|
prof. Tomasz Strzembosz |
|
Budynek dawnego Urz臋du Bezpiecze艅stwa w 艁om偶y, w kt贸rym w 1949 roku odbywa艂y si臋 przes艂uchiwania FOT. ADAM KARDASZ 1. O艣wiadczenie Poniewa偶 niekt贸rzy dziennikarze, jak Anna Bikont z "Gazety Wyborczej", czytaj膮 tak moje teksty, jak im jest wygodnie, o艣wiadczam, 偶e poni偶szy artyku艂 nie jest wyja艣nieniem tego, co zdarzy艂o si臋 w Jedwabnem 10 lipca 1941 r., lecz dotyczy zawarto艣ci specyficznego 藕r贸d艂a, jakim s膮 zeznania przed oficerami 艣ledczymi, prokuratorami i s膮dem, sk艂adane w 艁om偶y w 1949 roku, a tak偶e tego, w jaki spos贸b 藕r贸d艂o to odczyta艂 prof. Jan T. Gross, daj膮c temu wyraz w swej ksi膮偶ce "S膮siedzi". M贸wi on o tym, co zdaje si臋 wynika膰 z owych 藕r贸de艂, kt贸re - wyra藕nie to o艣wiadczam - nie s膮 dla mnie wystarczaj膮c膮 podstaw膮 do orzekania o tym, co w贸wczas si臋 sta艂o: tzn. jaki by艂 przebieg wydarze艅 i ich najistotniejsze okoliczno艣ci. Jest mo偶liwe, i偶 tego nie dowiemy si臋 nigdy b膮d藕 nigdy nie dowiemy si臋 wszystkiego. Zgadzam si臋 jednak z prof. Grossem, 偶e jest to 藕r贸d艂o wa偶ne - i dlatego spos贸b jego odczytania nie jest bez wp艂ywu na proces pracowitego zbli偶ania si臋 do wyja艣nienia: kto, kiedy i co - czyli do ustalenia prawdy.
2. Historia problemu Nie mo偶na twierdzi膰, 偶e o zbrodni dokonanej w miasteczku Jedwabne na Podlasiu przez lat 50 niczego nie napisano. Owszem, by艂o kilka artyku艂贸w w prasie i wzmianek w ksi膮偶kach po艣wi臋conych holokaustowi. By艂y tak偶e rozprawy prokuratora Waldemara Monkiewicza, m.in. obszerny artyku艂 "Zag艂ada skupisk 偶ydowskich w regionie bia艂ostockim w latach 1939 - 1944". W artykule tym postawi艂 on tez臋, 偶e spalenia 呕yd贸w w stodole dokona艂 niemiecki oddzia艂 specjalny, dowodzony przez znanego z okupacyjnych dziej贸w Warszawy gestapowca Wolfganga B聼rknera, wspomagany przez 偶andarmeri臋 i policj臋 pomocnicz膮. Ta ostatnia uczestniczy艂a jedynie w przyprowadzaniu ofiar na rynek w Jedwabnem oraz konwojowaniu ich poza miasto, do stodo艂y, w kt贸rej Niemcy spalili ok. 900 m臋偶czyzn, kobiet i dzieci, oblawszy jej 艣ciany benzyn膮. By艂y to jednak prace zamieszczane b膮d藕 w czasopismach naukowych, b膮d藕 w drukach zwartych, nie czytanych przez szersze grono Polak贸w. Tak by艂o do roku 1999, kiedy to prof. Jan T. Gross w zredagowanej przez doc. Krzysztofa Jasiewicza pracy zbiorowej "Europa nieprowincjonalna" opublikowa艂 artyku艂 "Lato 1941 w Jedwabnem. Przyczynek do bada艅 nad udzia艂em spo艂eczno艣ci lokalnych w eksterminacji narodu 偶ydowskiego w latach II wojny 艣wiatowej". Artyku艂 ten zawiera, jako swego rodzaju "j膮dro" i podstaw臋 oceny tego, co si臋 sta艂o, relacj臋 Szmula Wasersztajna, znajduj膮c膮 si臋 w 呕ydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie (w kolekcji "relacje indywidualne" pod nr 301). Informuje on, 偶e istnieje jeszcze jedna jego relacja, kr贸tsza, w kt贸rej r贸偶ne szczeg贸艂y s膮 odmienne ni偶 w poni偶ej cytowanej, ale nie jest to najwa偶niejsze. Wedle jednej z 1200 呕yd贸w jedwabie艅skich trzech tylko prze偶y艂o wojn臋, wed艂ug drugiej - z 1600 - siedmiu; wed艂ug jednej sprawcy mordu kazali 呕ydom nosi膰 ogromny pomnik Lenina - wed艂ug drugiej - jego portret itd., itp. - ale og贸lny sens obu jest taki sam. W artykule tym prof. Gross konkluduje: "Ale nie maj膮c nawet pewno艣ci co do szczeg贸艂贸w, jest zupe艂nie oczywiste dla historyka, 偶e na prze艂omie czerwca i lipca 1941 roku w Jedwabnem grupa miejscowej ludno艣ci w nieludzki spos贸b zn臋ca艂a si臋 nad wsp贸艂obywatelami pochodzenia 偶ydowskiego". A wi臋c opieraj膮c si臋 na jednej tylko przywo艂anej relacji, kr贸tkiej i zawieraj膮cej sprzeczne ze sob膮 szczeg贸艂y w jej dwu wersjach (kt贸ra by艂a wcze艣niejsza, kt贸ra p贸藕niejsza - nie wiemy!), socjolog i historyk postawi艂 jakiej艣 grupie os贸b niezwykle ci臋偶ki zarzut. W rok p贸藕niej, wiosn膮 2000 roku, wydawnictwo Pogranicze w Sejnach opublikowa艂o ju偶 nie artyku艂, a ksi膮偶k臋 prof. Grossa pod znamiennym tytu艂em: "S膮siedzi. Historia zag艂ady 偶ydowskiego miasteczka. Pami臋ci Szmula Wasersztajna" (z ksi膮偶ki dowiadujemy si臋, 偶e S. Wasersztajn zmar艂 9 lutego 2000 r.). W ksi膮偶ce tej, kt贸ra bardzo szybko znalaz艂a ogromny odd藕wi臋k, postawiona zosta艂a teza znacznie rozszerzaj膮ca konkluzj臋 z "Europy nieprowincjonalnej". Mo偶na j膮 sformu艂owa膰 nast臋puj膮co: jedwabie艅skich 呕yd贸w, obywateli polskich, wymordowa艂o spo艂ecze艅stwo polskie Jedwabnego przy pomocy mieszka艅c贸w okolicznych wiosek. Wymordowa艂o samodzielnie, bez udzia艂u okupanta - Niemc贸w, kt贸rzy byli jedynie biernymi obserwatorami lub filmowali morderstwo dokonywane wy艂膮cznie polskimi r臋kami.
Odpowiadaj膮c na zarzuty niejednego historyka (z pisz膮cym te s艂owa w艂膮cznie), 偶e relacja Wasersztajna to za ma艂o, prof. Gross, wielokrotnie, tak podczas dyskusji w redakcji "Rzeczpospolitej", jak podczas niedawnej dyskusji w Bia艂ymstoku, odpowiada艂: tak, relacja Wasersztajna to ma艂o, ale ja w mej pracy u偶y艂em jeszcze innych, zupe艂nie podstawowych materia艂贸w; Strzembosz ma 5 relacji spisanych 60 lat po wojnie, ja dysponuj臋 36 zeznaniami, z艂o偶onymi ju偶 w 1949 r. przed s膮dem w 艁om偶y oraz wobec oficer贸w 艣ledczych. Po takim o艣wiadczeniu dyskutanci musieli zamilkn膮膰. Dlaczego? Ano dlatego, 偶e prof. Gross uzyska艂, wtedy gdy akta dawnej G艂贸wnej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (znajduj膮cej si臋 w likwidacji) by艂y zupe艂nie niedost臋pne, nawet dla jej pracownik贸w, dost臋p do akt procesu przeciwko Boles艂awowi Ramotowskiemu i 21 innym - i na te w艂a艣nie akta si臋 powo艂ywa艂. On - wiedzia艂, zna艂, mia艂 w r臋ku - dysponowa艂 "wiedz膮 tajemn膮", my - zdani byli艣my na to, co - w rzadkich wypadkach - ujawni艂o si臋 wcze艣niej, oraz na to, co wyp艂ywa艂o w czasie burzliwej dyskusji i z natury rzeczy by艂o z ni膮 jako艣 powi膮zane, mog艂o wi臋c by膰 zniekszta艂cone. Dopiero niedawno, gdy prokurator Ignatiew nie potrzebowa艂 ju偶 tych akt, dzi臋ki uprzejmo艣ci w艂adz IPN, dokumenty 艣ledztwa i procesu z 1949 roku zosta艂y udost臋pnione historykom. Wi臋cej. Wiem, 偶e zosta艂y skserowane i ta kserokopia b臋dzie udost臋pniona wszystkim naprawd臋 zainteresowanym. Zostan膮 wreszcie opublikowane. C贸偶 to s膮 za dokumenty? Ot贸偶, jak pisze si臋 w akcie oskar偶enia z 31 III 1949 r., 呕ydowski Instytut Historyczny w Polsce nades艂a艂 do Ministerstwa Sprawiedliwo艣ci (Nadz贸r Prokuratorski) "materia艂 dowodowy dotycz膮cy zbrodniczej dzia艂alno艣ci w mordowaniu os贸b narodowo艣ci 偶ydowskiej przez mieszka艅c贸w Jedwabnego. Wed艂ug zezna艅 艣wiadka Szmula Wasersztajna, kt贸ry obserwowa艂 pogrom 呕yd贸w. G艂贸wnymi sprawcami tej zbrodni byli (...)". W ten spos贸b w aktach sprawy s膮dowej znalaz艂a si臋 ta sama relacja Wasersztajna, kt贸r膮 cytuje prof. Gross (wersja d艂u偶sza) i ona w艂a艣nie sta艂a si臋 podstaw膮 艣ledztwa. Konsekwencj膮 tego 艣ledztwa by艂 proces przed S膮dem Okr臋gowym w 艁om偶y, kt贸ry odby艂 si臋 16 i 17 maja 1949 r. i kt贸rego wyrok rozpatrywa艂 nast臋pnie S膮d Apelacyjny i S膮d Najwy偶szy. W jednym, opas艂ym tomie znalaz艂y si臋 wi臋c dokumenty kilku rodzaj贸w: - zeznania podejrzanych i 艣wiadk贸w, sk艂adane przed funkcjonariuszami Powiatowego Urz臋du Bezpiecze艅stwa Publicznego w 艁om偶y - jako oficerami 艣ledczymi; - zeznania podejrzanych i 艣wiadk贸w sk艂adane przed prokuratorami S膮du Okr臋gowego w 艁om偶y; - zeznania oskar偶onych i 艣wiadk贸w sk艂adane podczas rozprawy s膮dowej; - akt oskar偶enia i wyrok z uzasadnieniem, sporz膮dzony przez s臋dzi贸w S膮du Okr臋gowego w 艁om偶y; - pisma oskar偶onych do r贸偶nych instancji w艂adz pa艅stwowych; - akta S膮du Apelacyjnego i S膮du Najwy偶szego w Warszawie. A wi臋c jest to w艂a艣nie owo 藕r贸d艂o, na kt贸re powo艂uje si臋 stale prof. Gross.
3. Zaskoczenie Przeczyta艂em to wszystko. Wi臋cej: odpisa艂em r臋cznie podstawowe dla sprawy mordu dokumenty, zachowuj膮c 艣ci艣le ich stylistyk臋 i pisowni臋, dodajmy - bardzo charakterystyczn膮. I musz臋 przyzna膰, 偶e im d艂u偶ej wczytywa艂em si臋 w te akta, tym wi臋ksze by艂o moje zdumienie. Akta te bowiem, je偶eli je potraktowa膰 kompleksowo i powa偶nie, m贸wi膮 zupe艂nie co艣 innego, ni偶 twierdzi prof. Gross, opieraj膮cy si臋 co prawda nie tylko na nich, ale g艂贸wnie na nich. Prof. Gross, kt贸ry stale podkre艣la, 偶e w艂a艣nie fakt, i偶 opiera si臋 na tak bogatej i wiarygodnej podstawie 藕r贸d艂owej, upowa偶nia go, autorytatywnego formu艂owania twierdze艅, kt贸rym inni mog膮 przeciwstawi膰 zaledwie relacje - i to sk艂adane po latach. Nie spos贸b w artykule prasowym zawrze膰 to wszystko, co wynika z lektury owych dokument贸w. Podobnie jak nie spos贸b, opieraj膮c si臋 na nich, i tylko na nich, przedstawi膰 miarodajnej wersji wydarze艅, kt贸ra ostatecznie mo偶e okaza膰 si臋 r贸偶na od tego, co wy艂ania si臋 z zezna艅 oskar偶onych i 艣wiadk贸w, kt贸rzy przecie偶 znajdowali si臋 w bardzo konkretnej i bardzo szczeg贸lnej sytuacji, a wi臋c m贸wili to, co m贸wili - a niekoniecznie pe艂n膮 prawd臋 i tylko prawd臋. Mog臋 jednak przekaza膰 kilka stwierdze艅, kt贸re wynikaj膮 espressis verbis z dokument贸w, kt贸re prof. Gross uzna艂 za tak istotne dla procesu dochodzenia prawdy.
Dotyczy膰 one b臋d膮: - Liczby os贸b oskar偶onych o udzia艂 w morderstwie obywateli polskich 偶ydowskiego pochodzenia w mie艣cie Jedwabne. B臋dzie tu mowa jedynie o mieszka艅cach tego miasteczka, gdy偶 uczestnicy mordu spoza niego wyst臋puj膮 w dokumentach zbyt og贸lnikowo i anonimowo, by mo偶na by艂o ich zidentyfikowa膰. - Udzia艂u w tym morderstwie Niemc贸w, tzn. umundurowanych i uzbrojonych funkcjonariuszy formacji policyjnych. W tym wypadku b臋d臋 w mo偶liwie najszerszym zakresie przytacza艂 odpowiednie fragmenty 藕r贸de艂, po to, by nie zosta膰 pos膮dzonym o wypowiadanie s膮d贸w na 藕r贸d艂ach nie opartych. Niech sami czytelnicy oceni膮, czy s膮 one wystarczaj膮co liczne i wystarczaj膮co przekonywaj膮ce, aby m贸wi膰 o udziale Niemc贸w w poszczeg贸lnych fazach morderstwa, kt贸re sk艂ada艂o si臋 z trzech etap贸w: wyci膮gania obywateli polskich pochodzenia 偶ydowskiego z ich mieszka艅 i gromadzenia na rynku w Jedwabnem; p臋dzenia ich, najpierw przez miasto, a nast臋pnie polem, do stodo艂y Bronis艂awa 艢leszy艅skiego i wreszcie spalenia w tej stodole. Od razu tutaj dodam, 偶e o pierwszej i trzeciej fazie wiemy najmniej: najwi臋cej podejrzanych przyzna艂o si臋 do pilnowania 呕yd贸w na rynku, mniej ju偶 do gromadzenia ich tutaj, natomiast prawie nikt si臋 nie przyzna艂 do tego, i偶 by艂 ko艂o stodo艂y podczas jej zapalenia - takie przyznanie mog艂o bowiem 艣wiadczy膰 o wsp贸艂udziale w najgorszej ze zbrodni. Tu wi臋c pozostaje najwi臋cej pola do domys艂贸w. Zaczn臋 od kwestii roli Niemc贸w i roli Polak贸w w zdarzeniach maj膮cych miejsce w Jedwabnem 10 lipca 1941 r. Poniewa偶 podejrzani i 艣wiadkowie sk艂adali zeznania kolejno: przed 艣ledczymi, przed prokuratorami i podczas rozprawy s膮dowej, spr贸buj臋 przedstawi膰 ich zeznania w tej w艂a艣nie kolejno艣ci, by unaoczni膰, czy i w jakim stopniu zmienia艂y si臋 one zale偶nie od tego, kim byli przes艂uchuj膮cy. B臋d臋 je cytowa艂 in extenso, tak, jak brzmia艂y, ale jedynie w tych fragmentach, kt贸re dotyczy艂y relacji: Polacy - Niemcy, cytowanie w ca艂o艣ci da艂oby w efekcie ksi膮偶k臋, a nie artyku艂. 4. Zeznania Wezm臋 tu pod uwag臋 jedynie zeznania podejrzanych/oskar偶onych, spo艣r贸d kt贸rych ostatecznie 22 stan臋艂o przed s膮dem 16 i 17 maja 1949 r. Kolejno艣膰 zachowam tak膮, jaka mia艂a miejsce podczas procesu, kt贸ry nosi艂 nazw臋 procesu "Boles艂awa Ramotowskiego i 21 innych". 1. Boles艂aw Ramotowski - urodzony w 1911 r., bez zawodu, obecnie wo藕ny w szkole powszechnej, wykszta艂cenie: 1 oddzia艂 szko艂y powszechnej, 偶ona i czworo dzieci (podaj臋 tylko najistotniejsze dane, charakteryzuj膮ce podejrzanego, wszyscy oni byli rzymskimi katolikami, mieszkali w Jedwabnem). Przed oficerem 艣ledczym (kwesti膮, kim byli owi oficerowie 艣ledczy [czasem: podoficerowie], tutaj si臋 nie zajmuj臋, jest to sprawa osobna i bardzo interesuj膮ca) zeznaje (8 I 1949 r.): "Tak, bra艂em czynny udzia艂 w zganianiu tych 偶yd贸w do stodo艂y, kto podpali艂 tego ja nie widzia艂em, wiem tylko, 偶e my polacy 偶yd贸w nazganiali艣my oko艂o p贸艂tora tysi膮ca (w wielu zeznaniach wyst臋puje w艂a艣nie ta liczba, wygl膮da na liczb臋 zasugerowan膮 lub wpisan膮 przez 艣ledczego) i wsp[omniani] 偶ydzi zostali spaleni. Kto podpali艂 tego ja nie wiem. Pytanie: Powiedzcie kto jeszcze z wami bra艂 czynny udzia艂 w zganianiu tych 偶yd贸w, kt贸rzy zostali spaleni w Jedwabnem. Odpowied藕: S膮 to osoby nast臋puj膮ce (...)" (O liczbie podejrzanych wyst臋puj膮cych w zeznaniach b臋d臋 pisa艂 p贸藕niej, tu ju偶 jednak zasygnalizuj臋, 偶e s膮 to osoby, kt贸re wymienia艂 oficer 艣ledczy. W wypadku Ramotowskiego chodzi o a偶 41 os贸b). Przed prokuratorem zeznaje (15 I 1949 r.): "Tak przyznaj臋 si臋 do winy, 偶e w roku 1941 w lecie w Jedwabnem, id膮c na r臋k臋 w艂adzy Pa艅stwa niemieckiego pod wp艂ywem nakazu burmistrza i 偶andarmerii niemieckiej bra艂em czynny udzia艂 w dozorowaniu ludno艣ci 偶ydowskiej sp臋dzonej na rynek. Moje zadanie polega艂o tylko na pilnowaniu aby 偶aden z 偶yd贸w nie wydosta艂 si臋. W pilnowaniu 偶yd贸w na rynku brali r贸wnie偶 udzia艂 (...)" Przed s膮dem zeznaje (16 V 1949 r.): "By艂em na rynku oko艂o 2-ch godzin, poniewa偶 zmuszony by艂em przez niemc贸w do pilnowania 偶yd贸w. Jak niemcy gnali 偶yd贸w do stodo艂y, to ja wtedy uciek艂em do domu. (...) S膮d odczytuje zeznania oskar偶onego z艂o偶one w doch.[odzeniu], k. 74. Oskar偶ony zeznaje dalej: Na zeznaniach zmuszony by艂em m贸wi膰 i na inne osoby, bo by艂em bardzo bity. (...)"
2. Stanis艂aw Zejer - urodzony w 1893 r., 1 oddzia艂 szko艂y powszechnej, rolnik, 4 ha ziemi, 偶onaty. Zeznaje przed oficerem 艣ledczym (11 I 1949 r.): "Zatrzymany zosta艂em za to, 偶e bra艂em udzia艂 z rozkazu burmistrza Karolaka w sp臋dzaniu 偶yd贸w na rynek. (...) By艂o to w roku 1941 w miesi膮cu lipcu przyszed艂 do mnie z rozkazu burmistrza wo藕ny i powiedzia艂 偶ebym ja szed艂 wyp臋dza膰 na rynek 偶yd贸w i ja posz艂em ich wyp臋dza膰 na rynek. Kiedy ich powyp臋dzali艣my wtenczas ich 偶andarmy zacz臋li strasznie bi膰 wraz z polakami. (...) Dla sp臋dzonych 偶yd贸w niemcy kazali wzi膮艣膰 pomnik Lenina i chodzi膰 z nim po mie艣cie 艣piewaj膮c. Mnie w tym czasie ju偶 nie by艂o, gdy偶 ja z rozkazu burmistrza miasta pojecha艂em po koniczyn臋. Bra艂em t臋 koniczyn臋 godzin臋 czasu. Gdy przyjecha艂em to stodo艂a z 偶ydami ju偶 si臋 pali艂a, a by艂o wegnanych w t臋 stodo艂臋 oko艂o 1000 偶yd贸w." Przed prokuratorem zeznaje (15 I 1949 r.): "Tak, przyznaj臋 si臋 do winy, 偶e w roku 1941 w Jedwabnem id膮c na r臋k臋 w艂adzy pa艅stwa niemieckiego (Jest to stale u偶ywana formu艂a zwi膮zana z tym, 偶e tu oskar偶ano z tzw. dekretu sierpniowego z sierpnia 1944 r.) pod wp艂ywem nakazu burmistrza Karolaka i gestapo doprowadzi艂em na przeznaczone miejsce na rynku dwie osoby narodowo艣ci 偶ydowskiej, po zaprowadzeniu na rynek tych dwuch 偶yd贸w widzia艂em tam ju偶 wielu sp臋dzonych 偶yd贸w. Z tamt膮d odrazu posz艂em do domu i co si臋 dalej dzia艂o nie widzia艂em, co Niemcy zrobili z sp臋dzonymi 偶ydami. Czy brali udzia艂 w doprowadzaniu 偶yd贸w inni mieszka艅cy Jedwabnego tego nie widzia艂em. (...)" Przed s膮dem zeznaje (16 V 1949 r.): "Stanis艂aw Zejer do winy nie przyznaje si臋 i wyja艣nia: b臋d膮c w Magistracie, burmistrz kaza艂 mi zbiera膰 偶yd贸w lecz ja nie chcia艂em, gdy wysz艂em na ulic臋 gestapowiec kaza艂 mi odprowadzi膰 2-ch 偶yd贸w, lecz ja ich pu艣ci艂em, bo w tym czasie gestapowiec poszed艂 do piekarni. (...) S膮d odczyta艂 zeznanie oskar偶onego na k. 33 i 75 dochodzenia. Oskar偶ony zeznaje dalej: widzia艂em Jerzego Lauda艅skiego jak szed艂 za 偶ydami, jak p臋dzili ich na rynek, za Lauda艅skim szli gestapowcy. Ze wsp贸艂oskar偶onych wi臋cej nikogo nie widzia艂em. 呕yd贸w tych prowadzi艂o gestapo i oni ich bili. Jestem analfabet膮. Ja sam nie poszed艂em, mnie wzi臋li niemcy pod przymusem". 3. Czes艂aw Lipi艅ski - urodzony w 1920 r., rolnik, 5 oddzia艂贸w szko艂y powszechnej, kawaler, 3 ha ziemi i zabudowania. Przed oficerem 艣ledczym zeznaje (11 I 1949 r.): "Pytanie: Czy brali艣cie udzia艂 w mordowaniu 呕yd贸w w 1941 r. w m-cu lipcu? Odpowied藕: Ja udzia艂u w mordowaniu 呕yd贸w nie bra艂em, tylko przyszed艂 do mnie Kalinowski Eugeniusz, Lauda艅ski Jurek i jeden niemiec i [poszed艂em] z nimi na rynek przygna艂em jednego 偶yda i dw贸ch ma艂e 偶yd贸wki[sic!] Kiedy gnali艣my razem z niemcami w/w 偶yd贸w (...) przyprowadzili艣my na rynek w/w 偶yd贸w wtedy niemcy postawili mnie przy ul. Stary Rynek [i] kazali mnie pilnowa膰 偶eby nieuciekali 偶ydzi z rynku. Ja siedzia艂em z t膮 lask膮 oko艂o pi臋tna艣cie minut, lecz ja nie mog艂em dalej patrze膰 na to jak oni ich mordowali [,] posz艂em do domu i po drodze t臋 lask臋 wyrzuci艂em (...)". Przed prokuratorem zeznaje (15 I 1949 r.): "Nie przyznaje si臋 do winy, 偶e w lipcu 1941 r. bra艂em udzia艂 w spaleniu 偶yd贸w w Jedwabnem i wyja艣niam, 偶e w dniu krytycznym kiedy sta艂em u siebie na podw贸rzu podszed艂 do mnie niemiec i zabra艂 mnie ze sob膮 na rynek, 偶eby pilnowa膰 偶yd贸w, kt贸rych sp臋dzono na rynek. Jak tylko niemiec odszed艂 odemnie, ja uciek艂em natychmiast z rynku do domu. Na rynku sta艂em kr贸tko mo偶e 10-15 minut, a poniewa偶 by艂em przera偶ony tym co si臋 dzieje, nic nie pami臋tam kto z cywilnej ludno艣ci bra艂 udzia艂 w mordowaniu 偶yd贸w. Po przyj艣ciu do domu schowa艂em si臋 w s艂om臋 (je偶eli si臋 schowa艂, to przed Niemcami a nie Polakami) i nie wiem co si臋 dzia艂o z 偶ydami". Przed s膮dem zeznaje: "呕adnych 偶yd贸w na rynek nie odprowadza艂em. S膮d odczyta艂 zeznania oskar偶onego z艂o偶one w dochodzeniu k. 35 i 76. Na zeznaniach m贸wi艂em tak jak ode mnie 偶膮dali, bo by艂em bardzo bity. Wog贸le na rynku nie by艂em i nie wiem co si臋 tam dzia艂o". (Zeznanie to kwestionuje ca艂o艣膰 poprzednich. Kt贸re s膮 prawdziwe? W ka偶dym razie ani dla 艣ledczego, ani dla prokuratora zeznania o udziale Niemc贸w w sp臋dzaniu 呕yd贸w i manipulowaniu Polakami nie s膮 czym艣 do zakwestionowania, przyjmuj膮 je jako co艣 oczywistego.) 4. W艂adys艂aw D膮browski - urodzony w 1890 r., szewc, analfabeta, 偶onaty. Przed oficerem 艣ledczym zeznaje (11 I 1949 r.): "Pytanie: Powiedzcie czy brali艣cie udzia艂 w mordowaniu 偶yd贸w podczas okupacji niemieckiej w 1941 r. w m-cu lipcu? Odpowied藕: Ja udzia艂u w mordowaniu 偶yd贸w nie bra艂em, bra艂em udzia艂 tylko w pilnowaniu na rynku, gdzie ich by艂o ponad p贸艂tora tysi膮ca kt贸rych nazgania艂a ludno艣膰 polska. (...) Zadaniem moim by艂o pilnowa膰 偶eby ani jeden 偶yd nie wyszed艂 za linie co i ja uczyni艂em, otrzyma艂em ja taki rozkaz od Karolaka, Soboty i jednego niemca, podczas mego pilnowania 偶eby kto bi艂 偶yd贸w, tego nie widzia艂em (...)".
Przed prokuratorem zeznaje: (15 I 1949 r.): "Nie przyznaj臋 si臋 i wyja艣niam: krytycznego dnia kiedy znajdowa艂em si臋 w domu przyszed艂 do mego mieszkania 偶andarm z burmistrzem Jedwabnego Karolakiem i kaza艂 mi i艣膰 na rynek pilnowa膰 偶yd贸w. Poniewa偶 nie chcia艂em i艣膰 i stara艂em si臋 uciec niemiec uderzy艂 mnie pistoletem w g艂ow臋 (potwierdzi艂y to zeznania kilku 艣wiadk贸w) a r臋k膮 uderzy艂 mnie w twarz i wybi艂 z膮b. Nast臋pnie sta艂em oko艂o 2-ch godzin. Jak tylko niemiec odszed艂 ode mnie ja uciek艂em z rynku do domu. (...)" Przed s膮dem zeznaje: "(...) Do winy si臋 nie przyznaje i wyja艣nia: dnia krytycznego pracowa艂em przy ko艣ciele i 偶adnego udzia艂u nie bra艂em. S膮d odczyta艂 zeznanie oskar偶onego z艂o偶one w doch.[odzeniu] k. 38 i 78. Oskar偶ony zeznaje dalej: na zeznaniach tak m贸wi艂em, bo by艂em bity i ba艂em si臋 dalszego bicia. Wi臋cej z oskar偶onych nikogo nie widzia艂em. By艂em bity w potworny spos贸b" (jednak zeznania na 艣ledztwie i przed prokuratorem musia艂y zawiera膰 jak膮艣 prawd臋, gdy偶 fakt pobicia przez Niemca zosta艂 potwierdzony tak przez rodzin臋, jak przez obcych). 5. Feliks Tarnacki - urodzony w 1907 r., zaw贸d - 艣lusarz, zaj臋cie - rolnik, 4 oddzia艂y szko艂y powszechnej, wdowiec. Przed oficerem 艣ledczym zeznaje (11 I 1949 r.): "Pytanie: Czy brali艣cie udzia艂 w 艂apance na ludno艣膰 偶ydowsk膮 w m-cu lipcu 1941 r. i kto bra艂 jeszcze w niej udzia艂? Odpowied藕: W dniu tym, w kt贸rem odby艂a si臋 艂apanka na ludno艣膰 偶ydowsk膮, przyszed艂 do mnie burmistrz Karolak Marian i sekretarz magistratu Wasilewski imi臋 nie znam wraz z gestapowcem i wyp臋dzili mnie na rynek, gdzie by艂o ju偶 du偶o zebranych [z] m. Jedwabnego i z innych stron z kt贸rych zna艂em: (...) Ja na rynku przebywa艂em oko艂o 15 minut i nast臋pnie uciek艂wszy z rynku wzi膮艂em rower z domu i wyjecha艂em do wsi Kaimy gminy Jedwabne gdzie by艂em u ob. Przestrzelskiego Feliksa oko艂o 10 minut i po wypiciu kieliszka w贸dki uda艂em si臋 w kierunku 艁om偶y. (...) Po tym fakcie wr贸ci艂em pieszo do domu t.j. do Jedwabnego, to ju偶 by艂 w mie艣cie dym z spalonej stodo艂y. Po wej艣ciu do mieszkania schowa艂em si臋. W kryj贸wce przebywa艂em ca艂膮 noc".
Przed prokuratorem zeznaje (15 I 1949 r.): "Nie przyznaj臋 si臋 do winy, 偶e w lipcu 1941 r. w Jedwabnem bra艂em udzia艂 w mordowaniu 偶yd贸w i wyja艣niam, 偶e krytycznego dnia by艂em w domu. W tym czasie przyszed艂 do mego mieszkania burmistrz m. Jedwabne Marian Karolak z gestapowcem i zabrali mnie na rynek, gdzie sp臋dzano 偶yd贸w. Kiedy gestapowiec odszed艂 ode mnie ja uciek艂em z rynku do domu i pojecha艂em rowerem do 艁om偶y (...)" Przed s膮dem zeznaje: "(...) by艂em na rynku mo偶e 10 - 15 minut z rozkazu gestapowca, lecz zaraz uciek艂em.
S膮d odczyta艂 zeznania na k. 40 i 79 doch.[odzenia] Oskar偶ony zeznaje dalej: z oskar偶onych nikogo nie widzia艂em. Brat m贸j nazywa si臋 Jerzy Tarnacki."
6. J贸zef Chrzanowski - urodzony w 1889 r., rolnik, szko艂a domowa, 偶onaty, 3 ha ziemi z zabudowaniami. Zeznaje przed oficerem 艣ledczym (11 I 1949 r.): "(...) W 1941 roku kiedy wkroczy艂y wojska okupanta niemieckiego na teren Jedwabnego ludno艣膰 miejscowa przyst膮pi艂a do mordowania 偶yd贸w, pocz膮tkowo zganiali na rynek, ja id膮c ulic膮 Przytulsk膮 spotka艂 mnie Wasilewski J贸zef i Sobota mieszka艅cy m. Jedwabnego i kazali mnie i艣膰 na rynek wi臋c ja nie stawiaj膮c oporu z nimi posz艂em. Kiedy ja zasz艂em na rynek to oni mnie powiedzieli 偶ebym ja odda艂 swoj膮 stodo艂臋 na spalenie 偶yd贸w, wi臋c ja zacz膮艂em prosi膰 偶eby mojej stodo艂y nie palili, wtedy oni zgodzili si臋 na to i moj膮 stodo艂臋 zostawili, tylko mnie kazali 偶eby pomuc im zgania膰 偶yd贸w do stodo艂y 艢leszy艅skiego Bronis艂awa, 偶yd贸w ustawili w czw贸rki (chocia偶 zeznaj膮cy nie m贸wi tego wprost, chodzi tu o Niemc贸w; podobnie gdy m贸wi o podpaleniu) i my polacy obstawili艣my z jednej strony i z drugiej 偶eby 偶ydzi nie pouciekali, kiedy dognali艣my do stodo艂y wtedy kazali wszystkim 偶ydom wej艣膰 do stodo艂y, a my pilnowali艣my dalej 偶eby 偶ydzi wszyscy weszli do stodo艂y i stodo艂臋 podpalili i 偶ydzi zostali spaleni, wtedy ja ju偶 posz艂em do domu, gna膰 偶yd贸w od niemc贸w rozkazu nie mia艂em. (...)" Przed prokuratorem (15 I 1949 r.) powtarza zeznania o obronie w艂asnej stodo艂y, nie przyznaje si臋 do p臋dzenia 呕yd贸w do stodo艂y 艢leszy艅skiego. Przed s膮dem zeznaje: "Nie przyznaje si臋 do winy, wyja艣nia: ja nie by艂em obecny przy sp臋dzaniu 偶yd贸w, ani te偶 przy ich sp臋dzaniu (zap臋dzaniu - do stodo艂y - T.S.). S膮d odczyta艂 zeznania oskar偶onego na k. 42 i 80 doch.[odzenia]. Oskar偶ony zeznaje: Wasilewski i Sobota zwracali si臋 do mnie, abym da艂 swoj膮 stodo艂臋 na spalenie, ja nie zgodzi艂em si臋. P贸藕niej przyszli gestapowcy, r贸wnie偶 偶膮dali, abym da艂 stodo艂臋, ja nie chcia艂em si臋 zgodzi膰, a boj膮c si臋 ich uciek艂em w 偶yto i tam siedzia艂em do wieczora. Z oskar偶onych nikogo nie widzia艂em." (wida膰 albo s膮d pyta艂 o innych oskar偶onych, albo wr贸ci艂 do zeznania z艂o偶onego przed oficerem 艣ledczym UB). 7. Roman G贸rski - urodzony w 1904 r., rolnik, posiada 3 ha ziemi, 2 oddzia艂y szko艂y powszechnej. Przed oficerem 艣ledczym zeznaje (10 I 1949 r.): "o godz. 12 przyszed艂 do mnie Karolak Marian, kt贸ry by艂 burmistrzem i 偶andarm niemiecki, kt贸ry mnie kopn膮艂 i zabrali mnie na Rynek m. Jedwabnego, gdzie kazali mi pilnowa膰 wraz z kilkoma ch艂opcami w wieku 16 i 17 lat pochodz膮cymi ze wsi (...) Na rynku tym pilnowa艂em od godz. 12-tej do godz. 15-tej, sk膮d uda艂em si臋 nast臋pnie do domu gdy偶 偶ona, kt贸ra by艂a po po艂ogu i zaniemog艂a nagle. Drugi raz z domu nie wychodzi艂em nigdzie. (...)" Przed prokuratorem zeznaje (15 I 1949 r.): "Tak, przyznaj臋 si臋 do winy, 偶e w roku 1941 w lipcu w Jedwabnem id膮c na r臋k臋 w艂adzy pa艅stwa niemieckiego, pod gro藕b膮 burmistrza i 偶andarmerii niemieckiej nakazano mi pilnowa膰 sp臋dzanych 偶yd贸w na Rynku w Jedwabnem. Burmistrz Karolak i 偶andarmeria niemiecka sama przysz艂a do mojego mieszkania i zabrali mnie do pilnowania na rynku 偶yd贸w aby stamt膮d nie uciekli. Poza tem widzia艂em jak Sobuta i Wasilewski wybrali sobie kilkunastu b臋d膮cych 呕yd贸w i w roz艣mieszaj膮cy spos贸b urz膮dzali z nimi gimnastyk臋. Co si臋 dalej sta艂o z 偶ydami nie wiem poniewa偶 posz艂em do domu". Przed s膮dem zeznaje: "呕andarmi przyszli do mego domu i kazali mi i艣膰 ze sob膮. Gdy ja stawia艂em op贸r zbili mnie i przemoc膮 zaprowadzili na rynek, gdzie by艂em tylko przez 15 minut i zaraz uciek艂em do domu, bo 偶ona kiedy zobaczy艂a jak mnie niemcy bili, wi臋c zachorowa艂a. S膮d odczyta艂 zeznanie oskar偶onego na k. 44 i 81 doch.[odzenia]. Oskar偶ony zeznaje: ja na rynku b臋d膮c nic nie robi艂em. Jerzego Lauda艅skiego nie widzia艂em. Na zeznaniach by艂em bardzo bity i tak m贸wi艂em pod wp艂ywem b贸lu". 8. Antoni Niebrzydowski - urodzony w 1901 r., 艣lusarz, wykszta艂cenie 艣rednie, 偶onaty, w艂a艣ciciel domu w Jedwabnem. Przed oficerem 艣ledczym zeznaje (10 I 1949 r.): "W 1941 r. przyszed艂 do mego mieszkania Karolak burmistrz niemiecki i Bardo艅 Karol i dali mnie rozkaz i艣膰 pilnowa膰 偶yd贸w na rynku kt贸rych oni zganiali na rynek, wi臋c ja nie wiedzia艂em co jest posz艂em na rozkaz Karolaka i Bardonia, sta艂em ja od ul. Dwornej, w r臋ku ja nie mia艂em nic". Wyda艂 naft臋 na oblanie stodo艂y, "do kt贸rej pognali 偶yd贸w". Naft臋 wyda艂 na rozkaz Eugeniusza Kalinowskiego i Jerzego Niebrzydowskiego. Zeznaje przed prokuratorem (15 I 1949 r.): "Tak, przyznaje si臋 do winy, 偶e w roku 1941 w lipcu w Jedwabnem id膮c na r臋k臋 w艂adzy niemieckiej pod gro藕b膮 burmistrza i Bardonia (Bardo艅, kt贸ry pe艂ni艂 s艂u偶b臋 pomocnicz膮 w 偶andarmerii, by艂 jedynym mieszka艅cen Jedwabnego uzbrojonym w karabin) nakazano mi pilnowa膰 sp臋dzonych 偶yd贸w na rynku w Jedwabnym. Pozatym wyda艂em z magazynu naft臋 Bardoniowi i Niebrzydowskiemu Jerzemu, Kalinowskiemu Eugeniuszowy, w jakim celu brali naft臋 niewiem. Po pewnym czasie posz艂em do domu i widzia艂em tylko jak wybuch艂 ogie艅 z tej stodo艂y (...)" Przed s膮dem powtarza swoj膮 wersj臋 i dodaje: "P贸藕niej ludzie m贸wili, 偶e nafta, kt贸r膮 wyda艂em by艂a zu偶yta do podpalenia stodo艂y Szlesi艅skiego" (jest to wa偶ne uzupe艂nienie, m贸wi膮ce, 偶e by膰 mo偶e wydaj膮c naft臋 w艂adzom miasteczka nie wiedzia艂, do czego ma ona s艂u偶y膰). 9. W艂adys艂aw Miciura - urodzony w 1902 r., stolarz, 1 oddzia艂 szko艂y powszechnej, 偶onaty, 6 dzieci w wieku od 6 do 15 lat, 1/2 ha ziemi. Zeznaje przed oficerem 艣ledczym (10 I 1949 r.): "Ja na trzy lub cztery dni przed 艂apank膮 na 偶yd贸w, zmuszony by艂em pracowa膰 na posterunku 偶andarmerii w charakterze stolarza. W m-cu lipcu 1941 r., daty dok艂adnie nie pami臋tam przyjecha艂o kilka taks贸wek (tak mieszka艅cy wsi okre艣lali w贸wczas wszelkie samochody osobowe) z gestapo i urz膮dzili 艂apank臋 na 偶yd贸w sp臋dzaj膮c ich na rynek. Mnie samego wys艂ali 偶andarmi do domu na 艣niadanie i po powrocie moim do pracy po godzinie czasu przyszed艂 偶andarm i kaza艂 mi i艣膰 na rynek pilnowa膰 偶yd贸w by nie uciekali. Ja pilnowa艂em od godz. 12-ej do 16-tej, udaj膮c si臋 nast臋pnie spowrotem do pracy, lecz nie kazali mi pracowa膰, tylko wygania膰 偶yd贸w do stodo艂y co ja te偶 uczyni艂em i by艂em tam a偶 do czasu podpalenia pe艂nej stodo艂y z 偶ydami. (...) Przed prokuratorem zeznaje (15 I 1949 r.): "Tak, przyznaj臋 si臋 do winy, 偶e w roku 1941 w Jedwabnem id膮c na r臋k臋 w艂adzy pa艅stwa niemieckiego na rozkaz 偶andarmerii niemieckiej i gestapo by艂em zmuszony pilnowa膰 偶yd贸w na rynku w Jedwabnem 偶eby nie uciekali, przy sp臋dzaniu 偶yd贸w do stodo艂y 艢leszy艅skiego udzia艂u nie bra艂em. (...)" Przed s膮dem: nie przyznaje si臋 do winy i wyja艣nia: "udzia艂u w sp臋dzaniu 偶yd贸w nie bra艂em". Podczas zezna艅 wskazywa艂 na oskar偶onych, bo by艂 bity. M贸wi: "Na rynku w og贸le nie by艂em, tylko na 偶andarmerii pracowa艂em jako stolarz ca艂y dzie艅." (To zeznanie jest charakterystyczne i dla innych. Przed oficerem 艣ledczym przyznaje si臋 do wszystkiego, u prokuratora wypiera si臋 tego, co jest najdra偶liwsze - udzia艂u w p臋dzeniu 呕yd贸w do stodo艂y 艢leszy艅skiego, w s膮dzie stwierdza, 偶e w og贸le nie bra艂 udzia艂u w morderstwie. Przede wszystkim fa艂szywe i wymuszone s膮 [niecytowane w tym tek艣cie] zeznania przeciwko s膮siadom. Wyparcie si臋 w s膮dzie udzia艂u w zbrodni nie oznacza, i偶 nie widzia艂 samochod贸w z gestapo i akcji 偶andarmerii.) 10. J贸zef 呕yluk - urodzony w 1910 r., bez zawodu, analfabeta, pracuje dorywczo jako handlarz, 偶ona i 5 dzieci. Zeznaje przed oficerem 艣ledczym (9 I 1949 r.): "Ja zosta艂em zatrzymany przez funkcjonariuszy M.O. w Jedwabnym w dniu 8 I 49 r. za to jakoby ja oddawa艂em 偶yd贸w w r臋ce 脟gestapo膶 w roku 1941." W dalszym zeznaniu m贸wi, 偶e wraz z burmistrzem Karolakiem oderwany od koszenia siana, zabra艂 呕yda z m艂yna w Jedwabnem, prowadzi艂 na rynek, ale go wypu艣ci艂 na ul. 艁om偶y艅skiej. Przed prokuratorem (15 I 1949 r.) zeznaje: 偶e "krytycznego dnia, kiedy kosi艂em 艂膮k臋 przyszed艂 do mnie burmistrz m. Jedwabne i wezwa艂 mnie 偶ebym szed艂 z nim do miasta. Poniewa偶 nie chcia艂em i艣膰, Karolak powiedzia艂 mi, 偶e jak nie p贸jd臋, to dostan臋 kul臋 w 艂eb. Wobec tego poszed艂em z nim." Dalsza opowie艣膰 jest powt贸rzeniem zeznania na 艣ledztwie. (W swoim pi艣mie do S膮du Najwy偶szego z 28 VII 1949 r. twierdzi, 偶e p贸藕niej uratowa艂 8 呕yd贸w, na co mo偶e poda膰 艣wiadk贸w.)
Przed s膮dem zeznaje: "(...) prowadzi艂em jednego 偶yda z rozkazu Karolaka, ale tylko mo偶e 15 krok贸w p贸藕niej uciek艂em do domu i nic nie wiem". S膮d odczyta艂 zeznania oskar偶onego na k. 49 i 84. Oskar偶ony zeznaje dalej: "偶yd kt贸rego prowadzi艂em nazywa艂 si臋 Zdrojowicz" (rzeczywi艣cie prze偶y艂 on i zeznawa艂 w procesie).
My艣l臋, 偶e wystarczy zacytowanie kolejnych dziesi臋ciu zezna艅, aby uzyska膰 do艣膰 wiarygodny pogl膮d na rol臋 Niemc贸w w likwidacji obywateli polskich 偶ydowskiego pochodzenia w Jedwabnem 10 lipca 1941 r. A wi臋c - Niemcy! Ilu ich by艂o? Nie wiemy. By膰 mo偶e, i偶 m贸wi艂a prawd臋 kucharka posterunku 偶andarmerii w Jedwabnem Julia Soko艂owska, kt贸ra podczas rozprawy 17 maja zezna艂a: "Dnia krytycznego by艂o 68 gestapo, bo dla nich szykowa艂am obiad, za艣 偶andarmerii by艂o bardzo du偶o, bo przyjechali z r贸偶nych posterunk贸w". Podobnie inni mieszka艅cy Jedwabnego wyra藕nie odr贸偶niaj膮 funkcjonariuszy gestapo od 偶andarm贸w, co niekt贸rzy uzasadniaj膮 szczeg贸艂ami ubioru. I tak np. Natalia G膮siorowska, zeznaj膮c (ju偶 w listopadzie 1950 r.) przed prokuratorem powiedzia艂a: "Wiem dok艂adnie, 偶e to gestapowcy, gdy偶 na czapkach mieli trupie g艂贸wki", a zeznaj膮ca tego偶 dnia i przed tym samym prokuratorem Marianna Supraska, m贸wi膮c o udziale Zygmunta Lauda艅skiego, powiada, i偶 widzia艂a, jak go gnali gestapowcy, kt贸rzy "mieli na r臋kawach trupie g艂贸wki". Nie jest zreszt膮 najwa偶niejsze - ilu ich by艂o, cho膰 jeden z moich relacjonist贸w, dr Stefan Boczkowski, pisa艂 w li艣cie z listopada 2000 roku, i偶 by艂o od nich "zielono" w ca艂ym Jedwabnem. Istotne jest, 偶e przez ca艂y czas byli oni elementem przymusu i reprezentantami si艂y okupacyjnej, decyduj膮cej tutaj od trzech tygodni o wszystkim. W zeznaniach widzimy ich, jak wyci膮gaj膮 z mieszka艅 miejscowych m臋偶czyzn i p臋dz膮 ich na rynek lub do "zganiania" 呕yd贸w. W innych, niecytowanych tutaj zeznaniach, m贸wi si臋 o 偶andarmach i gestapowcach, "p臋dz膮cych" 呕yd贸w przez ul. Cmentarn膮 ku stodole 艢leszy艅skich. Nigdzie jednak nie zeznaje si臋 o ich roli w podpaleniu stodo艂y. Zreszt膮, jak ju偶 pisa艂em, 贸w moment jest starannie omijany w zeznaniach. Jedynie jeden 艣wiadek wymienia konkretnego podpalacza - Polaka (mowa tutaj o J贸zefie Kobrzenieckim). Nie wydaje si臋 jednak, aby by艂o mo偶liwe, by Niemcy, kontroluj膮c ca艂y przebieg przygotowa艅 do mordu, pozostawili Polakom ostateczne jego wykonanie. Pozostaje jeszcze jako kwestia otwarta pytanie, czy Jedwabne otoczone by艂o w tym dniu stra偶膮 i z kogo si臋 ona sk艂ada艂a? W jednym zeznaniu m贸wi si臋 o postawieniu przez Niemc贸w podejrzanego z kijem w r臋ku na jego w艂asnej posesji, le偶膮cej u wylotu do miasta - twierdzi on zreszt膮, 偶e na艂o偶onego na艅 zadania nie wykona艂, przepuszczaj膮c uciekaj膮cych (chodzi tutaj o...) Jednak inne zeznania - tak podejrzanych, jak i 艣wiadk贸w, zdaj膮 si臋 zaprzecza膰 istnieniu zwartego kordonu stra偶nik贸w. Kilku podejrzanych, uciekaj膮c z rynku w Jedwabnem, ukrywa si臋 w zbo偶u poza miastem i nikt im w tym nie przeszkadza; inny wyje偶d偶a z miasta rowerem w stron臋 艁om偶y i dopiero pod tym miastem natrafia na 偶andarm贸w, kt贸rzy odbieraj膮 mu rower. Zreszt膮, 艣cis艂e izolowanie miasteczka, otoczonego ogr贸dkami, z bezpo艣rednim wyj艣ciem na pola, w tym czasie pokryte wysokim zbo偶em, wymaga艂oby du偶ych si艂 umieszczonych nie tylko na ulicach wylotowych i drogach.
5. Liczba Polak贸w bior膮cych udzia艂 w zbrodni Aby j膮 ustali膰 na podstawie omawianego materia艂u 藕r贸d艂owy, musimy przeanalizowa膰 nast臋puj膮ce zestawienia: - list臋 os贸b podejrzanych (a nast臋pnie oskar偶onych), staj膮cych przed S膮dem Okr臋gowym w 艁om偶y, odejmuj膮c osoby uwolnione od zarzutu czy od razu 17 V 1949 roku, czy w p贸藕niejszym procesie przed S膮dem Apelacyjnym; - osoby okre艣lone jako "ukrywaj膮ce si臋", a wi臋c, kt贸re nie zosta艂y aresztowane i nie bra艂y udzia艂u w przewodzie s膮dowym, - osoby zmar艂e przed pocz膮tkiem 1949 r. i r贸wnie偶 okre艣lane jako winne, - osoby wymieniane w relacji Szmula Wasersztajna, z tym, 偶e tak偶e one musz膮 przej艣膰 przez "sito" zezna艅 s膮dowych. Osobnym problemem s膮 mieszka艅cy miasteczka wymieniani podczas zezna艅 sk艂adanych na r臋ce funkcjonariuszy Urz臋du Bezpiecze艅stwa. A to z tego powodu, 偶e zeznania te, w艂a艣nie w tym punkcie, by艂y gremialnie odwo艂ywane na sali s膮dowej jako wymuszone torturami. Warto tu bowiem doda膰, 偶e 艣ledczych z UB nie interesowali Niemcy, raz dlatego, 偶e ich obecno艣膰 w Jedwabnem 10 lipca (podobnie jak prokuratorzy i s臋dziowie) uwa偶ali za co艣 oczywistego, a dwa dlatego, 偶e byli niedost臋pni i nie oni - a Polacy, byli podmiotem 艣ledztwa. Jest przy tym widoczna, wyra藕nie widoczna, tendencja do poszerzenia kr臋gu podejrzanych zar贸wno o osoby znajduj膮ce si臋 ju偶 w r臋kach UB, jak inne, jeszcze nie aresztowane. Wymuszaj膮c zeznania w 艣ledztwie, zbiera si臋 na nie materia艂 dowodowy, podobnie jak zbiera si臋 go na ju偶 aresztowanych. Janek ma zezna膰 na Piotrka, Piotrek na Jurka, Jurek na Janka itd., itp., tak aby oskar偶enie opiera艂o si臋 nie na jednym, a wielu zeznaniach. S膮 przy tym zjawiska paradoksalne. Boles艂aw Ramotowski wymienia w swych zeznaniach w UB 41 "wsp贸艂sprawc贸w", kt贸rych widzia艂 na rynku w Jedwabnem i p贸藕niej, co wi臋cej: zeznaje, kto mia艂 w r臋ku kij, a kto gum臋. Takiej liczby os贸b nie spos贸b by艂o zauwa偶y膰 w chaosie zdarze艅 i samemu - wed艂ug zeznaj膮cego - bior膮c w nich czynny udzia艂. Nic wi臋c dziwnego, 偶e podczas rozprawy s膮dowej odwo艂uje ten fragment swoich zezna艅, twierdz膮c, 偶e na rynku widzia艂 tylko jedn膮 osob臋. Podobnie Julia Soko艂owska, kucharka na posterunku 偶andarmerii, co prawda po艂o偶onym przy samym rynku, ale maj膮ca do wykonania konkretne zadanie (ugotowanie obiadu), twierdzi艂a w 艣ledztwie, 偶e widzia艂a na rynku ponad trzydziestu Polak贸w, czynnych w gromadzeniu i pilnowaniu 呕yd贸w. Powstaje wi臋c pytanie: czy mo偶emy osoby wymienione w 艣ledztwie uzna膰 za rzeczywi艣cie zaanga偶owane w przygotowanie lub realizacj臋 zbrodni w Jedwabnem?
Przejd藕my teraz do oblicze艅: 1. Akt oskar偶enia wymienia艂 22 osoby oskar偶one o udzia艂 w zbrodni, z czego 10 zosta艂o uwolnionych od winy i wypuszczonych. (W wyniku "Rozprawy g艂贸wnej" z 16 i 17 V 1949 r. skazano: Karola Bardonia na kar臋 艣mierci [u艂askawiony przez Bieruta, otrzyma艂 15 lat wi臋zienia], Jerzego Lauda艅skiego na 15 lat wi臋zienia, Zygmunta Lauda艅skiego, W艂adys艂awa Miciur臋 i Boles艂awa Ramotowskiego na 12 lat wi臋zienia, Stanis艂awa Zejera i Czes艂awa Lipi艅skiego na 10 lat wi臋zienia, W艂adys艂awa D膮browskiego, Feliksa Tarnackiego, Romana G贸rskiego, Antoniego Niebrzydowskiego i J贸zefa 呕yluka na 8 lat. Uniewinniono z kolei: J贸zefa Chrzanowskiego, Mariana 呕yluka, Czes艂awa Lauda艅skiego, Wincentego Go艣cickiego, Romana Zawadzkiego, Jana Zawadzkiego, Aleksandra 艁ojewskiego, Franciszka 艁ojewskiego, Eugeniusza 艢liweckiego i Stanis艂awa Sielaw臋. Taki wyrok 艣wiadczy艂 o sporej dozie niezawis艂o艣ci s膮du, kt贸ry niekt贸re zeznania w UB uzna艂 za niewystarczaj膮ce w 艣wietle p贸藕niejszych zezna艅 艣wiadk贸w, zw艂aszcza, gdy podejrzani ju偶 w 艣ledztwie nie przyznali si臋 do winy.) Uznano wi臋c za winne jedynie 12 os贸b. Jednak S膮d Apelacyjny w Bia艂ymstoku na sesji wyjazdowej w 艁om偶y 13 VI 1950 r. dwie osoby spo艣r贸d skazanych w maju 1949 r.: J贸zefa 呕yluka i Feliksa Tarnawskiego, uniewinni艂, w ten spos贸b list臋 skazanych ograniczaj膮c do 10. 2. Lista os贸b ukrywaj膮cych si臋 (okre艣lenie takie nie oznacza, 偶e wymienieni na niej rzeczywi艣cie si臋 ukrywali, a jedynie, 偶e nie mieszkali w 艁om偶y艅skiem i byli czasowo niedost臋pni. Rzeczywi艣cie, wielu 艂om偶yniak贸w wyjecha艂o po wojnie - z r贸偶nych wzgl臋d贸w - na ziemie odzyskane, w tym zw艂aszcza na Mazury), a wi臋c na razie niedost臋pnych, liczy 8 podejrzanych o zbrodni臋 (s膮 to: Jerzy Tarnacki [okre艣lony u Wasersztajna jako Jurek Tarnoczek] Julian Schmidt, Marian Karolak, J贸zef Wasilewski, Jerzy Niebrzydowski, Micha艂 Trzaska, Wac艂aw Borowski i Mieczys艂aw Borowski), z tym, 偶e 5 spo艣r贸d nich wyst臋puje tak偶e na li艣cie Szmula Wasersztajna. Pozostawa艂oby wi臋c zaledwie 3. 3. Lista os贸b podejrzanych o udzia艂 w zbrodni, a nie偶yj膮cych w 1949 r. liczy 9 os贸b (na li艣cie zmar艂ych znale藕li si臋: J贸zef Sobuta, Eugeniusz Kalinowski, J贸zef Kobrzeniecki, Stanis艂aw Soko艂owski, Boles艂aw Rogalski, W艂adys艂aw Modzelewski, Bronis艂aw 艢leszy艅ski, Jarmutowski i Aleksander Janowski), z tym, 偶e trzy (Boles艂aw Rogalski, Jarmutowski i Bronis艂aw 艢leszy艅ski) wyst臋puj膮 na li艣cie Wasersztajna, pozostaje wi臋c 6. W艣r贸d tych sze艣ciu znajduje si臋 tak偶e J贸zef Sobuta, kt贸rego znaleziono p贸藕niej w szpitalu psychiatrycznym i uwolniono ze wzgl臋du na stan zdrowia; by艂 on jednak niew膮tpliwie jednym z najbardziej obci膮偶onych sprawc贸w masakry. 4. Lista os贸b uznanych przez Szmula Wasersztajna za szczeg贸lnie zbrodnicze liczy 14 mieszka艅c贸w Jedwabnego (s膮 to: Bronis艂aw 艢leszy艅ski, Marian Karolak, Mieczys艂aw Borowski, Wac艂aw Borowski, Jarmu艂owski (wymieniany w艣r贸d zmar艂ych jako Jarmutowski), Boles艂aw Ramotowski, Boles艂aw Rogalski, Stanis艂aw Sielawa, Franciszek Sielawa, Eugeniusz Koz艂owski, Trzaska, Jerzy Tarnoczek (Tarnawski), Jerzy Lauda艅ski i Czes艂aw Laciecz(sic!). Przygl膮daj膮c si臋 tej li艣cie, mo偶na mie膰 r贸偶ne w膮tpliwo艣ci. Wyst臋puje na niej w艣r贸d - jak pisze Wasersztajn - odznaczaj膮cych si臋 okrucie艅stwem uniewinniony Stanis艂aw Sielawa, chory ob艂o偶nie na krwaw膮 dezynteri臋 Bronis艂aw 艢leszy艅skki, kt贸rego win膮 jest to, 偶e na rozkaz Karolaka, wsparty obecno艣ci膮 偶andarma, wyda艂 im klucze do swej stodo艂y, oraz bracia Borowscy, dokonuj膮cy rzekomo straszliwych czyn贸w jeszcze przed 10 lipca. Czyn贸w, kt贸rych nikt nie potwierdza. Jednak cz臋艣ciowo pokrywa si臋 z pozosta艂ymi. Wyst臋puj膮 na niej znajduj膮cy si臋 na li艣cie zmar艂ych: Bronis艂aw 艢leszy艅ski, Boles艂aw Rogalski i Jarmu艂owski (lub Jarmutowski), ukrywaj膮cy si臋: Jerzy Tarnacki, Micha艂 Trzaska, Marian Karolak, Wac艂aw Borowski i Mieczys艂aw Borowski; b臋d膮cy na li艣cie skazanych: Boles艂aw Ramotowski i Jerzy Lauda艅ski, wreszcie Stanis艂aw Sielawa, kt贸rego s膮d uwolni艂 od winy, nie mo偶e wi臋c by膰 brany pod uwag臋. W ten spos贸b lista ta zosta艂a sprowadzona do 3 os贸b, nie wyst臋puj膮cych gdzie indziej. Je偶eli podsumujemy te dane, wyniknie z nich, 偶e (przyjmuj膮c, i偶 wszyscy ukrywaj膮cy si臋 i zmarli byli winni) w kt贸rej艣 z faz zbrodniczego aktu z 10 lipca 1941 r. uczestniczy艂y 23 osoby spo艣r贸d spo艂ecze艅stwa polskiego. Jest to liczba do艣膰 prawdopodobna, gdy偶 podobne liczby wymieniaj膮 relacjoni艣ci - 艣wiadkowie zdarzenia (m.in. Stefan Boczkowski). Mamy wi臋c do czynienia nie ze "spo艂ecze艅stwem" Jedwabnego, lecz grup膮 kilkudziesi臋ciu m臋偶czyzn, spo艣r贸d kt贸rych mo偶e najwi臋kszego winowajc臋 - Karola Bardonia, do艣膰 trudno uzna膰 za reprezentanta polsko艣ci (urodzony na 艢l膮sku Cieszy艅skim, 偶o艂nierz niemiecki w czasie I wojny 艣wiatowej, zaufany, bo ju偶 na pocz膮tku okupacji s艂u偶膮cy w 偶andarmerii), a dwaj inni to znany w mie艣cie pijak i awanturnik oraz znany bandyta. W艣r贸d tych wsp贸艂uczestnik贸w zdarze艅 z 10 lipca niew膮tpliwymi zbrodniarzami numer jeden byli: Marian Karolak (komisaryczny burmistrz) i Karol Bardo艅, wyst臋puj膮cy wielokrotnie wraz z Niemcami jako ci, kt贸rzy wywierali przymus na innych. M贸wi si臋 tak偶e parokrotnie w zeznaniach o jakich艣 niezidentyfikowanych m艂okosach ze wsi okolicznych i o zwyk艂ych gapiach, towarzysz膮cych zdarzeniom i zapewne nie艣wiadomych tego, czym one si臋 zako艅cz膮. Podobnie jak (s膮dz臋) wi臋kszo艣膰 bezpo艣rednich uczestnik贸w - Polak贸w, poza owym Bardoniem i Karolakiem oraz mo偶e paroma jeszcze lud藕mi z jedwabie艅skiego magistratu.
6. Selekcja materia艂u Podsumujmy: decyduj膮ca - jako inspiratorzy, organizatorzy i wsp贸艂sprawcy - rola Niemc贸w i udzia艂 kilkudziesi臋ciu Polak贸w, w tym tak偶e przymuszonych; s膮d w uzasadnieniu wyroku z 1949 roku wyra藕nie podkre艣li艂, 偶e oskar偶eni dzia艂ali pod wp艂ywem niemieckiego terroru. A jednocze艣nie postawa innych, uciekaj膮cych w zbo偶e, ukrywaj膮cych si臋 w domu, wreszcie - jak J贸zef 呕yluk opiekuj膮cych si臋 pozosta艂ymi z masakry wsp贸艂obywatelami. J贸zef 呕yluk przymuszony do prowadzenia na rynek z m艂yna mieszcz膮cego si臋 na skraju Jedwabnego dw贸ch 呕yd贸w pu艣ci艂 ich, ratuj膮c im 偶ycie. Jeden z nich o nazwisku Zdrojewicz, prze偶y艂 wojn臋. Podobnie Zofia G贸rska w pi艣mie z 2 marca 1949 roku skierowanym do S膮du Okr臋gowego w 艁om偶y, pisz膮c w sprawie swego aresztowanego m臋偶a Romana, powiada, i偶 ju偶 po masowym mordzie w Jedwabnem ma艂偶e艅stwo G贸rskich ukrywa艂o w swoim domu dw贸ch s膮siad贸w pochodzenia 偶ydowskiego Partyjera Serwetarza i jego brata (poniewa偶 przytoczy艂em zaledwie 10 zezna艅 podejrzanych, pomijaj膮c kilkadziesi膮t innych zezna艅, w tym wa偶nych 艣wiadk贸w, brak tutaj istotnych informacji z tego zakresu). Jak ju偶 wiemy, pozosta艂o przy 偶yciu o wiele wi臋cej skazanych na zag艂ad臋 ni偶 owych siedmiu ukrytych u polskiej rodziny Wyrzykowskich w Janczewku. Wielu przetrwa艂o w samym Jedwabnem do jesieni 1942, kilku ocali艂o 偶ycie i dotrwa艂o do roku 1945. Obraz zasadniczo inny ni偶 ten, kt贸ry zarysowa艂 prof. Jan Gross w swych "S膮siadach". Sk膮d zatem pochodzi owa r贸偶nica? Ot贸偶 Jan Tomasz Gross pomin膮艂 kilkadziesi膮t zezna艅 r贸偶nych os贸b - 艣wiadk贸w, oskar偶onych itd., kt贸rzy m贸wili o sprawczej roli Niemc贸w, a przytoczy艂 jedynie zeznania m贸wi膮ce o udziale Polak贸w. Opar艂 si臋 m.in. na pierwszych, p贸藕niej odwo艂anych zeznaniach kucharki Julii Soko艂owskiej oraz pismach niemieckiego 偶andarma Karola Bardonia, kt贸ry skazany na kar臋 艣mierci stara si臋 rozmy膰 swoj膮 odpowiedzialno艣膰, obci膮偶aj膮c win膮 mieszka艅c贸w miasteczka. Nie wyt艂umaczy艂 nigdzie powod贸w takiej selekcji. Nie wyja艣ni艂, dlaczego uwzgl臋dnia jedne, a odrzuca drugie dokumenty. Zwraca r贸wnie偶 uwag臋 fakt, 偶e relacja nieprzes艂uchanego przez s膮d Szmula Wasersztajna oraz zeznania 艣wiadk贸w oskar偶enia Abrama Boruszczaka i Eljasza Gr膮dowskiego zosta艂y faktycznie zdezawuowane. Okaza艂o si臋 bowiem zar贸wno w 艣wietle zezna艅 mieszka艅c贸w Jedwabnego, jak zw艂aszcza obywatela polskiego pochodzenia 偶ydowskiego J贸zefa Gr膮dowskiego, 偶e Abram Boruszczak nigdy nie mieszka艂 w Jedwabnem, a Eljasz Gr膮dowski, skazany za kradzie偶, zosta艂 przez w艂adze sowieckie uwi臋ziony i jeszcze w 1940 roku wywieziony w g艂膮b ZSRR. Powr贸ci艂 do Polski dopiero w 1945 roku, a wi臋c niczego nie widzia艂. Ten偶e J贸zef Gr膮dowski powiedzia艂, 偶e dzi臋ki pomocy nieznanego mu bli偶ej Polaka wyrwa艂 si臋 z r膮k niemieckich w dniu morderstwa. Wszyscy trzej oskar偶yciele zostali przez s膮d potraktowani jako ludzie, kt贸rzy o czym艣 s艂yszeli, ale nie byli bezpo艣rednimi 艣wiadkami. W skardze kasacyjnej do S膮du Najwy偶szego obro艅cy skazanych zwr贸cili uwag臋 na fakt, 偶e Szmul Wasersztajn nie zosta艂 przes艂uchany ani przez funkcjonariuszy Urz臋du Bezpiecze艅stwa, ani przez prokurator贸w, ani podczas przewodu s膮dowego. Odpowiadaj膮c na ten zarzut, S膮d Najwy偶szy stwierdzi艂, 偶e by艂o to powa偶ne uchybienie, jednak s膮d, rozpatruj膮c spraw臋, nie opiera艂 si臋 na relacji Wasersztajna, lecz 艣wiadk贸w bezpo艣rednich, uchybienie to wi臋c nie mia艂o wi臋kszego znaczenia. W艂a艣nie od Szmula Wasersztajna pochodz膮 najbardziej drastyczne fragmenty ksi膮偶ki profesora Grossa. Te tak bardzo dzia艂aj膮ce na wyobra藕ni臋 fakty nie uzyska艂y potwierdzenia w 偶adnych innych 藕r贸d艂ach. Czytelnikowi pozostawiam wszelkie komentarze. - Tomasz Strzembosz (ur. 1930), historyk, jest profesorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Instytutu Studi贸w Politycznych PAN. Autor prac dotycz膮cych konspiracji wojskowej w stolicy: "Akcje zbrojne podziemnej Warszawy 1939 - 1945", "Oddzia艂y szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939 - 1945", "Odbijanie i uwalnianie wi臋藕ni贸w w Warszawie 1939 - 1944". Od blisko dwudziestu lat zajmuje si臋 histori膮 polskiej konspiracji na ziemiach p贸艂nocno-wschodnich Rzeczypospolitej pod okupacj膮 sowieck膮. Pisze ksi膮偶k臋 na ten temat. Przygotowuje r贸wnie偶 prac臋 o sowieckim systemie okupacyjnym na ziemiach Polski w latach 1939 - 1941. Ostatnio wyda艂 "Rzeczpospolit膮 podziemn膮".
prof. Tomasz Strzembosz, Rzeczpospolita, 2001-03-31 |