nasza witryna Co wycieto z listu do redakcji nowojorskiego Nowego Dziennika


  Szanowna Redakcjo!

Obydwa artykuly (Haliny Nelken i Andrzeja M. Kobosa - przyp. red.) nie powinny byc przyjete do wiadomosci bez komentarzy. Zbyt wiele w nich szkalujacych oszczerstw, aluzji, niedomowien lub po prostu bzdur! Tematem jest sprawa bardzo powazna. Trzeba zachowac umiar, polegac na faktach, a nie na chorobliwej fantazji. Do gehenny, jakiej Zydzi i Polacy doznali, wcieranie soli do ran jest nie na miejscu. Oczywiscie prawda, nawet bardzo kolaca, powinna byc naswietlona i nia pozostac bez osobistych zabarwien. Jedna strona medalu przeciez nie stanowi ani prawdy, ani tez calosci. Artykuly takie, bez obiektywizmu, redukuja sie do brukowych paszkwili. A szkoda! Tutaj nie chodzi o blahostki. Tu sie oskarza caly narod polski! [...]
Fragment listu dr inz. Idasiaka zostal wyciety przez redakcje Nowego Dziennika.
Wyciety fragment zostal przeze mnie dolaczony do niniejeszej strony i zaznaczony kolorem czerwonym. (dopisek moj - WK.)

------- pocz膮tek wyci臋tej cz臋艣ci -------

Autorzy przyznaj膮, 偶e przed wojn膮 w Jedwabnem nie by艂o 偶adnych napi臋膰 i panowa艂a zgoda mi臋dzy ludno艣ci膮 偶ydowsk膮 i polsk膮. Stan ten nie by艂 kwesti膮 miesi臋cy, lat, lecz wiek贸w.

Ale o dziwo, w tych tak tragicznych, pe艂nych niepewno艣ci czasach spowodowanych najazdem sowieckim, a p贸藕niej niemieckim, bez dopingowania ze strony Narodowej Demokracji (gdy偶 ta by艂a w rozsypce) i bez "agitacji kleru" (bo ten r贸wnie by艂 szykanowany) ludno艣膰 miasteczka Jedwabne "dobrowolnie" i bez powodu, przy d藕wi臋kach orkiestry, atakach 艣miechu, zacz臋艂a mordowa膰 ludno艣膰 偶ydowsk膮, z kt贸r膮 wsp贸艂偶y艂a przez pokolenia! 艁upali oczy, ucinali j臋zyki, kopali uci臋t膮 g艂ow臋 jak pi艂k臋! Mimo 偶e nie mieli broni palnej, a tylko kije, kamienie, barczyki... p臋dzili 1500 czy 1600 呕yd贸w na spalenie do stodo艂y. Wprawdzie by艂o to za "niemieckim pozwoleniem", ale autor zapewnia, 偶e Niemcy nic z tym nie mieli wsp贸lnego. Dowiadujemy si臋 wi臋cej! Ot贸偶 gestapowcy i 偶andarmeria niemiecka ratuj膮 呕yd贸w przed bestialskimi Polakami! (sic!) Co by艂o powodem tego偶 bestialstwa? No "niby to rewan偶 za wsp贸艂prac臋 z Ruskimi" pisze Halina Nelken.

Pozostawiaj膮c ten makabryczny opis zaj艣cia bez dalszych komentarzy, autorzy winni przynajmniej wyja艣ni膰, jak to "niemieckie pozwolenie" i ten "niby rewan偶 za wsp贸艂prac臋 z Ruskimi" wygl膮da艂y. Bez tego uzupe艂nienia opisana tragedia, je艣li takowa by艂a, nie tylko nie ma sensu, lecz mo偶e by膰 traktowana jako urojenie chorego umys艂u.

Niezwyk艂e jest r贸wnie偶 to, 偶e nikt z tak ogromnej kolumny, licz膮cej 1600 呕yd贸w, nie pr贸bowa艂 ucieka膰! Ciekawe jest r贸wnie偶 to, 偶e ma艂orolni ch艂opi mieli tak ogromne stodo艂y, by jedna z nich mog艂a pomie艣ci膰 taki t艂um - zak艂adaj膮c nawet, 偶e by艂y zupe艂nie puste! R贸wnie偶 trudno sobie wyobrazi膰 biednego ch艂opa, by "dodrowolnie" oddawa艂 sw膮 stodo艂臋 i co w niej mia艂 na spalenie! Po偶ar stodo艂y w ch艂opskich zagrodach na og贸艂 grozi艂 spaleniem ca艂ego dobytku. Mamy wi臋c wierzy膰, 偶e ch艂op "dobrowolnie" ofiaruje swoje mienie, by pozosta膰 w jednej koszuli na swym grzbiecie?

Odruchowo ka偶dy cz艂owiek broni si臋 przed 艣mierci膮. Z 1600 ludzi z pal膮cej si臋 stodo艂y nikt pono膰 nie pr贸buje si臋 wydosta膰? Nie do艣膰 na tym. 呕yd wo藕nica, kt贸remu nic nie zagra偶a艂o, rzuca si臋 do p艂on膮cej stodo艂y! Czy偶by wrota stodo艂y by艂y otwarte?

Wed艂ug autora Andrzeja M. Kobosa, w zwi膮zku z powy偶sz膮 tragedi膮 odby艂 si臋 proces w 1949 roku. Autor zapewnia, 偶e ten proces "nie mia艂 nic wsp贸lnego z Podziemiem i pod艂o偶em politycznym". Z 22 oskar偶onych uniewinniono 10. A zatem zaledwie 12 by艂o uznanych za winnych. Gdzie reszta? Czy偶by ta garstka mog艂a podo艂a膰 kontrolowaniu i mordowaniu takiego t艂umu ludzi? Je艣li za艣 bra艂y udzia艂 w tym mordzie setki czy tysi膮ce Polak贸w - dlaczego ich r贸wnie偶 wtedy nie poci膮gni臋to do odpowiedzialno艣ci? Czy s膮d ten by艂 a偶 tak tajny, 偶e przez nast臋pne 59 lat og贸艂 Polak贸w zupe艂nie nic o tym nie wiedzia艂 i musia艂 czeka膰 na ukazanie si臋 ksi膮偶ki Jana T. Grossa?

Pan Kobos nie grzeszy hojno艣ci膮 odpowiedzi na tak zasadnicze pytania. Stwarza natomiast powody, kt贸re spowodowa艂y to tragiczne zaj艣cie w Jedwabnem. Cytuje dwa: "nienawi艣膰 do innego" i "ch臋膰 wzbogacenia dobytkiem 呕yd贸w".

Wprawdzie pani Halina Nelken poda艂a zupe艂nie inny: "niby rewan偶 za wsp贸艂prac臋 z Ruskimi". O jak膮 wsp贸艂prac臋 tu chodzi, pani Nelken nie pisze. Powr贸膰my wi臋c do powod贸w zaj艣cia ofiarowanych przez pana Kobosa. Jak wygl膮da ta "nienawi艣膰 do innego"? Jako艣 pusto brzmi i zaprzecza temu, co pan Kobos poprzednio stwierdzi艂, 偶e mieszka艅cy Jedwabnego przez pokolenia 偶yli w zgodzie z tymi "innymi". W czasie wojny, je艣li kto艣 by艂 innym, to chyba Sowieci lub Niemcy, a nie 呕ydzi. Si臋gnijmy zatem po drugi pow贸d: "ch臋膰 wzbogacenia si臋 dobytkiem 呕yd贸w". Ten pow贸d te偶 nie jest bardziej przekonuj膮cy od poprzedniego, bo mieszka艅cy Jedwabnego mieli ku temu okazj臋 przez wiele wiek贸w, a tego nie zrobili. "Dobrowolne "spalenie stodo艂y na pewno ch艂opa nie uszcz臋艣liwi艂o, ani te偶 wzbogaci艂o. Autor jednak uwa偶a, 偶e to by艂 g艂贸wny pow贸d do mordowania 呕yd贸w! Powo艂uje si臋 na autorytet swego przyjaciela Lucjana Feldmana, kt贸ry sugeruje, 偶e to chciwo艣膰 i 偶膮dza by艂y g艂贸wnym powodem pogrom贸w. Jako dow贸d przytacza mia偶d偶膮ce dane: pomi臋dzy czerwcem a sierpniem 1941 roku liczba sztu膰c贸w, garnk贸w etc w pod艂om偶y艅skiej okolicy wzros艂a o 14 procent." (sic!) Autor ani jego przyjaciel nie podaj膮, kto te 艂y偶ki liczy艂. To 14-procentowe wzbogacenie sprowadza si臋 do tego, 偶e co si贸dmy Polak w tej okolicy otrzymuje podobno po jednej 偶ydowskiej 艂y偶ce, garnku, etc. By za to mordowa膰 ludzi? To ju偶 nadwyr臋偶a ludzk膮 艂atwowierno艣膰!

------- koniec wyci臋tej cz臋艣ci -------

Autor nie ogranicza sie do Jedwabnego. Prze w teren.

I tu mowa o pozostalosci jakiegos pieca chlebowego, gdzies w Krakowskiem, w ktorym to podobno chlopi mieli palic zydowskie dzieci. Byc moze autorowi cos sie pokielbasilo z baba-jaga. Wydaje sie, ze autor nie bardzo sie orientuje, jakie znaczenie mial taki piec w zyciu przecietnego chlopa.

Dalej autor twierdzi, ze nieomal kazdy, kto przezyl okupacje, slyszal opowiadania o wydawaniu Zydow przez Polakow. Na tej podstawie snuje niebotyczna liczbe ukrywajacych sie Zydow wydawanych przez Polakow. Wedlug jego logiki liczba ta rownalaby sie dwukrotnej ludnosci Polski! Okolo 70 milionow! Komentarz zbyteczny.

Rowniez bez komentarza pozostawiam twierdzenie autora, ze Niemcy nie wchodzili z rewizjami do domow polskich!

Ogromna doza ignorancji jest tez zawarta w tym, ze najwieksza troska chlopow ukrywajacych Zydow bylo, by nikt z sasiadow Zydow tych nie zobaczyl. Oczywiscie roztropnosc byla wskazana. W praktyce moglo byc zupelnie inaczej. Przytocze dwa przyklady.

Pierwszy: nasza rodzina "ukrywala" Dawida - w wieku 13 do 15 lat - przez blisko dwa lata. Mimo kary smierci wiszacej nad glowa nie trzymano go na strychu czy w jakims schowku. Nie tylko sasiedzi go widzieli, ale i u nich rowniez przebywal. Chyba nie bylo nikogo w calej wsi, kto by o Dawidzie nie wiedzial. Bawil sie z rowiesnikami, pasal z nimi krowy itd. Mysl o zdradzeniu go Niemcom mogla sie tylko zrodzic w czlowieku cierpiacym na zaburzenie umyslu.

Drugi, nieco odmienny. Kilka lat temu ukazal sie obszerny artykul w "New York Timesie" napisany przez Mrs. White z Long Island. Pisze, ze jako piecioletnia dziewczynka przechowywana byla przez rodzine chlopska. Pewnego dnia przestraszeni chlopi z calej wioski wpadli na podworko jej wychowawcow. Otoz zandarmi kieruja sie ku ich wiosce i co tu zrobic z tym zydowskim dzieckiem? Pisze, ze chlopi chcieli wrzucic ja do studni! Nie wyjasnia, czy zostala wrzucona przez tych okrutnych antysemitow do tej studni, ale reszte artykulu poswieca szkalowaniu Polakow. Ocalala. Byc moze zandarmi przybyli na czas, by ja uratowac!? Tutaj tez cala wies wiedziala o niej i opiekunowie sie tym nie przejmowali, ze ktos o tym doniesie Niemcom. Zas co znaczylo wrzucanie kogos do studni, nie bede objasnial.

Logika pana Kobosa pozostawia tez duzo do zyczenia. Prawie jednym tchem mowi, ze "nie ma zbiorowej odpowiedzialnosci Polakow za Jedwabne", lecz uwaza, ze "powinno byc polskie zbiorowe poczucie winy". Jak to rozumiec? To jego sprawa.

Zapewnia i grozi zarazem, ze po ukazaniu sie amerykanskiego wydania ksiazki "Sasiedzi" Grossa na wiosne dopiero sie zacznie! Co sie ma zaczac? Co sie planuje? Moze pan Kobos bedzie laskaw dopuscic nas do tego sekretu?

Z powazaniem,

dr inz. B. Idasiak
Mahwah, NJ


dr in偶. B. Idasiak, Nowy Dziennik (NYC), 0000-00-00

powrot