nasza witryna Niech臋膰 do ujawniania prawdy
Pose艂 Antoni Macierewicz (LPR)
"Nasz Dziennik", 02.03.2002


  Wyst膮pienie pos艂a Antoniego Macierewicza (LPR) w czasie debaty sejmowej nad informacj膮 o dzia艂alno艣ci Instytutu Pami臋ci Narodowej

Panie Marsza艂ku! Wysoka Izbo! Panie Prezesie! Instytut Pami臋ci Narodowej to jedna z najwa偶niejszych instytucji wsp贸艂czesnej Polski, a zarazem, jakkolwiek gorzko by to zabrzmia艂o, jedna z niewielu realnych zdobyczy polskich dzia艂a艅 narodowych i niepodleg艂o艣ciowych po roku 1989. Dlatego sprawozdanie z dzia艂ania tego Instytutu jest tak wa偶ne. Jest te偶, my艣l臋, oczywiste dla wszystkich, kt贸rzy zabiegali o powo艂anie tego instytutu - a by艂em w艣r贸d nich - 偶e g艂贸wnym jego zadaniem jest dzia艂anie na rzecz przywr贸cenia prawdy o polskiej historii, prawdy o zdarzeniach ostatnich 70 lat, prawdy zak艂amywanej, deprawowanej, a czasem wr臋cz prostytuowanej.

I gdy m贸wi臋 o tej brutalnej walce z prawd膮, kt贸ra toczy艂a si臋 przez te wszystkie lata, to odnosz臋 si臋 nie tylko do okrutnego czasu lat hitlerowskiej i sowieckiej okupacji, ale tak偶e do tego, co dzia艂o si臋 w przewa偶aj膮cej mierze tak偶e niestety po roku 1989. Skoncentrowany wysi艂ek takich pism, jak: "Nie", "Trybuna", "Gazeta Wyborcza", "Wprost", "Polityka", promocja pseudohistoryk贸w, kt贸rzy narzucali swego czasu komunizm, a teraz kreuj膮 si臋 na nauczycieli wolno艣ci, jak np. pan profesor Andrzej Garlicki, sprawiaj膮, 偶e ostatnich 12 lat, zamiast przywr贸ci膰 narodow膮 pami臋膰, umocni膰 niepodleg艂e pa艅stwo, wskaza膰 podstawy zdrowego, tw贸rczego patriotyzmu, sta艂o si臋 czasami ideowego zamieszania, chaosu, zapa艣ci 艣wiadomo艣ci narodowej, szczeg贸lnie dotkliwej dla polskiej m艂odzie偶y. By艂o to mo偶liwe w艂a艣nie dlatego, 偶e prawda o ubieg艂ym 50-leciu zosta艂a szczelnie ukryta w archiwach s艂u偶b specjalnych, otoczona pseudotajemnic膮 pa艅stwow膮, chroni膮c膮 w istocie interesy zbrodniarzy.
O polskiej historii i o postawie Polak贸w wyroki wydawali ci, kt贸rzy winni byli zak艂amania, potwarzy, brutalnego fa艂szowania historii, wyrzucania ze szk贸艂 i uniwersytet贸w tych, kt贸rzy starali si臋 m贸wi膰 prawd臋. Dramatem Polski stawa艂o si臋 to, 偶e monopol na histori臋, r贸wnie偶 po roku 1989, uzyskiwali ludzie odpowiedzialni za zbrodnie przesz艂o艣ci.

Gdy czytam pan贸w Bara艅skiego czy Misiornego, gdy otwieram podr臋czniki do historii Garlickiego, gdy w "Nie", "Trybunie" i "Gazecie Wyborczej" dowiaduj臋 si臋, 偶e Jaruzelski i Kiszczak to ludzie honoru...
(G艂os z sali: Oczywi艣cie.)
...to s艂ysz臋 chichot Bermana i Andropowa, powtarzaj膮cych: To nasze zza grobu zwyci臋stwo.

Panie Marsza艂ku! Wysoka Izbo! Instytut Pami臋ci Narodowej stanowi艂 wielk膮 nadziej臋 na z艂amanie tego stanu rzeczy, na przywr贸cenie w艂a艣ciwego wymiaru sprawom, na nazwanie zbrodni zbrodni膮, a bohaterstwa bohaterstwem, na wymierzenie sprawiedliwo艣ci je艣li ju偶 nie s膮dowej i nie politycznej czy ekonomicznej, to przynajmniej sprawiedliwo艣ci w sferze 艣wiadomo艣ci spo艂ecznej. Tak si臋 jednak wci膮偶 nie sta艂o. I b臋dziemy musieli sobie na tej sali, tak偶e na tej sali, odpowiedzie膰 na pytanie, gdzie tkwi艂 b艂膮d, w systemie prawnym czy mo偶e w dzia艂aniu ludzi i ich sposobie realizacji prawa. Zadanie to jest nie mniej wa偶ne ni偶 wczorajsza debata o strategii gospodarczej, bo nar贸d bez pami臋ci i prawdy niszczeje, pa艅stwo pada 艂upem silniejszych s膮siad贸w, a obywatele staj膮 si臋 bezwoln膮 mas膮 poganian膮 telewizyjnymi komunikatami.

Istot膮 dzia艂ania Instytutu mia艂o wi臋c by膰 odbudowanie, ochrona i wsparcie polskiej pami臋ci narodowej. W艂a艣nie dlatego Instytut zosta艂 wyposa偶ony w dwa niezwyk艂e instrumenty: archiwa gromadz膮ce dawniej tajn膮 wiedz臋 zbieran膮 przez dziesi臋ciolecia o Polakach i przeciwko Polakom oraz Komisj臋 艢cigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Pierwszy mia艂 pozwoli膰 na przywr贸cenie pami臋ci i prawdy, drugi - sprawiedliwo艣ci.

Z przykro艣ci膮 trzeba powiedzie膰, 偶e 偶adne z tych narz臋dzi nie zosta艂o dot膮d uruchomione na miar臋 wyzwa艅 i zada艅, kt贸re stan臋艂y przed Instytutem. Piony archiwalny nie podj膮艂 jeszcze na szersz膮 skal臋 udost臋pniania wiedzy o przesz艂o艣ci Polakom. Pion prokuratorski czy 艣ledczy zdaj膮 si臋 po艣wi臋ca膰 wi臋cej miejsca na 艣ledztwa wymierzone przeciwko Polakom ni偶 na 艣ciganie zbrodni pope艂nionych na Polakach. 呕enuj膮ca jest ta niech臋膰 do ujawniania prawdy o przesz艂o艣ci instytucji do tego przecie偶 w艂a艣nie powo艂anej. Rzecz zasz艂a tak daleko, 偶e w sprawozdaniu, kt贸re obecnie omawiamy, wymieniaj膮c zadania Instytutu zapomniano stwierdzi膰, 偶e jednym z g艂贸wnych jego zada艅 jest ujawnianie dokument贸w bezpiecze艅stwa pa艅stwa komunistycznego. Powiedziano o ich gromadzeniu i zarz膮dzaniu nimi, ale ju偶 o ujawnianiu zapomniano. To pierwszy akapit dokumentu, kt贸ry pa艅stwo otrzymali艣cie.

Rok po powstaniu Instytutu Gaucka do archiw贸w dopuszczono kilka tysi臋cy os贸b, podobnie by艂o w Czechach. W Polsce (patrz przypis - wtr. WK) po 1,5 roku od powo艂ania Instytutu akta otrzyma艂o oko艂o 160 wybranych os贸b, przy czym niekt贸re z nich twierdz膮, 偶e s膮 to zaledwie jakie艣 szcz膮tkowe i drugorz臋dne dokumenty.

Teraz pan prezes, profesor Kieres zapowiada, 偶e do ko艅ca tego roku do akt b臋dzie mia艂o wgl膮d 10 tys. obywateli, w ci膮gu zbli偶aj膮cych si臋 9 miesi臋cy. Wiele bym zrobi艂, by tak si臋 naprawd臋 sta艂o, ale trudno, 艣ledz膮c pa艅skie dzia艂ania, naprawd臋 trudno w to uwierzy膰. Zreszt膮 chodzi nie tylko o dost臋p do w艂asnych akt, co przecie偶 jest naturalnym prawem ka偶dego obywatela. Chodzi przede wszystkim o dost臋p Narodu, opinii publicznej do wiedzy o naszej przesz艂o艣ci, a wi臋c o publikacj臋 dokument贸w ukazuj膮cych prawd臋 o tamtych czasach. Ile偶 takich publikacji mo偶na wymieni膰?

Dlaczego po dzie艅 dzisiejszy nie ukaza艂o si臋 nak艂adem Instytutu zestawienie ukazuj膮ce sk艂ad personalny aparatu represji z okresu komunistycznego? Gdyby艣my to otrzymali, mo偶e by艣my wi臋cej zrozumieli z 贸wczesnych i p贸藕niejszych wydarze艅. Dlaczego nie wydano instrukcji o prze艣ladowaniu i rozbijaniu Narodu, umowy i porozumienia wsp贸艂tworz膮cych 艣wiatow膮 sie膰 terroru? Te dokumenty przecie偶 s膮 w pa艅skiej dyspozycji. Mo偶e wystarczy艂oby wyda膰 instrukcje operacyjne Urz臋du Bezpiecze艅stwa i S艂u偶by Bezpiecze艅stwa od 1944 r. po rok 1984, by pokaza膰 wszystkim, z jak膮 perfidi膮 i dok艂adno艣ci膮 Polacy byli kontrolowani przez lata komunistycznej okupacji, albo chocia偶by raport komisji sejmowej z 1991 r. o zamordowanych w stanie wojennym. A przecie偶 te i tysi膮ce innych dokument贸w, powtarzam, s膮 w tych archiwach. Jest tak偶e wiele opracowa艅, kt贸rych wcale nie trzeba od nowa pisa膰, a wystarczy po prostu wydrukowa膰.

Wiem, 偶e Biuro Edukacji Publicznej wykonuje wiele bardzo po偶ytecznej pracy. Znam wspania艂e wystawy o 偶o艂nierzach wykl臋tych, represjach wobec duchowie艅stwa, Grudniu 1970 czy Czerwcu 1976 r. Podziwiam olbrzymi膮 prac臋 zespo艂贸w m艂odych, zapalonych historyk贸w, rzeczywi艣cie pragn膮cych odgrzeba膰 prawd臋 o naszej przesz艂o艣ci i tera藕niejszo艣ci. To dzi臋ki nim dowiadujemy si臋, jak naprawd臋 wygl膮da艂y pierwsze lata okupacji sowieckiej, jak szeroka i spontaniczna by艂a antykomunistyczna partyzantka, g艂贸wnie przecie偶 ogarniaj膮ca polsk膮 wie艣, jak wygl膮da艂y morderstwa s膮dowe okupanta. A jednak gdy s艂ysz臋, 偶e w biurze tym realizuje si臋 trzy tematy: skazani na 艣mier膰 w latach 1944-1955; uwi臋zienie kardyna艂a Wyszy艅skiego i zag艂ada 呕yd贸w, to musz臋 zapyta膰, gdzie jest miejsce na ca艂o艣ciowe, syntetyczne i przekrojowe spojrzenie na ostatnie 50 lat i czy aby nie zamykacie si臋 pa艅stwo w dzia艂aniach przyczynkarskich, gubi膮c ca艂o艣ciowy, tak niezb臋dny spo艂ecze艅stwu ogl膮d rzeczy?

Nie jest te偶 dla mnie jasne, ile akt i jakie naprawd臋 zosta艂y przej臋te do IPN. Na posiedzeniu komisji sprawiedliwo艣ci prezes Kieres deklarowa艂, 偶e w styczniu przej臋to ju偶 90 proc. akt, stwierdzaj膮c dwa zdania p贸藕niej, 偶e z 95 km przej臋to 30 km. Troch臋 ta matematyka, panie prezesie, si臋 nie zgadza. Jaka wi臋c jest prawda?

Jedno jest oczywiste: ujawnianie akt otoczone jest nadzwyczajn膮 ostro偶no艣ci膮, kt贸rej towarzysz膮 za ka偶dym razem deklaracje o ch臋ci unikni臋cia wyrz膮dzenia komukolwiek krzywdy czy chocia偶by przykro艣ci. To chwalebna ostro偶no艣膰. Nadal wi臋c nie wiemy nic o kulisach prowokacji w Rzeszowie, Krakowie i Kielcach z lat czterdziestych, gdy to UB i NKWD mordowa艂y 呕yd贸w, aby odpowiedzialno艣膰 zrzuci膰 na Polak贸w.

Nie wiemy te偶 nic np. o wielkiej akcji z lata 1952 r., gdy to w ci膮gu jednego tygodnia w samym Pozna艅skiem w przeddzie艅 og艂oszenia tzw. konstytucji PRL aresztowano profilaktycznie 5 tys. ludzi.

Ba, wci膮偶 niejasna jest sprawa ofiar KL Warschau. Zbrodnie przeciwko Polakom nadal okrywa si臋 tajemnic膮, ale w innych wypadkach, wtedy gdy chodzi o domniemane zbrodnie Polak贸w, nie ukrywa si臋 ani fakt贸w, ani nazwisk, a feruje si臋 wyroki, zanim przeprowadzony zostanie dow贸d. Trudno te偶 zrozumie膰, dlaczego Instytut nie realizuje zapis贸w art. 54 i 55. Ten pierwszy nakazuje 艣ciganie i karanie tych, kt贸rzy ukrywaj膮 akta organ贸w bezpiecze艅stwa podlegaj膮ce archiwizacji przez Instytut. Nie s艂ysza艂em, by dokonano stosownego przeszukania u by艂ych szef贸w S艂u偶by Bezpiecze艅stwa, kt贸rzy przecie偶 nie ukrywaj膮, 偶e dysponuj膮 takimi w艂a艣nie aktami, ba, publikuj膮 je w wychodz膮cych kolejno ksi膮偶kach. Nie s艂ysza艂em te偶, by wszcz臋to post臋powanie przeciwko osobom neguj膮cym fakt zbrodniczo艣ci re偶imu komunistycznego zainstalowanego w Polsce przez Sowiet贸w w 1944 r.

Ale oczywi艣cie nad tymi wszystkimi kwestiami g贸ruje sprawa, kt贸rej Instytut niestety sta艂 si臋 ostatnio jakby synonimem - sprawa mordu, jaki niemieccy hitlerowcy pope艂nili na 呕ydach w Jedwabnem. Jako historyk i Polak nie jestem w stanie zrozumie膰 post臋powania prezesa Instytutu w tej sprawie. Faktografia jest przecie偶 powszechnie znana. W roku 1949 w ramach okupacyjnych represji przeciwko ruchowi niepodleg艂o艣ciowemu, w sfingowanym procesie skazano kilkana艣cie os贸b z Jedwabnego za to, 偶e - cytuj臋, panie prezesie, 贸wczesny wyrok - "id膮c na r臋k臋 w艂adzy pa艅stwa niemieckiego, brali udzia艂 w uj臋ciu oko艂o 1.200 os贸b narodowo艣ci 偶ydowskiej, kt贸re to osoby przez Niemc贸w - przez Niemc贸w - zosta艂y masowo spalone w stodole". Tak brzmi 贸wczesny wyrok. 51 lat p贸藕niej w oparciu o ca艂kowicie niewiarygodn膮 ksi膮偶k臋 Jana Tomasza Grossa Instytut wszcz膮艂 艣ledztwo w tej sprawie. I nale偶a艂oby przyklasn膮膰 temu, gdyby nie fakt, 偶e zamiast d膮偶y膰 do wyja艣nienia prawdy, ukazania zbrodni komunistycznych lat 1939-1941 i 1944-1956, prezes Instytutu z g贸ry rozstrzygn膮艂, kto jest winny. Podczas wizyty w USA we wsp贸lnym komunikacie z przedstawicielami spo艂eczno艣ci 偶ydowskiej w lutym 2001 r. prof. Kieres stwierdzi艂 - cytuj臋: "Dost臋pne w chwili obecnej dowody potwierdzaj膮 przypuszczenie, 偶e 呕ydzi z Jedwabnego zostali zamordowani przez Polak贸w". Tez臋 t臋 pan prezes powtarza艂 wielokrotnie: "Polacy mordowali 呕yd贸w w Jedwabnem" - m贸wi艂 pan p贸藕niej - "a w lipcu 呕yd贸w w Jedwabnem mordowali Polacy". Trzeba uczciwie przyzna膰 panu, 偶e 艂atwiej okazuje si臋 sk艂ada膰 takie deklaracje w mediach ni偶 w bezpo艣redniej konfrontacji. Ju偶 na posiedzeniu komisji sprawiedliwo艣ci w styczniu br. pan prezes zastrzega si臋, 偶e m贸wi艂 wprawdzie o udziale Polak贸w w zbrodni, ale nie m贸wi艂, w jakim charakterze brali oni udzia艂 w tych wydarzeniach.

I jeszcze jeden argument pokazuj膮cy dwuznaczno艣膰 ca艂ej sytuacji. Pan prezes Kieres, wskazuj膮c na win臋 Polak贸w przed zako艅czeniem dochodzenia, kt贸re sam wszcz膮艂, odwo艂uje si臋 do wiarygodno艣ci wyroku s膮dowego z 1949 r. Prezes wie, 偶e wyrok zapad艂 w warunkach okupacyjnych, a s膮d by艂 narz臋dziem okupanta, i prezes wie tak偶e, 偶e oskar偶enia o pogromy anty偶ydowskie by艂y w贸wczas wielokrotnie fingowane w celach prowokacyjnych. Zna te偶 prezes z pewno艣ci膮 fakty przedstawione tutaj przez pana pos艂a Wassermanna, kt贸ry 艂agodnie m贸wi艂 o 艣ledztwach, w kt贸rych konwejer stosowano przez kilka czy kilkana艣cie dni, bo wie pan prezes z pewno艣ci膮, 偶e konwejer stosowano i kilkadziesi膮t dni - a偶 do utraty rozumu, a偶 do zupe艂nej utraty woli, a偶 do utraty tchu. Ale nie do艣膰, 偶e daje w pe艂ni wiar臋 temu wyrokowi, to jeszcze fa艂szuje sens wyroku z 1949 r., nawet bowiem wtedy, jak przytoczy艂em, nie skazano Polak贸w za mordowanie 呕yd贸w, bo t臋 zbrodni臋 pope艂nili Niemcy, co 贸wczesny wyrok potwierdza. I prosz臋 si臋 w zwi膮zku z tym w tym kontek艣cie na艅 nie powo艂ywa膰.

Jest rzecz膮 dla mnie zupe艂nie niezrozumia艂膮, jak profesor prawa, prezes Instytutu Pami臋ci Narodowej, osoba powo艂ana przez Nar贸d do os膮dzania zbrodni przeciwko Narodowi i do dbania o polsk膮 pami臋膰 narodow膮, mo偶e tak fa艂szowa膰 histori臋, oskar偶aj膮c w艂asny Nar贸d o najgorsze przest臋pstwo ludob贸jstwa, w pe艂ni 艣wiadom konsekwencji moralnych, prawnych, a tak偶e politycznych takiego dzia艂ania. Ale jak si臋 okazuje, pan prezes z g贸ry za艂o偶y艂 taki w艂a艣nie scenariusz, bowiem ju偶 w lutym 2001 r. w USA wobec przedstawicieli spo艂eczno艣ci 偶ydowskiej we wsp贸lnym komunikacie stwierdzi艂, 偶e to Polacy mordowali 呕yd贸w i - cytuj臋 - 偶e "jeszcze przed zako艅czeniem dochodzenia" - powtarzam: "jeszcze przed zako艅czeniem dochodzenia wsp贸艂czesna Polska musi stawi膰 czo艂o historycznej prawdzie, jakkolwiek by艂aby ona trudna i bolesna, oraz przyzna膰, 偶e r贸wnie偶 polska spo艂eczno艣膰 ma swoje ponure karty. Proces ten - pisze si臋 dalej w komunikacie - wymaga m.in. zmiany napis贸w na pomnikach w Jedwabnem". To jest pocz膮tek roku 2001. 艢ledztwo w tej sprawie nawet nie zrobi艂o pierwszych krok贸w.

Prosz臋 spojrze膰 - ile odwagi w pi臋tnowaniu nieudowodnionej winy mieszka艅c贸w, biednych mieszka艅c贸w miasteczek 艂om偶y艅skich, bezbronnych Polak贸w z Jedwabnego, jaka bezkompromisowo艣膰 w zarzucaniu Narodowi Polskiemu czarnych kart historii i jaka ostro偶no艣膰, gdy chodzi o komunistycznych zbrodniarzy, gdy chodzi o udost臋pnianie akt ludziom wi臋zionym, 艣ledzonym, wyrzucanym z pracy, spychanym na margines.

Gdyby jedn膮 dziesi膮t膮 tej odwagi, jak膮 wykazuje pan wobec Jedwabnego, wykaza艂 pan wobec Bieruta, Minca, Bermana, Jaruzelskiego i Kiszczaka, to i Polska by艂aby inna. Ale w sprawie Jedwabnego zrobi艂 pan co艣 wi臋cej. W sprawie Jedwabnego nie tylko bezpodstawnie i bezprawnie oskar偶y艂 pan Polak贸w o mord, kt贸rego w 艣wietle prawa dokonali Niemcy, ale uniemo偶liwi艂 opinii publicznej zapoznanie si臋 z dowodami w tej sprawie. Ju偶 w lutym 2001 r. zapowiada pan na kwiecie艅 publikacj臋 "bia艂ej ksi臋gi", zawieraj膮cej wszystkie dokumenty. P贸藕niej przek艂ada pan to na jesie艅 2001 r., ostatnio za艣 m贸wi pan ponownie o kwietniu, ale 2002 r. A przecie偶 w takiej "bia艂ej ksi臋dze" musia艂yby si臋 znale藕膰 tak偶e cho膰by dokumenty s膮du 艂om偶y艅skiego - pan zna te dokumenty - z lat 1946-48, a wi臋c d艂ugo przed sfingowanym procesem z 1949 r., zawieraj膮ce zeznania 呕yd贸w, kt贸rym uda艂o si臋 unikn膮膰 ka藕ni w Jedwabnem, 偶e zbrodni tej dokonali Niemcy, nie Polacy. To s膮 ich osobiste zeznania i pan je zna, ale przed opini膮 publiczn膮 si臋 je ukrywa. Trzeba by te偶 tam opublikowa膰 wyniki dzia艂a艅, kt贸re nazwano ekshumacj膮, a kt贸re przecie偶 ekshumacj膮 nie by艂y i kt贸re przerwano w贸wczas, gdy okaza艂o si臋, 偶e kwestionuj膮 zasadniczo prawdziwo艣膰 antypolskich oskar偶e艅.

Trzeba by rozstrzygn膮膰 spraw臋 艂usek karabinowych, trzeba by wreszcie powiedzie膰, co si臋 sta艂o z ubeck膮 dokumentacj膮 procesu z 1949 r., z raportami NKWD i innych s艂u偶b sowieckich o tym procesie. A przecie偶 w spos贸b oczywisty takie dokumenty istnie膰 musz膮.

Pyta艅 jest bardzo wiele, ale jedn膮 odpowied藕 otrzymali艣my natychmiast: to jest odpowied藕, kt贸r膮 da艂 pan Aleksander Kwa艣niewski, kt贸ry jako prezydent Polski w wywiadzie dla izraelskiego dziennika oskar偶y艂 Polak贸w o udzia艂 w masowym morderstwie i wielokrotnie powtarza艂, 偶e Polacy zamordowali 呕yd贸w w Jedwabnem. I to by艂a, panie prezesie, kulminacja kamienowania Narodu Polskiego, w kt贸rym pierwszy kamie艅, niestety, rzuci艂 pan. Tak to Instytut Pami臋ci Narodowej - powo艂any do przywracania prawdy, odbudowywania polskiej to偶samo艣ci i pokazywania prawdziwego obrazu lat komunistycznej przemocy - zosta艂 wprz臋gni臋ty do walki z polsko艣ci膮. Nie przekre艣la to, jestem g艂臋boko o tym przekonany, dorobku Instytutu i jego uczciwych pracownik贸w. Nie neguj臋 potrzeby jego istnienia. Przeciwnie, pokazuj臋, ile z艂a mo偶e wyrz膮dzi膰 s艂abo艣膰 i niekompetencja. Jestem przekonany, 偶e w przysz艂o艣ci Instytut spe艂ni rol臋 pozytywn膮 i skupi si臋 na dzia艂alno艣ci, do kt贸rej zosta艂 powo艂any. Instytut Pami臋ci Narodowej mo偶e bra膰 przyk艂ad z Instytutu Gaucka i z Yad Vashem. Struktura organizacyjna i zakres kompetencji pozwala na syntez臋 tych do艣wiadcze艅 i spe艂nienie roli, na co czekaj膮 przede wszystkim polskie szko艂y i polska m艂odzie偶. Wierz臋, 偶e tak w przysz艂o艣ci b臋dzie. Dzisiaj jednak w imieniu Klubu Parlamentarnego Ligi Polskich Rodzin stwierdzam, 偶e sprawozdania prof. Kieresa przyj膮膰 nie mo偶emy. Dzi臋kuj臋 bardzo.

Przypis nie pochodzi od posla Antoniego Macierewicza:
"Tak zwana 'Komisja Michnika' dzialala na terenie MSW majac dostep do najtajniejszych materialow w okresie od 12 kwietnia do 27 czerwca 1990 roku. Powolana zostala na wniosek owczesnego ministra edukacji narodowej prof. Henryka Samsonowicza. W jej sklad weszli:
    Andrzej Ajnenkiel, Jerzy Holzer, Adam Michnik i Bogdan Kroll.

Jeden z nich figurowal w kartotekach jako TW [TW - Tajny Wspolpracownik - wtr. WK]. Jedynym materialem jaki po sobie pozostawila komisja, jest liczace dwie strony sprawozdanie wraz z enigmatycznym spisem materialow archiwalnych i wnioskiem o przekwalifikowanie kategorii dokumentow z tej wyrywkowej listy."

Przytoczone na str. 261-262 w ksiazce:
Henryk Piecuch; "Sluzby specjalne atakuja. Od Jaruzelskiego do Kwasniewskiego";
Agencja Wydawnicza CB; Warszawa 1996;
ISBN 83-86245-13-1


za ksiazka:
Michal Grocki; "Konfidenci sa wsrod nas...";
Editions Spotkania; Warszawa 1992; str. 14


Niesamowicie ciekawy jest sklad tejze komisji i osboba komisje powolujaca. I niechze mi ktos dalej usiluje wmawiac, ze Zydow sie w Polsce dyskryminuje. A tu prosze cztery osoby: Ajnenkiel, Holzer, Michnik i Kroll swobodnie tworza komisje historykow i bez przeszkod maja dostep do materialow archiwalnych. Wynikow pracy nie opublikowano ponoc do dzisiaj. Pewnie nie byla to praca na potrzeby historykow, a owczesny minister p.Samsonowicz nie widzial potrzeby dzielenia sie uzyskanymi informacjami z reszta spoleczenstwa.
(podkre艣lenia w tek艣cie oraz przypis moje - WK)

Antoni Macierewicz, Nasz Dziennik, 2002-03-02

powrot