|
Prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 02.08.2002 |
|
Wa偶nym, wymagaj膮cym szerszego na艣wietlenia elementem historii zaj艣膰 w
Kielcach jest wielokrotnie zafa艂szowywana przez komunistyczn膮 w艂adz臋 i
propagand臋 sprawa stosunku Ko艣cio艂a katolickiego w Polsce do wydarze艅
kieleckich. W rezolucji KW PPR i PPS jako jeden z g艂贸wnych postulat贸w wysuni臋to 偶膮danie: "Poci膮gni臋cia do odpowiedzialno艣ci tych os贸b z kleru katolickiego w Kielcach, kt贸re przez swe zaczepne wyst膮pienia antyrz膮dowe z ambon przygotowa艂y nastroje pogromu i zbrodni" (tam偶e, s. 119). Na kwesti臋 atakowania duchowie艅stwa katolickiego w zwi膮zku ze zbrodni膮 kieleck膮 wyra藕nie naciskano w kr臋gach Centralnego Komitetu 呕yd贸w Polskich (CK呕P). Przedstawiciel PPR w Prezydium tego Komitetu Pawe艂 呕elicki akcentowa艂, 偶e "w kampanii za granic膮 przeciw o艣rodkom, kt贸re inspirowa艂y i przeprowadza艂y akcj臋, nale偶y wskaza膰 na udzia艂 w艣r贸d kieleckich napastnik贸w wojskowych w mundurach z napisem Poland oraz na zachowanie si臋 kleru" (podkr. J.R.N.; cyt. za: K. Kersten "Polacy, 呕ydzi, komunizm. Anatomia p贸艂prawd 1939-68", Warszawa 1992, s. 104). Oszczercze wyst膮pienia antykatolickie za granic膮 - zgodnie z 偶yczeniami przedstawiciela Centralnego Komitetu 呕yd贸w Polskich - okaza艂y si臋 bardzo skuteczne. Dot膮d w cz臋艣ci fanatycznych 艣rodowisk 偶ydowskich (m.in. w ksi膮偶ce Alana M. Dershovitza "Chutzpah", kt贸ry jest adwokatem rabina A. Weissa) upowszechnia si臋 grubia艅skie oszczerstwa przeciwko Ko艣cio艂owi katolickiemu w Polsce w zwi膮zku ze zbrodni膮 kieleck膮. Wojsko nie dopu艣ci艂o ksi臋偶y Echa antyko艣cielnej propagandy komunistycznej przez ca艂e dziesi臋ciolecia odzywa艂y si臋 w r贸偶nych re偶imowych enuncjacjach propagandowych. Na przyk艂ad jeszcze w 1987 roku rzecznik prasowy rz膮du PRL Jerzy Urban posun膮艂 si臋 do insynuacji, zarzucaj膮cej Ko艣cio艂owi katolickiemu, 偶e nie zdecydowa艂 si臋 na pot臋pienie pogromu poza og贸lnikow膮 odezw膮 wzywaj膮c膮 do zachowania spokoju w mie艣cie. Enuncjacja Urbana wywo艂a艂a protestacyjne o艣wiadczenie kieleckiej kurii diecezjalnej ("Tygodnik Powszechny" z 4 pa藕dziernika 1987 r.), ponownie skontrowane przez Urbana ("Tygodnik Powszechny" z 8 listopada 1987 r.). Manipulacje propagandy komunistycznej w Polsce i niekt贸rych 艣rodowisk zagranicznych na temat rzekomej bierno艣ci Ko艣cio艂a wobec zaj艣膰 lub nawet wspierania ich przez kszta艂towanie nastroj贸w propagandowych by艂y wr臋cz jaskrawym zafa艂szowaniem faktycznej sytuacji z lipca 1946 roku. Z licznych udokumentowanych relacji wynika, 偶e dwaj duchowni, w tym ks. kanonik Roman Zelek, udali si臋 na miejsce zaj艣膰 ju偶 oko艂o godz. 11.00, a wi臋c w trakcie pierwszej fazy ataku na dom 偶ydowski. U wej艣cia na ulic臋 Planty napotkali jednak kordon wojskowo-milicyjny i posterunek karabinu maszynowego. Wojskowi pe艂ni膮cy stra偶 nie dopu艣cili jednak ksi臋偶y na miejsce zaj艣膰 (zob. szerzej Z. Wrona, Ko艣ci贸艂 wobec pogromu 呕yd贸w w Kielcach, [w:] "Pami臋tnik 艢wi臋tokrzyski - Studia z dziej贸w kultury chrze艣cija艅skiej", Kielce 1991, s. 285-286; J. 艢ledzianowski "Pytania nad pogromem kieleckim", Kielce 1999, s. 152-154). O tym, 偶e wojsko nie dopu艣ci艂o ksi臋dza Zelka na miejsce zaj艣膰, pisano w polemizuj膮cym z tekstem Urbana o艣wiadczeniu kieleckiej kurii diecezjalnej ("Tygodnik Powszechny" z 4 pa藕dziernika 1987 roku). Znamienne, 偶e fa艂szuj膮cy histori臋 rzecznik prasowy rz膮du Wojciecha Jaruzelskiego Jerzy Urban, pr贸buj膮c maksymalnie pomniejszy膰, a nawet zamaza膰 rol臋 duchowie艅stwa kieleckiego w pr贸bie spacyfikowania zaj艣膰, pisa艂 w swej "Odpowiedzi na o艣wiadczenie Kurii kieleckiej": "Dzi艣 wi臋c Kuria kielecka powo艂uje si臋 na s艂owa prymasa o tym, 偶e jeden ksi膮dz bieg艂 uspokaja膰 morduj膮c膮 t艂uszcz臋, ale nie puszczono go przez kordony wojska. Jak z tym by艂o, nikt dzi艣 nie dociecze. W膮t艂e to jednak 艣wiadectwo na rzecz postawy Kurii w 1946 r. (por. List rzecznika prasowego rz膮du, "Tygodnik Powszechny", 8 listopada 1987 r.). Wbrew twierdzeniom Urbana, 偶e "nikt dzi艣 nie dociecze" w tej sprawie, obecnie powszechnie uznaje si臋, 偶e wojsko uniemo偶liwi艂o pr贸b臋 pacyfikacji nastroj贸w przez ksi臋偶y. Przyznaje to nawet tak stronnicza w swych pr贸bach podwa偶enia twierdze艅 o Kielcach w 1946 roku jako prowokacji sowieckiej Krystyna Kersten. W swej ksi膮偶ce napisa艂a, 偶e: "Uniemo偶liwiona zosta艂a interwencja duchowie艅stwa (...). Przedstawiciele kurii, ksi臋偶a Roman Zelek, Mo艣li艅ski zatrzymani zostali przez wojsko" (K. Kersten "Polacy, 呕ydzi, komunizm. Anatomia p贸艂prawd 1939-68", Warszawa 1992, s. 128). O sprawie zatrzymania ksi臋偶y przez wojsko i niedopuszczeniu ich na miejsce zaj艣膰
szeroko pisz膮 w oparciu o udokumentowane fakty tacy autorzy, jak: ksi膮dz Jan
艢ledzianowski, Krzysztof K膮kolewski, historyk Roman Buczek. M贸wi艂 o tym r贸wnie偶
inny historyk - ks. prof. Daniel Olszewski, cz艂onek Komisji Ko艣cielnej,
przygotowuj膮cej obchody 50. rocznicy zaj艣膰 anty偶ydowskich w Kielcach (por.
wywiad J. Pisiewicz z ks. prof. D. Olszewskim: "Ko艣ci贸艂 wobec zaj艣膰
anty偶ydowskich w Kielcach", "S艂owo - Dziennik katolicki", 28 czerwca 1996 r.).
Warto przytoczy膰 w zwi膮zku z ca艂膮 spraw膮 uwagi Krzysztofa K膮kolewskiego, kt贸ry uwa偶a, 偶e ksi臋偶a nie mieli szans na wywarcie szerszego wp艂ywu na postaw臋 oficer贸w dowodz膮cych kordonem osaczaj膮cym dom 偶ydowski na Plantach. Wed艂ug
K膮kolewskiego: "(...) Si艂y bezpiecze艅stwa: KBW, UB nie tylko z natury swojej
pozbawione by艂y duszpasterzy, ale przeznaczone m.in. do walki z Ko艣cio艂em. Kadra
oficerska by艂a wychowywana w antyreligijnym i ateistycznym duchu. W jakiej
mierze ksi臋偶a Zelek i Danilewicz zdawali sobie z tego spraw臋 - teraz trudno
odtworzy膰. Raczej nadawali si臋 na jeszcze dwie ofiary rozszala艂ych 偶o艂dak贸w, a
ich pojawienie si臋 w najlepszym wypadku mog艂o wywo艂a膰 艣miech i szyderstwa. Przytoczy艂em tu szerzej informacje o zablokowanej przez oficer贸w wojska pr贸bie
przerwania zaj艣膰 przez ksi臋偶y z kurii kieleckiej, bo fakty te ci膮gle s膮
przemilczane lub negowane w wielu propagandowych opracowaniach na temat zaj艣膰
kieleckich. Odezwa ko艣cielna w sprawie zaj艣膰 Wbrew twierdzeniom Urbana, 偶e Ko艣ci贸艂 nie zdecydowa艂 si臋 na pot臋pienie zaj艣膰 poza og贸lnikow膮 odezw膮 z 11 lipca 1946 roku, pomimo nieobecno艣ci ordynariusza diecezji, ksi臋dza biskupa Cz. Kaczmarka, Kuria wyda艂a odezw臋 do wszystkich proboszcz贸w w diecezji kieleckiej, jednoznacznie pi臋tnuj膮c膮 zbrodni臋. Podaj臋 ni偶ej jej pe艂n膮 tre艣膰, obalaj膮c w ten spos贸b k艂amstwo Urbana o rzekomej og贸lnikowo艣ci tej odezwy.
Odezwa Kuria Diecezjalna poleca odczyta膰 w najbli偶sz膮 niedziel臋 z ambony na wszystkich Mszach 艣w., bez 偶adnych komentarzy, nast臋puj膮c膮 odezw臋: Podstawow膮 zasad膮 katolicyzmu, obok mi艂o艣ci Boga, jest mi艂o艣膰 bli藕niego bez
wzgl臋du na pochodzenie, narodowo艣膰 i wyznanie. Do najwy偶szych warto艣ci
doczesnych bli藕niego nale偶y jego 偶ycie i zdrowie, a poszanowanie tego 偶ycia i
zdrowia jest naczelnym nakazem prawa mi艂o艣ci bli藕niego. Kielce, dnia 11 lipca 1946 roku Ks. dr J贸zef Rybczyk (cyt. za J. 艢ledzianowski "Pytania nad pogromem kieleckim", Kielce 1999, s. 165). Sprawa wydarze艅 kieleckich, a zw艂aszcza ich prawdziwych inspirator贸w, by艂a ogromnie trudna do rozpoznania bezpo艣rednio po wydarzeniach. St膮d tym wi臋ksze znaczenie mia艂a decyzja w tej sprawie podj臋ta przez kieleckiego biskupa ordynariusza Czes艂awa Kaczmarka. 24 lipca 1946 roku, po powrocie z urlopu zdrowotnego biskup Kaczmarek powo艂a艂 specjaln膮 komisj臋 dla zbadania przyczyn zaj艣膰 w Kielcach. Po bardzo gruntownych analizach przygotowa艂a ona potajemnie raport, dostarczony ambasadorowi USA w Warszawie, wskazuj膮cy na odpowiedzialno艣膰 贸wczesnej w艂adzy partyjno-policyjnej. W艂a艣nie trafienie przez UB na 艣lady tego raportu by艂o w niema艂ej mierze tym, co spowodowa艂o p贸藕niejsze komunistyczne represje wobec ks. biskupa Kaczmarka i jego sfabrykowany proces w 1953 roku (por. ks. H. Wojtunik "Ks. biskup Czes艂aw Kaczmarek a sprawa pogromu kieleckiego", Toronto, polonijny "G艂os Polski" z 6 grudnia 1996 r.). O艣wiadczenie Prymasa Hlonda Oficjalne stanowisko Ko艣cio艂a katolickiego w Polsce najszerzej sformu艂owa艂 贸wczesny Prymas Polski kardyna艂 August Hlond w wywiadzie udzielonym ameryka艅skim dziennikarzom 11 lipca 1946 r. Wcze艣niej kardyna艂 Hlond rozmawia艂 na temat zbrodni kieleckiej z ambasadorem USA w Polsce Arthurem Bliss-Lane. Ambasador wspomina艂 w swej ksi膮偶ce: "Kiedy 6 lipca odwiedzi艂em kardyna艂a Hlonda, Prymasa Polski, by艂 on g艂臋boko poruszony kieleck膮 masakr膮". (A. Bliss-Lane "Widzia艂em Polsk臋 zdradzon膮", wydawnictwo podziemne "Kr膮g", Warszawa 1984, s. 133). W czasie wywiadu udzielonego dziennikarzom ameryka艅skim 11 lipca 1946 roku Prymas Polski z艂o偶y艂 wobec nich nast臋puj膮ce o艣wiadczenie. O艣wiadczenie 1) Ko艣ci贸艂 katolicki zawsze i wsz臋dzie pot臋pia wszelkie mordy. Pot臋pia je te偶 w
Polsce bez wzgl臋du na to, przez kogo s膮 pope艂niane i bez wzgl臋du na to, czy
pope艂niane s膮 na Polakach czy na 呕ydach, w Kielcach lub innych zak膮tkach
Rzeczypospolitej. Nast臋pnego dnia (5 lipca) przedstawiciel Kurii biskupiej w porozumieniu z w艂adzami i przedstawicielami miasta przygotowa艂 odezw臋 uspokajaj膮c膮, kt贸r膮 Wojewoda zaakceptowa艂. Tej odezwy atoli w艂adze nie opublikowa艂y. Dnia 6 lipca Kuria biskupia wyda艂a od siebie odezw臋, kt贸ra nast臋pnego dnia
(niedziela 7 lipca) zosta艂a odczytana z ambon we wszystkich katolickich
ko艣cio艂ach miasta. Kopi臋 tej odezwy za艂膮cza si臋. - Je偶eli mimo gwa艂townego
podniecenia w Kielcach w ostatnim tygodniu panowa艂 tam 艂ad i spok贸j, przypisa膰
to nale偶y przede wszystkim celowemu i 艂agodz膮cemu wp艂ywowi duchowie艅stwa. Spory o rol臋 呕yd贸w w stalinizacji Polski O艣wiadczenie Prymasa Hlonda sprowokowa艂o tym wi臋ksz膮 nagonk臋 na Ko艣ci贸艂 katolicki, zar贸wno w polskich kr臋gach komunistycznych, jak i za granic膮. Szczeg贸ln膮 irytacj臋 przeciwnik贸w Ko艣cio艂a i ataki na rzekomy "antysemityzm" wywo艂a艂 fragment o艣wiadczenia o roli 呕yd贸w w Polsce "na przoduj膮cych stanowiskach w 偶yciu pa艅stwowym, a d膮偶膮cych do narzucenia form ustrojowych, kt贸rych ogromna wi臋kszo艣膰 narodu nie chce". Prymas Polski w tej cz臋艣ci o艣wiadczenia wspomnia艂 o mniej znanych za granic膮, za to powszechnie dostrzeganych w Polsce faktach. Przypomnijmy, 偶e cytowany ju偶 wy偶ej ambasador ameryka艅ski Arthur Bliss-Lane pisa艂 o "rosn膮cym antysemityzmie, wywo艂anym, co przyznawali nawet 偶ydowscy informatorzy, ogromn膮 niepopularno艣ci膮 呕yd贸w zajmuj膮cych kluczowe stanowiska w rz膮dzie" (A. Bliss-Lane: op. cit., s. 134). Z kolei nie kto inny jak emigrantka z 1968 r., a p贸藕niej znana tropicielka rzekomego "antysemityzmu" w Polsce Alina Grabowska przyznawa艂a na 艂amach paryskiej "Kultury" z grudnia 1969 roku: "W pierwszych latach powojennych (a nawet i p贸藕niej) znakomit膮, niestety, wi臋kszo艣膰 pracownik贸w UB stanowili 呕ydzi". Wybielaczom roli 呕yd贸w w UB i generalnie w stalinowskim aparacie w艂adzy warto przypomnie膰 jednobrzmi膮ce 艣wiadectwa na ten temat os贸b z jak偶e r贸偶nych 艣rodowisk intelektualnych od Marii D膮browskiej i ojca J贸zefa M. Boche艅skiego po Stefana Kisielewskiego i Czes艂awa Mi艂osza. Najwybitniejsza chyba pisarka tego okresu Maria D膮browska w zapiskach w swym dzienniku pisa艂a pod dat膮 17 czerwca 1947 r.: "UB, s膮downictwo s膮 ca艂kowicie w r臋ku 呕yd贸w. W ci膮gu tych przesz艂o dwu lat ani jeden 呕yd nie mia艂 procesu politycznego. 呕ydzi os膮dzaj膮 i na ka藕艅 wydaj膮 Polak贸w". Niemal dziewi臋膰 lat p贸藕niej - 27 maja 1956 r. ta sama D膮browska pisa艂a: "Ostatnimi tygodniami by艂am w Nieborowie w towarzystwie samych 呕yd贸w opr贸cz Anny i Bogusia. Cz臋ste ich rozmowy o wzrastaniu antysemityzmu. Czemu dzi艣 sami s膮 cz臋艣ciowo winni - bo jak mo偶na by艂o da膰 sob膮 obsadzi膰 wszystkie 'kluczowe pozycje' 偶ycia Polski: prokuratury, wydawnictwa, ministerstwa, w艂adze partii, redakcje, film, radio itp." Bli藕niaczo wr臋cz podobne w swej wymowie wydaj膮 si臋 zapiski w "Dziennikach" Stefana Kisielewskiego. Pod dat膮 18 pa藕dziernika 1968 r. Kisielewski pisze: "Dwadzie艣cia lat temu powiedzia艂em Wa偶ykowi, 偶e to, co robi膮 呕ydzi, zem艣ci si臋 na nich srodze. Wprowadzili do Polski komunizm w okresie stalinowskim, kiedy ma艂o kto chcia艂 si臋 tego podj膮膰 z 'goj贸w' (...)". Niewiele p贸藕niej, 4 listopada 1968 r. Kisielewski zapisa艂: "Po wojnie grupa przyby艂ych z Rosji 呕yd贸w-komunist贸w (呕ydzi zawsze kochali komunizm) otrzyma艂a pe艂ni臋 w艂adzy w UB, s膮downictwie, wojsku, dlatego, 偶e komunist贸w nie-呕yd贸w prawie tu nie by艂o, a je艣li byli, to Rosja si臋 ich ba艂a. Ci 呕ydzi robili terror, jak im Stalin kaza艂 (...)". Z kolei s艂ynny katolicki intelektualista na emigracji ojciec J贸zef M. Boche艅ski akcentowa艂 na 艂amach paryskiej "Kultury" (nr 7-8 z 1986 r.): "Jak wiadomo, w艂adza le偶a艂a w du偶ej mierze w ich [呕yd贸w - J.R.N.] r臋kach po zaj臋ciu Polski przez wojska sowieckie - w szczeg贸lno艣ci pewni 呕ydzi kierowali policj膮 bezpiecze艅stwa. Ot贸偶 ta w艂adza i ta policja jest odpowiedzialna za mord bardzo wielu spo艣r贸d najlepszych Polak贸w. Polacy maj膮, moim zdaniem, znacznie wi臋ksze prawo m贸wi膰 o pogromie Polak贸w przez 呕yd贸w ni偶 呕ydzi o pogromach polskich" [podkr. J.R.N.]. I wreszcie 艣wiadectwo Czes艂awa Mi艂osza, tym wymowniejsze, 偶e chodzi o intelektualist臋 znanego ze skrajnie pro偶ydowskiej postawy. W艂a艣nie Mi艂osz stwierdzi艂 w prawie nieznanym w Polsce (poza moimi tekstami) wywiadzie dla wydawanego w USA 偶ydowskiego czasopisma "Tikkun" (nr 2 z 1987 roku), m贸wi膮c o 偶ydowskich komunistach: "Oni zaj臋li wszystkie czo艂owe pozycje w Polsce i r贸wnie偶 w bardzo okrutnej policji bezpiecze艅stwa, poniewa偶 oni byli po prostu bardziej godni zaufania ni偶 miejscowa ludno艣膰." W tym stwierdzeniu Mi艂osz nieco przesadzi艂, bo jednak 呕ydzi nie zaj臋li wszystkich co do jednego stanowisk na szczytach w艂adzy i w bezpiece. By艂y tam jednak r贸wnie偶 nie-偶ydowskie wyj膮tki, jak cho膰by Bierut i Radkiewicz, cho膰 graj膮ce bardziej rol臋 figurant贸w. Generalnie jednak Mi艂osz celnie okre艣li艂 wyj膮tkow膮, dominuj膮c膮 rol臋 komunist贸w 偶ydowskiego pochodzenia w stalinizacji Polski (por. szerzej tomiki J.R. Nowaka w w serii "Biblioteka ksi膮偶ek niepoprawnych politycznie": "Kogo musz膮 przeprosi膰 呕ydzi", "Zbrodnie UB", Warszawa 2001). Cytowany ju偶 we wcze艣niejszej cz臋艣ci tego cyklu wybitny polski historyk z Kanady Roman Buczek pisa艂 w ksi膮偶ce "Na prze艂omie dziej贸w": "Prasa komunistyczna domaga艂a si臋 przede wszystkim od episkopatu zbiorowego pot臋pienia antysemityzmu w Polsce. 呕膮danie to by艂o jednak niewykonalne ze wzgl臋d贸w zasadniczych. Jak ju偶 m贸wili艣my na innym miejscu, ogromna wi臋kszo艣膰 呕yd贸w by艂a gorliwymi propagatorami komunizmu w Polsce, kt贸rego spo艂ecze艅stwo nie chcia艂o. 呕ydzi obsadzali aparat bezpiecze艅stwa i milicji, dokonywali aresztowa艅, pastwili si臋 nad aresztowanymi i zabijali ich. Nic wi臋c dziwnego, 偶e spotykali si臋 z niech臋ci膮 spo艂ecze艅stwa. W tych warunkach by艂o bezczelno艣ci膮 ze strony w艂adz komunistycznych 偶膮danie od episkopatu uroczystego og艂oszenia, 偶e ta niech臋膰 spo艂ecze艅stwa jest nieuzasadniona, a winni s膮 Polacy, kt贸rzy si臋 na 呕yd贸w oburzaj膮. Wygl膮da艂o to na 偶膮danie oficjalnej akceptacji przez Ko艣ci贸艂 ca艂ego systemu terroru, kt贸ry komuni艣ci w Polsce wprowadzili" (s. 209). Op贸r robotnik贸w przeciw propagandowej nagonce Na tle prawdziwych, jak偶e z艂o偶onych reali贸w 贸wczesnych stosunk贸w polsko-偶ydowskich, tym bardziej k艂amliwie brzmia艂y wszelkie pr贸by zrzucania wy艂膮cznie na Polak贸w winy za wzajemne napi臋cia. A to w艂a艣nie pr贸bowano szczeg贸lnie gorliwie robi膰 w komunistycznej propagandzie opanowanej w dominuj膮cej wi臋kszo艣ci przez 偶ydowskich politruk贸w. Nie tylko Episkopat, ale i rzesze prostych polskich robotnik贸w potrafi艂y si臋 w贸wczas przeciwstawia膰 nachalnym tropicielom rzekomego powszechnego "polskiego antysemityzmu" i odpowiednim z g贸ry, bez s膮du, propagandowym wyrokom na temat rzekomych winowajc贸w zbrodni jako "pogrobowc贸w sanacji", WiN-owc贸w czy andersowc贸w. Historyk 艁ukasz Kami艅ski pisa艂 w ksi膮偶ce "Strajki robotnicze w Polsce w latach 1945-1948" (Wroc艂aw 1998), i偶: "10 lipca (...) w szeregu 艂贸dzkich fabryk zorganizowano wiece dla pot臋pienia sprawc贸w pogromu kieleckiego. Uchwalone rezolucje podpisywano niech臋tnie. Pomimo tego nast臋pnego dnia zosta艂y one opublikowane przez pras臋. Wywo艂a艂o to strajki protestacyjne (...). Pocz膮tkowo 偶膮dano sprostowania nieprawdziwych informacji, z czasem pojawi艂 si臋 postulat zwolnienia skazanych w procesie kieleckim (...). Tego typu reakcje robotnik贸w nie by艂y w skali kraju czym艣 wyj膮tkowym. Za艂ogi wielu fabryk odm贸wi艂y uchwalenia rezolucji pot臋piaj膮cych sprawc贸w pogromu (...)". Przypomnijmy tu, jak brzmia艂a spreparowana odg贸rnie i przedstawiona w partyjnym "G艂osie Robotniczym" rezolucja, kt贸ra wywo艂a艂a strajk robotnik贸w 艁贸dzkiej Fabryki Nici, oburzonych przypisywaniem im autorstwa tak zak艂amanego tekstu: "My, robotnicy zdali艣my egzamin dojrza艂o艣ci politycznej w dniu Referendum
Ludowego. Nie ust膮pimy ani na krok w walce o utrwalenie naszych zdobyczy, o
kt贸re lata ca艂e walczyli艣my tak za czas贸w Polski sanacyjnej, jak i podczas
krwawej okupacji hitlerowskiej. Czy偶 kto艣 o zdrowych zmys艂ach mo偶e si臋 dziwi膰, 偶e robotnicy 艂贸dzcy nie chcieli
zaakceptowa膰 publikowania w ich imieniu tak tendencyjnej stalinowskiej
rezolucji, por贸wnuj膮cej sanacj臋 z czasami hitlerowskimi, i 偶膮daj膮cej s膮d贸w
dora藕nych dla ludzi z WiN-u, NSZ-u, armii Andersa? Robotnicy protestowali r贸wnie偶 przeciwko b艂yskawicznemu procesowi o zbrodni臋 kieleck膮, podejrzewaj膮c, jak偶e s艂usznie, s膮dowe matactwa w tej sprawie. Prawdziw膮 grotesk膮 na tym tle wydaje si臋 rozumowanie znanego w臋szyciela "polskiego antysemityzmu" Jana Tomasza Grossa. W swej ksi膮偶ce "S膮siedzi" (s. 100) uzna艂 on strajki robotnik贸w przeciwko narzucanej im rezolucji w sprawie zbrodni kieleckiej jako wyraz robotniczego "antysemityzmu". I konkludowa艂, 偶e strajki te jakoby "daj膮 si臋 doskonale wyt艂umaczy膰 jako protest przeciwko temu, 偶e w powojennej Polsce nie mo偶na si臋 porachowa膰 z mordercami bezbronnych chrze艣cija艅skich dzieci". Tak Gross konsekwentnie wmawia艂 robotnikom maksymaln膮 ciemnot臋 i fanatyzm. Je艣li Grossowi odpowiada艂a tak z艂owieszcza stalinowska rezolucja, to sprawa jego i jego mentalno艣ci. Tylko pe艂en uprzedze艅 fanatyk m贸g艂 si臋 dziwi膰, 偶e tak ohydna rezolucja, por贸wnuj膮ca sanacj臋 z czasami hitlerowskimi i 偶膮daj膮ca s膮d贸w dora藕nych dla ludzi z WIN-u i NSZ-u, mog艂a i musia艂a spotka膰 si臋 ze stanowczym sprzeciwem polskich robotnik贸w (por. szerzej J.R. Nowak "100 k艂amstw J.T. Grossa o 偶ydowskich s膮siadach i Jedwabnem". Warszawa 2001, s. 277-283, 298).
prof. Jerzy Robert Nowak Prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2002-08-02 |