|
Eliza Sarnacka-Mahoney, USA |
|
W USA slowo "Polska" coraz czesciej wystepuje w kontekstach faszystowskich, a Polakow coraz glosniej oskarza sie o przylozenie reki do
holokaustu. Wysilki Polonii, ktora probuje bronic
dobrego imienia ojczyzny, sa czesto po prostu lekcewazone. Przykladem toczaca sie od czterech lat wojna o szkalujacy nas film "Sztetl". Mowia: dokument Marian Marzynski mial prawo nakrecic film, jak mu sie podobalo, i z tego nikt nie czyni mu zarzutu, to jest jeden z przywilejow demokracji. Problem w tym, ze jeszcze przed ostatnim klapsem film uznano za obiektywny dokument historyczny. I wlasnie tak, z naciskiem na slowo "dokument" jest prezentowany do dzis. Wsrod Amerykanow wywolal przy tym takie poruszenie, ze przepowiadano, iz zostanie nominowany do Oscara, zas na konferencji inspektorow szkolnych w Toledo w miesiac po pierwszej emisji rozwazano mozliwosc wpisania filmu na liste materialow obowiazkowych, pokazywanych w szkolach w ramach lekcji historii. W amerykanskiej prasie ciurkiem sypaly sie pochwaly. Dramatyczny i napiety, "Sztetl" zachowuje przejrzystosc, jakiej brak dzisiejszej sztuce. Obnaza historyczna prawde, ale jednoczesnie nie podejmuje sie wyjasnienia zagadki zla. Podroz, ktora podejmuje, to podroz z przeszlosci do "namacalnej terazniejszosci - pisal recenzent "Boston Globe". "Chicago Tribune" nazwala "Sztetl" wiarygodna kronika holokaustu: Krecony przez ponad cztery lata na trzech kontynentach, jest niezaprzeczalnie wielkim osiagnieciem w historiografii zaglady. Prywatny i intymny, nawet wowczas, gdy poszukuje ogolnych prawd, przemawia, gdyz przede wszystkim wsluchuje sie w echo, jakim nieludzkosc odbija sie posrod wiekow i generacji ludzkich. Amerykanska Polonia natychmiast zareagowala na emisje filmu. Do emitujacej "Sztetl" telewizji publicznej PBS posypaly sie listy protestacyjne od wszystkich najwazniejszych polskich organizacji i konsultantow. Historycy, m.in. z Polskiego Stowarzyszenia Historycznego, zadali sobie trud, by zweryfikowac wszystkie fakty i opowiesci, na ktore powolal sie Murzynski, a przy tym wykazali, ktore z tych relacji i w jaki sposob zostaly zmienione, by odpowiadaly rezyserskiej wizji. Ogromne archiwa zawierajace fragmenty polemiki toczonej na polonijnych internetowych stronach dyskusyjnych do dzis sa dostepne pod adresem: http//www.logtv.com/shtetl.articles.html i tam odsylam wszystkich zainteresowanych szczegolami. Frank Milewski prezes Komitetu ds. Dokumentacji i Holokaustu przy Kongresie Polonii Amerykanskiej, udostepnil nam kopie korespondencji, jaka Kongres wysylal do PBS w roku 1996. Ich autorem byl Michael Preisler, byly wiezien Oswiecimia. Wszystkie pozostaly bez odpowiedzi. Podobnie, jak listy Polonii wyslane do redaktorow najwiekszych amerykanskich dziennikow i interwencje naszych placowek dyplomatycznych w USA. Ani Marzynski, ani PBS do dzis nie ustosunkowaly sie do tych protestow. Milczeniem zbywana jest rowniez propozycja, by przed kolejnymi emisjami "Sztetl" z czolowek i zapowiedzi telewizyjnych zdjeto okreslenie "film dokumentalny". Im wiecej jednak uplywa czasu i cichna glosy Polonii, tym bardziej prawdopodobne, ze do filmu na dobre przylgnie etykietka "dokument historyczny", zas do Polski w nim przedstawionej - opinia kraju, ktory na rowni z Niemcami jest odpowiedzialny za zaglade. Nie tylko "Sztetl" Niestety, przyklady bardziej lub mniej zamierzonych antypolonizmow mozna mnozyc. Jak bardzo w umyslach Amerykanow Polska juz teraz kojarzy sie z faszyzmem i antysemityzmem, swiadczy chocby fakt, ze jej imie dosc swobodnie wykorzystuja amerykanscy dziennikarze, kiedy uwazaja za stosowne odwolac sie do niesprawiedliwosci wzgledem zydowskiej spolecznosci. Gdy w koncu ubieglego roku dziennik "New York Times" podjal temat krytycznej sytuacji kobiet w Afganistanie, w artykule pojawilo sie uzasadnienie, ze nalezaloby zorganizowac natychmiastowa pomoc, gdyz ich polozenie jest porownywalne z sytuacja Zydow w Polsce przed II wojna swiatowa: kamienowanie, podpalanie i bezprawne rabowanie mienia itp. Kilka dni pozniej poprzez Internet do milionow Amerykanow trafil apel, w ktorym cytowany byl wlasnie ten fragment artykulu z "NYT". Rzeczpospolita bialo-czarna Inna, niewyjasniona sprawa sa kolory polskiej flagi w "Almanachu 2000" opublikowanym przez wydawnictwo Time. Na kolorowej wkladce, na ktorej wizerunki flag mienia sie wszystkimi barwami teczy, nasza ma barwe... bialo-czarna. Na interwencje Polonii, by sprostowac pomylke i dodrukowac errate, wydawnictwo odpowiada milczeniem. Chcialoby sie wierzyc, ze jako Polonia jestesmy przewrazliwieni na punkcie ojczyzny i szukamy dziury w calym, ale fakty pozostaja faktami, milczenie milczeniem, a poczucie upokorzenia i narastajacej bezradnosci nie chce sie rozplynac we mgle.
Polskie placowki dyplomatyczne w USA staraja sie odpowiadac na kazdy incydent uwlaczania dobremu imieniu Polski i Polakow. Niestety, bywa, ze nawet listy opatrzone pieczecia ambasady pozostaja bez odpowiedzi. Czesto z gory mozna przewidziec, od kogo odpowiedz nadejdzie, a kto pozostanie na interwencje gluchy. PBS ma w tym kontekscie opinie gluchoniemego. Na listy i interwencje nie odpowiada rowniez "New York Times". Raz ambasada podjela nawet akcje zarzucenia redakcji NYT lawina listow protestacyjnych. Kopia listu dostepna byla w internecie, wystarczylo wstawic wlasne imie i nazwisko, podpisac sie i wyslac list do redakcji. Ale i to nie odnioslo skutku. Eliza Sarnacka-Mahoney, www.SFPol.com, 2000-06-24 |