|
|
|
Troska czy przewrotno艣膰?
Owi nieszcz臋艣ni "艂owcy skandali" obyczajowych napadaj膮 najch臋tniej na ludzi, kt贸rzy co艣 znacz膮 w 偶yciu publicznym: polityk贸w, urz臋dnik贸w, aktor贸w, uczonych, kap艂an贸w. Czyni si臋 to na wi臋ksz膮 skal臋 w USA, Anglii, Francji, Belgii, Italii, a ostatnio tak偶e w Polsce. Do nas ju偶 dociera barbarzy艅skie ameryka艅skie "prawo" poniewierania ka偶d膮 osob膮 oficjaln膮. Przemoc w rodzinie
Ataki s膮 rozszerzane tak偶e na tradycyjne 偶ycie ma艂偶e艅skie i rodzinne. G艂osi si臋 - za Freudem - 偶e g艂贸wnym 藕r贸d艂em wykrocze艅 i zbocze艅 seksualnych jest religia chrze艣cija艅ska. Wy艣miewa si臋 tradycyjn膮 nauk臋 moraln膮, obowi膮zuj膮c膮 przede wszystkim katolik贸w, a wi臋c: dziewictwo, celibat, czysto艣膰 seksualn膮, a tak偶e sakrament ma艂偶e艅stwa, jego nierozerwalno艣膰, wierno艣膰, jedyno艣膰 partnera, p贸藕ne zaczynanie 偶ycia seksualnego, niestosowanie antykoncepcji (producenci tych 艣rodk贸w zarabiaj膮 miliardy dolar贸w), wstrzemi臋藕liwo艣膰.
Trzeba pami臋ta膰, 偶e u podstaw takich pogl膮d贸w le偶y teza 呕yda austriackiego, Zygmunta Freuda (zm. w 1939 r.), wed艂ug kt贸rego pop臋d seksualny jest 藕r贸d艂em ca艂ego, nie艣wiadomego i 艣wiadomego, 偶ycia psychicznego. Jednocze艣nie znajduje si臋 on w sta艂ym konflikcie z tradycyjn膮 moralno艣ci膮 chrze艣cija艅sk膮. Wed艂ug Freuda, wszelkie t艂umienie swobody i opanowywanie pop臋du seksualnego powoduje zboczenia oraz indywidualn膮 i spo艂eczn膮 patologi臋. W konsekwencji chrze艣cija艅ska "ekonomia pop臋du seksualnego", zw艂aszcza jej zakazy i nakazy, jest w du偶ej mierze odpowiedzialna za z艂o w rodzinie: za brak mi艂o艣ci, za przemoc, agresj臋, zwyrodnienia seksualne. St膮d i u nas w Polsce s膮czy si臋 powoli pogl膮d, 偶e za wszelkie z艂o w rodzinach, za przemoc i zboczenia, odpowiada w du偶ej mierze katolicka etyka seksualna, rzekomo b艂臋dna i przestarza艂a. Jednak etyka chrze艣cija艅ska Oczywi艣cie, wykroczenia i przest臋pstwa na tle seksualnym wsz臋dzie si臋 zdarzaj膮. Dzi艣 jest ich mo偶e nawet wi臋cej ni偶 kiedy艣, wyj膮wszy okresy wojen. Sprzyja temu wsp贸艂czesna cywilizacja hedonistyczna, a w niej media, filmy, sztuka, literatura, og贸lny klimat moralny. Wszak偶e trzeba os膮dza膰 surowo nie tylko poszczeg贸lnych dewiant贸w, lecz tak偶e i te czynniki, kt贸re zamiast tworzy膰 kultur臋, cz臋sto siej膮 spustoszenie moralne. Przede wszystkim nale偶y wykluczy膰 motyw finansowy, atak na religi臋 jako tak膮 oraz nadawanie sprawom publicznego, 艣wiatowego wr臋cz rozg艂osu. Czy naprawd臋 chcia艂by艣, 偶eby ktokolwiek z drogich ci ludzi zosta艂 og艂oszony przed ca艂ym 艣wiatem jako przest臋pca i zboczeniec, dlatego, 偶e nie m贸g艂 zap艂aci膰 kilku milion贸w dolar贸w? Wprawdzie dzi艣 kszta艂tuje si臋 taka posta膰 kultury, gdzie wy偶ej stawia si臋 prostytutki i "prostytut贸w" ni偶 bohater贸w, ale jest to ci臋偶ka choroba naszej cywilizacji, kt贸ra 艣wiadczy o nadchodz膮cej 艣mierci europejskiego Zachodu. Jednak ci膮gle jeszcze i w takiej kulturze niszczenie ludzi publicznym oskar偶eniem jest mo偶liwe. Rozg艂aszaj膮cy 艣wiatu fa艂szywe pom贸wienia jawi膮 si臋 nam jako terrory艣ci duchowi. Przypomnijmy sobie, co zrobi艂 m艂odszy syn Noego, Cham, gdy jego ojciec upi艂 si臋 winem i le偶a艂 nagi w namiocie. Cham rozg艂osi艂 to innym jako widowisko. Dopiero dwaj inni synowie "przykryli nago艣膰 ojca" (Rdz 9, 18-27). Trzeba mie膰 na wzgl臋dzie 偶ycie cz艂owieka, dobro wychowawcze i pedagogi臋 spo艂eczn膮 (por. Cz.S. Bartnik, Pedagogia narodowa Prymasa Stefana Wyszy艅skiego, Lublin 2001). A temu nie s艂u偶y wywlekanie wszelkich osobistych brud贸w na scen臋 publiczn膮. Ludzie b艂膮dz膮cy bardzo lubi膮 siebie usprawiedliwia膰 z艂ymi przyk艂adami innych. Trzeba podnosi膰 kultur臋 mi艂o艣ci przede wszystkim w rodzinie, trzeba budowa膰 normalno艣膰, wychowywa膰 spo艂ecze艅stwo, ale w艂a艣nie dlatego nie wolno chlapa膰 b艂otem ekran贸w spo艂ecznych, bo m艂odzie偶 zobaczy w 偶yciu spo艂ecznym tylko b艂oto. W pewnym mie艣cie Lubelszczyzny przed laty odby艂o si臋 zgromadzenie charyzmatyczne, kt贸re praktykowa艂o spowied藕 publiczn膮. Pewien Francuz wyznawa艂 w obecno艣ci swego synka i grupy m艂odzie偶y polskiej, jak gwa艂ci艂 s膮siadki, a teraz si臋 "nawr贸ci艂". Co to za pedagogia? By艂 to raczej seans wariat贸w, nie zgromadzenie religijne. W艂adze pa艅stwowe 藕le czyni膮, 偶e zezwalaj膮 na obie formy terroryzmu: na terroryzm r贸偶nych zbocze艅 i na terroryzm medialny, czyli na rozg艂aszanie skandali na ca艂y 艣wiat, dla cel贸w zarobkowych lub dla niszczenia etyki religijnej. Od wykrocze艅 s膮 w艂adze i s膮dy. Dziennikarz, kt贸ry zarabia na skandalach, cho膰by i prawdziwych, jest te偶 szkodnikiem spo艂ecznym i barbarzy艅c膮. Kto nie pracowa艂 jako ksi膮dz w parafii, ten nie wie, ile bywa fa艂szywych pom贸wie艅 i insynuacji, a pomys艂owo艣膰 niekt贸rych ludzi, zw艂aszcza przygniecionych n臋dz膮, jest pod adresem ksi臋偶y wprost niewyczerpana. ks. Czes艂aw S. Bartnik, Nasz Dziennik, 2001-11-27 |