nasza witryna "Ob艂udnik powszechny" (1 - 3)
prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 15.10, 19.10, 26-27.10.2002


 

  • "Ob艂udnik powszechny" (1), Nasz Dziennik, 15.10.2002
  • "Ob艂udnik powszechny" (2), Nasz Dziennik, 19.10.2002
  • "Ob艂udnik powszechny" (3), Nasz Dziennik, 26-27.10.2002

    Od kilku tygodni jeste艣my 艣wiadkami wydarze艅 ma艂o przyjemnych, wr臋cz ponurych. Mieni膮cy si臋 katolickim "Tygodnik Powszechny" z ogromn膮 satysfakcj膮 w艂膮czy艂 si臋 do rozpocz臋tej przez postkomunistyczny tygodnik "Wprost" nagonki na Radio Maryja i ponawia kolejne, nierzadko grubia艅skie ataki na t臋 radiostacj臋.

    Cz臋stokro膰 ataki te obfituj膮 w ma艂o wyszukane inwektywy, jak by艂o cho膰by w omawianym ju偶 na tych 艂amach maksymalnie wyeksponowanym w "Tygodniku Powszechnym" wyst膮pieniu przeciwko Radiu Maryja i "Naszemu Dziennikowi" ze strony sta艂ego wsp贸艂pracownika antyreligijnego periodyku "Bez Dogmatu" Jana Wole艅skiego ("Tygodnik Powszechny" dot膮d tch贸rzliwie przemilcza艂, mimo licznych krytyk, przed swoimi czytelnikami informacj臋 o tym, 偶e ich autor, tak wyeksponowany przeciw katolickim mediom Jan Wole艅ski, jest wsp贸艂pracownikiem "Bez Dogmatu", znanym z zajadle antyko艣cielnej postawy.).

    W najnowszym numerze "Tygodnika Powszechnego" znajdujemy kolejny, szczeg贸lnie obel偶ywy tekst przeciwko Radiu Maryja, zatytu艂owany "Antypolska polityka Radia Maryja". Jak si臋 ma drukowanie artyku艂贸w z takimi inwektywami do solennych zapewnie艅 redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego" ks. Adama Bonieckiego o jego pragnieniu rzeczowej dyskusji z Radiem Maryja?! W 艣wietle takich tekst贸w wida膰 raczej wyra藕nie, 偶e ks. Adam Boniecki nie pierwszy raz prezentuje faryzejsk膮 postaw臋, godn膮 do艣膰 powszechnie nadawanej jego tygodnikowie nazwy "Ob艂udnika Powszechnego".

    Szczeg贸lnie oburzaj膮ce jest ju偶 tytu艂owe stwierdzenie o "antypolskiej polityce Radia Maryja" w odniesieniu do Radia, kt贸re tak wiele zrobi艂o dla umacniania wi臋zi wiary i polsko艣ci, obrony polskiej godno艣ci i polskich, narodowych interes贸w, wi臋zi Polak贸w z kraju z Polakami z Polonii i z kraj贸w o艣ciennych. U偶ywanie tego typu epitet贸w przez "Tygodnik Powszechny" przypomina mi raczej okrzyk: "艁apaj z艂odzieja", wznoszony desperacko przez z艂apanego na gor膮cym uczynku z艂odziejaszka. Jak bowiem poka偶臋 w rozpoczynanym teraz dwuodcinkowym tek艣cie, to redakcja "Tygodnika Powszechnego" wielokrotnie fatalnie grzeszy艂a przeciwko polsko艣ci i polskim tradycjom narodowym, przeciw narodowej godno艣ci i zwyk艂ej prawdzie o narodowej historii.

    Manewry "lisio chytrego" Turowicza

    Odpowiedni, po dzi艣 dzie艅 dominuj膮cy ton publicystyce "Tygodnika Powszechnego" nada艂 nie偶yj膮cy ju偶 od paru lat jego naczelny redaktor Jerzy Turowicz. Najw艂a艣ciwiej i najdosadniej zarazem opisa艂 go przez tyle lat najpopularniejszy a zarazem naj艣wietniejszy autor "Tygodnika Powszechnego" Stefan Kisielewski, kt贸ry rozsta艂 si臋 definitywnie z tym pismem na kr贸tko przed 艣mierci膮. Kisielewski, kt贸ry nazwa艂 Turowicza "lisio chytrym", wspomina艂 z nieukrywanym oburzeniem w swych "Dziennikach" ju偶 pod dat膮 12 stycznia 1969 r.: "Bardzo mnie zmierzi艂 'Tygodnik', a raczej jego wodzowie: Jerzy [Turowicz - J.R.N.], ksi膮dz Andrzej [Bardecki - J.R.N.] i 呕ychiewicz, czyli ojciec Malachiasz. Maj膮 w g艂owie tylko... walk臋 z prymasem o reform臋 Ko艣cio艂a, przy czym s膮 tak roz偶arci, 偶e m贸wi膮 o prymasie dos艂ownie ostatnimi s艂owami (...). Ci idioci uwa偶aj膮 si臋 niemal za ksi膮偶膮t Ko艣cio艂a (...)". Pod dat膮 19 stycznia 1971 roku Kisiel zapisa艂 o Turowiczu m.in.: "Ko艣ci贸艂 katolicki walcz膮cy z komunistycznym pa艅stwem o wolno艣膰 duchow膮 - to rozumie prymas, tego nie znosi krakowski oportunista Turowicz, kt贸ry chcia艂by tylko je藕dzi膰 na zjazdy 'post臋powych katolik贸w' za granic膮 i ple艣膰 truizmy o 'opinii w Ko艣ciele' (...) Jerzy b臋dzie z przekonaniem gl臋dzi艂 szlachetne slogany, po czym b臋dzie g艂osowa艂 za ka偶d膮 bzdur膮 i 艣wi艅stwem". To w艂a艣nie Turowicz jako redaktor naczelny ponosi艂 szczeg贸ln膮 odpowiedzialno艣膰 za rol臋 w odpatriotyzowaniu Polak贸w, o co jak偶e s艂usznie oskar偶a艂 ju偶 szereg lat temu "Tygodnik Powszechny" 艣wietny poeta, eseista i publicysta Jerzy Narbutt. I za "dzia艂alno艣膰 antypolsk膮", kt贸r膮 zarzuci艂 redakcji "Tygodnika Powszechnego" ks. arcybiskup Bronis艂aw D膮browski. Uskar偶a艂 si臋 o to mocno na ks. arcybiskupa ks. Andrzej Bardecki, b. asystent ko艣cielny "Tygodnika Powszechnego", w wywiadzie publikowanym w tym偶e tygodniku 4 kwietnia 1999 r. Do roli Turowicza w ferowaniu i nag艂a艣nianiu przez "Tygodnik Powszechny" antypolskich opinii powr贸c臋 jeszcze szerzej w drugiej cz臋艣ci mego tekstu, g艂贸wnie przy prezentacji sposobu przedstawiania przez krakowski tygodnik stosunk贸w polsko-偶ydowskich (pocz膮wszy od os艂awionego tekstu Jana B艂o艅skiego).

    Dawne intrygi ks. Bonieckiego

    Tak faryzejski w swych dzia艂aniach przeciwko Radiu Maryja redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" ks. Adam Boniecki ma naprawd臋 "bogate" do艣wiadczenie w intrygach wewn膮trzko艣cielnych. Pisa艂 o tym szerzej w paru ksi膮偶kach najwybitniejszy, zagraniczny badacz najnowszej historii Ko艣cio艂a katolickiego w Polsce Peter Raina, kt贸ry korzysta艂 z dost臋pu do wielu r贸偶norodnych i cennych dokument贸w. W wydanej w Warszawie w 2001 r. ksi膮偶ce "Arcybiskup D膮browski - rozmowy watyka艅skie" P. Raina pisa艂 m.in. (na s. 55-56) "W rozmowach watyka艅skich poruszono tak偶e decyzj臋 Watykanu o wydaniu 'L'Osservatore Romano' w j臋zyku polskim. (...) Redaktorem polskiej edycji mianowany zosta艂 wsp贸艂pracownik 'Tygodnika Powszechnego' ks. Adam Boniecki. (...) Wierny tradycji i ideologii krakowskiego tygodnika ks. Boniecki zamierza艂 nie tyle s艂u偶y膰 interesom Ko艣cio艂a w Polsce, ile przemyca膰 na 艂amy 'L'Osservatore Romano' antyprymasowsk膮 polityk臋 zar贸wno paryskiej 'Kultury', jak i radykalnej grupy trockistowskiej by艂ego Komitetu Obrony Robotnik贸w (KOR). Edytorska praca ks. Bonieckiego polega艂a na dokonaniu takiej selekcji tekst贸w, aby przekaza膰 polskim czytelnikom, 偶e to Jan Pawe艂 II w艂a艣ciwie broni interes贸w narodu, a hierarchia ko艣cielna w Polsce posz艂a na ugod臋 z w艂adzami polskimi. Celem ks. Bonieckiego by艂o wbijanie klina mi臋dzy Jana Paw艂a II a Prymasa Polski" [podkr. - J.R.N.]. (...) Na niew艂a艣ciwo艣膰 takiego post臋powania zwr贸ci艂 mu uwag臋 bp D膮browski".

    W innej ksi膮偶ce Petera Rainy "Droga do Okr膮g艂ego Sto艂u. Zakulisowe rozmowy przygotowawcze" (Warszawa 1999, s. 142-143) czytamy: "Na wszelkie sposoby starano si臋 skompromitowa膰 Prymasa [J. Glempa - J.R.N.] u Papie偶a i w spo艂ecze艅stwie, nie tylko przez podlegaj膮ce im media, lecz najcz臋艣ciej przez rozpowszechnianie plotek, 偶e Ojciec 艢wi臋ty nie jest zadowolony z post臋powania Prymasa i zamierza odwo艂a膰 go z Warszawy, by pracowa艂 gdzie艣 w Kurii Watyka艅skiej.

    Z艂o偶ono tak偶e Papie偶owi donosy na ks. Prymasa, 偶e ani inteligencja polska, ani kierownictwo 'Solidarno艣ci' nie s膮 zadowoleni z linii Prymasa. Przypuszcza膰 mo偶na, 偶e donosicielami byli m.in. Jerzy Turowicz i jego kolega ks. Adam Boniecki, maj膮cy bezpo艣redni dost臋p do Papie偶a".

    A teraz przyjrzymy si臋 bli偶ej niekt贸rym osobom z zespo艂u "Tygodnika Powszechnego" i sta艂ych wsp贸艂pracownik贸w Jerzego Turowicza i ks. Adama Bonieckiego.

    Antypolskie k艂amstwa Marcina Kr贸la

    Od wielu lat jednym z filar贸w "Tygodnika Powszechnego" jest cz艂onek jego zespo艂u redakcyjnego Marcin Kr贸l, a zarazem redaktor naczelny "Res Publiki" (obecnie "Res Publiki Nowej"). Jego publicystyka i eseistyka mo偶e si臋 "poszczyci膰" w ostatnich kilkunastu latach niebywa艂ym nagromadzeniem absurd贸w, a nawet otwartych, antypolskich k艂amstw. "Historyk idei" Marcin Kr贸l "ws艂awi艂 si臋" m.in. skandalicznym por贸wnaniem jednego z najwi臋kszych dzie艂 polskiej my艣li politycznej - "My艣li nowoczesnego Polaka" Romana Dmowskiego do "Mein Kampfu" Adolfa Hitlera ("Res Publica" nr 5, 1989 r.). W "Gazecie Wyborczej" z 27-28 lutego 1999 r. Kr贸l kolejny raz zaatakowa艂 "My艣li nowoczesnego Polaka" Dmowskiego, twierdz膮c, 偶e jest to pierwsza i najwa偶niejsza w polskiej my艣li politycznej pochwa艂a barbarzy艅stwa, "pierwsza i najpowa偶niejsza pr贸ba zerwania z tradycj膮 kultury europejskiej". Wed艂ug M. Kr贸la, "barbarzy艅stwo 'My艣li nowoczesnego Polaka' nie odnowi艂o kultury polskiej, lecz przeciwnie wzmocni艂o jej anachroniczny charakter, i os艂abi艂o j膮 wydatnie". Kr贸l zarzuca艂 Dmowskiemu rzekome gloryfikowanie darwinowskiej barbarzy艅skiej brutalno艣ci - poparcie u偶ywania si艂y wobec innych narod贸w.

    Ataki Marcina Kr贸la na rzekomy skrajny, wr臋cz "barbarzy艅ski nacjonalizm" Dmowskiego by艂y jaskrawym cynicznym zafa艂szowaniem historii. Przypomnijmy, 偶e Roman Dmowski by艂 jak najdalszy od wszelkich form panegirycznego narodowego samouwielbienia i narodowej megalomanii. Stwierdza艂 wprost w swych "My艣lach nowoczesnego Polaka": "Na g艂臋bszych podstawach oparty patriotyzm nie potrzebuje te偶 (...) wspiera膰 przekonania o wy偶szo艣ci swego narodu nad innymi (...). Przywi膮zanie do narodu nie powinno os艂abia膰 umys艂u cz艂owieka, jego zdolno艣ci do krytyki, nie powinno go za艣lepia膰 w s膮dach o tym, co mu najbli偶sze, szerzenie za艣 w narodzie przyjemnych z艂udze艅 co do w艂asnej warto艣ci jest tym szkodliwsze, im dalsze s膮 one od prawdy". Przypomnijmy tu, 偶e nawet Aleksander Hall, jedna z czo艂owych postaci tej samej "elitki", do kt贸rej zalicza si臋 Marcin Kr贸l, pisa艂 w zwi膮zku z "My艣lami nowoczesnego Polaka", 偶e "呕arliwy patriotyzm Dmowskiego zupe艂nie wyzbyty by艂 megalomanii narodowej (...). W istocie marzy艂 [Dmowski - J.R.N.] chyba o tym, aby Polacy mogli sta膰 si臋 narodem takim, jak inne historyczne narody europejskie, ukszta艂towane przez kultur臋 zachodni膮: Francuzi czy Anglicy. Pragn膮c, by nabyli umiej臋tno艣ci racjonalnego kszta艂towania polityki narodowej, wyzbyli si臋 zast臋powania polityki - poezj膮" (A. Hall, Roman Dmowski, "Przegl膮d Katolicki", 8 stycznia 1989 r.).

    Swoistym ukoronowaniem antypolskich absurd贸w publicystyki Marcina Kr贸la sta艂o si臋 konsekwentne wyra偶anie przez niego ca艂kowitego braku szacunku dla polsko艣ci, patriotyzmu, naszych tradycji narodowych. Wypisywa艂 teksty o "niezgu艂owatej Polsce". W "呕yciu Warszawy" z 11 marca 1994 roku napisa艂: "(...) tradycja narodowa to rezerwuar mit贸w, co wi臋cej polskie mity narodowe s膮 to w wi臋kszo艣ci mity martwe. Kt贸偶 z nas przejmuje si臋 cho膰by przez moment Ko艣ciuszk膮 pod Rac艂awicami". W 1995 roku Kr贸l popisa艂 si臋 kolejnym skandalicznym tekstem na 艂amach "Res Publiki" (nr 22, s. 6): "Istotne jest jednak nie zagro偶enie nacjonalizmem, ale zagro偶enie, jakie niesie ze sob膮 tak zwany Polak-katolik, czyli cichy nacjonalizm. Ci, kt贸rzy nawo艂uj膮 do tego, by wyr偶n膮膰 呕yd贸w, to jest i zawsze b臋dzie w Polsce margines. Ale na przyk艂ad Wa艂臋sa mo偶e po艂膮czy膰 si臋 z Glempem i Pawlakiem i te trzy ch艂opy b臋d膮 rz膮dzi膰 nami przez najbli偶sze 25 lat. Spokojnie i niedemokratycznie, a raczej paternalistycznie". Lekcewa偶膮ce uwagi M. Kr贸la o "ch艂opie" Glempie to jeden z typowych przyk艂ad贸w prawdziwego stosunku cz艂onk贸w zespo艂u redakcji "Tygodnika Powszechnego" do Prymasa Polski.

    Szczeg贸lnie skrajnie antypolskim k艂amstwem by艂o wydrukowane w "Res Publice" (nr 3 z 1991 r.) stwierdzenie Marcina Kr贸la, g艂osz膮ce wprost, bez ogr贸dek, 偶e "Polska nigdy w swojej najnowszej historii licz膮cej dwie艣cie lat krajem normalnym nie by艂a, a wi臋c po to, 偶eby sta膰 si臋 krajem normalnym - Polska musi zapomnie膰 sam膮 siebie". Przypomnijmy wi臋c, 偶e bardzo wielu zagranicznych intelektualist贸w, polityk贸w wys艂awia艂o t臋 rzekomo "nienormaln膮" Polsk臋 i Polak贸w z ostatnich dwustu lat jako wz贸r walki o wolno艣膰, o prawdziwe tradycje europejskie przeciwko barbarzy艅stwu (np. brytyjski XIX-wieczny lord - kanclerz Henry de Brougham, Richard Wagner, Alfred de Musset, Pierre J. de B茅ranger, Marie J. de la Fayette, Victor Hugo, Fryderyk Nietzsche, Lew To艂stoj, prezydent USA Woodrow T. Wilson, Gilbert K. Chesterton, belgijski kardyna艂 Joseph D. Mercier, angielski kardyna艂 Arthur Hensley, Charles de Gaulle, etc. S艂ynny XIX-wieczny historyk literatury pochodzenia 偶ydowskiego Georg Brandes (Morris Cohen) pisa艂: "Kocha膰 Polsk臋 i wolno艣膰, to jedno (...). Polska jest symbolem, symbolem wszystkiego, co najszlachetniejsi w ludzko艣ci umi艂owali i za co walczyli". Dla lubuj膮cego si臋 w antypolskich uog贸lnieniach Marcina Kr贸la Polska by艂a tylko "krajem nienormalnym". Ciekawe, na czym polega艂a wed艂ug Kr贸la np. "nienormalno艣膰" Polski w 1920 roku. Gdy "nienormalna" Polska po艂o偶y艂a tam臋 ofensywie bolszewickiej, stanowi膮cej zagro偶enie dla ca艂ej Europy, a mog膮cej po upadku Warszawy b艂yskawicznie po艂kn膮膰 cho膰by takie kraje, jak W臋gry, Czechy, Litwa czy 艁otwa. Wszak Anglik, ambasador Wielkiej Brytanii w Berlinie, pisa艂, 偶e ta "nienormalna" jakoby Polska "wybawi艂a" w 1920 roku 艣rodkow膮, a tak偶e cz臋艣ciowo i zachodni膮 Europ臋. I nazwa艂 bitw臋 pod Warszaw膮 1920 r. "osiemnast膮, decyduj膮c膮 bitw膮 w dziejach 艣wiata". A mo偶e Polska by艂a "nienormalna" w 1939 roku, jako pierwsza w Europie stawiaj膮c zbrojny op贸r Niemcom hitlerowskim, i walcz膮c heroicznie do ko艅ca wojny, nie wydaj膮c 偶adnych Quisling贸w. Za co nawet prezydent Roosevelt nazwa艂 t臋 "nienormaln膮" Polsk臋 "natchnieniem narod贸w"? Przypomnijmy r贸wnie偶, 偶e ta "nienormalna" Polska po 1945 roku stawia艂a Sowietom o wiele cz臋艣ciej op贸r ni偶 jakikolwiek inny kraj Europy 艢rodkowowschodniej pod sowieckim jarzmem. S艂ynny brytyjski publicysta Timothy Garton Ash napisa艂: "呕aden kraj nie uczyni艂 w latach osiemdziesi膮tych wi臋cej dla sprawy wolno艣ci w Europie i 偶aden nie zap艂aci艂 wy偶szej ni偶 Polska ceny". I to ma by膰 ten "nienormalny kraj", jak twierdzi Marcin Kr贸l - jeden z czo艂owych wsp贸艂czesnych przedstawicieli narodowego nihilizmu i masochizmu.

    Marcin Kr贸l to zarazem jeden z najbardziej fanatycznych tropicieli rzekomego "polskiego antysemityzmu". 9 lutego 1996 roku "ws艂awi艂 si臋" publikowanym na 艂amach "Tygodnika Powszechnego" stwierdzeniem: "Jak膮kolwiek, cho膰by najbardziej zniuansowan膮 form臋 antysemityzmu lub wszelkiej ma艣ci ksenofobii uwa偶am po prostu za skandal, kt贸ry powinien ko艅czy膰 si臋 w s膮dzie (...)". A ja dziwi臋 si臋 atmosferze, w kt贸rej przechodz膮 bezkarnie najgorsze antypolskie wybryki tego luminarza "Tygodnika Powszechnego", w kt贸rej uchodzi bezkarnie nawet por贸wnanie "My艣li nowoczesnego Polaka" do "Mein Kampfu" Hitlera.

    Stanis艂aw Stomma - "weteran" ugodowc贸w

    Najwi臋kszym obok J. Turowicza "filarem" "Tygodnika Powszechnego" by艂 przez dziesi臋ciolecia Stanis艂aw Stomma, tak偶e i dzi艣 cz艂onek redakcji tego zespo艂u. Nie bez racji nazywano go "weteranem minimalist贸w - ugodowc贸w". Ju偶 w styczniu 1963 roku Stomma "popisa艂 si臋" na 艂amach "Tygodnika Powszechnego" skandalicznym wprost artyku艂em, atakuj膮cym polskie tradycje narodowe przy okazji setnej rocznicy Powstania Styczniowego. Tekst Stommy by艂 faktycznie grubia艅skim paszkwilem na to powstanie, podobnie jak i na inne polskie powstania narodowe, paszkwilem pisanym ze skrajnie rusofilskich pozycji, godnych najgorszych XIX-wiecznych ugodowc贸w-kolaborant贸w. Stomma pi臋tnowa艂 Powstanie Styczniowe jako rzekomy ruch anarchistyczny, pozbawiony w og贸le jakiegokolwiek sensu. Szczeg贸lnie oburzaj膮ce by艂o uog贸lnienie Stommy, dowodz膮ce, 偶e u 藕r贸de艂 tego powstania, podobnie jak u 藕r贸de艂 innych powsta艅 narodowych, tkwi艂 polski kompleks antyrosyjski, kt贸ry sta艂 si臋 dla Polak贸w przyczyn膮 irracjonalnych "szale艅stw". Wed艂ug Stommy: "W okresie zabor贸w hodowali艣my w sobie jeden kompleks. Kompleks ten prowadzi艂 od kl臋ski do kl臋ski i w p艂aszczy藕nie logiki historycznej nie by艂 uzasadniony, a jednak kompleks ten wci膮偶 dominowa艂. By艂 to kompleks antyrosyjski" (S. Stomma, Z kurzem krwi bratniej, "Tygodnik Powszechny", 25 stycznia 1963). Cytowany ju偶 s艂yn ny zagraniczny badacz dziej贸w Polski Peter Raina tak pisa艂 w trzecim tomie swej wielkiej monografii Prymasa Tysi膮clecia o rezonansie na pot臋pie艅czy artyku艂 Stommy o Powstaniu Styczniowym: "Gdyby argumenty tego typu pojawi艂y si臋 w pismach partyjnych, nikt nie zwr贸ci艂by na nie uwagi (nawet prasa rz膮dowa obiektywnie odda艂a ducha wydarze艅 stycznia 1863 roku). Ale odebrane zosta艂o jako skandal, 偶e redakcja 'Tygodnika Powszechnego' opublikowa艂a tak nieodpowiedzialny tekst, kt贸ry na dodatek wychodzi艂 spod pi贸ra osoby uwa偶anej za czo艂ow膮 posta膰 niezale偶nej inteligencji. Oburzenie powszechne by艂o tym bardziej uzasadnione, 偶e Stomma jako przewodnicz膮cy ko艂a poselskiego 'Znak' cieszy艂 si臋 zaufaniem spo艂ecze艅stwa" (P. Raina, "Stefan kardyna艂 Wyszy艅ski Prymas Polski", Londyn 1988, t. 3, s. 157-158).

    W takiej atmosferze dosz艂o do niemal natychmiastowej s艂ynnej publicznej riposty Prymasa Polski na pope艂nione przez Stomm臋 szokuj膮ce znies艂awienie 100. rocznicy Powstania Styczniowego. W kazaniu wyg艂oszonym 23 stycznia 1963 roku w ko艣ciele 艢w. Krzy偶a, powszechnie uznawanym za jedno z najpi臋kniejszych kaza艅 Prymasa Tysi膮clecia, wyst膮pi艂 on z wielk膮 uargumentowan膮 obron膮 idei powsta艅 Narodu i wyja艣nieniem ich prawdziwych przyczyn. Prymas g艂osi艂 p艂omienn膮 obron臋 znies艂awianego przez Stomm臋 Narodu, kt贸ry musia艂 powiedzie膰 "nie" carowi, depcz膮cemu polskie prawa i 偶膮daj膮cemu, by艣my raz na zawsze wyrzekli si臋 marze艅 o Niepodleg艂ej. Jak powiedzia艂 kardyna艂 Wyszy艅ski: "Wyczyta艂em ostatnio przedziwne zdanie: kto艣 zastanawiaj膮c si臋, dlaczego Powstanie wybuch艂o w Kr贸lestwie Kongresowym, a nie w Wielkopolsce czy te偶 Ma艂opolsce, odpowiada sobie, 偶e byli艣my podobno ow艂adni臋ci 'kompleksem antyrosyjskim'. Z tym te偶 wi膮za艂o si臋 ca艂e dalsze jego rozumowanie. Wydaje mi si臋 nie ma nic bardziej nieprawdziwego, pomijaj膮c ju偶, 偶e historycznie nie jest prawd膮, jakoby Powstanie wybuch艂o tylko tutaj. Ono by艂o w艂a艣ciwie wsz臋dzie, ono by艂o w duszy ka偶dego Polaka, 偶yj膮cego w granicach trzech kordon贸w. A wynika艂o to nie z takiego czy innego kompleksu, bo kompleks jest czym艣 chorobliwym, podczas gdy my mieli艣my zdrowe d膮偶enie do wolno艣ci, pogwa艂conej i odebranej nam. I mniejsza o to, kto je nam odebra艂 i jakim j臋zykiem m贸wi艂, wa偶ne jest, 偶e gwa艂ci艂 prawo Narodu do wolno艣ci (...). Wy chcieliby艣cie pot臋pia膰 tych, co przed stu laty walczyli, jak umieli i czym mogli?! Jestem przekonany, 偶e oni nie widzieli przed sob膮 wroga, nie widzieli Moskala, Niemca czy Austriaka, oni widzieli WOLNO艢膯 i pragn臋li wolno艣ci. Nie kierowali si臋 nienawi艣ci膮, lecz raczej mi艂o艣ci膮 wielkiej upragnionej Sprawy - Wolno艣ci. Ta by艂a ich prawem i obowi膮zkiem. Musieli o ni膮 walczy膰" (cyt. za P. Raina, Stefan kardyna艂..., t. 3, s. 164-165, 167).

    Stomma by艂 zawsze a偶 nadto konsekwentny w zwalczaniu uczu膰 narodowych polskich katolik贸w, nazywaj膮c to rzekom膮 walk膮 z polskim "mocnym kompleksem nacjonalistycznym". Ju偶 w 1946 r. pisa艂 na 艂amach "Znaku" (nr 3) w artykule "Maksymalne i minimalne tendencje spo艂eczne katolik贸w", i偶: "Przeci臋tna masa polska jest zasadniczo prymitywno-witalna. St膮d owe, do艣膰 nieraz grube, tendencje do konkretu. Dlatego te偶 bardzo mocny kompleks nacjonalistyczny i sk艂onno艣膰 do wprowadzania religii w ten kompleks". Tak wi臋c w czasie, gdy narzucana Polsce si艂膮 sowietyzacja naszej Ojczyzny stanowi艂a 艣miertelne zagro偶enie dla wiary i polsko艣ci, Stomma pi臋tnowa艂 Polak贸w za pr贸b臋 organizowania narodowej samoobrony, widz膮c w tym "bardzo mocny kompleks nacjonalistyczny".

    Z tym pot臋pianiem rzekomych polskich kompleks贸w narodowych sz艂a u Stommy niebywale silnie w parze afirmacja dla PRL i komunistycznej w艂adzy. W 1959 r. zapewnia艂 na 艂amach "Tygodnika Powszechnego", 偶e "(...) dla ka偶dego rozumnie my艣l膮cego cz艂owieka jest rzecz膮 oczywist膮, 偶e z faktu przynale偶no艣ci do bloku socjalistycznego musi dla Polski wynika膰 logiczna nieodparta konieczno艣膰 posiadania ustroju socjalistycznego. Stwierdzamy wi臋c historyczn膮 i polityczn膮 konieczno艣膰 posiadania przez Polsk臋 ustroju socjalistycznego". R贸wnie dobitnie g艂osi艂 w 1964 r. na 艂amach tego偶 "Tygodnika Powszechnego" i偶: "Mo偶na mie膰 r贸偶ny stosunek do Partii u nas rz膮dz膮cej, ale nie mo偶na kwestionowa膰 jej roli historycznej".

    Do艣膰 szczeg贸lne wynurzenia historyczno-polityczne zaprezentowa艂 ten偶e Stomma w 1966 r. w artykule napisanym z okazji oficjalnego PRL-owskiego 艣wi臋ta 22 lipca. Z jednej strony absurdalnie negowa艂 znaczenie Polski Niepodleg艂ej 1918-39, stwierdzaj膮c, 偶e "pa艅stwo drugiej niepodleg艂o艣ci" jakoby "nie by艂o zdolne do bytu w warunkach takiego 艣wiata, jaki w贸wczas istnia艂". I zapewnia艂: "Na miejsce dawnego pa艅stwa, kt贸re pr贸by 偶ycia nie przetrwa艂o, powsta艂o nowe, dostosowane do wymog贸w wsp贸艂czesno艣ci". Jak bardzo ta PRL by艂a dostosowana w okresie p贸藕nego, coraz bardziej schy艂kowego Gomu艂ki, przypomnijmy, 偶e na rok 1966 przypad艂 czas kontynuacji haniebnej walki z Ko艣cio艂em rozpocz臋tej przez Gomu艂k臋 w zwi膮zku z obchodami milenijnymi, by艂 to czas s艂awetnej "dyktatury ciemniak贸w", jak to dosadnie wyrazi艂 pobity za to przez "nieznanych sprawc贸w" Stefan Kisielewski.

    Stanis艂aw Stomma sam zreszt膮 odegra艂 niema艂膮 rol臋 w podj臋tych wsp贸lnie z Turowiczem pr贸bach os艂abienia pozycji Prymasa Tysi膮clecia, korzystnych li tylko dla rz膮dz膮cej komuny. Chodzi艂o o przekazanie przez Stomm臋 i bez wiedzy kardyna艂a Wyszy艅skiego w listopadzie 1963 r. do Watykanu poufnego memoria艂u, sugeruj膮cego ustanowienie stosunk贸w dyplomatycznych Stolicy Apostolskiej z w艂adzami PRL. By艂oby to w pe艂ni zgodne z polityk膮 w艂adz PRL, kt贸re liczy艂y, 偶e poprzez dogadanie si臋 ze Stolic膮 Apostolsk膮, dzi臋ki przys艂aniu przez ni膮 nuncjusza do Warszawy os艂abi si臋 wp艂yw Prymasa Polski na sprawy Ko艣cio艂a w Polsce. Znany katolicki dzia艂acz spo艂eczny Janusz Zab艂ocki pisa艂 28 czerwca 1982 roku na 艂amach katolickiego "艁adu", i偶: "Przewa偶aj膮ca cz臋艣膰 dzia艂aczy 'Znaku' z Zawieyskim na czele (...) ocenia艂a metod臋 obran膮 przez Stomm臋 krytycznie. Uwa偶a艂a za niedopuszczalne uk艂adanie si臋 w tej sprawie z komunistami ponad g艂owami Prymasa i Episkopatu". W Radiu Wolna Europa godz膮ce w Prymasa Polski dzia艂ania, a szczeg贸lnie akcja Stommy, zosta艂y przedstawione niemal jako akcja agenturalna na polecenie Urz臋du do Spraw Wyzna艅. (por. J. Nowak, Strategia Prymasa, "Na Antenie" 30 stycznia 1966). Nie trzeba chyba dodawa膰, 偶e akcja Stommy godz膮ca w pozycj臋 i autorytet najwi臋kszego w owym czasie obro艅cy polsko艣ci Prymasa Tysi膮clecia by艂a faktycznie akcj膮 antypolsk膮.


    Bardzo zawiedli si臋 ci wszyscy, kt贸rzy liczyli, 偶e "Tygodnik Powszechny" jako czasopismo katolickie b臋dzie stara艂 si臋 wzmacnia膰 wi臋zi mi臋dzy katolicyzmem a g艂臋boko prze偶ywanym patriotyzmem, wi臋zi symbolizowane w przesz艂o艣ci przez tak wielu wybitnych duchownych od arcybiskupa 艢winki i kardyna艂a Hozjusza do kardyna艂贸w Sapiehy, Hlonda i Wyszy艅skiego.

    W przeciwie艅stwie do szybko i brutalnie zlikwidowanego przez w艂adze komunistyczne prawdziwie patriotycznego i bezkompromisowego katolickiego "Tygodnika Warszawskiego" znacznie bardziej ust臋pliwy wobec w艂adz "Tygodnik Powszechny" m贸g艂 przetrwa膰 nawet najgorsze stalinowskie lata (do 1953 roku), g艂贸wnie dzi臋ki swemu szeroko poj臋temu "antynacjonalizmowi", mile widzianemu przez nadzoruj膮cego polityk臋 kulturaln膮 i bezpiek臋 w Biurze Politycznym KC PPR, a p贸藕niej KC PZPR, Jakuba Bermana. Jacek Bartyzel nie bez racji uzna艂 w "Arcanach" (nr 4 z 1995 roku) w艂a艣nie ten "antynacjonalizm", wywodz膮cej si臋 z lewego skrzyd艂a przedwojennego "Odrodzenia" - grupy Turowicza i Stommy, za najistotniejsz膮 przyczyn臋 tolerowania przez komunist贸w "Tygodnika Powszechnego". Wed艂ug Bartyzela, "Skoro wrogiem numer jeden dla komunist贸w i dla lewicowych katolik贸w by艂 polski nacjonalizm, to rozumowanie komunist贸w mog艂o by膰 nast臋puj膮ce: je艣li pozwolimy istnie膰 tylko im, to szerokie rzesze katolik贸w pozbawione zostan膮 mo偶liwo艣ci politycznej artykulacji w j臋zyku i sposobie my艣lenia narodowej prawicy, a skazane b臋d膮 na formowanie w duchu przeciwnym. Nowe pokolenie inteligencji katolickiej b臋dzie wi臋c lewicowe, co odetnie je od instynktownie tradycjonalistycznych rzesz ludu, a ten z kolei b臋dzie tylko ciemnogrodzkim wielkim niemow膮". Komunistyczne w艂adze tym skwapliwiej wita艂y wi臋c wyra偶ane przez takie filary "Tygodnika Powszechnego" jak Stanis艂aw Stomma po艂膮czenie odrazy do "bardzo mocnego kompleksu nacjonalistycznego" "przeci臋tnej masy polskiej" z niech臋ci膮 do rzekomych fobii antyrosyjskich uciele艣nianych w polskich tradycjach powsta艅czych. Nieprzypadkowo te偶 redakcja "Tygodnika Powszechnego" tak mocno wyrazi艂a w latach 80. swe poparcie dla kr贸la - targowiczanina Stanis艂awa Augusta, drukuj膮c bezwzgl臋dne pot臋pie艅cze ataki wobec stanowczego krytyka tego kr贸la - doc. Jerzego 艁ojka.

    Tak偶e po 1989 roku - jak pokazywa艂em w pierwszej cz臋艣ci artyku艂u na przyk艂adzie cho膰by antypolskich uog贸lnie艅 Marcina Kr贸la - w redakcji "Tygodnika Powszechnego" byli a偶 nadto silnie usadowieni ludzie grubia艅sko atakuj膮cy Nar贸d, polsko艣膰, tradycje narodowe. Przyk艂ady tego typu zachowa艅 m贸g艂bym d艂ugo mno偶y膰. Jak usprawiedliwi膰 na przyk艂ad skandaliczne uog贸lnienie o Polakach wypowiedziane przez Tadeusza 呕ychiewicza, cz艂onka redakcji "Tygodnika Powszechnego", w rozmowie z Adamem Michnikiem: "Przykro to m贸wi膰, ale my jeste艣my g艂upi nar贸d".

    K艂amstwa o II Rzeczypospolitej

    Szczeg贸lnie znamienne by艂y drukowane na 艂amach "Tygodnika Powszechnego" rozliczne uog贸lniaj膮ce opinie pot臋piaj膮ce o czasach Polski Niepodleg艂ej 1918-39. Jak wida膰, lewicowi "antynacjonali艣ci" typu Turowicza i Stommy nigdy nie potrafili si臋 w pe艂ni identyfikowa膰 z tamt膮 Polsk膮 sprzed 1939 roku, o ile偶 silniej ni偶 obecna wyra偶aj膮c膮 prawdziwe aspiracje Polak贸w, ich d膮偶enie do samodzielnego decydowania o swych sprawach, bez r贸偶nych nieproszonych doradc贸w z zagranicy. Przypomnijmy tu, 偶e premier rz膮du RP W艂adys艂aw Grabski wyrzuci艂 z Polski brytyjsk膮 misj臋 gospodarcz膮, kierowan膮 przez wiceministra finans贸w Younga, nie godz膮c si臋 na jej ingerowanie w wewn臋trzne gospodarcze sprawy Polski. Ludzie z redakcji "Tygodnika Powszechnego", pomimo kompletnej ignorancji w sprawach gospodarczych, wyra偶ali si臋 za艣 z bezgranicznym entuzjazmem o tak serwilistycznym wobec Mi臋dzynarodowego Funduszu Walutowego Leszku Balcerowiczu i jego planie. Stary sceptyk Stefan Kisielewski pozwoli艂 sobie w "M艂odej Polsce" (nr z 4 sierpnia 1990 r.) na z艂o艣liwe szyderstwa z red. Turowicza, bez reszty urzeczonego Balcerowiczem. Kisiel m贸wi艂 o przedziwnym zachowaniu Turowicza, kt贸ry kompletnie nie znaj膮c si臋 na gospodarce, "jako redaktor wielkiego tygodnika puszcza bujd臋, 偶e nie ma 偶adnej alternatywy dla planu gospodarczego Balcerowicza". Historyk idei Marcin Kr贸l w obronie tak szkodliwego dla polskiej gospodarki i polskich interes贸w narodowych planu Sorosa - Sachsa - Balcerowicza posun膮艂 si臋 nawet do gromkiego pokrzykiwania na 艂amach "Tygodnika Powszechnego" z 31 marca 1991 r.: "O ile przedtem ludzie, kt贸rzy atakowali realizacj臋 planu Balcerowicza, mogli by膰 uwa偶ani za harcownik贸w, o tyle teraz b臋d膮 po prostu szkodnikami".

    Przygl膮daj膮c si臋 pot臋pie艅czym uog贸lnieniom o Polsce Niepodleg艂ej 1918-39 na 艂amach "Tygodnika Powszechnego", trudno oprze膰 si臋 oburzeniu na dopuszczenie przez t臋 redakcj臋 do druku oszczerczych uog贸lnie艅 Henryka Grynberga, godnych najgorszych k艂amstw o II Rzeczypospolitej, lansowanych w czasach stalinowskich. O tragicznej wojnie obronnej Polski, osamotnionej przez sojusznik贸w, lecz m臋偶nie walcz膮cej do ko艅ca, pomimo zdradzieckich napa艣ci ze strony dw贸ch pot臋偶nych agresor贸w, Grynberg napisa艂: "Pa艅stwo za艣 rozlecia艂o si臋 (w do艣膰 kompromituj膮cy spos贸b)" (H. Grynberg, O destrukcyjnych elementach w Polsce, "Tygodnik Powszechny", 17 grudnia 1995 r.). J. Turowicz i jego wsp贸艂pracownicy nie zdobyli si臋 nawet na zdanie polemiki z tym tak uw艂aczaj膮cym Polakom i prawdzie historycznej k艂amstwem. Przypomnijmy, 偶e na 艂amach "Tygodnika Powszechnego" z 13 sierpnia 1989 roku zamieszczono skrajnie tendencyjne uog贸lnienie socjalisty z Unii Wolno艣ci i domoros艂ego historyka Henryka Wujca, kt贸ry okre艣li艂 II Rzeczpospolit膮 jako "ustr贸j niesprawiedliwo艣ci spo艂ecznej". Na 艂amach tego偶 "Tygodnika Powszechnego", o kt贸rym my艣lano kiedy艣, 偶e broni zohydzanych polskich tradycji, mo偶na by艂o przeczyta膰 inne skrajne pot臋pienie II Rzeczypospolitej pi贸ra by艂ego komunistycznego ubeka Krzysztofa Wolickiego. Tak wyrokowa艂 on o Polsce lat 30.: "To by艂y fatalne lata w Polsce. Nie wierzcie 偶adnym legendom o wspania艂ej Drugiej Rzeczypospolitej. To by艂y lata lawinowo narastaj膮cych wszelkich konflikt贸w" ("Tygodnik Powszechny", 25 kwietnia 1993 roku). Tak by艂y komunistyczny ubek i propagandysta charakteryzowa艂 lata, gdy pod kierownictwem 艣wietnego polityka gospodarczego, wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego Polska wesz艂a w faz臋 imponuj膮cego rozwoju gospodarczego, zbudowano od podstaw Centralny Okr臋g Przemys艂owy, etc. Zamieszczaj膮cy te k艂amliwe uog贸lnienia o II Rzeczypospolitej redaktorzy "Tygodnika Powszechnego" nie potrafi膮, jak wida膰, doceni膰 jej cho膰by tak jak r贸偶ni wybitni cudzoziemcy (do艣膰 przypomnie膰 cho膰by wysok膮 ocen臋 dokona艅 gospodarczych II Rzeczypospolitej, jaka wysz艂a spod pi贸ra b. ambasadora Francji w Polsce lat 30. Leona No毛la, czy najwybitniejszego ameryka艅skiego badacza historii II RP Richarda C. Watta, autora 艣wietnej syntezy "Bitter Glory. Poland and its Fate 1918-1939", New York 1979).

    Niegodne milczenie Bartoszewskiego

    "Gdzie偶 nasza godno艣膰 starej da ty" - mo偶na zapyta膰 s艂owami Pietrzaka w odniesieniu do niekt贸rych przejaw贸w zachowania jednego z filar贸w zespo艂u "Tygodnika Powszechnego" W艂adys艂awa Bartoszewskiego, dwukrotnie po 1989 roku ministra spraw zagranicznych RP, a obecnie prezesa PEN Clubu. Jak mo偶na na przyk艂ad wyt艂umaczy膰 fakt, 偶e Bartoszewski w swej wci膮偶 nienasyconej pogoni za dowodami uznania z zagranicy (ordery, nagrody etc.) posun膮艂 si臋 nawet do przyj臋cia medalu upami臋tniaj膮cego zas艂ugi najgorszego niemieckiego polako偶ercy lat 20., ministra spraw zagranicznych Niemiec w latach 1923-29 Gustawa Stresemanna? Przypomnijmy tu, co pisa艂 o Stresemannie obecny minister spraw zagranicznych Niemiec Joschka Fischer na 艂amach "Gazety Wyborczej" z 6-7 maja 2000 r.: "Celem Stresemanna by艂a bowiem g艂贸wnie rewizja granic na niekorzy艣膰 Polski, kt贸rej istnienia w formie z 1918 r. nie akceptowa艂. (...) wszelkie starania Francji o 'wschodnie Locarno' uda艂o si臋 Stresemannowi zniweczy膰. Polska straci艂a przy tym najwi臋cej i to w艂a艣nie by艂o celem stresemannowskiej polityki". Fischer pisa艂 przy tym o na wskro艣 rewizjonistycznym programie Stresemanna, kt贸ry d膮偶y艂 do zmiany granic wschodnich Niemiec na szkod臋 Polski. Celem Stresemanna by艂o m.in. odzyskanie Gda艅ska dla Niemiec, przej臋cie przez Niemcy "polskiego korytarza" i przesuni臋cie na korzy艣膰 Niemiec granicy z Polsk膮 na G贸rnym 艢l膮sku. Jak z tego wynika, nawet Hitler w 1939 roku mia艂 "skromniejsze" od Stresemanna 偶膮dania pod adresem Polski. Nie domaga艂 si臋 zmiany na nasz膮 niekorzy艣膰 granicy na 艢l膮sku. Jak wida膰, to wszystko nie przeszkodzi艂o Bartoszewskiemu w przyj臋ciu medalu ku czci zajad艂ego antypolskiego rewizjonisty. Czy zadecydowa艂a o tym nieznaj膮ca granic pogo艅 za splendorami, czy raczej ignorancja polityka bez wy偶szych studi贸w, cho膰 nader ch臋tnie tytu艂uj膮cego si臋 profesorem?

    To, co si臋 sta艂o z Bartoszewskim w ostatnich kilkunastu latach, jest naprawd臋 przygn臋biaj膮ce i szokuj膮ce. Przecie偶 ten cz艂owiek ju偶 na pocz膮tku lat 60., a wi臋c jak偶e wcze艣nie, potrafi艂 dostrzec zagro偶enia dla Polski i Polak贸w p艂yn膮ce z pr贸by zrzucenia przez Niemc贸w na Polak贸w wsp贸艂odpowiedzialno艣ci za zag艂ad臋 呕yd贸w. W ksi膮偶ce "My艣li o Polsce i Polakach" (wyd. II, Katowice 1994, s. 315) przytacza艂em za pisarzem A. Rudnickim wypowied藕 Bartoszewskiego w tej sprawie. Dzi艣 wybielanie Niemc贸w id膮ce w parze z r贸wnoczesn膮 ofensyw膮 antypolonizmu, obci膮偶aj膮c膮 Polak贸w wsp贸艂win膮 lub nawet wy艂膮czn膮 win膮 za wymordowanie 呕yd贸w, przybiera wielokrotnie wi臋ksze ni偶 w pocz膮tkach lat 60. rozmiary. Tyle 偶e teraz Bartoszewski milczy jak gr贸b w tej sprawie, bo od wielu lat jest szczeg贸lnie mocno ho艂ubiony przez Niemc贸w i dostaje od nich kolejne nagrody, medale czy inne zaszczyty. Nie wida膰 te偶, 偶eby stara艂 si臋 o odpowiednie przypomnienie i nag艂o艣nienie rozmiar贸w pomocy udzielonej przez Polak贸w 呕ydom w czasie wojny, cho膰 czterdzie艣ci lat temu wyda艂 na ten temat imponuj膮c膮 ksi膮偶k臋, we wsp贸艂autorstwie z Z. Lewin贸wn膮. Teraz wspominanie o tym jest po prostu "niepoprawne politycznie", a Bartoszewski a偶 nadto mocno idzie za aktualn膮 "koniunktur膮". Nieprzypadkowo, podobnie jak ca艂a redakcja "Tygodnika Powszechnego", zaanga偶owa艂 si臋 w popieranie skrajnie polako偶erczego hochsztaplera Jana Tomasza Grossa, zamiast zgodnie z prawd膮 historyczn膮, z tym, co sam widzia艂, pot臋pi膰 jego patologiczne fobie i brednie. Przypomnijmy, 偶e ten sam W艂adys艂aw Bartoszewski jako艣 nie waha艂 si臋 akurat w 1968 roku publicznie przeciwstawia膰 oszczerstwom pomniejszaj膮cym rozmiary polskiej pomocy 呕ydom w czasie wojny. Czyta艂em na ten temat jak偶e pouczaj膮c膮 wypowied藕 Bartoszewskiego opublikowan膮 na 艂amach organu KC PZPR - "Trybuny Ludu" - 2 kwietnia 1968 roku w tek艣cie pt. "Polacy z pomoc膮 呕ydom w latach hitlerowskiej okupacji". Wypowied藕 Bartoszewskiego w贸wczas ogromnie zareklamowano w "Trybunie Ludu", poprzedzaj膮c j膮 "odpowiednim" wst臋pnym komentarzem: "Wrogie Polsce Ludowej o艣rodki na Zachodzie - syjonistyczne i nie tylko one - szkaluj膮 nasz kraj. K艂am oszczerstwom zadaj膮 fakty. Oto co na ten temat powiedzia艂 przedstawicielowi PAP W艂adys艂aw Bartoszewski, wsp贸艂organizator Rady Pomocy 呕ydom w okresie hitlerowskiej okupacji (...)". W obszernej wypowiedzi cytowanej na 艂amach wspomnianej "Trybuny Ludu" Bartoszewski powiedzia艂 m.in.: "Jest faktem niezaprzeczalnym, 偶e spo艂ecze艅stwo polskie, ca艂e polskie olbrzymie podziemie polityczne, z wyj膮tkiem niewielkich grup, faszyst贸w i szumowin, pomaga艂o 呕ydom. Ale trzeba powiedzie膰 jasno: nie istnia艂a mo偶liwo艣膰 uratowania przed zag艂ad膮 og贸艂u 呕yd贸w, zamkni臋tych w gettach i obozach, podobnie jak nie mo偶na by艂o uratowa膰 setek tysi臋cy Polak贸w wi臋zionych i zam臋czonych na 艣mier膰 na terenie Polski: w O艣wi臋cimiu czy na Majdanku, rozstrzeliwanych na ulicach miast, katowanych na Pawiaku, Montelupich czy na Zamku Lubelskim". Dlaczego tych tak prawdziwych i jak偶e wa偶nych stwierdze艅 nie przypomnia艂 Bartoszewski teraz - w obliczu ofensywy antypolonizmu, w obliczu skrajnie obel偶ywych, ha艅bi膮cych Polak贸w uog贸lnie艅 J.T. Grossa? Bo nie ma na to odpowiedniej "koniunktury" w艣r贸d ho艂ubi膮cych Bartoszewskiego "poprawnych politycznie" 艣rodowisk "elitki" z "krak贸wka" czy "warszawki".

    Oczywi艣cie, aby w pe艂ni zrozumie膰 przyczyny tego tak bezgranicznego p臋du Bartoszewskiego do r贸偶nych zaszczyt贸w, trzeba pami臋ta膰 o jego wcze艣niejszych przej艣ciach doby wojny, wi臋zienia w dobie stalinizmu, a i p贸藕niejszego nie艂atwego 偶ycia w PRL-u. Jak偶e wsp贸艂czuj膮co pisa艂 na ten temat znaj膮cy 艣wietnie Bartoszewskiego Stefan Kisielewski w swych znakomitych "Dziennikach" (wyd. z 1996 r., s. 483-484) pod dat膮 7 pa藕dziernika 1970 roku: "U W艂adka B. (Bartoszewskiego) by艂a rewizja - dwadzie艣cia siedem godzin (...). Wielki to skandal, mo偶e jakie艣 wewn臋trzne porachunki w UB, bo B. p艂yn膮艂 na fali patriotycznej i akowskiej (cho膰 oczywi艣cie, wieloletni wi臋zie艅, w ZBOWiD-zie nie by艂), wydawa艂 w moczarowskim po trochu Interpressie, wi臋c przypi臋li mu pewno 艂atk臋 moczarowca, a 偶e gomu艂kowskie UB niszczy teraz konkurent贸w, wi臋c mogli skoczy膰 na W艂adka, aby tamtych skompromitowa膰".

    Pami臋膰 o ci臋偶kich przej艣ciach Bartoszewskiego z przesz艂o艣ci jest jednak te偶 i czym艣 wielce zobowi膮zuj膮cym. C贸偶, jest takie powiedzenie: noblesse oblige (szlachectwo zobowi膮zuje). A pod tym wzgl臋dem niestety s膮 zarzuty nieodparcie dowodz膮ce, 偶e b臋d膮c parokrotnie ministrem spraw zagranicznych, Bartoszewski nie potrafi艂 wywi膮zywa膰 si臋 ze swych obowi膮zk贸w dostatecznie rzetelnie, zgodnie z polskimi interesami. A oto gar艣膰 przyk艂ad贸w.

    W艂adys艂aw Bartoszewski ca艂kowicie zawi贸d艂 jako minister spraw zagranicznych w rz膮dzie J贸zefa Oleksego. Nie zrobi艂 faktycznie dos艂ownie nic po偶ytecznego, zostawi艂 po sobie za to pami臋膰 wr臋cz kompromituj膮cych zaniecha艅. Mi臋dzy innymi nie zdoby艂 si臋 na zdecydowan膮 reakcj臋 nawet w tak drastycznej sprawie pobicia przez moskiewsk膮 milicj臋 grupy wiernych, w wi臋kszo艣ci katolik贸w, kt贸rzy chcieli odzyska膰 sw贸j ko艣ci贸艂. By艂 to budynek katolickiego ko艣cio艂a pod wezwaniem Naj艣wi臋tszej Maryi Panny w Moskwie, kt贸ry na papierze formalnie ju偶 dawno zwr贸cono wiernym. Milicja moskiewska pobi艂a licznych wiernych, mimo 偶e nie stawiali 偶adnego oporu. W艣r贸d os贸b szczeg贸lnie mocno zmaltretowanych znalaz艂a si臋 polska zakonnica s. Maria Stecka, kt贸ra mi臋dzy innymi zosta艂a kopni臋ta w g艂ow臋 przez cz艂onka oddzia艂u specjalnego rosyjskiej milicji OMON (por. J. R贸偶d偶y艅ski, C. Gmyz: Zakonnica pobita, "呕ycie Warszawy" z 10 marca 1995 r.). Cz艂onek zespo艂u redakcji katolickiego (!) "Tygodnika Powszechnego", a w owym czasie minister spraw zagranicznych RP W艂adys艂aw Bartoszewski ca艂kowicie zbagatelizowa艂 spraw臋 pobicia grupy wiernych katolickich przez rosyjsk膮 milicj臋. Co wi臋cej, powiedzia艂 o tym pobiciu polskich wiernych, 偶e to "jedynie incydent na poziomie komisariatu" (por. G. Jankowski, Cie艅 Moskwy, "呕ycie Warszawy", 19 marca 1995). Ca艂a sprawa pobicia polskich wiernych, w tym zakonnicy, okaza艂a si臋 drobia偶d偶kiem bez znaczenia dla "wielce katolickiego" polskiego ministra, przez wiele lat wyk艂adowcy KUL-u i od paru dziesi臋cioleci redaktora "Tygodnika Powszechnego".

    Tak oburzaj膮ca kompletna bierno艣膰 ministra Bartoszewskiego wobec faktu poturbowania wiernych polskich w Moskwie wywo艂a艂a m.in. protest uczni贸w klas maturalnych Katolickiego Liceum Og贸lnokszta艂c膮cego pw. 艣w. Augustyna w Warszawie. W li艣cie otwartym do ministra spraw zagranicznych RP W. Bartoszewskiego pisali oni m.in.: "Protestujemy przeciw sposobowi reakcji rz膮du RP na skandaliczn膮 i brutaln膮 interwencj臋 rosyjskiej milicji w polskim ko艣ciele p.w. Niepokalanego Pocz臋cia Naj艣wi臋tszej Maryi Panny w Moskwie. (...) Chcemy podkre艣li膰, 偶e w naszych oczach dotychczasowa reakcja Ministra Spraw Zagranicznych jest 偶enuj膮ca (...)" (cyt. za "S艂owo - Dziennik Katolicki", 28 marca 1995 r.).

    Bartoszewski nie zdoby艂 si臋 na stanowcz膮 reakcj臋 r贸wnie偶 i po brutalnej ob艂awie na 300 Polak贸w we Frankfurcie nad Odr膮 w czerwcu 1995 roku. Wed艂ug relacji wydalonych, Niemcy zachowali si臋 niezwykle agresywnie wobec zatrzymanych Polak贸w, kt贸rych sp臋dzono do hali i trzymano 12 godzin bez jedzenia i wody do picia. Co wi臋cej, jak relacjonowali Polacy: "Niemcy bili ich pa艂kami, szczuli psami bez kaga艅c贸w, a kilka os贸b powa偶nie poturbowali". Poturbowanie Polak贸w i bezprawne dzia艂ania niemieckiej policji wywo艂a艂y protest grupy niemieckich dzia艂aczy i polityk贸w, d膮偶膮cych do autentycznego dialogu z Polsk膮 (por. szerzej J.R. Nowak "Zagro偶enia dla Polski i polsko艣ci", Warszawa 1998, t. II, s. 265-266). O艣wiadczenie w tej sprawie podpisa艂a m.in. grupa pos艂贸w niemieckich. Natomiast minister Najja艣niejszej Rzeczypospolitej W. Bartoszewski nie zdoby艂 si臋 na 偶adn膮 stanowcz膮 reakcj臋 w tej sprawie.

    Wcze艣niej, 28 kwietnia 1995 roku, w czasie uroczystej sesji Bundestagu Bartoszewski - wbrew stanowisku przewa偶aj膮cej cz臋艣ci Polak贸w - przeprosi艂 Niemc贸w za przesiedlenia po 1945 roku, zani偶y艂 ilo艣膰 polskich ofiar wojny z 3 do 2 mln os贸b, r贸wnocze艣nie zawy偶aj膮c ilo艣膰 polskich 呕yd贸w, kt贸rzy zgin臋li podczas wojny. Podczas wizyty w Izraelu w maju 1995 roku Bartoszewski - b臋d膮c urz臋duj膮cym polskim ministrem - skrytykowa艂 w艂asny Nar贸d, nazywaj膮c cz臋艣膰 Polak贸w "ciemniakami" z powodu ich rzekomego antysemityzmu; nie odwa偶y艂 si臋 jednak poruszy膰 problemu nagminnych przejaw贸w antypolonizmu w Izraelu.

    B臋d膮c kolejny raz ministrem spraw zagranicznych (w rz膮dzie Buzka) Bartoszewski skompromitowa艂 si臋 absolutn膮, skrajn膮 wr臋cz pasywno艣ci膮 wobec tak licznych przejaw贸w ofensywy antypolonizmu za granic膮. Jak偶e symptomatyczne pod tym wzgl臋dem by艂o np. jego zachowanie podczas oficjalnej wizyty w Izraelu. Tak gadatliwy sk膮din膮d Bartoszewski nie zdoby艂 si臋 na s艂owo riposty w izraelskim parlamencie - Knesecie. Milcza艂 w stylu, jak m贸wi Wa艂臋sa: "Ani be, ani me, ani kukuryku!", gdy w jego obecno艣ci rzucano najgorsze kalumnie na Polak贸w za ich zachowanie w czasie wojny. (W艣r贸d rzucaj膮cych oszczerstwa by艂 nawet wiceprzewodnicz膮cy Knesetu Rivlin). Nied艂ugo potem paru uczciwych 呕yd贸w zaprotestowa艂o przeciwko zachowaniu swoich 偶ydowskich ziomk贸w w Knesecie (m.in. Wagemann z Izraela i S. Dombrowski z D眉sseldorfu na 艂amach "Rzeczpospolitej"). Zaprotestowali uczciwi 呕ydzi, podczas gdy minister spraw zagranicznych Najja艣niejszej Rzeczypospolitej nie zdoby艂 si臋 na cho膰by cie艅 protestu. Tym gorliwiej za to zwalcza艂 najlepszych obro艅c贸w polsko艣ci za granic膮: przyw贸dc贸w Polonii w USA (E. Moskala) i w Ameryce Po艂udniowej (J. Kobyla艅skiego). Doprowadzi艂 do usuni臋cia tak zas艂u偶onego dla Polonii Jana Kobyla艅skiego ze stanowiska konsula honorowego RP, mszcz膮c si臋 za jego poparcie dla E. Moskala.

    Zajadli wrogowie lustracji

    Trudno doprawdy wyt艂umaczy膰, jaki偶 to sekret ukrywa si臋 za niezwyk艂膮 zajad艂o艣ci膮, z jak膮 wielka, i to szczeg贸lnie wp艂ywowa cz臋艣膰 redakcji "Tygodnika Powszechnego", zwalcza艂a i zwalcza lustracj臋. Pod tym wzgl臋dem nikt nie dor贸wna艂 tygodnikowi Turowicza. Redakcja "Tygodnika Powszechnego" swym antylustracyjnym impetem i tupetem przebija艂a nawet... "Gazet臋 Wyborcz膮". Profesor Zbigniew 呕migrodzki przypomnia艂 w "Naszej Polsce" z 18 czerwca 1997 r. "zapisan膮 w pami臋ci Polak贸w 偶arliw膮 antylustracyjn膮 filipik臋" red. Hennelowej jako pos艂anki w Sejmie. Takich 偶arliwych antylustrator贸w w redakcji "Tygodnika Powszechnego" nigdy nie brakowa艂o. Prawdziwy prym pod tym wzgl臋dem wi贸d艂 jednak Krzysztof Koz艂owski, od wielu lat zast臋pca redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego", w rz膮dzie T. Mazowieckiego wiceminister, a p贸藕niej minister spraw wewn臋trznych.

    Redaktor Koz艂owski zna艂 wyj膮tkowo dobrze komunistyczne MSW i jego ludzi, bo w艂a艣nie jemu "z urz臋du podlega艂y redakcyjne kontakty ze S艂u偶b膮 Bezpiecze艅stwa" (wg J. 呕akowski, P贸艂 wieku pod w艂os, "Gazeta Wyborcza" z 26 maja 1995 r.). Ciekawe, 偶e w艂a艣nie te "kontakty" jako艣 nie wp艂yn臋艂y u niego na wyostrzenie spojrzenia na SB i MSW. Wr臋cz przeciwnie. Koz艂owski jako wiceminister i minister spraw wewn臋trznych okaza艂 si臋 rzecznikiem jak naj艂agodniejszego post臋powania wobec starej kadry pracownik贸w SB i MSW, przejawia艂 pod tym wzgl臋dem i艣cie go艂臋bie serce. Jak p贸藕niej zwierza艂 si臋 w wywiadzie dla polonijnej "Gazety" z Toronto, chcia艂 "uratowa膰 to, co w 艣rodowisku ok. 150 tys. ludzi, tworz膮cych MSW by艂o w miar臋 przyzwoite" (por. rozmowa J. Papugi z K. Koz艂owskim, Nie pytajcie, bohater czy zdrajca?, "Gazeta", Toronto, 13-15 wrze艣nia 1996 r.). Sw膮 艂agodno艣膰 wobec SB i MSW Koz艂owski t艂umaczy艂 we wspomnianym wywiadzie obaw膮 przed zepchni臋ciem do "totalnej opozycji du偶ej grupy dobrze uzbrojonych i wyszkolonych ludzi (...) SB to jednak by艂o 24 tysi膮ce ludzi potrafi膮cych dobrze strzela膰". Tego typu wzgl臋dy jako艣 nie wp艂yn臋艂y na z艂agodzenie podej艣cia do czeskiej bezpieki czy os艂awionej Stasi w Niemczech. W Polsce jednak dominowa艂a os艂awiona "gruba kreska".

    Oddajmy jednak znowu g艂os wyja艣nieniom Koz艂owskiego na temat przyczyn 艂agodnego, mi臋kkiego wr臋cz kursu wobec ludzi z PRL-owskiej bezpieki, przedstawionym we wspomnianym wywiadzie dla polonijnej "Gazety". Koz艂owski akcentowa艂: "Zastosowanie zasady odpowiedzialno艣ci zbiorowej odda艂oby tych ludzi na 偶er mafii, obcych wywiad贸w lub przeciwnik贸w politycznych. 'Gruba kreska' dotyczy艂a struktur i metod MSW, z lud藕mi post臋powano indywidualnie. Niewiele postaci by艂o zdecydowanie czarnych b膮d藕 idealnie bia艂ych, komunistyczny aparat bezpiecze艅stwa tworzyli ludzie o r贸偶nych odcieniach szaro艣ci (...)" [podkr. - J.R. Nowak].


    "Tygodnik Powszechny" zachowuje nadal tch贸rzliwe milczenie, nie chce si臋 przyzna膰 swoim czytelnikom do kompromituj膮cej wpadki z wydrukowaniem w pi艣mie, mieni膮cym si臋 katolickim, ataku na katolickie media, pi贸ra zajad艂ego publicysty antyko艣cielnego, sta艂ego wsp贸艂pracownika fanatycznie antyreligijnego periodyku "Bez Dogmatu" - Jana Wole艅skiego.

    Zamiast merytorycznej polemiki wydrukowano dwa personalne ataki na mnie: jakiego艣 "smutnego 呕yda" z Gliwic, fa艂szuj膮cego przebieg spotkania ze mn膮 w Gliwicach, i tekst Wole艅skiego, pe艂ny oszczerczych kalumnii na temat mojej biografii (Do sprawy tych oszczerstw jeszcze powr贸c臋).

    "Tygodnik Powszechny" kontynuuje r贸wnie偶 - zamiast uczciwej dyskusji - pe艂ne zak艂ama艅 i epitet贸w ataki na katolickie media: Radio Maryja i "Nasz Dziennik". 艢wie偶o zrobiono to w najnowszym numerze z 27 pa藕dziernika pi贸rem znanego z fanatyzmu w tropieniu rzekomych antysemit贸w Sergiusza Kowalskiego ze Stowarzyszenia "Otwarta Rzeczpospolita". Posun膮艂 si臋 on do por贸wnania Radia Maryja i "Naszego Dziennika" z "Nie", sugeruj膮c, 偶e s膮 one du偶o niebezpieczniejsze (!) ni偶 szmat艂awiec Urbana. Takich to autor贸w i takich metod u偶ywa redakcja "Tygodnika Powszechnego" w swej nieprzebieraj膮cej w 艣rodkach kampanii wobec katolickich medi贸w. Przypomnijmy wi臋c dalsze fakty ilustruj膮ce, sk膮d wynikaj膮 藕r贸d艂a tych zacietrzewie艅 w redakcji nieprzypadkowo coraz cz臋艣ciej nazywanej "Ob艂udnikiem Powszechnym".

    Na pocz膮tek podaj臋 uzupe艂nienie tekstu z poprzedniego numeru na temat roli zast臋pcy redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego" i ministra spraw wewn臋trznych w rz膮dzie Tadeusza Mazowieckiego.

    Krzysztof Koz艂owski jako wybielacz esbek贸w

    "Go艂臋bie serce" Krzysztofa Koz艂owskiego wobec dawnych SB, MSW, a nawet ich szef贸w, skrajnie poirytowa艂o niegdy艣 s艂ynnego publicyst臋 emigracyjnego Gustawa Herlinga-Grudzi艅skiego. Oto, co napisa艂 m.in. na ten temat w "Dzienniku pisanym noc膮" pod dat膮 25 maja 1995 roku:

    "W Tygodniku Powszechnym ukaza艂a si臋 w po艂owie maja nota pod gro藕nym tytu艂em 'Insynuacja'. Napisa艂 j膮 senator Krzysztof Koz艂owski (...). Celowo nie wnika艂em g艂臋biej w meritum owej 'Insynuacji'; wspomina艂em za to jej autora - gdy rok temu w Krakowie, na proszonej kolacji, usi艂owa艂 biesiadnik贸w przekona膰, tokuj膮c bez przerwy, 偶e powinni zmieni膰 zdanie o generale Kiszczaku, je艣li jest ono 'przypadkiem niezbyt pochlebne'. (...)

    Dzi艣 przyszed艂 list z Warszawy od mojego przyjaciela, kt贸rego bardzo ceni臋; i do kt贸rego mam zaufanie. Pisze (...): 'W 'Insynuacji' Koz艂owskiego odnajdziesz w stanie krystalicznym mentalno艣膰 i moralno艣膰 tw贸rc贸w Grubej Kreski. Koz艂owski okre艣la tajnych wsp贸艂pracownik贸w SB jako 'maj膮cych lu藕ny zwi膮zek ze spraw膮 (Pyjasa)'. Ten lu藕ny zwi膮zek dwadzie艣cia lat temu polega艂 na zamordowaniu Pyjasa, a dzisiaj z kolei polega na niemo偶no艣ci ujawnienia nazwisk morderc贸w i ich mocodawc贸w [podkr. - J.R.N.]. Wielka szkoda, 偶e nie nagra艂em na kasecie rozmowy prof. Strzembosza i mec. Bednarkiewicza, kt贸rzy m贸wi膮 o przyczynach nieukarania nikogo za zbrodnie pope艂nione w PRL, m.in. o bezwstydnym przewlekaniu tych spraw przez niekt贸rych s臋dzi贸w, np. w przypadku zabitych g贸rnik贸w w kopalni Wujek. Ale Koz艂owski jak lew broni ich dobrego imienia'.

    'Nie na tym koniec - ci膮gnie m贸j korespondent. - Kto zosta艂 szefem zespo艂u doradc贸w Oleksego? Major SB Andrzej Anklewicz, kt贸ry w latach siedemdziesi膮tych i osiemdziesi膮tych mia艂 wielkie i nadzwyczajne sukcesy w inwigilowaniu i tropieniu opozycji. Co na to senator Koz艂owski? B臋d臋 go zawsze broni艂 (m贸wi o majorze), to wspania艂y fachowiec, zweryfikowali艣my go pozytywnie (czyli zostawili艣my w SB po 1989) ze wzgl臋du na jego zas艂ugi? Zas艂ugi dla kogo?'

    Mo偶e ju偶 czas, 偶eby si臋 nad tym zastanowi膰, zamiast po艂yka膰 jak g艂upia g臋艣 tuczna coraz to nowe kluski ze znakiem Grubej Kreski. Nawet je艣li 'ludzie maj膮cy lu藕ny zwi膮zek ze spraw膮 Pyjasa' oraz im podobni stan膮 w ko艅cu przed s膮dem, szkoda zosta艂a ju偶 dokonana (...) I pomy艣le膰: Krzysztof Koz艂owski, autor 'Obrazu Tygodnia', drugiej obok felietonu Kisiela kolumny 'Tygodnika Powszechnego'" (G. Herling-Grudzi艅ski, Dziennik pisany noc膮, Warszawa 1998, s. 392-393).

    Dlaczego K. Koz艂owski tak broni艂 i wybiela艂 by艂ych esbek贸w? Pytanie to pozostaje bez odpowiedzi. Czy偶by a偶 tak mi艂e wra偶enia odni贸s艂 z rozm贸w z nimi, gdy jemu, w艂a艣nie jemu "z urz臋du podlega艂y redakcyjne kontakty ze S艂u偶b膮 Bezpiecze艅stwa" (por. J. 呕akowski, P贸艂 wieku pod w艂os, "Gazeta Wyborcza", 26 maja 1995 r.).

    Doprawdy nie艂atwo zrozumie膰 podj臋t膮 przez Koz艂owskiego rozpaczliw膮 szar偶臋 dla ratowania Les艂awa Maleszki, przez lata agenta bezpieki, p贸藕niej jednego z filar贸w antypatriotycznej i antyko艣cielnej publicystyki "Gazety Wyborczej", czasem zasilaj膮cego r贸wnie偶 "Tygodnik Powszechny". Ponad p贸艂 roku temu dosz艂o do i艣cie groteskowego, acz wielce pouczaj膮cego wydarzenia. Jak wiadomo, Maleszka zosta艂 po latach zdemaskowany dzi臋ki "naukowym" aspiracjom prowadz膮cego go podoficera bezpieki. Zapragn膮艂 on napisa膰 magisterk臋, a w pracy swej nazbyt szczeg贸艂owo opisa艂 (cho膰 bez nazwisk) osoby prowadzonych przez niego w Krakowie konfident贸w bezpieki. Opozycjoni艣ci z dawnego ruchu studenckiego bez trudu rozpoznali w jednym z tych agent贸w bezpieki, opatrzonym ksyw膮 "Ketman", swego by艂ego koleg臋 i przyjaciela Maleszk臋, redaktora "Gazety Wyborczej". Ponad dwudziestu cz艂onk贸w by艂ej opozycji studenckiej z Krakowa napisa艂o w tej sprawie demaskatorski list do "Rzeczpospolitej". Najbardziej chyba oburzy艂o ich to, 偶e ich domniemany przyjaciel L. Maleszka wsp贸艂pracowa艂 z bezpiek膮 nawet po zamordowaniu przez ni膮 przyjaciela studenta Stanis艂awa Pyjasa. I nagle, niespodziewanie, jak lew zagrzmia艂 w obronie by艂ego agenta Krzysztof Koz艂owski na 艂amach "Gazety Krakowskiej". Demaskatorski list na temat agenta Maleszki okre艣li艂 jako "donos" (!), akcentuj膮c przy tym, 偶e w taki spos贸b mo偶na tylko skrzywdzi膰 niewinnego, nie maj膮c dowod贸w jego winy. Koz艂owski mia艂 jednak strasznego pecha ze swym wyst膮pieniem obro艅czym. Nie zsynchronizowa艂 go z Maleszk膮. A ten w艂a艣nie akurat w dniu 偶a艂osnej publikacji obro艅czej Koz艂owskiego w "Gazecie Krakowskiej" przyzna艂 si臋 do ca艂ego swego szpiclostwa na 艂amach "Rzeczpospolitej". I tak wysz艂a straszliwa, kompromituj膮ca siurpryza dla p. Koz艂owskiego.

    Warto przy okazji przypomnie膰, 偶e brat Krzysztofa Koz艂owskiego - Maciej Koz艂owski, b. wiceminister spraw zagranicznych, a obecnie ambasador RP w Izraelu, mia艂 stan膮膰 przed S膮dem Lustracyjnym. (zob. Lustracja ambasadora, "呕ycie", 23 grudnia 1999 r.). Sprawy nie doprowadzono jednak do ko艅ca, bo nagle stwierdzono, 偶e lustracja nie dotyczy ju偶 M. Koz艂owskiego. W momencie podniesienia zarzut贸w o "k艂amstwo lustracyjne" nie by艂 ju偶 bowiem wiceministrem, a tylko ambasadorem w Izraelu. Ambasador贸w za艣 lustracja nie dotyczy - tak to "艂adnie" wymy艣lono!

    W艣r贸d szczeg贸lnych "zas艂ug" Krzysztofa Koz艂owskiego w czasie pe艂nienia przez niego kierowniczej funkcji w MSW znalaz艂o si臋 m.in. wpuszczenie do archiw贸w MSW do艣膰 szczeg贸lnej komisji Michnika w sk艂adzie: Andrzej Ajnenkiel, Jerzy Holzer, Adam Michnik i Bogdan Kroll. Komisja ta przez par臋 miesi臋cy (od 12 kwietnia do 27 czerwca 1990 r.) dzia艂a艂a na terenie MSW, maj膮c dost臋p do najtajniejszych materia艂贸w. Ze swego ponaddwumiesi臋cznego pobytu zostawi艂a licz膮ce zaledwie dwie strony sprawozdanie. Jak podkre艣la艂 M. Grocki w ksi膮偶ce "Konfidenci s膮 w艣r贸d nas" (Warszawa, 1992 r.): korzystanie przez t臋 komisj臋 z dokument贸w "odbywa艂o si臋 poza wszelkimi procedurami obowi膮zuj膮cymi w MSW" (cyt. za listem otwartym prof. dr. hab. Stanis艂awa Borkackiego, Czego szuka艂a tzw. komisja Michnika?, drukowanym w "Naszym Dzienniku" z 31 sierpnia 2000 r.). Nie wiemy dot膮d, jakie by艂y efekty "pracy" tak bezprawnie wpuszczonej do MSW "komisji Michnika", kogo z polityk贸w czy redaktor贸w uzna艂a ona za szczeg贸lnie zagro偶onych ujawnieniem akt. Fakt, 偶e Adam Michnik po zapoznaniu si臋 z aktami w MSW wpad艂 w jeszcze wi臋ksz膮 ni偶 kiedykolwiek furi臋 antylustracyjn膮.

    Warto przypomnie膰, 偶e red. Koz艂owski, o tak "go艂臋bim sercu", ogromnie anga偶owa艂 si臋 w swoim czasie w poparcie, na szcz臋艣cie odrzuconej, kandydatury arcyszpiega PRL Zacharskiego na stanowisko szefa wywiadu demokratycznej RP. 23 marca 1995 roku red. Koz艂owski z impetem rzuci艂 si臋 na 艂amach "Gazety Wyborczej" z poparciem dla kandydata lewicy Unii Wolno艣ci Jacka Kuronia na prezydenta RP. Ju偶 w tytule zadeklarowa艂 na temat Kuronia: "Kuro艅 ma chrze艣cija艅sk膮 dusz臋". Szkoda tylko, 偶e nie przytoczy艂 konkretnych dowod贸w tej chrze艣cija艅sko艣ci Kuronia. Czy chodzi艂o o tak "chrze艣cija艅skie" dzia艂ania, jak niszczenie tradycyjnego chrze艣cija艅skiego i patriotycznego harcerstwa na rzecz czerwonych leninowskich "walterowc贸w"? Czy mo偶e o 偶膮danie twardszego kursu wobec Ko艣cio艂a w trockistowskim "Li艣cie otwartym" Kuronia z 1965 roku? Czy o bezkrytyczne wychwalanie w 1985 roku filmu "Shoah" Lanzmanna, od kt贸rego antypolskich i antychrze艣cija艅skich stwierdze艅 odci臋li si臋 nawet liczni autorzy 偶ydowscy, cho膰by znany naukowiec prof. Israel Shahak? Czy o udzia艂 Kuronia w nagonce "Gazety Wyborczej" na Prymasa Glempa w 1989 roku? Kuro艅 stan膮艂 w贸wczas ca艂kowicie po stronie os艂awionego rabina A. Weissa, kt贸rego kilka lat p贸藕niej nawet Michnik nazwa艂 awanturnikiem.

    "Grubokreskowicze" z "Tygodnika Powszechnego"

    Ogromna niech臋膰 redakcji "Tygodnika Powszechnego" do lustracji ca艂y czas sz艂a w parze z ogromnie entuzjastycznym promowaniem, wr臋cz adorowaniem polityki grubej kreski wobec tak skompromitowanych ludzi starego komunistycznego re偶imu. W tej sprawie "Ob艂udnik Powszechny" sta艂 si臋 g艂贸wnym katolewicowym sojusznikiem "Gazety Wyborczej". Wiele os贸b przyj臋艂o to z zaskoczeniem, nie zdaj膮c sobie sprawy, jak bardzo tego typu postawa by艂a wprost zakodowana w poprzedniej historii "Tygodnika Powszechnego", w jego ci膮g艂ych wstydliwych kompromisach z w艂adz膮 komunistyczn膮, cz臋sto przekraczaj膮cych wszelkie dopuszczalne bariery godno艣ci i dobrego smaku. Oto szczeg贸lnie wymowny przyk艂ad podobnych zachowa艅 z pocz膮tk贸w 1953 roku.

    Ludzie z "Tygodnika Powszechnego" nag艂a艣niali jako dow贸d swego "heroizmu" to, 偶e redakcja ta odm贸wi艂a zamieszczenia wys艂awiaj膮cego Stalina tekstu bezpo艣rednio po jego 艣mierci, co spowodowa艂o zamkni臋cie redakcji i przej臋cie jej przez PAX. Bardzo cz臋sto osoby z "Tygodnika Powszechnego" i jego apologetyczni chwalcy przemilczaj膮 jednak inny fakt, nader kompromituj膮cy dla redakcji. Ot贸偶 na kr贸tko przed t膮 spraw膮 redakcja "Tygodnika Powszechnego" ogromnie skompromitowa艂a si臋 wydrukowaniem tekstu, kt贸ry bardzo poderwa艂 zaufanie do niej w 艣rodowisku czytelnik贸w. Po po艂kni臋ciu tak obrzydliwej "偶aby" redaktorzy "Tygodnika Powszechnego" obawiali si臋, 偶e nast臋pna - panegiryk ku czci Stalina - za艂atwi艂aby redakcj臋 w oczach czytelnik贸w do ko艅ca.

    O co chodzi艂o? Ot贸偶 o to, 偶e 5 lutego 1953 roku redakcja "Tygodnika Powszechnego" zdecydowa艂a si臋 na opublikowanie niezwykle kompromituj膮cego j膮 aprobuj膮cego tekstu dla sfabrykowanego procesu ksi臋偶y z Kurii krakowskiej. W komentarzu redakcyjnym stwierdzono m.in.: "W toku niedawnego procesu krakowskiego zosta艂o ujawnione, 偶e niekt贸rzy duchowni diecezji krakowskiej brali udzia艂 w antypa艅stwowej dzia艂alno艣ci konspiracyjnej, a tak偶e wsp贸艂pracowali z wrogimi dla interes贸w Polski o艣rodkami wywiadu ameryka艅skiego. Ujawniono te偶 przest臋pstwa walutowe w kurii krakowskiej. Fakty te zmuszaj膮 do zasadniczego zaj臋cia stanowiska.

    Wymienione wy偶ej dzia艂ania przest臋pcze, szkodliwe dla interes贸w pa艅stwa, wyrz膮dzi艂y te偶 niezmierne szkody Ko艣cio艂owi. Proces krakowski nie stanowi zreszt膮 wyj膮tku. Zawsze, ilekro膰 ludzie reprezentuj膮cy w mniejszej lub wi臋kszej mierze autorytet Ko艣cio艂a dopuszczali si臋 czyn贸w sprzecznych z prawem karnym i interesem pa艅stwa, Ko艣ci贸艂 nara偶ony by艂 na wielkie straty. Spo艂ecze艅stwo katolickie d膮偶y膰 musi do kategorycznego wyeliminowania tego rodzaju niebezpiecze艅stw.

    Anga偶owanie si臋 duchownych katolickich w antypa艅stwow膮 dzia艂alno艣膰 konspiracyjn膮 jest nast臋pstwem szkodliwej i opacznej tendencji do prowadzenia walki z ustrojem. Tendencjom tym, prowadz膮cym do konsekwencji fatalnych dla narodu i Ko艣cio艂a, nale偶y si臋 przeciwstawi膰 z ca艂膮 stanowczo艣ci膮".

    Publikuj膮c tego typu obrzydliwy komentarz redakcyjny, redakcja "Tygodnika Powszechnego" dobrze wiedzia艂a, 偶e proces kurii krakowskiej by艂 ca艂kowicie sfabrykowany (na sali rozpraw przebywa艂 wys艂annik "Tygodnika" ksi膮dz Andrzej Bardecki). Opublikowanie tego typu komentarza sprawi艂o, 偶e wielu dotychczasowych czytelnik贸w odsun臋艂o si臋 od tygodnika. Jerzy Turowicz pisa艂 w tek艣cie "Por贸wnania" z 2 stycznia 1994 roku, 偶e jego redakcja pisa艂a artyku艂y propeerelowskie "bez przyjemno艣ci, staraj膮c si臋 nie k艂ama膰 i uwa偶aj膮c to za cen臋 p艂acon膮 za ukazywanie si臋 pisma, 艣wiadomi, 偶e jest to z naszej strony kompromis, ale te偶 znaj膮c dopuszczalne jego granice" [oba podkre艣lenia - J.R.N.]

    Niestety, Turowicz najwyra藕niej k艂ama艂 w tym przypadku, bo jak wida膰 cho膰by w przypadku komentarza "Tygodnika Powszechnego" do sfabrykowanego procesu Kurii redaktorzy k艂amali na pot臋g臋. Nawet jeden z g艂贸wnych filar贸w "Tygodnika Powszechnego" Stanis艂aw Stomma przyzna艂 w 1991 roku w publikowanych w贸wczas wspomnieniach, 偶e powy偶szy komentarz "Tygodnika Powszechnego" o procesie Kurii "brzmi horrendalnie". Jacek 呕akowski z kolei w swej ksi膮偶ce o "Tygodniku Powszechnym" pisa艂: "Czterdzie艣ci kilka lat p贸藕niej 偶yj膮cy cz艂onkowie 贸wczesnej redakcji uwa偶aj膮 na og贸艂, 偶e tekst w sprawie kurii jednak zatru艂 butelk臋, a J贸zefa Hennelowa m贸wi wr臋cz, 偶e jego og艂oszenie by艂o najwi臋kszym b艂臋dem ca艂ego p贸艂wiecza" (J. 呕akowski, P贸艂 wieku pod w艂os, czyli 偶ycie codzienne "Tygodnika Powszechnego" w czasach heroicznych, Krak贸w 1990, s. 18).

    Redaktorzy "Tygodnika Powszechnego", podobnie jak w komentarzu na temat procesu Kurii, k艂amali r贸wnie偶 w wielu innych przypadkach, znacz膮co "przekraczaj膮c granice dopuszczalnych kompromis贸w". Ile偶 to razy na 艂amach "Tygodnika Powszechnego" w latach 1945-53 mo偶na znale藕膰 przyk艂ady wyra藕nego oportunizmu w stosunku do w艂adz komunistycznych (zw艂aszcza w tekstach Turowicza i Stommy), popartego stylistyk膮 pi臋tnuj膮c膮 "dywersyjne sugestie", "postawy sabota偶u", "has艂a dywersyjne", "antypa艅stwow膮 dzia艂alno艣膰 obcych agent贸w" oraz "emigrant贸w wewn臋trznych". Na przyk艂ad w artykule wst臋pnym "Tygodnika Powszechnego" z 21 wrze艣nia 1952 r. gromko atakowano "emigrant贸w wewn臋trznych", kt贸rzy bojkotuj膮 rzeczywisto艣膰 polsk膮, obra偶aj膮c si臋 na histori臋. Opowiadaj膮c si臋 za koncepcj膮 PRL-owskiej s艂u偶alczej przybud贸wki - Frontu Jedno艣ci Narodowej, autorzy "Tygodnika Powszechnego" twierdzili: "Gdy za艣 chodzi o wybory, jest oczywiste, 偶e dywersyjna propaganda wzywa膰 b臋dzie do bojkotu wybor贸w. Ot贸偶 polskie spo艂ecze艅stwo wykaza膰 powinno ca艂kowit膮 oboj臋tno艣膰 wobec takich dywersyjnych sugestii".

    Kto艣 powie, 偶e pisano to wszystko w najci臋偶szych czasach pod presj膮 stalinizmu. Kto jednak zmusza艂 Turowicza do napisania tak skrajnie wiernopodda艅czego wobec PRL artyku艂u "Na dwudziestolecie PRL" 26 lipca 1964 r., zaledwie kilka miesi臋cy po bezwzgl臋dnych represjach w艂adz komunistycznych wobec sygnatariuszy listu 34 intelektualist贸w w obronie wolno艣ci s艂owa?! Oto niekt贸re z fragment贸w tego panegirycznego peanu Turowicza na cze艣膰 komunistycznej w艂adzy: "W ci膮gu tych dwudziestu lat dokonane zosta艂o ogromne dzie艂o odbudowy i rozbudowy 偶ycia polskiego (...) dorobek dwudziestolecia jest dzie艂em spo艂ecze艅stwa polskiego i rz膮dz膮cej nim w艂adzy. (...) Bez tego zbiorowego wk艂adu pracy ca艂ego spo艂ecze艅stwa nie by艂oby osi膮gni臋膰, o kt贸rych wy偶ej mowa, ale nie by艂oby ich tak偶e bez planu, organizacji i kierownictwa. Organizatorem i kierownikiem tej pracy jest w艂adza, emanacja rz膮dz膮cej w Polsce od dwudziestu lat partii - Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. To ta partia nawi膮zuj膮c do przedwojennej tradycji KPP i do konspiracyjnej tradycji - w czasie okupacji - PPR, stworzy艂a obecne ramy ustrojowe naszego pa艅stwa. (...) Dzi艣 - w dwadzie艣cia lat po wojnie - nikt rozs膮dny nie my艣li o obaleniu ustroju, mo偶na powiedzie膰, 偶e ogromna wi臋kszo艣膰 spo艂ecze艅stwa - z przekonania, czy cho膰by tylko z realizmu politycznego - ustr贸j ten zaakceptowa艂a".

    Najbardziej szokuje w tym tek艣cie, 偶e Turowicz, wys艂awiaj膮c rol臋 partii komunistycznej, eksponowa艂 tradycj臋 jej poprzednika - partii zdrady narodowej KPP, a p贸藕niej PPR. Pomin膮艂 za艣 zupe艂nie rol臋 PPS-u, na kt贸r膮 tak ch臋tnie powo艂ywa艂 si臋 nawet krytyczny wobec tradycji KPP-owskich przyw贸dca partii komunistycznej W艂adys艂aw Gomu艂ka. Czy偶by PPS, partia Cio艂kosza i Bujaka, by艂a zbyt narodowa, ba! zbyt "nacjonalistyczna" dla Turowicza?!

    Jak Turowicz broni艂 cenzury

    Czo艂owi redaktorzy "Tygodnika Powszechnego" nawet w 1989 roku nie mogli si臋 za nic wyzwoli膰 z brzemienia dziesi臋cioleci oportunistycznych kompromis贸w najwyra藕niej zakodowanych w ich umys艂ach na trwa艂e. Jak偶e znamienne pod tym wzgl臋dem by艂o opowiedzenie si臋 J. Turowicza przy Okr膮g艂ym Stole w 1989 roku za zachowaniem cenzury, gdy偶 "w obecnej sytuacji geopolitycznej cenzura jest z艂em koniecznym". Stanowisko J. Turowicza wywo艂a艂o m.in. polemik臋 ze strony Ryszarda Legutko "Jak lew czyli w obronie cenzury" (krakowska "Arka" nr 25 z 1989 r.). Redaktor "Arki" nie m贸g艂 si臋 nadziwi膰 temu, 偶e Turowicz przy inauguracji Okr膮g艂ego Sto艂u wyst膮pi艂 za utrzymaniem cenzury, podczas gdy nawet szef OPZZ Alfred Miodowicz postulowa艂 jej zniesienie. 7 wrze艣nia 1989 roku w artykule wst臋pnym Turowicz akcentowa艂, 偶e Polska nadal jest i musi by膰 cz艂onkiem Paktu Warszawskiego i RWPG. J. Turowicz wykorzysta艂 ukszta艂towany w PRL-u obraz "Tygodnika Powszechnego" jako czasopisma "niezale偶nego" do przyspieszonego indoktrynowania czytelnik贸w tego tygodnika w duchu lewicowym w 1989 roku, id膮c na pe艂ne wsp贸艂dzia艂anie z "Gazet膮 Wyborcz膮", Uni膮 Demokratyczn膮, a nast臋pnie Uni膮 Wolno艣ci. Na pr贸偶no rozpaczliwie protestowa艂 przeciwko temu wyra藕nemu zamanifestowaniu lewicowo艣ci "Tygodnika Powszechnego" wiosn膮 1989 roku jego najznakomitszy i najpopularniejszy autor - Stefan Kisielewski. Wreszcie skrajnie oburzony lewicow膮 tendencyjno艣ci膮 "Tygodnika Powszechnego" i cenzurowaniem swoich tekst贸w przez sekretarza "TP" Romana Graczyka (p贸藕niej jednego z redaktor贸w "Gazety Wyborczej") ostatecznie zerwa艂 z "Tygodnikiem Powszechnym".

    prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2002-10-15

    powrot