nasza witryna Zaniedbane, poni偶one, zdradzone - Kresy Wschodnie
Gra偶yna Dziedzi艅ska, Nasz Dziennik, 28.12.2002


 
Pani膮 docent dr Dor臋 Kacnelson, 呕yd贸wk臋 z Drohobycza na ziemi lwowskiej, pozna艂am podczas tegorocznej uroczysto艣ci wr臋czenia jej orderu "Polonia Mater Nostra Est" za pomoc Polakom na dawnych polskich Kresach Wschodnich i za pr贸by tworzenia most贸w mi臋dzy Polakami a 呕ydami. W wypowiedzi pani Dory uderzy艂o mnie ogromne umi艂owanie Kres贸w, a zarazem wielkie zatroskanie i gorycz z powodu coraz mniejszego zainteresowania kresowiakami ze strony polskich oficjeli. Pani Dora zarzuci艂a im r贸wnie偶 brak reakcji na szkalowanie 偶o艂nierzy Armii Krajowej i w og贸le polskich mieszka艅c贸w tamtych teren贸w, przy jednoczesnym uni偶onym stosunku do w艂adz ukrai艅skich i litewskich.

Wierna wieszczom i powsta艅com
Nasz膮 laureatk臋 bezsprzecznie mo偶na uzna膰 za typow膮 kresowiank臋. Pogodna, ciep艂a, go艣cinna, m贸wi膮ca z tym cudownym za艣piewem; kiedy trzeba, uparcie d膮偶膮ca do celu, g艂臋boko wra偶liwa na ludzk膮 krzywd臋 i niesprawiedliwo艣膰. Urodzona w 1921 r. w Bia艂ymstoku jako c贸rka Basewy i Barla Kacnelson贸w, kt贸rzy uciekli z Rosji przed Sowietami do wolnej ju偶 Polski, ucz臋szcza艂a do bia艂ostockiej szko艂y powszechnej, w kt贸rej kultywowano pami臋膰 wieszcz贸w i bohater贸w powsta艅 narodowych.
- Organizowa艂y艣my - wspomina pani Dora - wsp贸lnie z kole偶ankami wieczorki, 艣piewa艂y艣my piosenki 偶o艂nierskie z czas贸w powsta艅 i inne patriotyczne, recytowa艂y艣my wiersze Mickiewicza i S艂owackiego. Mojej mi艂o艣ci do wielkiej polskiej poezji romantycznej i do bohater贸w powsta艅 narodowych pozosta艂am zawsze wierna. Od 1946 r. pisz臋 o Mickiewiczu, zw艂aszcza o jego koncepcji folkloru s艂owia艅skiego, odszukuj臋 w archiwach Lwowa, Wilna, Syberii pami臋tniki, listy i notatki patriot贸w, 艣wiadcz膮ce o du偶ym wp艂ywie wieszcza Adama na ich umys艂y.
Po 1939 r., kiedy Bia艂ystok by艂 okupowany przez wojska sowieckie, Dora Kacnelson znalaz艂a si臋 wraz z rodzicami w Leningradzie. Rozpocz臋艂a studia na Uniwersytecie Leningradzkim, na wydziale filologii rosyjskiej. Po studiach doktoranckich z polskiej literatury i po obronie doktoratu (1946-49) "Mickiewicz a tw贸rczo艣膰 ludowa", zosta艂a skierowana przez Ministerstwo Szkolnictwa Wy偶szego na Bia艂oru艣, gdzie prowadzi艂a wyk艂ady w Wy偶szej Szkole Pedagogicznej w Po艂ocku. W tym czasie cz臋sto doje偶d偶a艂a do Wilna i w tamtejszych archiwach pracowa艂a nad polonikami literackimi i historycznymi, kt贸re wykorzystywa艂a w p贸藕niejszych publikacjach.
- Podczas moich pierwszych wizyt w Wilnie - wspomina pani Dora - pozna艂am dzielnych i ofiarnych polskich naukowc贸w, kt贸rzy nie opu艣cili ojczystej ziemi, lecz 艣wiadomie wybrali drog臋 s艂u偶enia ojczystej kulturze i nauce na tej straconej plac贸wce. Jednym z nich by艂 historyk sztuki, dr filozofii Jerzy Orda, wybitny znawca zabytk贸w starego Wilna.
Razem z moskiewskimi historykami zajmuj膮cymi si臋 dziejami Polski: W艂odzimierzem Djakowem, Ilj膮 Millerem i Olg膮 Morozow膮 - Dora Kacnelson usi艂owa艂a wystara膰 si臋 o emerytur臋 dla wile艅skiego naukowca. Jednak dr Orda kategorycznie odm贸wi艂 z艂o偶enia podania o uznanie nadanego mu przed wojn膮 doktoratu. Powiedzia艂, 偶e o nic bolszewik贸w prosi膰 nie b臋dzie. Pracowa艂 jako zwyk艂y wo藕ny w Archiwum Centralnym Litewskiej SSR. Ubrany w czarny fartuch nosi艂 po schodach ci臋偶kie teczki. Potajemnie pomaga艂 polskim naukowcom w znalezieniu archiwali贸w, poniewa偶 dyrekcja ukrywa艂a katalogi. Za swoj膮 mizern膮 pensj臋 wychowywa艂 偶ydowskiego ch艂opca, Wilhelma J贸zefa Zienowicza (Finka), uratowanego z getta przez polskie zakonnice.

Antysowiecka, nieprawomy艣lna
Owocem bada艅 dr Kacnelson by艂a rozprawa wydana w latach 90. w paryskiej "Kulturze", zatytu艂owana: "Polscy naukowcy Wilna i Lwowa pod okupacj膮 sowieck膮". Wydawca, Jerzy Giedroy膰, ostro偶nie jednak wykre艣li艂 okre艣lenie "okupacja sowiecka", umieszczaj膮c w to miejsce daty roczne.
W 1955 r. Dora Kacnelson wysz艂a za m膮偶 za uniwersyteckiego koleg臋, Rosjanina Aleksieja Jegorowa, kt贸ry wr贸ci艂 z sowieckich 艂agr贸w na Ko艂ymie, gdzie sp臋dzi艂 10 lat za to, 偶e jako 偶o艂nierz armii sowieckiej dosta艂 si臋 do niewoli niemieckiej. W 1961 r. otrzyma艂a prac臋 w mie艣cie Czyta na Syberii, gdzie przebywa艂a 5 lat. Nie bacz膮c na mrozy - dochodz膮ce do minus 50 stopni - wytrwa艂a pani naukowiec systematycznie udawa艂a si臋 do Okr臋gowego Archiwum M臋cze艅stwa i przegl膮da艂a katalogi, znajduj膮c w nich wiele dokument贸w dotycz膮cych polskich powsta艅c贸w. Ka偶dy zes艂aniec przyje偶d偶a艂 z kart膮, na kt贸rej znajdowa艂y si臋: wyrok, dane osobowe, data przyj臋cia do obozu itp. By艂o tam mn贸stwo nazwisk ksi臋偶y, kt贸rzy zgin臋li na Syberii, jak np. ks. Jan Sieroci艅ski, zasieczony szpicrutami w Omsku w 1837 r. Temat kator偶nik贸w zosta艂 obszernie potraktowany w publikacjach pani docent. Nowy rektor Wy偶szej Szko艂y Pedagogicznej w Czycie, wyk艂adowca marksizmu-leninizmu Niko艂aj Babin zarzuci艂 jednak Dorze Kacnelson "antysowietyzm" - za poparcie protestu student贸w, nies艂usznie wyrzuconych z uczelni. Wtedy przenios艂a si臋 do Drohobycza, gdzie znowu zosta艂a wyrzucona (1983 r.) z tamtejszej WSP, tym razem za to, 偶e wbrew zakazowi sekretarza partii pojecha艂a do Kijowa na IX 艢wiatowy Zjazd Slawist贸w.

Z pomoc膮 potrzebuj膮cym
Od 10 lat pani Dora Kacnelson jest na emeryturze i nadal nie ma ani chwili wolnego czasu. Kontynuuje badania naukowe w oparciu o doskona艂e archiwalia we Lwowie. Na podstawie tych i syberyjskich dokument贸w wyda艂a kilka rozpraw o kap艂anach - m臋czennikach za wiar臋 i wolno艣膰, zw艂aszcza o ksi臋偶ach-sybirakach: Piotrze 艢ciegiennym, Wincentym Kroczewskim, Tyburcym Paw艂owskim.
- R贸wnie偶 we Lwowie - opowiada - mia艂am szcz臋艣cie pozna膰 wspania艂ych i pe艂nych ofiarno艣ci polskich naukowc贸w, kt贸rzy 艣wiadomie wybrali pe艂n膮 trudno艣ci i upokorze艅 s艂u偶b臋 Ojczy藕nie i polskiej kulturze na Kresach Wschodnich. Byli to m.in. prof. Mieczys艂aw Gembarowicz, 艣wiatowej s艂awy teoretyk i historyk sztuk pi臋knych oraz dr filozofii Ludwik Grajewski, wybitny znawca zabytk贸w i pami膮tek Lwowa. Zaprzyja藕ni艂am si臋 z nimi, do艣wiadczaj膮c wielkiej 偶yczliwo艣ci. Oprowadzali mnie po Lwowie, zapraszali do swoich skromnych mieszka艅, pomagali w kwerendach archiwalnych. Mia艂am te偶 zaszczyt pozna膰 dzielnych obro艅c贸w kultury polskiej, bibliotekarzy Ossolineum: Jana Rogal臋, Kazimierza Giebu艂kowskiego, Wac艂awa Olazewicza i innych.
Prac臋 naukow膮 i publicystyczn膮 dr Kacnelson 艂膮czy艂a (i nadal 艂膮czy, mimo podesz艂ego wieku) z pomoc膮 呕ydom na Kresach oraz z dzia艂alno艣ci膮 o艣wiatow膮 i charytatywn膮 w Towarzystwie Kultury Polskiej Ziemi Drohobyckiej. Wyk艂ada艂a literatur臋 polsk膮 w polskiej szk贸艂ce sobotniej. Odwiedza艂a polskie wsie, nios膮c pomoc ubogim Polakom. Usi艂owa艂a za艂atwi膰 kombatantom Wojska Polskiego z 1939 r. emerytury z Polski. Organizowa艂a nauczanie j臋zyka polskiego dla dzieci, co wi臋cej - polska 呕yd贸wka z Drohobycza wyprasza艂a od Niemc贸w pomoc finansow膮 na 偶ywno艣膰 dla g艂oduj膮cych polskich dzieci na Kresach, o kt贸rych rz膮d polski nie raczy艂 pami臋ta膰!
Popiera艂a tak偶e dzia艂alno艣膰 ksi臋偶y katolickich na ziemi lwowskiej, pisz膮c artyku艂y w prasie polskiej i zagranicznej o ogromie ich szlachetnej pracy. W artykule dla "Niedzieli" dr Kacnelson napisa艂a m.in.: "Bardzo wielu Polak贸w pozosta艂o na ziemi lwowskiej, tej strasznej plac贸wce, rezygnuj膮c z repatriacji. Zostali przy swoich ko艣cio艂ach, grobach, na ziemi rodzinnej, obficie zroszonej krwi膮 Orl膮t Lwowskich i bohater贸w Armii Krajowej. Odwiedzaj膮c wioski ziemi drohobyckiej, po艂o偶one ok. 100-150 km od Lwowa, pyta艂am Polak贸w, dlaczego nie odjechali do kraju razem z innymi, s膮siadami lub krewnymi. Nie偶yj膮cy ju偶 J贸zef Wa艂k贸w ze wsi So艂o艅sk ko艂o Drohobycza, cz艂owiek samotny i prawie niewidomy, powiedzia艂: 'Jak wszyscy wyjedziemy, zamkn膮 nam ostatnie nasze ko艣cio艂y'. Tu nale偶y doda膰, 偶e Ko艣ci贸艂 katolicki na Kresach jest obecnie g艂贸wn膮 i niemal jedyn膮 ostoj膮 polsko艣ci. Tylko on dociera do zapad艂ych wiosek, zapomnianych przez Wsp贸lnot臋 Polsk膮 oraz fundacje i stowarzyszenia w kraju.
Ale teraz zagro偶one jest ju偶 nawet jedno z podstawowych ludzkich praw - prawo do modlitwy w j臋zyku ojczystym. 65-letnia Polka Maria Gabry艣 z ma艂ej wioski Zady jest c贸rk膮 Grzegorza Gabrysia, spalonego 偶ywcem przez UPA w 1943 r. Ich dom tak偶e spalono, a ona tu艂a艂a si臋 po obcych ludziach, ci臋偶ko pracuj膮c. Kiedy sko艅czy艂a 16 lat, przyniesiono jej z wiejskiej rady sowieckiej gotowy dow贸d osobisty z g贸ry wyznaczon膮 narodowo艣ci膮... 'Ukrainka'! Tak wygl膮da艂a w rzeczywisto艣ci demografia i statystyka na Kresach. Na marginesie - kontynuuje dr Kacnelson - pragn臋 doda膰, 偶e w wielu pracach polskich historyk贸w i socjolog贸w zani偶a si臋 liczb臋 Polak贸w na Kresach, a przecie偶 tylko na ziemi 偶ytomierskiej mieszka 300 tys. polskich rodzin. Maria Gabry艣 na moje pytanie, dlaczego pozosta艂a, kiedy jej brat wyjecha艂 do kraju, odpowiedzia艂a: 'Jak wszyscy wyjedziemy, ca艂y 艣wiat powie, 偶e nas tu nigdy nie by艂o'".

Dwa narody - dwoje rodzic贸w
Zawi膮zana ju偶 w najwcze艣niejszych latach 偶ycia przyja藕艅 z Polakami, z kt贸rymi na swoich Kresach by艂a przecie偶 "po s膮siedzku", poznanie martyrologii Polak贸w, spowodowa艂y, 偶e dr Kacnelson zawsze mierzi艂y bezpodstawne ataki, zw艂aszcza na Kresowiak贸w, kt贸rych traktuje jak rodak贸w. Kiedy pytam, dlaczego lubi Polak贸w, u艣miecha si臋 艂agodnie i odpowiada: - Je艣li pytaj膮 dziecko, kogo kocha wi臋cej: mam臋 czy tat臋, zwykle m贸wi, 偶e oboje tak samo. Ze mn膮 jest podobnie. Wyros艂am i wychowa艂am si臋 w艣r贸d dw贸ch narod贸w, 偶ydowskiego i polskiego, kt贸re da艂y mi swoj膮 tradycj臋, mentalno艣膰, kultur臋; by艂y dla mniej jak matka i ojciec, i oboje kocham r贸wnie mocno.

O oszczerstwach w sprawie Jedwabnego
Z dzieci艅stwa pani Dora pami臋ta wyjazdy z matk膮 i siostr膮, maj膮c膮 s艂abe p艂uca, na wie艣 nieopodal Jedwabnego. Podkre艣la serdeczno艣膰 tamtych mieszka艅c贸w, powolnych nieco, spokojnych, 艂agodnych, kt贸rzy bardzo lubili swoje letniczki, chocia偶 wiedzieli, 偶e s膮 one 呕yd贸wkami, bo nie chodzi艂y do ko艣cio艂a.
- Ci ludzie nie spalili 呕yd贸w w Jedwabnem (za co Kwa艣niewski bezzasadnie przeprasza艂), nie tylko dlatego, 偶e nie mieli takiej si艂y militarnej, ale dlatego, 偶e nigdy nie wykazywali tendencji do okrutnych zachowa艅 - twierdzi pani doktor z absolutnym przekonaniem. - Niekt贸rzy zreszt膮 nawet nara偶ali 偶ycie, pomagaj膮c 呕ydom ukry膰 si臋 przed Niemcami. Uwa偶am, 偶e ksi膮偶ka Grossa jest ob艂udna i nieuczciwa. A ju偶 szczeg贸lnie nie podoba mi si臋, 偶e on je藕dzi艂 do Polak贸w.
Sprawa oszczerczego atakowania Polski w zwi膮zku z mordem w Jedwabnem bardzo poruszy艂a pani膮 dr Kacnelson. - Pewnego razu spotka艂am si臋 w Warszawie z kilkoma m膮drymi rabinami z USA. Pytali, czy ja jako 呕yd贸wka nie przesadzam z pot臋pieniem post臋powania Grossa - opowiada. - Powiedzia艂am w贸wczas, 偶e wzniecanie nienawi艣ci do Polak贸w jest sprzeczne z interesami szczeg贸lnie Ameryki. Polska wst膮pi艂a do NATO i jej synowie gotowi s膮 odda膰 nawet to, co najdro偶sze, swoje 偶ycie, przela膰 krew za Ameryk臋 - zreszt膮 ju偶 to czynili w Afganistanie. Ale Polacy s膮 narodem honorowym i je艣li Amerykanie chc膮, 偶eby przelewali krew w imi臋 ameryka艅skich interes贸w, to musz膮 szanowa膰 Polak贸w, a nie ci膮gle ich oszczerczo oskar偶a膰, 偶e "mordowali 呕yd贸w" w czasie II wojny 艣wiatowej, u偶ywa膰 sformu艂owa艅 "polskie obozy koncentracyjne", nazywa膰 Polak贸w "narodem morderc贸w" itp. - m贸wi pani Dora.
Tymczasem agresywna kampania antypolskich 艣rodowisk na Zachodzie nie ustaje. Wynika ona z ich nienawi艣ci do niezale偶nego polskiego ducha, kt贸ry wi贸d艂 Polak贸w na powsta艅cze barykady i spowodowa艂, 偶e to w艂a艣nie Polacy, jako pierwsi, obalili komunizm. Dzi艣 te 艣rodowiska usi艂uj膮 zdepta膰 "hardo艣膰" Polak贸w, ich poczucie honoru i godno艣ci narodowej, na szcz臋艣cie jak dot膮d bezskutecznie - tak pani Dora broni dobrego imienia Polski.
Pani doktor zawstydzi艂aby swoim patriotyzmem niejednego polskiego urz臋dnika MSZ. - Polacy nie uchylaj膮 si臋 od obowi膮zku, jaki nak艂ada na nich uczestnictwo w NATO. Polacy byli z Amerykanami w Afganistanie, a przecie偶 co mo偶e obchodzi膰 Polsk臋 daleki Afganistan? Po tej argumentacji - relacjonuje dalej pani Dora Kacnelson - m膮drzy rabini z USA zgodzili si臋 ze mn膮, 偶e wzniecenie antypolonizmu jest g艂upot膮 i mo偶e mie膰 z艂e konsekwencje dla Stan贸w Zjednoczonych i Europy Zachodniej.

Michnik, Tejchman, Widacki, Bartoszewski i inni
Gdy stwierdzam, 偶e antypolonizm upowszechnia si臋, niestety, tak偶e u nas w kraju, pani docent o艣wiadcza, 偶e zna wielu 呕yd贸w, przyjaci贸艂 Polak贸w i zwolennik贸w 偶ydowsko-polskiego dialogu. Wymienia niedawno zmar艂ego Artura Leinwalda, autora licznych prac o Lwowie, m.in. o Polskich Orl臋tach; Szymona Aszkenazego, s艂ynnego polskiego historyka, pochowanego na G艂贸wnym Cmentarzu 呕ydowskim w Warszawie; m贸wi, i偶 w Instytucie Kultury 呕ydowskiej na T艂omackiem jest "du偶o przyjaci贸艂 Polak贸w".
No, c贸偶 - powiedzia艂am do pani Dory - tylko 偶e ja by艂am w IK呕 na spotkaniu z Grossem. Sal臋 wype艂niali po brzegi niemal wy艂膮cznie 呕ydzi (ponadto grupa Niemc贸w) i tylko jedna 呕yd贸wka skrytykowa艂a Grossa, reszta urz膮dzi艂a mu owacj臋. Z kolei 呕yd Michnik napisa艂 przecie偶, 偶e Polacy mordowali 呕yd贸w w czasie Powstania Warszawskiego. - Michnik - ripostuje pani docent - to dla mnie 偶aden 呕yd! Do synagogi nie chodzi, nie jest zwi膮zany z rabinami, po 偶ydowsku m贸wi膰 nie umie. Inspiruj膮 go elity polityczne, one mu na to pozwalaj膮. To w艂a艣nie W艂adys艂aw Bartoszewski jako minister spraw zagranicznych mianowa艂 na stanowisko ambasadora w Wilnie Eufemi臋 Tejchman, kt贸ra konsekwentnie oczernia艂a akowc贸w, i zamiast - jako ambasador - broni膰 interes贸w kresowych Polak贸w, popiera艂a wszelkie oszczerstwa litewskich szowinist贸w na temat Polak贸w. Poprzedni ambasador Jan Widacki razem z Tejchmanow膮 "broni膮c", zniszczyli polski uniwersytet, kt贸ry wilniacy z takim po艣wi臋ceniem i wysi艂kiem tworzyli - wylicza dr Kacnelson. - Chcia艂abym w tym momencie "pogratulowa膰" tym osobom post臋pku r贸wnego post臋pkowi carskiego senatora Nowosilcowa, kt贸ry zamkn膮艂 uniwersytet, w kt贸rym studiowa艂 Mickiewicz - m贸wi z 偶alem. - Do wspomnianej grupy nale偶y do艂膮czy膰 jeszcze 贸wczesn膮 premier Hann臋 Suchock膮 i ministra spraw zagranicznych Krzysztofa Skubiszewskiego, kt贸rzy tak偶e nie wykazali ch臋ci ratowania zagro偶onego Uniwersytetu Polskiego, lecz wr臋cz przeciwnie - we wszystkim ust臋powali Litwinom.

Uniwersytet upad艂, prezydent nie pom贸g艂
Na polskim uniwersytecie wyk艂adali bezp艂atnie koledzy pani Dory: prof. Eugeniusz Czaplejewicz, polonista z Warszawy, Zbigniew 艁ebno, prof. prawa mi臋dzynarodowego z Katowic (wysokiej klasy naukowiec, pochodz膮cy ze starego kresowego rodu, podobnie jak jego 偶ona Marta, z domu 艢wiszczowska, kt贸rej pradziadek, powstaniec z 1863 r., jest pochowany na 艁yczakowie), kt贸ry na w艂asny koszt doje偶d偶a艂 do Wilna. Na skutek interwencji Polonii z zachodu polski uniwersytet wprawdzie nie zosta艂 zamkni臋ty, budynek i sale nie zosta艂y jeszcze odebrane Polakom, ale Litwini - korzystaj膮c z przyzwolenia polskich "dyplomat贸w" - po cichu zabrali uniwersytetowi status wy偶szej uczelni, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Obecnie jest on ju偶 wy艂膮cznie Studium Przygotowawczym dla m艂odych kresowiak贸w przed wst膮pieniem na Uniwersytet Litewski lub uczelnie w kraju (je艣li si臋 to uda).
- Polski prezydent nie stan膮艂 w obronie polskiego uniwersytetu w Wilnie - m贸wi z oburzeniem pani Dora. - By艂a to kompromitacja nawet za granic膮. Niemieccy dziennikarze, z kt贸rymi spotka艂am si臋 w Berlinie, dziwili si臋: Litwa dyskryminuje polsk膮 uczelni臋, wskazuje przeprowadzenie w polskich szko艂ach egzamin贸w maturalnych w j臋zyku litewskim, utrudnia Polakom utrzymanie swojej to偶samo艣ci, a prezydent Kwa艣niewski interesuje si臋 wy艂膮cznie Litwinami, spraw膮 wej艣cia Litwy do NATO i UE, zupe艂nie za艣 nie obchodzi go dramatyczny los Polak贸w kresowych. Nawiasem m贸wi膮c, uwa偶am, 偶e dla UE to b臋d膮 nowe, ogromne centra korupcji, biurokracji i walki o sto艂ki. Tote偶 wmawianie m艂odzie偶y, 偶e wej艣cie do UE stworzy jej ogromn膮 szans臋, jest nieuczciwe. Kraje, kt贸re s膮 w UE, maj膮 ju偶 przecie偶 swoje hektary slums贸w, jak np. Portugalia - przekonuje dr Kacnelson.

Polak贸w zsy艂aj膮 - Geremek milczy
Wymownym przyk艂adem inercji w艂adz polskich - kt贸re nie maj膮 opracowanej 偶adnej polityki wobec Polak贸w na dawnych polskich Kresach Wschodnich - by艂a sprawa (1999 r.) aresztowania przez Litwin贸w czterech Polak贸w i bezprawnego skazania ich na ci臋偶kie roboty za to, 偶e prosili o przyznanie rejonowi Solecznik na Wile艅szczy藕nie autonomii. Uzasadnienie pro艣by by艂o logiczne. Na tym terenie, zamieszka艂ym w 90 proc. przez Polak贸w, obowi膮zuje wy艂膮cznie j臋zyk litewski - wsz臋dzie: w szpitalach, urz臋dach, informacjach kolejowych i autobusowych, w biurach itd., co bardzo utrudnia 偶ycie ludziom, zw艂aszcza starym rolnikom, kt贸rzy nie zdo艂ali si臋 nauczy膰 litewskiego. Autonomia pozwoli艂aby przynajmniej na dwuj臋zyczno艣膰, co u艂atwi艂oby za艂atwi膰 sprawy, ponadto przyczyni艂oby si臋 do rozwoju o艣wiaty i kultury ojczystej na Wile艅szczy藕nie.
Pro艣ba czterech Polak贸w oburzy艂a jednak Litwin贸w (chocia偶 ich mniejszo艣膰 w Polsce ma dofinansowanie i przywileje z regu艂y lepsze ni偶 polska spo艂eczno艣膰) i szybko rozprawili si臋 z nimi, wysy艂aj膮c ich do obozu pracy przymusowej. Ta niesprawiedliwo艣膰 nie spotka艂a si臋 z 偶adn膮 reakcj膮 ze strony rz膮du w Warszawie, mimo i偶 by艂o to ewidentne naruszenie praw cz艂owieka. Minister spraw zagranicznych Bronis艂aw Geremek nie przej膮艂 si臋 nies艂usznym ukaraniem Polak贸w. Polskie MSZ nie stan臋艂o w obronie rodak贸w, jak czyni膮 w艂adze wszystkich cywilizowanych pa艅stw 艣wiata. Jedynie prezes Wsp贸lnoty Polskiej Andrzej Stelmachowski pojecha艂 do Wilna i w tamtejszym s膮dzie o艣wiadczy艂: "Wy, Litwini, robicie u siebie stalinowskie 艂agry dla zastraszenia Polak贸w".
Skuteczn膮 akcj臋 w obronie uwi臋zionych podj臋艂a doc. Kacnelson. Przygotowa艂a list protestacyjny i zebra艂a 40 podpis贸w dziennikarzy z mi臋dzynarodowego forum Dziennikarze Polonii 艢wiata, kt贸re obradowa艂o w贸wczas w Tarnowie. Dokument trafi艂 do sejmu litewskiego. Zrobi艂 si臋 skandal. Polacy zostali uwolnieni, ale... 偶eby by艂o 艣mieszniej (jak powiedzia艂 pani docent jeden z polskich dziennikarzy w Wilnie), prezydent Litwy "dobi艂 targu", stawiaj膮c polskim skaza艅com warunek: "Uwolni臋 was, lecz pod warunkiem, 偶e napiszecie, i偶 ca艂kowicie popieracie wej艣cie Litwy do NATO". Podpisali, w ko艅cu woleli to ni偶 wyr膮bywanie drzew w lesie.

Mogli艣my odzyska膰 Kresy?
Podczas niedawnego wyst膮pienia w Galerii Porczy艅skich, pani Dora Kacnelson o艣wiadczy艂a, 偶e na pocz膮tku pieriestrojki odzyskanie Kres贸w Wschodnich by艂o po prostu w zasi臋gu r臋ki. Kiedy bowiem Zwi膮zek Sowiecki zacz膮艂 si臋 rozpada膰, w rosyjskich stacjach radiowych i TV wyst膮pi艂 wojewoda petersburski, prof. prawa mi臋dzynarodowego Anatol Sobczak (pani docent by艂a w贸wczas u siostry w Petersburgu i s艂ucha艂a tego wyst膮pienia) i stwierdzi艂, i偶 zgodnie z prawem mi臋dzynarodowym, je艣li federacja kilku zjednoczonych kraj贸w rozpada si臋, terytoria, kt贸re do艂膮czono p贸藕niej, maj膮 prawo wr贸ci膰 do ich poprzedniego statusu. Gorbaczow - wed艂ug s艂贸w dr Kacnelson - chcia艂 Polsce odda膰: Lw贸w, Wilno, Stanis艂aw贸w, Grodno, Tarnopol, ale ju偶 w贸wczas - utrzymuje pani Dora - polscy politycy na spos贸b lokajski podlizywali si臋 Ukrai艅com i Litwinom. - Nie wiadomo, co sta艂oby si臋 w贸wczas z naszymi Ziemiami Odzyskanymi - wyrazi艂am swoj膮 w膮tpliwo艣膰. Pani docent uporczywie stwierdza jednak, 偶e odzyskanie Kres贸w by艂oby wielk膮 szans膮, a jej niewykorzystanie oznacza艂o strat臋 tak偶e dla spo艂eczno艣ci ukrai艅skiej. Ukrai艅cy bowiem w wi臋kszo艣ci te偶 chcieli przy艂膮czenia do Polski, bo gdyby Ukraina Zachodnia zosta艂a przy艂膮czona, mieliby w niej oparcie, a ju偶 przynajmniej nie g艂odowaliby. Tymczasem w wyniku antypatriotycznej polityki przepraszania i uk艂on贸w, kontynuowanej przez kolejne rz膮dy w Polsce, Kresy s膮 zaniedbane, poni偶ane i w brutalny spos贸b dyskryminowane.
- Spo艂eczno艣膰 ukrai艅ska lubi Polsk臋 - uwa偶a dr Kacnelson. - Mn贸stwo ludzi uczy si臋 polskiego, czyta polskie gazety. 艢lepemu Polakowi J贸zefowi Wa艂k贸w w So艂o艅sku ko艂o Drohobycza ukrai艅scy s膮siedzi przynosili chleb i mleko. Nie ma nienawi艣ci w艣r贸d tzw. przeci臋tnych ludzi, jest w艣r贸d nacjonalistycznych elit.

Przeprosiny za "Wis艂臋" i "kombatanci" UPA
Oboj臋tno艣膰 polskich w艂adz wobec tego, co wyprawiali z Polakami upowcy w czasach okupacji niemieckiej, sprawia, 偶e zaczynaj膮 oni znowu podnosi膰 g艂owy. Na Ukrainie stawiane s膮 pomniki ukrai艅skiego terrorysty Stepana Bandery; nie ma te偶 miasta, w kt贸rym by nie by艂o ulicy po艣wi臋conej banderowcom lub tablic pami膮tkowych traktuj膮cych ich jak bohater贸w. Ostatnio ukrai艅scy bandyci z OUN i UPA 偶膮daj膮 dla siebie emerytur i przywilej贸w kombatanckich - tu i 贸wdzie, lokalnie ju偶 je maj膮 - 偶膮daj膮 tak偶e ich pe艂nej rehabilitacji. A przecie偶 ci zbrodniarze wymordowali dziesi膮tki tysi臋cy Polak贸w, w tym cz臋艣膰 呕yd贸w na Wo艂yniu i w Galicji, oraz 40 tys. swoich rodak贸w. Polski rz膮d natomiast przeprasza ich za to, 偶e Polacy o艣mielali si臋 broni膰 przed straszliwymi rzeziami oraz za akcj臋 "Wis艂a", kt贸ra mia艂a powstrzyma膰 te rzezie... Doktor Kacnelson przestrzega przed gro藕b膮 odradzania si臋 banderowc贸w.

Banderowcy i ich poplecznicy
Ukrai艅ski szowinizm przybiera na sile, poniewa偶 ma poparcie antypolskich 艣rodowisk w USA oraz polskiego rz膮du i sympatyk贸w banderowc贸w w kraju. Czy to nie skandal na przyk艂ad, 偶e na konferencj臋 polsko-ukrai艅sk膮 w Krasiczynie 19 IV br. zaproszeni zostali poza Ukrai艅cami niemal wy艂膮cznie ci polscy profesorowie, politycy, dziennikarze, kt贸rzy wybielaj膮 zbrodnie ukrai艅skie i oskar偶aj膮 AK? Czy to nie skandal, 偶e nie zaproszono na ni膮 np. Ewy i Wac艂awa Siemaszk贸w, autor贸w doskonale udokumentowanej ksi膮偶ki "Ludob贸jstwo dokonane przez nacjonalist贸w ukrai艅skich na ludno艣ci polskiej Wo艂ynia 1939-1945", i 偶e drzwi konferencji zamkni臋to tak偶e przed prof. Szaw艂owskim? Czy nie jest skandalem, 偶e w tej sytuacji prezydent Kwa艣niewski przys艂a艂 depesz臋 z serdecznymi pozdrowieniami dla uczestnik贸w konferencji i znowu przeprosi艂 za akcj臋 "Wis艂a"?!
- Odwiedzi艂am kiedy艣 rodziny ukrai艅skie zes艂ane w czasie akcji "Wis艂a" na Ukrain臋 Zachodni膮 we wsi S艂o艅sk, m.in. ma艂偶e艅stwo Ann臋 i Stefana Harenz贸w. 呕yj膮 sobie doskonale. Maj膮 pi臋kny dom, ogr贸d, dwie krowy, pole. Rozmawiali ze mn膮 po polsku. I nikt im nie wyk艂uwa艂 oczu, nie pi艂owa艂 ich 偶ywcem, nie pali艂. Dlaczego wi臋c Kwa艣niewski ci膮gle przeprasza?! - irytuje si臋 pani Dora. - A kto przeprosi za bestialsko pomordowanych Polak贸w? Za dzieci, kt贸rym banderowcy przybijali j臋zyczki do sto艂贸w, za wyk艂ute oczy i palenie 偶ywcem? Napisa艂am o tym prac臋 pt. "Jeszcze stoi na wp贸艂 spalona stodo艂a" - dotyczy艂a ona wsi Zady, 15 km od Drohobycza, gdzie fragment tej poczernia艂ej stodo艂y rzeczywi艣cie jeszcze stoi. W niej w艂a艣nie w 1943 r. ukrai艅scy bandyci 偶ywcem spalili Polak贸w. Banderowcy chodzili w贸wczas od podw贸rka do podw贸rka, Polak贸w mordowali, a je艣li spotkali Ukrai艅ca, m贸wili: "Chod藕 z nami r偶n膮膰". Jeden z zaczepionych, Fiekieta, odm贸wi艂: "Nie p贸jd臋 'riezaty', bo 偶ona w szpitalu, a ja musz臋 si臋 zaj膮膰 ma艂ymi dzie膰mi". Zastrzelili go na miejscu. Kiedy pada艂, przydusi艂 ma艂膮 c贸reczk臋, kt贸r膮 trzyma艂 na r臋ku. Prze偶y艂a, ale dzisiaj nadal ci臋偶ko choruje na kr臋gos艂up. W tej samej wsi mieszka Polka Maria Gabry艣, kt贸rej ojca Grzegorza spalili upowcy. Nosi ona jedzenie tej chorej Ukraince, kt贸rej ojca zastrzelili ukrai艅scy bandyci.

Adwokaci kat贸w
Pani doktor Kacnelson z przykro艣ci膮 konstatuje, 偶e banderowcy maj膮 w Polsce wielu adwokat贸w. I tak np. prof. W艂adys艂aw Serczyk, wyk艂adowca najpierw na Uniwersytecie Jagiello艅skim, potem na Uniwersytecie w Bia艂ymstoku, a obecnie w Rzeszowskiej Wy偶szej Szkole Pedagogicznej, uporczywie ich wybiela. W 1997 r. prof. Serczyk przemawia艂 na Polsko-Ukrai艅skiej Konferencji w Krakowie i zarzuci艂 AK, 偶e czyni艂a "to samo, co banderowcy". Kiedy nikt nie zareagowa艂, prof. Kacnelson wsta艂a i powiedzia艂a: "Czy nie zakrawa na ironi臋 fakt, 偶e oto ja, 呕yd贸wka, przyjecha艂am do Krakowa a偶 z Drohobycza, 偶eby broni膰 polskiej AK przed oszczerstwami polskich pan贸w profesor贸w?". Inny wyk艂adowca z UJ, kt贸ry uczy nasz膮 m艂odzie偶, Grzegorz Mazur, obroni艂 rozpraw臋 habilitacyjn膮 o AK na Uniwersytecie Jagiello艅skim i w tej pracy przyr贸wnywa艂 AK do banderowc贸w ukrai艅skich. "Szacowne gremium" profesor贸w UJ zaakceptowa艂o t臋 prac臋. - Dzi臋ki Bogu - zauwa偶y艂a pani Dora - 偶e nie mam wnuk贸w, bo nie chcia艂abym, 偶eby tacy profesorowie ich uczyli.

Patriotyzm: dra偶liwy temat
Kiedy dr Kacnelson usi艂owa艂a wydrukowa膰 reporta偶 z ziemi lwowskiej "Jeszcze stoi na wp贸艂 spalona stodo艂a" o bestialstwach ukrai艅skich, nagrodzony za "艣mia艂o艣膰 tematu" na konkursie zorganizowanym przez Mi臋dzynarodowe Forum, Dziennikarze Polonijni 艢wiata, 偶adne z pism, do kt贸rych si臋 zwr贸ci艂a, nie chcia艂o opublikowa膰 artyku艂u, uzasadniaj膮c, i偶 jest to "dra偶liwy temat" (sic!).
Pani docent Dora Kacnelson nie za艂amuje si臋 jednak i nadal odwa偶nie walczy o prawd臋. Kiedy na Konferencji Polsko-Ukrai艅skiej prof. Mazur powt贸rzy艂 oszczerstwa pod adresem AK, a ona pozwoli艂a sobie je zdemaskowa膰, Mazur zwr贸ci艂 si臋 do organizatorki konferencji Teresy Stanek (zreszt膮 gor膮cej patriotki, c贸rki bohaterskiego p艂k. Jana Stanka) i powiedzia艂 ze z艂o艣ci膮: "Po co pani wpu艣ci艂a na sal臋 t臋 zwariowan膮 staruszk臋?".

Podkre艣lenia w tek艣cie pochodz膮 od redakcji Naszej Witryny

Gra偶yna Dziedzi艅ska, Nasz Dziennik, 2002-12-28

powrot