|
Dziesi臋ciolecia PRL-u nie sprzyja艂y jakimkolwiek g艂臋bszym badaniom w kraju nad kulisami zbrodni kieleckiej. Ksi膮dz Jan 艢ledzianowski odnotowa艂 w swej ksi膮偶ce pogr贸偶ki jednego z prominent贸w PZPR wobec profesora, kt贸ry zacz膮艂 by膰 zbyt dociekliwy w tej sprawie. W艂adza musia艂a pilnie czuwa膰, by nie trafiono na jej 艣lady, podobnie jak w przypadku tylu innych niewykrytych komunistycznych zbrodni. A tu jeszcze by艂a sprawa pod "szczeg贸lnie 艣cis艂ym nadzorem", bo dotyczy艂a w du偶ej mierze agenturalnych dzia艂a艅 sowieckich w Polsce. Zdawa艂o si臋, 偶e zmiany po czerwcu 1989 roku znacz膮co przyspiesz膮 ostateczn膮 likwidacj臋 "bia艂ej plamy" w kontek艣cie zbrodni kieleckiej. Mog艂o tak si臋 jednak tylko zdawa膰 w sytuacji, gdy dzi臋ki oszustwu magdalenkowemu starzy genera艂owie bezpieki mogli w najlepsze nadzorowa膰 proces niszczenia akt przynajmniej do lipca 1990 roku. W przypadku Kielc pos艂u偶ono si臋 za艣 dzia艂aniem specjalnego typu.
Palenie dowod贸w
Jesieni膮 1989 r. w tajemniczych okoliczno艣ciach zosta艂 wywo艂any po偶ar kieleckiego archiwum SB, gdzie magazynowano materia艂y operacyjne z lat 1945-49, w tym te dotycz膮ce zaj艣膰 anty偶ydowskich 1946 r. Wszystkie one sp艂on臋艂y doszcz臋tnie w ci膮gu 12-godzinnego po偶aru. Jak ocenia艂 Krzysztof K膮kolewski, "Po偶ar ten by艂 przede wszystkim aktem ocenzurowania najwa偶niejszego wydarzenia w tym mie艣cie w jego powojennej historii, jakim by艂 pogrom" (K. K膮kolewski: Umar艂y cmentarz, "Tygodnik Solidarno艣膰", 16 grudnia 1994 r.). Co najwa偶niejsze, doszcz臋tnie sp艂on臋艂y katalogi akt, tak 偶e potem nie maj膮c katalog贸w, nie mo偶na by艂o nawet odtworzy膰, co sp艂on臋艂o. Znamienne by艂o, 偶e po wybuchu po偶aru stra偶 po偶arn膮 fa艂szywie poinformowano zar贸wno co do rozmiar贸w po偶aru, jak i jego umiejscowienia, co tym bardziej wp艂yn臋艂o na niepowodzenie akcji ratowania archiwum (zob. szerzej K. K膮kolewski: "Umar艂y cmentarz", Warszawa 1996, s. 18-20).
Zmienne koleje przemian politycznych po 1989 r., a zw艂aszcza doj艣cie do w艂adzy postkomunist贸w w 1993 r. te偶 nie sprzyja艂y dzia艂aniom zmierzaj膮cym do wykrycia kulis贸w komunistycznej zbrodni. Postkomuni艣ci a偶 nadto byli zainteresowani tuszowaniem wszelkich materia艂贸w na ten temat, op贸藕nieniami 艣ledztwa lub spychania go na mylne tory. Wszystko w interesie najdogodniejszej dla nich wcze艣niejszej teorii spychaj膮cej win臋 za kieleck膮 zbrodni臋 na polski "reakcyjny i klerykalny mot艂och".
Sfuszerowane 艣ledztwo
Og艂oszone w 1997 r. wyniki pi臋cioletniego 艣ledztwa G艂贸wnej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wywo艂a艂y bardzo szybko ogromnie wiele ostrych krytyk i zastrze偶e艅. Publicysta "呕ycia" Jerzy Morawski, analizuj膮c ca艂膮 spraw臋 jako pierwszy wyrazi艂 przypuszczenie: "czy z przyczyn politycznych 艣ledztwo nie zosta艂o zmanipulowane, tak aby nic z niego nie wynika艂o?" (J. Morawski: Kto si臋 boi procesu kieleckiego, "呕ycie" z 25-26 kwietnia 1998 r.). Przyjrzyjmy si臋 du偶o dok艂adniej ca艂ej sprawie. Inicjatorem wznowienia 艣ledztwa w sprawie kieleckiej by艂 na pocz膮tku lat 90. s臋dzia Andrzej Jankowski, dyrektor Okr臋gowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Kielcach. W艂a艣nie on wszcz膮艂 艣ledztwo i prowadzi艂 je od listopada 1990 do ko艅ca 1991 r. (wed艂ug tekstu A. Gassa: "Nienawi艣膰 czy prowokacja", 15 pa藕dziernika 1997 r.). S臋dzia A. Jankowski w uzasadnieniu decyzji o wszcz臋ciu 艣ledztwa pisa艂: "Post臋powanie organ贸w i niekt贸rych os贸b odpowiedzialnych za zapewnienie porz膮dku i bezpiecze艅stwa (...) mo偶e nasuwa膰 podejrzenie, 偶e nie zale偶a艂o im na natychmiastowym st艂umieniu zamieszek (...). W 艣ledztwach i procesach zwi膮zanych z pogromem nie wyja艣niono wiele istotnych okoliczno艣ci (...) prawdopodobna staje si臋 teza, 偶e do pogromu dosz艂o w wyniku czyjego艣 zorganizowanego dzia艂ania, kt贸re (...) co najmniej sz艂o na r臋k臋 niekt贸rym organom 贸wczesnych w艂adz Polski lub 'sprzymierzonych'".
S臋dzia Jankowski prowadzi艂 艣ledztwo nader pracowicie z ogromnym zaanga偶owaniem, jak wida膰 z rozm贸w z nim przytaczanych niejednokrotnie w ksi膮偶ce ks. Jana 艢ledzianowskiego "Pytania nad pogromem kieleckim". W oparciu o wyniki prowadzonego przez niego 艣ledztwa sta艂 si臋 absolutnie rzecznikiem tezy, 偶e sprawa kielecka by艂a wynikiem zorganizowanej komunistycznej sowieckiej prowokacji. Jak si臋 zdaje, to jego przekonanie i wyj膮tkowe zaanga偶owanie w d膮偶enie do wykrycia sprawc贸w zbrodni sta艂y si臋 przyczyn膮 odebrania mu sprawy i przekazania innemu prokuratorowi. - Ja mia艂em "za kr贸tkie r臋ce" - wyja艣nia艂 taki obr贸t sytuacji s臋dzia Jankowski (cyt. za A. Gass: op. cit.).
Znamienne jest, 偶e prowadzone p贸藕niej przez innego prokuratora - Zbigniewa Mieleckiego 艣ledztwo nie da艂o 偶adnych wynik贸w po 5 latach prac i ko艅czy艂o si臋 konkluzj膮, aby "umorzy膰 spraw臋". Wyniki 艣ledztwa okaza艂y si臋 tak mierne, gdy偶 jak si臋 okaza艂o pomini臋to wiele dzia艂a艅 niezb臋dnych do wykrycia prawdy. Og艂oszone przez G艂贸wn膮 Komisj臋 Bada艅 Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wyniki 艣ledztwa zosta艂y zakwestionowane zar贸wno poprzez Prokuratur臋 Wojew贸dzk膮 w Kielcach, jak i p贸藕niej przez Prokuratur臋 Apelacyjn膮 w Krakowie. Prokurator wojew贸dzki z Kielc Jan Wo藕niak po kilkumiesi臋cznej analizie 艣ledztwa uzna艂, 偶e pope艂niono w czasie niego bardzo wiele b艂臋d贸w i zaniecha艅. Za ci臋偶ki b艂膮d uzna艂 na przyk艂ad pomini臋cie przes艂uchania ponad 200 os贸b, kt贸re bezwzgl臋dnie nale偶a艂o przes艂ucha膰. Byli po艣r贸d tych pomini臋tych m.in. liczni funkcjonariusze UB z Kielc, Komendy Wojew贸dzkiej MO, komisariatu miejskiego milicji oraz Ministerstwa Bezpiecze艅stwa Publicznego, 偶o艂nierze i oficerowie WP, Informacji Wojskowej i KBW, obecni na miejscu zbrodni. Jak pisa艂 Jerzy Morawski w cytowanym wcze艣niej artykule: "Logiczne wydaje si臋 wyja艣nienie, co ka偶da z tych os贸b robi艂a w trakcie pogromu i kto wyda艂 im konkretne rozkazy. W aktach komisji nie ma 艣ladu pr贸by odpowiedzi na te pytania. Nie podj臋to nawet stara艅, aby stwierdzi膰, czy ci 艣wiadkowie 偶yj膮. Dlaczego te rutynowe czynno艣ci prokuratorskie zosta艂y zaniechane przez komisj臋? - Pewne dzia艂ania nale偶a艂o przeprowadzi膰, bo ich potrzeba wynika艂a z zebranych materia艂贸w 艣ledztwa - m贸wi prokurator Jan Wo藕niak. Nie mog臋 znale藕膰 racjonalnego wyja艣nienia, dlaczego je pomini臋to".
Znamienna by艂a r贸偶nica podej艣cia prokurator贸w kieleckich i G艂贸wnej Komisji do wiarygodno艣ci tezy o prowokacji jako przyczynie zbrodni. Jak pisa艂 Morawski: "Kieleccy prokuratorzy po przeanalizowaniu 23 tom贸w akt komisji (w ich opinii - niepe艂nych i fragmentarycznych) sk艂aniaj膮 si臋 do twierdzenia, 偶e pogrom kielecki by艂 wynikiem zaplanowanej prowokacji. G艂贸wna Komisja orzek艂a na podstawie tych samych akt, 偶e wersji o prowokacji nie mo偶na potwierdzi膰". Prokurator Jan Wo藕niak jednoznacznie stwierdzi艂, 偶e "najbardziej prawdopodobn膮 przyczyn膮 wybuchu pogromu kieleckiego jest sprowokowanie go przez organy bezpiecze艅stwa. W艣r贸d dowod贸w na to wylicza艂 m.in. fakt, 偶e w艂adze dysponowa艂y w贸wczas w Kielcach takimi si艂ami wojska, kt贸re w ci膮gu kilku minut przerwa艂yby zaj艣cia. Przypomina艂, i偶: "Z akt komisji wynika, 偶e w archiwach s膮 dokumenty 艣wiadcz膮ce o tym, 偶e organy bezpiecze艅stwa zaanga偶owane by艂y w inspirowanie pogrom贸w w Krakowie, Rzeszowie i innych miastach. Dlaczego nie zaj臋to si臋 tym wa偶nym 艣ladem? Dokumenty komisji zawieraj膮 informacje, 偶e w okresie poprzedzaj膮cym pogrom Wojew贸dzki Urz膮d Bezpiecze艅stwa w Kielcach s艂a艂 do centrali MBP w Warszawie bie偶膮ce raporty o nastrojach antysemickich w Kielcach. - To dow贸d, 偶e badano nastawienie ludno艣ci - podkre艣la prokurator Wo藕niak. Wr臋cz pojawi艂a si臋 w raportach pog艂oska o porywaniu przez 呕yd贸w dzieci do cel贸w rytualnych (a taka plotka sta艂a si臋 detonatorem pogromu). Dlaczego nagle badano antysemityzm kielczan? Czy specjalnie nie preparowano raport贸w, aby p贸藕niej uzasadni膰, 偶e pogrom wybuch艂 tam, gdzie ju偶 od dawna si臋 tli艂? - Komisja nie docieka艂a, dlaczego powstawa艂y raporty poprzedzaj膮ce wydarzenia, jaki by艂 ich zwi膮zek z p贸藕niejsz膮 tragedi膮 - m贸wi prokurator Wo藕niak. - Przecie偶 pod tymi raportami s膮 podpisy konkretnych funkcjonariuszy. Nale偶y ich odnale藕膰 i je艣li 偶yj膮 przes艂ucha膰 (...) Za specjalist臋 od organizowania pogrom贸w uchodzi艂 szef WUB w Kielcach, W艂adys艂aw Sobczy艅ski. Gdy kierowa艂 UB w Rzeszowie, dosz艂o tam do anty偶ydowskich zaj艣膰. Podobnie, gdy przebywa艂 w Krakowie - wybuch艂 pogrom. Komisja nie szuka艂a analogii mi臋dzy tymi wydarzeniami (...) G艂贸wna Komisja nie ustali艂a kr臋gu os贸b pokrzywdzonych przez pogrom. Nie wiadomo, kto poni贸s艂 艣mier膰, kto zosta艂 ranny, a kogo obrabowano (...) W aktach G艂贸wnej Komisji istnieje raport o pogromie napisany przez szefa Powiatowego Urz臋du Bezpiecze艅stwa w Kielcach, Henryka R. Nie zosta艂 on jednak przes艂uchany, nie pr贸bowano go odnale藕膰 (...)" (cyt. za J. Morawski: op. cit.). Komisja nie ustali艂a tak偶e roli, jak膮 odgrywa艂 Diomin, sowiecki doradca centrali MBP, kt贸ry w czasie pogromu przebywa艂 w Kielcach. Czy to przypadek, 偶e tam si臋 akurat znalaz艂?
Jerzy Morawski zwr贸ci艂 uwag臋 na istotne jego zdaniem polityczne uwarunkowania, kt贸re mog艂y wp艂yn膮膰 na og艂oszone w pa藕dzierniku 1997 roku ustalenia G艂贸wnej Komisji, dzia艂aj膮cej pod bezpo艣rednim nadzorem 贸wczesnego ministra sprawiedliwo艣ci Leszka Kubickiego. Komisja ta wbrew jak偶e odmiennym ocenom kieleckich prokurator贸w stwierdzi艂a, 偶e: "ustalenie rzeczywistych przyczyn wydarze艅 kieleckich jest praktycznie niemo偶liwe". Sam minister Leszek Kubicki - mimo z gruntu odmiennych ocen kieleckich prokurator贸w badaj膮cych akta pi臋cioletniego 艣ledztwa - powiedzia艂: "Ustalenia komisji nie pozwalaj膮 stwierdzi膰, 偶e dosz艂o do prowokacji".
Publicysta "呕ycia" J. Morawski, zastanawiaj膮c si臋 nad przyczyn膮 tak rozbie偶nych stanowisk Komisji i prokurator贸w kieleckich, wskaza艂 na do艣膰 szczeg贸lne postaci kieruj膮ce G艂贸wn膮 Komisj膮 Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Ot贸偶 funkcj臋 dyrektora generalnego tej komisji sprawowa艂 mianowany przez SLD-owskiego ministra sprawiedliwo艣ci W. Cimoszewicza Ryszard Walczak, awansowany na to stanowisko mimo braku jakichkolwiek do艣wiadcze艅 w badaniu zbrodni stalinowskich czy hitlerowskich. Przedtem pracowa艂 m.in. w WSNS przy KC PZPR, w gabinecie prezydenckim W. Jaruzelskiego. Jego prac臋 habilitacyjn膮 zdyskwalifikowa艂a komisja kwalifikacyjna w 1990 r. Zast臋pc膮 Walczaka by艂 prokurator ze stalinowsk膮 przesz艂o艣ci膮 Stanis艂aw Kaniewski. Obaj panowie przeprowadzili w 1993 r. odpowiednie zmiany kadrowe w Komisji, odsuwaj膮c na przyk艂ad od 艣ledztw w sprawach kat贸w stalinowskich s臋dziego Wi艣niowskiego, bo by艂 偶o艂nierzem AK, czy s臋dziego Naruszewicza, kt贸ry walczy艂 w Powstaniu Warszawskim. Na tym tle bezprzedmiotowe wydaje si臋 ko艅cowe pytanie postawione przez Jerzego Morawskiego: "Czy Walczak z Kaniewskim, kt贸rzy w 1993 roku usuwali z pracy prokurator贸w, by艂ych 偶o艂nierzy AK, prowadz膮cych wa偶ne 艣ledztwo, mogli by膰 zainteresowani dog艂臋bnym wyja艣nieniem kulis kieleckiego pogromu?".
Ca艂a sprawa dowodzi, 偶e sfuszerowany werdykt, jak nazwa艂em wynik 艣ledztwa IPN w sprawie Jedwabnego, nie jest niczym nowym. Zbyt du偶o bowiem mamy w naszym s膮downictwie prokurator贸w sk艂onnych do naginania 艣ledztwa do odg贸rnych a priori przyj臋tych ustale艅 "poprawnych politycznie". Jest to sprawa smutna, bo najlepiej dowodzi, jak silny jest "tr膮d w pa艂acu sprawiedliwo艣ci", uniemo偶liwiaj膮cy rzetelne poszukiwania prawdy o przyczynach i przebiegu zbrodni.
Prokuratorzy niedo艂臋偶ni czy gmatwacze
艢ledztwo w sprawie kieleckiej zawieszono w grudniu 1998 roku, gdy likwidowano Komisj臋. Od lipca 2001 r. zosta艂o ono wznowione przez prokuratora Krzysztofa Falkiewicza z kieleckiego o艣rodka Oddzia艂owej Komisji 艢cigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, podleg艂ej IPN. Jakie b臋d膮 efekty tego 艣ledztwa? Obawiam si臋, 偶e bardzo mizerne, s膮dz膮c po niekt贸rych wypowiedziach tego偶 prokuratora Falkiewicza, zacytowanych w "Tygodniku Powszechnym" z 7 kwietnia 2002 r. Zacznijmy od sprawy pracownika UB (kierowcy), kt贸ry jak donosi艂a prasa codzienna zg艂osi艂 si臋 z informacjami o pods艂uchanej przez niego w samochodzie rozmowie, dowodz膮cej zamieszania jego zwierzchnik贸w w przygotowany mord 呕yd贸w. Prokurator Krzysztof Falkiewicz m贸wi redaktorom "Tygodnika Powszechnego": "S艂ysza艂em o jakim艣 kierowcy z UB. - Ale w aktach sprawy nie ma jego zezna艅. Nie wiem, gdzie teraz jest, nie znam nawet jego inicja艂贸w. By艂oby to istotne zeznanie, ale stara maksyma prawnicza m贸wi: 'jeden 艣wiadek, 偶aden 艣wiadek'" (cyt. za M. Flak, M. Zaj膮c: Si贸dma hipoteza, Kiedy zako艅czy si臋 艣ledztwo IPN w sprawie pogromu kieleckiego?, "Tygodnik Powszechny" 7 kwietnia 2002 r.). W sprawie tego samego 艣wiadka kierowcy poprzedni prokurator Mielecki m贸wi redaktorom "Tygodnika Powszechnego" (op. cit.): "Ja go chyba nawet przes艂uchiwa艂em. Ale te zeznania nie by艂y wiele warte". Prokurator, kt贸ry m贸wi o tym, 偶e chyba przes艂uchiwa艂 jakiego艣 艣wiadka, to chyba nie zas艂uguje na prac臋 w prokuraturze, jak ma taki ba艂agan w pracy i w my艣leniu. Z kolei zdumiewaj膮cy jest niedo艂臋偶ny prokurator Falkiewicz, kt贸ry za nic nie mo偶e si臋 dowiedzie膰 inicja艂贸w czy nazwiska 艣wiadka, mog膮cego z艂o偶y膰 'istotne zeznanie'. Nie mo偶e si臋 dowiedzie膰, cho膰 prowadzi 艣ledztwo ju偶 ponad rok (od lipca 2001 roku), a przes艂uchiwa艂 go 'chyba' jego poprzednik - prokurator Mielecki. I dziwnym trafem nie ma w aktach tych zezna艅. To co z tymi zeznaniami zrobi艂 prokurator Mielecki, je艣li go 'chyba' przes艂uchiwa艂. Panowie prokuratorzy, albo jeste艣cie zupe艂nymi niedo艂臋gami albo wyznajcie, 偶e z sobie tylko znanych powod贸w nie spieszy si臋 wam z dotarciem do prawdy w tak wa偶nej sprawie. Tertium non datur!
Wspomniany prokurator Falkiewicz g艂osi w rozmowie z redaktorami "Tygodnika Powszechnego" (op. cit.): "Co wi臋cej pogrom nie by艂 na r臋k臋 w艂adzy ludowej. Wskazuje na to gwa艂towna reakcja szefa MBP Stanis艂awa Radkiewicza. Pokazowy proces by艂 w艂a艣ciwie odci臋ciem si臋 pa艅stwa od mordu". Przecie偶 takie twierdzenie jest dowodem albo absolutnej ignorancji, albo 艣wiadomego gmatwania. W 艣wietle fakt贸w a偶 nadto dobrze wiadomo, 偶e zbrodnia kielecka by艂a w艂adzy ludowej bardzo, ale to bardzo na r臋k臋, odwracaj膮c uwag臋 Zachodu od sfa艂szowanego referendum. I u艂atwiaj膮c rozpocz臋cie nagonki przeciwko andersowcom, "reakcji", Ko艣cio艂owi, PSL-owi. I w艂a艣nie gwa艂towna reakcja ministra bezpiecze艅stwa publicznego Stanis艂awa Radkiewicza by艂a tego najlepszym dowodem. Przemawiaj膮c w dniu pogrzebu 呕yd贸w kieleckich, "powiedzia艂 nad otwart膮 mogi艂膮, 偶e pogrom by艂 dzie艂em emisariuszy Rz膮du Polskiego na Zachodzie i gen. Andersa przy poparciu AK-owc贸w. Zapowiedzia艂 wielki proces s膮dowy, w kt贸rym wszystko zostanie om贸wione i os膮dzone" (cyt. za J. 艢ledzianowski: op. cit., s. 196). Jak komentowa艂 to stwierdzenie Radkiewicza ks. J. 艢ledzianowski (op. cit., s. 196): "I rzeczywi艣cie procesy si臋 zacz臋艂y i pogromy te偶 'band podziemia', ludzi AK. Nie trzeba by艂o d艂ugo czeka膰...". Ju偶 par臋 miesi臋cy potem, 27 wrze艣nia 1946 r. komunistyczna Rada Ministr贸w pozbawi艂a gen. Andersa obywatelstwa polskiego za to, 偶e "organizowa艂 i popiera艂 walk臋 o艣rodk贸w terrorystyczno-dywersyjnych w kraju przeciwko interesom narodu polskiego i demokratycznej w艂adzy polskiej". Jednocze艣nie z nim pozbawiono polskiego obywatelstwa 75 genera艂贸w i starszych oficer贸w, w tym s艂ynnego bohatera walk na zachodzie Europy w 1944 roku - gen. Stanis艂awa Maczka.
W innym miejscu relacji "Tygodnika Powszechnego" czytamy do艣膰 szczeg贸lne wyja艣nienie Falkiewicza: "Nieudolno艣膰 UB mo偶e 艣wiadczy膰 o prowokacji, ale i o zwyczajnym zaskoczeniu. Nagle zebra艂 si臋 spory agresywny t艂um". Ot贸偶, jak to jeszcze podejm臋 w innym fragmencie tekstu, nigdy nie by艂o "sporego agresywnego t艂umu". Si臋ga艂 on wed艂ug wiarygodnych 艣wiadectw najwy偶ej 300 os贸b, a inicjatorami agresywnych dzia艂a艅 wobec 呕yd贸w byli wojskowi i milicjanci. Czy mo偶na w og贸le m贸wi膰 o "zaskoczeniu" UB, je艣li zaj艣cia anty偶ydowskie trwa艂y wiele godzin?
Przygl膮daj膮c si臋 stylowi prezentowanych wy偶ej uwag prokuratora Falkiewicza na temat zaj艣膰 kieleckich, ju偶 mo偶na bez trudu przewidzie膰, 偶e jego dochodzenie najwyra藕niej zmierza do r贸wnie "obiektywnego" werdyktu w sprawie kieleckiej jak werdykt IPN w sprawie Jedwabnego. Je艣li bowiem 艣ledztwo prowadzi prokurator tak "rozumuj膮cy" jak Falkiewicz, to i wynik b臋dzie odpowiednio "poprawny politycznie".
Manipulacje postkomunist贸w
W lutym 1996 r., na kilka miesi臋cy przed obchodami 50. rocznicy zbrodni kieleckiej dosz艂o do pierwszej spektakularnej pr贸by zmanipulowania tej sprawy przez postkomunistycznego prominenta. "wczesny minister spraw zagranicznych Dariusz Rosati wyst膮pi艂 z osobnym pos艂aniem do 艢wiatowego Kongresu 呕yd贸w, zawieraj膮cym przeprosiny ca艂ej 艣wiatowej spo艂eczno艣ci 偶ydowskiej za zbrodni臋 kieleck膮. Rosati stwierdzi艂 m.in.: "Nowa demokratyczna Polska wyra偶a g艂臋boki 偶al za wszystkie krzywdy, jakich do艣wiadczy艂 nar贸d 偶ydowski. W 1996 r. op艂akiwa膰 b臋dziemy ofiary haniebnego pogromu kieleckiego, pope艂nionego 50 lat temu podczas chaosu polskiej wojny domowej. Ten akt polskiego antysemityzmu uzna膰 musimy za nasz膮 wsp贸ln膮 tragedi臋. Wstyd nam, 偶e do tej tragedii dosz艂o w Polsce, w kt贸rej hitlerowcy zbudowali obozy zag艂ady. Wstyd nam, 偶e Polacy pope艂nili t臋 zbrodni臋. Prosimy was o wybaczenie". Przeprosiny Rosatiego by艂y typowym przyk艂adem postkomunistycznych manipulacji, zmierzaj膮cych do zacierania pami臋ci o komunistycznych sprawcach zbrodni kieleckiej i "odpowiedniego" obci膮偶enia ni膮 Narodu. List Rosatiego wywo艂a艂 ostry protest zjazdu ZChN, kt贸ry uzna艂 go za sprzeczny z badaniami historyk贸w, wskazuj膮cymi na to, 偶e pogrom kielecki by艂 prowokacj膮 "komunistycznych si艂 specjalnych". W uchwale zjazdu ZChN list Rosatiego okre艣lono jako "wyrzeczenie si臋 polskiej racji stanu".
Prawdziwym szczytem zafa艂szowa艅 sprawy zaj艣膰 kieleckich 1946 r. sta艂y si臋 obchody 50. rocznicy tych zaj艣膰 w lipcu 1996 r. Ton manipulacjom nada艂 贸wczesny premier W艂odzimierz Cimoszewicz, syn oficera Informacji Wojskowej w czasach stalinowskich, akcentuj膮c: "Pogrom kielecki - niezale偶nie od tego, kto go inspirowa艂 - jest tak偶e cz膮stk膮 naszej pami臋ci (...) hitlerowski faszyzm zapu艣ci艂 korzenie rasowej i religijnej nienawi艣ci, antysemityzmu i ksenofobii r贸wnie偶 w艣r贸d swoich przysz艂ych ofiar. Wyzu艂 wielu spo艣r贸d tych, co prze偶yli, z uniwersalnych zasad moralnych. (...) G艂臋boko bolej膮c z powodu wszystkiego, w czymkolwiek Polacy zawinili wobec 呕yd贸w, i szczerze za to przepraszaj膮c, widzimy potrzeb臋 pracowania dla prawdziwego polsko-偶ydowskiego pojednania i braterstwa".
Manipulowania przez postkomunistyczne w艂adze rocznic膮 anty偶ydowskich zaj艣膰 kieleckich sprowokowa艂y liczne protesty. Jednym z najbardziej znacz膮cych by艂o o艣wiadczenie ks. bp. Adama Lepy, kt贸ry stwierdzi艂 w homilii wyg艂oszonej do rzeszy s艂uchaczy Radia Maryja: "Za zamieszki w Kielcach przeprasza si臋 ze strony wszystkich Polak贸w, a nie 贸wczesnych ciemi臋偶ycieli Narodu. Nied艂ugo doczekamy si臋 przeprosin ze strony wszystkich Polak贸w za zamordowanie ksi臋dza Popie艂uszki" (cyt. za J. Noszczyk: Demokracja bez krzy偶a, "Gazeta Wyborcza" z 15 lipca 1996). Ze zdecydowanym protestem przeciwko przeprosinom Cimoszewicza wyst膮pi艂 艢wiatowy Zwi膮zek 呕o艂nierzy Armii Krajowej (艢Z呕AK), a wi臋c formacji tak silnie zaanga偶owanej w czasie wojny w pomoc 呕ydom (akcja "呕egota", etc.). W o艣wiadczeniu 艢Z呕AK stwierdzono m.in.: "(...) budz膮 sprzeciw wypowiadane w imieniu narodu polskiego s艂owa ekspiacji, niedwuznacznie obci膮偶aj膮ce nar贸d polski za t臋 zbrodni臋" (cyt. za JCK: Nie oskar偶a膰 narodu polskiego, "My艣l Polska" z 21 lipca 1996). Protestowa艂o r贸wnie偶 Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodleg艂o艣ciowych, stwierdzaj膮c m.in.: "Zamiast nies艂usznie oskar偶a膰 ca艂y nar贸d o antysemityzm i bi膰 si臋 w piersi w jego imieniu premier Cimoszewicz powinien przeprosi膰 za zbrodni臋, kt贸rej dokonali jego ideowi poprzednicy" (cyt. tam偶e).
Ur膮gaj膮ce normom kulturalnym wyst膮pienie E. Wiesela
Drugim bardzo nieprzyjemnym zgrzytem obchod贸w 50-lecia zbrodni kieleckiej by艂o wyst膮pienie 偶ydowskiego laureata Pokojowej Nagrody Nobla Elie Wiesela, znanego sk膮din膮d ze skrajnej tendencyjno艣ci, antychrze艣cija艅skich i antypolskich uprzedze艅 (m.in. nierzetelnych krytyk pod adresem Jana Paw艂a II). Wiesel postawi艂 znak r贸wno艣ci mi臋dzy spowodowan膮 przez Niemc贸w zag艂ad膮 呕yd贸w a wydarzeniami kieleckimi, stwierdzaj膮c: "To, co zdarzy艂o si臋 w tym miejscu, ukaza艂o, 偶e 'normalni' obywatele mog膮 by膰 tak okrutni, jak mordercy z obozu zag艂ady. Je艣li gwa艂towny przedwojenny antysemityzm utorowa艂 drog臋 Holokaustowi, pogrom kielecki potwierdzi艂 jego cel. (...) Kieleccy mordercy byli Polakami. Ich j臋zykiem by艂 polski. Ich nienawi艣膰 by艂a polska .(...) Jak to by艂o mo偶liwe, aby wielki oszala艂y t艂um zosta艂 zainspirowany, i by pozwolono mu zabija膰 przez niemal ca艂y dzie艅" (cyt. za Z. Lipi艅ski: Druga prowokacja kielecka, "My艣l Polska" z 21 lipca 1996 r. i J. 艢ledzianowski: "Pytania nad pogromem kieleckim", Kielce 1999, s. 84, 113). Ju偶 te s艂owa Wiesela by艂y krzywdz膮c膮 nieprawd膮 i policzkiem dla milion贸w Polak贸w. Jak napisa艂 ks. J. 艢ledzianowski w wyst膮pieniu Wiesela "odpowiedzialno艣膰 ze s艂u偶b komunistycznych, kt贸re z broni膮 w r臋ku dokonywa艂y zbrodni, przerzucono na nar贸d polski. Ten nar贸d, kt贸ry podobnie jak 呕ydzi, prze偶y艂 piek艂o agresji niemiecko-sowieckiej na Polsk臋 i wyniszczaj膮c膮 II wojn臋 艣wiatow膮" (J. 艢ledzianowski: op. cit, s. 111). Ra偶膮cym k艂amstwem by艂o r贸wnie偶 stwierdzenie o rzekomym "wielkim oszala艂ym t艂umie", ca艂kowicie sprzeczne z faktami, o kt贸rych pisz臋 w innym miejscu tekstu. W swym wyst膮pieniu Wiesel posun膮艂 si臋 jednak jeszcze dalej, a偶 do hucpiarskiej ingerencji w sprawy polskie, domagaj膮c si臋 wyrugowania krzy偶y z Brzezinki, twierdz膮c, 偶e ich obecno艣膰 na terenie obozu o艣wi臋cimskiego jest "blu藕nierstwem" dla 呕yd贸w. Powiedzia艂 m.in.: "(...) obecno艣膰 krzy偶y na 艣wi臋tej ziemi pokrywaj膮cej niezliczone 偶ydowskie ofiary w Birkenau by艂a i pozostaje obelg膮. (...) Nie ma 偶adnego uzasadnienia dla stawiania krzy偶y. (...) Ktokolwiek to uczyni艂 m贸g艂 by膰 kierowany dobrymi intencjami, ale rezultat jest katastrofalny, jest blu藕nierstwem" (cyt. za Z. Lipi艅ski: op. cit.). Przy okazji Wiesel ods艂oni艂 rol臋 Cimoszewicza, kt贸ry obieca艂 mu zaj膮膰 si臋 spraw膮 usuni臋cia krzy偶y.
Wyst膮pienie Wiesela wywo艂a艂o bardzo wiele protest贸w w Polsce. Warto tu zacytowa膰 m.in. fragmenty z jak偶e znacz膮cego obszernego protestu redakcji "Niedzieli" przeciwko wypowiedzi Elie Wiesela ("Niedziela" z 21 lipca 1996 r.). Pisz膮c o przem贸wieniu Wiesela, redaktorzy "Niedzieli" stwierdzali m.in.: "Zar贸wno tre艣膰 tego przem贸wienia, jak i okoliczno艣ci, kt贸re doprowadzi艂y do jego wyg艂oszenia, wywo艂uj膮 zaniepokojenie, wzbudzaj膮 odleg艂e w czasie antagonizmy i obna偶aj膮 s艂abo艣膰 polskiej dyplomacji, kt贸ra zezwala na publiczne, czynione z aprobat膮 w艂adz 艂amanie podstawowych swob贸d obywatelskich i naruszenie polskiej racji stanu.
M贸wi膮c o akcie zbiorowego mordu dokonanego w Kielcach w 1946 r. Elie Wiesel uprzedzi艂 wynik post臋powania s膮dowego tocz膮cego si臋 w tej sprawie, jednoznacznie przypisuj膮c obywatelom polskim odpowiedzialno艣膰 za pod偶eganie do zbrodni. Elie Wiesel powiedzia艂 m.in.: 'Kieleccy mordercy byli Polakami'. Naruszy艂 w ten spos贸b podstawowe prawo do dobrego imienia, za co w prawodawstwie cywilizowanego 艣wiata gro偶膮 okre艣lone konsekwencje.
Publiczne 偶膮danie - wyra偶one wobec mieszka艅c贸w dzisiejszych Kielc oraz odbiorc贸w medi贸w masowych - usuni臋cia krzy偶a z terenu oboz贸w koncentracyjnych w O艣wi臋cimiu nosi wszelkie znamiona wywo艂ywania antagonizm贸w religijnych, od kt贸rych polskie spo艂ecze艅stwo jest wolne.
Odwaga w wyg艂oszeniu tego 偶膮dania, b臋d膮ca - jak si臋 wydaje - wynikiem wcze艣niejszych uzgodnie艅 w tej sprawie u Premiera Rzeczpospolitej Polskiej, obna偶a s艂abo艣膰 polskiej dyplomacji. Elie Wiesel powiedzia艂: 'Pa艅skie post臋powanie Panie Premierze nape艂nia nas otuch膮. (...) By艂 Pan 艂askaw obieca膰, 偶e osobi艣cie zajmie si臋 Pan kilkunastoma krzy偶ami wzniesionymi w Birkenau'.
Do czego w konsekwencji prowadzi zgoda na panoszenie si臋 w kraju obcych interes贸w, przekonuj膮 lata obu okupacji. To w艂a艣nie w贸wczas m.in. na polskiej ziemi, obcymi r臋koma dokonywano czyn贸w, za kt贸re dzisiaj chce si臋 obarcza膰 spo艂ecze艅stwo polskie. (...)
Ponawianie akt贸w przeprosin przez ka偶dego nowego polskiego prezydenta czy premiera mo偶e by膰 r贸偶nie interpretowane (...), tym bardziej, 偶e - jak dotychczas - antypolonizm 偶ydowski nie doczeka艂 si臋 r贸wnie spektakularnych przeprosin".
Deir Yassin: 偶ydowska ha艅ba
Kieleckie pot臋pienia Polak贸w i Krzy偶a przez "pokojowego" noblist臋 Elie Wiesela by艂y swego rodzaju szczytem hipokryzji. Z aroganckim os膮dem Polak贸w wyst臋powa艂 cz艂owiek, kt贸ry nigdy nie zdoby艂 si臋 nawet na cho膰by cie艅 rozliczenia z w艂asn膮 potworn膮 偶ydowsk膮 "ha艅b膮 domow膮" - okrutn膮 zbrodni膮 w Deir Yassin. Chodzi o wymordowanie w tej arabskiej wiosce w pobli偶u Jerozolimy przez terrorystyczne boj贸wki izraelskie 254 os贸b: me偶czyzn, kobiet, dzieci i g艂贸wnie starszych bezbronnych m臋偶czyzn. (O zbrodni tej du偶o szerzej napisz臋 w zestawieniu z Kielcami w nast臋pnym odcinku). Tu chcia艂bym przypomnie膰, 偶e Wiesel niejednokrotnie by艂 krytykowany za ca艂kowite milczenie w sprawie tej nieludzkiej historii i zafa艂szowanie powojennych dziej贸w Izraela. Oskar偶ano go o to m.in. w wydanej w 1998 r. ksi膮偶ce "Remembering Deir Yassin", wsp贸艂autorem kt贸rej by艂 偶ydowski teolog i naukowiec Marc H. Ellis. Jak wspomniano w tej publikacji - Wiesel win臋 za z艂o w stosunkach z Izraelczykami zrzuca艂 na Palesty艅czyk贸w, akcentuj膮c, 偶e 呕ydzi jakoby po holokau艣cie "wybrali cz艂owieka" zamiast zemsty. Okrutna masakra 254 bezbronnych Arab贸w w Deir Yassin przez boj贸wki p贸藕niejszego premiera Izraela Menachema Begina ukaza艂a, jak nieprawdziwe jest stwierdzenie Wiesela o tym, 偶e 呕ydzi nie d膮偶膮 do zemsty i "wybrali cz艂owieka". W przeciwie艅stwie do wielkiej XX-wiecznej 呕yd贸wki Hannah Arendt - Wiesel nigdy nie by艂 zdolny do narodowego samorozrachunku i zawsze wybiera艂 farezyjskie pouczanie innych.
Prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2002-08-16
powrot
|