|
Spotkanie Klubu Historycznego
im. gen. Stefana Roweckiego - "Grota" w Instytucie Pamięci Narodowej, Warszawa,
14 maja 2003 r.
Piotr Zając
prokurator Oddziałowej KŚZpNP
w Lublinie
Referat dotyczący ustaleń
śledztwa w sprawie zbrodni popełnionych przez nacjonalistów ukraińskich na
Wołyniu na ludności narodowości polskiej w latach 1939-1945.
W Oddziałowej Komisji Ścigania
Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie prowadzone jest śledztwo w
sprawie zbrodni ludobójstwa popełnionych na terenie województwa wołyńskiego w
latach 1939 - 1945 przez nacjonalistów ukraińskich, a w szczególności
dopuszczenia się zabójstw kilkudziesięciu tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci
narodowości polskiej, znęcania się fizycznego, psychicznego nad członkami w/w
grupy narodowej, zniszczenia lub kradzieży ich mienia, oraz stosowania innych
represji i czynów nieludzkich w celu stworzenia warunków życia grożących im
biologicznym wyniszczeniem bądź zmuszających do opuszczenia swoich siedzib i
ucieczki z terenów województwa wołyńskiego tj. o przestępstwa z art. 118 § 1 i 2
kk.
Śledztwo w przedmiotowej sprawie zostało wszczęte przez byłą Okręgową Komisję
Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie na mocy postanowienia z
dnia 12 sierpnia 1991r. Pomimo przyjętej innej niż obecna kwalifikacji prawnej,
śledztwo dotyczyło zamordowania w latach 1939 - 1945 na terenie województwa
wołyńskiego przez nacjonalistów ukraińskich kilkudziesięciu tysięcy mężczyzn,
kobiet i dzieci narodowości polskiej .
Podstawę wszczęcia postępowania karnego stanowiła publikacja z 1990 r. Głównej
Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce i Środowiska Żołnierzy 27
Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej w Warszawie pt." Zbrodnie nacjonalistów
ukraińskich dokonane na ludności polskiej na Wołyniu 1939 - 1945" w opracowaniu
Józefa Turowskiego i Władysława Siemaszki, a także 134 ankiety sporządzone w
latach 1968 - 1969 w Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich we
Wrocławiu na podstawie akt "Zg" Sądów Grodzkich, dotyczących ustalenia zgonu
obywateli polskich w czasie wojny na terenie województwa oraz pismo
Stowarzyszenia Rodzin Ofiar Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu "Misja
pojednania i Pokuty" z dnia 22 stycznia 1991r. dotyczące zbrodni ludobójstwa
popełnionego na polskiej ludności kresowej przez ukraińskich nacjonalistów.
Postępowanie było prowadzone do dnia 28 stycznia 1999r., kiedy to w związku z
postawieniem b. Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w
stan likwidacji, zapadła decyzja o jego zawieszeniu. Śledztwo podjęto w dniu 27
listopada 2000r. przyjmując jednocześnie, w oparciu o analizę zgromadzonego w
sprawie materiału dowodowego, iż zachodzi uzasadnione podejrzenie zaistnienia na
terenie ówczesnego województwa wołyńskiego, zbrodni ludobójstwa w rozumieniu
art. 118§1i2 aktualnie obowiązującego kodeksu karnego.
Ludobójstwo stanowi zbrodnię przewidzianą przepisami prawa międzynarodowego. Już
w 1920r. problem ukarania winnych masowych zbrodni stał się jednym z elementów
traktatu pokojowego z Turcją, podpisanego przez państwa alianckie. Chociaż
traktat ten nigdy nie wszedł w życie, przewidywał pociągnięcie do
odpowiedzialności karnej osób winnych masowych zabójstw Ormian, do których
doszło w latach 1914-1915.
Okrucieństwo II Wojny Światowej, przejawiające się m.in. wymordowaniem z powodów
rasowych czy narodowych milionów ludzi, spowodowało, że ściganiem karnym za te
zbrodnie zajął się Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze. Statut
Międzynarodowego Trybunału Wojskowego z 8 sierpnia 1945r. stanowił integralną
część Porozumienia zawartego w Londynie między rządami czterech mocarstw.
Zgodnie z art. V Porozumienia, w myśl którego mogło przystąpić doń każde państwo
alianckie, rząd polski przystąpił do tego Porozumienia w dniu 25 września 1945r.
Statut posługiwał się terminem "zbrodni przeciwko ludzkości", termin
ludobójstwo, którego autorstwo przypisuje się Rafałowi Lemkinowi, pojawił się
dopiero w jednym z aktów oskarżenia wniesionych do Trybunału. W dniu 9 grudnia
1948r. Zgromadzenie Ogólne ONZ uchwaliło konwencję "w sprawie zapobiegania i
karania zbrodni ludobójstwa", której unormowania znalazły swoje odzwierciedlenie
właśnie w art.118 kodeksu karnego. Wspomniana konwencja nawiązywała do
uchwalonej w grudniu 1946r. przez Zgromadzenie Ogólne ONZ rezolucji nr 95/1,
potwierdzającej zasady prawa norymberskiego oraz rezolucji nr 96/1, która
stwierdzała, że ludobójstwo stanowi zaprzeczenie prawa do istnienia całych grup
ludzkich i jako takie jest zbrodnią w obliczu prawa międzynarodowego.
Konwencja z 1948r. przewidywała następujące zachowania, które wyczerpywały
definicję zbrodni ludobójstwa, dokonane w zamiarze zniszczenia w całości lub w
części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych:
a/ zabójstwo członków grupy, b/ spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub
rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy, c/rozmyślne stworzenie dla
członków grupy warunków życia obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub
częściowego zniszczenia fizycznego, d/ stosowanie środków, które mają na celu
wstrzymanie urodzin w obrębie grupy, e/ przymusowe przekazywanie dzieci członków
grupy do innej grupy.
Przedmiotem ochrony określonym w art. 118 kk jest generalnie ludzkość, ród
ludzki. W szczegółach art. 118 kk penalizuje wszelkie zachowania, które
zmierzają do wyniszczenia określonych grup ludności z powodu ich odrębności, czy
to narodowej, czy etnicznej, czy politycznej etc. Ustanawia prawo tych grup do
zachowania, rozwijania i pielęgnowania odrębnego bytowania i związanych z tym
tradycji.
Przyjęta dla potrzeb prowadzonego śledztwa kwalifikacja prawna z art. 118 kk, w
sposób najbardziej pełny oddaje zawartość kryminalną czynów jakie miały miejsce
na Wołyniu, uwzględnia nie tylko pełen wachlarz przestępczych zachowań, ale
również wskazuje na cele, w jakich zostały podjęte. Dotychczasowe ustalenia
śledztwa zdają się potwierdzać słuszność przyjętej kwalifikacji.
Na zakończenie tego skrótowego przedstawienia obowiązującego stanu prawnego,
umożliwiającego wszczęcie i prowadzenie śledztwa w sprawie wydarzeń na Wołyniu,
podkreślić należy, iż zbrodnie ludobójstwa, w myśl konwencji z dnia 26 listopada
1968r. " o niestosowaniu przedawnienia wobec zbrodni wojennych i zbrodni
przeciwko ludzkości", nie ulegają przedawnieniu. Polska była jednym z
inicjatorów tej konwencji, niestety jej sygnatariuszami jest zaledwie ok. 30
państw. Również art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 18 grudnia 1998r. o Instytucie
Pamięci Narodowej-Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu
przewiduje, że zbrodnie będące według prawa międzynarodowego zbrodniami
przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodniami wojennymi, nie ulegają
przedawnieniu.
Przechodząc do ustaleń prowadzonego śledztwa, na wstępie pragnę zwrócić uwagę na
dwa istotne aspekty determinujące zakres informacji, które mogą zostać
udostępnione opinii publicznej. Po pierwsze, jak każde postępowanie karne,
również przedmiotowe śledztwo ma charakter dynamiczny, rozwojowy, konsekwencją
czego może być konieczność weryfikacji nie tylko poszczególnych, już ustalonych
faktów, ale także całych wersji śledczych, kierunków postępowania. Oprócz
postulatów realizacji celów, jakie na każde postępowanie karne nakłada kodeks
postępowania karnego, to jest wykrycie i pociągnięcie do odpowiedzialności
karnej sprawców przestępstw, realizację zadań w zakresie zapobiegania
przestępstwom i umacnianiu poszanowania prawa, uwzględnianie chronionych
interesów pokrzywdzonego, wreszcie rozstrzygnięcie sprawy w rozsądnym terminie,
ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko
Narodowi Polskiemu zobowiązuje prokuratorów IPN do wszechstronnego wyjaśnienia
okoliczności sprawy, a w szczególności ustalenia osób pokrzywdzonych nawet w
sytuacji wystąpienia negatywnej przesłanki procesowej, jaką jest śmierć
oskarżonego.
Zakres przedmiotowy śledztwa w sprawie zbrodni ludobójstwa na Wołyniu jest
ogromny i obejmuje tysiące zdarzeń, z których każde powinno być wyjaśnione w
taki sposób, w jaki zakładają to cele każdego innego postępowania karnego. Inną
kwestią jest możliwość ustalenia prawdy materialnej w przypadku każdej z
popełnionej tam zbrodni.
W toku prowadzonego śledztwa niemalże każdego dnia uzyskiwane są dowody
rzucające nowe światło na wypadki z tamtych lat, które bądź umożliwiają
dokonywanie nowych, niejednokrotnie istotnych ustaleń, bądź pozwalają
zweryfikować ustalenia dotychczas poczynione. Niejednokrotnie barierą w
dochodzeniu do prawdy są zaszłości czasowe, ułomna pamięć świadków
relacjonujących zdarzenia sprzed ponad półwiecza, wreszcie trudności w dotarciu
do dowodów z dokumentów. Całościową ocenę, zarówno prawną jak i faktyczną będzie
można przedstawić dopiero po zakończeniu postępowania, niezależnie od sposobu
zakończenia. Na obecnym etapie możliwym jest tylko wskazanie kierunków, do
jakich śledztwo zmierza oraz jego podstawowych wyników. Nadto, jak każde
postępowanie przygotowawcze, również śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa na
Wołyniu nie ma charakteru jawnego, wiedzy publicznej mogą być więc udostępniane
tylko takie informacje, które nie zagrażają interesowi śledztwa.
W zasób zgromadzonego do chwili obecnej materiału dowodowego wchodzą zeznania i
relacje prawie tysiąca świadków (lista jest cały czas otwarta), dowody z
dokumentów o charakterze archiwalnym, dowody uzyskane w wyniku oględzin akt
procesów prowadzonych po wojnie przeciwko byłym członkom UPA, materiały,
zdjęcia, relacje otrzymane od przesłuchiwanych świadków, dokumenty gromadzone
przez stowarzyszenia i organizacje osób pokrzywdzonych i kombatantów, opinie
biegłych różnych specjalności, wyniki ekspertyzy z zakresu badań amunicji,
wreszcie materiały uzyskane w drodze międzynarodowej pomocy prawnej.
Z chwilą podjęcia przedmiotowego śledztwa z zawieszenia, w oparciu o posiadane
wówczas materiały, sformułowano trzy wersje śledcze, a więc trzy alternatywne
hipotezy, odnoszące się do wydarzeń, jakie miały miejsce w latach 1939-1945 na
terenie ówczesnego województwa wołyńskiego. Były to domniemania na temat
zbrodni, do których doszło na Wołyniu, ich przyczyn, przebiegu i następstw.
Domniemania te miały być weryfikowane w miarę postępów śledztwa.
Zgodnie z pierwszą wersją antypolskie akcje , mające na celu fizyczne
zniszczenie (eksterminację) ludności polskiej z terenu Wołynia, zostały
zaplanowane i przygotowane przez polityczne i wojskowe gremia przywódcze OUN -
UPA, a wykonane przez podległe im oddziały zbrojne i podporządkowane im grupy
samoobrony ukraińskiej oraz zaagitowanych do tego celu chłopów. Morderstwa i
wytępianie ludności cywilnej na Wołyniu podjęte zostały w celu zniszczenia
Polaków jako grupy narodowej. Organizacja mordów, ich przebieg, rozmiary, zasięg
terytorialny oraz cele i motywy, jakie tej akcji przyświecały pozwalały
sformułować tezę, iż na terenie Wołynia w latach 1939 - 1945 doszło do zbrodni
ludobójstwa .
Druga wersja śledcza zakładała, że kierownictwo OUN- UPA dążyło do oczyszczenia
terenu Wołynia, uznawanego za etniczne ziemie ukraińskie, z elementu polskiego,
który mógł stanowić przeszkodę dla utworzenia niepodległej Ukrainy (m.in.
przewidywano, iż po zakończeniu wojny na tych terenach może zostać
przeprowadzony plebiscyt rozstrzygający przynależność Wołynia do Ukrainy lub do
Polski) i w tym celu podjęto akcje mające zmusić ludność polską do opuszczenia
tych terenów, natomiast nie zakładano fizycznej eksterminacji Polaków. Rzezie,
do których niewątpliwie doszło, nie były planowane, kierowane ani akceptowane
przez przywódców OUN - UPA, którym rozwój wydarzeń wymknął się spod kontroli.
Według trzeciej wersji śledczej, która w świetle poczynionych ustaleń, właściwie
się już zdezaktualizowała, mordy ludności polskiej na Wołyniu były skutkiem
lokalnych inicjatyw dowódców poszczególnych oddziałów, nie uzgodnionych z
kierownictwem OUN - UPA, skierowanych przeciwko polskim samoobronom, uznawanym
za zagrożenie dla nacjonalistów ukraińskich, bądź miały charakter odwetowy za
podobne akcje ze strony polskiej, stanowiąc realizację tzw. "odwetu
sąsiedzkiego". Zgodnie z tą wersją, antypolskie akcje padły na podatny grunt
narodowych resentymentów i były okazją dla ludności ukraińskiej, przede
wszystkim z obszarów wiejskich, do dokonania zemsty za prawdziwe lub
wyimaginowane krzywdy, których doznali ze strony Polaków lub państwa polskiego,
sięgających swoją genezą jeszcze okresu międzywojennego. Założono również, że
mordy te mogły stanowić wykorzystanie trudnej sytuacji ludności polskiej
pozbawionej ochrony państwa polskiego, celem zagarnięcia jej dobytku, zdobycia
ziemi pod uprawę, czyli generalnie wzbogacenia się. Chociaż nie można wykluczyć,
że wyszczególnione powyżej motywy kierowały poszczególnymi sprawcami mordów lub
leżały u podłoża pojedynczych akcji eksterminacyjnych, geneza mordów na Wołyniu
miała zupełnie inny charakter.
Na obecnym etapie śledztwa nie można w sposób odpowiedzialny podać jednoznacznej
liczby ofiar zbrodni, i z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że takich
jednoznacznych ustaleń nie poczyni się nigdy, że zawsze będą to tylko wielkości
szacunkowe. Wynika to z wielu czynników. Po pierwsze, według posiadanej wiedzy
nigdy nie sporządzono kompleksowej listy ofiar zbrodni ukraińskich
nacjonalistów, nie przeprowadziły tego po wojnie ani władze polskie ani
sowieckie. Z powodów oczywistych nie było to możliwe w czasie trwania akcji
wyniszczania ludności polskiej. W oparciu o zeznania świadków, treść dokumentów,
można podejmować próby szacunkowej oceny strat, ale w miarę pozyskiwania nowych
dowodów są one nieustannie weryfikowane. Świadkowie zeznający w sprawie nie
zawsze są w stanie podać dokładne liczby osób zabitych, często mylą im się
nazwiska, fakty, zdarzenia. O wielu przypadkach zabójstw, a nawet eksterminacji
większej liczby ludności być może nigdy się nie dowiemy, albowiem nie przeżył
żaden świadek, nie zachował się żaden dokument to potwierdzający. Niemniej
liczba 50-60 tysięcy zamordowanych mieszkańców Wołynia narodowości polskiej z
rąk ukraińskich nacjonalistów, znajduje procesowe odzwierciedlenie w aktach. Nie
znaczy to jednak, że podane dane są ostateczne i nie nastąpi ich korekta w górę
lub dół. Podobnie rzecz przedstawia się z ustaleniem miejsc na terenie Wołynia,
w których doszło do mordów. Dotychczas ujawniono blisko 1000 miejscowości,
wiosek, kolonii i innych lokalizacji w których miały miejsce zabójstwa i
prześladowania osób narodowości polskiej. Wielu z nich próżno byłoby szukać na
istniejących mapach. Natomiast kwestią nie podlegającą dyskusji jest finalny
rezultat akcji podjętej przez nacjonalistów ukraińskich. Zdecydowana większość
ludności narodowości polskiej zamieszkującej ówczesne województwo wołyńskie bądź
zginęła, bądź opuściła te tereny.
Prowadzone śledztwo ma między innymi odpowiedzieć na pytanie, jaka była geneza
tych mordów, dlaczego do nich doszło, jaki był ich przebieg i przede wszystkim,
kto ponosi za nie odpowiedzialność.
Zarówno zgromadzony w toku niniejszego śledztwa materiał dowodowy jak i liczne
opracowania historyczne pozwalają w dużej mierze odtworzyć rozwój wydarzeń na
terenie ówczesnego województwa wołyńskiego w latach 1939-1945.
W latach 1919-1939 Wołyń znajdował się w granicach II Rzeczypospolitej. Według
spisu powszechnego z 1939 r. najliczniejszą grupę narodowościową stanowili na
nim Ukraińcy. Liczyli oni ok. 68% wszystkich mieszkańców Wołynia (1418,3 tys.
osób), Polacy stanowili drugą liczebnie grupę stanowiącą 16,6 % ogółu ludności
(346,6 tys.), zaś trzecią Żydzi (9,9% - 205,5 tys.).
Przed 1939 r. sytuacja etniczna na Wołyniu była napięta. Przyjęty w 1935 r.
przez władze polskie kurs na asymilację narodową, a następnie różne posunięcia
antyukraińskie, takie jak np. przymusowe nawracanie przez Korpus Ochrony
Pogranicza prawosławnych chłopów na katolicyzm zaowocowały wzrostem napięcia
społecznego. We wrześniu 1939 r. na Wołyniu miały miejsce rozliczne dywersje
organizowane zarówno przez ukraińskich nacjonalistów, jak i komunistów. Niemniej
większość świadków, byłych mieszkańców Wołynia zeznała, że we wcześniejszym
okresie stosunki pomiędzy Polakami i Ukraińcami układały się poprawnie,
niektórzy wręcz twierdzili, że współżycie z rodzinami ukraińskimi było wręcz
wzorowe. Pamiętać jednak należy, że ocena tej sytuacji formułowana była z
perspektywy polskich mieszkańców Wołynia, która nie musiała być zbieżna z
odczuciami Ukraińców. Sytuacja zmieniła się znacznie po dniu 17 września 1939r.
to jest po zajęciu tych terenów przez Armię Czerwoną. Ale jeszcze w czasie
trwania walk we wrześniu 1939 r. dochodziło do pierwszych zabójstw żołnierzy,
policjantów oraz uciekinierów z centralnej i zachodniej Polski. Jeden ze
świadków zeznał : "Z tego co pamiętam, to w połowie września 1939 r. przez naszą
wioskę (siedlisko) przeszło wojsko polskie, które kierowało się ze wschodu na
zachód w kierunku miasta Stepań. Z tego co słyszałem, to właśnie to wojsko
gdzieś w lesie za Stepaniem miało zostać rozbrojone przez ludność ukraińską, i
wielu żołnierzy polskich zabito". Takich relacji jest wiele.
W okresie okupacji sowieckiej losy ludności polskiej układały się podobnie do
innych regionów kraju. Również na Wołyniu dotykały ją aresztowania oraz
deportacje w głąb ZSRR. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej, w trakcie
przesuwania się frontu nie miały miejsca większe wystąpienia przeciwko Polakom,
choć doszło do szeregu dywersji zorganizowanych przez OUN przeciwko wojskom
sowieckim. Działania OUN przeciwko Sowietom w 1941 r. wynikały z istniejących
wśród Ukraińców nadziei, że dzięki pomocy III Rzeszy uda się stworzyć
niepodległe państwo ukraińskie. Z tego powodu we współpracę z Niemcami
zaangażowały się między innymi obydwie frakcje OUN - melnykowska i banderowska.
Ponieważ niniejszy referat ma za zadanie przede wszystkim przedstawienie ustaleń
prowadzonego śledztwa, pominięta w tym miejscu zostanie geneza ukraińskiego
ruchu nacjonalistycznego. Niemniej nie ulega najmniejszych wątpliwości, że
wstrząsem dla ukraińskich narodowców były decyzje Hitlera dotyczące Ukrainy. Gdy
30 czerwca 1941 r., po zajęciu Lwowa przez Niemców, banderowcy proklamowali
powstanie niepodległego państwa na czele którego stanął rząd Jarosława Stećki,
Niemcy kategorycznie zażądali wycofania proklamacji. Upór Ukraińców zaowocował
aresztowaniem przez hitlerowców 80 procent kadry przywódczej banderowców.
Stepana Banderę i Jarosława Stećkę osadzono w obozie koncentracyjnym w
Sachsenhausen (wypuszczono ich stamtąd jesienią 1944 r.). Rozwiązano także
spontanicznie powstałą na Ukrainie Zachodniej ukraińską administrację i policję.
Niemcy następnie powołali ukraińską policję pomocniczą, ale już ściśle im
podporządkowaną.
Jesienią 1942 r. na Wołyniu zaczęły pojawiać się oddziały partyzanckie. Obok
partyzantki sowieckiej i tzw. "dzikich" grup powstały na Wołyniu trzy ukraińskie
formacje wojskowe. Początkowo, najsilniejszą z nich stanowiła Ukraińska Armia
Powstańcza dowodzona przez Tarasa Bulbę-Borowcia (tzw. "pierwsza UPA" lub
UPA-Borowcia). T. Boroweć w 1940 r. od działającego na emigracji rządu
Ukraińskiej Republiki Ludowej i prezydenta A. Liwyćkiego otrzymał zadanie
zorganizowania partyzantki na Polesiu. 22 czerwca 1941 r. przystąpił na czele
stworzonej przez siebie UPA do akcji przeciwko Sowietom. Na przełomie 1941/1942
ponownie zszedł do podziemia i przystąpił także do walki z Niemcami. Partyzantka
kierowana przez Borowcia cieszyła się dużą popularnością wśród ukraińskiej
społeczności. Obok UPA Borowcia powstały również oddziały podległe melnykowskiej
frakcji OUN. Najbardziej dynamicznie rozwijały się jednak grupy partyzanckie
podległe banderowskiej frakcji OUN. Na początku1943 r. banderowcy zdecydowali
się na rozpoczęcie zakrojonych na szeroką skalę walk partyzanckich skierowanych
jednocześnie przeciwko Niemcom, Sowietom i Polakom. Dzięki dezercji policji
ukraińskiej w marcu/kwietniu 1943 r. szeregi banderowskiej partyzantki
gwałtownie się rozrosły. Ze względu na popularność partyzantki Borowcia wśród
ludności ukraińskiej OUN-B i jej zbrojne formacje przejęły nazwę UPA i w lipcu
1943 r. OUN-B siłą podporządkowała sobie większość oddziałów UPA-Borowcia oraz
OUN-M.
Za początek szerzej zakrojonych akcji ukraińskich nacjonalistów wymierzonych w
ludność Wołynia narodowości polskiej należy uznać rok 1942r., niemniej
kulminacja zbrodni miała miejsce w roku 1943 i częściowo 1944. Również później
miały miejsce przypadki mordów, ich charakter był jednak sporadyczny.
W świetle zebranego w sprawie materiału dowodowego, fakt podjęcia przez
przywódców OUN-UPA decyzji o wypędzeniu ze wschodnich terenów II RP, a w
przypadku Wołynia nawet o wymordowaniu wszystkich Polaków zamieszkujących sporne
ziemie w celu uzyskania przed ewentualnymi rozmowami pokojowymi, po zakończeniu
wojny, terenów czystych etnicznie, nie może budzić wątpliwości. Konkluzja
powyższa jest zasadna w świetle ujawnionych dokumentów, zeznań setek świadków,
opinii biegłych historyków, relacji znawców przedmiotu i posiadanych przez nich
dokumentów archiwalnych.
Prologiem wielkiej antypolskiej czystki było wymordowanie w lutym 1943 r. wsi
Parośle. Z zeznań świadków wynika, że akcję przeprowadził oddział banderowców
udający sowieckich partyzantów. W kwietniu doszło do uderzenia na Janową Dolinę
niezaprzeczalnie przeprowadzonego przez UPA. W trakcie ataku na tę miejscowość
mającego na celu ponoć jedynie "zdobycie amonitu" zamordowano ok. 600 Polaków.
Większość z nich zginęła w płomieniach. Od tej pory wydarzenia potoczyły się
błyskawicznie - niemal każdego dnia ginęli kolejni Polacy, niszczono całe wsie i
kolonie. Fala napadów przesuwała się ze wschodu na zachód. W marcu objęła
powiaty kostopolski i sarneński (częściowo także łucki). W kwietniu ataki UPA
nasiliły się w pow. krzemienieckim, dubieńskim, rówieńskim i łuckim. W lipcu
1943 r. fala napadów ogarnęła powiaty kowelski, włodzimierski i horochowski, a w
sierpniu lubomelski.
Największa fala mordów miała miejsce w lipcu/sierpniu 1943 r., kiedy zginęło 17
tys. osób. Obok regularnych oddziałów brała w nich udział miejscowa ludność
uzbrojona przeważnie jedynie w broń białą (przede wszystkim widły i siekiery,
rzadziej piki i kosy) Do jej zadań należało m.in. wyłapywanie pojedynczych
uciekinierów.
Organizacja mordów, ich przebieg, rozmiary, zasięg terytorialny oraz cele i
motywy, jakie tej akcji przyświecały, potwierdza przyjętą wersję śledczą, iż na
terenie Wołynia w latach 1939 - 1945 doszło do zbrodni ludobójstwa.
Znamienną datą jest 11 lipca 1943 r., kiedy UPA dokonała napaści na Polaków
jednocześnie w blisko 80 miejscowościach powiatów Horochów i Włodzimierz
Wołyński. W ciągu kolejnych dni atakowano kolejne dziesiątki miejscowości, nie
licząc setek mordów w mniejszych koloniach, chutorach, przysiółkach. Po
likwidacji mieszkańców, zaatakowane wsie były często doszczętnie plądrowane, a
następnie palone.
Cała akcja ze względu na swój zasięg, rozmiary, precyzyjność uderzeń oraz
zaskoczenie Polaków, musiała być wcześniej zaplanowana i przygotowana. Nie mógł
być to zwykły zbieg okoliczności. Ofiarami podjętych działań przez ukraińskich
nacjonalistów byli w równej mierze zdolni do noszenia broni mężczyźni, co
kobiety, dzieci i osoby starsze. W czasie pacyfikacji polskich wsi ginęli
wszyscy, bez wyjątku.
O ile przebieg omawianych wydarzeń, w ujęciu ogólnym (nie wszystkie z nich są
procesowo udokumentowane) nie budzi większych wątpliwości, brak jest
jednoznacznych ustaleń co do genezy i motywów podjętej przez banderowców akcji
wymierzonej w ludność polską, co rodzi określone konsekwencje w kwestii
niemożności, na obecnym etapie śledztwa, wskazania osób odpowiedzialnych za
podjęcie tych zbrodniczych decyzji i nadzorujących ich wcielenie w życie.
Poczynienie takich jednoznacznych ustaleń jest niezbędnym elementem procesu,
którego finałem mogłoby być, przy spełnieniu szeregu innych warunków
materialno-procesowych, ukaranie winnych zbrodni ludobójstwa.
Jak już wspomniano, na wstępnym etapie śledztwa sformułowano kilka wersji
śledczych, stanowiących próbę wstępnego, alternatywnego wyjaśnienia zdarzeń,
które miały miejsce na terenie Wołynia.
W przedstawioną z pierwszych wersji wpisuje się hipoteza, że działania OUN-UPA
miały na celu wymordowanie wszystkich Polaków. Wynikało to z założeń
programowych OUN. Działacze OUN już w 1929 r. mięli podjąć decyzję o
wymordowaniu wszystkich Polaków na terenach uznawanych za ukraińskie i następnie
przez cały czas starali się go wcielić w życie. Według tej tezy przyczyny mordów
należy upatrywać tylko i wyłącznie w skrajnie narodowej, faszystowskiej
ideologii OUN. Działacze OUN i UPA są zaś nie tyle żołnierzami walczącymi o
niepodległość przy użyciu okrutnych metod, lecz fanatycznymi faszystami
realizującymi swój zbrodniczy program.
Drugiej wersji śledczej odpowiada hipoteza, że OUN-UPA w 1943 r. zakładała, że
powtórzy się rok 1918, tzn., że upadną zarówno Niemcy, jak i Związek Sowiecki i
ponownie dojdzie do wojny polsko-ukraińskiej. Dlatego postanowili uderzyć na
Polaków jak najwcześniej zanim ci będą mogli wykorzystać po swojej stronie
oddziały walczące na Zachodzie. Decyzję o usunięciu Polaków podjęto na III
konferencji OUN w lutym 1943 r. Celem OUN-UPA było nie wymordowanie, ale
wypędzenie Polaków przy użyciu wszelkich dostępnych metod po to, by przed
ewentualna konferencją pokojową uzyskać teren czysty etnicznie.
Jednakże w miarę postępów śledztwa i kumulacji ustaleń można było wyeliminować
wersję o przypadkowym charakterze zaistniałych zbrodni, jednocześnie w oparciu o
przeprowadzone dowody za prawdopodobną uznano inną hipotezę, nie zmieniającą
oceny prawnej zaistniałych wydarzeń, wyznaczającą natomiast nieco inny krąg osób
za nie odpowiedzialnych. Według tej koncepcji decyzję o podjęciu działań
przeciwko polskiej ludności podjęło kierownictwo OUN-B na Wołyniu samodzielnie
bez zgody Centralnego Prowidu OUN. W dniach 17-23 lutego 1943 r. odbyła się III
konferencja OUN w wiosce Tereberze lub Wałujky w pobliżu Oleska w obwodzie
lwowskim. Wzięli w niej udział między innymi Mykoła Łebed’, Roman Szuchewycz,
Wasyl Ochrymowycz, "Harmasz" (NN), Dmytro Majiwśkyj "Kosar", Zinowij Matła
"Taras", Roman Krawczuk "Petro", Mychajło Stepaniak "Serhij" oraz Dmytro
Kljaczkiwskyj. W trakcie obrad wyraźnie zarysowało się niezadowolenie części
przywódców OUN z pełniącego obowiązki prowidnyka OUN Mykoły Łebed’ia.
Szczególnie było to widoczne wśród oficerów z byłego batalionu "Nachtigall".
Doprowadziło to w kwietniu 1943 r. do rezygnacji Łebed’ia. O fakcie tym
poinformowano członków OUN w specjalnym oświadczeniu wydanym w dniu 13 maja.
Władzę nad OUN objął wówczas triumwirat w składzie Zinowij Matła, Dmytro
Majiwśkyj i Roman Szuchewycz. W czasie dyskusji na konferencji, część z
delegatów opowiadała się za jak najszybszym rozpoczęciem walki z Niemcami.
Stepaniak zaproponował nawet rozpoczęcie powstania przeciwko Niemcom i
uwolnienie Ukrainy spod okupacji przed nadejściem Armii Czerwonej. Z drugiej
strony delegaci podkreślali konieczność walki OUN z Sowietami i Polakami. To na
nich jako na największych wrogów Ukrainy wskazywali m.in. Roman Szuchewycz i
Dmytro Kljaczkiwśkyj. Do chwili obecnej nie zdołano odnaleźć żadnego dokumentu
ani uzyskać innego dowodu wskazującego, że w trakcie konferencji podjęto jakieś
wiążące decyzje, co do losu Polaków ani nawet o rozpoczęciu na Wołyniu walki
partyzanckiej na większą skalę. Co nie oznacza, ze takich dokumentów nie ma.
Według poczynionych ustaleń Dmytro Kljaczkiwśkyj rozpoczął na Wołyniu masową
walkę partyzancką na własną rękę, bez konsultacji z Prowodem, łamiąc ustalenia
konferencji. Taki przebieg wydarzeń zdają się potwierdzać informacje mówiące o
podziale na "wołyniaków" i "hałyczan" do jakiego w następnych tygodniach doszło
w szeregach OUN-B. Informacje z Wołynia o walce partyzanckiej i działaniach
przeciwko Polakom nie wywołały początkowo w Galicji entuzjazmu, lecz odwrotnie
ogromne zaniepokojenie. Potwierdzają to nawet meldunki polskiego wywiadu. Część
banderowców uważała je za przedwczesne, powodujące jedynie niepotrzebny rozlew
ukraińskiej krwi. Z kolei na Wołyniu zaczęło narastać niezadowolenie z postawy
Galicji, z tego, że nie poszła drogą otwartej walki. Padały pytania, czemu
galicyjscy działacze OUN pozwolili na wywiezienie tylu tysięcy osób na roboty do
Niemiec.
Zaznaczając, że jest to tylko jedna z wersji śledczych, a nie końcowe ustalenia,
uznano, że na III konferencji podjęto jedynie decyzję o tworzeniu silnych
struktur partyzanckich nie podejmujących wszakże szerszej działalności bojowej i
nastawionych na wystąpienie w "odpowiednim momencie", natomiast decyzję o
rozpoczęciu na szeroką skalę działań partyzanckich podjęto samodzielnie na
Wołyniu łamiąc ustalenia III konferencji. Są różne możliwości wyjaśnienia
takiej, a nie innej decyzji wołyńskich przywódców OUN. Pierwsza, to cicha umowa
pomiędzy Kljaczkiwśkym i Szuchewyczem mająca na celu usunięcia Łebed’ia. Być
może elementem planu zmiany na stanowisku prowidnyka był "bunt terenu". Wysoce
prawdopodobną jest teza, że decyzja o rozpoczęciu na szeroką skalę walki
partyzanckiej i przeprowadzeniu antypolskiej akcji jest ściśle powiązana z
dezercją policji ukraińskiej.
W chwili, gdy w lasach znalazło się kilka tysięcy policjantów wołyńska OUN-B
postanowiła przystąpić do otwartej walki. Rozpoczynając na szeroką skalę akcje
partyzanckie banderowcy postanowili w pierwszej kolejności opanować tereny
wiejskie niszcząc bezwzględnie wszelkie punkty oparcia dla Niemców i partyzantki
sowieckiej. Postanowili zatem pozbyć się wszystkich "niepożądanych elementów"
stanowiących nawet tylko potencjalne zagrożenie dla partyzantki. Postanowiono
więc zlikwidować wszystkich komunistów, współpracowników Niemców,
sprzeciwiających się przywódczej roli OUN-B przedstawicieli innych ukraińskich
ugrupowań politycznych, chrześcijan - pacyfistów nie uznających walki z bronią w
ręku. Do kategorii "niepożądanych elementów" zaliczono również wszystkich
Polaków. Było oczywiste, że jedyne na co UPA mogła liczyć z ich strony to wroga
neutralność. Dlatego postanowiono ich wszystkich usunąć czyli zlikwidować.
Decyzję taką podjął prawdopodobnie osobiście przywódca OUN-B na Wołyniu Dmytro
Kljaczkiwskyj "Kłym Sawur", ewentualnie razem ze swoimi najbliższymi
współpracownikami Wasylem Iwachowem ps. "Som", "Sonar", Iwanem Łytwynczukiem ps.
"Dubowyj", Petro Olijnykiem ps. "Enej". Z całą pewnością wszystkie te osoby oraz
Jurij Stelmaszczuk "Rudyj" odpowiadają za kierowanie akcjami przeciwko polskiej
ludności. Wskazuje na to np. podział strukturalny OUN-UPA z lipca 1943 r. na
Wołyniu. Wołyń był w tym czasie podzielony na Okręgi Wojskowe UPA (OW UPA). I.
Łytwyńczuk "Dubowyj" dowodził OW UPA "Zahrawa" obejmującym północne tereny
obwodu rówieńskiego oraz południowe tereny Polesia. P. Olijnyk "Enej" kierował
OW UPA "Bohun" położonym na południowym Wołyniu (Rówieńskie, Dubieńskie,
Krzemienieckie, rejon Ostroga). J. Stelmaszczuk "Rudyj" stał na czele OW UPA "Turiw"
obejmującym zachodnie tereny Wołynia (Łuckie, Kowelskie, Włodzimierskie,
Horochowskie) D. Kljaczkiwśkyj "Kłym Sawur" dowodził całą UPA i jednocześnie
bezpośrednio UPA na Wołyniu. Najmniej znana jest rola Wasyla Iwachowa, który był
referentem wojskowym OUN na Wołyniu, lecz zginął w starciu z Niemcami na
początku działalności UPA, w maju 1943 r.
Warto zaznaczyć, że przeciwnikami działań przeciwko polskiej ludności byli
działacze OUN-M oraz Taras Bulba-Boroweć, choć podległe im oddziały brały udział
w niektórych akcjach.
W odpowiedzi na działania ukraińskie ludność polska najczęściej decydowała się
na ucieczkę do większych osiedli i miast, gdzie warunki bezpieczeństwa były
znacznie lepsze. Znaczna część uciekinierów zdecydowała się następnie lub
została zmuszona do wyjechania na roboty do Niemiec.
Kilka tysięcy Polaków trafiło do sowieckiej partyzantki. Na przełomie 1942/1943
r. poparcie dla niej wśród Polaków było niewielkie. . Dopiero antypolska akcja
OUN-UPA sprawiła, że Sowieci stali się dla Polaków cennym sojusznikiem. Nic więc
dziwnego, że nieoczekiwanie pojawiło się w szeregach komunistycznej partyzantki
tysiące ochotników. W sumie, znalazło się w niej 5-7 tys. partyzantów.
Znaczna grupa osób liczyła na ochronę Niemców. Gdy Niemcy na miejsce ukraińskiej
zaczęli formować polską policję pomocniczą wstąpiło do niej wielu Polaków.
W jednostkach polskiej policji formowanej przez Niemców znalazło się - pomimo
sprzeciwu władz podziemia - 1500-2000 osób. Niezależnie od tego przerzucono z GG
202 schutzmannschaftsbataillon policji złożony z Polaków. Liczył on 360 osób.
Działał głównie na terenach powiatów Równe i Kostopol. Na początku 1944 r.
został rozbity przez Armię Czerwoną. Polska policja niewątpliwie uczestniczyła w
licznych pacyfikacjach ukraińskich wsi zdobywając sobie w ten sposób ponurą
sławę wśród Ukraińców.
Jakkolwiek by nie oceniać działań polskiej policji, to nie ulega wątpliwości, że
odpowiadają za nie przede wszystkim Niemcy, którym formacja ta była
podporządkowana.
Polskie podziemie i znaczna część Polaków opowiedziała się za zbrojną
samoobroną. Postanowiono przeciwstawić się masowej ucieczce do miast tworząc
silne bazy obronne . Zdecydowano się na utworzenie grup partyzanckich
działających na zewnątrz i współdziałających z ochroną baz. Polskie podziemie 1
września 1943 r. (a więc po największej fali mordów) oceniało liczbę ludności
polskiej na 170 tys. skupionej w 11 miastach powiatowych oraz w 25 bazach
obronnych. Te ostatnie były narażone na nieustanne ataki OUN-UPA, które z
determinacją odpierano.
Nie można również przemilczeć kwestii zachowania polskiego podziemia wobec
ukraińskiej ludności. Zeznający w śledztwie świadkowie potwierdzali, że
sporadycznie akcje odwetowe miały miejsce, nie przybrało to jednak masowego
charakteru. Pamiętać należy, że ludność polska została poddana okrutnemu
terrorowi i odwet musiał wielu osobom wydawać się czymś normalnym i oczywistym.
Brak jest danych, co do liczby Ukraińców, którzy zginęli na Wołyniu z polskiej
ręki. Z całą pewnością ich liczba była znacznie mniejsza niż zabitych Polaków.
Józef Turowski ukraińskie straty poniesione z polskiej ręki ocenił na 2 tys.
osób i być może właśnie ta liczba odpowiada prawdzie. Nie zmienia to faktu, że
przypadki zabójstw ludności cywilnej były skutkiem, a nie przyczyną krwawych
wołyńskich wydarzeń.
Z poczynionych w śledztwie ustaleń wynika, że nie jest możliwe uzyskanie
stanowiska w przedmiocie wydarzeń na Wołyniu, a tym bardziej ewentualne
pociągnięcie do odpowiedzialności karnej przywódców UON-UPA odpowiedzialnych za
kierowanie mordami, z powodu ich śmierci.
Przykładowo, Klaczkiwśkyj Dmytro Roman, "Kłym Sawur", "Ochrym" - pierwszy
dowódca UPA (podporządkowanej OUN-B), a od jesieni 1943 r. dowódca grupy wojsk
UPA-Północ, zginął 12 lutego 1945 r. w walce z NKWD.
Iwan Łytwynczuk "Dubowyj", w maju 1943 r. został dowódca Pierwszej Grupy UPA, a
następnie Okręgu Wojskowego "Zahrawa". Uznawany za jednego z głównych
organizatorów antypolskich akcji. Od 1945 r. kierował Północno-Zachodniem Krajem
OUN "Chmelnyćkyj", od 1949 r. (?) dowódca OUN-UPA na Wołyniu. Zginął w styczniu
1951 r. w walce z sowieckimi funkcjonariuszami bezpieczeństwa.
Petro Olijnyk "Enej", od 1943 r. działał na Wołyniu, gdzie dowodził Okręgiem
Wojskowym "Bohun". Zginął 17 lutego 1946 r. na Wołyniu w walce z NKWD.
Jurij Stelmaszczuk "Rudyj", od marca 1943 r. dowódca grupy UPA "Ozero", a
następnie Okręgu Wojskowego UPA "Turiw". W styczniu 1945 r. schwytany przez
NKWD, złożył obszerne zeznania dotyczące m.in. mordów na ludności polskiej. 6
sierpnia 1945 r. skazany na karę śmierci. Stracony 5 listopada 1945 r.
Omówione wyżej wersje śledcze są jedynie, na obecnym etapie śledztwa,
hipotezami, które być może w miarę nowych ustaleń, zostaną zweryfikowane. Jak
zaznaczono wyżej, niewielkie są szanse na dokonanie określonych ustaleń przy
pomocy osobowych źródeł dowodowych, a więc w oparciu o relacje osób wywodzących
się z gremiów decyzyjnych OUN-UPA. Ogromną wagę przykłada się więc do pozyskania
dowodów z dokumentów o charakterze archiwalnym, które po zweryfikowaniu mogą
przynieść odpowiedź na istniejące wątpliwości. Z wielką nadzieją oczekuje się na
możliwość zapoznania się z materiałami znajdującymi się w ukraińskich archiwach.
Podjęto w tym kierunku określone działania. Rozważając kwestie ewentualnej
odpowiedzialności karnej wskazać należy, że ponieść ją mogą nie tylko osoby
kierujące mordami na Wołyniu, których można by określić jako sprawców
kierowniczych, ale i bezpośredni sprawcy, bez udziału których do zbrodni
ludobójstwa na Wołyniu by nie doszło. Przy udziale prokuratury ukraińskiej
podejmuje się kroki również w tym kierunku.
Nie bez znaczenia dla dalszych losów śledztwa pozostaje również kwestia
uregulowań prawnych obowiązujących na Ukrainie w interesującym nas obszarze
prawa. W oparciu o informacje uzyskane z Konsulatu Generalnego RP w Kijowie oraz
Ministerstwa Sprawiedliwości Ukrainy wynika, że Ukraina uznaje ratyfikowaną w
czasach ZSRR Konwencję w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z
1948r. oraz posiada w kodeksie karnym artykuł 442 będący praktycznym
odpowiednikiem art. 118 polskiego kodeksu karnego. Nadto na mocy art. 6 Ustawy
"O sukcesji Ukrainy" z dnia 12 września 1991r. Ukraina potwierdziła zobowiązania
zawarte w umowach międzynarodowych podpisanych przez Ukraińską SRR do dnia
proklamowania niepodległości przez Państwo Ukraińskie, w tym Konwencji o nie
przedawnianiu przestępstw wojennych i przestępstw przeciwko ludzkości, która
była ratyfikowana na podstawie Rozporządzenia Prezydium Rady Najwyższej USRR z
dnia 25 marca 1969r.
Tym samym ustawodawstwo Ukrainy odnośnie zbrodni ludobójstwa, nie odbiega od
ustawodawstwa polskiego.
Na zakończenie pragnę podkreślić, że Prokuratura IPN podejmie wszelkie kroki
prawne w celu wyjaśnienia okoliczności zbrodni, do jakich doszło na Wołyniu,
niezależnie od piętrzących się obiektywnych trudności dowodowych, które na
obecnym etapie nie pozwalają na złożenie wiarygodnej deklaracji co do
przewidywanego terminu zakończenia śledztwa.
15.05.03
Piotr Zając, IPN, 2003-05-20
powrot
|