|
Nowe kolosalne
Muzeum Historii Żydów w Warszawie ma być ważnym ośrodkiem propagandy
żydowskiego ruchu roszczeniowego. W placówce tej można się spodziewać
propagand zupełnie zafałszowanych wersji tzw. pogromu w Kielcach z 4 lipca
1946 r., jak również strat żydowskich w czasie tragicznych zmagań Armii
Krajowej z sowieckim aparatem terroru w Ejszyszkach. Obydwa te tragiczne
zdarzenia, niestety w zupełnie przekłamanej formie, należą do głównych
wątków eksponowanych nie tylko w Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie,
ale też we wszystkich znanych mi muzeach zagłady Żydów.
Kilka
miesięcy temu ukazały się w wydawnictwie Frondy dwa tomy pod wspólnym
tytułem "Ejszyszki. Kulisy zajść, epilog stosunków polsko-żydowskich
na Kresach, 1944-45; Wspomnienia - Dokumenty - Publicystyka". Wstęp
"Ostatnie kresowe powstanie: Ejszyszki - epilog w kontekście historycznym"
podaje dobrze udokumentowaną prawdę o wydarzeniach na Wileńszczyźnie
pod kolejnymi okupacjami - Sowietów, Niemców i Litwinów. Ważną częścią
jest podrozdział "Ejszyszki: wojna i okupacje (1939-1952)", jak i
dyskusja na temat haniebnych oskarżeń Michnika - "głosu afirmującego"
propagandę oskarżającą Naród Polski o zagładę Żydów. Widać wyraźnie w
propagandzie zwolenników żydowskiego ruchu roszczeniowego ich pogardę
dla prawa Polaków do samoobrony i do walki o niepodległość. Żydzi
często postrzegali walkę Polaków o wolność jako sprzeczną z żydowskimi
interesami, dając wyraz swojej złości z tego powodu. Na przykład w
1918 roku wszystkie międzynarodowe organizacje żydowskie były przeciwne
odbudowie niepodległego państwa polskiego.
Widziałem w Waszyngtonie
duży oddział Muzeum Holocaustu, poświęcony żydowskiemu miasteczku
Ejszyszki położonemu w powiecie lidzkim województwa nowogródzkiego. Jego
historia była tematem książki Jaffy Eliach, dyrektor Muzeum Holocaustu,
pod tytułem "There Once Was a World: A 900-year Chronicle of the
Shtetl of Eishyshok" ("Był sobie świat: kronika 900 lat miasteczka
Ejszyszki"). Pani Eliach opisuje tragiczne przejścia swojej rodziny w
rezultacie bitwy między oddziałem Armii Krajowej i NKWD. W nocy z 19
na 20 października 1944 r. oddział Armii Krajowej zaatakował Ejszyszki
w nadziei schwytania oficera kontrwywiadu Armii Czerwonej ("Smiersz",
czyli "śmierć szpiegom"), przejęcia jego archiwum i stempli nowych
władz sowieckich, rozbrojenia i rozmundurowania żołnierzy sowieckich i
ich lokalnych współpracowników. Oficerów, a zwłaszcza ludzi osobiście
odpowiedzialnych za terror, miano rozstrzelać. Była to odpowiedź Polaków
na sowiecki terror w Ejszyszkach wkrótce po zajęciu tej miejscowości
przez ArmiÄ™ CzerwonÄ….
Tragiczna śmierć dwóch przypadkowych ofiar
została po latach użyta do oszkalowania Polaków, pokazując wybiórczą
wrażliwość Michnika i jemu podobnych. Bowiem żydowskie publikacje milczą
o tym, że w okolicach Ejszyszek w latach 1944-1945 NKWD aresztowało
kilka tysięcy, a zabiło kilkuset polskich chrześcijan. Chwała Żydom,
że pamiętają o nieszczęściu swoich rodaków - hańbą jest, że liberalna
polska inteligencja nie potrafi opłakiwać nieszczęść tych, którzy
walczyli o ich wolność i niepodległość.
Kapitan "Smiersza" wraz
z sierżantem i miejscowym milicjantem NKWD Alterem Michałowskim miał
kwaterę w domu rodziców pani Eliach - czyli Szeinele Sonenson, wówczas
siedmioletniej dziewczynki. Ojciec jej, Mosze Sonenson, który służył
w tak zwanych "istrebitielnych" batalionach, pomocniczych oddziałach
NKWD, był w domu w czasie walki, ale uszedł cało.
Zginęło dwóch
Sowietów, w tym kapitan "Smiersza". W walce została przypadkowo ranna
polska kobieta, śmierć ponieśli Cipora i Chaim Sonensonowie - matka pani
Eliach wraz z malutkim synkiem, bratem autorki. Wkrótce po bitwie NKWD
opanowało miasteczko. Sowieci rozstrzelali kilku Polaków i uwięzili
ok. pięćdziesięciu osób, z których większość została uwolniona przez
żołnierzy AK w czasie nocnego ataku w nocy z 6 na 7 grudnia. Wkrótce
Sowieci na nowo sterroryzowali Ejszyszki.
Pani Jaffa Eliach fałszywie
opisuje walki w Ejszyszkach jako "antysemickie pogromy". Jej fałsze są
powtarzane w amerykańskich muzeach zagłady Żydów i pewnie pojawią się
także w powstającym Muzeum Historii Żydów w Warszawie. Tego rodzaju
interpretacja historii walk polskiego podziemia opłaca się tym, którzy
służą żydowskiemu ruchowi roszczeniowemu. Na naszych oczach powstaje
nowa historia Polski, kraju niby to "kolonizowanego" przez Żydów już
od X czy XIII wieku. Wobec rozmiarów tragedii żydowskiej podczas wojny
wszystko, co może posłużyć do oskarżenia chrześcijan o holokaust,
zdobywa popularność wśród Żydów, zwłaszcza jeżeli da się to przeliczyć
na konkretne wartości materialne.
Publikacje wykorzystywane przez
żydowski ruch roszczeniowy dobrze się sprzedają i przynoszą udziałowcom
"przedsiębiorstwa holokaust" wielkie i coraz to nowe zyski. Powstaje
błędne koło zakłamania, przy czym tzw. badania historyczne wykorzystywane
są raczej do doraźnych celów politycznych niż do zdobycia obiektywnej
wiedzy.
Na przykład J. T. Gross wyrzeźbił kanał interpretacyjny,
w ramy którego wlała się cała późniejsza debata o Jedwabnem. Do tego
modelu dostosował się raport IPN, mimo że fakty odkryte przez historyków
i naukowców, którzy tylko częściowo zbadali groby, zaprzeczyły zupełnie
tezom Grossa. Mimo to sformułowano sprawozdanie w taki sposób, aby się
dostosować do politycznie poprawnych ram wymyślonych przez Grossa. Dzięki
temu fałszerz historii, taki jak Gross, narzucił ekstremalną wizję
wypadków w Jedwabnem, do tego stopnia, że instytucja państwowa - IPN
- mogła tylko i wyłącznie ograniczyć się do łagodzenia ekstremizmu
cynicznie służącemu żydowskiemu ruchowi roszczeniowemu. Stało się to
nawet mimo tego, że do dziś nikt nie wie ani ile osób zostało zabitych
i pochowanych w grobach w Jedwabnem, ani jaki był powód śmierci każdej
z ofiar tej niemieckiej zbrodni, fałszywie przypisywanej przez Grossa
Narodowi Polskiemu.
Na przykład "The Wall Street Journal" podał
21 maja br. informację o operacjach finansowych jednego z głównych
działaczy ruchu roszczeniowego, Edgarda Bronfmana jr. - prezesa
Światowego Związku Żydów. Ten człowiek zawiera transakcje rzędu 1,5
mld dolarów i jest jednym z najbogatszych ludzi w Ameryce. O nim to
właśnie pisał Norman Finkelstein, że zamiast organizować propagandę
roszczeniową przeciw tak bardzo wyniszczonej Polsce i zadrażniać
stosunki międzyludzkie, sam łatwo mógłby pomóc potrzebującym żydowskim
weteranom niemieckich gett i obozów koncentracyjnych z czasów II wojny
światowej, bez poważnego uszczerbku dla "własnej" fortuny.
Lektura takich książek jak wyżej wymieniona zbiorowa praca "Ejszyszki" daje
szansę ludziom dobrej woli poznać prawdę o tragedii, jaką była II
wojna światowa, i o jej skutkach dla Polski.
prof. Iwo Cyprian Pogonowski, Nasz Dziennik, 2003-05-27
powrot
|