艂uczywo?
Czy si臋 wreszcie zdob臋dzie Ojczyzna,
By uznaniem zap艂aci膰 za mi艂o艣膰?


Zygmunt B艂a偶ejewicz ps. "Zygmunt" (ur. 20 IX 1918 r. w Witebsku)

Urodzi艂 si臋 w rodzinie in偶yniera geodety i dentystki. Rodzina mieszka艂a w贸wczas w Witebsku, ale r贸d B艂a偶ejewicz贸w zwi膮zany by艂 od 300 lat z Wile艅szczyzn膮. W 1921 r. z rodzicami i dziadkami opu艣ci艂 Rosj臋 bolszewick膮. Osiedlili si臋 najpierw w maj膮tku dziadka Franciszka pod Oszmian膮, potem w Wilnie. Ucz臋szcza艂 do szko艂y powszechnej pani 艢widowej "Dziecko Polskie", potem do Gimnazjum Ojc贸w Jezuit贸w. Po maturze uczy艂 si臋 w Szkole Podchor膮偶ych Rezerwy przy 5. pu艂ku piechoty Legion贸w w Wilnie. W sierpniu 1939 r. otrzyma艂 przydzia艂 do 6. pu艂ku piechoty Legion贸w (2. baon, 2. kompania ckm). Walczy艂 z Niemcami jako dzia艂onowy na szlaku bojowym Ostro艂臋ka - Pu艂tusk - Wyszk贸w - Ka艂uszyn - Lasy Janowskie. Wr贸ci艂 do Wilna. Ju偶 w listopadzie z艂o偶y艂 konspiracyjn膮 przysi臋g臋 w Zwi膮zku Walki Zbrojnej (p贸藕niej AK), nale偶a艂 do siatki terenowej. Zagro偶ony aresztowaniem wiosn膮 1940 r. przeni贸s艂 si臋 do Landwarowa pod Wilnem. W 1942 r. pracowa艂 w maj膮tku Dor偶e, by unikn膮膰 wywiezienia na roboty do Niemiec. Od maja 1943 r. przebywa艂 w maj膮tku 艢wieniec, sk膮d wyruszy艂 do oddzia艂u AK por. Adama Boryczki "To艅ki" - cichociemnego, p贸藕niej wieloletniego wi臋藕nia PRL. Oddzia艂 ten rozr贸s艂 si臋 i przekszta艂ci艂 w 6. Wile艅sk膮 Brygad臋 AK. Brygada walczy艂a z Niemcami oraz ich litewskimi kolaborantami - znanymi z okrucie艅stwa i prze艣ladowania polskiej ludno艣ci formacjami gen. Plechavi眉iusa. Po licznych dotkliwych pora偶kach w bojach z AK oddzia艂y te zosta艂y przez Niemc贸w zlikwidowane. "Zygmunt" dowodzi艂 plutonem szturmowym, wykona艂 wiele brawurowych akcji. Po wielkiej operacji wile艅skiej AK "Ostra Brama" (pr贸ba wyzwolenia Wilna przed nadej艣ciem wojsk sowieckich) 偶o艂nierze 6. Brygady i innych brygad wile艅skich, 艣cigani przez dywizje NKWD, zostali zwolnieni z przysi臋gi i mogli wraca膰 do domu. Sowieci urz膮dzali na nich ob艂awy, kieruj膮c Polak贸w do oboz贸w przej艣ciowych, stamt膮d na Sybir. "Zygmunt", znaj膮cy dobrze obyczaje bolszewickie, zw艂aszcza k艂amliwe zapewnienia o gwarancji bezpiecze艅stwa oraz zdradzieckie zaproszenia na "dagawory", przedar艂 si臋 z grup膮 偶o艂nierzy na zach贸d. Chcieli uczestniczy膰 w Powstaniu Warszawskim, nie uda艂o im si臋 jednak dotrze膰 tam przed zako艅czeniem walk. W okolicach Bielska Podlaskiego "Zygmunt" nawi膮za艂 kontakt z tamtejsz膮 AK. Dowodzi艂 grup膮 specjaln膮, kt贸ra wykonywa艂a wyroki na znanych z okrucie艅stwa i prze艣ladowania Polak贸w oficerach NKWD i UB, konfidentach i innych kolaborantach, wys艂uguj膮cych si臋 Sowietom. Nast臋pnie trafi艂 do odtworzonej na Podlasiu 5. Wile艅skiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza "艁upaszki", gdzie w stopniu porucznika dowodzi艂 1. szwadronem (oko艂o stu 偶o艂nierzy). Zas艂yn膮艂 jako znakomity dow贸dca polowy, niepokonany w walkach z NKWD i innymi formacjami komunistycznymi. Dnia 15 sierpnia 1945 r., w 艣wi臋to Matki Bo偶ej, wyg艂osi艂 w miasteczku Jab艂onna Lacka pami臋tane tam do dzi艣 przem贸wienie, w kt贸rym wyja艣ni艂 zgromadzonym, dlaczego mimo przej艣cia frontu Polacy walcz膮 dalej. We wrze艣niu mjr "艁upaszko" rozformowa艂 sw膮 brygad臋. Odtworzy艂 j膮 ponownie na Pomorzu Gda艅skim w kwietniu 1946 r., w okresie terroru przed referendum czerwcowym oraz sfa艂szowanymi wyborami w styczniu 1947 r.
"Zygmunt", 艣cigany przez NKWD i UB, zagro偶ony aresztowaniem, przedar艂 si臋 na Zach贸d. Towarzyszy艂a mu Alicja Trojanowska "Krystyna", sanitariuszka 1. szwadronu, kt贸ra zosta艂a jego 偶on膮. Po wielu perypetiach trafili przez Hiszpani臋 do Argentyny, sk膮d po 12 latach przenie艣li si臋 do USA, gdzie Zygmunt B艂a偶ejewicz, po 艣mierci 偶ony, mieszka do dzi艣 z c贸rkami Zofi膮 i Teres膮 oraz wnuczkami Ma艂gorzat膮 i Alicj膮. Gdy warunki polityczne na to pozwoli艂y, wielokrotnie odwiedza艂 kraj.

Piotr Szubarczyk, Nasz Dziennik, 2003-06-14

powrot