|
Urząd Miejski w Tychach, opanowany przez koalicję SLD - UW, zwrócił się do tamtejszej policji, by zbadała publikacje dostępne w jednej z miejscowych księgarni. Na prośbę urzędników funkcjonariusz policji skonfiskował m.in. książki autorstwa prof. Jerzego Roberta Nowaka, omawiające np. stosunki polsko-żydowskie. Sprawę dotyczącą szerzenia rzekomo antysemickich treści bada Prokuratura Rejonowa w Tychach.
Urzędnicy tłumaczą, że zajęli się sprawą na wniosek mieszkańców zbulwersowanych faktem, iż w budynku należącym do gminy sprzedaje się publikacje "o Żydach".
- O ile sobie przypominam, to gdzieś w październiku otrzymaliśmy od mieszkańców miasta sygnały, że w tej księgarni są sprzedawane książki o treściach ogólnie uznawanych za mocno kontrowersyjne, np. Żydzi odpowiedzialni za Jedwabne i tego typu historie - oświadczył Marcin Lauer, naczelnik Biura Informacji i Promocji Urzędu Miejskiego w Tychach. Jak dodał - wówczas jeden z wiceprezydentów skierował pismo do policji z prośbą o rozpoznanie sprawy. Lauer wyjaśnił poza tym, że "mieszkańcy mieli być oburzeni faktem", że w obiekcie, który należy do gminy, jest sprzedawana "tego typu literatura". I rzeczywiście, budynek, w którym mieści się księgarnia, należy do gminy, ale co ciekawe, piętro wyżej swoje biuro poselskie prowadzi Marian Stępień, tamtejszy poseł SLD.
- Chyba sprawa jest z jego inspiracji, gdyż, jak wchodzi do swojej siedziby, musi na nasze książki patrzeć. Jednak reklama, jaką nam zrobili, pomogła nam w sprzedaży publikacji - mówi z uśmiechem prowadząca księgarnię Krystyna Zapała.
Przypomnijmy, że w piątek po południu, 22 lutego br. do księgarni mieszczącej się przy ul. Grota-Roweckiego w Tychach pojawił się funkcjonariusz policji. Poprosił sprzedawczynię o pokazanie mu kilku książek o - jak się wyraził - "Żydach". Kiedy został poproszony o podanie tytułów, wyciągnął z kieszeni karteczkę, na której znalazły się pozycje firmowane nazwiskiem prof. Jerzego Roberta Nowaka: "Przemilczane zbrodnie", "Sto kłamstw J.T. Grossa", "Kogo muszą przeprosić Żydzi" oraz Henryka Pająka "Bestie końca czasu". Wszystkie wymienione pozycje opisują stosunki polsko-żydowskie, głównie z czasów II wojny światowej i okresu powojennego. Następnie policjant wyjął legitymację policyjną oraz nakaz konfiskaty ww. książek.
Powołał się na doniesienie o popełnieniu przestępstwa i wszczęcie postępowania z paragrafu 257 kodeksu karnego, dotyczącego m.in. szerzenia antysemityzmu. Książki mają zostać dołączone do sprawy
D-628/02, prowadzonej przez sekcję dochodzeniowo-śledczą policji w Tychach. Ta zaś zbierała materiał dla tamtejszej prokuratury rejonowej, która zajęła się tą sprawą.
- O ile wiem, książki zostały zatrzymane z polecenia prokuratury - poinformował nas rzecznik tyskiej policji Piotr Bieniak. Prokurator, który zajmie się sprawą, na razie nie ma dużo do powiedzenia.
- Sprawę otrzymałem dopiero do rozpoznania i nie mam na chwilę obecną niczego do powiedzenia, tym bardziej że oczekuję na materiały zgromadzone przez policję - poinformował prokurator Zdzisław Wilczak z tyskiej prokuratury rejonowej.
Powiedział jedynie, że powoła biegłych, którzy ocenią treść zarekwirowanych publikacji.
Maciej Walaszczyk
SprawÄ™ komentujÄ…
Prof. Tomasz Strzembosz, historyk:
Książkę "Sto kłamstw Grossa" czytałem i nie znalazłem w niej niczego, co powinno uruchomić prawo karne. Jest ona napisana rzeczywiście "ostro", ale książka Grossa jest napisana również ostro i ogromnie stronniczo. Z punktu widzenia warsztatu historycznego zupełnie fatalnie, ale tej nikt nie wycofuje z obiegu. Jeśli pan prof. Jerzy Robert Nowak, o ile można się tak wyrazić, "przedobrzył", to na pewno "przedobrzył" i Gross. Nie widzę więc powodu, by policja w te sprawy wchodziła, bo tutaj pojawia się problem wolności prasy. Jeśli publicznej dyskusji podlega sprawa aborcji czy eutanazji, która jest w Polsce zakazana i stawia się takie problemy "na ostrzu noża", to policja wówczas nie wkracza. Pism, na łamach których taka dyskusja ma miejsce, nikt przecież nie rekwiruje. Dlatego jest to w tym wypadku pójście daleko poza margines prawa.
Prof. Ryszard Bender, historyk:
Uważam, że jest to powrót do praktyk systemu policyjnego rodem z ciemnych lat PRL. Wówczas to MO mogła dokonywać takich konfiskat. Takich praktyk nie stosuje się przecież w żadnym z krajów europejskich. Naruszono tutaj wolność osobistą, gdyż bez postanowienia sądowego i sankcji prokuratorskiej policjant prawem silniejszego dokonał konfiskaty książek. W tej sprawie powinien zostać wystosowany protest do Rady Europy, gdyż naruszono wolność osobistą oraz wolność słowa.
Zebrał MWA
Maciej Walaszczyk, Nasz Dziennik, 2002-02-27
powrot
|