nasza witryna Powitanie


 

Gość w dom, B贸g w dom - powiada stare polskie porzekadło. I nie jest to lokalny obyczaj, ale fundamentalna wartość kulturowa, kt贸rą od zamierzchłej przeszłości wyznawały tysiące plemion, setki rozmaitych kultur i narodowości, włączając w to m.in. amerykańskich Indian, azjatyckie ludy stepowe i murzyn贸w Bantu, by nie wspomnieć o australijskich aborygenach.

Wczoraj przybył do Polski Jan Paweł II. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że jest to jedna z najwybitniejszych postaci przełomu wiek贸w, niezależnie od tego, czy zgadza się, czy nie zgadza z jego misją i nauką moralną. Człowiek, kt贸ry poza tym, w spos贸b godny najwyższego szacunku, zmaga się z osobistym cierpieniem, starając się nieść słowa pokoju i miłości narodom świata.

Tymczasem, w ramach staropolskiego powitania, Jerzy Urban, redaktor naczelny tygodnika "Nie" zaproponował, aby wszyscy rozsądni ludzie - rzecz jasna wedle Urbanowych kryteri贸w - wystosowali do papieża list, następującej treści: "Kochany staruszku! Poł贸ż się do ł贸żka. (...) Poćpaj kawiorku, pocmoktaj melbę. (...) Podłub sobie w nosie albo między palcami u n贸g, co tam lubisz. Nie r贸b z siebie widowiska zgrozy (...) Wyrzuć te starcze środki dopingowe. (...) Choruj z godnością, gasnący starcze, albo kończ waść, wstydu oszczędź." To stosunkowo najmniej obrzydliwy cytat z felietonu Urbana.

I tak sobie myślę - w jakim kraju ja żyję? Urban niczym mnie już nie zaskoczy. Nie dziwi mnie też sfora totumfackich, kt贸rzy pasą się finansowo w cieniu milion贸w Urbana, hien nigdzie nie brakuje. Wszystkim można też zamknąć usta pod sztandarem wolności słowa, czy jednak na pewno o taką wolność słowa nam chodziło?

Maciej Łukasiewicz, Rzeczpospolita, 2002-08-17

powrot