|
Zafa艂szowania w mediach Po dziesi臋cioleciach przemilcze艅 sprawy zbrodni kieleckiej w tekstach autor贸w krajowych (poza rzadkimi wyj膮tkami na 艂amach prasy) w latach 90. dosz艂o do wyra藕nej eksplozji prac na ten temat. Wydane zosta艂y m.in. prace ksi膮偶kowe Tadeusza Wi膮cka: "Zabi膰 呕yda - Kulisy i tajemnice pogromu kieleckiego 1946" (Krak贸w 1992), Bo偶eny Szaynok: "Pogrom 呕yd贸w w Kielcach 4 lipca 1946 r. (Warszawa 1992), i cytowane ju偶 przeze mnie wielokrotnie ksi膮偶ki Krzysztofa K膮kolewskiego "Umar艂y cmentarz" (Warszawa 1996) i ks. Jana 艢ledzianowskiego "Pytanie nad pogromem kieleckim" (Kielce 1999). Te dwie nowsze ksi膮偶ki osobi艣cie najwy偶ej oceniam spo艣r贸d krajowej literatury przedmiotu. Przytoczone w pozycjach ksi膮偶kowych materia艂y da艂y bardzo wiele nowych informacji, rozbi艂y wiele niejasno艣ci, mit贸w i fa艂sz贸w. Zar贸wno K膮kolewski, jak ks. 艢ledzianowski jednoznacznie dowiedli, w oparciu o bardzo bogat膮 faktografi臋, 偶e zbrodnia kielecka by艂a wynikiem sowieckiej prowokacji i jednoznacznie potwierdzili w tym wzgl臋dzie du偶o wcze艣niejsze ustalenia na ten temat podane w ksi膮偶ce b. polskiego oficera pochodzenia 偶ydowskiego Michaela Ch臋ci艅skiego "Poland - Communism - Nationalism - Antisemitism" (New York 1983). Rzecz znamienna, 偶e w艂a艣nie te najbogatsze w faktografi臋 i dowody komunistycznej prowokacji ksi膮偶ki K膮kolewskiego i 艢ledzianowskiego zosta艂y najwyra藕niej przemilczane w najbardziej wp艂ywowych przekaziorach, od telewizji po "Gazet臋 Wyborcz膮" i inne tego typu organy. Obie ksi膮偶ki by艂y bowiem wyra藕nie "niepoprawne politycznie" - obala艂y tak mi艂y wielu 偶ydowskim i filosemickim dysponentom medi贸w mit o zbrodni kieleckiej jako dziele fanatycznego polskiego "reakcyjnego i klerykalnego mot艂ochu". Znamienne by艂o pod tym wzgl臋dem r贸wnie偶 kilkuletnie blokowanie przez telewizj臋 emisji filmu Andrzeja Mi艂osza (brata noblisty) i Piotra Weycherta "Henio" - zawieraj膮cego wyznania Henryka B艂aszczyka, jednoznacznie dowodz膮ce przygotowania pogromu kieleckiego przez ubek贸w.
K艂amstwa Krystyny Kersten Przemilczaj膮c pr贸by pokazania pe艂nej prawdy o enkawudowsko-ubeckich korzeniach zaj艣膰 kieleckich 1946 roku w najbardziej wp艂ywowych mediach od telewizji po "Wprost" i "Polityk臋", tym skwapliwiej lansowano najr贸偶niejsze pr贸by zrzucenia ca艂ej winy za zbrodni臋 kieleck膮 na "ciemny" polski t艂um. Mo偶na by d艂ugo tu wylicza膰 publikacje autor贸w, snuj膮cych na temat Kielc najbardziej szkaradne antypolskie uog贸lnienia w stylu S艂awomira J. Maca. Pomin臋 tu jednak ich 偶enuj膮ce cz臋stokro膰 wprost sw膮 tendencyjno艣ci膮 i brakiem logiki publicystyczne uog贸lnienia. I ogranicz臋 si臋 do najbardziej lansowanej w mediach autorki tekst贸w o Kielcach 1946 r. - prof. Krystyny Kersten. Autorki, nie da si臋 tego ukry膰, wielce zahartowanej w k艂amstwach o historii. Ju偶 w 1965 roku wyda艂a sw膮 pierwsz膮 pe艂n膮 zak艂amania prac臋 - panegiryczn膮 ksi膮偶k臋 o PKWN, w kt贸rej wychwala艂a "m膮dr膮 polityk臋 obozu demokratycznego" i pi臋tnowa艂a niepodleg艂o艣ciowe podziemie za "podsycanie dezorientacji i nieufno艣ci", "zastraszanie ludno艣ci" oraz "kompleks antyrosyjski". W 1967 roku K. Kersten jako autorka has艂a o Polsce Ludowej w Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN stwierdza艂a, 偶e PKWN mia艂 na celu m.in. "zabezpieczenie pa艅stwa przed atakami nacjonalistycznego podziemia", za艣 "dzia艂alno艣膰 skrajnie prawicowych od艂am贸w podziemia ewaluowa艂a w kierunku terroru, kt贸ry niekiedy przeradza艂 si臋 w bandytyzm". W 1981 roku, gdy stawianie na "Solidarno艣膰" sta艂o si臋 modne w kr臋gach du偶ej cz臋艣ci "warszawki", zwi膮zanej poprzednio z PZPR-em, K. Kersten wyst膮pi艂a na 艂amach tygodnika "Solidarno艣膰" z artyku艂em wyra藕nie g艂osz膮cym tezy o zbrodni kieleckiej jako komunistycznej prowokacji. Wtedy takie stawianie sprawy zyskiwa艂o szczeg贸lne poparcie, u艂atwia艂o "nobilitowanie" w艣r贸d opozycji tak d艂ugo zwi膮zanej z partyjn膮 wyk艂adni膮 historyczki. Po 1989 roku jednak, wraz z opanowaniem przez lewic臋 "internacjonalistyczn膮" (tak偶e opozycyjn膮) najbardziej wp艂ywowych medi贸w, przesta艂o by膰 "modne" rewidowanie antypolskich k艂amstw komunistycznych, a na porz膮dku dziennym stan臋艂o s艂u偶enie tropieniu "polskiego antysemityzmu". W tej sprawie Kerstenowa szybko zdoby艂a palm臋 pierwsze艅stwa w艣r贸d historyk贸w. Ju偶 w 1992 roku, po powrocie ze spotkania historyk贸w polskich i izraelskich w Tel Awiwie, chwali艂a si臋, i偶 b臋d膮c cz艂onkiem polskiej delegacji "o wiele silniej akcentowa艂am fakty obci膮偶aj膮ce Polak贸w" ("Przegl膮d Tygodniowy" 2 lutego 1992 r.). W tym偶e 1992 roku wyda艂a pe艂n膮 zafa艂szowa艅 historii stosunk贸w polsko-偶ydowskich ksi膮偶k臋 "Polacy. 呕ydzi. Komunizm. Anatomia p贸艂prawd 1939-68". W rozdziale na temat Kielc 1946 r. mno偶y艂a najbardziej ordynarne i tendencyjne uog贸lnienia w stylu: "Skoro wystarcza艂a pog艂oska o mordzie rytualnym, by zacz膮艂 zbiera膰 si臋 t艂um, got贸w do niepohamowanej agresji, nie trzeba by艂o zbrodniczego zamys艂u, wystarczy艂a ciemnota, si艂a przes膮du, zakorzenione fobie". 8 czerwca 1996 r. Kersten przebi艂a wszystkie swe dotychczasowe k艂amstwa artyku艂em "R臋ka Polaka", opublikowanym w "Polityce". Lansuj膮c jednoznacznie tez臋 o odpowiedzialno艣ci "polskiego mot艂ochu" za zbrodni臋 kieleck膮, dla jej tym mocniejszego uwypuklenia opatrzy艂a sw贸j tekst zdj臋ciem szczeg贸lnie drastycznie przedstawiaj膮cym okrucie艅stwo rzekomego polskiego t艂umu wobec mordowanych 呕yd贸w. Szybko zdemaskowano jednak t臋 fa艂szywk臋. Okaza艂o si臋, 偶e publikowana przez Kersten odpowiednio spreparowana fotografia (wyci臋to nazbyt wyrazistego SS-mana w mundurze) rzekomych Polak贸w by艂a ju偶 publikowana 15 lat wcze艣niej w USA. W rzeczywisto艣ci przedstawia艂a mordowanie 呕yd贸w na ulicach Kowna przez Niemc贸w i ich litewskich poplecznik贸w. K. Kersten nie zdoby艂a si臋 nawet na przeproszenie czytelnik贸w za tak膮 pr贸b臋, delikatnie m贸wi膮c, "zmanipulowania" ich wyobra偶e艅.
"Wyznania" Henryka B艂aszczyka Jak wiadomo, w zainicjowaniu prowokacji w 1946 r. w Kielcach znacz膮c膮 rol臋 odegra艂o tajemnicze zagini臋cie ma艂ego ch艂opca Henryka B艂aszczyka, kt贸ry potem wraz z ojcem poszed艂 na milicj臋, twierdz膮c, 偶e by艂 przetrzymywany przez 呕yd贸w. Ch艂opiec nie zosta艂 powo艂any na 艣wiadka w procesie kieleckim w 1946 r., cho膰 go przetrzymywano w UB (wraz z matk膮 i bratem) a偶 do 17 lutego 1947 r. P贸藕niej okaza艂 si臋 na tyle "godny zaufania", 偶e przez wiele lat strzeg艂 z broni膮 w r臋ku gmachu Komitetu Wojew贸dzkiego PZPR w Kielcach. A jednak w latach 90., na kilka lat przed 艣mierci膮, Henryk B艂aszczyk zdecydowa艂 si臋 "m贸wi膰" o tym, co wie na temat prowokacji kieleckiej. Jak twierdzi艂 do wsp贸艂autora filmu o nim, Andrzeja Mi艂osza: "Panie Mi艂oszu, chyba B贸g tak chcia艂, 偶e ja pana spotykam, bo by艂em u spowiedzi i ksi膮dz kaza艂 mi ca艂膮 prawd臋 o pogromie powiedzie膰" (cyt. za M. Flak, M. Zaj膮c: Si贸dma hipoteza. "Tygodnik Powszechny" 7 kwietnia 2002 r.). Tw贸rcom filmu: A. Mi艂oszowi i P. Weychertowi, Henryk B艂aszczyk ujawni艂 prawd臋 o roli ubek贸w w prowokacji kieleckiej, w tym rol臋 w艂asnego ojca - ubeka. Spraw臋 tych "wyzna艅" szerzej opisa艂 ks. Jan 艢ledzianowski, kt贸remu B艂aszczyk r贸wnie偶 szeroko opisa艂 sw膮 tragiczn膮 histori臋. Czytelnik贸w "Naszego Dziennika" odsy艂am wi臋c do cytowanej ju偶 tylekro膰 ksi膮偶ki ks. 艢ledzianowskiego. Zacytuj臋 tu tylko kilka jak偶e wymownych cytat贸w z tej ksi膮偶ki. Na s. 22 czytamy, jak ubowiec po wypuszczeniu B艂aszczyka z wi臋zienia w lutym 1947 r. powiedzia艂: "je艣li pi艣niesz komu s艂owo, 偶e nie by艂e艣 u 呕yd贸w, to zginiesz tak, jak ci 呕ydzi". Na s. 25 czytamy, jak B艂aszczyk opowiada: "W naszym mieszkaniu to by艂a taka melina UB. Nawet jeden z tych ubowc贸w o偶eni艂 si臋 u ojca brata z c贸rk膮". Na s. 25-26 dowiadujemy si臋, jak matka Henryka B艂aszczyka ostrzega艂a swojego syna. "W czasie 脟Solidarno艣ci膶 jeszcze przed stanem wojennym, kiedy r贸偶ni ludzie zacz臋li si臋 spraw膮 interesowa膰 i odnajdywali mnie, matka prosi艂a, abym nic nie m贸wi艂, bo zgin臋" - wyznawa艂 B艂aszczyk.
Mordowa艂y "osoby urz臋dowe" W sprawie kieleckiej wci膮偶 dominuj膮 r贸偶ne przemilczenia. Dlaczego autorzy neguj膮cy tez臋 o zbrodni kieleckiej jako cynicznie zrealizowanej prowokacji komunistycznego re偶imu przemilczaj膮 w swej argumentacji tak wiele niewygodnych dla nich fakt贸w? Dlaczego milcz膮 na przyk艂ad o tym, 偶e: "Na jednym z trzech egzemplarzy, opatrzonych klauzul膮 脟艣ci艣le tajne膶, sprawozdania z kieleckich wydarze艅 z 19 lipca 1946 r., kt贸re trafi艂o na biurko gen. Mariana Spychalskiego, zast臋pcy naczelnego dow贸dcy Wojska Polskiego, 贸wczesny naczelny prokurator WP p艂k Henryk Holder dopisa艂 odr臋cznie: 脟Ze sprawozdania wynika nie tylko indolencja w艂adz odpowiedzialnych za bezpiecze艅stwo i porz膮dek w Kielcach, ale wr臋cz udzia艂 i (s艂owa nieczytelne) szeregu os贸b urz臋dowych w dokonywaniu pogromu膶" (cyt. za J. 艢ledzianowski: "Pytania nad pogromem kieleckim", Kielce 1999, s. 80). Jak na tle tego "udzia艂u szeregu os贸b urz臋dowych w dokonywaniu pogromu", kt贸ry przyznawa艂 nawet 贸wczesny naczelny prokurator wojskowy, mo偶e by膰 podtrzymywana teza Krystyny Kersten o zbrodni kieleckiej jako skutku pogromowej psychozy w艣r贸d ciemnego kieleckiego mot艂ochu. Bo - jak g艂osi艂a Kersten "nie trzeba by艂o zbrodniczego zamiaru, wystarcza艂a ciemnota, si艂a przes膮du".
Partia wiedzia艂a wcze艣niej Kolejne pytanie: dlaczego w Kielcach ju偶 przed po艂udniem 4 lipca 1946 r. pojawili si臋 specjalni wys艂annicy KC PPR, najwyra藕niej wys艂ani z Warszawy rankiem, gdy jeszcze nie by艂o 艣lad贸w 偶adnego pogromu? Pytanie to zadawa艂 ju偶 w 1992 r. pisz膮cy o kieleckiej zbrodni dziennikarz "Gazety Wyborczej" W艂odzimierz Kalicki, zapytuj膮c dos艂ownie: "...jakim cudem specjalni wys艂annicy KC PPR, Che艂chowski i Buczy艅ski, zjawili si臋 w Kielcach przed po艂udniem? Decyzj臋 o wys艂aniu ich do Kielc podj膮膰 musia艂 kto艣 z naj艣ci艣lejszego kierownictwa partyjnego. Podj臋cie decyzji i dojazd do lotniska zaj膮膰 musia艂y 20-30 minut. Lot na podkieleckie lotnisko stosowanym powszechnie w贸wczas do takich cel贸w kukuru藕nikiem, osi膮gaj膮cym w sprzyjaj膮cych warunkach pr臋dko艣膰 do 150 km na godz., trwa膰 musia艂 oko艂o 1,5 godziny. Dojazd cz臋艣ciowo gruntow膮, a cz臋艣ciowo szufrow膮 drog膮 do Kielc nie m贸g艂 trwa膰 kr贸cej ni偶 nast臋pne p贸艂 godziny. Decyzj臋 o wylocie delegat贸w w celu obserwacji pogromu podj臋to zatem w Warszawie mi臋dzy godz. 9.00 a 9.30, gdy pogrom si臋 jeszcze nie zacz膮艂 i nic nie wskazywa艂o, 偶e dojdzie do powa偶nego rozlewu krwi". (cyt. za J. 艢ledzianowski: op. cit., s. 81-82). To w KC PPR byli ju偶 tak "przewiduj膮cy" znawcy tego, co si臋 zdarzy w Kielcach?!
呕ydowscy ubecy pozwolili 呕ydom zgin膮膰 Inne pytanie. W 贸wczesnym polskim aparacie bezpiecze艅stwa dominuj膮c膮 rol臋 odgrywaj膮 komuni艣ci 偶ydowskiego pochodzenia, pocz膮wszy od sprawuj膮cego jako cz艂onek Biura Politycznego KC PPR nadz贸r nad bezpiek膮 Jakuba Bermana. Wiadomo, jak wielkie wp艂ywy mieli tacy bezpieczniacy 偶ydowscy, jak Romkowski, R贸偶a艅ski (Goldberg), Fejgin czy 艢wiat艂o. Wiele godzin trwa pogrom 呕yd贸w, wojsko i UB zachowuj膮 zdumiewaj膮c膮 bezczynno艣膰, a 呕ydzi w kierownictwie Ministerstwa Bezpiecze艅stwa Publicznego i UB nie robi膮 nic dla pogonienia opiesza艂ych kieleckich podw艂adnych, dla zagro偶enia im odpowiednio surow膮 kar膮 za bezczynno艣膰. Przecie偶 istnia艂y wtedy te偶 telefony i telegrafy. R贸wnie bezczynni wobec tragedii swych ziomk贸w pozostaj膮 na miejscu tragedii w Kielcach jak偶e wp艂ywowi tamtejsi 呕ydzi: prezydent miasta Zarecki, zast臋pca szefa Powiatowego Urz臋du Bezpiecze艅stwa Publicznego Albert Grynbaum, szef sekretariatu Wojew贸dzkiego Urz臋du Bezpiecze艅stwa Publicznego Eta Lewkowicz-Ajzenman, szef wydzia艂u personalnego Wojew贸dzkiego Urz臋du Bezpiecze艅stwa Marian (Morris) Kwa艣niewski. I gdzie tu jest os艂awiona 偶ydowska solidarno艣膰? Je艣li rzeczywi艣cie w ataku na 呕yd贸w bra艂 tylko udzia艂 "reakcyjny, rasistowski mot艂och", to przecie偶 jak偶e 艂atwo by艂oby go rozp臋dzi膰 w sytuacji, gdy wed艂ug dok艂adnie potwierdzonych 艣wiadectw nigdy nie liczy艂 wi臋cej ni偶 300 os贸b. Tymczasem, jak przypomina K膮kolewski: naczelnik wydzia艂u personalnego WUBP Morris Kwa艣niewski, raportuj膮c o si艂ach bezpiecze艅stwa ocenia, 偶e mo偶na by艂o wystawi膰 600 os贸b. "Z samych tylko wartownik贸w i szko艂y WUBP - twierdzi - mo偶na by艂o wystawi膰 si艂臋 zbrojn膮 zwart膮 do 150 os贸b" (K. K膮kolewski: "Umar艂y cmentarz", Warszawa 1996, s. 146). Mo偶na by艂o wystawi膰 wi臋c si艂臋 zbrojn膮 600 os贸b wobec cywil贸w, licz膮cych najwy偶ej 300 os贸b. Dlaczego wi臋c nie 艣ci膮gni臋to takiej si艂y dla spacyfikowania zaj艣膰? Komu zale偶a艂o na ich przed艂u偶aniu i dalszym mordowaniu 呕yd贸w? Dlaczego nie dopuszczono na miejsce zaj艣膰 prokuratora i duchownych?
Je艣li bi膰, to w polskich mundurach Kolejna kwestia - jak膮 rol臋 w ca艂ej sprawie odegra艂 sowiecki doradca szefa UB w Kielcach, os艂awionego majora Spychaja-Sobczy艅skiego? (By艂y ambasador PRL-u Zdzis艂aw Rurarz w publikowanym w 1996 roku w "Dzienniku Chicagowskim" artykule twierdzi艂, 偶e Szpilewoj to agent "Natan", z pochodzenia 呕yd radziecki z NKWD). Ot贸偶 sowiecki pu艂kownik Szpilewoj jednoznacznie sprzeciwi艂 si臋 strzelaniu do mot艂ochu atakuj膮cego 呕yd贸w, m贸wi膮c: "Eto ne budiet charaszo" (wg. J. Sledzianowski, op. cit., s. 70). K膮kolewski o tym samym pu艂kowniku Szpilewoju przytacza informacj臋, i偶 na pro艣b臋 o pomoc odpowiedzia艂 on co nast臋puje: "Nie mo偶e przys艂a膰 pomocy, bo nie ma jednostek w mundurach polskich. Ma tylko mundury rosyjskie, a gdyby wyst膮pili w rosyjskich, mogliby potem powiedzie膰, 偶e Rosjanie morduj膮 Polak贸w" (cyt. za K. K膮kolewski "Umar艂y cmentarz" Warszawa 1996, s. 146). K膮kolewski komentuje: "Nasuwa si臋 te偶 pytanie: gdzie byli w tym czasie 偶o艂nierze sowieccy, kt贸rzy byli w mundurach polskich?" (tam偶e). Zapytajmy teraz, a dlaczeg贸偶 to dow贸dca sowiecki okazywa艂 si臋 nagle tak wstrzemi臋藕liwy z wys艂aniem 偶o艂nierzy sowieckich, kt贸rych sam widok m贸g艂 podzia艂a膰 studz膮co na tych, kt贸rzy atakowali 呕yd贸w? Przecie偶 znamy z tamtego czasu a偶 nadto wiele przypadk贸w, gdy Rosjanie bez 偶enady wysy艂ali swe oddzia艂y przeciw Polakom, cho膰by par臋 miesi臋cy przedtem do okrutnego spacyfikowania pokojowej manifestacji studenckiej w Krakowie z okazji 3 Maja. Tam nie wahano si臋 u偶y膰 broni palnej i czo艂g贸w, a tu nie chciano nic zrobi膰 dla spacyfikowania domniemanego mot艂ochu, atakuj膮cego i zabijaj膮cego 呕yd贸w. Bo przypuszczalnie by艂 to do艣膰 specyficzny mot艂och - "mot艂och komunistyczny" - jak pisze o nim K. K膮kolewski, z艂o偶ony g艂贸wnie z odpowiednio dobranych prowokator贸w.
Kuprij "w odstawku"? Kolejna wielce zagadkowa sprawa. Genera艂 brygady w stanie spoczynku Antoni Frankowski (4 lipca 1946 roku oficer dy偶urny kieleckiego garnizonu) opisywa艂 w 1996 roku, jak to zameldowa艂 dow贸dcy dywizji pu艂kownikowi Stanis艂awowi Kupszy o tym, 偶e zaj艣cia anty偶ydowskie przybra艂y niezwykle gro藕ny charakter. Kupsza odpowiedzia艂 mu na to po rosyjsku: - Poszed艂, zobaczy艂 par臋 przekupek i robi alarm (cyt. za J. 艢ledzianowski, op. cit., s. 71). Tak zachowa艂
si臋 najwy偶szy w贸wczas zwierzchnik wojskowy w mie艣cie - Kupsza by艂 dow贸dc膮 2 Dywizji Piechoty WP im. Henryka D膮browskiego. Kupsza vel Kuprij by艂 synem Rosjanina - urz臋dnika gubernialnego i urodzi艂 si臋 w Kielcach. Po powstaniu niepodleg艂ej Polski Kuprije wyjechali do Rosji. Przyby艂 do Polski po 1944 roku dla "utrwalenia w艂adzy ludowej" (wg J. 艢ledzianowski, op. cit. s. 72). Wed艂ug podanych przez ks. 艢ledzianowskiego informacji po wydarzeniach na Plantach Kupsza opu艣ci艂 Kielce, by艂 s膮dzony przez wojskowy s膮d sowiecki, usuni臋ty ze stanowiska i zdegradowany do stopnia szeregowca. P贸藕niej zosta艂 zabity na ulicy w Olsztynie (tam偶e s. 74). Zn贸w kolejna tajemnicza 艣mier膰 kogo艣, kto mia艂 wp艂yw na wydarzenia. Nasuwa si臋 znowu pytanie - dlaczego taki, a nie inny los spotka艂 p艂k. Kupsz臋, podczas gdy szefa UB, podejrzanego o bezpo艣rednie przygotowanie pogromu w Kielcach, wybronili przed s膮dem jego sowieccy protektorzy i nawet zrobi艂 p贸藕niej b艂yskawiczn膮 karier臋. A mo偶e p艂k Kupsza z czym艣 si臋 niepotrzebnie "wygada艂" i sta艂 si臋 dlatego "niebezpieczny"?
Dowody Ch臋ci艅skiego Krystyna Kersten w cytowanej ju偶 ksi膮偶ce "Polacy. 呕ydzi. Komunizm" stara艂a si臋 podwa偶y膰 twierdzenia b. oficera Informacji Wojskowej 偶ydowskiego pochodzenia Micha艂a Ch臋ci艅skiego o prowokacji sowieckiej jako przyczynie zbrodni kieleckiej. Twierdzi艂a, 偶e Ch臋ci艅ski jakoby wypowiada si臋 "stanowczo, acz bez dowod贸w". Ot贸偶 Ch臋ci艅ski wyra藕nie powo艂uje si臋 na relacje uzyskane od wiarygodnych 艣wiadk贸w wydarze艅 - czy to jest brak dowod贸w? Ch臋ci艅ski dowodzi na przyk艂ad, 偶e aktywny udzia艂 w trakcie zaj艣膰 kieleckich odegra艂 agent rosyjski o nazwisku Demin lub Diomin, urz臋duj膮cy w tym czasie w WUBP w Kielcach. Jako 藕r贸d艂o swej informacji w tym wzgl臋dzie podaje b. szefa sekretariatu WUBP E. Lewkowicz-Ajzenman, kt贸ra p贸藕niej rozpozna艂a Diomina jako dyplomat臋 sowieckiego w Tel Awiwie. Tak偶e E. Lewkowicz-Ajzenman poinformowa艂a Diomina o tym, 偶e ojciec ch艂opca, kt贸ry pos艂u偶y艂 jako narz臋dzie prowokacji w Kielcach w lipcu 1946 roku - Walenty B艂aszczyk, by艂 agentem polskiej bezpieki o pseudonimie "Przelot". Zapytajmy teraz, jaki interes mog艂a mie膰 E. Lewkowicz-Ajzenman w podawaniu nieprawdziwych czy niepotwierdzonych informacji, kt贸re s艂u偶y艂yby zmniejszaniu odpowiedzialno艣ci Polak贸w za Kielce, poprzez pokazanie sowieckiej "inspiracji"? Postawmy kolejne pytanie, dlaczego Ch臋ci艅ski, kt贸ry opu艣ci艂 polsk膮 armi臋 po czystkach 1968 roku, wyje偶d偶aj膮c za granic臋 mia艂by by膰 szczeg贸lnie stronniczo propolski, opieraj膮c si臋 na niesprawdzonych informacjach, korzystnych dla obrazu Polak贸w? Osobi艣cie uwa偶am, 偶e w艂a艣nie argumenty Ch臋ci艅skiego wydaj膮 si臋 o wiele bardziej wiarygodne ni偶 twierdzenia K. Kersten, kt贸ra tyle razy dowiod艂a nagminnej sk艂onno艣ci do rozmijania si臋 z prawd膮. (Od os艂awionej propagandowej ksi臋gi k艂amstw o PKWN w 1966 roku po udokumentowanie swego artyku艂u w "Polityce" w 1996 roku z fa艂szersko spreparowanym zdj臋ciem).
Zacieranie 艣lad贸w zbrodni Na tle kompromituj膮cych publikacji Krystyny Kersten warto przypomnie膰 dwa o ile powa偶niejsze wypowiedzi. Jednym z nich by艂 艣wietny tekst o. Jacka Salija OP "W rocznic臋 pogromu", publikowany w "Tygodniku Solidarno艣膰" z 5 lipca 1996 r. Duchowny przypomina艂 okoliczno艣ci zbrodni kieleckiej i ustalenia badaczy, kt贸re dowiod艂y, 偶e "pogrom kielecki by艂 zbrodni膮, z premedytacj膮 obmy艣lon膮 i przeprowadzon膮 przez si艂y re偶imu komunistycznego (w tym r贸wnie偶 si艂y sowieckie) w celu osi膮gni臋cia moralnego oburzenia opinii 艣wiatowej na nar贸d polski i odwr贸cenia w ten spos贸b uwagi od sfa艂szowanego referendum, jak i od sprawy katy艅skiej (...)". Autor artyku艂u przypomina艂 r贸wnie偶 przebieg sfabrykowanego procesu, kt贸ry dowodzi艂, 偶e "g艂贸wn膮 trosk膮 s膮du by艂o zatarcie 艣lad贸w po sprawcach zbrodni". Ojciec Salij wyra偶a艂 nadziej臋, 偶e ujawniona zostanie w ko艅cu pe艂na prawda o kulisach pogromu kieleckiego i: "imieniu polskiemu, tak nies艂usznie zarzutem wyr贸偶niania si臋 w艣r贸d narod贸w 艣wiata w nienawi艣ci do 呕yd贸w, wcze艣niej czy p贸藕niej zostanie oddana sprawiedliwo艣膰. Bo zap艂acili艣my za pogrom kielecki cen臋 szczeg贸lnie gorzk膮, cen臋 niesprawiedliwej infamii, rzuconej na nas 50 lat temu i odt膮d po wielokro膰 ponawianej. Dochodzi艂o a偶 do absurdalnych oskar偶e艅, 偶e to my ponosimy g艂贸wn膮 win臋 za hitlerowskie ludob贸jstwo".
Zgin臋li r贸wnie偶 niewinni Polacy W tym samym "Tygodniku Solidarno艣膰" (nr z 12 lipca 1996 r.) znalaz艂 si臋 tekst pi臋knego przem贸wienia wyg艂oszonego przez Antoniego Zambrowskiego 4 lipca 1996 r. W ko艣ciele 艣w. Katarzyny na uroczysto艣ci po艣wi臋conej pami臋ci ofiar tzw. pogromu kieleckiego Antoni Zambrowski, syn jednego z czo艂owych przedstawicieli frakcji 偶ydowskiej w Biurze Politycznym KC PZPR w dobie stalinizmu, Romana Zambrowskiego, od po艂owy lat 60. zbuntowany przeciwko komunizmowi i kilka lat wi臋ziony, powiedzia艂 bez ogr贸dek; "(...) dzi艣 przyszli艣my tu, by czci膰 pami臋膰 innych ofiar stalinizmu - pami臋膰 ludzi zamordowanych w Kielcach, w lipcu 1946 roku. Byli nimi 呕ydzi z 偶ydowskiego domu na plantach zamordowani przez komunistycznych siepaczy z r贸偶nych formacji bojowych: MO, KBW, UB w czasie tzw. pogromu kieleckiego. Byli nimi r贸wnie偶 Polacy, kt贸rzy zgin臋li przy tej okazji. Wszyscy zgin臋li dlatego, 偶e Stalin i jego NKWD potrzebowali wielkiej sensacji, kt贸ra przys艂oni艂aby prawd臋 o sfa艂szowanym przed kilku dniami w Polsce referendum. 呕ycie ludzkie w tych warunkach nie mia艂o dla autor贸w tej zbrodni 偶adnej warto艣ci. Tak pope艂niono zbrodni臋 przeciwko 呕ydom i Polakom. Prawda o pogromie kieleckim przez d艂ugie lata ukrywana by艂a za zas艂on膮 dymn膮 komunistycznej propagandy, przedstawiaj膮cej ten mord jako dzie艂o reakcyjnego mot艂ochu (...). Czcz膮c pami臋膰 ofiar kieleckiego pogromu, domagamy si臋 zarazem ujawnienia jego kulis i ukarania prawdziwych organizator贸w zbrodni (...)". Nawet Stefan Bratkowski, zbli偶ony sk膮din膮d bardzo silnie do Unii Wolno艣ci i kr臋g贸w "Gazety Wyborczej", w 艣wietle fakt贸w nie mia艂 偶adnej w膮tpliwo艣ci co do tego, kim byli sprawcy zbrodni kieleckiej. W wydanej rok temu w Warszawie ksi膮偶ce "Pod wsp贸lnym niebem" o dziejach stosunk贸w polsko-偶ydowskich jednoznacznie okre艣li艂 zaj艣cia anty偶ydowskie w Kielcach 4 lipca 1946 roku jako efekt sowieckiej prowokacji.
R臋ka bandyty Osoby rzetelnie analizuj膮ce r贸偶ne fakty na temat przebiegu zbrodni kieleckiej wyra藕nie nie mia艂y w膮tpliwo艣ci co do tego, kto by艂 jej inicjatorem. Wyst臋puj膮cy ze sw膮 relacj膮 we wspomnianym ju偶 filmie A. Mi艂osza i P. Wejcherta o Kielcach 1946 roku Rafa艂 Blumenfeld stwierdzi艂 jako mieszkaniec kamienicy Planty, 偶e "pogrom by艂 zorganizowany i zaplanowany po to, aby w opinii Zachodu skompromitowa膰 Polak贸w. UB udowodni艂o aliantom, 偶e "Polacy to dziki nar贸d" i potrzebna mu b臋dzie silna opieku艅cza r臋ka, kt贸ra ju偶 od Ja艂ty przygarnia go do siebie". (wg J. 艢ledzianowski, op. cit., s. 206). Rita Pragier w wydanej w 1992 roku ksi膮偶ce "呕ydzi czy Polacy" (s. 197-8) cytuje znamienn膮 opini臋 dziennikarza 偶ydowskiego pochodzenia Kazimierza Zyberta: "Pogrom kielecki. Nie ma dowod贸w, ale wiele poszlak na to wskazuje, 偶e by艂a to ubecka prowokacja. A kto by艂 na wierchuszce w UB? Podobno 呕ydzi (...). Rzecz w tym, 偶e ci ludzie w og贸le nie mieli skrupu艂贸w - zwyczajni bandyci".
Prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2002-08-23
powrot
|