nasza witryna Prawda o Kielcach 1946 r. cz.IV
prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 26.07.2002


  Szczeg贸lnie kompromituj膮cy dla komunistycznych inscenizator贸w zbrodni kieleckiej sta艂 si臋 po艣piesznie zorganizowany przez nich proces s膮dowy. Podobnie jak we wspomnianych wcze艣niej innych procesach tego typu, po prowokacyjnych pogromach w S艂owacji czy na W臋grzech sowieckim re偶yserom tych prowokacji chodzi艂o przede wszystkim o gruntowne zatuszowanie prawdy o kulisach pope艂nionych przez nich zbrodni. Podobnie jak w tamtych krajach tak偶e w Kielcach nie ukarano prawdziwych sprawc贸w zaj艣膰 anty偶ydowskich, lecz skupiono si臋 na "odpowiednim" ukaraniu odpowiednio wyselekcjonowanych przez komunist贸w os贸b, kt贸re miano uczyni膰 g艂贸wnymi winnymi. Kielecki proces sta艂 si臋 tak膮 parodi膮 sprawiedliwo艣ci, przy kt贸rej z g贸ry zadbano, aby nie pad艂y podejrzenia na winnych z bezpieki, NKWD, wojska czy milicji. Istnieje a偶 nadto wiele dowod贸w pokazuj膮cych, 偶e proces maj膮cy s膮dzi膰 rzekomych winnych zbrodni w Kielcach by艂 faktycznie tylko pokazowym procesem sfabrykowanym wed艂ug wszystkich regu艂 "sowieckiej sprawiedliwo艣ci" dla uderzenia w opozycj臋 w Polsce i odwr贸cenia uwagi od prawdziwych komunistycznych sprawc贸w.


Raport biskupa kieleckiego

Pierwsz膮 i nieocenion膮 wprost demaskacj膮 fa艂sz贸w procesu domniemanych sprawc贸w zbrodni kieleckiej by艂 tajny raport biskupa kieleckiego Czes艂awa Kaczmarka, przygotowany ju偶 w dwa miesi膮ce po zaj艣ciach anty偶ydowskich w lipcu 1946 roku. Raport ten nieznany przez dziesi臋ciolecia w Polsce szybko dotar艂 do adresata, kt贸rego ks. biskup Kaczmarek uzna艂 za szczeg贸lnie cennego z punktu widzenia walki o prawdziwy obraz wydarze艅 w Polsce - 贸wczesnego ameryka艅skiego ambasadora w komunistycznej Polsce Artura Bliss-Lane. By艂 on autentycznym przyjacielem Polski i z ogromnym rozgoryczeniem patrzy艂 na to, jak Zach贸d porzuci艂 Polsk臋 na 艂ask臋 i nie艂ask臋 nowych sowieckich okupant贸w1. Przygotowany przez ks. biskupa Kaczmarka tajny raport o zbrodni kieleckiej w oparciu o pieczo艂owicie zebrane fakty jednoznacznie ods艂ania艂 ca艂膮 istot臋 pokazowego procesu zmontowanego przez komunistyczne w艂adze.
Wed艂ug raportu: "(...) Pi臋t膮 achillesow膮 urz臋dowego przedstawienia wypadk贸w kieleckich jest niew膮tpliwie proces s膮dowy w tej sprawie. Rzuca on cie艅 na szczero艣膰 tych, kt贸rzy go prowadzili i zdradza ich istotne tendencje. Do odpowiedzialno艣ci poci膮gni臋to 12 os贸b, w tym tylko 8 spo艣r贸d tych, kt贸rzy brali udzia艂 w zaj艣ciach. Je艣li si臋 zwr贸ci uwag臋 na to, 偶e zamordowanych by艂o 39 os贸b, a rannych 40, to liczba oskar偶onych jest wysoce niewsp贸艂mierna do liczby zabitych i rannych. Prokurator rz膮dowy jednak inaczej post膮pi膰 nie m贸g艂, gdy偶 istotnie spo艣r贸d os贸b cywilnych zabijaj膮cych by艂o niewielu, 2/3 呕yd贸w wymordowali i poranili milicjanci, 偶o艂nierze i robotnicy, a tych jako ludzi rz膮dowych do odpowiedzialno艣ci prokurator poci膮gn膮膰 nie chcia艂. (...)
Na proces przyjecha艂 najwy偶szy s膮d wojskowy, cho膰 wed艂ug prawa nie jest on kompetentny do s膮dzenia spraw w pierwszej instancji ani do s膮dzenia spraw os贸b cywilnych, o ile ich czyn nie pozostaje w bezpo艣rednim zwi膮zku z przest臋pstwem os贸b wojskowych. W艂adzom rz膮dowym chodzi艂o, zdaje si臋, o dob贸r takich s臋dzi贸w, kt贸rym by mo偶na by艂o zaufa膰. Byli te偶 nimi niejacy Marian Barto艅, Antoni 艁ukasik i Stanis艂aw Baraniuk. Pierwszy z nich mia艂 wybitnie cechy mongolskie, nie wygl膮da艂 na Polaka, dwaj pozostali mieli wygl膮d semicki. Innym zupe艂nie dziwnym pogwa艂ceniem prawa by艂 fakt, 偶e o zaj艣ciach w dniu 4 lipca nie powiadomiono wcale prokuratora miejscowego, nie on te偶 oskar偶a艂 przed s膮dem, lecz r贸wnie偶 specjalnie przys艂any prokurator s膮du najwy偶szego major Szpondarski oraz miejscowy prokurator s膮du wojskowego, 呕yd Golczewski. Do obrony powo艂ano z urz臋du 5-ciu adwokat贸w, w tym tylko dw贸ch obro艅c贸w wojskowych, trzech za艣 cywilnych. Gdy ci ostatni podnie艣li zarzut, 偶e nie s膮 kompetentni do stawania w s膮dach wojskowych, s膮d odpowiedzia艂, 偶e istotnie m贸g艂by wyznaczy膰 na obro艅c贸w nawet 偶o艂nierzy, ale kieruje si臋 dobrem oskar偶onych. Nawiasem m贸wi膮c spo艣r贸d tych trzech obro艅c贸w cywilnych, jeden z nich Zenon Wiatr jest znany jako 偶yj膮cy b. dobrze z ko艂ami PPR, w ten spos贸b dwaj pozostali byli zmajoryzowani. Rola ich by艂a tym trudniejsza, 偶e nie wyst臋powali nigdy w s膮dach wojskowych, a co wi臋cej ze spraw膮 nie zd膮偶yli si臋 nawet zapozna膰. Oto 8 lipca po po艂udniu zawiadomiono ich, 偶e maj膮 wyst臋powa膰 w sprawie zaj艣膰 kieleckich dnia nast臋pnego o godzinie 9-ej rano. W ten spos贸b nie dano im nawet 24 godzin do przygotowania obrony, co wi臋cej uniemo偶liwiono im porozumienie z oskar偶onymi. (...)".
Akt oskar偶enia przeczytano pods膮dnym dopiero na godzin臋 przed rozpocz臋ciem rozprawy wbrew kodeksowi post臋powania wojskowego, kt贸ry "daje oskar偶onym 3 dni czasu od wr臋czenia lub odczytania aktu oskar偶enia do rozprawy. Wprawdzie pods膮dni podpisali o艣wiadczenie, 偶e zrzekaj膮 si臋 tego przys艂uguj膮cego im okresu 3 dni, ale dziwne jest, 偶e zgodzili si臋 w ten spos贸b na utrudnienie zadania obrony, 偶e nie porozumieli si臋 w tej sprawie uprzednio z obro艅cami, dziwniejsze, 偶e zrobili to wszyscy, jeszcze dziwniejsze, 偶e pozwoli艂 na to s膮d. Ten zupe艂nie niezrozumia艂y krok oskar偶onych mo偶na wyt艂umaczy膰 jedynie tym, 偶e tak im zrobi膰 kazano i to prawdopodobnie w spos贸b jaki jest praktykowany w polskich wi臋zieniach. Jeden z oskar偶onych mia艂 艣wie偶e rany na g艂owie, inny wyra藕nie powiedzia艂 na rozprawie, 偶e go bito podczas 艣ledztwa. (...)
Uderzaj膮 w tym procesie poza tym dwie jeszcze niezwykle ciekawe okoliczno艣ci. Pierwsza to wygl膮d oskar偶onych i ich zeznania. Prawie wszyscy mieli wygl膮d ludzi przestraszonych, jeden z nich powiedzia艂, 偶e go bito w wi臋zieniu, innemu, kt贸ry chcia艂 odwo艂a膰 swe zeznania uczynione w 艣ledztwie, prokurator grozi艂, 偶e spotka go (...) - cho膰 zorientowawszy si臋 nie doko艅czy艂 zdania. (...) W zeznaniach swych wi臋kszo艣膰 oskar偶onych przyznawa艂a si臋 do wszystkiego, niekt贸rzy m贸wili wi臋cej nawet na swoj膮 niekorzy艣膰 ni偶 powiedzieli podczas 艣ledztwa, a wszyscy podawali to, czego od nich 偶膮dano. S艂owem by艂 to typowy proces taki, jakie si臋 cz臋sto odbywaj膮 na Wschodzie, a kt贸re dot膮d s膮 tajemnicze dla ludzi Zachodu.
Prokurator Golczewski w swym oskar偶eniu obszernie opowiada艂 o faszyzmie i reakcji, cho膰 na om贸wienie t艂a i pocz膮tku zaj艣膰 s膮d nie pozwoli艂, ubli偶a艂 obro艅com, cho膰 byli przecie偶 naznaczeni z urz臋du, obrzuca艂 b艂otem patriotyzm i honor Polak贸w, cho膰 to mia艂o miejsce w polskim s膮dzie, napada艂 na Ko艣ci贸艂 katolicki, cho膰 przedstawicieli tego Ko艣cio艂a nie pytano wcale, co s膮dz膮 o wypadkach kieleckich. Bez 偶adnego dowodu, bez przytoczenia cho膰by jednego 艣wiadectwa przyj膮艂 za pewnik, 偶e chodzi艂o o pogrom zorganizowany przez pod偶egaczy spod znaku Andersa i 偶e t艂um pierwszy wpad艂 na spokojnych, niewinnych 呕yd贸w. S膮d nie zaj膮艂 si臋 sprawdzaniem prawdy tych powiedze艅, nie przeprowadzi艂 na ten temat 艣ledztwa, nie dopu艣ci艂 proponowanych przez obron臋 艣wiadk贸w, odrzuci艂 wszystkie wnioski obrony. Nie pozwoli艂 na omawianie genezy zaj艣膰 i udzia艂u w nich milicji, [Urz臋du] Bezpiecze艅stwa i wojska. Rozprawie nie przewodniczy艂 偶aden z s臋dzi贸w, lecz sam prokurator udziela艂 g艂osu obro艅com i oskar偶onym. Zamiast stwierdzi膰 tylko win臋 oskar偶onych, skoro na inne tematy m贸wi膰 nie pozwolono, s膮d w wyroku swym przyj膮艂 bez dowodu 艂膮czno艣膰 zaj艣膰 kieleckich z zagranic膮, uzna艂 wypadki za dzie艂o agent贸w genera艂a Andersa. Zabawi艂 si臋 nawet w propagand臋 twierdz膮c, 偶e Polska Ludowa musi walczy膰 z pozosta艂o艣ciami faszyzmu (...)"2.
W raporcie ks. biskupa Czes艂awa Kaczmarka zwr贸cona zosta艂a r贸wnie偶 szczeg贸lnie du偶a uwaga na prawdziwe, jak偶e tendencyjne cele odpowiednio przygotowanego przez w艂adze zmanipulowanego procesu. Wed艂ug tego raportu: "(...) S膮dowi nie chodzi艂o wida膰 o zbadanie przyczyn zbrodni, lecz o wyzyskanie jej dla cel贸w propagandowych, o u偶ycie jej na korzy艣膰 polityki Rz膮du. W zwi膮zku z tym pozostaje druga wa偶na okoliczno艣膰. Wypadki kieleckie niezale偶nie od ich t艂a, niezale偶nie od tego, 偶e by艂y sprowokowane, niezale偶nie od tego, 偶e w艂adze rz膮dowe mog艂y, lecz nie chcia艂y do nich nie dopu艣ci膰, by艂y jednak zbrodni膮, zostawiaj膮c膮 plam臋 na spo艂ecze艅stwie polskim. Wiadomo by艂o, 偶e czynniki wrogie Polsce b臋d膮 si臋 stara艂y atakowa膰 j膮 z tego powodu. Ka偶dy uczciwy rz膮d polski, tak jak ka偶dy rz膮d na 艣wiecie, z obowi膮zku stara艂by si臋 przedstawi膰 wypadki kieleckie jak najsumienniej, poda膰 wszystkie okoliczno艣ci 艂agodz膮ce, bo takie by艂y niew膮tpliwie, zabijaj膮cy w Kielcach nie byli przecie偶 zawodowymi zbrodniarzami. W tym wypadku zaniechano tego jednak, a nawet z g贸ry zabroniono porusza膰 te okoliczno艣ci 艂agodz膮ce, nie dopuszczono do omawiania prawdziwego pocz膮tku zaj艣膰, staraj膮c si臋 w ten spos贸b o u艂atwienie roboty czynnik贸w zohydzaj膮cych spo艂ecze艅stwo polskie. S膮d kielecki, odbyty w dniach 9-11 lipca, wykaza艂 niezbicie, 偶e tymczasowemu rz膮dowi polskiemu chodzi艂o o przedstawienie wypadk贸w kieleckich z 4 lipca w 艣wietle mo偶liwie jak najgorszym (...)3".
Te i inne nader ostre demaskatorskie stwierdzenia w raporcie ks. biskupa C. Kaczmarka, cho膰by zaakcentowanie, 偶e "ca艂y proces by艂 tylko parodi膮", 艣ci膮gn臋艂y p贸藕niej na biskupa zemst臋 w艂adz komunistycznych. Szereg autor贸w jednoznacznie konkluduje, 偶e bezlito艣nie prowadzony w 1953 roku proces przeciw tak odwa偶nemu kieleckiemu biskupowi by艂 ewidentnie przejawem zemsty za jego pr贸b臋 odkrycia prawdy o autentycznych sprawcach zbrodni kieleckiej, za przeciwstawianie si臋 pr贸bom obci膮偶ania Narodu win膮 za komunistyczn膮 prowokacj臋4.


Sfabrykowany proces

Bardzo podobne oceny przebiegu pokazowego procesu w sprawie zaj艣膰 kieleckich znajdujemy w najgruntowniejszych i najobiektywniejszych relacjach na ten temat, pocz膮wszy od odpowiedniego rozdzia艂u 艣wietnej ksi膮偶ki polonijnego naukowca z Kanady Romana Buczka, wydanej w Toronto w 1983 r. "Na prze艂omie dziej贸w. Polskie Stronnictwo Ludowe w latach 1945-1947", ksi膮偶ki ci膮gle nazbyt ma艂o znanej w kr臋gach polskich historyk贸w i publicyst贸w.
Buczek pisa艂 bez ogr贸dek: "(...) Najs艂absz膮 stron膮 przedstawionego przez komunist贸w przebiegu wypadk贸w kieleckich by艂 niew膮tpliwie sam proces s膮dowy. Rzuca on nie tylko cie艅 na procedur臋, ale przede wszystkim wyja艣nia nam prawdziwe zamierzenia PPR. Na 艂awie oskar偶onych zasiad艂o 12 os贸b, ale tylko 8 spo艣r贸d nich bra艂o udzia艂 w zaj艣ciach. Gdy we藕miemy pod uwag臋, 偶e zamordowanych by艂o 39 os贸b i ranionych 40, to zobaczymy ra偶膮c膮 niewsp贸艂mierno艣膰 liczby oskar偶onych do ilo艣ci zabitych i rannych. W艂adze jednak inaczej post膮pi膰 nie mog艂y, poniewa偶 w艣r贸d os贸b cywilnych zabijaj膮cych by艂o niewielu. Dwie trzecie 呕yd贸w wymordowali i poranili milicjanci, 偶o艂nierze i robotnicy z Ludwikowa, a tych trudno by艂o komunistom stawia膰 przed s膮dem. (...)
Ca艂y proces prowadzi艂 prokurator Golczewski, 呕yd polski, b臋d膮cy od dawna na us艂ugach NKWD. W sporz膮dzonym przez niego akcie oskar偶enia by艂a mowa o faszyzmie, reakcji, 艂膮czno艣ci z zagranic膮 oraz o zorganizowanym spisku na spokojnych, niewinnych 呕yd贸w przez agent贸w gen. Andersa. Brak jednak by艂o rzeczy podstawowych, jak t艂o i geneza zaj艣膰 kieleckich, udzia艂 w nich milicji, UB i wojska. S膮d nie tylko nie dopu艣ci艂 艣wiadk贸w obrony, lecz prokurator Golczewski jeszcze ubli偶a艂 obro艅com, chocia偶 byli powo艂ani z urz臋du i sprawa mia艂a miejsce w polskim s膮dzie.
Fakt, 偶e s膮d nie przeprowadzi艂 na temat wypadk贸w 艣ledztwa i nie dopu艣ci艂 wniosk贸w obrony, lecz przyj膮艂 za pewniki wywody prokuratora, co do kt贸rych nie by艂o absolutnie 偶adnych dowod贸w, wskazuje wyra藕nie, 偶e 's膮d' ten dzia艂a艂 na rozkaz, a ca艂y proces by艂 tylko smutn膮 fars膮. S膮dowi temu bowiem nie chodzi艂o o zbadanie przyczyn wypadk贸w, ale o wyzyskanie ich wy艂膮cznie dla cel贸w politycznych i propagandowych. Wynika艂o to zreszt膮 jasno z wywod贸w Golczewskiego, kt贸ry w swoim oskar偶eniu zapowiedzia艂, 偶e Polska Ludowa b臋dzie walczy膰 z pozosta艂o艣ciami faszyzmu. (...)"5.
Pisz膮c o r贸偶nych ewidentnych sfa艂szowaniach w toku procesu, Buczek przypomina艂:
"(...) Oficjalny akt oskar偶enia stwierdza艂 p贸藕niej zupe艂nie go艂os艂ownie, 偶e 'pogrom' ludno艣ci 偶ydowskiej w Kielcach by艂 'specjalnie przygotowany' przez WiN i przez NSZ. Wyja艣nienia tego, z艂o偶onego przez propagand臋 komunistyczn膮, przyj膮膰 jednak nie mo偶na. By艂o bowiem rzecz膮 powszechnie znan膮, zar贸wno z prasy, licznych proces贸w i opowiada艅 艣wiadk贸w, 偶e organizacje podziemne rozporz膮dza艂y znaczn膮 ilo艣ci膮 broni wszelkiego rodzaju i cz臋sto stacza艂y z oddzia艂ami komunistycznymi wielkie bitwy. Wi臋c je偶eli one przygotowywa艂y, i to specjalnie, wypadki w Kielcach, to musieli byli bra膰 w nich udzia艂 ludzie uzbrojeni i przynajmniej po艂owa 呕yd贸w pad艂aby od kul broni r臋cznej. W艣r贸d za艣 dowod贸w rzeczowych winny by艂y si臋 znale藕膰 jakie艣 pistolety czy karabiny. Tego nikt nie mo偶e kwestionowa膰. Prokurator Kazimierz Golczewski, kt贸ry tak szeroko m贸wi艂 o winie Andersowc贸w i podziemia, z pewno艣ci膮 zwr贸ci艂by tak偶e uwag臋 i na bro艅 tych czynnik贸w. Tymczasem przed sto艂em s臋dziowskim ustawiono stolik, na kt贸rym z艂o偶ono dowody rzeczowe: 'kamienie, ceg艂y zbroczone krwi膮, kije, sztachety z p艂ot贸w, rura od kaloryfera poplamiona krwi膮 i rower damski'. Potwierdzili to nast臋pnie uczestnicy procesu. A wi臋c nie by艂o nigdzie mowy o broni palnej i brak by艂o jakichkolwiek dowod贸w na 'specjalne przygotowanie' tych zaj艣膰 przez WiN czy NSZ.
Faktycznie dwie trzecie 呕yd贸w zosta艂o zamordowanych broni膮 paln膮, ale nawet prokurator Golczewski nie o艣mieli艂 si臋 oskar偶y膰 o to tych organizacji. Aktem oskar偶enia obj臋to 12 os贸b, ale ten偶e prokurator 偶adnej z tych os贸b nie zarzuci艂 przynale偶no艣ci do WiN lub NSZ. W 艣wietle powy偶szych danych nale偶y uzna膰 twierdzenie aktu oskar偶enia o przygotowaniu wypadk贸w kieleckich przez podziemne organizacje za pozbawione dowod贸w. Dalej akt oskar偶enia podaje na poparcie swej tezy, 偶e w t艂umie wznoszono okrzyki: 'Bi膰 呕yd贸w', 'Niech 偶yje rz膮d sanacyjny', 'Niech 偶yje Anders', 'Niech 偶yje Hitler, kt贸ry wymordowa艂 呕yd贸w' itp. Pierwszy okrzyk jest zrozumia艂y, gdy偶 nie tylko nawo艂ywano do bicia 呕yd贸w, ale bito faktycznie. Drugi ju偶 z g贸ry nale偶y uzna膰 za niemo偶liwy; gdyby bowiem prokurator Golczewski by艂 Polakiem lub przynajmniej orientowa艂 si臋 w tym, co dzia艂o si臋 w Polsce od roku 1939, to wiedzia艂by, jak dalece by艂 niepopularny rz膮d sanacyjny. I je偶eli kto艣 wzni贸s艂 podobny okrzyk to dla 偶artu lub po pijanemu. W ka偶dym razie nie wypada艂o tego powtarza膰 w akcie oskar偶enia. Dw贸ch ostatnich okrzyk贸w nikt absolutnie nie s艂ysza艂. Nawet w czasie procesu zapytywani o to 艣wiadkowie stanowczo faktowi temu zaprzeczyli. Niemniej jednak nale偶y uzna膰, 偶e okrzyk 'Niech 偶yje Anders' by艂 wyt艂umaczalny ze wzgl臋du na wielk膮 popularno艣膰 genera艂a, ale w zestawieniu z okrzykiem o rz膮dzie sanacyjnym i o Hitlerze by艂 po prostu wymys艂em prokuratora dla cel贸w propagandowych.
Podobnie przedstawia si臋 sprawa z twierdzeniem aktu oskar偶enia, i偶 'ustalono niezbicie, 偶e w艣r贸d pod偶egaczy i zab贸jc贸w znajdowali si臋 nawet umundurowani Andersowcy'. Chodzi艂o tu zapewne o 偶o艂nierzy, kt贸rzy powr贸cili z Zachodu, poniewa偶 innych mundur贸w w Polsce nie by艂o. Istotnie 偶o艂nierze ci mogli by膰 w t艂umie, jak r贸wnie偶 bra膰 udzia艂 w zabijaniu. Ale akt oskar偶enia sam obala艂 twierdzenie prokuratora, kt贸ry je偶eli co艣 ustali艂 'niezbicie', to daje na to dowody lub popiera swoj膮 tez臋 zeznaniami oskar偶onych i 艣wiadk贸w. Tymczasem 偶adnego Andersowca nie tylko nie aresztowano, ale nawet nie zacytowano zezna艅 艣wiadk贸w. Tak wi臋c by艂o to kolejne k艂amstwo przeznaczone chyba tylko dla w艂asnych zwolennik贸w (...)"6.


Zastraszeni adwokaci

Nader wymowne 艣wiadectwo na temat metod u偶ytych przy fabrykowaniu procesu przynosz膮 relacje uczestnicz膮cego w procesie adwokata Stefana Grzywaczewskiego (w czasie procesu mecenas Grzywaczewski mia艂 30 lat). Przyznawa艂 w swej p贸藕niejszej relacji, 偶e on sam, b臋d膮c adwokatem, "na sali s膮dowej odczuwa艂 strach"7.
Grzywaczewskiego w nocy przed procesem poinformowa艂 funkcjonariusz UB, 偶e ma broni膰 Edwarda Jurkowskiego. Nie zapewniono mu 偶adnych mo偶liwo艣ci skontaktowania si臋 ze swym klientem. Na pocz膮tku rozprawy dowiedzia艂 si臋, 偶e ma broni膰 r贸wnie偶 innego oskar偶onego J贸zefa Kukli艅skiego.
W relacji dla Krzysztofa K膮kolewskiego mecenas Grzywaczewski opisywa艂: "(...) "smego lipca wieczorem, dzwonek do drzwi. Przychodzi do mnie funkcjonariusz UB. Wr臋cza mi pismo, 偶e jestem wyznaczony obro艅c膮 tego i tego (wymienia nazwiska, kt贸re Grzywaczewskiemu nic nie m贸wi膮) i podaje mi akt oskar偶enia. Zawiadamia mnie, 偶e proces zaczyna si臋 na drugi dzie艅 rano, a ja, nie znaj膮c akt ani oskar偶onych musz臋 jutro stan膮膰 przed s膮dem. By艂a zarz膮dzona godzina policyjna czy milicyjna, jak oni to nazywali, wi臋c od godziny, zdaje si臋, sz贸stej nie mo偶na si臋 by艂o porusza膰. Jak偶e ja mog臋 zobaczy膰 oskar偶onych? On roz艂o偶y艂 r臋ce. Zapyta艂em go jeszcze 'prosz臋 pana, ale czy ja musz臋?', on skin膮艂 g艂ow膮 i wyszed艂. (...) Dodam jeszcze, 偶e oficer UB powiedzia艂, 偶e mog臋 czyta膰 akta od godziny 贸smej do godziny sz贸stej po po艂udniu - a on przyszed艂 po godzinie sz贸stej, kiedy ja nie mog艂em wyj艣膰 z domu, by nie by膰 aresztowanym. A nazajutrz po 贸smej zaczyna艂 si臋 proces, a zatem niemo偶liwo艣ci膮 by艂o przejrzenie akt. Nawet gdyby siedzie膰 tam dwa dni, nie mo偶na by zd膮偶y膰 przejrze膰 tych akt. To by艂 stos akt. Dziwi艂em si臋 w jakim tempie oni potrafili to zrobi膰. Mo偶e dwadzie艣cia tom贸w. Ca艂y st贸艂 s臋dziowski zarzucony by艂 aktami.
Oskar偶eni byli st艂oczeni w takim jakby obramowaniu z drzewa, podobnym do kojca. Jeden ko艂o drugiego siedzia艂 albo sta艂. Porozmawia膰 z nikim nie by艂o mo偶liwo艣ci, by cokolwiek doradzi膰 klientowi, bo w dodatku kt贸ry艣 z funkcjonariuszy m贸g艂 us艂ysze膰."8
Atmosfer臋 panuj膮c膮 na procesie dobrze ilustruj膮 inne s艂owa relacji mec. Grzywaczewskiego w rozmowie z K膮kolewskim: "Ca艂a sala by艂a wype艂niona funkcjonariuszami UB. Tam nikogo nie wpuszczano. Nikt z rodzin nie m贸g艂 zobaczy膰 przed 艣mierci膮 swoich bliskich, niewinnie oskar偶onych. S膮d otoczony by艂 wojskiem i karabinami maszynowymi. By艂 karabin maszynowy, np. na rogu Weso艂ej i 艁adnej. Wpuszczono nas, obro艅c贸w, pi臋ciu bodaj偶e. Na tylu oskar偶onych"9.
"Prokuratorzy cz臋stokro膰 krzyczeli na adwokat贸w, traktowali ich niemal jak oskar偶onych. Kiedy mecenas Grzywaczewski pr贸bowa艂 ustali膰 pytaniami sk膮d pada艂y strza艂y i czy strzela艂o wojsko, prokurator Golczewski stwierdzi艂, 偶e kala mundur polskiego 偶o艂nierza. S膮d zakaza艂 stawiania podobnych pyta艅"10.
Inny fakt jak偶e wymownie dowodz膮cy 艣wiadomego tuszowania przez s膮d prawdy o prawdziwych inspiratorach i sprawcach mordu. Ot贸偶, jak relacjonowa艂 mec. Grzywaczewski: "Zada艂em pytanie 艣wiadkowi Ewie Szuchman 'czy wojsko strzela艂o?'. Szuchman potwierdzi艂a. Wtedy s膮d jej przerwa艂. Ilekro膰 pada艂o s艂owo 'wojsko' czy 'milicja', s膮d przerywa艂 zeznania"11.
"Grzywaczewski opisywa艂 r贸wnie偶 o tym, jak kt贸ry艣 z oskar偶onych pr贸bowa艂 wycofa膰 swoje zaznania. Stwierdza艂, 偶e bito go tak mocno, dos艂ownie do nieprzytomno艣ci, 偶e got贸w by艂 przyzna膰 si臋 do wszystkiego. I zn贸w szczeg贸艂 jak偶e charakterystyczny dla metod przygotowywania owego procesu pokazowego - ten sam 艣wiadek, kt贸ry wskaza艂 wspomnianego oskar偶onego jako tego, kt贸ry bi艂 呕yda by艂 jednocze艣nie tym samym funkcjonariuszem UB, kt贸ry torturowa艂 tego oskar偶onego w areszcie"12.
W takiej atmosferze, w艣r贸d wrogiego audytorium nader trudno by艂o zdoby膰 si臋 na jak膮艣 pr贸b臋 obrony, na zaprzeczanie brutalnie dyktowanym zarzutom. Krzysztof K膮kolewski konstatowa艂: "W czasie procesu 艣wiadk贸w i oskar偶onych przera偶a艂 nie tylko prokurator i s膮d - ostentacyjnie surowi, brutalni i wywieraj膮cy publicznie nacisk na obro艅c贸w - ale r贸wnie偶 zgromadzona na sali elita funkcjonariuszy z Urz臋du Bezpiecze艅stwa, przy jednoczesnej nieobecno艣ci rodzin oskar偶onych. Szczeg贸lnie te dwa ostatnie elementy procesu budzi艂y zgroz臋 i m贸wi艂y o tym, 偶e proces nie tyle jest re偶yserowany, bo to za ma艂o, ale 偶e wszystko jest ukartowane i przes膮dzone, a by膰 mo偶e by艂o przygotowywane r贸wnolegle, na r贸wni z pogromem, na d艂ugo przed nim"13.
W kilka dziesi臋cioleci po zbrodni kieleckiej w toku 艣ledztwa potwierdzono tak szybko, bo ju偶 w 1946 roku, zaakcentowane w raporcie biskupa kieleckiego dowody jaskrawego z艂amania regu艂 sprawiedliwo艣ci w czasie komunistycznego procesu pokazowego z 1946 roku. W sprawozdaniu G艂贸wnej Komisji Badania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu z 16 pa藕dziernika 1997 roku stwierdzono mi臋dzy innymi: "Z naruszeniem kodeksowych gwarancji procesowych, bez wyja艣nienia wszystkich okoliczno艣ci zbrodni kieleckiej zapad艂 w dniu 11 lipca 1946 r. pierwszy wyrok w stosunku do uczestnik贸w wydarze艅 z 4 lipca. Z 12 oskar偶onych Najwy偶szy S膮d Wojskowy skaza艂 9 os贸b na kary 艣mierci. (...) Spo艣r贸d zatrzymanych pracownicy Ministerstwa Bezpiecze艅stwa Publicznego i Naczelnej Prokuratury Wojskowej wraz z szefem Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Kielcach wyselekcjonowali - wed艂ug nie ustalonych w niniejszym 艣ledztwie kryteri贸w - 12 os贸b"14.
Tak wi臋c wygl膮da艂o szukanie winnych wed艂ug metod sprawiedliwo艣ci komunistycznej - wyselekcjonowanie wed艂ug nieustalonych kryteri贸w 12 rzekomych winowajc贸w i ukaranie ich "z naruszeniem kodeksowych gwarancji procesowych, bez wyja艣nienia wszystkich okoliczno艣ci zbrodni".

Kolejna, pi膮ta cz臋艣膰 artyku艂u na temat fa艂szowania 艣ledztwa w sprawie zaj艣膰 w Kielcach i procesu, uka偶e si臋 za tydzie艅, w pi膮tek.

Przypisy:
1 Zob. 艣wietne wspomnienia A. Bliss-Lane "Widzia艂em Polsk臋 zdradzon膮", wyd. podziemne "Kr膮g", Warszawa 1984
2 Cyt. za J. 艢ledzianowski: "Pytania nad pogromem kieleckim", Kielce 1999, s.120, 121,122, 123
3 Tam偶e, s. 123
4 Por. np. J. 艢ledzianowski, op. cit., s. 175-176
5 R. Buczek, op. cit., s. 203, 205-206
6 Tam偶e, s. 198-199
7 Wg P. Wro艅skiego "Tw贸j ojciec nie zabi艂", "Gazeta Wyborcza" z 24 marca 1992 r.
8 K. K膮kolewski "Umar艂y cmentarz", Warszawa 1996, s. 171, 172.
9 Tam偶e, s. 171
10 Por. K. K膮kolewski, op. cit., s. 172, P. Wro艅ski, op. cit.
11 Wg K. K膮kolewski, op. cit., s. 174
12 Wg. K. K膮kolewski: op. cit., s. 173
13 Op. cit., s. 175
14 Cyt. za J. 艢ledzianowski, op. cit., s. 124

patrz te偶 cz臋艣ci I, II, III

Prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2002-07-26

powrot