nasza witryna Troch臋 bli偶ej prawdy
"Pianista" - filmowa opowie艣膰 nie tylko o W艂adys艂awie Szpilmanie
Leszek 呕ebrowski, Nasz Dziennik


 
W艂adys艂aw Szpilman nie by艂 typowym polskim przedwojennym 呕ydem, bardziej do niego pasowa艂o okre艣lenie: "Polak 偶ydowskiego pochodzenia". Rzeczpospolita by艂a bowiem tyglem narod贸w, kultur, nawet cywilizacji. Od setek lat 偶yli w艣r贸d nas "obcy", kt贸rzy, wtapiaj膮c si臋 w otoczenie, wzbogacali je, jednocze艣nie co艣 zachowuj膮c ze swej to偶samo艣ci. Rodzina Szpilman贸w - zasymilowana, inteligencka, by艂a nietypowym 艣rodowiskiem, aby na podstawie jej historii opisywa膰 los polskich 呕yd贸w. Nawet imiona mieli ju偶 polskie - wszak W艂adys艂aw贸w nie spotyka艂o si臋 w rodzinach 偶ydowskich.

W艂adys艂aw Szpilman by艂 muzykiem. Jednym z najzdolniejszych kompozytor贸w m艂odego pokolenia przed wojn膮, mi艂o艣nikiem Chopina, etatowym pianist膮 w Polskim Radiu. Jego kariera by艂a zaprzeczeniem wsp贸艂czesnych 偶ydowskich stereotyp贸w, 偶e 呕ydzi przed wojn膮 w Polsce stali u progu zag艂ady (bo i takie absurdy coraz cz臋艣ciej spotyka si臋 na Zachodzie). Rozkochany w muzyce, nie anga偶owa艂 si臋 w polityk臋 (ani polsk膮, ani 偶ydowsk膮), przyjaci贸艂 mia艂 po obu stronach - jego 艣rodowiskiem byli po prostu ludzie kultury. Wybuch II wojny 艣wiatowej, wej艣cie Niemc贸w do Warszawy, brutalna, nieznana wcze艣niej w dziejach okupacja... To wszystko nie tylko przerwa艂o jego 艣wietnie zapowiadaj膮c膮 si臋 karier臋, to by艂 koniec takiego 艣wiata, jaki dotychczas zna艂 i akceptowa艂.

Bez czarno-bia艂ych kolor贸w

Historia niemieckiej okupacji w Warszawie, pokazana w filmie Romana Pola艅skiego, jest na tyle uczciwa, 偶e a偶 budzi podejrzenia: nie ma inwektyw w stosunku do Polak贸w, nie ma wybielania postaw 偶ydowskich, nie ma czarno-bia艂ych kolor贸w, dziel膮cych 艣wiat (nie tylko 贸wczesny) na dobrych 呕yd贸w i z艂ych Polak贸w. W tym sensie film Pola艅skiego nie ma nic wsp贸lnego z fabryk膮 Hollywood, kt贸ra nie pokazuje historii, tylko j膮 tworzy od podstaw. Oczywi艣cie z niczego, od fa艂szywych za艂o偶e艅 poczynaj膮c, po fa艂szywe losy, pokazane jednak tak przejmuj膮co, aby utrwali膰 stereotyp tych "antysemickich do szpiku ko艣ci" Polak贸w.

Tym, kt贸rzy w to nie wierz膮, polecam g艂o艣ne produkcje ostatnich lat: "List臋 Schindlera" Stevena Spielberga (s艂usznie zwan膮 "List膮 Szwindlera"); "Mamusch臋" Petera Bogdanovicha (kt贸ry sam zosta艂 uratowany z zag艂ady w Belgradzie) - film wyprodukowany przy znacz膮cym wsp贸艂udziale znanej piosenkarki Barbry Streisand; "Z piek艂a do piek艂a" w re偶yserii jakiego艣 Rosjanina (?) o nazwisku Astrachan, ale producentem tego "dzie艂a" jest Artur Brauner, polski 呕yd, mieszkaj膮cy obecnie w Berlinie. Szkoda, 偶e ten ostatni film nie jest rozpowszechniany w Polsce - by膰 mo偶e du偶o os贸b wyleczy艂oby si臋 z wielu kompleks贸w...

Obecnie mo偶emy si臋 spodziewa膰, 偶e hollywoodzka "fabryka sn贸w" we藕mie si臋 za film o Jedwabnem, gdzie podstaw膮 scenariusza b臋dzie os艂awiony paszkwil Jana Tomasza Grossa. Dlaczego nie? Skoro jego wersja trafi艂a ju偶 do podr臋cznik贸w historii w Polsce...

W "Piani艣cie" na szcz臋艣cie tego nie ma - Roman Pola艅ski (kt贸ry na skutek r贸偶nych okoliczno艣ci natury obyczajowej musia艂 ucieka膰 z USA) nie jest ju偶 od lat reprezentatywny dla 艣rodowiska tw贸rc贸w z Hollywood. Ponadto - co wa偶ne w tej historii - ten re偶yser sam prze偶y艂 wojn臋, okupacj臋 i getto w Polsce, a zatem nie by艂y mu potrzebne podszepty i naciski z 偶adnej strony. W filmie jest zatem wrzesie艅 1939 roku w Warszawie, warszawska ulica ze scenami okupacyjnej grozy (nie tylko dla 呕yd贸w, ale tak偶e dla Polak贸w), jest bohaterska obrona getta w kwietniu i maju 1943 roku, ale jest te偶 Powstanie Warszawskie 1944 r. Warto tu przypomnie膰, 偶e w 1994 roku g艂owy pa艅stw europejskich, odpowiadaj膮c na zaproszenie 贸wczesnego prezydenta Lecha Wa艂臋sy do uczestniczenia w uroczysto艣ciach 50. rocznicy Powstania Warszawskiego, dzi臋kowa艂y oficjalnie za zaproszenie na obchody kolejnej rocznicy... powstania w getcie. Taka jest dzi艣 艣wiadomo艣膰 cywilizowanego Zachodu i stan wiedzy o Polsce.

Trudna prawda

Szpilman opisa艂 swe losy w 1946 roku i zosta艂y one w贸wczas wydane drukiem, pod tytu艂em "艢mier膰 miasta". Opisa艂, to mo偶e zbyt du偶e s艂owo - opowiedzia艂 cz臋艣膰 swojej historii i cz臋艣膰 tego, co widzia艂. Czy jest mo偶liwe opowiedzenie wszystkiego? Wydaje si臋, 偶e nie. Ponowne wydanie jego wspomnie艅, nieco zmienione i pod innym tytu艂em - "Pianista" (bardziej adekwatnym do tre艣ci, Szpilman opowiada bowiem przede wszystkim o sobie) - wbrew pozorom - nie zawiera 偶adnych nowych rewelacji.

Warto odnotowa膰, 偶e ksi膮偶ka, a w 艣lad za ni膮 i film eksponuj膮 艂a艅cuch ludzi dobrej woli, kt贸rzy pomagaj膮 Szpilmanowi - w miar臋 swoich mo偶liwo艣ci - przetrwa膰 ten straszny czas. Tych os贸b jest kilkana艣cie; ka偶da z nich mia艂a przecie偶 swoj膮 rodzin臋, co w warunkach straszliwego zagro偶enia (pomoc udzielana 呕ydowi grozi艂a kar膮 艣mierci nie tylko dla pomagaj膮cego, ale cz臋sto dla jego otoczenia) by艂o czynem heroicznym. Kr膮g pomagaj膮cych by艂 zatem znacznie szerszy ni偶 te kilkana艣cie os贸b i ca艂kowicie obala to stereotyp, 偶e Polacy byli co najwy偶ej "biernymi 艣wiadkami". Ale, gwoli 艣cis艂o艣ci, musimy pami臋ta膰, 偶e pomaganie Szpilmanowi by艂o jednak znacznie 艂atwiejsze ni偶 pomaganie jakiemu艣 abstrakcyjnemu 呕ydowi z getta. Dlaczego? Bo Szpilman by艂 zasymilowany z polskim otoczeniem, j臋zykiem polskim pos艂ugiwa艂 si臋 jako j臋zykiem ojczystym, mia艂 du偶y kr膮g przyjaci贸艂 i znajomych w艣r贸d Polak贸w.

Nie wszyscy 呕ydzi byli w takiej sytuacji. Dzi艣 ta trudna prawda zosta艂a mocno zapomniana, znamy bowiem obecnie takich 呕yd贸w, kt贸rzy niczym nie r贸偶ni膮 si臋 od otoczenia. W贸wczas, w latach 1940-43 (gdy istnia艂o w Warszawie getto), sytuacja by艂a inna. Pisa艂 o tym ju偶 w 1944 roku (gdy Szpilman - pianista ukrywa艂 si臋 jeszcze w Warszawie) Izaak Bashevis Singer (p贸藕niejszy laureat Nagrody Nobla) w 偶ydowskim pi艣mie "Forverts", ukazuj膮cym si臋 w Nowym Jorku: "呕ydzi i Polacy 偶yli ze sob膮 przez 800 lat, ale nie zasymilowali si臋 (...). 呕ydzi rzadko uwa偶ali za rzecz potrzebn膮 uczenie si臋 j臋zyka polskiego; rzadko interesowali si臋 polsk膮 histori膮 i polityk膮 (...). Nawet w ostatnich kilku latach 呕yd m贸wi膮cy dobrze po polsku by艂 rzadko艣ci膮. Z ponad trzech milion贸w 呕yd贸w 偶yj膮cych w Polsce, dwa i p贸艂 miliona nie by艂o w stanie napisa膰 po polsku prostego listu i m贸wi艂o bardzo 藕le. W Polsce 偶y艂y setki tysi臋cy 呕yd贸w, dla kt贸rych j臋zyk polski by艂 tak obcy, jak turecki".

By艂oby dobrze, gdyby te realia by艂y brane pod uwag臋 przez wszystkich domoros艂ych "moralist贸w", kt贸rzy twierdz膮, 偶e Polacy w tamtych czasach "zdradzili" 呕yd贸w. 艢miem twierdzi膰, 偶e w sytuacji odwrotnej, gdyby to Polacy jako pierwsi potrzebowali pomocy, byliby zdani tylko na siebie. Sytuacja na Kresach Wschodnich w latach 1939-41 - pod zaborem bolszewickim - 艣wiadczy o tym dosadnie. Za pomoc, udzielan膮 w贸wczas Polakom, kara 艣mierci przecie偶 nie grozi艂a (cho膰 zsy艂ka na Sybir mog艂a tak si臋 zako艅czy膰). Czy znany jest jaki艣 przypadek Polaka, kt贸remu pomaga unikn膮膰 aresztowania i 艂agr贸w 艂a艅cuch kilkunastu 呕yd贸w? Nie znam takich historii.

Cena ocalenia

Z historii II wojny 艣wiatowej w zakresie stosunk贸w polsko-偶ydowskich coraz bardziej utrwalany jest fa艂szywy obraz, malowany przez Jana T. Grossa czy Stevena Spielberga. Warto zatem zauwa偶y膰, 偶e gruntowne badania, przeprowadzone przez prof. Gunnara S. Paulssona na przyk艂adzie Warszawy i Amsterdamu, pokazuj膮 to zagadnienie zupe艂nie inaczej.

Paulsson twierdzi bowiem, 偶e "ma艂a liczba ocalonych nie jest bezpo艣rednim rezultatem polskiej wrogo艣ci do 呕yd贸w. 呕ydzi byli deportowani z gett do oboz贸w 艣mierci nie przez Polak贸w, lecz przez 偶andarmeri臋 niemieck膮, wzmocnion膮 przez oddzia艂y posi艂kowe z kraj贸w ba艂tyckich i Ukrai艅c贸w, przy wyt臋偶onej wsp贸艂pracy [偶ydowskiej] policji w gettach. Ani polska policja, ani polscy obywatele nie byli zaanga偶owani w deportacje w licz膮cym si臋 stopniu - nie stanowili te偶 za艂贸g oboz贸w 艣mierci.
Los 呕yd贸w zabieranych do oboz贸w 艣mierci nie zale偶a艂 w jaki艣 licz膮cy si臋 spos贸b od stosunku i zachowa艅 ludzi, od kt贸rych byli oddzieleni ceglanym murem i drutem kolczastym.
Los 27 tysi臋cy 呕yd贸w, ukrywaj膮cych si臋 w Warszawie [po likwidacji getta] zale偶a艂 od 50-60 tysi臋cy ludzi, kt贸rzy zapewniali bezpieczne schronienie i 20-30 tysi臋cy nios膮cych pomoc w innej formie - z drugiej strony szanta偶y艣ci, agenci policji i element antysemicki, liczyli oko艂o 2-3 tysi膮ce os贸b. Ich ofiar膮 pada艂o 2-3 呕yd贸w miesi臋cznie".

Takie ustalenia powa偶nych i obiektywnych badaczy nie s膮, niestety, brane pod uwag臋 w licznych i coraz bardziej zak艂amanych "dyskusjach" o sprawach polsko-偶ydowskich podczas okupacji. A szkoda, bo pozwoli艂oby to przej艣膰 od sfery wzajemnych 偶al贸w i emocji do konkret贸w, takich jak wspomniane wy偶ej stereotypy, lansowane w "sztuce" (przede wszystkim filmowej, ale tak偶e w literaturze) na Zachodzie, g艂贸wnie za艣 w USA.

O czym milcz膮 podr臋czniki

Niezwykle ma艂o wiemy te偶 (i tego w filmie "Pianista" ze zrozumia艂ych wzgl臋d贸w nie ma) o losie tej cz臋艣ci 呕yd贸w, kt贸rzy byli chrze艣cijanami. A by艂 to los straszny.

Dziennikarz w艂oski Alceo Valcini (korespondent gazety "Corriere della Sera") wspomina艂: "Tysi膮ce 呕yd贸w, kt贸rzy przeszli na katolicyzm i ka偶dej niedzieli w ko艣ciele katolickim w getcie uczestniczyli w nabo偶e艅stwach 偶arliwie si臋 modl膮c, doznawa艂y terroru ze strony 呕yd贸w ortodoksyjnych, kt贸rzy uznawali ich za odszczepie艅c贸w i zdrajc贸w. Wielokrotnie zn臋cano si臋 nad 呕ydami-katolikami, gdy wychodzili z ko艣cio艂a po Mszy, a nieraz, by uciszy膰 rozruchy, interweniowa膰 musieli 偶andarmi niemieccy w obronie tych neofit贸w. Nowo nawr贸conym odebrano wszelk膮 pomoc 偶ywno艣ciow膮 i pieni臋偶n膮, jako 偶e nie figurowali oni w spisie wsp贸lnoty. Poruszenie ludno艣ci 偶ydowskiej przeciwko tym elementom, uznawanym za dezerter贸w, by艂o powa偶ne i przywodzi艂o na pami臋膰 najmniej szlachetne epizody z Biblii".

To te偶 historia, ale nie ma jej w podr臋cznikach. Los 呕yd贸w-katolik贸w w getcie zosta艂 ca艂kowicie zapomniany, cho膰 by艂a to wielotysi臋czna spo艂eczno艣膰. Nikt o nich nie nakr臋ci filmu, nikt ich losu nie utrwali w literaturze. Co wi臋cej, nie s膮 nawet wspominani z okazji uroczystych rocznic ani pod Pomnikiem Getta, ani w ko艣cio艂ach...

Film "Pianista" jest kolejnym ogniwem w nieko艅cz膮cej si臋 dyskusji o stosunkach polsko-偶ydowskich. Dobrze, 偶e tym razem poznajemy losy cz艂owieka, kt贸ry nie przechodzi na poziom rozwa偶a艅 og贸lnych, kt贸ry nie ulega stereotypom (a Szpilman m贸g艂 przecie偶 "poprawi膰" swe wspomnienia do nowego wydania zgodnie "z duchem czasu" i krytyka by艂aby zapewne wniebowzi臋ta z tego powodu...). W tym sensie jego historia jest przyczynkiem do cz臋艣ciowego cho膰by poznania (je艣li to w og贸le mo偶liwe) los贸w polskiego 呕yda w Warszawie, okupowanej przez Niemc贸w w latach 1939-45, w odtworzonych z ca艂膮 pieczo艂owito艣ci膮 i nak艂adem ogromnych 艣rodk贸w realiach. I dobrze, 偶e film o nim wiernie trzyma si臋 tre艣ci jego wspomnie艅. Spielberg zrobi艂by film zapewne jeszcze bardziej g艂o艣ny, ale z gatunku s.f., a taka konwencja w 偶aden spos贸b nie pomaga zjawisku, zwanemu "dialogiem polsko-偶ydowskim", bo my jeste艣my w nim stron膮 tylko do s艂uchania.

Leszek 呕ebrowski, Nasz Dziennik, 2002-09-29

powrot