nasza witryna Ustalenia IPN to fuszerka
Z prof. Jerzym Robertem Nowakiem rozmawia Robert Popielewicz


 

Instytut Pamięci Narodowej, nie przedstawiając dowod贸w, oskarżył około 40 Polak贸w o zamordowanie około 300 Żyd贸w w Jedwabnem. Czy przesądzając o czyjejś winie, można opierać się jedynie na zeznaniach świadk贸w, na dodatek sprzecznych?

- Bardzo krytycznie oceniam pracę dokonaną przez IPN od początku jego powstania. Przede wszystkim dlatego że Instytut ten - wbrew swojej nazwie - faktycznie niewiele zrobił dla przypomnienia pamięci Polak贸w, kt贸rzy padli ofiarą mord贸w ze strony najeźdźc贸w sowieckich i niemieckich lub złych sąsiad贸w - ukraińskich lub żydowskich. Było niemało przypadk贸w zab贸jstw dokonanych na Polakach na Kresach Wschodnich w latach 1939-41 przez zbolszewizowanych Żyd贸w. Choćby wymordowanie w czerwcu 1941 r. dominikan贸w w klasztorze w Czortkowie przez NKWD-zist贸w żydowskiego pochodzenia. O licznych przypadkach tego typu pisałem szerzej w swojej książce pt. "Przemilczane zbrodnie".
IPN odegrał niechlubną rolę w "zawłaszczeniu" dla Polak贸w zbrodni w Jedwabnem, inspirowanej i zorganizowanej przez niemieckiego okupanta. Za pewien postęp uważam tylko to, że wreszcie uznał za bardzo nieprawdopodobną podawaną przez Jana T. Grossa liczbę domniemanych 1.600 żydowskich ofiar w Jedwabnem, uznając ją jako o wiele niższą. Dobrze, że wreszcie IPN wypowiedział się o inspiratorskiej roli Niemc贸w, o czym wcześniej pan Kieres jakoś nie chciał i nie lubił wspominać. Zarzuty ograniczono do ok. 40 Polak贸w, co obala tezę Grossa, że Żyd贸w mordowała cała społeczność miasteczka.

W komunikacie o ustaleniach śledztwa nie ma mowy o tym, czy Polacy zostali zmuszeni przez Niemc贸w do np. zgromadzenia Żyd贸w w jednym miejscu.

- Tak, to jest zdumiewające pominięcie. Dodam, że prof. Tomasz Strzembosz w oparciu o sprawozdanie z procesu w 1949 r. przypominał, że były jednoznaczne stwierdzenia w r贸żnych zeznaniach o przymuszaniu Polak贸w siłą przez Niemc贸w do spędzania Żyd贸w na plac, a nawet przypadki bicia uchylających się od tego.

Prace ekshumacyjne trwały zalewie 5 dni. Jakie znaczenie dla wynik贸w śledztwa miało ich przerwanie?

- Nieprzypadkowo fakt przerwania ekshumacji tak mocno skrytykowali liczni uczeni polonijni w słynnym liście drukowanym w "Naszym Dzienniku". Był wśr贸d nich m.in. znakomity fachowiec od medycyny sądowej prof. Jan Moore-Jankowski. Prowadzący śledztwo prokuratorzy IPN pr贸bują usprawiedliwić przerwanie ekshumacji tym, iż prawdopodobnie nie wniosłaby ona nic nowego do dotychczasowych ustaleń. Uważam, że w tak poważnych sprawach jak szukanie dowod贸w zbrodni nie można polegać tylko na najbardziej prawdopodobnych przypuszczeniach. Należało do końca wykorzystać każdą szansę znalezienia dowod贸w zbrodni, zamiast pochopnie z niej rezygnować, przerywając ekshumację - wbrew obowiązującemu w Polsce prawu.

Prokuratorzy IPN nie dotarli do wszystkich materiał贸w, choć mają świadomość, że takie istnieją. Czy nie należało zbadać meldunk贸w i sprawozdań z dziennik贸w bojowych grup operacyjnych niemieckiej Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa, operujących w rejonie Jedwabnego?

- Zgadzam się z panem absolutnie w tej sprawie. Nieprzebadanie do końca wszystkich możliwych źr贸deł archiwalnych w tak zasadniczej kwestii jest wyraźną fuszerką. Podobne przejście przedtem aż nadto cechowało J.T. Grossa, kt贸ry starał się przedstawić swoje tezy jako rzekome prawdy objawione, choć nigdy nie dotarł do niemieckich materiał贸w archiwalnych. W og贸le dziwię się, że nie starano się o ponowienie rozm贸w wyjaśniających z Hermanem Schaperem, dow贸dcą grupy specjalnej gestapo z Ciechanowa. Nieprawdziwe jest stwierdzenie IPN, że umarza się śledztwo ze względu na to, że zbrodniarze już nie żyją. Podstawowe podejrzenia wysuwane zar贸wno przez część polskich i niemieckich historyk贸w (Thomasa Urbana) uderzają właśnie w Schapera jako osobę, kt贸ra kierowała niemiecką jednostką odpowiedzialną za dokonanie zbrodni. Pan Schaper żyje, choć jest rzeczywiście człowiekiem bardzo wiekowym. Fakt, że gł贸wny podejrzany o kierownicze sprawstwo żyje, podważa wiarygodność stwierdzenia o umorzeniu śledztwa ze względu na to, że sprawcy zbrodni już nie żyją. Opr贸cz Schapera przypuszczalnie żyją jeszcze r贸wnież niekt贸rzy inni członkowie jego jednostki specjalnej.

IPN nie zdecydował się podważyć wszystkich kłamstw Grossa.

- IPN powinien był prowadzić śledztwo własne, z g贸ry zaznaczając, że odrzuca jako naukową i hochsztaplerską książkę Grossa. W końcu nawet cytowany przez IPN historyk prof. Tomasz Szarota stwierdził na łamach "Tygodnika Powszechnego", że uważa Grossa za megalomana, kt贸ry nie ma pojęcia, na czym polegają badania historyczne. W swojej książce "100 kłamstw Grossa" przytaczałem podaną przez niego w pracy wydanej po angielsku w USA fantastyczną bzdurę o tym, że Polacy w Generalnej Guberni mieli więcej wolności niż przez całe poprzednie sto lat. Czyli "prawdziwa sielanka za rząd贸w Hansa Franka"! Człowiek, kt贸ry wypisuje takie bzdury, takie fałsze, nie może być poważnie traktowany jako partner jakiejkolwiek dyskusji. Bowiem albo jest absolutnym ignorantem (tego akurat nie twierdzę), albo świadomie kłamie w jakimś określonym interesie. Skandalicznym jest fakt, że nawet w tym swoim ostatnim sprawozdaniu IPN odwołał się w kt贸rymś miejscu do świadectwa Avigdora Kochana. Ten człowiek został akurat przyłapany przez dziennikarzy z KAI na świadomym oszczerstwie antykatolickim (rzucił kalumnię na ks. biskupa łomżyńskiego Łukomskiego). Za szczeg贸lnie oburzający uważam fakt, że w sprawozdaniu IPN zabrakło choćby jednego zdania krytyki na temat rozlicznych świadomych antypolskich fałszerstw Grossa. Fałszerstw, kt贸re wytknęła mu zdecydowana większość historyk贸w polskich, uczestniczących w dyskusjach na temat sprawy Jedwabnego, a także liczni historycy zagraniczni, m.in. najwybitniejszy amerykański badacz polskiej tematyki lat drugiej wojny światowej, autor "Zapomnianego Holocastu" - prof. Richard C. Lukas, niemieccy historycy Bogdan Musiał i Thomas Urban, naukowcy polonijni prof. Iwo Cyprian Pogonowski i prof. Kamil Dziewanowski.

Jak IPN wywiązuje się ze swoich zadań?

- Pod wieloma względami IPN jest wręcz fatalnie działającą instytucją. Jednym z jej zadań miało być udostępnianie teczek osobom prześladowanym w dobie PRL-u. W ciągu paru lat IPN udostępnił zaledwie około 150-200 teczek i to często bardzo przeczyszczonych. To ogromna ślamazarność. Niemiecki Instytut pastora Gaucka udostępnił co najmniej 1,5 mln teczek. Za szczeg贸lnie źle świadczące o IPN i jego prezesie Leonie Kieresie uważam to, że w IPN w ogromnie ślamazarny spos贸b prowadzi się śledztwa w sprawach okrutnych zbrodni popełnionych na Polakach, takich choćby jak wymordowanie 29 stycznia 1944 r. całej polskiej ludności wsi Koniuchy przez żydowskich partyzant贸w sowieckich. Tu dla dokładnego rozpoznania zbrodni nie trzeba nawet ekshumacji. Paru żydowskich autor贸w (Chaim Lazar i Isaac Kowalski) wysławiało bowiem wymordowanie mieszkańc贸w polskiej wioski jako rozprawienie się z "reakcjonistami". Przypomnę, że wśr贸d tych reakcjonist贸w były m.in. 1,5-roczna N. Molis贸wna i 4-letnia Marysia Tubin贸wna. Musiały chyba "wyssać reakcyjność z mlekiem matki", podobnie jak zamordowani w贸wczas 8-letni Zygmunt Bandalewicz i 9-letni Mieczysław Bandalewicz. Kongres Polonii Kanadyjskiej, kt贸ry zwracał się parokrotnie do IPN i Leona Kieresa o dokładne zbadanie sprawy mordu w Koniuchach, na pr贸żno nalegał na przyspieszenie prac badawczych w tym względzie. A co ze śledztwem w sprawie wymordowania przez żydowskich partyzant贸w sowieckich 128 Polak贸w we wsi Naliboki 8 maja 1943 r.? A gdzie są dane o śledztwach przeciwko zbolszewizowanym Żydom, kt贸rzy mordowali Polak贸w na Kresach Wschodnich? Dlaczego IPN nie nagłaśnia tak licznych danych faktograficznych o wymordowaniu co najmniej 100-120 tys. Polak贸w przez szowinist贸w ukraińskich na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej? Dlaczego nie ma postępu w śledztwach w sprawie r贸żnych powojennych stalinowskich kat贸w żydowskich od Heleny Wolińskiej do Stefana Michnika?
Dodam jeszcze jedno. Prezes Kieres powiedział w grudniu 2001 r. w wywiadzie dla "Polityki": "Na pewno nie przekonam niekt贸rych ludzi. Nie przekonam na przykład Jerzego Roberta Nowaka". Ot贸ż rzeczywiście mnie nie przekona, że jest osobą naprawdę kompetentną, nadającą się na kierowanie tego typu instytutem jak IPN. Podczas spotkań we Wrocławiu zwr贸cono mi uwagę na niezwykle ubożuchny dorobek naukowy prof. Leona Kieresa. Sprawdziłem to sam w warszawskiej Bibliotece Narodowej. Była tam tylko jedna odrębna oryginalna książka Kieresa - z 1978 r. Prokomunistyczna, wysławiająca RWPG - czyli sowiecką instytucję gospodarczą eksploatującą narody Europy Środkowej. Na czele IPN powinien stać historyk albo prawnik z bardzo dużym stażem, ale z prawa kryminalnego, a nie gospodarczego, i nie z takimi kłamliwymi publikacjami jak wspomniana książka.

Dziękuję za rozmowę.



USA,10 lipca 2002 r

DO INSTYTUTU PAMIĘCI NARODOWEJ

Prokuratorski raport Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie Jedwabnego został powitany z mieszanymi uczuciami w Polsce i na świecie. Jedni odebrali to jako potwierdzenie winy Polak贸w za Holocaust w og贸le, a za masakrę w Jedwabnem w szczeg贸lności. Inni odebrali to jako kolejne kalumnie skierowane przeciwko Polsce i Polakom. Tymczasem warto podkreślić, że prokuratorski raport IPN na pewno nie był ostatecznym imprimatur w sprawie Jedwabnego. Takiego zadania nie m贸gł mieć przecież prowadzący śledztwo prokurator Radosław J. Ignatiew.
1. Raport IPN to AKT OSKARŻENIA. Prokuratorzy zawsze wybierają najbardziej czarny scenariusz. Przecież chodzi im o to gł贸wnie, aby postawić zarzuty oskarżonym. Nie należy tego mylić z obiektywną analizą naukową.
2. W ramach tego czarnego scenariusza prokurator ustalił, co następuje:
a) Masakra w Jedwabnem to nie był miejscowy spontaniczny pogrom.
b) Inspiratorami pogromu byli Niemcy.
c) Nie "społeczeństwo" (czy też "jedna połowa miasteczka") brało udział w masakrze, a ok. 40 os贸b.
d) Ofiar żydowskich było ok. 300 os贸b, a nie 1.600.
e) Tylko ekshumacja pozwoli nam ustalić, ile było ofiar i jak ci ludzie naprawdę zginęli.
3. Niestety, są pewne problemy z raportem IPN i kluczowe braki:
a) Niedostatecznie podkreślono, że mamy do czynienia JEDYNIE z czarnym scenariuszem prokuratorskim, a nie z wszechstronnym opracowaniem komisji ekspert贸w: biegłych sądowych, antropolog贸w, pirotechnik贸w oraz historyk贸w.
b) Niewystarczająco uwypuklono, że w Jedwabnem nie było ekshumacji, a jedynie częściowe badania miejsca zbrodni. Nie można więc z całą pewnością ustalić liczby ofiar ani sposobu ich śmierci.
c) Nie ustalono właściwie żadnych fakt贸w dotyczących wydarzeń w stodole, opr贸cz stwierdzenia faktu śmierci jedwabieńskich Żyd贸w w tym miejscu.
d) Nie uzyskano opinii pirotechnicznych ekspert贸w na temat możliwości (czy jej braku) spalenia kilkuset os贸b za pomocą "8 litr贸w nafty", jak r贸wnież nie ustalono źr贸dła materiału palnego, użytego do mordu.
e) Nie zastosowano tej samej miary do wiarygodności świadk贸w zeznających o obecności Niemc贸w, kt贸rą zastosowano do świadk贸w zeznających, że Niemc贸w nie było.
f) Założono, że jedynie dokumenty z tamtego okresu mogą dobitnie udowodnić obecność Niemc贸w przy stodole. Odrzucono więc zeznania świadk贸w m贸wiące o obecności Niemc贸w. Wobec rozkaz贸w, aby akcje antyżydowskie przeprowadzić potajemnie i żeby wyglądało tak jakby były one dokonane "rękoma lokalnej ludności, zakładanie, że jedynie niemieckie dokumenty mogą potwierdzić rolę Niemc贸w, jest kardynalnym błędem metodologicznym.
g) Nie założono, że jedynie dokumenty z tamtego okresu mogą dobitnie udowodnić obecność Polak贸w przy stodole. Przyjęto więc zeznania świadk贸w m贸wiące o sprawstwie Polak贸w.
h) W rzeczywistości nie ma dokument贸w potwierdzających albo zaprzeczających obecność kogokolwiek przy stodole. Dostępne dokumenty po prostu nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, co dokładnie stało się w Jedwabnem 10 lipca 1941 r., szczeg贸lnie, jeśli chodzi o moment mordu.
i) Nie zawsze trzymano się logiki. Na przykład, jeśli ustalono w raporcie, że Niemcy przybyli do Jedwabnego, aby dopilnować wygnania Żyd贸w na rynek, logika dyktuje, że dopilnowali też CELU tej całej akcji, tj. spalenia Żyd贸w w stodole. Dlatego dziwi, że obok inspiracji niemieckiej raport prokuratorski IPN nie wspomina też o niemieckim kierownictwie zbrodni.
4. Mimo niedociągnięć i mankament贸w najbardziej czarny scenariusz zaprezentowany w prokuratorskim raporcie IPN JEDNOZNACZNIE OBALA gł贸wne tezy J.T. Grossa, podane w książce "Sąsiedzi", o rzekomej spontaniczności mordu przez "polskie społeczeństwo" na 1.600 żydowskich sąsiadach bez niemieckiej inspiracji.

Marek Jan Chodakiewicz, profesor historii
Kamil Dziewanowski, profesor historii
Stanisław Garstka, chirurg
Zbigniew Haszlakiewicz, inżynier architekt
Andrzej Hempel, inżynier
Jan Moor-Jankowski, profesor medycyny sądowej
Jan Komski, artysta malarz
Zofia Korbońska, Washington
Franciszek Lachowicz, profesor polonistyki
Zofia Łaszewska, lekarz
Anna Madura, lekarz
ks. prałat dr Roman Nir
Janina Palmowska
Antoni Palmowski, inżynier
Marta Podhorecka
Edward Podhorecki, podpułkownik dypl.
Magdalena Pogonowska, lekarz radiolog
Iwo Cyprian Pogonowski, pisarz
Władysław Poncet, dziennikarz radiowy
Władysław Socha, profesor medycyny sądowej
Maria Szonert Binienda, radca prawny
Lech Jerzy Ćwierbutowicz, lekarz anestezjolog
Ryszard Tyndorf, prawnik
Monika Wagner, profesor historii literatury i cywilizacji
Wieńczysław Wagner, profesor prawa
Aldona Wos, lekarz
Wanda Wos, handlowiec
Zenon Wos, inżynier
Anna Poraj-Wybranowska, politolog
Zdzisław Zakrzewski, inżynier
Mirosława Zawadzka, inżynier
Andrzej Zawadzki, inżynier

Prof. Jerzy Robert Nowak, nasz Dziennik, 2002-07-12

powrot