nasza witryna Ignatiew na manewrach IPN-u
Replika na Komunikat IPN


 

W dniu 09.07.2002 r. ukaza艂a si臋 w internetowym wydaniu "Gazety Wyborczej" informacja o zako艅czeniu 艣ledztwa IPN w sprawie masowego mordu 呕yd贸w w miasteczku Jedwabne, jakie mia艂o miejsce 10 lipca 1941 r.

"Gazeta Wyborcza" r贸wnie偶 w tym samym dniu zamie艣ci艂a Komunikat IPN, wywiad Anny Bikont z prokuratorem prowadz膮cym 艣ledztwo, Rados艂awem Ignatiewem, oraz kr贸tki komentarz historyka, prof. Tomasza Strzembosza, na temat wynik贸w owego 艣ledztwa.

Po lekturze powy偶szych materia艂贸w nasuwa si臋 par臋 pyta艅 dotycz膮cych wiarygodno艣ci i sposobu prowadzenia 艣ledztwa.

Po pierwsze, kiedy uka偶e si臋 szumnie zapowiadana po posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwo艣ci i Praw Cz艂owieka 30.01.01 przez prof. Witolda Kulesz臋 z IPN tzw. "Bia艂a Ksi臋ga" Jedwabie艅skiego 艣ledztwa? I czy taka ksi臋ga si臋 w og贸le uka偶e? W komunikacie IPN nie ma najmniejszej wzmianki na ten temat, a przypomnijmy, 偶e prof. Kulesza tak okre艣li艂 konieczno艣膰 opublikowania "Bia艂ej Ksi臋gi" ju偶 ponad rok temu, co by艂o szeroko komentowane przez srodki masowego przekazu:

- Po zako艅czeniu wszystkich czynno艣ci 艣ledczych rozwa偶amy mo偶liwo艣膰 publikacji relacji w postaci tzw. bia艂ej ksi臋gi

- Publiczne przedstawienie relacji wszystkich 偶yj膮cych 艣wiadk贸w tamtego wydarzenia jest konieczne, gdy偶 w tej sprawie ka偶dy ma prawo do wyrobienia sobie zdania na ten temat.

- Nie ma innej drogi dla uwiarygodnienia wynik贸w owego 艣ledztwa - m贸wi艂 Kulesza.

R贸wnie偶 Prezes IPN, Kieres, tak powiedzia艂 podczas posiedzenia Komisji Sprawiedliwo艣ci i Praw Cz艂owieka w dniu 30.01.01:

- Je偶eli stan i warunki 艣ledztwa pozwol膮, to chcemy opublikowa膰 Bia艂膮 Ksi臋g臋, w kt贸rej znajd膮 si臋 zeznania 艣wiadk贸w tej zbrodni lub innych os贸b przes艂uchiwanych.

A wi臋c nale偶y teraz oczekiwa膰 tej publikacji, kt贸ra b臋dzie niezwykle wa偶nym dokumentem ze wzgl臋du na ogromn膮 kontrowersyjno艣膰 ca艂ej sprawy. Dobrze by by艂o, 偶eby zainteresowani dziennikarze zacz臋li zadawa膰 prof. Kuleszy stosowne pytania o zapowiadan膮 przez niego "Bia艂膮 Ksi臋g臋". Badacze tego zaj艣cia w Jedwabnem, niezale偶ni od IPN i innych organizacji rz膮dowych, powinni mie膰 dost臋p do wszystkich materia艂贸w, na kt贸rych opiera艂 si臋 prokurator Ignatiew w ustalaniu przebiegu wydarze艅 w Jedwabnem w dniu 10 lipca 1941r, celem weryfikacji jego wniosk贸w ko艅cowych.

Po drugie, nasuwa si臋 r贸wnie偶 pytanie, do jakiego stopnia wyniki 艣ledztwa przeprowadzonego przez prokuratora Ignatiewa by艂y uzale偶nione od wp艂yw贸w zewn臋trznych. Czyli innymi s艂owy: do jakiego stopnia na rezultat 艣ledztwa mia艂y wp艂yw oczekiwania pewnego odg贸rnie okre艣lonego wyniku. Og贸lnie przyj臋t膮 na 艣wiecie zasad膮 jest, 偶e - dop贸ki trwa 艣ledztwo i nie zosta艂 zako艅czony przew贸d s膮dowy ani og艂oszony wyrok - nie nale偶y przes膮dza膰 publicznie o winie podejrzanego (lub p贸藕niej oskar偶onego). Dotyczy to zw艂aszcza os贸b wysoko postawionych w hierarchii spo艂ecznej oraz zwierzchnik贸w prowadz膮cego 艣ledztwo, gdy偶 ich komentarze sugeruj膮ce "po偶膮dany" wynik mog膮 by膰 odczytane jako pr贸ba wp艂yni臋cia na orzeczenia s膮du lub wyniki 艣ledztwa, co jest powszechnie uwa偶ane za post臋powanie nieetyczne, a w niekt贸rych krajach mo偶e nawet by膰 karalne.

Ten warunek nie zosta艂 w tym przypadku spe艂niony. Ju偶 ponad rok temu, na samym pocz膮tku 艣ledztwa, pojawi艂y si臋 w 艣rodkach masowego przekazu komentarze wysoko postawionych dygnitarzy pa艅stwowych - np. Prezydenta Kwa艣niewskiego czy te偶 Premiera Millera, Prezesa IPN Kieresa (bezpo艣redniego zwierzchnika prokuratora Ignatiewa), jak r贸wnie偶 niekt贸rych przedstawicieli Episkopatu - przes膮dzaj膮ce z g贸ry o winie Polak贸w. Oni to, nie czekaj膮c na rezultat prowadzonego 艣ledztwa, sugerowali jego wynik wyst臋puj膮c z publicznymi przeprosinami i o艣wiadczeniami, kt贸re jednoznacznie sugerowa艂y, 偶e ksi膮偶ka Jana Grossa jest wiarygodna... 偶e to Polacy s膮 winni mordu na 呕ydach, a Niemcy jedynie biernie si臋 temu przygl膮dali, a co najwy偶ej swoj膮 obecno艣ci膮 inspirowali - ba, wed艂ug zezna艅 niekt贸rych 艣wiadk贸w, to nawet tych 呕yd贸w bronili!

Do jakich wi臋c wniosk贸w m贸g艂 w takim razie doj艣膰 prokurator Ignatiew? Czy podane przez niego wyniki ko艅cowe 艣ledztwa s膮 wolne od jak偶e ludzkiej ch臋ci przypodobania si臋 swemu zwierzchnikowi, czy te偶 nawet samej g艂owie pa艅stwa? Wszak gdyby wyniki 艣ledztwa zasadniczo r贸偶ni艂y si臋 od wyg艂aszanych przez nich komentarzy, wytworzy艂aby si臋 wysoce niezr臋czna sytuacja. Po prostu wyszliby oni na sko艅czonych idiot贸w, a dalsza kariera prokuratora Ignatiewa stan臋艂aby pod ogromnym znakiem zapytania. Je偶eli w og贸le mo偶na by tu m贸wi膰 o jakiejkolwiek p贸藕niejszej karierze. By膰 mo偶e z tego w艂a艣nie powodu wyniki tego 艣ledztwa s膮 takie a nie inne...

W swoim om贸wieniu wynik贸w ko艅cowych 艣ledztwa - wobec braku "Bia艂ej Ksi臋gi" - mog臋 opiera膰 si臋 jedynie na oficjalnym Komunikacie IPN, a wi臋c na analizie ca艂okszta艂tu zgromadzonego materia艂u dowodowego oraz na wywiadzie, jakiego prokurator Ignatiew udzieli艂 p. Annie Bikont.

Tak wi臋c w pierwszych zdaniach komunikatu IPN prokurator Ignatiew stwierdza:

(...)Analizuj膮c ca艂okszta艂t zebranego w sprawie materia艂u dowodowego zgromadzonego w trakcie prowadzonego 艣ledztwa S 1/00/Zn, ustalono prawdopodobny przebieg zdarze艅 w dniu 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem.(...)

(...)Tego dnia, w czwartek nad ranem, do Jedwabnego zacz臋li przybywa膰 mieszka艅cy okolicznych wsi z zamiarem brania udzia艂u w zaplanowanej wcze艣niej zbrodni zamordowania 偶ydowskich mieszka艅c贸w tej miejscowo艣ci. W wiecz贸r poprzedzaj膮cy zdarzenia niekt贸rzy 偶ydowscy mieszka艅cy uprzedzeni zostali przez znajomych Polak贸w, ze przygotowywane s膮 zbiorowe dzia艂ania przeciwko 呕ydom.(...)

Natomiast w wywiadzie udzielonym p. Annie Binkot m贸wi:

Zeznania 艣wiadk贸w s膮 tak rozbie偶ne, 偶e z zasady nie spos贸b by艂o weryfikowa膰 jednych zezna艅 za pomoc膮 drugich. Czyni艂em to zatem w oparciu o tak zwane dowody materialne, ustalenia z ekshumacji, z akt procesowych, z ogl臋dzin terenu, z bada艅 艂usek.(...)
(...)Przy szcz膮tkach znaleziono przedmioty codziennego u偶ytku, jak pude艂ko z gwo藕dziami szewskimi do zelowania but贸w, ale te偶 wiele z艂otych monet i zadziwiaj膮c膮 ilo艣膰 kluczy od k艂贸dek i drzwi. Wygl膮da艂o to, jakby ci ludzie, opuszczaj膮c domy, zabezpieczyli swoje mienie.(...)
(...)W dniu zbrodni w Jedwabnem przebywa艂y na pewno osoby narodowo艣ci 偶ydowskiej, kt贸re schroni艂y si臋 tam m.in. z Wizny i Kolna.(...)

A wi臋c ju偶 sam pocz膮tek komunikatu w zestawieniu z udzielonym wywiadem nasuwa na my艣l nast臋puj膮ce w膮tpliwo艣ci:

Je偶eli zeznania 艣wiadk贸w s膮 tak rozbie偶ne, 偶e celem ustalenia przebiegu wydarze艅 nale偶y odwo艂ywa膰 si臋 do dowod贸w materialnych, to sk膮d prokurator Ignatiew wie, 偶e ch艂opi ju偶 od rana zje偶d偶ali si臋 do Jedwabnego powodowani 偶膮dz膮 mordu i rabunku? Je偶eli tak, to Ignatiew powinien przedstawi膰 te "dowody materialne" popieraj膮ce jego tez臋 o przybyciu ch艂op贸w op臋tanych 偶膮dz膮 mordu. ( Swoj膮 drog膮, jak on to stwierdzi艂 na podstawie dowod贸w materialnych?) A mo偶e akurat by艂 to dzie艅 targowy i ch艂opi po prostu zje偶d偶ali do Jedwabnego na jarmark? Naturalnie zak艂adaj膮c, 偶e w og贸le przyje偶d偶ali, bo relacje na ten temat pochodz膮 g艂贸wnie od niewiarygodnych "艣wiadk贸w" Grossa.

Ignatiew twierdzi r贸wnie偶, 偶e przy zw艂okach znaleziono wr臋cz zadziwiaj膮c膮 ilo艣膰 kluczy i przedmiot贸w codziennego u偶ytku, kt贸re sugeruj膮, 偶e ci ludzie zabezpieczali swoje mienie, a wi臋c oczekiwali powrotu do swoich dom贸w. Je偶eli przyj膮膰, 偶e W wiecz贸r poprzedzaj膮cy zdarzenia niekt贸rzy 偶ydowscy mieszka艅cy uprzedzeni zostali przez znajomych Polak贸w, 偶e przygotowywane s膮 zbiorowe dzia艂ania przeciwko 呕ydom, to czy ci ostrze偶eni nie ostrzegli z kolei innych o maj膮cym nast膮pi膰 mordzie? Zw艂aszcza, 偶e ju偶 wtedy znajdowali si臋 w Jedwabnem uciekinierzy z Wizny i Kolna, kt贸rzy mogli ju偶 przypuszcza膰, czym mo偶e grozi膰 zaplanowana na nast臋pny dzie艅 akcja. Nie by艂o 偶adnych pr贸b ucieczki w noc poprzedzaj膮c膮 egzekucj臋? 呕ydzi spodziewali si臋, 偶e z tej rzekomo ukartowanej przez polskich ch艂op贸w egzekucji b臋d膮 wracali do swoich dom贸w? Jak to si臋 sta艂o, 偶e mimo istnienia tych rzekomych plan贸w zag艂ady wszystkich 呕yd贸w przez Polak贸w, i mimo rzekomego przeprowadzenia przez Polak贸w tej偶e zag艂ady, oko艂o 200 pozosta艂ych przy 偶yciu 呕yd贸w z og贸lnej liczby 564 偶y艂o sobie w Jedwabnem spokojnie a偶 do nast臋pnego roku, kiedy to zostali z Jedwabnego wywiezieni przez Niemc贸w?

Natomiast pewna ilo艣膰 kosztowno艣ci takich jak bi偶uteria, z艂ote monety i zegarki, znalezione w kieszeniach ofiar, wydaje si臋 zdecydowanie obala膰 spekulacje prokuratora Ignatiewa na temat powod贸w rabunkowych (zaznaczam tu, 偶e ekshumacji nie doko艅czono z powodu religijnych protest贸w 呕yd贸w; zw艂ok nie naruszano, a wi臋c by艂a to jedynie "odkrywkowa" pseudo-ekshumacja, kt贸ra uniemo偶liwi艂a ekspertom medycyny s膮dowej dok艂adne ogl臋dziny szcz膮tk贸w oraz ustalenie przyczyny 艣mierci).

By膰 mo偶e polscy mieszka艅cy Jedwabnego nie mieli 偶adnych plan贸w zbiorowego dzia艂ania przeciwko 呕ydom a wi臋c nie by艂o powodu, aby kogokolwiek przed czymkolwiek ostrzega膰 i z tego w艂a艣nie powodu 偶aden 呕yd z Jedwabnego poprzedzaj膮cej nocy nie ucieka艂?

Po za tym, co oznacza w ustach prokuratora stwierdzenie ustalono prawdopodobny przebieg zdarze艅...?

Czy by艂o tak, jak to przedstawi艂 to prokurator Ignatiew, czy te偶 nie by艂o? A mo偶e r贸wnie prawdopodobny przebieg zdarze艅 by艂 zupe艂nie inny? Mo偶e Niemcy si艂膮, pod gro藕b膮 艣mierci, zegnali tych rzekomych 40 mieszka艅c贸w Jedwabnego i kazali im wygania膰 z dom贸w i pilnowa膰 呕yd贸w? Tak jak to mia艂o te偶 miejsce w Tykocinie? Czy w s膮dzie pan prokurator r贸wnie偶 stwierdza, 偶e oskar偶ony prawdopodobnie pope艂ni艂 przest臋pstwo? Co wobec s膮du znaczy prawdopodobnie? Albo prokurator ma niezbite dowody, kt贸re poza wszelk膮 w膮tpliwo艣ci膮 wskazuj膮 na win臋 oskar偶onego, albo ich prokurator nie ma. Je偶eli ich nie ma, to niech nie wyg艂asza mowy oskar偶ycielskiej opartej na prawdopodobnym przebiegu zdarze艅.

Nast臋pnie w komunikacie IPN pojawia si臋 sprawa 艂atwopalnego materia艂u u偶ytego do podpalenia stodo艂y. Prokurator Ignatiew stwierdza:

Po zamkni臋ciu budynek oblano prawdopodobnie naft膮 pochodz膮c膮 z poradzieckiego magazynu.

Czy偶by m贸g艂 on przedstawi膰 jakie艣 dowody materialne na u偶ycie tej nafty? Mo偶e on o tym wiedzie膰 jedynie z zezna艅 艣wiadk贸w, a te - wed艂ug jego w艂asnej opinii - s膮 niewiele warte, poniewa偶 sobie nawzajem zaprzeczaj膮. Wszak istniej膮 r贸wnie偶 zeznania 艣wiadk贸w, kt贸rzy twierdz膮, i偶 do podpalenia stodo艂y u偶yto benzyny, a nie nafty. Dlaczego wi臋c daje on wiar臋 艣wiadkom podaj膮cym naft臋 jako zastosowany w贸wczas materia艂 艂atwopalny, a nie 艣wiadkom podaj膮cym, i偶 u偶yto w tym celu benzyny? R贸wnie偶 znany historyk, kt贸rego chyba jest niezwykle trudno pos膮dzi膰 o "oszo艂omstwo", prof. Tomasz Szarota, tak stwierdzi艂 w wywiadzie udzielonym "Tygodnikowi Powszechnemu" w dniu 17.04.2002:

Nieprawdopodobne jest, aby tak wielki po偶ar stodo艂y (艣wiadkowie widzieli wybuch i s艂up ognia) mo偶na by艂o wywo艂a膰 przy pomocy 8 litr贸w nafty czy ropy. To musia艂a by膰 benzyna, a t臋 prawdopodobnie dostarczyli Niemcy.(...)

W dalszej cz臋艣ci powo艂uje si臋 p. prokurator na zeznania niejakiego Awigdora Kochawa (vel Wiktor Nie艂awicki). Oni bardzo lubuj膮 si臋 w posiadaniu kilku, minimum dw贸ch nazwisk; w niekt贸rych przypadkach mo偶e to by膰 nawet u偶yteczne - je偶eli np. w jednym miejscu Nie艂awicki m贸wi jedno, a w drugim miejscu Kochaw m贸wi zupe艂nie co艣 innego, to ka偶dy my艣li 偶e to dwie r贸偶ne osoby. A wi臋c c贸偶 takiego 贸w Kochaw-Nie艂awicki powiedzia艂 panu prokuratorowi:

Nale偶y zwr贸ci膰 uwag臋, i偶 przed wyprowadzeniem ludzi, z rynku pope艂niane by艂y pojedyncze zab贸jstwa. M贸wi o nich m.in. pokrzywdzony Awigdor Kochaw, kt贸ry by艂 w tym czasie na rynku.

Czy偶by by艂 to ten sam Nie艂awicki, kt贸rego zeznania by艂y tak szeroko nag艂o艣nione, od telewizji poprzez "Rzeczpospolit膮" a偶 do "Der Spiegel", jako zeznania rzekomego naocznego 艣wiadka wydarze艅 w Jedwabnem? G艂osi艂 on wszem i wobec, 偶e sprawcami mordu byli Polacy i - przebijaj膮c nawet Grossa i Wassersztajna - twierdzi艂, 偶e 偶ydowskich ofiar Polak贸w w Jedwabnem by艂o wi臋cej ni偶 dwa tysi膮ce. (I to wszystko g艂osi艂 ju偶 po owej pseudo-ekshumacji, w kt贸rej doliczono si臋 cia艂 od 150 do 250 ofiar).

Ten偶e sam Kochaw-Nie艂awicki zosta艂 ju偶 wcze艣niej zdemaskowany jako autor sfabrykowanego oszczerstwa o rzekomym skorumpowaniu przez delegacj臋 jedwabie艅skich 呕yd贸w biskupa 艂om偶y艅skiego, Stanis艂awa 艁ukomskiego, kt贸remu wuj Nie艂awickiego wraz z innymi 呕ydami mia艂 dostarczy膰 do 艁om偶y srebrne lichtarze, a kt贸ry to biskup mia艂, wed艂ug zezna艅 Nie艂awickiego ("S膮siedzi", str. 52-53), w zamian za t臋 艂ap贸wk臋 powstrzyma膰 pogrom w Jedwabnem. Rozwodzi si臋 Gross wraz z Kochawem-Nie艂awickim nad t膮 przewrotn膮 natur膮 biskupa, oj rozwodzi! Tyle 偶e biskup haraczu od 呕yd贸w z ca艂膮 pewno艣ci膮 nie wzi膮艂, i to nie tylko ze wzgl臋d贸w moralnych, ale czysto technicznych. Po prostu go w 艁om偶y nie by艂o, poniewa偶 ju偶 od pa藕dziernika 1939 r. ukrywa艂 si臋 przed Sowietami, a powr贸ci艂 do 艁om偶y dopiero w sierpniu 1941 r., czyli ju偶 po fakcie. Z tej to prostej przyczyny ta os艂awiona, nios膮ca srebrne lichtarze delegacja i sama wizyta nie mog艂y mie膰 miejsca.

Wypada艂oby wi臋c w tym miejscu zada膰 pytanie prokuratorowi Ignatiewowi, czy w jego opinii 艣wiadek przy艂apany ju偶 dwukrotnie na k艂amstwie jest 艣wiadkiem wiarygodnym, i czy reszta 艣wiadk贸w, na kt贸rych zeznaniach prokurator opiera wyniki 艣ledztwa, jest r贸wnie wiarygodna jak Awigdor-Wiktor Kochaw-Nie艂awicki.

B臋d膮c ju偶 przy temacie 艣wiadk贸w i ich zezna艅, rzuca si臋 w oczy stronniczo艣膰 prokuratora prowadz膮cego 艣ledztwo. W wywiadzie udzielonym p. Bikont stwierdza:

Niekt贸re przes艂uchiwane przeze mnie osoby pochodzi艂y z rodzin os贸b s膮dzonych po wojnie za udzia艂 w zbrodni. To mo偶e mie膰 wp艂yw na to, co zapami臋ta艂y, co uwa偶aj膮 za fakty, ale to nie to samo co podejrzenie pope艂nienia przest臋pstwa sk艂adania fa艂szywych zezna艅.

Czyli ci 艣wiadkowie w jego opinii staj膮 si臋 momentalnie niewiarygodni. Natomiast wiarygodni s膮 艣wiadkowie tacy jak Kochaw-Nie艂awicki, kt贸rym k艂amstwa zosta艂y udowodnione. Ciekawe podej艣cie do sprawy wiarygodno艣ci 艣wiadk贸w... A czy zastanowi艂 si臋 prokurator Ignatiew, 偶e 艣wiadkowie oczerniaj膮cy Polak贸w, mog膮 si臋 po prostu sugerowa膰 ksi膮偶k膮 "S膮siedzi", mo偶liwo艣ci膮 osi膮gni臋cia korzy艣ci materialnych lub po prostu zwyk艂膮 nienawi艣ci膮 w stosunku do Polak贸w za doznane lub te偶 urojone krzywdy?

Dlatego te偶 niezwykle wa偶ne jest opublikowanie "Bia艂ej Ksi臋gi" sprawy Jedwabnego, co umo偶liwi艂oby zainteresowanym zapoznanie si臋 z materia艂ami, na kt贸rych oparto wyniki tego 艣ledztwa. Chodzi o zeznania i nazwiska 艣wiadk贸w, kt贸rych zeznania zosta艂y odrzucone, wraz z uzasadnieniem; nazwiska 艣wiadk贸w, na kt贸rych zeznaniach opiera艂 si臋 prokurator, r贸wnie偶 wraz z uzasadnieniem; a tak偶e wszelkiego rodzaju dokumenty archiwalne, na kt贸rych opar艂 si臋 prokurator. Wiadomo, 偶e w Archiwum Pa艅stwowym w 艁om偶y istnieje oko艂o 28 relacji z艂o偶onych w 1947 r. przez 19 艣wiadk贸w, w tym 9 呕yd贸w, kt贸re wskazuj膮 jednoznacznie na Niemc贸w jako sprawc贸w zbrodni. Wed艂ug tych dokument贸w, w艣r贸d ofiar mordu znajdowa艂o si臋 r贸wnie偶 3 Polak贸w. Relacje przedstawione przez Dari臋 Na艂臋cz z 艂om偶y艅skiego archiwum, zosta艂y odnalezione w aktach spraw cywilnych, kt贸re odbywa艂y si臋 przed 艂om偶y艅skimi s膮dami grodzkimi w latach 1946-49. [Relacja PAP, 28.03.01]

S膮 te偶 dokumenty z Archiwum Federalnego w Ludwigsburgu, mi臋dzy innymi znajduje si臋 tam zeznania 艣wiadka Wac艂awa Kupieckiego z roku 1974, w kt贸rym zdecydowanie przypisuje on Niemcom sprawstwo mordu w Jedwabnem

W komunikacie IPN pojawia si臋 te偶 stwierdzenie:

W tym stanie rzeczy stwierdzi膰 nale偶y, 偶e zasadne jest przypisanie Niemcom, w ocenie prawnokarnej, sprawstwa sensu largo tej zbrodni.

Wykonawcami tych zbrodni, jako sprawcy sensu stricto, byli polscy mieszka艅cy Jedwabnego i okolic - m臋偶czy藕ni, w liczbie co najmniej 40.

Nale偶y si臋 teraz bli偶ej przyjrze膰 temu niemieckiemu sprawstwu largo i polskiemu sprawstwu stricto.

W komentarzu prof. Strzembosza, zamieszczonym r贸wnie偶 w "Gazecie Wyborczej" w dniu 09.07.02 r., czytamy:

Za "100-procentowo wiarygodne" uwa偶a on zeznania kobiety, kt贸ra jako ma艂a dziewczyna bawi艂a si臋 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem. Jak ujawni艂 Ignatiew, niemiecki 偶o艂nierz - bior膮c dziecko za 偶ydowskie - chcia艂 je zabra膰 na rynek w Jedwabnem. Interwencja matki dziecka temu zapobieg艂a.

Ja z t膮 pani膮 rozmawia艂em. Relacja jest stuprocentowo wiarygodna i m贸wi wyra藕nie o aktywnym udziale Niemc贸w - stwierdzi艂 Strzembosz. Wed艂ug niego, z relacji 艣wiadk贸w - o kt贸rych nie m贸wi艂 Ignatiew - wynika, ze Niemcy si艂膮 zmuszali niekt贸rych Polak贸w do p贸j艣cia na rynek, z kt贸rego potem zmuszeni byli konwojowa膰 呕yd贸w do stodo艂y, gdzie ich spalono.

A wi臋c pojawia si臋 tu ogromny znak zapytania odno艣nie tego, co prokurator Ignatiew wie, a czego nam nie m贸wi... Ot贸偶 wie on, i uznaje za wiarygodne to, 偶e jaki艣 Niemiec usi艂owa艂 zabra膰 to cudem uratowane dziecko na rynek; wie te偶 o aktywnym, nie tylko pasywnym, udziale w tej zbrodni Niemc贸w, kt贸rzy sil膮 zmuszali Polak贸w do p贸j艣cia na rynek.

A jednak偶e on nam tego nie m贸wi... Natomiast m贸wi o udziale Polak贸w sensu stricto.

Na taki aktywny udzia艂 Niemc贸w wskazywa艂yby r贸wnie偶 zeznania niekt贸rych oskar偶onych w procesie 艂om偶y艅skim w 1949 r. Je偶eli prokurator Ignatiew uznaje wyrok stalinowskiego s膮du za wiarygodny, to za wiarygodne nale偶y r贸wnie偶 uzna膰 zeznania 艣wiadk贸w i oskar偶onych, poniewa偶 s膮d da艂 tym oskar偶onym wiar臋, co zapisano w uzasadnieniu wyroku:

Stanis艂aw Zejer - urodzony w 1893 r.: (...) Tak, przyznaj臋 si臋 do winy, 偶e w roku 1941 w Jedwabnem id膮c na r臋k臋 w艂adzy pa艅stwa niemieckiego (Jest to stale u偶ywana formu艂a zwi膮zana z tym, 偶e tu oskar偶ano z tzw. dekretu sierpniowego z 1944 r.) pod wp艂ywem nakazu burmistrza Karolaka i gestapo doprowadzi艂em (...)

Czes艂aw Lipi艅ski - urodzony w 1920 r.: (...) wyja艣niam, 偶e w dniu krytycznym kiedy sta艂em u siebie na podw贸rzu podszed艂 do mnie niemiec i zabra艂 mnie ze sob膮 na rynek, 偶eby pilnowa膰 偶yd贸w (...)

W艂adys艂aw D膮browski - urodzony w 1890 r.: (...) krytycznego dnia kiedy znajdowa艂em si臋 w domu przyszed艂 do mego mieszkania 偶andarm z burmistrzem Jedwabnego Karolakiem i kaza艂 mi i艣膰 na rynek pilnowa膰 偶yd贸w. Poniewa偶 nie chcia艂em i艣膰 i stara艂em si臋 uciec niemiec uderzy艂 mnie pistoletem w g艂ow臋 (potwierdzi艂y to zeznania kilku 艣wiadk贸w) a r臋k膮 uderzy艂 mnie w twarz i wybi艂 z膮b (...)

Feliks Tarnacki - urodzony w 1907 r.: (...) przyszed艂 do mnie burmistrz Karolak Marian i sekretarz magistratu Wasilewski imi臋 nie znam wraz z gestapowcem i wyp臋dzili mnie na rynek (...)

Roman G贸rski - urodzony w 1904 r.: (...) przyszed艂 do mnie Karolak Marian, kt贸ry by艂 burmistrzem i 偶andarm niemiecki, kt贸ry mnie kopn膮艂 i zabrali mnie na Rynek m. Jedwabnego (...)

Uzasadnienie wyroku S膮du Okr臋gowego w 艁om偶y, dn. 16-17 maja 1949 r. (Fragmenty)

I. Boles艂aw Ramatowski, Stanis艂aw Zejer, Czes艂aw Lipi艅ski, W艂adys艂aw D膮browski, Feliks Tarnacki, J贸zef Chrzanowski, Roman G贸rski, Antoni Niebrzydowski, W艂adys艂aw Miciura, J贸zef Zyluk, Marian Zyluk, Jerzy Lauda艅ski, Zygmunt Lauda艅ski, Czes艂aw Lauda艅ski, Wincenty Go艣cicki, Roman Zawadzki, Jan Zawadzki, Aleksander 艁ojewski, Franciszek 艁ojewski, Eugeniusz 艢liwecki, Stanis艂aw Sielawa i Karol Bardo艅, oskar偶eni zostali o to, 偶e w dniu 25 czerwca 1941 r. w Jedwabnem, pow. 艂om偶y艅skiego - id膮c na r臋k臋 w艂adzy pa艅stwa niemieckiego brali udzia艂 w uj臋ciu oko艂o 1 200 os贸b narodowo艣ci 偶ydowskiej, kt贸re te osoby przez Niemc贸w zosta艂y masowo spalone w stodole Bronis艂awa 艢leszy艅skiego.

(...) W morderstwie tym wzi臋li udzia艂 Niemcy w liczbie kilkudziesi臋ciu (艣w. J. Soko艂owska) w tym samych gestapowc贸w 68 i miejscowa ludno艣膰, kt贸ra do dzia艂ania zosta艂a wci膮gni臋ta przemoc膮. (...)

(...) Miejscowa ludno艣膰, a wi臋c w tej liczbie i oskar偶eni wzi臋ci byli do udzia艂u pod terrorem, jak to wida膰 ze wszystkich wyja艣nie艅 oskar偶onych, gdziekolwiek by by艂y one sk艂adane i z zezna艅 艣wiadk贸w oskar偶enia i odwodowych. Przemoc zastosowana przez Niemc贸w do oskar偶onych wyp艂ywa w wielkiej ilo艣ci w jakiej w tym dniu krytycznym zjawili si臋 w Jedwabnem i z faktu, 偶e 偶yd贸w nale偶a艂o wyci膮ga膰 z mieszka艅 na plac zbi贸rki, czego sami Niemcy nie mogli dokona膰 ze wzgl臋du na stosunkowo ma艂膮 ich ilo艣膰. (...)

I. Karola Bardonia, kt贸rego dzia艂anie (...) uzna膰 nale偶a艂o za pozbawione cech przymusu. Jak zezna艂a 艣wiadek Soko艂owska oskar偶ony by艂 w tym czasie zatrudniony w s艂u偶bie 偶andarmerii. (...)

A wiec je偶eli si臋 powiedzia艂o "a" nale偶y te偶 i powiedzie膰 "b", panie prokuratorze... W przeciwnym razie zaczyna si臋 "grossowszczyzna", czyli selektywne wybieranie materia艂贸w, kt贸re maj膮 potwierdzi膰聽 postawion膮 na samym pocz膮tku tez臋, 偶e to Polacy z w艂asnej i nieprzymuszonej woli mordowali 呕yd贸w, za co nale偶y ich teraz czo艂obitnie przeprasza膰. Natomiast odrzuca si臋 wszelkie materia艂y dowodowe i zeznania 艣wiadk贸w wskazuj膮ce na to, 偶e os膮dzeni dzia艂ali pod wp艂ywem terroru. Je偶eli opiera si臋 na wynikach 艣ledztwa i prawomocno艣ci wyroku S膮du Okr臋gowego w 艁om偶y z 1949 r., nale偶y r贸wnie偶 uzna膰 za w艂a艣ciwe przes艂anki, na kt贸rych opiera艂 si臋 ten s膮d feruj膮c takie a nie inne wyroki.

Je偶eli twierdzi si臋, 偶e...

(...) W oparciu o materia艂y archiwalne proces贸w karnych w 1949 i 1953 r. i inne zweryfikowane w toku obecnego 艣ledztwa materia艂y dowodowe, nale偶y przyj膮膰, i偶 aktywnie uczestniczyli oni w dokonaniu zbrodni, uzbrojeni w kije, orczyki i inne narz臋dzie. Przypisane im w wyniku niniejszego 艣ledztwa czyny wype艂niaj膮 znamiona nieulegaj膮cej przedawnieniu zbrodni opisanej w tre艣ci art. 1 pkt. 1 dekretu z 31 sierpnia 1944 r. stanowi膮cego, i偶 podlega karze do偶ywotniego pozbawienia wolno艣ci ten, "kto id膮c na r臋k臋 w艂adzy pa艅stwa niemieckiego (...) bra艂 udzia艂 w dokonywaniu zab贸jstw". Spo艣r贸d czterdziestu, os贸b, kt贸rych nazwiska, jako sprawc贸w, wymienione zosta艂y w aktach spraw, cz臋艣膰 zosta艂a prawomocnie os膮dzona. (...)

... to nale偶y r贸wnie偶 uzna膰, 偶e na podstawie zezna艅 艣wiadk贸w i oskar偶onych z tego procesu, a tak偶e orzeczenia tego s膮du, skazani dzia艂ali pod przymusem Niemc贸w, b臋d膮c przez nich sterroryzowani. Wi臋kszo艣膰 ludzi w Polsce, kt贸rzy prze偶yli okupacj臋 niemieck膮, dobrze wie, czym grozi艂a odmowa rozkazu wydanego przez Niemc贸w, zw艂aszcza (jak zeznali skazani) rozkazu popartego kopniakiem, ciosem pi臋艣ci膮 lub kolb膮 pistoletu. Czy przypadkiem nie jawi si臋 nam tu ca艂kiem nowy obraz dnia 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem, gdzie rzekomo 40 obywateli tego miasteczka, zosta艂o przemoc膮 i terrorem zmuszonych do wykonania niemieckich rozkaz贸w...? Rozkaz wykonali, nie ka偶dy ma zadatki na bohatera i jest got贸w po艣wi臋ci膰 w艂asne 偶ycie za 偶ycie bli藕niego. By膰 mo偶e w艣r贸d tych rzekomych czterdziestu znalaz艂o si臋 paru, kt贸rzy faktycznie m艣cili si臋 na 呕ydach za domniemane lub te偶 prawdziwe krzywdy doznane przez nich samych lub przez ich rodziny pod okupacj膮 sowieck膮.
Swoj膮 drog膮 a偶 do ustalenia konkretnych nazwisk rzekomych 40 os贸b nie mo偶na twierdzi膰, 偶e by艂o ich akurat tylu. Co wi臋cej, nie mo偶na twierdzi膰, 偶e takowe osoby w og贸le istnia艂y. Kolejno艣膰 dzia艂a艅 musi tu by膰 zupe艂nie odwrotna. Najpierw trzeba dok艂adnie ustali膰 imiennie kto, a dopiero p贸藕niej policzy膰 ilu. Operowanie magicznymi liczbami nie przystoi prokuratorowi, kt贸ry bez ma艂a dwa lata prowadzi 艣ledztwo, a do dzi艣 nie jest w stanie poda膰 偶adnych konkretnych ustale艅.

W 艣wietle powy偶szego wy艂ania si臋 tu ca艂kiem inny aspekt moralny, a tak偶e karny, samego czynu. Zupe艂nie inny od spekulacji pana prokuratora, jakoby od rana mieli zje偶d偶a膰 do Jedwabnego okoliczni ch艂opi op臋tani bli偶ej niewyja艣nionym zbiorowym amokiem i 偶膮dz膮 mordu na 呕ydach. By膰 mo偶e nale偶a艂oby przekwalifikowa膰 owo prokuratorskie sprawstwo Polak贸w sensu stricto na sprawstwo sensu largo, a przypisane Niemcom sprawstwo largo doprecyzowa膰 sprawiedliwie na sprawstwo sensu stricto...

Nast臋pnie pojawia si臋 niezwykle ciekawy wniosek, kt贸ry mo偶na wysnu膰 po zapoznaniu si臋 z wynikami 艣ledztwa przeprowadzonego przez prokuratora Ignatiewa.

Z wywiadu udzielonego p. Bikont:

(...) Post臋powanie zostanie umorzone. Nie ustali艂em 偶yj膮cych sprawc贸w zbrodni, kt贸rzy nie byliby wcze艣niej s膮dzeni. W zeznaniach 艣wiadk贸w generalnie nie pada艂y nowe nazwiska poza znanymi z materia艂贸w archiwalnych. (...)

Komunikat IPN stwierdza te偶:

(...)Spo艣r贸d czterdziestu os贸b, kt贸rych nazwiska, jako sprawc贸w wymienione zosta艂y w aktach spraw, cz臋艣膰 zosta艂a prawomocnie os膮dzona. W toku prowadzonego obecnie 艣ledztwa nie zgromadzono wystarczaj膮cych dowod贸w, kt贸re pozwoli艂yby na zidentyfikowanie i postawienie zarzut贸w 偶yj膮cym sprawcom.(...)

(...)Po otrzymaniu oczekiwanych materia艂贸w, planowane jest wydanie postanowienia o umorzeniu 艣ledztwa, wobec nie wykrycia sprawc贸w zbrodni, innych ni偶 wcze艣niej os膮dzeni.(...)

Zastan贸wmy si臋 teraz, co prokurator Ignatiew powiedzia艂 w swoich ko艅cowych ustaleniach 艣ledztwa: W toku prowadzonego obecnie 艣ledztwa nie zgromadzono wystarczaj膮cych dowod贸w, kt贸re pozwoli艂yby na zidentyfikowanie i postawienie zarzut贸w 偶yj膮cym sprawcom.(...) (...)planowane jest wydanie postanowienia o umorzeniu 艣ledztwa, wobec nie wykrycia sprawc贸w zbrodni, innych ni偶 wcze艣niej os膮dzeni.(...)

Ciekawe.

Je偶eli nie pada艂y nowe nazwiska, a przeprowadzone 艣ledztwo nie doprowadzi艂o do wykrycia sprawc贸w zbrodni, innych ni偶 wcze艣niej os膮dzeni, to dlaczego prokurator rzuca bezpodstawne oskar偶enia w stosunku do jakich艣 bezimiennych co najmniej 40 sprawc贸w? Sk膮d on ich wzi膮艂, je偶eli jego w艂asne 艣ledztwo wykaza艂o, 偶e nie wykryto sprawc贸w zbrodni, innych ni偶 wcze艣niej os膮dzeni ? Na jakiej podstawie inni ludzie bezmy艣lnie powtarzaj膮 za nim ta 聞magiczn膮聰 liczb臋 聞40聰?

Policzmy tych rzekomych sprawc贸w:

Przed S膮dem Okr臋gowym w 艁om偶y w 1949r. stan臋艂o 22 oskar偶onych.

Z tej liczby sad ten uniewinni艂 10 os贸b, a 12 os贸b skaza艂 za wsp贸艂udzia艂 w uj臋ciu oko艂o 1 200 os贸b narodowo艣ci 偶ydowskiej.

S膮d Apelacyjny w Bia艂ymstoku na sesji wyjazdowej w 艁om偶y 13.06.1950 r. uniewinni艂 dwie osoby spo艣r贸d skazanych w maju 1949 r.: J贸zefa 呕yluka i Feliksa Tarnawskiego, w ten spos贸b ograniczaj膮c liczb臋 skazanych do 10.聽

I to wszystko. Dziesi臋膰 os贸b. Nale偶y tu podkre艣li膰, 偶e wyroki wydane przez s膮d pierwszej instancji, jak i wyrok s膮du apelacyjnego prokurator Ignatiew uznaje za prawomocny, poniewa偶 stwierdza on w swoim o艣wiadczeniu: wobec nie wykrycia sprawc贸w zbrodni, innych ni偶 wcze艣niej os膮dzeni.

Wprawdzie stwierdza prokurator Ignatiew: W oparciu o materia艂y archiwalne proces贸w karnych w 1949 i 1953 r. i inne zweryfikowane w toku obecnego 艣ledztwa materia艂y dowodowe, nale偶y przyj膮膰 i偶 aktywnie uczestniczyli oni w dokonaniu zbrodni, uzbrojeni w kije, orczyki i inne narz臋dzia, jednak偶e tych zweryfikowanych materia艂贸w dowodowych nie podaje, z sobie tylko znanych powod贸w. Mo偶na przypu艣ci膰 偶e ich albo nie posiada, albo s膮 to jakie艣 艣ci艣le tajne materia艂y, kt贸re nie mog膮 by膰 podane do wiadomo艣ci publicznej. Mo偶na by to jeszcze zrozumie膰, gdyby planowane by艂o dalsze 艣ledztwo, a nast臋pnie przew贸d s膮dowy w stosunku do jakich艣 nieznanych jeszcze sprawc贸w. Ale jak wynika z o艣wiadczenia IPNu, 艣ledztwo zosta艂o ju偶 zako艅czone, a przewodu s膮dowego nie b臋dzie, poniewa偶 ... nie ma innych sprawc贸w poza tymi ju偶 skazanymi w 1949r. Panowie Kieres, Ignatiew, Gross i sp贸艂ka musz膮 niezwykle ubolewa膰 nad faktem, 偶e nie mo偶na os膮dza膰 dwa razy za to samo przest臋pstwo.

Ale tez i nie maja specjalnie nad czym ubolewa膰. Z tych 10 skazanych nie wiadomo, ilu by艂o naprawd臋 winnych, poniewa偶 metody 艣ledcze UB pozostawia艂y wiele do 偶yczenia, a i post臋powanie karne s膮dowe s膮d贸w stalinowskich z ca艂膮 pewno艣ci膮 odbiega艂o znacznie od standard贸w przyj臋tych w dzisiaj obowi膮zuj膮cym kodeksie post臋powania karnego.

Mog艂oby si臋 okaza膰, 偶e ludzie skazani w roku 1949 s膮 w艂a艣ciwie niewinni, poniewa偶 nie ma przeciwko nim wystarczaj膮cych dowod贸w, lub te偶 dzia艂ali pod przymusem, a wi臋c pan prokurator i sp贸艂ka zostaliby postawieni wobec faktu, 偶e posiadaj膮 ofiary, a nie maj膮 sprawc贸w.

Jak og艂oszone przez IPN wyniki 艣ledztwa maj膮 si臋 do zasady domniemania niewinno艣ci oskar偶onego, wedle kt贸rej oskar偶ony jest niewinny, dop贸ki nie udowodni mu si臋 winy prawomocnym wyrokiem sadowym? Ta sama zasada stwierdza, 偶e w膮tpliwo艣ci nie wolno rozstrzyga膰 na niekorzy艣膰 oskar偶onego, co jest zapisane zar贸wno w Konstytucji RP, jak i w kodeksie post臋powania karnego.

To wszystko jednak nie sp臋dza snu z oczu prokuratora Ignatiewa i jego mocodawc贸w, kt贸rzy bez w艂a艣ciwie przeprowadzonego przewodu s膮dowego orzekli ze wykonawcami tych zbrodni, jako sprawcy sensu stricto, byli polscy mieszka艅cy Jedwabnego i okolic - m臋偶czy藕ni, w liczbie co najmniej 40.

Przybyli, zobaczyli i os膮dzili.聽

Tylko nikt nie wie na jakiej podstawie. Wszak sam prokurator stwierdzi艂, ze zeznania 艣wiadk贸w s膮 tak rozbie偶ne, 偶e z zasady nie spos贸b by艂o weryfikowa膰 jednych zezna艅 za pomoc膮 drugich, a wiec zeznania Wasersteina i innych nie mog膮 by膰 wiarygodne.

Skoro wyrokami s膮d贸w w 艁om偶y zosta艂o skazanych 10 os贸b (pozosta艂ych oskar偶onych s膮d uniewinni艂 z powodu braku dowod贸w winy), to sk膮d prokurator wzi膮艂 40 sprawc贸w? Nie zapominajmy, 偶e Gross w swojej ksi膮偶ce, r贸wnie偶 na podstawie zezna艅 "naocznych" 艣wiadk贸w, podaje liczb臋 ponad 90 sprawc贸w!

A wi臋c teraz si臋 okazuje, 偶e prokurator Ignatiew nie znalaz艂 dowod贸w wystarczaj膮cych do postawienia zarzut贸w 偶yj膮cym sprawcom. Ba, nie ma nawet dostatecznych dowod贸w, na podstawie kt贸rych m贸g艂by zidentyfikowa膰 pozosta艂ych sprawc贸w...

Na jakiej wi臋c podstawie oskar偶a on o dzia艂anie przest臋pcze ca艂膮 anonimow膮 grup臋 ludzi, nie posiadaj膮c wystarczaj膮cych dowod贸w i nie daj膮c im (potencjalnym oskar偶onym) szansy na przedstawienie w s膮dzie ich w艂asnej wersji wydarze艅. To nie jest oskar偶enie, to wr臋cz oszczerstwo! Nie wolno nikogo oskar偶a膰 bez przedstawienia niezbitych dowod贸w jego winy, istnieje przecie偶 zasada domniemania niewinno艣ci!

C贸偶 wi臋c wynika z obrazu wynik贸w 艣ledztwa IPN, kt贸re zosta艂y podane do publicznej wiadomo艣ci.

W dniu 10.07.1941r., w Jedwabnem zosta艂a zamordowana przez nieznanych sprawc贸w (nale偶y tu pami臋ta膰, 偶e wyrokiem s膮du w 艁om偶y zosta艂o skazanych 10 os贸b, ale nie za morderstwo tylko za p贸j艣cie na r臋k臋 pa艅stwu niemieckiemu i branie udzia艂u w uj臋ciu) nieznana bli偶ej ilo艣ci os贸b (prawdopodobnie kilkaset), kt贸rych szcz膮tki spoczywaj膮 w dw贸ch masowych grobach. Gdyby stalinowski s膮d w 艁om偶y uzna艂 to, 偶e oskar偶eni bezpo艣rednio pope艂nili morderstwo, i na tej podstawie ich skazywa艂, posypa艂yby si臋 tam wyroki 艣mierci , a w najlepszym przypadku do偶ywocia. Mniejszy z grob贸w znajduje si臋 w obr臋bie stodo艂y Sleszynskiego, a drugi, wi臋kszy, wzd艂u偶 jej fundamentu. Powodu zgonu ofiar pochowanych w mniejszym grobie nie da艂o si臋 ustali膰 z powodu niepe艂nej ekshumacji i nie przeprowadzenia bada艅 medycyny s膮dowej, natomiast ofiary pochowane w wi臋kszym grobie prawdopodobnie zgin臋艂y wskutek po偶aru stodo艂y, kt贸rego zar贸wno sprawcy, jak i metody wywo艂ania s膮 r贸wnie偶 nieznane. W sprawie materia艂u 艂atwopalnego, u偶ytego do podpalenia stodo艂y, istniej膮 zar贸wno zeznania 艣wiadk贸w twierdz膮ce 偶e u偶yto benzyny, jak i zeznania 艣wiadk贸w twierdz膮ce 偶e u偶yto nafty. Prokurator Ignatiew da艂 wiar臋 jednym 艣wiadkom, m贸wi膮cym o nafcie, a nie innym m贸wi膮cym o benzynie. Jednak偶e natychmiast, z ogromna gracj膮 postrzeli艂 si臋 pan prokurator w stop臋, stwierdzaj膮c 偶e zeznania 艣wiadk贸w s膮 tak rozbie偶ne, 偶e a偶 nie wiarygodne, a wi臋c nie wiadomo dlaczego stwierdzi艂 偶e u偶yto nafty a nie benzyny. O艣wiadczenie IPN nic nie m贸wi o przeprowadzeniu bada艅 pirotechnicznych w tej dziedzinie, ani o zasi臋gni臋ciu opinii rzeczoznawc贸w. Pozostaje wi臋c pytanie, dlaczego prokurator twierdzi 偶e do podpalenia stodo艂y u偶yto niewielkiej ilo艣ci nafty, skoro opis po偶aru wskazuje na u偶ycie 艣rodka bardziej 艂atwopalnego ni偶 nafta.

Podejrzewam, 偶e dowody zgromadzone przez prokuratora Ignatiewa mog艂yby nie wytrzyma膰 rygor贸w przewodu s膮dowego, a w szczeg贸lno艣ci wnikliwych pyta艅 obro艅c贸w. Prokurator Ignatiew 艣wietnie zdaje sobie spraw臋, 偶e - wobec sprzecznych zezna艅 艣wiadk贸w oraz tre艣ci dokument贸w archiwalnych - w艂a艣ciwie nie ma on 偶adnych dowod贸w na poparcie swego oskar偶enia, a w zasadzie to i ju偶 wydanego orzeczenia. Ot, tak sobie "grossuje", a swoim dzia艂aniem raz jeszcze daje dow贸d na to, 偶e instytucja powo艂ana do ujawnienia prawdy historycznej stoi twardo na stra偶y obrony interes贸w politycznych maj膮cych ma艂o wsp贸lnego z interesami polskimi. W polskim bowiem interesie le偶y ca艂kowite i bezkompromisowe wyja艣nienie afery Jedwabnego, dotarcie do fakt贸w historycznych, a tak偶e odkrycie wszelkich manipulacji maj膮cych miejsce w ca艂ej tej aferze.

Tak wiec Nar贸d niech si臋 cieszy, bo go 艂askawie zwolniono z odpowiedzialno艣ci zbiorowej i wskazano na jakich艣 tam domniemanych 40-tu Polak贸w. W efekcie powinni艣my odetchn膮膰 z ulg膮, tyle 偶e - jak wynika z powy偶szej analizy - to wszystko si臋 kupy nie trzyma... Prezydent mo偶e odetchn膮膰, bo "nie na darmo przeprasza艂"... "Wykazali艣my jako nar贸d" poczucie odpowiedzialno艣ci i "spojrzeli艣my prawdzie w twarz"...

"Teraz dopiero" mo偶emy uk艂ada膰 niezak艂amane stosunki z naszymi 偶ydowskimi przyjaci贸艂mi, bo "stan臋li艣my na wysoko艣ci zadania". Wszystko co nam teraz pozostaje, to przygl膮da膰 si臋 kolejnemu odcinkowi tej hucpy pt. "Walka o napis na pomniku"... Potem nast臋pny odcinek pt. "Odszkodowania"...A jeszcze potem....No, to ju偶 czas poka偶e, ale zapowiada si臋 dla nas raczej nieweso艂o.

Krzysztof Janiewicz, Nasza Witryna, 2002-07-14

powrot