nasza witryna Żydzi walczą o majątek
prof. Jerzy Robert Nowak, Tygodnik Katolicki Niedziela, 01.11.2002


  W Polityce z 19 października w tekÅ›cie pt. Dajcie nam zgodnego rabina Piotr Pytlakowski ujawnia kulisy zajadÅ‚ych sporów w Å›rodowiskach żydowskich w Polsce o to, do kogo w różnych miejscowoÅ›ciach bÄ™dzie należeć zwracane Å»ydom mienie. Jak pisze Pytlakowski: "Zwrot mienia przedwojennych gmin żydowskich miaÅ‚ rozwiÄ…zać bolesny problem z przeszÅ‚oÅ›ci. Nieopatrznie wywoÅ‚aÅ‚ caÅ‚kiem nowy: w Å›rodowisku żydowskim rozpoczęła siÄ™ bezpardonowa walka o majÄ…tek, peÅ‚na emocji i wzajemnych oskarżeÅ„ (...). W latach 1998-1999 trwaÅ‚y trudne rokowania miÄ™dzy ÅšwiatowÄ… Å»ydowskÄ… OrganizacjÄ… Restytucji a dziaÅ‚aczami ZwiÄ…zku Gmin Wyznaniowych Å»ydowskich w Polsce. Debatowano nad powoÅ‚aniem wspólnej fundacji zajmujÄ…cej siÄ™ odzyskiwaniem mienia i gospodarowaniem nim. Jak wynika ze stenogramów, rozmowy zdominowaÅ‚y sprawy finansowe.
Polscy Żydzi wyliczyli, że na początek WJRO musi wnieść 800 tys. dol. (jako nieoprocentowaną pożyczkę). Oszacowali, że takie będą koszty przygotowania formalnych wniosków o restytucję mienia. Nie ukrywano, że chodzi o dobry interes. Światowi Żydzi targowali się, próbowali przekonywać, że na początek wystarczy 500 tys. dol., ale negocjatorzy ZGWŻ byli nieustępliwi. Nieżyjący już Feliks Lipmann, przewodniczący gminy w Katowicach (niedawno popełnił samobójstwo, nadal nie wyjaśniono dlaczego, nie wiadomo też, co stało się z pieniędzmi katowickiej gminy, którymi zarządzał właśnie Lipmann), bez ogródek tłumaczył, dlaczego Żydzi światowi powinni dać dużo i szybko: Mówimy tu o wielkich zyskach, ale ja tych pieniędzy nie widzę. Zanim dotrą do nas pieniądze tylko na wydatki, to człowiek zdąży osiwieć. Jeden z polskich Żydów przekonywał: Gmina krakowska jest o krok od odzyskania 1700 m w centrum Krakowa. O jakich pieniądzach mówimy? To są niewyobrażalne sumy. Dyskutanci używali określeń na wspólne zamierzenia: interes, przedsiębiorstwo, zyski. Nikt nie wspominał natomiast o podstawowym celu powołania fundacji, ujętym w statucie: działaniu na rzecz ochrony i zachowania materialnego i duchowego dziedzictwa Żydów w Polsce, a w szczególności zabytków architektury - synagog, łaźni rytualnych, a także cmentarzy żydowskich. (...) W tej atmosferze wyścigu do synagog, cmentarzy i rytualnych łaźni zwykli członkowie gmin żydowskich czują się zagubieni i zniesmaczeni. Marta Banaszyńska, członkini Gminy Warszawskiej, latem zwiedzała podkrakowskie Krzeszowice. Tam dowiedziała się, że gmina w Krakowie właśnie sprzedała świeżo odzyskany Dom Modlitwy i mykwę (łaźnię rytualną). - Rozmawiałam z kobietą, która to kupiła. Zamierza otworzyć w Domu Modlitwy sklep mięsny, chce zamurować piękne łukowate okna i zerwać babiniec (specjalna loża dla kobiet - przyp. autora) - opowiada. - To mnie zbulwersowało i przeraziło. (...) Kłótniom między działaczami żydowskimi towarzyszy podejrzliwość. Kto jest z kim, kto przeciw komu. Najgorszą obelgą, jaką można obrzucić przeciwnika, jest zarzucenie mu, że podszywa się pod żydowskie pochodzenie".

prof. Jerzy Robert Nowak, Tygodnik Katolicki Niedziela, 2002-11-01

powrot