nasza witryna Taki typowy pami臋tnik...
Marek Jan Chodakiewicz, Najwy偶szy Czas!, nr 29-30, 20.07.2002


 

Blanka Rosenberg (z domu Nebenzahl) wywodzi si臋 z Gorlic. W zag艂adzie straci艂a synka, rodzic贸w i rodze艅stwo. Sama prze偶y艂a, ukrywaj膮c si臋 na aryjskich papierach. Zacz臋艂a spisywa膰 swoje prze偶ycia na pocz膮tku lat pi臋膰dziesi膮tych. Wr贸ci艂a do nich prawie czterdzie艣ci lat potem; przet艂umaczy艂a je na ameryka艅ski w sensie j臋zykowym i kulturowym, w formie jak najbardziej przyst臋pnej dla ameryka艅skiego czytelnika.

Pr贸偶no szuka膰 by u Rosenberg takich niuans贸w, jakich pe艂no w spisywanych zaraz po wojnie po polsku i opublikowanych niedawno po angielsku wspomnieniach Ruta Cypress Altbeker. Wywodz膮ca si臋 ze spolonizowanej inteligencji (jej m膮偶 walczy艂 u gen Andersa) Cypress Altbeker bez trudu rozr贸偶nia艂a miedzy polsk膮 elit膮 a 偶uli膮, a nawet mi臋dzy antysemitami werbalnymi, kt贸rzy mimo wszystko 呕ydom pomagali, a antysemitami czynu, kt贸rzy 呕ydom szkodzili - g艂贸wnie szmalcownikom z nizin spo艂ecznych. Cypress Altbeker doskonale t艂umaczy czytelnikowi rozmaite uwarunkowania okupacji niemieckiej nie tylko w odniesieniu do 呕yd贸w, ale r贸wnie偶 i do Polak贸w; Rosenberg - nie.

Jednak Rosenberg nie zalicza si臋 do skrajnych pami臋tnikarzy, jak na przyk艂ad ma艂偶e艅stwo Janek i Rachela Sutin, u kt贸rych trudno znale藕膰 jak膮kolwiek pozytywn膮 wzmiank臋 o kimkolwiek. Wspomnienia Rosenberg utrzymane s膮 raczej w podobnej konwencji, jaka znajdujemy u Faye Schulman, mimo 偶e ta ostatnia jest jakby cieplejsza, bardziej ludzka.

Wi臋kszo艣膰 偶ydowskich 艣wiadk贸w zag艂ady w Polsce, a w tym Blanka Rosenberg, pisze wed艂ug pewnych schemat贸w. Schematy s膮 ju偶 tak utarte, 偶e w艂a艣ciwie 偶aden historyk nie wysila si臋, aby opowie艣ci 艣wiadk贸w zweryfikowa膰.

Blanka wyros艂a w Gorlicach, w rodzinie kupca. Interesy sz艂y kiepsko z powodu bojkotu przez Polak贸w. Has艂o "sw贸j do swojego po swoje" w jej wspomnieniach wydaje si臋 wi臋kszym 藕r贸d艂em 偶ydowskiej niedoli ni偶 wielki kryzys lat trzydziestych. W gimnazjum r贸wnie偶 by艂o nieprzyjemnie. Profesor Gottman wyrzuca艂 Blank臋 z klasy za niep艂acenie czesnego, co oczywi艣cie mia艂o by膰 oznak膮 antysemityzmu. Jednak "mimo narastaj膮cego antysemityzmu, dzi臋ki zach臋cie ze strony profesor贸w, uko艅czy艂am gimnazjum z pierwsz膮 lokat膮".

Nast臋pnie - jak twierdzi, z powodu ogranicze艅 anty偶ydowskich - Blance nie uda艂o si臋 dosta膰 na medycyn臋 na Uniwersytecie Warszawskim. Wst膮pi艂a wi臋c na Wydzia艂 Prawa Uniwersytetu Jagiello艅skiego. By艂o jeszcze gorzej ni偶 w gimnazjum. "Antysemicka Polska powita艂a ciep艂o nazistowska propagand臋". Po uniwersytecie biegali chuligani z 偶yletkami na laskach. Codziennie bito 呕yd贸w; wielu by艂o zranionych, a kilku zabitych, wspomina Rozsenberg. Pewnego dnia kolega-katolik z Nowego S膮cza zach臋ci艂 endek贸w do pobicia jej. Wyst膮pi艂 w obronie Blanki Henryk Maszler, kt贸remu z艂amano r臋k臋 i poci臋to twarz 偶yletk膮. Blanka zmuszona by艂a wi臋c przerwa膰 studia (ciekawe, co na ten temat m贸wi jej teczka studentki UJ) i wnet wysz艂a za lekarza Maksa Rosenkranza, "intelektualist臋 i socjalist臋" z Ko艂omyi.

Na Kresach Blanka wiod艂a sielskie 偶ycie do lipca 1941 roku. O sowieckiej okupacji pisze dos艂ownie w dw贸ch zdaniach. Jak wielu innych pami臋tnikarzy 偶ydowskich, nie zauwa偶y艂a mord贸w i deportacji ani innych nieprzyjemnych aspekt贸w w艂adzy Stalina. Du偶o p贸藕niej Rosenberg zwi臋藕le informuje czytelnika, 偶e jej m膮偶 by艂 wysoko postawionym komunist膮, dyrektorem miejskiej kliniki i "cz艂onkiem lokalnej administracji sowieckiej", oraz 偶e jej brat mia艂 jakie艣 problemy z NKWD, kt贸re dzi臋ki znajomo艣ciom rodzinnym uda艂o si臋 rozwi膮za膰.

Dla Rosenberg druga wojna 艣wiatowa zacz臋艂a si臋 dopiero 22 czerwca 1941 roku: "dla nas 偶yj膮cych w tej cz臋艣ci Polski, kt贸ra okupowana by艂a przez Sowiet贸w, wojna zosta艂a przesuni臋ta o 22 miesi膮ce". Blanka nie rozumia艂a, dlaczego miejscowy lekarz-chrze艣cijanin odnosi艂 si臋 do niej z pogard膮, jako do 偶ony komunisty. Blanka by艂a tez zupe艂nie zaskoczona, dlaczego jej ukrai艅ska s艂u偶膮ca oraz inni miejscowi ludzie, 偶膮dni zemsty na sowieckim okupancie i jego kolaborantach, w pe艂ni identyfikowali si臋 z has艂em "艣mier膰 偶yd艂akom i komuchom". Rosenberg ze zrozumia艂ym przera偶eniem pisze o mordach pope艂nianych przez ukrai艅skich policjant贸w.

Zreszt膮 niewiele dobrego ma do powiedzenia o 偶ydowskich policjantach w getcie w Ko艂omyi. 呕ydowscy policjanci to "chuligani i bestie ch臋tni, aby prze艣cign膮膰 swych [niemieckich] pan贸w w okrucie艅stwie i prze艣ladowaniu" reszty 呕yd贸w. Jej opisy zag艂ady 呕yd贸w w Ko艂omyi s膮 najbardziej wstrz膮saj膮c膮 cz臋艣ci膮 wspomnie艅. Ale s膮 te偶 tam sprawy przyjemniejsze.

Z mi艂o艣ci膮 Blanka wspomina swego ukochanego brata Romka; z mieszanymi uczuciami wyra偶a si臋 o dr Hertzsteinie, kt贸ry do ko艅ca 偶ycia podkre艣la艂, 偶e "to prawda, 偶e jestem 呕ydem, ale przede wszystkim jestem Niemcem". O przygodnie spotkanej 呕yd贸wce w Warszawie, a szczeg贸lnie o swej przyjaci贸艂ce Marii Rosenblum Blanka pisze w ciekawy, ujmuj膮cy spos贸b. Nie potrafi podobnie pisa膰 o nie-呕ydach, nawet swych wybawicielach.

Nie poda艂a nazwiska swej wybawicielki, Ukrainki Lydii, kt贸ra by艂a kierowniczk膮 miejscowego zak艂adu pracy w Ko艂omyi. Brat tej kobiety za艂atwi艂 jej aryjskie papiery - by艂 ksi臋dzem grekokatolickim; jego nazwiska nie ma w tek艣cie wspomnie艅. Tylko z wielkim trudem mo偶na odszyfrowa膰 godno艣膰 "ksi膮dz Julian Carowicz" (?) z opublikowanej w艣r贸d zdj臋膰 fa艂szywej metryki chrztu. Nie ma te偶 nazwiska drugiej siostry ksi臋dza, kt贸rej m膮偶, dzia艂acz ukrai艅skiego podziemia nacjonalistycznego we Lwowie, oraz jego wsp贸艂towarzysze walki r贸wnie偶 pomogli Blance - podobno nie wiedz膮c nic o jej pochodzeniu.

Rosenberg nazwa艂a "sprawiedliwym chrze艣cijaninem" osob臋 - Polk臋 lub Polaka - kt贸ra zjawi艂a si臋 z Gorlic w Ko艂omyi, aby na pro艣b臋 rodzic贸w Blanki uratowa膰 jej synka Zygmunta. Czy nie warto poda膰 nazwiska osoby nara偶aj膮cej 偶ycie dla dziecka 偶ydowskiego? Gdy w Warszawie aresztowa艂a Rosenberg policja, a z wi臋zienia wypu艣ci艂 j膮 policjant Stach (Stanis艂aw NN), autorka wspomnie艅 nie podaje 偶adnych szczeg贸艂贸w, aby mo偶na by艂o [tu brak fragmentu zdania - przyp. red. Naszej Witryny], 偶e p贸藕niej wielokrotnie korzysta艂a z jego pomocy. Wiadomo tylko, 偶e by艂 zwi膮zany z podziemiem (najpewniej z AK) i za艂atwi艂 jej dokumenty oraz nocleg. Podobnie Blanka nie poda艂a 偶adnych informacji, kt贸re pomog艂yby zidentyfikowa膰 lekarza, kt贸ry pom贸g艂 jej przyjaci贸艂ce Marii Rosenblum.

To nie znaczy, 偶e Rosenberg nie jest wdzi臋czna swym wybawicielom. Pisze przecie偶 wprost: "w艣r贸d tych kilku Polak贸w, kt贸rzy nam pomogli, pami臋tam ze szczeg贸ln膮 wdzi臋czno艣ci膮 Stacha policjanta, kt贸ry nas uwolni艂 oraz zbawi艂 z 艂ap Gestapo, jak i lekarza, kt贸ry zaopiekowa艂 si臋 Maria po jej wypadku tramwajowym w Warszawie". Czy czas zatar艂 pami臋膰, czy te偶 Rosenberg nie chcia艂a m臋czy膰 ameryka艅skich czytelnik贸w skomplikowanymi nazwiskami polskimi? Chyba to drugie. Rosenberg jest jednak r贸wnie偶 bardzo dyskretna, gdy opowiada o Niemcach, kt贸rych zna艂a. Zmienia ich nazwiska. Dlaczego?

Dlaczego ho艂duje stereotypom? Czy rzeczywi艣cie wsz臋dzie w poci膮gach, tramwajach i na ulicach s艂ycha膰 by艂o g艂贸wnie ujadanie wsz臋dobylskich polskich antysemit贸w? "Najgorsza by艂a rado艣膰, z jak膮 patriotyczni Polacy okazywali zadowolenie na ka偶d膮 now膮 denuncjacj臋 [呕yd贸w]. Dla nich [Polak贸w] okupacja niemiecka nie by艂a jednoznacznym z艂em. Przynajmniej pozbawili si臋 呕yd贸w".

W 1943 r. Blanka z Mari膮 (na fa艂szywych papierach) zamieszka艂y u niemieckiej rodziny w Warszawie. "Zacz臋艂y艣my czu膰 si臋 ra藕niej w tym niemieckim bastionie i mia艂y艣my dobre stosunki z niczego nie podejrzewaj膮c膮 Ras膮 Pan贸w. Natomiast musia艂y艣my si臋 obawia膰 Polak贸w".

A Polacy byli wsz臋dzie. Nawet w Gestapo. W pewnym momencie Blank臋 i jej przyjaci贸艂k臋 z艂apa艂 rzekomo Polak-gestapowiec. Jednak wielkodusznie stwierdzi艂, "pod moim oficerskim mundurem Gestapo bije serce polskiego patrioty, czu艂ego na ludzkie nieszcz臋艣cie. Chcia艂bym was ocali膰. Za tysi膮c z艂otych wypuszcz臋 was". Kwintesencja z艂a: oficer Gestapo, Polak i szmalcownik w jednej osobie. Wygodna konstrukcja literacka, ale jak to si臋 ma do prawdy historycznej? Nie by艂o przecie偶 polskiego Gestapo.

Rosenberg pope艂nia tez i inne b艂臋dy. Na przyk艂ad chyba z sympatii do komunist贸w twierdzi, 偶e bojownik getta warszawskiego Micha艂 Klepfisz zosta艂 odznaczony Virtuti Militari przez re偶im lubelski po wojnie. A w rzeczywisto艣ci uczyni艂 to Rz膮d RP na Wychod藕stwie jeszcze podczas wojny. Czy偶by odezwa艂y si臋 prokomunistyczne uprzedzenia Rosenberg? Koniec wojny zasta艂 j膮 w Niemczech. Twierdzi jednak, 偶e nie ba艂aby si臋 wraca膰 pod sowieck膮 okupacj臋 do Polski. "Nie jeste艣my faszystowskimi Polakami ani etnicznymi Niemcami... Jeste艣my 呕ydami, g艂upku, a si艂y antyfaszystowskie [tzn. komuni艣ci] uhonoruj膮 nas w Polsce za to, 偶e wojn臋 prze偶yli艣my". Czy tylko "faszystowscy Polacy" obawiali si臋 sowieckiej okupacji po 1944 roku?

Tak jak wielu innych 偶ydowskich autor贸w, Rosenberg pisze o straszliwym 偶ydowskim cierpieniu oraz o kilku szlachetnych chrze艣cijanach otoczonych morzem powszechnej polskiej pod艂o艣ci. Wi臋kszo艣膰 Polak贸w to "ch臋tne pacho艂ki" (willing lackeys) Niemc贸w, kt贸rzy szybko si臋 ze艣winili, mimo 偶e "przed wojn膮 wszyscy 艣piewali 'nie b臋dzie Niemiec plu艂 nam w twarz, ni dzieci nam germani艂'".

A Amerykanie to czytaj膮.

* * *

Blanca Rosenberg: "To Tell at Last: Survival Under False Identity, 1941-45" (Urbana and Chicago: Univerity of Illinois Press, 1995)

Marek Jan Chodakiewicz, Najwy偶szy Czas!, 2002-07-20

powrot