|
Nieuczciwa ksi膮偶ka i haniebny artyku艂 Ukryte cele manipulacji Marek 呕elazny, Nasz Dziennik, 10.04.2003 |
|
Szkalowanie polskich uczonych Jutro (11.04.2003 - wtr. NW) w Polskiej Akademii Umiej臋tno艣ci w Krakowie odb臋dzie si臋 spotkanie historyk贸w, kt贸rzy b臋d膮 analizowa膰 pom贸wienia o kolaboracj臋 grona naukowego Uniwersytetu Jagiello艅skiego z niemieckim okupantem. Jest to reakcja na artyku艂 pt. "Instytut kolaboracji" og艂oszony w 13. numerze (z 30 marca br.) tygodnika "Wprost". Nieuczciwa ksi膮偶ka i haniebny artyku艂 Prof. Julian Ma艣lanka, historyk literatury i kultury, UJ: Prof. Andrzej Borowski, kierownik Katedry Literatury Staropolskiej i O艣wieceniowej Instytutu Polonistyki UJ: Prof. Andrzej R. Ma艂ecki, prezes Stowarzyszenia "Ne Cedat Academia": Ukryte cele manipulacji
Rozmowa z prof. Tadeuszem Ulewiczem, zatrudnionym w czasie II wojny 艣wiatowej w Instytucie Niemieckiej Pracy Wschodniej (Institut f眉r Deutsche Ostarbeit) W artykule "Instytut kolaboracji" napisano o "gorliwej wsp贸艂pracy polskich naukowc贸w z hitlerowcami". Padaj膮 te偶 bardziej dosadne okre艣lenia: "kolaboranci", "Quislingowie", a nawet "zdrajcy". Jak Pan Profesor skomentowa艂by te oskar偶enia kierowane pod adresem zatrudnionych w Ost-Institut przedstawicieli polskiego 艣rodowiska naukowego - a zatem i swoim w艂asnym? - Pos膮dzenie nas o kolaboracj臋 z Niemcami to kompletna bzdura. Na tej samej zasadzie mo偶na by przecie偶 twierdzi膰, 偶e "kolaborantami" byli wszyscy kolejarze, kt贸rzy w czasie wojny wozili transporty niemieckie, wszyscy pocztowcy i listonosze, kt贸rzy roznosili poczt臋, ka偶dy ch艂op, kt贸ry oddawa艂 kontyngent dla niemieckiego wojska itd. Nie zapominajmy, 偶e 偶y艂o si臋 wtedy pod okupacj膮, a wi臋c w ustroju niewolniczym. Wi臋kszo艣膰 z nas czynnie udziela艂a si臋 w konspiracji i prowadzeniu tajnego nauczania. Sam by艂em zaprzysi臋偶ony w ZWZ, a potem dzia艂a艂em (oczywi艣cie pod pseudonimami) w AK, w kt贸rej oddzia艂ach mia艂em wiele wyk艂ad贸w o kulturze polskiej. By艂em te偶 autorem trzech podziemnych publikacji patriotycznych, kolportowanych przez AK. W jaki spos贸b trafi艂 Pan do Instytutu Niemieckiej Pracy Wschodniej? - Dosta艂em si臋 tam przez Rad臋 G艂贸wn膮 Opieku艅cz膮, gdzie dowiedzia艂em si臋, 偶e poszukiwani s膮 do pracy Polacy znaj膮cy j臋zyk niemiecki. A poniewa偶 spe艂nia艂em ten warunek, w po艂owie 1941 r. zosta艂em przyj臋ty do INPW, co w pe艂ni aprobowa艂y w艂adze ZWZ, maj膮c na uwadze, 偶e dzi臋ki temu skuteczniej b臋dzie mo偶na dzia艂a膰 w konspiracji. Praca tam by艂a zreszt膮 doskona艂膮 przykrywk膮 dla roboty konspiracyjnej. Do艣膰 powiedzie膰, 偶e w gmachu tej instytucji powstawa艂y struktury tajnego nauczania uniwersyteckiego, kt贸rego organizatorem by艂 prof. Mieczys艂aw Ma艂ecki - tak偶e pracownik INPW. Pisz膮c o dzia艂alno艣ci Ost-Institut, wspomina si臋 o istnieniu tzw. sekcji rasowej, kt贸ra zajmowa艂a si臋 m.in. propagand膮 antysemick膮. Zatrudnieni w tej偶e sekcji 偶ydoznawczej Polacy mieli pono膰 "czynnie wspiera膰 niemieck膮 propagand臋 zmierzaj膮c膮 do naukowego uzasadnienia konieczno艣ci eksterminacji 呕yd贸w"... - Idiotyzm! Bzdura i nieprawda! Co znaczy czynnie? 呕aden z nas ani razu niczego nie napisa艂 na ten temat. Dziwi mnie, dlaczego zar贸wno autorka pracy doktorskiej, jak i redaktor "Wprost" nie zadali sobie trudu, 偶eby to posprawdza膰, przecie偶 te sprawy by艂y dwukrotnie badane. Najpierw w Krakowie, na Uniwersytecie, a potem w Warszawie, gdzie by艂em nawet przes艂uchiwany przez dyrektora Departamentu O艣wiaty. Je艣li wi臋c po podw贸jnej weryfikacji, nie wyci膮gni臋to 偶adnych konsekwencji, to znaczy, 偶e nie by艂o podstaw do tego typu oskar偶e艅. A zatem sugerowanie, 偶e naukowcy z UJ brali udzia艂 w propagandowej nagonce na 呕yd贸w jest zabiegiem tyle偶 k艂amliwym, co wr臋cz oszczerczym? Naturalnie! Przecie偶 w Krakowie ja sam zna艂em trzy osoby pochodzenia 偶ydowskiego, kt贸re nie ukrywa艂y si臋 i chodzi艂y bez opaski przez ca艂膮 wojn臋. Jedn膮 z nich by艂 znany muzykolog J贸zef Reiss, drug膮 dwa lata m艂odszy kolega z Gimnazjum 艣w. Jacka, nazwiska trzeciej osoby nie pami臋tam. Nie znalaz艂a si臋 艣winia, kt贸ra by "sypn臋艂a". Zreszt膮 za takie rzeczy kropi艂o si臋 kul臋 w 艂eb. Wyroki 艣mierci wydawane przez s膮dy Polskiego Pa艅stwa Podziemnego by艂y kontrolowane na dziesi膮t膮 stron臋. "Wprost" twierdzi, 偶e nazistowscy naukowcy bardzo sobie cenili prac臋 polskich kadr naukowych... Nie cenili! Nic takiego! Oni potrzebowali ludzi do pracy, kt贸rzy wykonywaliby za nich proste, ale uci膮偶liwe prace - wypiski z przedwojennej prasy polskiej na temat Niemc贸w, 呕yd贸w, Karaim贸w, Ormian itd. Nawiasem m贸wi膮c, Karaim贸w uratowa艂 od zag艂ady krakowski orientalista Tadeusz Kowalski. Hitlerowcy chcieli ich zniszczy膰, bo byli wyznania moj偶eszowego. Zawezwali wi臋c Kowalskiego na gestapo, by jako specjalista wypowiedzia艂 si臋 na temat Karaim贸w. Odpowiedzia艂 im, 偶e to rasowo nie s膮 semici, ale turecki szczep, kt贸ry przeszed艂 na mozaizm. Dzi臋ki temu przetrwali. On wi臋c ich uratowa艂. W artykule pisze si臋 jednak wyra藕nie o "kolaboracji z nazistami" ok. 150 os贸b zatrudnionych w Ost-Institut. Wi臋kszo艣膰 z nich stanowili naukowcy, g艂贸wnie z UJ. Padaj膮 nawet konkretne nazwiska, m.in. tak znakomitych uczonych jak: W艂odzimierz Antoniewicz, Mieczys艂aw Ma艂ecki, W艂adys艂aw Semkowicz, Franciszek S艂awski, Marian Plezia... - Bzdura ostatniego rz臋du! Nie zapominajmy, 偶e w czasie okupacji nieposiadanie tzw. kenkarty i dokumentu zatrudnienia grozi艂o w ka偶dej chwili wyw贸zk膮 na roboty do Niemiec albo nawet do obozu koncentracyjnego. W Ost-Institut symulowali艣my prac臋, czego najlepszym przyk艂adem by艂 projekt badawczy autorstwa Mieczys艂awa Ma艂eckiego, wybitnego j臋zykoznawcy. Ot贸偶 zaproponowa艂 on Niemcom stworzenie s艂ownika zapo偶ycze艅 niemieckich w j臋zyku polskim, cho膰 rzecz taka by艂a ju偶 dawno opracowana, o czym Szwaby nie wiedzia艂y. Czy zatem stawianie zarzut贸w i oskar偶e艅 o kolaboracj臋 jest zabiegiem wywo艂anym autentyczn膮 potrzeb膮 rozlicze艅 z histori膮, czy te偶 ma na celu zupe艂nie co艣 innego? - W moim przekonaniu, s膮 jakie艣 dalsze ukryte cele, kt贸rych nie znam. To nie jest przypadek, ta manipulacja czemu艣 s艂u偶y... Czy nie jest to mo偶e pr贸ba przerzucenia na Polak贸w (traktowanych jako niemieccy kolaboranci) cz臋艣ci odpowiedzialno艣ci z tytu艂u zbrodni pope艂nionych w czasie II wojny przez Niemc贸w? - Prosz臋 Pana, jeszcze troch臋 a dowiemy si臋, 偶e to Polska mordowa艂a 呕yd贸w. Nawiasem m贸wi膮c, jestem przekonany, 偶e olbrzymi膮 odpowiedzialno艣膰 za holokaust ponosi Ameryka, kt贸ra by艂a dok艂adnie informowana przez kurier贸w z Polski o holokau艣cie - i w og贸le nie podj臋艂a 偶adnych dzia艂a艅. W s膮dzie takim utwierdzaj膮 mnie np. pami臋tniki Adolfa Eichmanna, jednego z g艂贸wnych organizator贸w zag艂ady 呕yd贸w. Panie Profesorze, jest takie powiedzenie, 偶e je偶eli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o... pieni膮dze. Czy id膮c tym 艣ladem, nie dojdzie si臋 do finansowych roszcze艅, wysuwanych w stosunku do Polski ze strony pewnych 艣rodowisk "zatrudnionych" w tzw. Holocaust Industry? - Nie mam na to rzeczowych dowod贸w, tylko podejrzenia, 偶e po艣rednio chodzi膰 mo偶e tak偶e o takie konsekwencje. Sprawa szkalowania polskich uczonych staje si臋 coraz g艂o艣niejsza w naszym kraju. Czy Pan Profesor nie obawia si臋 jednak powa偶niejszych - mi臋dzynarodowych reperkusji tych publikacji? My艣l臋 o tym, 偶e niezmiernie trudne by艂oby odkr臋cenie sprawy w przypadku przedrukowania ich fragment贸w lub powo艂ywania si臋 na nie na przyk艂ad w angloj臋zycznym, bardzo zreszt膮 wp艂ywowym i opiniotw贸rczym "The New York Times"... - Tak. To jest ca艂kiem mo偶liwe. Ale co mo偶emy zrobi膰? S膮dz臋, 偶e wyniki naszej konferencji, kt贸ra odb臋dzie si臋 11 kwietnia na UJ, trzeba og艂osi膰 po angielsku i rozes艂a膰 w du偶ej liczbie egzemplarzy po 艣rodowiskach polonijnych, g艂贸wnie w Ameryce, gdzie drugiej wojny 艣wiatowej nie by艂o, przez co ludzie nie wiedz膮, jak ona naprawd臋 wygl膮da艂a. Oczywi艣cie nie nale偶a艂oby zaniedbywa膰 tak偶e wa偶niejszych o艣rodk贸w w Europie. Jest Pan Profesor jedyn膮 偶yj膮c膮 osob膮 wymienion膮 imiennie w artykule "Wprost". Dodatkowo publikacja p. Sieradzkiego opatrzona zosta艂a fotografi膮 Pana Profesora, okre艣lanego jako "wsp贸艂pracownika Josefa Sommerfelda, szefa tzw. sekcji 偶ydoznawczej INPW". Notabene zdj臋cie to pochodzi z uroczysto艣ci nadania Panu Profesorowi doktoratu honorowego w Uniwersytecie 艁贸dzkim, a zatem z lat grubo powojennych - co jest swoist膮 manipulacj膮! Jakiego rodzaju zado艣膰uczynienia b臋dzie Pan Profesor oczekiwa艂 za naruszenie swego dobrego imienia? - Je艣li sprawa znajdzie sw贸j fina艂 w s膮dzie, to jak najwi臋kszej kary finansowej, ale nie dla siebie ani dla nie偶yj膮cych, bo to brudne pieni膮dze. Niech id膮 na sieroty, na bezdomnych, na Uniwersytet. Naturalnie b臋d臋 spodziewa艂 si臋 r贸wnie偶 nie tylko pisemnego sprostowania oraz og艂oszenia go w prasie, ale przede wszystkim odwo艂ania tego ordynarnego k艂amstwa i potwarzy. Dzi臋kuj臋 za rozmow臋. Marek 呕elazny, Nasz Dziennik, 2003-04-10 |