|
Leszek 呕ebrowski, Nasza Polska, 12.11.2002 |
|
G贸ra urodzi艂a myszPrzez prawie dwa i p贸艂 roku, czyli od pocz膮tku "afery" Jedwabnego, "Nasza Polska" informowa艂a Czytelnik贸w o wszystkim, co dotyczy艂o tej sprawy. Jako jedni z pierwszych publikowali艣my dokumenty, ujawniali艣my niekonsekwencje 艣ledztwa, selektywne podej艣cie do 藕r贸de艂. G艂os na 艂amach "NP" zabiera艂y r贸偶ne osoby, na og贸艂 zorientowane w zachowanej dokumentacji, wskazuj膮ce 藕r贸d艂a nie znane IPN-owi. Domagali艣my si臋 ujawnienia wszystkich, powtarzam - wszystkich - dokument贸w dotycz膮cych bezpo艣rednio i po艣rednio sprawy Jedwabnego, rozumiej膮c jej konsekwencje mi臋dzynarodowe. Nie by艂o odzewu. Byli艣my natomiast wszyscy uspokajani, 偶e trwa 艣ledztwo, 偶e jest tajemnica, 偶e po jego zako艅czeniu dowiemy si臋 ca艂ej prawdy. Rzeczy pomini臋teFina艂em mia艂a by膰 Bia艂a ksi臋ga, kt贸rej publikacj臋 przek艂adano z miesi膮ca na miesi膮c, co mog艂o 艣wiadczy膰, 偶e trwa jej dalsze doskonalenie lub te偶, 偶e IPN liczy na zm臋czenie opinii publicznej i je艣li otrzymamy niekoniecznie to, co by艂o zapowiadane, to nic si臋 nie stanie. I tak si臋 sta艂o. W Ksi臋dze - a w艂a艣ciwie w "Ksi臋gach", bo ca艂o艣膰 (w dw贸ch tomach) liczy oko艂o tysi膮ca stron dokument贸w i kilkaset stron analiz, wprowadze艅 i artyku艂贸w, zar贸wno historycznych, jak i prawnych - nie ma rzeczy wsp贸艂czesnych: zezna艅 艣wiadk贸w i materia艂贸w zgromadzonych dla potrzeb 艣ledztwa. Nie wiemy zatem, dlaczego pewne zeznania zosta艂y ca艂kowicie zignorowane i uznane za niewiarygodne, a inne przeciwnie. Na jakiej podstawie prokurator orzek艂, 偶e ze strony polskiej bra艂o udzia艂 w mordowaniu 呕yd贸w kilkadziesi膮t osób, a nie na przyk艂ad kilkana艣cie. Dlaczego rola Niemc贸w zosta艂a sprowadzona wy艂膮cznie do inspiracji i kiedy to oni dyskretnie "usun臋li si臋" z Jedwabnego, cho膰 jeszcze rano by艂a tam grupa gestapowc贸w? Nie ma wynik贸w pseudoekshumacji ani ekspertyz, na jakiej podstawie prawnej j膮 nagle przerwano. Wielu rzeczy w dalszym ci膮gu nie wiemy... Kieres zn贸w mija si臋 z prawd膮Prezes IPN prof. Leon Kieres zapowiada w przedmowie, 偶e w ksi臋gach zawarta jest "ca艂a wiedza" na temat Jedwabnego. Jest to nieprawda: poza brakiem dokument贸w wytworzonych w 艣ledztwie (a ich publikacj臋 prof. Kieres zapowiada艂 wielokrotnie) nie ma te偶 innych dokument贸w, do kt贸rych IPN z jakich艣 powod贸w nie dotar艂. Nie ma wi臋c opracowania (z 1949 roku) Waldemara Macholla z bia艂ostockiego SS (szefa referatu IV A3) o dzia艂alno艣ci niemieckich grup specjalnych na Bia艂ostocczy藕nie latem 1941 roku. Nie ma te偶 relacji Ryvki Kajzer (zamieszczonej w 偶ydowskiej ksi臋dze pami膮tkowej miejscowo艣ci Soko艂y w 1962 roku), kt贸ra 10 lipca 1941 roku by艂a na rynku w Jedwabnem. Wed艂ug niej, zbrodni臋 pope艂nili Niemcy z pomoc膮 miejscowych ch艂op贸w. Z jej opowie艣ci skorzysta艂 w 1980 roku rabin Baker, opracowuj膮c 偶ydowsk膮 ksi臋g臋 Jedwabnego, ale - jako艣 tak mu wysz艂o? - nie bardzo trzyma艂 si臋 orygina艂u i rol臋 Niemc贸w pomin膮艂. Nie ma informacji, jak nale偶y traktowa膰 rzekomy "odpis" relacji Szmula Wasersztejna sporz膮dzony dla potrzeb 艣ledztwa w 1949 roku przez 呕ydowski Instytut Historyczny w Warszawie, zawieraj膮cy... wi臋cej danych ni偶 orygina艂. Nie ma te偶 jednoznacznych rozstrzygni臋膰, czy jego relacje (obie, cho膰 w szczeg贸艂ach wykluczaj膮 si臋) s膮 w og贸le wiarygodne, bo przecie偶 nawet IPN po艣rednio uzna艂, 偶e nie by艂 on 艣wiadkiem wydarze艅. Warstwa interpretacyjna - deprecjonowanie relacji polskichPublikacja dokument贸w (nawet nie wszystkich) jest faktycznie wydarzeniem: przy wszelkich wy艂uszczonych wy偶ej uwarunkowaniach rozszerza to znacznie nasz膮 wiedz臋 i pozwala na wyrobienie os膮du, kt贸ry mo偶e by膰 poparty materia艂em 藕r贸d艂owym. Nie da si臋 tego powiedzie膰 o warstwie interpretacyjnej, czyli o artyku艂ach i analizach zamieszczonych w pierwszym tomie Ksi臋gi, a jest tego, jak ju偶 wspomnia艂em, ponad 1000 stron. Pawe艂 Machcewicz, autor merytorycznego wst臋pu zapowiada, 偶e Ksi臋ga jest pr贸b膮 - cz膮stkow膮 i wst臋pn膮 - przedstawienia zjawisk pomijanych dot膮d milczeniem, tak jakby nigdy przedtem nie by艂o o tym mowy. Je艣li tak, to taka postawa do czego艣 zobowi膮zuje. A mamy zjawisko deprecjonowania (oczywi艣cie na og贸艂 w "bia艂ych r臋kawiczkach") wszystkich relacji, dokument贸w i ocen strony polskiej i jednoczesnego podkre艣lania roli 藕r贸de艂 偶ydowskich, cho膰 wielokrotnie wysz艂o na jaw, 偶e s膮 krzywdz膮ce, stronnicze i bywaj膮 ca艂kowicie nieprawdziwe. Pawe艂 Machcewicz tak bowiem ocenia relacje polskie: nacechowane s膮 subiektywizmem, emocjami, cz臋sto zawieraj膮 informacje zas艂yszane, nieprawdziwe, b臋d膮ce wyrazem obiegowych (czy wr臋cz stereotypowych) s膮d贸w. Dalej autor twierdzi, 偶e s膮 bardzo wa偶nym 藕r贸d艂em dla odtworzenia nastroj贸w polskiej ludno艣ci, mi臋dzy innymi ocen zachowa艅 呕yd贸w (zapami臋tajmy to - to tylko "oceny" i "nastroje", zatem jako 藕r贸d艂o wiedzy o wydarzeniach i faktach s膮 ju偶 bezwarto艣ciowe?) i od razu ponownie zastrzega si臋: z pewno艣ci膮 jest w nich wiele nies艂usznych czy wr臋cz krzywdz膮cych generalizacji. Wobec relacji i wspomnie艅 偶ydowskich nie jest ju偶 taki podejrzliwy: Relacje 偶ydowskie (...) nacechowane s膮 emocjami, sk膮din膮d w pe艂ni zrozumia艂ymi (...) niekt贸re s膮 zapisem wiedzy zbiorowej prze偶y膰 kilku os贸b (...). Zawieraj膮 wiele nie艣cis艂ych informacji (...) co jest w pe艂ni zrozumia艂e (...). Prawda, jak 艂adnie i "politycznie poprawnie" mo偶na wybrn膮膰 z niezr臋cznej sytuacji, gdy ma si臋 do czynienia ze stereotypami i nieprawdziwymi informacjami? Mo偶na to po prostu "w pe艂ni zrozumie膰", czyli faktycznie przyj膮膰 je bez zastrze偶e艅... Szkoda, 偶e Machcewicz nie stosuje tu zasady r贸wno艣ci. Czym偶e bowiem jest "relacja" Szymona Datnera oparta na "wspomnieniu" osoby czy os贸b, kt贸re... nie by艂y 艣wiadkami wydarze艅? Przy takim podej艣ciu zrozumia艂e staj膮 si臋 zaskakuj膮ce, nienaukowe i niczym nie poparte twierdzenia zawarte w analizach szczeg贸艂owych. Ten偶e Pawe艂 Machcewicz twierdzi np., 偶e jakoby latem 1941 roku zosta艂 wprowadzony zakaz sprzeda偶y 呕ydom artyku艂贸w 偶ywno艣ciowych, co mia艂o by膰 nawi膮zaniem... do akcji anty偶ydowskich z lat trzydziestych. Istnieje jednak wystarczaj膮co du偶o mocnych relacji i wspomnie艅 偶ydowskich, 偶e taka akcja mia艂a miejsce, ale ze strony handlarzy 偶ydowskich wobec ludno艣ci polskiej jesieni膮 1939 roku. Takie rozumowanie nazwa膰 mo偶na odwracaniem kota ogonem, a nie rzeteln膮 analiz膮 historyczn膮. Kolaboracja 呕yd贸w z Sowietami to wytw贸r wyobra藕ni Polak贸wJan Milewski odkrywa, 偶e kolaboracja 偶ydowska w latach 1939-1941 nie wyr贸偶nia艂a si臋 niczym szczeg贸lnym, a tak naprawd臋 by艂a wytworem... wyobra藕ni polskich mieszka艅c贸w. Co na to 艣wiadkowie historii, ci wywo偶eni w bydl臋cych wagonach, kt贸rzy byli denuncjowani przez miejscowych 呕yd贸w (s膮siad贸w!) przychodz膮cych z czerwonymi opaskami na ramieniu, z karabinami, w towarzystwie NKWD? Czy to ich chorobliwe, przesycone antysemityzmem urojenia? A kto rabowa艂 dobra materialne wywo偶onych? Przecie偶 to nie tylko polska wyobra藕nia, bo m贸wi膮 o tym liczne 藕r贸d艂a 偶ydowskie. I - czy s膮 znane przypadki, 偶e to Polacy przychodzili pomaga膰 NKWD-zistom w deportacji 呕yd贸w, czy jednak odwrotnie? Naci膮ganie statystykiMarcin Urynowicz, autor wielce uczonej analizy demograficznej, dochodzi do wniosku: najbardziej prawdopodobne wydaje si臋, 偶e na prze艂omie czerwca i lipca 1941 r. spo艂eczno艣膰 偶ydowska w Jedwabnem, licz膮ca najprawdopodobniej oko艂o tysi膮ca os贸b, zosta艂a powi臋kszona o bli偶ej nieokre艣lon膮 liczb臋 uchod藕c贸w z okolicznych miejscowo艣ci. Na koniec 艂agodzi nieco swe rozd臋te rozumowanie, pisz膮c, 偶e liczba 1600 呕yd贸w (...) wydaje si臋 w 艣wietle dzisiejszego stanu wiedzy nie do utrzymania. Co tu ma si臋 "wydawa膰" - przecie偶 od dawna wiemy, 偶e w ca艂ym rejonie jedwabie艅skim by艂o raptem 1200 呕yd贸w (z tego za艣, wed艂ug relacji 偶ydowskich, a偶... 1500 mia艂o zgin膮膰 tylko w Radzi艂owie, a gdzie inne miejscowo艣ci?). Z Jedwabnego, licz膮cego niespe艂na 600 呕yd贸w, cz臋艣膰 z nich uciek艂a przecie偶 z Sowietami, cz臋艣膰 m艂odych m臋偶czyzn Sowieci powo艂ali do wojska, uchod藕cy 偶ydowscy w 1941 roku znale藕li si臋 w 艁om偶y i innych miejscowo艣ciach, po 10 lipca 1941 roku jeszcze ponad 100 pozosta艂o w Jedwabnem. Co艣 ten bilans si臋 nie zgadza... Ale c贸偶, statystyka to nie historia, tu naci膮gn膮膰 si臋 nie da. Ponadto ca艂kowicie pomini臋te zosta艂y dane z nekropolii zawartej w ksi臋dze Jedwabnego, ale tam w艣r贸d ofiar wojny umieszczono nawet tych, kt贸rzy j膮... prze偶yli, jak cho膰by Izraela (J贸zefa) Gr膮dowskiego. Ksi臋偶a to antysemiciDariusz Libionka, szczeg贸lny mi艂o艣nik Ko艣cio艂a katolickiego w Polsce, podaje nie sprawdzone relacje o antysemickich jakoby postawach poszczeg贸lnych ksi臋偶y tak, jakby to by艂y fakty dowiedzione naukowo. Jan Tomasz Gross te偶 "dowi贸d艂", 偶e biskup 艂om偶y艅ski Stanis艂aw 艁ukomski mia艂 jakoby bra膰 od 呕yd贸w okup (z艂oto, kandelabry), cho膰 go tam w og贸le w贸wczas nie by艂o. I wreszcie - kolejne "ustalenia": Andrzej Rzepli艅ski, badacz sk膮din膮d rzetelny, kwestionuje zeznania aresztowanych, 偶e wydobywano je od nich si艂膮. Dzi艣 wystarczaj膮co du偶o wiemy o tamtym okresie, mo偶emy wi臋c z pewno艣ci膮 twierdzi膰 co innego: aresztowanych bito i torturowano nawet wtedy, gdy w og贸le nie by艂o to potrzebne. Taka by艂a bowiem regu艂a post臋powania oficer贸w 艣ledczych UB. Udzia艂 Niemc贸w nie ustalonyPozostaje konkluzja zawarta w rozwa偶aniach Paw艂a Machcewicza: nie ustalono precyzyjnie, jak膮 rol臋 w wydarzeniach 10 lipca 1941 r. odegrali Niemcy, na czym konkretnie polega艂a inspiracja z ich strony. Czyli - w dalszym ci膮gu nie wiemy tego, co najwa偶niejsze. Po co zatem ogromny nak艂ad si艂 i 艣rodk贸w na analizy i mniemania, kt贸re nas nie tylko nie przybli偶aj膮 do prawdy, ale najcz臋艣ciej wprowadzaj膮 w b艂膮d? Czy po to czekali艣my tyle czasu, a偶eby na w艂asne oczy zobaczy膰, i偶 góra mo偶e urodzi膰 mysz? Leszek 呕ebrowski, Nasza Polska, 2002-11-12 |