|
Z listów do Rzeczpospolitej, 22.07.2002 |
|
Oto wspomniany fragment dotyczący żydowskich roszczeń majątkowych: (...) "Jest także zastanawiające, że w swym doniesieniu na temat ustaleń komisji [IPN-u w sprawie mordu w Jedwabnem - wtr. red. NW] AP wymienia liczbę 1600 Żydów zamordowanych w Jedwabnem, nie wspominając o tym, iż zdaniem komisji najbardziej prawdopodobna liczba to około 300. Nie zmienia to oczywiście faktu, że 300 ofiar to też szokująco dużo, niemniej jednak emocjonalny wydźwięk jest zupełnie inny. Relację AP można oczywiście potraktować jako przykład braku rzetelności dziennikarskiej. Wydaje mi się jednak, że na kwestię tę trzeba spojrzeć w szerszym kontekście. W Stanach Zjednoczonych (o czym "Rzeczpospolita" pisała wielokrotnie) aktywnie rozwija się ruch roszczeniowy niektórych środowisk żydowskich. Odniósł on ostatnio ogromne sukcesy. Ugody z bankami szwajcarskimi oraz przemysłem i rządem niemieckim są najbardziej znanymi przykładami. Aby dalej funkcjonować, ruch musi znajdować nowych "winnych". Skoro dalszy atak na Niemców nic już nie da - podpisano przecież z nimi tzw. pokój prawny - trzeba znaleźć kogoś, wobec kogo można wysunąć roszczenia. Dlatego właśnie Polska stała się przedmiotem ataku jako pierwszy (ale można przypuszczać, że nieostatni) spośród krajów Europy Środkowowschodniej. Pozwy przeciwko Polsce w Chicago i Nowym Jorku są tego najlepszym dowodem i muszą być analizowane w tym kontekście. Aby móc wysunąć wobec Polski tego samego typu roszczenia co wobec Niemców, trzeba najpierw przedstawić Polskę i Polaków jako współodpowiedzialnych (również materialnie) za zbrodnie na Żydach. Witold Daniłowicz, wspólnik w kancelarii prawnej White and Case reprezentującej rząd Polski w procesie w Nowym Jorku, dotyczącym restytucji mienia żydowskiego" mec. Witold Daniłowicz, Rzeczpospolita, 2002-07-22 |