|
Jednostka powodowana kaprysem tyranizuje ca艂膮 spo艂eczno艣膰 i depcze jej s艂uszne prawa. W USA w niekt贸rych stanach nie tylko nie wolno publicznie umieszcza膰 symboli religijnych, ale nawet objawia膰 oznak wiary i pobo偶no艣ci, nawet zwyczajowej (zob. "Terror 艣wieckiego pa艅stwa" Nasz Dziennik, 24-26 grudnia 2001 r.). Podobne fakty z punktu widzenia prawa s膮 bezprawiem, a z punktu widzenia logiki - absurdem. W zasadzie mo偶na by je potraktowa膰 jako osobliwo艣膰 godn膮 politowania, ale nie podwa偶aj膮c膮 og贸lnego przekonania o rozumnym charakterze rodzaju ludzkiego, gdyby... W艂a艣nie, gdyby nie to, 偶e fakty te ujawniaj膮 pewne g艂臋bsze pod艂o偶e ideowe i moralne, kt贸re rzutuje na ca艂y profil naszej, wsp贸艂czesnej cywilizacji.
Istotnie, co si臋 sta艂o z demokracj膮, co zrobiono z nienaruszalno艣ci膮 praw cz艂owieka, co si臋 sta艂o z prawem do wolno艣ci religijnej okupionym krwi膮 milion贸w m臋czennik贸w, itd. Ca艂y dorobek cywilizacji chrze艣cija艅skiej zamieniono w fars臋, sprowadzaj膮c zasad臋 tolerancji do formu艂y przewrotnie interpretowanej i wykorzystywanej do niszczenia religii w oparciu o "konstytucj臋" pa艅stwa laickiego. C贸偶 to za konstytucja, w kt贸rej B贸g jako 藕r贸d艂o wszelkiego prawa jest postawiony na r贸wni z tworami ludzkiego umys艂u, a religia wyrzucona z obiektywnej przestrzeni 偶ycia spo艂ecznego zostaje zamkni臋ta w psychologicznym "schowku" uczu膰.
Nigdy nie wyrz膮dzono tyle z艂a religii, co w epoce, kt贸ra "tolerancj臋" podnios艂a do rangi najwy偶szej zasady kultury spo艂ecznej. 呕aden ustr贸j tak nie skrzywdzi艂 sumie艅 ludzkich jak ten, kt贸ry wymy艣li艂 specjalny "Urz膮d do Spraw Wyzna艅" - w imi臋 tolerancji, czyli zr贸wnania Ko艣cio艂a Chrystusowego z jak膮kolwiek sekt膮, na przyk艂ad "do偶ywotnich prze偶uwaczy tytoniu". A ile cynizmu i oszustwa kryje si臋 w formule demokracji, kt贸ra uchwa艂y podj臋te wi臋kszo艣ci膮 g艂os贸w stawia na r贸wni z prawem Boga i Jego M膮dro艣ci膮. Okaza艂o si臋 przecie偶, 偶e nawet tak zwana kwalifikowana wi臋kszo艣膰 potrafi uchwali膰 rzeczy pod艂e i okrutne, kt贸re odpowiadaj膮 interesom ma艂ej grupki z艂oczy艅c贸w, a nie spo艂ecze艅stwu. (podkr. moje - WK) A nawet je艣li jaka艣 izba parlamentarna uchwali przypadkiem co艣 sensownego, to prezydent to przekre艣li, czego obserwujemy przyk艂ady w pewnym pa艅stwie Europy. Jedyne autentycznie katolickie radio - "Radio Maryja" - jest szykanowane ze wszystkich mo偶liwych stron. Dla katolickiej uczelni w Toruniu nie ma miejsca. Nie chc膮 tego potomkowie PRL.
I gdzie tu jest demokracja? Dla kogo demokracja? Dla kogo prawo? Dla kogo wolno艣膰 dzia艂a艅 spo艂ecznych? Czy dla wszystkich obywateli pa艅stwa? Nie! Jedynie dla "poprawnych politycznie", czyli pos艂usznych tajnej mafii steruj膮cej 偶yciem politycznym kraju. Pa艅stwo nie dla Polak贸w, nie dla katolik贸w, nie dla tych, kt贸rzy chc膮 wciela膰 w 偶ycie Narodu zasady sprawiedliwo艣ci wywodz膮ce si臋 z Prawa Bo偶ego. (podkr. moje - WK) Ewangelia jest wykl臋ta z publicznej sfery 偶ycia; zostawiono jedynie folklor i postacie z szopki betlejemskiej. W imi臋 kultu z艂otego cielca bezcze艣ci si臋 dni 艣wi臋te, po艣wi臋cone pami膮tce wyzwolenia cz艂owieka z niewoli k艂amstwa i grzechu. Czy to nie paradoks, 偶e Nar贸d katolicki, kt贸ry przez ca艂e wieki, nawet za cen臋 m臋cze艅stwa, broni艂 swej to偶samo艣ci, nie ma prawa do katolickiego pa艅stwa. Polacy, kt贸rzy tyle razy byli 艣wiat艂em dla Europy, a nawet dla 艣wiata, nie maj膮 prawa do katolickiej Polski, tylko musz膮 podda膰 si臋 takiemu ustrojowi, jaki wymy艣lili wrogowie Chrystusa i Ko艣cio艂a. (podkr. moje - WK) Jakim prawem? Kto nam zabrania by膰 sob膮? Wiele mo偶na by tu powiedzie膰, ale trudno teraz pisa膰 o wszystkim. Wracamy tymczasem do g艂贸wnego w膮tku - do tolerancji. Aby od艣wie偶y膰 oryginalne znaczenie tego poj臋cia, nale偶y przypomnie膰 jego historio-zbawcze 藕r贸d艂a.
G艂臋bsza warstwa problemu
Sprawa w gruncie rzeczy nie jest taka prosta. A wszystkiemu "winien" Syn Bo偶y, kt贸ry sta艂 si臋 Cz艂owiekiem: jest to wci膮偶 temat na czasie, bo niedawno by艂o Bo偶e Narodzenie. Wprawdzie z telewizji nies艂ychanie trudno by艂o si臋 dowiedzie膰 o w艂a艣ciwym tytule 艣wi膮t, gdy偶 Bo偶e Narodzenie zosta艂o sprowadzone do reklam i histerii zakup贸w. Jedynym imieniem, kt贸re si臋 pojawi艂o w kontek艣cie tej burzy reklamowej, by艂o imi臋 Jerzego Owsiaka. Jaki艣 kosmita, kt贸ry przypadkowo wyl膮dowa艂 w Warszawie, m贸g艂by pomy艣le膰, 偶e to urodziny tego w艂a艣nie cz艂owieka.
Na czym wi臋c polega problem - 偶eby ju偶 d艂u偶ej nie owija膰 w bawe艂n臋? Oto na tym, 偶e Wcielony Syn Bo偶y wszed艂 w histori臋 ludzk膮, w spo艂ecze艅stwo, w kultur臋, w obyczaj, w prawo, w filozofi臋 i obyczajowo艣膰, jako 藕r贸d艂o, tre艣膰 i cel 偶ycia ca艂ej ludzko艣ci, i t臋 swoj膮 wielowymiarow膮 obecno艣膰 nazwa艂 Ko艣cio艂em. Ko艣ci贸艂 jest w艂a艣nie nieustannym uobecnianiem przyj艣cia Chrystusa, Jego widzialnym i dotykalnym "byciem - z - nami", owszem - jest sakramentem Tego, kt贸ry jest "Bogiem z nami" - jak to wyrazi艂 prorok.
I oto paradoks: od pocz膮tku przyj艣cie Chrystusa komu艣 przeszkadza. Ten kto艣 wymy艣la coraz to nowe sposoby, aby obecno艣膰 Chrystusa zanegowa膰 i postawi膰 poza nawiasem ludzkiej historii, a nawet gdyby si臋 da艂o, to po艂o偶y膰 jej kres w spos贸b gwa艂towny, w porywie rewolucyjnego zamachu.
Chrystus istotnie komu艣 przeszkadza艂 i ten "kto艣" by艂 wyra藕nie zaniepokojony Jego przyj艣ciem. Krzycza艂 wi臋c ustami op臋tanych: "Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszed艂e艣 nas zgubi膰!" (Mk 1, 24). Podobnie w kraju Gadare艅czyk贸w: "Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Bo偶y? Przyszed艂e艣 tu przed czasem dr臋czy膰 nas?" (Mt 8, 29). To nie kto inny, tylko szatan podj膮艂 walk臋 przeciw obecno艣ci Chrystusa na ziemi, w centrum ludzkiego 偶ycia i we wszystkich wymiarach ludzkiej wsp贸lnoty. Najpierw usi艂owa艂 swoimi pokusami z艂ama膰 osobowo艣膰 Syna Bo偶ego, a poniewa偶 to si臋 nie uda艂o, z czasem zmobilizowa艂 przeciw Niemu starszyzn臋 偶ydowsk膮, aby wykonali to, co "B贸g zapowiedzia艂 przez usta wszystkich prorok贸w, 偶e Jego Mesjasz b臋dzie cierpia艂" (Dz 3, 18).
Chrystus bardzo komu艣 przeszkadza艂, bo temu 艣wiatu opanowanemu przez przemoc i l臋k, terror i nienawi艣膰, niesprawiedliwo艣膰 i zemst臋, przyni贸s艂 dwie cnoty pozornie przeciwne, ale uzupe艂niaj膮ce si臋 i tak bardzo potrzebne ludzko艣ci: przyni贸s艂 艣wi臋t膮 nietolerancj臋 i 艣wi臋t膮 tolerancj臋. Przyszed艂 w duchu nietolerancji, bo "dosy膰 napatrzy艂 si臋 na udr臋k臋 swego ludu" (por. Wj 3, 7) i nie m贸g艂 d艂u偶ej znosi膰 krzywdy wyrz膮dzanej cz艂owiekowi przez sprawc臋 grzechu i przez niewolnik贸w grzechu. Nie m贸g艂 艣cierpie膰 (bo w艂a艣nie 艣wi臋ta nietolerancja to nie m贸c 艣cierpie膰 z艂a, kt贸re sprzeciwia si臋 艣wi臋to艣ci Boga i godno艣ci cz艂owieka (podkr. moje - WK)) nieustannego obra偶ania Niesko艅czonej Mi艂o艣ci Ojca. Nie m贸g艂 艣cierpie膰 potwornego deptania godno艣ci cz艂owieka stworzonego na Jego obraz. Nie m贸g艂 艣cierpie膰 - i nie m贸g艂 tego z艂a tolerowa膰, b臋d膮c Bogiem - i dlatego "po艂o偶y艂 si臋 na Krzy偶u jak na progu historii" (Jan Pawe艂 II, Nowa Huta - Mogi艂a 1979 r.), aby nie pozwoli膰 na totaln膮 degradacj臋 cz艂owieka. Gdyby nie ta Jego nietolerancja, ludzko艣膰 do dzi艣 nie dowiedzia艂aby si臋, z jakiej Mi艂o艣ci pochodzi jej istnienie i do jakiego poziomu 偶ycia jest powo艂ana.
艢wi臋ty Augustyn w jednej ze swoich homilii polemizuje z poganinem - czy po prostu grzesznikiem, kt贸ry protestuje: "Czego chcesz ode mnie? Czemu mnie szukasz?". "Poniewa偶 zagubi艂e艣 si臋, chc臋 ci臋 odnale藕膰" - m贸wi zatroskany pasterz. Grzesznik odpowiada: "A w艂a艣nie ja chc臋 b艂膮dzi膰, ja chc臋 gin膮膰!" Zatroskany pasterz odpowiada: "Ty chcesz b艂膮dzi膰, chcesz gin膮膰? Ot贸偶 ja jeszcze bardziej nie chc臋. Powiem jasno, jestem natr臋tny... Zreszt膮 nie chce r贸wnie偶 Ten, kt贸rego si臋 l臋kam... Chcesz, czy nie chcesz, tak b臋d臋 czyni艂. Przebiegn臋 ka偶d膮 艣cie偶yn臋, nawet je艣li podczas szukania rani膰 mnie b臋d膮 krzewy le艣ne. Usun臋 wszelkie zagrody... przemierz臋 wszelkie pastwiska" (Kazanie o pasterzach 46, 14-15; cyt. wg Liturgii Godzin IV, 25 tydzie艅 zwyk艂y, poniedzia艂ek). Tak w艂a艣nie czyni Dobry Pasterz, kt贸ry 偶ycie swoje oddaje za owce (J 10, 11).
"Baranek Bo偶y" - szczyt tolerancji
I odda艂 Swoje 偶ycie w ofierze przeb艂agalnej, bez skargi, bez sprzeciwu, nie czyni膮c nawet najmniejszego gestu samoobrony. Nawet uleczy艂 ucho jednemu z napastnik贸w, poucza艂 cierpliwie swoich s臋dzi贸w, modli艂 si臋 za swoich kat贸w. To by艂a w艂a艣nie ta tolerancja, kt贸r膮 objawi艂 w czasie Swojej m臋ki, zapowiedziana przez proroka Izajasza: "Jak baranek na rze藕 prowadzony, jak owca niema wobec strzyg膮cych j膮" (Iz 53, 7). To jest prawdziwa tolerancja, b臋d膮ca najwy偶szym wcieleniem mi艂o艣ci skrzywdzonej, a zarazem po艣wi臋caj膮cej si臋 i przebaczaj膮cej. Taka tolerancja nie jest nigdy "prawem", ale powo艂aniem i najwy偶sz膮 cnot膮.
Mo偶na zauwa偶y膰, 偶e zar贸wno Chrystusowa nietolerancja, jak Jego tolerancja s膮 jakim艣 odniesieniem do z艂a, ale istota tego odniesienia wynika st膮d, i偶 jest ono kszta艂towane ze wzgl臋du na najwy偶sze dobro Mi艂o艣ci. Przy tym nietolerancja jest odniesieniem do z艂a w jego postaci absolutnej, do z艂a jako takiego, to jest do grzechu. Takiego z艂a nie wolno tolerowa膰 - w艂a艣nie ze wzgl臋du na Mi艂o艣膰. Dlatego "wyda艂 samego Siebie za Ko艣ci贸艂" (Ef 5, 25; por. Ga 1, 4; 2, 20), bo Mi艂o艣膰 nie pozwoli艂a na to, by grzech zniszczy艂 dzie艂o Ojca. Tolerancja jest r贸wnie偶 odniesieniem do z艂a, ale widzianego w jego wymiarach wzgl臋dnych, sko艅czonych: do z艂a fizycznego, do cierpienia. Nie jest to aprobata z艂a, afirmacja z艂a dla niego samego, lecz gest duchowy, pozwalaj膮cy oddzieli膰 z艂o od cz艂owieka, kt贸ry jest jego autorem. Dzieje si臋 to wi臋c ze wzgl臋du na cz艂owieka, ze wzgl臋du na Mi艂o艣膰, kt贸ra chce ocali膰 cz艂owieka przez wyzwolenie go od z艂a.
Te obie cnoty pochodz膮ce od Chrystusa sta艂y si臋 wewn臋trzn膮 cech膮 i powo艂aniem Ko艣cio艂a jako Cia艂a Chrystusowego. Ca艂a misja Ko艣cio艂a jest kontynuacj膮 Chrystusowej nietolerancji i tolerancji. I to jest absolutnie oryginalny i niepowtarzalny wk艂ad Ko艣cio艂a w budowanie "ludzkiego 艣wiata". Powiedzmy dok艂adniej: w budowanie i odbudowywanie Chrystusowej to偶samo艣ci w cz艂owieku i ludzkiej wsp贸lnocie.
Strategia "ojca k艂amstwa"
Ale przeciwnik nie da艂 za wygran膮. Jak kiedy艣 atakowa艂 Chrystusa w Jego ziemskiej egzystencji, tak obecnie atakuje Go w Jego mistycznym Ciele Ko艣cio艂a. Jak od pocz膮tku zacz膮艂 swoj膮 strategi臋 od k艂amstwa, r贸wnie偶 obecnie przede wszystkim atakuje i fa艂szuje prawd臋. Zm臋czy艂 si臋 ju偶 nieco atakowaniem poszczeg贸lnych dogmat贸w i prawd, zw艂aszcza moralnych, dlatego w naszej epoce zaatakowa艂 sam膮 prawd臋, sam膮 sensowno艣膰 i mo偶liwo艣膰 prawdy. Przecie偶 zar贸wno 艣wi臋ta nietolerancja, jak 艣wi臋ta tolerancja, s膮 mo偶liwe do zrozumienia i maj膮 偶yciowy sens jedynie w oparciu o prawd臋, kt贸ra umo偶liwia odr贸偶nienie tego, co jest, od tego, co nie jest i w艂a艣nie na tej podstawie umo偶liwia odr贸偶nienie dobra od z艂a.
呕eby stworzy膰 w艂a艣ciw膮 podstaw臋 ideow膮 dla fa艂szywego poj臋cia tolerancji, nale偶a艂o stworzy膰 ca艂膮 now膮 filozofi臋 艣wiata, cz艂owieka i spo艂ecze艅stwa, tak膮 filozofi臋, w kt贸rej "cz艂owiek" stanowi pocz膮tek, cel i centrum ca艂ej rzeczywisto艣ci, a wi臋c w pewnym sensie "absolut". Ale jaki cz艂owiek? - Cz艂owiek oderwany od swej prawdy, a wi臋c od swego cz艂owiecze艅stwa, ca艂kowicie zanurzony w materialnym Kosmosie, zdany na swoj膮 "wolno艣膰", pozbawion膮 fundamentu, zamkni臋t膮 we w艂asnej pustce, zwr贸con膮 ku nico艣ci - jak to zreszt膮 trafnie zauwa偶yli sami egzystencjali艣ci. Tak膮 filozofi膮 jest laicki humanizm, kt贸rego jedyn膮 konkretn膮 funkcj膮 jest negacja: usuwanie z my艣li i 偶ycia wszystkiego, co wskazywa艂oby na nadprzyrodzono艣膰, religi臋, a zw艂aszcza na Chrystusa. Jest to filozofia ucieczki przed prawd膮; a poniewa偶 "prawda narzuca si臋 moc膮 samej oczywisto艣ci", postanowiono odebra膰 jej t臋 szans臋, uzbrajaj膮c rozum w narz臋dzie powszechnego w膮tpienia i w 艣wiecki dogmat agnostycyzmu i relatywizmu. Tak uzbrojony rozum ma nakazane wierzy膰, 偶e wszelka wiara jest irracjonalizmem, 偶e nic nie jest prawdziwe ani pewne, z wyj膮tkiem tego w艂a艣nie twierdzenia, nie ma 偶adnego dogmatu, poza tym w艂a艣nie dogmatem, kt贸ry neguje mo偶liwo艣膰 dogmatu. Tak rozum, w imi臋 g艂oszonej "wolno艣ci my艣li", musi wierzy膰 w sprzeczno艣ci i absurdy podawane przez 艣wieckie autorytety, kt贸re chlubi膮 si臋 tym, 偶e obali艂y wszystkie inne wzory (poza w艂asnym). Ten rzekomy antydogmatyzm by艂 potrzebny, aby uzasadni膰 wrogo艣膰 do Ko艣cio艂a, kt贸ry rzekomo kr臋puje rozum swoimi dogmatami i zniewala wolno艣膰 bezwzgl臋dnymi normami moralnymi. (podkr. moje - WK)
R贸wnocze艣nie ta filozofia znalaz艂a si臋 w trudnej sytuacji, kiedy usi艂owa艂a uzasadni膰 艣wiecki charakter pa艅stwa i prawa, jakie nale偶a艂o stworzy膰 na gruzach "dogmat贸w i przes膮d贸w". Skoro nie istnieje 偶adna obiektywna prawda i ka偶dy mo偶e wyznawa膰 teorie, jakie tylko chce (w imi臋 nieskr臋powanej wolno艣ci my艣li), to wszystkie podtrzymywane pogl膮dy maj膮 jednakow膮 warto艣膰 - czyli 偶adn膮. Wtedy bowiem nie ma r贸偶nicy mi臋dzy prawd膮 i fa艂szem, mi臋dzy dobrem i z艂em, wi臋c poj臋cia takie jak prawo i sprawiedliwo艣膰 trac膮 wszelki sens. Tolerancja w tym kontek艣cie gubi wszelki pozytywny wyd藕wi臋k, poniewa偶 wyra偶a przede wszystkim zakaz wyznawania i g艂oszenia zasad wiary i moralno艣ci chrze艣cija艅skiej pod pretekstem, 偶e opowiadanie si臋 za nimi jest "nietolerancj膮" (tzw. tolerancja doktrynalna). (podkr. moje - WK) Oznacza tak偶e nakaz (czysto pozytywistyczny) respektowania wszelkich postaw i pogl膮d贸w innych jednostek, nawet je艣li s膮 ewidentnie sprzeczne z oczywisto艣ci膮 i podstawami 艂adu moralnego. Tym samym taka "tolerancja doktrynalna" pozbawia wszelkiej podstawy tolerancj臋 prawn膮 (cywiln膮), kt贸ra mia艂aby polega膰 na respektowaniu jednostki jako podmiotu niezbywalnych praw osobowych. W spo艂ecze艅stwie laickim takich praw osoby, czy po prostu praw cz艂owieka (o kt贸rych m贸wi艂a jeszcze Deklaracja z roku 1948), w艂a艣ciwie nie ma, poniewa偶 zosta艂y pozbawione swojej wewn臋trznej tre艣ci zale偶nej genetycznie i logicznie od prawa naturalnego, kt贸re w systemie "nowych praw cz艂owieka" zosta艂o cynicznie odrzucone.
Poj臋cie "tolerancji" oderwane od podstaw antropologicznych prowadzi do zakwestionowania filozofii praw cz艂owieka i samej demokracji. Zwi臋藕le formu艂uje to prof. Schooyans: "W gruncie rzeczy, je艣li ja przyjmuj臋 za艂o偶enie, 偶e spo艂ecze艅stwo og贸lnie wzi臋te, lub spo艂eczno艣膰 polityczna w szczeg贸lno艣ci, powinny by膰 ca艂kowicie tolerancyjne w sensie tolerancji doktrynalnej, czyli neutralne w stosunku do wszelkich zagadnie艅 dotycz膮cych prawdy, dobra, czy z艂a itd., to takie spo艂ecze艅stwo staje si臋 ca艂kowicie niezdolne do orzekania, czym s膮 prawa cz艂owieka"[1]. Konsekwentnie nale偶y stwierdzi膰, - dowodzi cytowany filozof - 偶e agnostycyzm, kt贸ry le偶y u podstaw tolerancji doktrynalnej, wraz z nieod艂膮cznym relatywizmem moralnym, wcze艣niej czy p贸藕niej rodzi nietolerancj臋 prawn膮, czyli nieuszanowanie praw cz艂owieka w skali totalnej. (podkr. moje - WK) "Nie pojawia si臋 znak, poniewa偶 znik艂a jego podstawa; nie ma zakaz贸w, poniewa偶 nie ma prawa, przeciw kt贸remu mo偶na by艂oby wykroczy膰; nie ma nakaz贸w, poniewa偶 nie istniej膮 偶adne obowi膮zki. Utrzymywa膰 pogl膮d, 偶e tolerancja prawna jest mo偶liwa tam, gdzie wszystkie twierdzenia s膮 jednakowo prawdziwe wzgl臋dnie fa艂szywe, oznacza zakwestionowanie cz艂owiecze艅stwa i powr贸t do d偶ungli"[2].
Interesuj膮ce jest, 偶e ten agnostycyzm i racjonalistyczny laicyzm maj膮 jedno wyra藕ne, niekwestionowane za艂o偶enie i jeden zdecydowany kierunek: jest on antychrze艣cija艅ski. Wszystko wskazuje na to, 偶e jeste艣my w przededniu nowej epoki prze艣ladowa艅. Czy jeste艣my na to przygotowani? Samo prawo o "tolerancji" nikogo nie obroni.
[1] Michel Schooyans, La face cachee de l`ONU, Paris 2000, s. 80.
[2] Tam偶e, s. 81.
ks. Jerzy Bajda, Nasz Dziennik, 2002-01-13
powrot
|