nasza witryna Wiersze "wybrane"
Wa偶yk, Lec, Szymborska, Lewin, Brzechwa, Jastrun, Kapu艣ci艅ski, Ga艂czy艅ski, Tuwim
Nasz Dziennik, 22.07.2002


 
RZEKA


M膮dro艣膰 Stalina,
rzeka szeroka,
w ci臋偶kich turbinach
przetacza wody,
p艂yn膮c wysiewa
pszenic臋 w tundrach,
zalesia stepy,
stawia ogrody.

W gmachu imperium
strop si臋 ugina:
p臋k艂a kolumna.
Wst臋puje z g艂臋bin
m膮dro艣膰 Stalina,
rzeka podsk贸rna.
G贸ry wysokie
w kraju poety
Mao Tse-Tunga -
zgryz艂a opok臋,
pan贸w zwali艂a
i nawodni艂a
biedniackie grunta.

Ludzie zbudzeni
na ziemi swojej,
艂ami膮 si臋 chlebem,
dziel膮 pokojem.
Ty ich op艂ywasz,
rzeko rozumna,
ty wiejesz zdrowiem,
wiatrem urody;
przebijasz g贸ry
rzeko podsk贸rna,
艂膮czysz narody.

Adam Wa偶yk


STALIN


Kt贸r膮 poeci wy艣piewali
ojczyzna, co to od Kamczatki
po szynach p臋dzi a偶 po San,
kt贸r膮 jak mleka pe艂ny dzban
podaj膮 dzieciom czule matki,
- to Stalin!

Kt贸r膮 wyku艂o stu kowali
w pie艣ni i w czasie i w przestrzeni,
w w臋glu i w miedzi, w srebrze w贸d,
ojczyzna, kt贸rej 偶aden knut
ju偶 swoim 艣wistem nie ocieni
- to Stalin!

Wsch贸d s艂o艅ca, co si臋 w piecach pali,
kt贸ry zastyga w prz臋s艂ach most贸w,
co si臋 zaciska w gro藕bie kul,
ojczyzna, jak jesienny ul,
w po偶odze wojny cichy ostr贸w,
- to Stalin!

I moja lira z nowej stali
i dumnie przemieniona muza,
obywateli jasny wzrok
i g艂os, i oddech, my艣l i krok
i wolno艣膰, kt贸ra nas odurza,
- to Stalin!

Stanis艂aw J. Lec


M艁ODZIE呕Y BUDUJ膭CEJ NOW膭 HUT臉


Kto dom zbudowa艂, w kt贸rym mieszkam?
Kto k艂ad艂 sw膮 prac臋 na fundament?
"w murarz, zdun i szklarz, i cie艣la
mini臋ci s膮 przez ludzk膮 pami臋膰.

Klasa z pami臋ci膮 z艂膮 - umiera.
Wierniejsz膮 pami臋膰 wybieramy:
sama jak ksi膮偶ka si臋 otwiera
w miejscach najcz臋艣ciej czytywanych.

Dzi艣 dla was, przy was, od was, m艂odzi,
miasta zaczyna si臋 偶yciorys.
Pami臋膰 imiona wasze co dzie艅
Notuje s艂owem zdobnym w podziw,
notuje normy waszej poryw
i w艂膮cza w pi臋kny plan oblicze艅.
Bo to jest pami臋膰 robotnicza
s艂u偶膮ca klasie robotniczej.

Wis艂awa Szymborska


PIE艢艃 ZJEDNOCZONYCH PARTII


Ka偶dy, kto serce ma nieul臋k艂e,
zdolne do wielkiej ofiary,
wszystko, co w Polsce m艂ode i pi臋kne
idzie pod nasze sztandary.

Partia pogromca faszyzmu
Partia przewodnik mas
do socjalizmu prowadzi nas,
do socjalizmu prowadzi nas.

Leopold Lewin


Z asfaltu i woli wytrwa艂ej
b臋dzie szeroko艣膰 ulic.
Z cegie艂 i dumnej odwagi
b臋dzie wysoko艣膰 budynk贸w.
Z 偶elaza i 艣wiadomo艣ci
powstan膮 prz臋s艂a most贸w.
Z nadziei b臋dzie drzew ziele艅.
Z rado艣ci - 艣wie偶a biel tynku.

Miasto socjalistyczne
miasto dobrego losu.
Bez przedmie艣膰 i bez zau艂k贸w.
W przyja藕ni z ka偶dym cz艂owiekiem.
Najm艂odsze z miast, kt贸re mamy.
Najstarsze z miast, kt贸re b臋d膮.
Najm艂odsze na jutro bliskie.
Najstarsze na jutro dalekie.

Wis艂awa Szymborska

Z wiersza MARSZ

Bije godzina niezapomniana
Zakr臋t historii - druga zmiana
Trzeba zwyci臋stwu drog臋 torowa膰,
Marsz rozpocz臋ty, Partio prowad藕!
[...]
Chowa spekulant worki w sklepie,
Ko艂tun z trwogi pacierze klepie
Warcho艂 w Londynie wlepia 艣lepie
- Przyjdzie Anders, b臋dzie lepiej!
W maglu szepc膮 ciemne kumoszki
- Cukru nie b臋dzie, chleb jest za gorzki
Wied藕my po domach strasz膮 dzieci,
- Mas艂a nie ma, wzi臋li "Sowieci".
T艂uste dewotki strasz膮 g艂odem,
- Zatru艂 antychryst chleb i wod臋
Pasibrzuch wiejski ch艂op贸w judzi
- Na Sybir b臋d膮 wywozi膰 ludzi
[...]
Kt贸ry tam? Z drogi. Partia kroczy,
Twoja partia ludu roboczy
Wsp贸lnie pracowa膰, wsp贸lnie budowa膰
Maszerowa膰! Partio, prowad藕!

Jan Brzechwa


Twarze spode 艂ba, jakby wyjrza艂y spod he艂mu
呕elaznego naje藕d藕cy, w oczach - nocy bielmo.

Szeleszcz膮 po kolana brodz膮c w zesch艂ych zielskach,
Szkaplerz lub krzy偶 na szyi, w r臋ku bro艅 angielska.

Pod pach膮 ciep艂em cia艂a ogrzana pepesza
Jak 偶mija utuczona o艂owiem si臋 zwiesza.

Mundur polskich 偶o艂nierzy, w piersi serca wrog贸w,
Wiatr nocny idzie z nimi, przyjaciel roz艂og贸w.

Ju偶 druga jesie艅 polska, do dawnych jesieni
Niepodobna, metalem na li艣ciach si臋 mieni.
Tej samej nocy, wy偶szej ni偶 tu, w lasach noce,
W bia艂e ska艂y Albionu gniew morza 艂omoce.
Od ska艂 Szkocji odbi艂y si臋 ci臋偶kie okr臋ty.
W imperium nie zachodz膮 nieba firmamenty.

Poszli za morza cudze, w koloniach malarii
呕arci przez bia艂e czerwie s艂o艅ca b臋d膮 marli.

O ska艂y Szkocji morze bryzgami uderza,
Tu - jesie艅, i zwierz wkr贸tce zaszeleszcze w le偶ach.

Jele艅 puszczy, na z艂otym sp艂ywaj膮cy krzy偶u,
Zwraca g艂ow臋. Krzyk ludzki us艂ysza艂 w pobli偶u.

Puszcza kr贸lewska milczy, bo w jej nocnym szumie
S膮 g艂osy, kt贸rych 偶aden cz艂owiek nie zrozumie.

Mieczys艂aw Jastrun


BRYGADA DZIER呕Y艃SKIEGO


艁un膮
niebo zape艂nia huta.
W 艂unie -
walki tre艣膰
nie odbita.
Hale dr偶膮,
skowyczy gisernia. Tutaj
huczy napi臋ta bitwa.

St膮d
pod nocy obszarem gwiezdnym
kiedy wiatr
zach艂ystywa艂 si臋 wiosn膮,
utrudzona i zdarta jezdnia
hutnika m艂odego nios艂a. (...)

...By艂o:
kto艣 rzuca艂 plotki przegni艂e,
Gwa艂towna woda rozdziera艂a krany.
Niepotrzebnie dr臋twia艂y d藕wig贸w linie.
Maszyn臋 opu艣ci艂 dezerter planu.
Chce
poszarpa膰 wr贸g
nasz膮 zwarto艣膰.
Zwali膰 to,
co jak cia艂o bliskie.

Przyszed艂
w s艂owach Sekretarza Partii
na hut臋 -
Towarzysz Dier偶y艅ski.

Nie postaci膮 w p艂aszczu sk贸rzanym,
nie twarz膮 z siwiej膮c膮 br贸dk膮,
lecz
uporem,
czujno艣ci膮 nieznan膮,
ludzk膮 wiar膮 -
w pami臋ci im utkwi艂.

Nios艂a jezdnia strudzona i zdarta
hutnika. Jak mu dum臋 podzieli膰?
Pami臋ta wstaj膮c膮 do natar膰
brygad臋 lekkiej kawalerii.

Pami臋ta -
gin膮c pada艂y przeszkody.
Ale wszystko
ci臋偶ko by艂o zmieni膰.
I czasem
kt贸ry艣, zw膮tpiwszy, odchodzi艂.
I nieraz
w oczach pali艂o znu偶enie.

I zawsze
potrafili utrudnianie u艣mierca膰.
I zawsze
wiedzieli, gdzie wola prowadzi i dok膮d.
Wtedy
bi艂o w nich
jego serce.
Wtedy
jego patrzyli wzrokiem.

艁un膮
niebo nape艂nia huta.
W 艂unie -
walki tre艣膰
nie odbita.
Hale dr偶膮,
Skowyczy gisernia. Tutaj
huczy napi臋ta bitwa.

Ryszard Kapu艣ci艅ski


PRZED MAUZOLEUM LENINA


Ten dzie艅 widz臋 znowu i znowu -
ten dzie艅 - nigdy nie zapomn臋 o nim:
wiatr surowy i rze艣ki d膮艂
i 艣nieg le偶a艂 na Placu Czerwonym.

Pami臋tam, 偶e zachodzi艂o s艂o艅ce
nad Mauzoleum, po pi臋knym dniu.
Grzeszny cz艂owiek, po latach b艂膮dze艅
wreszcie dotar艂em tu.

Ile偶 by jeszcze trzeba tr膮b, 偶a艂obnych nut!
Bo, 偶e umar艂, to ci膮gle boli
ten, kt贸ry centrum globu przesun膮艂 na wsch贸d
ramieniem proletariackiej woli.

Przysi臋gam, ju偶 nigdy nie b臋d臋 s艂aby,
Pi贸ro w promie艅 przemieni臋 i niech si臋 promieni
Oto nowe stulecie. A tylko dwie sylaby:
LENIN.

Konstanty Ildefons Ga艂czy艅ski


K艂aniaj si臋 g贸rom, c贸reczko, k艂aniaj si臋 g贸rom,
艢niegom s艂onecznie kipi膮cym, 艣witom tatrza艅skim,
Ol艣niewaj膮cym lazurom, ol艣nionym chmurom,
K艂aniaj si臋, c贸rko, wysokim dniom zakopia艅skim!

K艂aniaj si臋 ptakom i 藕r贸d艂om, ludziom i 艣wierkom,
I gwiazdom nisko wisz膮cym w pustce prze藕roczej!
Twoje to wszystko, ju偶 twoje, obywatelko
Rzeczypospolitej m艂odej - Polski Roboczej!

...K艂aniaj si臋 szczytom podniebnym, hardym i pi臋knym!
To swoje "czuwaj!" im krzyknij, harcerko ma艂a!
A zawsze k艂aniaj si臋, c贸rko, ludziom male艅kim,
Bo to s膮 ludzie ogromni. 呕eby艣 wiedzia艂a.

...Wysoki Giewont, wysoki! A pod nim p艂ynie
Potokiem, c贸rko, potokiem historia wiek贸w.
Na g贸rach, c贸rko, na g贸rach - my艣l o nizinie!
艢r贸d g艂az贸w, c贸rko, w艣r贸d g艂az贸w - my艣l o cz艂owieku!

Mocno i pewnie chodz膮ca po polskiej ziemi,
Umi艂uj lud sprawiedliwy, co Polsk臋 zbudzi艂.
A tam, kochanie, gdzie mieszka艂 W艂odzimierz Lenin,
Z艂贸偶 kwiatek. To by艂 przyjaciel tych prostych ludzi...

Julian Tuwim

Wa偶yk, Lec, Szymborska, Lewin, Brzechwa, Jastrun, Kapu艣ci艅ski, Ga艂czy艅ski, Tuwim, Nasz Dziennik, 2002-07-22

powrot