nasza witryna Historia, przez lustro weneckie widziana
Zbrodnie w Drohiczynie: Polacy na 呕ydach, czy 呕ydzi na Polakach?
Leszek 呕ebrowski, Nasza Polska, 21.01.2003


 

Tu偶 przed rozpocz臋ciem kolporta偶u obu ksi膮g "Wok贸艂 Jedwabnego", wydanych przez Instytut Pami臋ci Narodowej, ich obszerne om贸wienie ukaza艂o si臋 w "Rzeczpospolitej". Z jednej strony to logiczne - wszak to ten dziennik rozpocz膮艂, publikacj膮 artyku艂u Andrzeja Kaczy艅skiego, opartym na ksi膮偶eczce Jana T. Grossa, wielk膮 dyskusj臋 na ten temat. Dyskusja, to mo偶e za mocno powiedziane. Media na og贸艂 (poza niewielkimi wyj膮tkami) prze艣ciga艂y si臋 w gorliwo艣ci wypisywania pean贸w na cze艣膰 "odkrycia" Grossa i poszukiwania 偶eru, czym by tu jeszcze zaskoczy膰 opini臋 publiczn膮. Z drugiej strony, warto zapami臋ta膰, 偶e inne media potraktowane zosta艂y po macoszemu. S膮 wi臋c r贸wni i r贸wniejsi. Jak zawsze...

I oto w wydaniu z 2-3 listopada 2002 roku ten偶e Andrzej Kaczy艅ski dokona艂 niejako podsumowania, otrzymuj膮c to dzie艂o wcze艣niej ni偶 inni ("dzi臋ki uprzejmo艣ci dyrekcji IPN i redaktor贸w ksi臋gi") pisz膮c tekst "Lato s膮siedzkich pogrom贸w". Ustalenia historyk贸w z IPN utwierdzi艂y go w przekonaniu, 偶e nie musi ani na krok wycofa膰 si臋 z tego, co pisa艂 wcze艣niej na ten temat. Stwierdzi艂 bowiem, 偶e "Rzeczpospolita": "ma za艣 - gorzk膮, to prawda - satysfakcj臋, 偶e po og艂oszeniu wynik贸w bada艅 naukowych, tak samo jak uprzednio po sformu艂owaniu konkluzji 艣ledztwa, nie potrzebuje prostowa膰 ani korygowa膰 zasadniczych tez, kt贸re w sprawie Jedwabnego g艂osi艂a". O stronniczo艣ci bada艅 w tym zakresie napisano jednak dotychczas do艣膰 sporo i wydaje si臋, 偶e wi臋cej jest jeszcze do zrobienia, ni偶 zawieraj膮 owe "ustalenia". Intencje medi贸w, zainteresowanych jednak bardziej szokowaniem czytelnik贸w, ni偶 ich rzetelnym i obiektywnym informowaniem, mo偶na pokaza膰 na przyk艂adzie po艣piesznie pisanego podsumowania red. Kaczy艅skiego. Jego tekst musia艂 by膰 "na czas", czyli przed pojawieniem si臋 obu wspomnianych ksi膮g na rynku. St膮d zatem zapewne nadgorliwo艣膰 i niechlujstwo jego wywod贸w (mam nadziej臋, 偶e nic wi臋cej).

W Drohiczynie, czy w Siemiatyczach, by艂o, czy nie by艂o...

Oto, co napisa艂 red. A. Kaczy艅ski, powo艂uj膮c si臋 na tre艣膰 "bia艂ej ksi臋gi", jak nazywa si臋, mocno na wyrost, dzie艂o wydane przez IPN: "W Drohiczynie nazajutrz po wybuchu wojny dziesi臋ciu 呕yd贸w utopiono w studni i w rzece". Na pocz膮tek zajrzyjmy do indeksu miejscowo艣ci, co tam jest o Drohiczynie. W tomie I ("Studia") miejscowo艣膰 ta wspomniana jest tylko raz (s. 224): "O pogromie w Siemiatyczach wspomina艂 Wolf Wi艣nia, kt贸ry okupacj臋 prze偶y艂 w okolicach Drohiczyna. "Wed艂ug niego, zorganizowany przez miejscow膮 ludno艣膰 pogrom wybuch艂 23 czerwca 1941 r., zgin臋艂o 'oko艂o dziesi臋ciu 呕yd贸w, kt贸rych zam臋czono, strasznie torturuj膮c, wrzucaj膮c do studzien i rzeki'". Rzecz nie dotyczy zatem Drohiczyna, lecz Siemiatycz.

Tom II ("Dokumenty") zawiera dwie wzmianki. Oto pierwsza z nich (s. 185) to relacja niejakiego Wolfa Wi艣ni z Drohiczyna, nie zawiera ona jednak danych, kt贸re przytoczy艂 red. Kaczy艅ski. Na s. 336 w relacji Joszuy Kejlesa te偶 jest wymieniony Drohiczyn, ale brak tam informacji, kt贸re by艂yby zgodne z "ustaleniami" red. Kaczy艅skiego.

Zreszt膮 i "rewelacje" Wolfa Wi艣ni powinny by膰 solidnie zweryfikowane, tak偶e przez A. Kaczy艅skiego, kt贸ry ch臋tnie pos艂u偶y艂 si臋 nimi wierz膮c, 偶e to Polacy byli sprawcami zbrodni w Siemiatyczach (kt贸re pomyli艂 z Drohiczynem). Inne informacje na ten temat zawiera bowiem 偶ydowska ksi臋ga pami臋ci "The Community of Siemiatycz" (wydana w Tel Avivie w 1965 roku). Tam napisano (s. III), 偶e w pierwszych dniach 呕ydzi byli mordowani przez Niemc贸w, a nie Polak贸w. Po kilku dniach zostali oni zamkni臋ci w jakiej艣 fabryce przy stacji kolejowej poza miastem, gdzie Polacy mieli wskaza膰 kilku miejscowych "rzekomych" komunist贸w (a Niemcy ich zabili). W nast臋pnych dniach Niemcy rozkazali Polakom wyp臋dzenie 呕yd贸w na miejscowy cmentarz (tam mieli oni pochowa膰 pomnik Lenina). Dalej ksi臋ga pami臋ci Siemiatycz m贸wi, 偶e Polacy w贸wczas bili 呕yd贸w, 偶e jeden 呕yd zosta艂 utopiony w rzece a innych dalej bito. Czyli, ta wersja jest zupe艂nie inna od opowie艣ci Wolfa Wi艣ni. Dlaczego ksi臋ga "Wok贸艂 Jedwabnego", czy cho膰by A. Kaczy艅ski nie przytaczaj膮 obu wersji?

A przecie偶 nie powinno w tym wszystkim zabrakn膮膰 te偶 informacji ze wspomnianej ksi臋gi pami臋ci ("The Community of Siemiatycz", s. II-III), 偶e tu偶 przed niemieckim atakiem na Zwi膮zek Sowiecki w tej miejscowo艣ci zorganizowany zosta艂 bal. Wzi膮艂 w nim udzia艂 tak偶e niemiecki patrol graniczny, czyli, 偶e miejscowi prokomunistyczni 呕ydzi ta艅czyli razem z nazistami!

Burmistrz t艂umaczy, Kaczy艅ski uznaje

W zwi膮zku z oczywistym przek艂amaniem, w "Rzeczpospolitej" z 11-12 stycznia zosta艂 zamieszczony list mgr in偶. Wojciecha Borzyma (burmistrza Drohiczyna), w kt贸rym zakwestionowa艂 on wywody A. Kaczy艅skiego na temat tego miasteczka. Redaktor "Rzeczpospolitej" musia艂 uzna膰 sw贸j b艂膮d, pisz膮c stosowne wyja艣nienie: "Pan burmistrz ma racj臋. Pogrom, w wyniku kt贸rego 艣mier膰 ponios艂o dziesi臋ciu 呕yd贸w, utopionych w studni i w rzece, wydarzy艂 si臋 nie w Drohiczynie, lecz w Siemiatyczach. M贸wi o tym relacja Wolfa Wi艣ni, przytoczona w drugim tomie "Wok贸艂 Jedwabnego" pod nadanym przez 呕ydowsk膮 Wojew贸dzk膮 Komisj臋 Historyczn膮 w Bia艂ymstoku tytu艂em "Prze偶ycia drohiczy艅skiego 呕yda", ale w tym fragmencie dotycz膮ca nie Drohiczyna, lecz w艂a艣nie Siemiatycz. Przepraszam za t臋 omy艂k臋".

Szkoda, 偶e autor wyja艣nienia nie poszed艂 krok dalej i nie opisa艂 szerzej, co faktycznie dzia艂o si臋 na tym terenie. Przesuni臋cie urz臋dowych zainteresowa艅 historyk贸w, jak r贸wnie偶 medi贸w, w stron臋 historii zag艂ady 呕yd贸w powoduje, 偶e r贸wnoleg艂a historia Polak贸w schodzi na dalszy plan, a cz臋sto w og贸le ulega zapomnieniu. Dochodzi do paradoksalnego zjawiska, 偶e urz臋dowi historycy i instytucje do tego powo艂ane, pokazuj膮 nam histori臋, jak w lustrze weneckim. W zale偶no艣ci, z kt贸rej jego strony si臋 znajdujemy, tylko to widzimy. Obecnie jeste艣my jak przest臋pcy, ogl膮dani przez lup臋, w poszukiwaniu wszelkich skaz na naszej przesz艂o艣ci. Widziane pod lup膮, s膮 one w odpowiednim powi臋kszeniu i robi膮 wstrz膮saj膮ce wra偶enie. Brak jest natomiast spojrzenia w drug膮 stron臋, cho膰 cz臋sto nie wymaga to jakichkolwiek urz膮dze艅 powi臋kszaj膮cych, wystarczy zachowa膰 zdrowe proporcje.

Zbrodnie nieznane i niezbadane

W okolicy Drohiczyna i Siemiatycz ukrywa艂o si臋 podczas okupacji niemieckiej sporo grup 偶ydowskich. By艂y one na og贸艂 uzbrojone, utrzymywa艂y si臋 z napad贸w rabunkowych, utrzymywa艂y te偶 sporadyczne kontakty z sowieckimi grupami wywiadowczymi. Informacje o tych sprawach znale藕膰 mo偶na w internetowym wydaniu "G艂osu Siemiatycz", w artyku艂ach Andrzeja W. Ol臋dzkiego (zob. http://box.zetobi.com.pl/glos_siemiatycz/). Przede wszystkim - o ekscesach i zbrodniach pope艂nionych przez bandy dowodzone przez Hersza Szebesa czy niejakich braci Grud贸w. Pierwsza z nich noc膮 z 30 na 31 marca 1944 roku dokona艂a ohydnej zbrodni na rodzinach Wili艅skich i Siemieniuk贸w w kolonii Czartajew. Banda Szebesa (tak zwa艂a t臋 grup臋 okoliczna ludno艣膰 i nazwa ta utrwali艂a si臋 po dzi艣 dzie艅) zamordowa艂a w贸wczas, przy pomocy siekier i no偶y, siedem os贸b: Jana Siemieniuka z 偶on膮 Stanis艂aw膮, ich 3-letnie dziecko, a tak偶e Stanis艂awa Wili艅skiego i jego 偶on臋 Mari臋 z synami - Adamem i Janem. Stanis艂awa Siemieniuk by艂a w zaawansowanej ci膮偶y - nienarodzone dziecko by艂o wi臋c 贸sm膮 ofiar膮. Sprawcy zrabowali ca艂y dorobek zamordowanych (kt贸ry za艂adowali na wozy, byli zatem dobrze przygotowani do "akcji"), a ich domostwa spalili. Okoliczna ludno艣膰 wspomina jeszcze podobne zdarzenia, maj膮ce miejsce w Mi艂kowicach i Tonkielach.

Grupy 偶ydowskie nie zaprzesta艂y podobnej dzia艂alno艣ci tak偶e ju偶 pod "w艂adz膮 ludow膮". Noc膮 z 5 na 6 grudnia 1944 roku grupa 呕yd贸w z bandy Grud贸w (ukrywaj膮cych si臋 podczas okupacji niemieckiej w okolicach Sieniewic i K艂yz贸wki) napad艂a na domostwo Maksymiuk贸w z kolonii Mi艂kowice Ma膰ki. Zgin臋li w贸wczas: Michalina i Stanis艂aw Maksymiukowie, 11-letni Marian Bojara i trzy kobiety (prawdopodobnie uchodzi艂y "zza Buga"), nocuj膮ce u Maksymiuk贸w. Jakby sprawcom by艂o ma艂o, jeszcze tej samej nocy napadli na rodzin臋 Jarockich we wsi K艂yz贸wka. Tu zgin臋艂y: Halina i Maria Jarockie, uratowa艂y si臋 natomiast Maria i Felicja, kt贸re by艂y ci臋偶ko ranne, ale udawa艂y, 偶e nie 偶yj膮. Ich dom r贸wnie偶 zosta艂 obrabowany i spalony. Warto wspomnie膰, 偶e podczas okupacji niemieckiej Jaroccy ukrywali rodzin臋 偶ydowsk膮 z Drohiczyna.

"Raport sytuacyjny i wywiadowczo-polityczny Nr 11 za miesi膮c grudzie艅 1944 r." Komendy Okr臋gu Bia艂ystok Armii Krajowej opisuje postawy drohiczy艅skich 呕yd贸w w bardzo dla nich niepochlebnym 艣wietle: "Nale偶y zaznaczy膰, 偶e 偶ydzi prawie wszyscy wys艂uguj膮 si臋 Sowietom. Ca艂e szcz臋艣cie, 偶e jest ich niewielu. Ze szpitali (gniazdo 偶ydowskie) usuni臋to wszystkich lekarzy Polak贸w. Chorzy le偶膮 bez po艣cieli. Protekcja i przekupstwo. W dniu 8 listopada z inicjatywy 偶yda dr. Horbacewicza i ex Volksdeutschki Toleczkowej - urz膮dzono bal na cze艣膰 partyzant贸w sowieckich". Takie informacje - o wsp贸艂pracy 呕yd贸w z NKWD i sowieckimi strukturami w艂adzy (podobnie jak w okresie 1939-1941), s膮 w polskich dokumentach powszechne. Dzi艣 si臋 je przemilcza, lub sprowadza wszystko do... fa艂szywych stereotyp贸w.

Przytoczony powy偶ej "Raport" nie pozostawia jednak 偶adnych w膮tpliwo艣ci: "呕ydzi wsp贸艂pracuj膮 z NKWD i prawie wszyscy posiadaj膮 bro艅 kr贸tk膮. Szpieguj膮 ludno艣膰 miejscow膮 i przyjezdn膮. W Drohiczynie Sowieci zabili przypadkowo 偶yda. 呕ydzi s膮dz膮c, 偶e to Polacy, zamordowali 9 Polak贸w". Takich rzeczy nie usprawiedliwia nic. Nawet, gdyby ten "przypadkowy" 呕yd zgin膮艂 z polskiej r臋ki, 呕ydzi nie mieli prawa wymierza膰 na 艣lepo w艂asnej "sprawiedliwo艣ci"! Ale, po pierwsze, mieli legalnie bro艅. Pami臋tajmy, 偶e Polacy w贸wczas za jej przechowywanie zagro偶eni byli kar膮 艣mierci. Po drugie, cieszyli si臋 bezgranicznym zaufaniem Sowiet贸w (widocznie by艂y ku temu odpowiednie powody, ci bowiem nie byli naiwni i nie obdarzali swym zaufaniem kogokolwiek, w dodatku za nic). Po trzecie, takie zbrodnie nie by艂y 艣cigane i karane, zreszt膮 - kto w贸wczas mia艂by odwag臋 wyst膮pi膰 z oskar偶eniem?

Te bandy istnia艂y naprawd臋

Na skutek takich okoliczno艣ci, ta cz臋艣膰 naszej wsp贸lnej, polsko-偶ydowskiej historii zosta艂a ca艂kowicie zamilczana i nie jest przedmiotem studi贸w historycznych, docieka艅 dziennikarzy czy - co jest jeszcze mniej zrozumia艂e - dochodze艅, prowadzonych przez IPN, kt贸ry by艂 w ko艅cu powo艂any do wydobywania z naszej narodowej pami臋ci wszystkiego, co dra偶liwe i wa偶ne. Wszystkiego, a nie tylko historii widzianej z jednej strony weneckiego lustra.

Nieco informacji o bandzie Herschela Szebesa (Shabbesa) i bandzie braci Grud贸w znale藕膰 mo偶na we wspomnieniach Miriam i Saula Kuperhand贸w (Shadows of Treblinka, University of Illinois Press, 1998). Saul, pochodz膮cy z Siemiatycz, zbieg艂 z Treblinki i z kilkoma innymi 呕ydami 偶y艂 z rabunku miejscowych ch艂op贸w. Wspomina on Shabbesa i braci Grud贸w i ich "bandy", kt贸rych zadaniem mia艂a by膰 rzekomo... obrona przed Polakami (czy偶by zapomnieli, 偶e byli pod okupacj膮 niemieck膮?), kt贸rzy mieli jakoby otrzyma膰 od nich wystarczaj膮c膮 "nauczk臋". Opisuje te偶 na po艂y fantastyczn膮 "akcj臋 bojow膮", podczas kt贸rej 呕ydzi mieli "zdoby膰" wie艣 艁opusze i zabra膰 stamt膮d ca艂膮 偶ywno艣膰. (Mo偶e kto艣, kto prze偶y艂 w贸wczas t臋 "akcj臋", dopowie wi臋cej szczeg贸艂贸w o jej przebiegu?). Do sowieckiej partyzantki nie chcieli si臋 przy艂膮czy膰, aby nie nara偶a膰 偶ycia. Warto podr膮偶y膰 te informacje i zapewne oka偶e si臋, 偶e owe "nauczki", udzielane Polakom, by艂y to偶same z napadami i morderstwami, mi臋dzy innymi na opisane powy偶ej gospodarstwa.

Czy b臋dzie milczenie?

W opisanych powy偶ej "historiach" i historiach mamy dziesi臋膰 rzekomych ofiar 偶ydowskich w Drohiczynie - i tak膮 wersj臋 pu艣ci艂a w 艣wiat uwa偶ana za rzeteln膮 "Rzeczpospolita". Ale mamy te偶 dwadzie艣cia pi臋膰 jak najbardziej prawdziwych ofiar ze strony ludno艣ci polskiej, cz臋艣ciowo znanych z imion i nazwisk, znamy miejsca i daty wydarze艅 i niekt贸re okoliczno艣ci zbrodni (a tak偶e cz臋艣ciowe informacje o sprawcach). Ciekawe, czy dojdzie do pe艂nego wyja艣nienia stanu faktycznego i czy media oraz powo艂ane do tego instytucje strac膮 nagle zapa艂 i zainteresowanie zbrodniami, gdy zobacz膮, 偶e to wprawdzie nie dziesi臋膰, ale a偶 dwadzie艣cia pi臋膰 ofiar, tyle 偶e nie zbrodni pope艂nionych przez Polak贸w na 呕ydach - lecz odwrotnie. Wyja艣nienie stanu faktycznego w tym zakresie by艂oby jednak jak膮艣 miar膮 wiarygodno艣ci "pa艅stwa prawa", a pono膰 w takim pa艅stwie od wielu ju偶 lat 偶yjemy.

Mo偶emy przecie偶 pomarzy膰: w teren jedzie red. Anna Bikont z "Gazety Wyborczej" i robi du偶y "materia艂" o zbrodniach w Czartajewie, Mi艂kowicach, K艂yz贸wce, Drohiczynie. Agnieszka Arnold kr臋ci o tym wstrz膮saj膮cy film, oczywi艣cie dwucz臋艣ciowy. A po jego emisji, w TVP ma miejsce dyskusja o tolerancji i pojednaniu, podczas kt贸rej ks. prof. Micha艂 Czajkowski z wyrazem cierpienia na twarzy wzywa, aby m贸wi膰 o tym ca艂膮 prawd臋; wt贸ruje mu wstrz膮艣ni臋ty red. Adam Michnik, kt贸ry oznajmia 艣wiatu, 偶e "my Polacy doro艣li艣my ju偶 do demokracji", trzeba nam zatem m贸wi膰 wszystko.

Po偶yjemy, zobaczymy...

Podkre艣lenia w tek艣cie pochodz膮 od redakcji Naszej witryny

Leszek 呕ebrowski, Nasza Polska, 2021-01-20

powrot