nasza witryna Kosmopolita w instytucie?
Włodzimierz Kałuża, "Najwyżczy Czas!", 13.02.2002


 

Szweda, Hiszpana, albo i innego obcokrajowca zdaje się chyba oczekiwać na stanowisku Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Tomasz Nałęcz (wicemarszałek Sejmu, polityk UP), który w wywiadzie udzielonym p.Monice Olejnik (patrz: http://www.radiozet.com.pl/info28498.html ) ze zgrozą potępia wypowiedzi posłów mówiących, że na tym właśnie stanowisku powinien być obsadzony Polak. Pani Olejnik nazywa takie żądania wręcz chamstwem i dopytuje się dlaczego nie przerywa się takich poselskich przemówień. Skandal - wykrzykuje podniecona p.Olejnik. Jakże straszny cios dla demokracji, jakże okropne i bezczelne żądanie! Jakże można domagać się w Polsce, aby prezesem takiego instytutu był Polak! Przerwać takiemu posłowi! Cóż on sobie myśli? Gdzież on jest? Czyj to Sejm? Czyj to kraj? Kto tu rządzi? Polaka im się zachciewa!

Obawiam się, że być może źle odczytałem nazwę Instytutu. Może znajdujące się w nazwie słowa "Pamięci Narodowej" nie odnoszą się, jak to chyba niesłusznie przyjąłem, do Narodu Polskiego? Może, co zresztą dość wyraźnie widać było w dotychczasowych działaniach IPN w sprawie Jedwabnego, chodzi tu raczej o naród żydowski. Wtedy rzeczywiście zupełnie inaczej musimy spojrzeć na "bezczelne" żądanie posłów domagających się Polaka na czele takiego instytutu. Wtedy być może rację ma p.Olejnik, że jest to nawet chamstwo domagać się czegoś takiego. Wtedy jej pokrzykiwanie o skandalu ma jakieś uzasadnienie. No, może nie tak całkiem, bo w końcu rzecz dzieje się w Polsce - teoretycznie wciąż jeszcze kraju Polaków właśnie. I choć nie wszystko w tym kraju jest polskie, a może media publiczne w najmniejszym stopniu, to jednak fakt pozostaje faktem, że wciąż jest to Polska, co pewnie z bólem serca muszą tolerować osobnicy typu posła Nałęcza, czy też pani redaktor Olejnik.

Da Bóg, że dzięki takim wypowiedziom, jak właśnie te zawarte w wywiadzie, Polska pozostanie Polską, a Polacy otworzą oczy na otaczającą ich rzeczywistość i dostrzegą jak bardzo są ograniczani we własnym kraju. Co im tymczasem wolno, a czego się zabrania. Na co może sobie pozwolić polski poseł, a na co nie, i kiedy należy mu przerwać jego wypowiedź. Dziwnym trafem antypolskich wypowiedzi się nie przerywa i nawet często nie słychać najmniejszego oburzenia na takie wypowiedzi. Co więcej oszczerców premiuje się nagrodami i popularnością, że wspomnę tu jedynie J.T.Grossa, czy też reżyserkę filmową p.Arnold.

I choć najpewniej nie to było założonym celem wywiadu, to jednak tego typu antypolska bezczelność duetu Nałęcz-Olejnik może doprowadzić do tego, że kiedyś będziemy mieli na stanowisku Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej człowieka, który działał będzie w interesie Narodu Polskiego i prawdy, a nie prof. Kieresa, który już w początkowej fazie śledztwa w sprawie Jedwabnego pojechał do amerykańskich Żydów z oszczerczymi zapewnieniami, że mord w Jedwabnem jest winą Polaków. Na stanowisko Prezesa IPN zdecydowanie trzeba nam właśnie Polaka, a do tego historyka i człowieka uczciwego. Nie sądzę, aby jakikolwiek Polak miał co do tego choć najmniejsze wątpliwości.

Włodzimierz Kałuża, Najwyżczy Czas!, 2002-03-13

powrot