|
fragmenty ksi膮偶ki prof. Romana Rybarskiego pt. "Nar贸d, jednostka i klasa" (Warszawa 1926) Przedruk za pismem "My艣l Polska" (numery 15-17, 19 z roku 200 |
|
Wp艂ywy obce i nar贸d Prof. Roman Rybarski Od reakcji ["My艣li Polskiej" - wtr. moje - WK.]: W艣r贸d wielu antypolskich publikacji zwi膮zanych z Jedwabnem, szczeg贸lnie ba艂amutny i i tendencyjny by艂 artyku艂 S艂awomira Jerzego Maca i Stanis艂awa Janeckiego pt. "Nasza wina " przepraszamy 呕yd贸w i prosimy o wybaczenie" ("Wprost", nr 12/2001), w kt贸rym o obsesyjny antysemityzm i niekompetencj臋 oskar偶ono wybitnego dzia艂acza narodowego i profesora ekonomii Roman Rybarskiego (1887-1942). W zwi膮zku z tym postanowili艣my przypomnie膰 wsp贸艂czesnemu czytelnikowi pogl膮dy Rybarskiego na kwesti臋 偶ydowsk膮. Niniejszym rozpoczynamy druk fragment贸w jego ksi膮偶ki pt. "Nar贸d jednostka i klasa" (Warszawa 1926). 呕aden nar贸d nie 偶yje w zupe艂nym odosobnieniu, a tym bardziej dzisiaj, gdy komunikacja materialna i duchowa jest tak 艂atwa i tak cz臋sta. Nar贸d nie powinien te偶 偶y膰 w odosobnieniu. Gdyby z zewn膮trz nie czerpa艂 bod藕c贸w, gdyby nie przyswaja艂 sobie cudzych zdobyczy, jego indywidualno艣膰 przesta艂aby si臋 rozwija膰. Zast贸j w 偶yciu narodu 艂atwo mo偶e jego 艣mier膰 sprowadzi膰. Nar贸d powinien bra膰 wiele od innych, ale i innym dawa膰 to, co sam wytworzy艂. Stosunki mi臋dzy narodami " to ci膮g艂a wymiana d贸br duchowych i fizycznych, to ci膮g艂e wzajemne oddzia艂ywanie. Nie wszystkie narody mog膮 o tym marzy膰, by swoimi wp艂ywami obj膮膰 ca艂y 艣wiat; ale wszystkie mog膮 czym艣 si臋 w tym 艣wiecie zaznaczy膰, mog膮 znale藕膰 wynik na swoje dobra i swoje zdobycze. Z drugiej strony, nar贸d w tym wirze wymiany mi臋dzynarodowej winien dba膰 o utrzymanie w艂asnej indywidualno艣ci, powinien pozosta膰 sob膮. Wtedy tylko b臋dzie co艣 wart dla siebie i dla 艣wiata, gdy zdob臋dzie si臋 na co艣 w艂asnego, a nie b臋dzie przejmowa艂 si臋 ka偶d膮 cudzoziemsk膮 mod膮, gdy nie b臋dzie si臋 stara艂 za wszelk膮 cen臋 upodobni膰 si臋 do innych. Nar贸d musi obce wp艂ywy przepuszcza膰 przez filtr w艂asnej indywidualno艣ci, w przeciwnym razie t臋 indywidualno艣膰 zatraci. Nie wszystko, co przychodzi z zagranicy, mo偶e si臋 uda膰 na w艂asnym gruncie. Trudno u nas sadzi膰 wino lub zak艂ada膰 plantacje kawy. Ka偶dy kraj ma sw贸j klimat duchowy, w kt贸rym nie wszystko si臋 udaje: wiele rzeczy przeszczepionych sk膮din膮d zdziczeje lub zmarnieje. St膮d te偶 nie mo偶na si臋 poddawa膰 biernie wszystkim obcym wp艂ywom, lecz trzeba 艣wiadomie mi臋dzy tymi wp艂ywami wybiera膰. W epoce niewoli wszelkie niebezpiecze艅stwo wynika膰 z tego, ze wp艂yw duchowy naje藕d藕c贸w by艂 bardzo silny, nawet w艣r贸d tych, kt贸rzy naje藕d藕c贸w g艂臋boko nienawidzili, jednak: stopniowo zaczynali przejmowa膰, si臋 ich sposobem my艣lenia i sposobem 偶ycia. Obecnie to niebezpiecze艅stwo jest mniejsze, duchowe zjednoczenie ziem polskich zaciera 艣lady najazdu. Niemniej jednak i teraz musimy pilnie baczy膰 na to, z jakich 藕r贸de艂 pijemy. Polska le偶y mi臋dzy Zachodem i Wschodem Do艣膰 wcze艣nie opar艂a si臋 na Zachodzie i pozosta艂a mu wierna. Ale nasze stosunki ze 艣wiatem nie by艂y nieprzerwane. Po 艣wietnych czasach jagiello艅skich przysz艂a epoka zastoju, odci臋cia si臋 od 艣wiata, wzgl臋dnie kultywowania wp艂yw贸w jednostronnych. Przysz艂a epoka sarmatyzmu, samouwielbiania si臋 w szlacheckiej ciemnocie. A potem znowu, w drugiej po艂owie XVIII wieku, "nowinki". I poniek膮d ca艂a historia stosunk贸w naszych z obcymi narodami, to ci膮g艂e wahanie si臋 mi臋dzy nowinkami i sarmatyzmem. Szkodliwy jest sarmatyzm, gdy偶 oznacza zanik p臋du naprz贸d, zasklepienie si臋 w sobie, poniek膮d i apoteoz臋 b艂臋d贸w. Ale 艣mieszne jest r贸wnie偶 i nowinkarstwo, kt贸re bezkrytycznie wielbi to, co przychodzi z Zachodu, z kt贸rym nieraz 艂膮czy si臋 pogarda i lekcewa偶enie w艂asnej kultury, w艂asnych warto艣ci. Jak wybrn膮膰 z tego dylematu, w jaki spos贸b znale藕膰 s艂uszn膮 miar臋? Oto trzeba bra膰 obce warto艣ci, szukaj膮c warto艣ci trwa艂ych, ale te warto艣ci samodzielnie przetwarza膰. Nie ma rzeczy p艂ytszej, ni偶 pogo艅 za mod膮, za "ostatnim wyrazem post臋pu". A 偶e w ostatnich czasach moda tak偶e i w dziedzinie nauki, sztuki, 偶ycia politycznego szybko si臋 zmienia, zmieniaj膮 si臋 wci膮偶 i te "ostatnie wyrazy"; niejeden kierunek jeszcze dobrze nie zagrza艂 u nas miejsca, a ju偶 komiwoja偶erzy przywo偶膮 nowy z Pary偶a lub Berlina. Brak krytycyzmu wzgl臋dem tego, co przychodzi z zagranicy, dowodzi nie tylko m艂odszo艣ci cywilizacyjnej, lecz tak偶e i ni偶szo艣ci. Wytwarza si臋 pewien snobizm, powstaj膮 sezonowe has艂a, sezonowe szko艂y. W dziedzinie 偶ycia spo艂ecznego taka metoda przynosi bardzo szkodliwe skutki. By艂y np. u nas przez pewien czas modne teorie Marxa, mi臋dzy innymi jego zapowied藕, 偶e rzemios艂o i drobne rolnictwo jest skazane na 艣mier膰. Obrona polsko艣ci wymaga艂a w艂a艣nie szczeg贸lnej opieki nad tymi warstwami. A tymczasem mo偶na by艂o przed kilkudziesi臋ciu laty czyta膰 w r贸偶nych post臋powych tygodnikach, 偶e nie ma si臋 po co zajmowa膰 rzemios艂em, bo ono zniknie, bo przedstawia typ wsteczny. W ten spos贸b modna doktryna, zreszt膮 b艂臋dna, zniech臋ca艂a do pozytywnej pracy, zabija艂a poczucie polskiej rzeczywisto艣ci. Tym znowu przej臋li si臋 z fanatyzmem zasad膮, 偶e tylko w sp贸艂dzielczo艣ci mo偶e odrodzi膰 spo艂ecze艅stwo, 偶e prywatny handel powinien znikn膮膰. I zamiast zak艂ada膰 sklepy spo偶ywcze tam, gdzie one mog艂y wzmocni膰 polski stan posiadania, pr贸bowano z nich zrobi膰 narz臋dzie walki z polskim prywatnym handlem, kt贸ry dopiero budzi艂 si臋 do 偶ycia. M贸wi膮c og贸lnie, bardzo wiele niepowodze艅 w dziedzinie organizacji ekonomicznej spo艂ecze艅stwa mo偶na przypisa膰 temu, 偶e podejmowane pr贸by oparte by艂y na doktrynie, a nie liczy艂y si臋 ze stanem w艂asnego spo艂ecze艅stwa. Czasami jednak umieli艣my si臋 zdoby膰 na samodzielno艣膰 wobec obcych pr膮d贸w. Po pierwszym rozbiorze, gdy Polska wyjrza艂a na szeroki 艣wiat, zetkn臋艂a si臋 z doktryn膮 fizjokratyzmu i angielskiego liberalizmu. Kierunki te g艂osi艂y, 偶e 偶yciem gospodarczym rz膮dz膮 prawa naturalne, 偶e pierwsz膮 zasad膮 jest poszanowanie wolno艣ci gospodarczej; pa艅stwo nie powinno niczym kr臋powa膰 prywatnej inicjatywy, nie powinno miesza膰 si臋 do 偶ycia gospodarczego, a przeprowadzi膰 konsekwentnie wolny handel. Liberalizm wyr贸s艂 na Zachodzie na tle rewolucji przemys艂owej, przewrotu, kt贸ry doprowadzi艂; do powstania przemys艂u fabrycznego, nie potrzebuj膮cego ju偶 kierowniczej r臋ki pa艅stwa, a tylko niczym nieskr臋powanego zbytu i wolno艣ci konkurencyjnej. Byli u nas pisarze, kt贸rzy biernie przejmowali te programy. Nie s膮 to Wielcy pisarze " s膮 to popularyzatorzy cudzych idei. Ale znale藕li si臋 tacy, jak Stanis艂aw Staszic, kt贸rzy umieli prze艂ama膰 urok modnych idei, kt贸rzy umieli je przezwyci臋偶y膰. Do teorii odnosili si臋 oni z ca艂ym poszanowaniem, ale z drugiej strony, maj膮c oczy otwarte na stosunki polskie, odm贸wili jej w wielu dziedzinach konkretnej racji. Staszic k艂adzie mocny nacisk na to, 偶e Polska musi si臋 przystosowa膰 do "politycznego kraj贸w zwi膮zku". W epoce, w kt贸rej g艂oszono has艂o praw naturalnych cz艂owieka, w kt贸rej wolno艣膰 by艂a 艣wi臋to艣ci膮, a zaczyna艂y rz膮dzi膰 abstrakcyjne zasady, pisa艂 St. Staszic: "Jak w przyrodzonych, tak i w czasach politycznych, tylko do艣wiadczenie niezawodnym jest nauczycielem cz艂owieka. B艂ahe s膮 te rozumowania ludzkie, kt贸rym si臋 do艣wiadczenie przeciwi. Otw贸rzmy ksi臋g臋 dziej贸w narodu polskiego. Historia jest r贸偶nych przez ludzkie towarzystwa do艣wiadcze艅 opisem. Polacy dwa razy pod dziedzicznymi kr贸lami 偶yli i dwa razy rzeczpospolita polska kwitn臋艂a. Ju偶 drugi raz wolne kr贸l贸w obranie mamy, i drugi raz rzeczpospolita ohydnie gin膮膰 zaczyna". Staszic wychodzi z za艂o偶e艅 prawa natury, zaznacza np. "偶e opr贸cz prawa, wol膮 towarzystwa stanowionego, 偶aden inny cz艂owiek w艂adn膮膰 nie b臋dzie w艂asno艣ci膮 jego", ale ka偶e si臋 liczy膰 z tym, co jest dzisiaj w Europie, z faktem, 偶e jeden nar贸d na drugi czyha; wobec tego tylko szybko dzia艂aj膮cy rz膮d mo偶e by膰 skuteczny; "wi臋c smutna prawda, dzi艣 o艣wiecony despotyzm jest rz膮dem najlepszym... Wi臋kszego z艂ego chroni膮c si臋, obieraj niniejsze. Aby twojej ziemi nie dzielono; aby艣 si臋 m贸g艂 zosta膰 w jednym towarzystwie; aby艣 nie by艂 odleg艂膮 prowincj膮 kraju obcego, ale nar贸d wolny i kraj ca艂y sk艂ada艂; ustan贸w sobie, dok膮d ci wolno, jednodzier偶stwo, rz膮d absolutny". Trudno by艂o si臋 oprze膰 powadze ekonomist贸w. Nie pr贸buje Staszic wprost obali膰 ich systemu. Ale znajduje wyj艣cie, kt贸re w kilkadziesi膮t lat p贸藕niej rozwin膮艂 Fr. List i kt贸re zyska艂o mu wielk膮 s艂aw臋. Oto, zdaniem Staszica, "ekonomi艣ci nie dla dzisiejszych towarzystw sw膮 daj膮 nauk臋, gdy rz膮dom czuwa膰 nad wag膮 kupiectwa broni膮 i miesza膰 si臋 do handlu zewn臋trznego nie ka偶膮. Te prawid艂a s膮 dla owych, jeszcze wiek贸w dalekich, kiedy wszystkie pa艅stwa w jedno towarzystwo zwi膮偶膮 si臋; kiedy dobro jednego kraju stanie si臋 wsp贸lnym dobrem ca艂ego, albo przynajmniej jednej cz臋艣ci 艣wiata". Nie jest to pogl膮d zupe艂nie 艣cis艂y, gdy偶 ekonomi艣ci w rzeczywisto艣ci wierzyli w skuteczno艣膰 natychmiastowego zastosowania ich systemu. Ale co mia艂 robi膰 Staszic, gdy widzia艂, 偶e podniesienie gospodarcze Polski wymaga interwencji i opieki pa艅stwa, 偶e konieczno艣ci膮 jest utrzymanie ce艂, uregulowanie produkcji? Musia艂 pozbawi膰 ten system aktualno艣ci, gdy偶 "teraz, gdy pa艅stwa s膮 bez zwi膮zku, gdy ka偶dy na z艂upienie, lub na os艂abienie s膮siada uzbrojony czatuje nieumiarkowana handlu wolno艣膰 rozwi膮z艂o艣ci膮 by艂aby". Bo w贸wczas "kupiec sta艂by si臋 obywatelem 艣wiata ca艂ego". Wobec tego Staszic nie jest zwolennikiem bezwzgl臋dnej wolno艣ci, lecz raczej sk艂ania si臋 do merkantylizmu, czy te偶 kameralizmu, do systemu, kt贸ry ju偶 w贸wczas uchodzi艂 za wyraz zacofania, na kt贸ry spada艂y gromy nauki. Staszic nie goni艂 za ostatnim wyrazem post臋pu, lecz liczy艂 si臋 z faktami. Liczy艂 si臋 z tym, 偶e wojny s膮 konieczno艣ci膮, "wojna od pocz膮tku bywa艂a i bywa膰 b臋dzie do ko艅ca... Wielka prawda tera藕niejszej polityki; kto chce pokoju, niech si臋 na wojn臋 gotuje". Pisa艂: "Przestrzegam: 偶e ustawy Rzeczypospolitej i jej rz膮du obejmowa膰 powinny nie stan jeden, ale ca艂膮 ziemi臋 i ca艂y nar贸d. Niechaj b臋dzie zawsze na oku po艂o偶enie naszej ziemi z granicznymi krajami; stosunek naszego narodu z okolnemi narody; zewn臋trzne polityczne zwi膮zki... nasze domowe uprzedzenia i obyczaje...". I przez to wszystko Staszic by艂 jednym z najwi臋kszych pisarzy politycznych, jakich Polska wyda艂a. Przytoczyli艣my jego pogl膮dy, by wskaza膰, jak prawdziwy my艣liciel, czerpi膮c podniet臋 z obcych 藕r贸de艂, marz膮c o tym, by jego nar贸d obcym dor贸wna艂, nie ogranicza si臋 do biernego na艣ladownictwa obcych system贸w, cho膰by najwi臋ksza otacza艂a je powaga, lecz ma przede wszystkim na my艣li sw贸j nar贸d, jego po艂o偶enie, jego przesz艂o艣膰, i na tej podstawie dopiero buduje swoje nauki. I tylko takie dzie艂o jest naprawd臋 co艣 warte, tak dla w艂asnego narodu, jak i dla obcych narod贸w, bo w nim przejawia si臋 warto艣膰 narodowa. Dotyczy to nie tylko polityki, lecz tak偶e i wielu innych dziedzin 偶ycia narodowego. Mo偶e to b臋dzie zbyt drastycznie powiedziane, gdy si臋 stre艣ci ca艂膮 rzecz w ten spos贸b. Chodzi o to, czy nar贸d w stosunku do obcych wp艂yw贸w objawia zdolno艣ci tw贸rcze, czy ma艂pie. A ta galeria ma艂p "post臋powych", kt贸ra si臋 u nas popisywa艂a, nie przynios艂a nam ani po偶ytku, ani zaszczytu. Zagadnienie obcych wp艂yw贸w i wp艂yw贸w na obcych w Polsce jest szersze, ni偶by to wynika艂o z dotychczasowych rozumowa艅. Gdyby ziemia polska by艂a zaludniona przez jednolity narodowo 偶ywio艂, to w贸wczas chodzi艂oby tylko o zewn臋trzne stosunki duchowe Polski z innymi narodami. Ale mamy znaczne mniejszo艣ci narodowe, bardzo rozmaite, pozostaj膮ce w r贸偶nym do nas stosunku. 呕ycie nasze jest spl膮tane z ich 偶yciem. Niekt贸re z nich nadaj膮 si臋 do tego, by, przenikaj膮c kultur膮 polsk膮, zasymilowa膰 si臋 z nami. Co do innych niema o tym mowy. Niekt贸re obce 偶ywio艂y nie mog膮 by膰, wch艂oni臋te przez Polsk臋, ale oddzia艂ywaj膮 na nasze duchowe i materialne 偶ycie, uzale偶niaj膮 nas od siebie. Przede wszystkim chodzi tu o 呕yd贸w. Zagadnienie 偶ydowskie dawniej by艂o jeszcze bardziej skomplikowane, ni偶 jest dzisiaj, zaciemniano je, mo偶e umy艣lnie. Historia naszych stosunk贸w z 呕ydami, naszych pogl膮d贸w na ich asymilacj臋, jest ogromnie interesuj膮ca. Cho膰by przez to, 偶e jest bardzo smutna. W 偶adnej mo偶e dziedzinie nie uwydatnia si臋 tak, jak w tej, brak g艂臋bszej my艣li politycznej, brak zrozumienia rzeczywisto艣ci. Z 偶adnej strony nie zagra偶a艂o nie zagra偶a jeszcze dzisiaj tyle niebezpiecze艅stw dla naszej kultury, jak ze strony 呕yd贸w. Tote偶 warto przyjrze膰 si臋 bli偶ej temu problematowi.
Pozorna asymilacja Prof. Roman Rybarski Przez d艂ugi czas, od rozbior贸w niemal a偶 po koniec XIX wieku, zagadnienie 呕yd贸w w Polsce przedstawia艂o si臋 bardzo prosto naszej opinii publicznej, wyj膮wszy, oczywi艣cie, takich my艣licieli, jakim by艂 Stanis艂aw Staszic. Oto streszcza艂o si臋 ono w ha艣le asymilacji 呕yd贸w. Asymilacja wydawa艂a si臋 czym艣 prostym i 艂atwym. Wysuwano bardzo idealne argumenty; nasz膮 dawn膮 tolerancj臋, nasz liberalizm, Berka Joselewicza, rabina Meiselsa i cymba艂y Jankiela. W praktyce ta asymilacja wyra偶a艂a si臋 w wygodzie, kt贸r膮 dla szlachcica stanowi艂 jego pachciarz, w posadach, kt贸re liberalni Polacy otrzymywali w 偶ydowskich przedsi臋biorstwach, w 偶yciu towarzyskim z mechesami, w poparciu, kt贸rym np. 呕ydzi w Galicji darzyli "polsk膮 demokracj臋". By艂a wtedy moda na Polak贸w wyznania moj偶eszowego. A je偶eli ju偶 呕yd zosta艂 rzymskim katolikiem, a cho膰by ewangelikiem czy kalwinem, to ju偶 by艂o nec plus ultra, ju偶 uchodzi艂 za Polaka w ca艂ej pe艂ni. Stracone z艂udzenia Obecnie rozwia艂y si臋 z艂udzenia zar贸wno co do wielu Polak贸w "wyznania moj偶eszowego", jak i wielu 艣wie偶ych katolik贸w czy kalwin贸w. Ale nawet i dzisiaj, w dobie, gdy 呕ydzi wyst臋powali otwarcie, gdy ich narodowa odr臋bno艣膰 i nienawi艣膰 do Polski objawia si臋 zupe艂nie wyra藕nie, nawet i dzisiaj s膮 偶ywio艂y, kt贸re nie rozumiej膮 偶ydowskiego niebezpiecze艅stwa. Np. p. Stanis艂aw Bukowiecki w swojej ksi膮偶ce o "Polityce Polski niepodleg艂ej" w ten spos贸b o艣wietla spraw臋 偶ydowsk膮: "Ca艂a sprawa 偶ydowska... spoczywa na zasadniczym pod艂o偶u nie narodowym, ani nawet narodowo艣ciowym, ale raczej rasowo-wyznaniowym". 呕ydom brak jest cech, kt贸re stanowi膮 istot臋 narodu. "Nie s膮 wi臋c 呕ydzi narodem, nie s膮 narodowo艣ci膮, poniewa偶 odr贸偶niaj膮ce ich cechy nie pokrywaj膮 si臋 z cechami okre艣laj膮cymi wszelkie narodowo艣ci, s膮 jednak spo艂eczno艣ci膮 i to bardzo zwart膮, maj膮c膮 w艂asn膮 dusz臋". 呕ydzi w ogromnej wi臋kszo艣ci uwa偶aj膮 si臋 za nar贸d, post臋puj膮 z wi臋ksz膮 zwarto艣ci膮, ni偶 wiele innych narod贸w. Walcz膮 o swoje prawa narodowe, i dzisiaj ca艂y 艣wiat uznaje ich za nar贸d, tylko p. St. Bukowiecki jest tak niehumanitarny, 偶e odmawia im tej w艂a艣ciwo艣ci, kt贸ra dla 呕yd贸w jest najdro偶sza. Wobec tego jednak, 偶e 呕ydzi nie s膮 nawet narodowo艣ci膮, problemat si臋 upraszcza: nie mo偶na sprzyja膰 wytworzeniu si臋 narodowo艣ci 偶ydowskiej, natomiast, jakkolwiek nieprawdopodobn膮 jest 艣cis艂a asymilacja 偶ydowskiej masy, mo偶liwa jest asymilacja niejako drugiego stopnia: "Asymilacja w naszym rozumieniu, to przej臋cie si臋 呕yd贸w kultur膮 polsk膮, zast膮pienie 偶argonu przez j臋zyk polski, zachowanie si臋 lojalne w stosunku do pa艅stwa, co jednak nie niweczy odr臋bno艣ci tej osobliwej grupy rasowo-wyznaniowej, jak膮 jest 偶ydostwo". Ale czy 呕ydzi w swojej masie naprawd臋 przejm膮 si臋 kultur膮 polsk膮, oni, kt贸rzy tysi膮ce lat zachowali odr臋bno艣膰 swojej kultury, a dzisiaj pracuj膮 wytrwale nad pog艂臋bieniem tej odr臋bno艣ci? 呕ydzi sprzeczaj膮 si臋 o to, czy maj膮 si臋 uczy膰 w szko艂ach w 偶argonie, czy w j臋zyku hebrajskim, j臋zyk polski traktuj膮 jako obcy. Gdyby艣my ich nawet zmusili do wi臋kszego zastosowania w 偶yciu codziennym polskiego j臋zyka, to jaki by艂by z tego po偶ytek? Chyba wi臋cej 呕yd贸w w urz臋dach, np. w naszym s膮downictwie, bo w praktyce do tego sprowadzi艂 si臋 program asymilacyjny p. St. Bukowieckiego. Lojalno艣膰 呕yd贸w za艣 w stosunku do pa艅stwa zale偶y nie od ich asymilacji, lecz od si艂y tego pa艅stwa: potwierdzaj膮 to wiekowe do艣wiadczenia r贸偶nych narod贸w. Ale, zdaniem p. St. B., nie ma innego wyj艣cia, bo przecie偶 program antysemicki trzeba odrzuci膰: "Program takiej walki - to program na ca艂e pokolenia, kt贸re mia艂yby by膰 wychowywane i utrzymywane w atmosferze wstr臋tu i nienawi艣ci, podniesionej do znaczenia nakazu narodowego. Taki program by艂by pod wzgl臋dem etycznym czynnikiem destrukcyjnym, burz膮c uczucia humanitarne, obni偶a艂by poziom moralny spo艂ecze艅stwa, a jednocze艣nie sprawi艂by nam wielk膮 szkod臋 polityczn膮". Atmosfera wstr臋tu i nienawi艣ci... Gdy po uchwaleniu przez Sejm Ustawodawczy ustawy o spoczynku niedzielnym podni贸s艂 si臋 z 艂aw poselskich przyw贸dca 呕yd贸w, pose艂 Grunbaum, i wyrzek艂 na zimno: "W tej chwili stracili艣cie Lw贸w i Wilno", to przyznam si臋, 偶e ogarn臋艂y mnie wstr臋t i nienawi艣膰. I mam to przekonanie, 偶e z tym wstr臋tem i nienawi艣ci膮 nie jestem ni偶szy etycznie od autora "Polityki Polski niepodleg艂ej", razem z jego humanitarnymi uczuciami. A zarazem mam to przekonanie, 偶e najbardziej destrukcyjnie dzia艂a na nar贸d zamykanie oczu na rzeczywisto艣膰. A zreszt膮, o ile chodzi o program p. Bukowieckiego, to jego wymagania co do przej臋cia si臋 przez 呕yd贸w kultur膮 polsk膮 nie id膮 bardzo daleko. Np. wyst臋puje on przeciw niedopuszczaniu 呕yd贸w z innych dzielnic Polski do Pozna艅skiego, bo tolerowani s膮 tam rzekomo tamtejsi 呕ydzi, m贸wi膮cy po niemiecku (przez kogo?), "a niedopuszczani 呕ydzi, b臋d膮cy narodowo艣ciowo i kulturalnie Polakami". Mo偶na mie膰 bardzo niskie wymagania przy okre艣leniu tego, kto jest Polakiem, ale nazywa膰 Polakami narodowo艣ciowo i kulturalnie tych 呕yd贸w, kt贸rzy ze Wschodu usi艂uj膮 dosta膰 si臋 do Wielkopolski, to jest ju偶 jaskrawe lekcewa偶enie poj臋cia polsko艣ci. Nie wartoby by艂o zajmowa膰 si臋 d艂u偶ej tymi wywodami, gdyby nie to, 偶e one s膮 tak typowe dla oderwanej dzisiaj od 偶ycia politycznego grupy, kt贸ra nie mia艂a zrozumienia sprawy 偶ydowskiej, kt贸ra nie zada艂a sobie nigdy trudu, by tej sprawie przyjrze膰 si臋 dok艂adniej. Nic dziwnego: na wszystko znajdowa艂a odpowied藕 w humanitarnych frazesach. Rozpatrywanie kwestii asymilacji 呕yd贸w jest obecnie 艂atwiejsze, ani偶eli by艂o przed wojn膮 [ I-sz膮 - wtr. WK.], i to dzi臋ki samym 呕ydom, dzi臋ki przeobra偶eniom, kt贸re w艣r贸d nich zasz艂y. Przedtem 呕ydzi, kt贸rzy wsi膮kali w aryjskie spo艂ecze艅stwa, g艂osili wsz臋dzie pogl膮d, 偶e zagadnienie asymilacji nie przedstawia 偶adnych trudno艣ci. 呕yd jest i potrafi by膰 r贸wnie dobrym Polakiem, Francuzem, Anglikiem, jak i rodowity Polak, Anglik czy Francuz. Uchodzi艂o za co艣 niehumanitarnego, je偶eli si臋 kwestionowa艂o asymilacj臋 呕yd贸w. Gdy kto艣 utrzymywa艂, 偶e ta asymilacja nie jest zupe艂na, 偶e cz臋sto jest tylko zewn臋trzna, to w贸wczas uchodzi艂 za barbarzy艅skiego antysemit臋. W og贸le zajmowanie si臋 odr臋bno艣ci膮 偶ydowsk膮 by艂o niemile przez 呕yd贸w widziane. Jak np. podkre艣la Sombart, w prasie liberalnej by艂a pewnego rodzaju konspiracja milczenia w kwestii 偶ydowskiej, nieliberalno艣ci膮 by艂o nawet samo poruszanie tego problematu. Poza tym 呕ydzi starali si臋 wykaza膰, 偶e nie ma 偶adnych sta艂ych odr臋bno艣ci, kt贸re by nie zaciera艂y si臋 w procesie asymilacyjnym. Zwalczali zawzi臋cie "przes膮d ras". Wed艂ug 偶ydowskiego orientalisty, J. Darmstetera, w historii nie ma zasadniczego znaczenia rasa, lecz tylko tradycja. 呕ydzi nie s膮 ras膮, lecz tradycj膮, kt贸ra mo偶e wsp贸艂偶y膰 z innymi tradycjami i kt贸ra reprezentuje wielkie walory dla ca艂ej ludzko艣ci. 呕ydzi nie s膮 czym艣 odr臋bnym. Wed艂ug Salomona Reinacha, "m贸wi膰 o 呕ydach, jako o 艣wiadomej zbiorowo艣ci, jako o ca艂o艣ci fizjologicznej lub psychologicznej, to znaczy da膰 si臋 oszukiwa膰 s艂owom". Wielu pisarzy 偶ydowskich pracowa艂o usilnie nad tym, by w imi臋 humanitarnego idea艂u os艂abi膰 znaczenie narodowych odr臋bno艣ci, podkre艣la艂o ogromne znaczenie krzy偶owania si臋 ras. Wspomniany wy偶ej Jean Finot pisa艂: "Jest tylko jedna ludzko艣膰, a nie wiele ludzko艣ci. Jest ona podzielona na r贸偶ne ga艂臋zie, kt贸rych warto艣膰 i post臋p zale偶y wy艂膮cznie od otoczenia w jakim one si臋 rozwija艂y lub rozwijaj膮 si臋. Wszystkie one miesza艂y si臋 z sob膮 w przestrzeni i czasie. W miar臋, jak posuwamy si臋 naprz贸d, czynniki naukowe i spo艂eczne wywieraj膮 sw贸j wp艂yw ze szkod膮 czynnik贸w antropologicznych i klimatycznych. Prawdziwe si艂y mi臋dzyrasowe i mi臋dzynarodowe rosn膮 wsz臋dzie i d膮偶膮 do wewn臋trznych zbli偶e艅 mi臋dzy ludami i rasami". Nie ma jakiego艣 sta艂ego charakteru narodowego. "Charakter narodu w ten spos贸b jest tylko wiecznym stawaniem si臋 (devenir). W艂a艣ciwo艣ci naszej duszy i d膮偶enia pozostaj膮 ruchome, jak chmury, 艣cigane przez wiatr. Rodz膮 si臋 i zmieniaj膮 pod wp艂ywem niezliczonych przyczyn. M贸wi膰 o s艂abo艣ci lub o fatalizmie psychologicznym narod贸w, to znaczy chcie膰 uwierzy膰 w to, 偶e kr臋gi, wywo艂ane przez kamie艅, rzucony na powierzchni臋 wody, zachowuj膮 wiecznie sw贸j kszta艂t... Krew przodk贸w, coraz bardziej zmieszana w pochodzie pokole艅, jest zneutralizowana przez r贸偶norodne warunki naszego istnienia. Czynniki spo艂eczne poza tym odbieraj膮 wp艂yw zasadom geograficznym i etnicznym, i w niezliczonej ilo艣ci tamtych wyra偶a si臋 na艣ladownictwo ze swoim bezpo艣rednim skutkiem: niwelacj膮 r贸偶nic mi臋dzynarodowych". Wed艂ug tych zapatrywa艅 偶ydowskich, nie ma niczego sta艂ego w charakterze narodowym, pierwiastki rasowe nie maj膮 偶adnego znaczenia, jak r贸wnie偶 i wszelkie odziedziczone odr臋bno艣ci. Wszyscy ludzie s膮 r贸wni, i post臋p zasadza si臋 na tym, 偶e si臋 nie stawia 偶adnych przeszk贸d ich wsp贸艂偶yciu, 偶e nie robi si臋 偶adnej r贸偶nicy mi臋dzy tubylcem a przybyszem, mi臋dzy aryjczykiem a semit膮. W dzisiejszych spo艂ecze艅stwach kulturalnych asymilacja post臋puje z nies艂ychan膮 艂atwo艣ci膮, i barbarzy艅c膮 jest ten, kto jej stawia jakiekolwiek przeszkody. Przed wojn膮 [ I-sz膮 - wtr. WK.] pisarze 偶ydowscy starali si臋 ustali膰 opini臋 o braku jakiej艣 istotnej odr臋bno艣ci i solidarno艣ci 偶ydowskiej (mam tu na my艣li pisarzy niesyjonistycznych). Mia艂a to by膰 legenda, wymy艣lona przez antysemit贸w. Religia 偶ydowska, zdaniem pisarzy pochodzenia 偶ydowskiego, jest religi膮, kt贸ra nie zamyka swoim wyznawcom drogi do asymilacji z ich otoczeniem; przeciwnie, 呕ydzi wsz臋dzie potrafi膮 by膰 najlepszymi patriotami. Triumf syjonizmu Obecnie mamy zupe艂nie inny stan opinii mi臋dzy 呕ydami. Ju偶 nie przemilcza si臋 ich odr臋bno艣ci ani te偶 nie uwa偶a jej za zarzut. Przeciwnie, 呕ydzi z dum膮 podkre艣laj膮 swoj膮 odr臋bno艣膰. Zaczynaj膮 呕ydzi m贸wi膰 o swojej rasie, o jej warto艣ci, o jej niezatartych cechach. Podkre艣la si臋 narodowy charakter 偶ydowskiej religii. Tylu 呕yd贸w przedtem udowadnia艂o, 偶e rasa nic nie znaczy! A teraz pisz膮, jak np. Ozjasz Thon: "Czy mo偶na znale藕膰 gdziekolwiek nar贸d, kt贸ry mia艂by w 偶y艂ach krew czystsz膮, ni偶 呕ydzi?... Ale ca艂e ich 偶ycie, ca艂e ich 偶ycie, razem z religi膮, by艂o narodowe". Przed wojn膮 [ I-sz膮 - wtr. WK.] 呕ydzi, tak zw. asymilanci, kt贸rzy w europejskich spo艂ecze艅stwach zaj臋li wybitne stanowisko, kt贸rzy uwa偶ali si臋 za ich cz艂onk贸w, zazwyczaj wyst臋powali przeciw syjonizmowi, uwa偶ali za chimer臋 ide臋 pa艅stwa palesty艅skiego. Obecnie ten nastr贸j si臋 zmieni艂. I mo偶emy obserwowa膰 rzecz bardzo ciekaw膮: oto powr贸t do judaizmu wielu 呕yd贸w, kt贸rych spo艂ecze艅stwa europejskie przesta艂y uwa偶a膰 za 呕yd贸w, co do kt贸rych przypuszczano, 偶e zatracili oni wszelk膮 wsp贸lno艣膰 z 偶ydostwem. We Francji np. Leon Blum, przyw贸dca socjalist贸w, wyra藕nie opowiada si臋 za ide膮 syjo艅sk膮. W Niemczech stary E. Bernstein, w贸dz rewizjonist贸w a potem niezale偶nych socjalist贸w, kt贸ry nigdy nie akcentowa艂 swojego 偶ydowskiego pochodzenia, obecnie jest czynny w pracy na rzecz Palestyny. A we W艂oszech Luigi Luzzati, b. premier i wielokrotny minister, jeden z wodz贸w stronnictwa liberalnego, wyst膮pi艂 niedawno, z apologi膮 rasy 偶ydowskiej, jako swojej rasy, kt贸rej by艂 wierny ca艂e 偶ycie. Mo偶e nie艣cis艂e jest wyra偶enie, 偶e mamy tu do czynienia z powrotem do judaizmu. Raczej mo偶na by przypu艣ci膰, 偶e w tych wypadkach asymilacja by艂a zewn臋trzna, pozorna i 偶e, jak si臋 to ju偶 nieraz dzia艂o w dziejach, mocne pierwiastki rasowe odezwa艂y si臋 przy dogodnej sposobno艣ci z wielk膮 si艂膮. W ka偶dym razie rozchwia艂a si臋 jedna legenda: legenda o tym, 偶e gdy 呕yd si臋 asymiluje, to z zasady traci zwi膮zek z 偶ydostwem, 偶e naprawd臋 przestaje by膰 呕ydem. W obecnej chwili, gdy 呕ydzi wyst臋puj膮 ju偶 z ca艂膮 otwarto艣ci膮, przy tej sposobno艣ci o艣wietlaj膮 oni w charakterystyczny spos贸b swoich wsp贸艂wyznawc贸w, wzgl臋dnie by艂ych wsp贸艂wyznawc贸w, kt贸rzy zaj臋li wybitne stanowiska w 偶yciu spo艂ecze艅stw europejskich. G艂贸wnym argumentem asymilator贸w by艂 zawsze Disraeli, p贸藕niejszy lord Beaconsfieid, angielski premier, jeden z przedstawicieli brytyjskiego imperializmu. Disraeli by艂 konserwatyst膮, podpor膮 angielskiego tronu i o艂tarza, mia艂 by膰 偶ywym zaprzeczeniem pogl膮d贸w, 偶e 呕ydzi reprezentuj膮 rewolucyjne i kosmopolityczne idea艂y. Szczyc膮 si臋 nim angielscy konserwaty艣ci, ale r贸wnocze艣nie i syjoni艣ci dzisiaj do niego si臋 przyznaj膮, i zdaje si臋 nie bez racji. Tak np. pisze Nachum Soko艂贸w o Disraelim, 偶e on, mimo 偶e si臋 przechrzci艂, pozosta艂 呕ydem. Soko艂贸w cytuje nast臋puj膮ce zdanie Disraelego: "Wiara chrze艣cija艅ska jest judaizmem dla t艂umu...". Jako literat by艂 on - wedle Soko艂owa - zar贸wno jako m膮偶 stanu, przede wszystkim synem swojego ludu i syjonist膮... I gdy go wyszydzano z powodu jego pochodzenia, odpar艂, 偶e jego przodkowie ju偶 wtedy mieli sw贸j obyczaj, gdy najdumniejsze rody szlacheckie 艣wiata jeszcze by艂y dzikimi, i bezradnie b艂膮dz膮cymi po lasach". Niew膮tpliwie pisma Disraelego zawieraj膮 apologi臋 rasy 偶ydowskiej, a co do jego polityki wschodniej, to kierowana by艂a ona wzgl臋dami na interes 呕yd贸w (sprawa turecka). Odr臋bno艣膰 偶ydowska, nawet 呕yd贸w zasymilowanych (z bardzo nielicznymi wyj膮tkami), wyst臋puje na ka偶dym kroku. Badania nad histori膮 呕yd贸w wykazuj膮, 偶e potrafi膮 si臋 oni pozornie zasymilowa膰, a mimo to pozostaj膮 呕ydami z pokolenia w pokolenie: tzw. krypto-呕ydzi s膮 zjawiskiem dobrze znanym. Ot贸偶 nasuwa si臋 pytanie, dlaczego tak jest, i jakie z tego konsekwencje p艂yn膮 dla spo艂ecze艅stw, w艣r贸d kt贸rych 偶yj膮 呕ydzi. Jest rzecz膮 widoczne, 偶e problemat asymilacji 呕yd贸w przedstawia si臋 jako odr臋bny problemat. By go jednak nale偶ycie o艣wietli膰, zastan贸wmy si臋, na czym zasadza si臋 asymilacja, kiedy ona naprawd臋 mo偶e si臋 uda膰. Wtedy stanie si臋 rzecz膮 bardziej zrozumia艂膮, czym jest asymilacja 偶ydowska.
Destrukcyjne wp艂ywy Prof. Roman Rybarski
By mo偶na by艂o m贸wi膰 o asymilacji, trzeba, by zasz艂y przeobra偶enia w obydwu tych kierunkach. Jednostka jaka艣 mo偶e przyswoi膰 sobie spos贸b 偶ycia otoczenia, w艂ada膰 znakomicie j臋zykiem narodu, w艣r贸d kt贸rego 偶yje, mie膰 z nim wiele rzeczy wsp贸lnych, ale je偶eli nie ma duchowej wsp贸lno艣ci, i to wsp贸lno艣ci bezwzgl臋dnej, nie mo偶e by膰 mowy o pe艂nej asymilacji. (podkr. moje - WK.) Z drugiej strony, mo偶e kto艣 obcy przej膮膰 si臋 przyja藕ni膮 dla jakiego艣 narodu, po艣wi臋ca膰 swoje 偶ycie pracy dla jego dobra, przelewa膰 nawet krew za jego wolno艣膰. O ile jednak w ten nar贸d si臋 nie w偶yje, nie zro艣nie z nim jak naj艣ci艣lej, pozostaje tylko jego przyjacielem, a nie jest jego cz艂onkiem. Niezawodnym sprawdzianem, czy dana jednostka jest naprawd臋 zasymilowana, jest okoliczno艣膰 negatywna: musi ona zerwa膰 zwi膮zki 艂膮cz膮ce j膮 z grup膮 spo艂eczn膮, do kt贸rej przedtem nale偶a艂a. Musi t臋 grup臋 traktowa膰 jako obc膮, tak jak traktuje wszystkie narody obce. Ani w臋z艂y interesu, ani w臋z艂y uczucia nie mog臋 jej wi膮za膰 z t膮 grup膮. Po czym poznajemy, czy Polak pochodzenia niemieckiego jest ju偶 naprawd臋 Polakiem, a nie p贸艂-Niemcem i p贸艂-Polakiem? Po tym, 偶e w stosunku do Niemc贸w jest o偶ywiony tymi samymi uczuciami, tymi samymi oczami na nich patrzy, co ca艂y nar贸d polski. Czasami nawet cz艂owiek, kt贸ry przeby艂 ten proces asymilacyjny, nabiera specjalnej niech臋ci do dawnego 艣rodowiska. Nie jest to jaki艣 oportunizm, lecz oryginalna reakcja psychiczna, mo偶e pod艣wiadoma wola zatarcia wszelkich 艣lad贸w, kt贸re zostawia dawna przynale偶no艣膰 narodowa. Ot贸偶 呕ydzi tym si臋 od innych narod贸w r贸偶ni膮, 偶e maj膮 szczeg贸ln膮 艂atwo艣膰 zewn臋trznej asymilacji, 偶e szybciej ni偶 inne narody nabieraj膮 cech 艣rodowiska, w艣r贸d kt贸rego 偶yj膮. Stoi tu co prawda na przeszkodzie bardzo wybitny typ rasowy. 呕ydzi s膮 ras膮 niejednolit膮, trafiaj膮 si臋 w艣r贸d nich r贸偶ne mieszaniny antropologiczne, ale mimo to, wbrew przekonywaj膮cym wywodom 偶ydowskich antropolog贸w, akcentuj膮cych brak 偶ydowskich cech antropologicznych, z 艂atwo艣ci膮, bez 偶adnych studi贸w, mo偶na pozna膰 呕yda, czy on jest sefardim czy askenazim. Pomin膮wszy jednak te cechy, mo偶emy stwierdzi膰, z jak膮 艂atwo艣ci膮 呕yd, kt贸ry kupi艂 maj膮tek ziemski, nabiera艂 wygl膮du i manier karmazyna. Warto te偶 obserwowa膰 呕yd贸w ameryka艅skich, wygolonych, w rogowych okularach, jak oni wymawiaj膮 angielskie s艂owa prawdziwie po ameryka艅sku, z jak膮 flegm膮 i powag膮 porusza si臋 cz艂onek Izby Lord贸w, kt贸rego przodkowie przyszli do Anglii troch臋 p贸藕niej, ni偶 Wilhelm Zdobywca. 呕ydzi aklimatyzuj膮 si臋 wsz臋dzie bardzo 艂atwo. Asymiluj膮 si臋 jednostki z innych narod贸w, ale rzadko zdarza si臋, by rodzeni bracia zostawali cz艂onkami r贸偶nych narod贸w, a ta rzecz mi臋dzy 呕ydami jest do艣膰 pospolita. Nie zdarza si臋 te偶 aryjczykom, by zmieniali swoj膮 narodowo艣膰 dwa razy w 偶yciu. 呕yd jest 呕ydem Jednak偶e tym si臋 r贸偶ni asymilacja 偶ydowska od innej asymilacji, 偶e z zasady 呕yd, staj膮c si臋 Polakiem, Francuzem lub Anglikiem, nie przestaje by膰 呕ydem. Nie chodzi tu tylko o wyznanie, chocia偶 trudno sobie wyobrazi膰 asymilacj臋 呕yda bez porzucenia przez niego religii 偶ydowskiej, kt贸ra jest wi臋cej ni偶 religi膮, bo jest stra偶nic膮 odr臋bno艣ci narodowej. Ale czym by艂a i jest ogromna wi臋kszo艣膰 呕yd贸w, kt贸rzy si臋 stali "Polakami"? Przedstawicielami, obro艅cami 偶ydostwa w spo艂ecze艅stwie polskim. By艂y Niemiec, kt贸ry sta艂 si臋 Polakiem, jest stale anty-Niemcem. Ale by艂y semita, kt贸ry uwa偶a si臋 za Polaka, jest bardzo rzadko antysemit膮. Przeciwnie, jest przewa偶nie wyra藕nym filosemit膮. Ma 偶al do spo艂ecze艅stwa polskiego, 偶e 藕le traktuje 呕yd贸w. Wyst臋puje w obronie praw 偶ydowskich, zwalcza bojkot 呕yd贸w, toruje drog臋 呕ydom wszelkich odcieni do r贸偶nych stanowisk w spo艂ecze艅stwie polskim. Gdy jest konflikt mi臋dzy polskim i 偶ydowskim interesem, staj膮 ci asymilanci, jak na zawo艂anie, po stronie 呕yd贸w. (podkr. moje - WK.) Gdy w r. 1919 by艂y przygotowywane w Pary偶u klauzule o mniejszo艣ciach narodowych, kt贸re miano narzuci膰 Polsce, w贸wczas jeden z gorliwych i szczerych zwolennik贸w idei asymilacji, prof. H. Nusbaum, pr贸bowa艂 zorganizowa膰 protest 呕yd贸w polskich przeciw tym klauzulom, ubli偶aj膮cym Polsce, wskazuj膮c na to, 偶e samo pa艅stwo polskie odda 呕ydom to, co im si臋 nale偶y. By艂o w Polsce bardzo wielu "asymilant贸w'', a mimo to bardzo niewielu znalaz艂o si臋 takich, kt贸rzy zdobyli si臋 na odwag臋 podpisania tego protestu. Brak艂o pod nim nazwisk przedstawicieli rodzin 偶ydowskich, kt贸re ju偶 uchodzi艂y za polskie od paru pokole艅. Nienawi艣膰 do Rosji Wyobra藕my sobie, 偶e przed wojn膮 [ I-sz膮 - wtr. WK.] powiod艂a si臋 "asymilacja", 偶e przybra艂a rozmiary masowe, 偶e Polacy pochodzenia 偶ydowskiego zaj臋li odpowiednio do tego mocne stanowisko w naszej polityce. Jest rzecz膮 pewn膮, 偶e pod ich wp艂ywem stan臋liby艣my mocno po stronie pa艅stw centralnych. 呕ydzi w 艣wiecie byli czynni po obydwu stronach, ale 呕ydzi w Polsce kierowali si臋 przede wszystkim nie dobrem Polski, lecz nienawi艣ci膮 do Rosji, sympati膮 dla, za偶ydzonej Austrii, byli pod urokiem niemieckiej pot臋gi. Tote偶 nic dziwnego, 偶e aktywizm [postawa czynnie wspieraj膮ca polityk臋 niemieck膮 na okupowanych ziemiach polskich - przyp. red.] mi臋dzy 呕ydami mia艂 tylu obro艅c贸w. I 艂adnie by艣my wygl膮dali, gdyby nie to, 偶e ju偶 przed wojn膮 [ I-sz膮 - wtr. WK.] powaga 呕yd贸w by艂a mocno nadw膮tlona, 偶e ju偶 spo艂ecze艅stwo polskie zacz臋艂o rozumie膰 istotne znaczenie kwestii 偶ydowskiej. "Asymilacja" kosztowa艂aby nas bardzo drogo. 呕ydzi 艂atwo si臋 "asymiluj膮", ale te偶 艂atwo odbywaj膮 drog臋 powrotn膮, do 偶ydostwa, gdzie si臋 te偶 ch臋tnie przyjmuje marnotrawnych syn贸w. Radek-Sobelson by艂 cz艂onkiem organizacji m艂odzie偶y "promienistej", by艂 przez jaki艣 czas cz艂onkiem polskiej partii socjalno-demokratycznej. A Mendelson, jeden z filar贸w PPS, by艂 przez jaki艣 czas wsp贸艂pracownikiem krakowskiego "Czasu", a na staro艣膰 zosta艂 偶ydowskim narodowcem. Podobnych przyk艂ad贸w mo偶naby wiele przytoczy膰. W ogromnej wi臋kszo艣ci przypadk贸w asymilacja 呕yd贸w nie jest istotna. A przy tym, jak to podkre艣la W. Sombart, asymilacja jest obecnie bardziej trudna, gdy偶 w艂a艣nie skutkiem 偶ywszego zetkni臋cia si臋 r贸偶nych lud贸w, zaostrzaj膮 si臋 odr臋bno艣ci, wzmacniaj膮 si臋 antagonizmy i niech臋ci. Nie uda艂a si臋 zupe艂nie asymilacja nawet tam, gdzie 呕ydzi s膮 drobn膮 mniejszo艣ci膮, gdzie 偶yj膮 rozproszeni. Sombart nie znajduje 偶adnego innego istotnego wyt艂umaczenia tego faktu, jak to, 偶e "widocznie r贸偶nica krwi mi臋dzy nimi (to jest 呕ydami) a aryjczykami, jest zbyt wielk膮"... Jego zdaniem pr贸by asymilacji daj膮 z艂e wyniki, obydwie kultury na tym cierpi膮; zatracaj膮 swoje rodzime warto艣ci, a ich wsp贸艂偶ycie nie daje dobrych wynik贸w. Zreszt膮 dzisiaj ju偶 nikt nie ma z艂udze艅 co do asymilacji 呕yd贸w. Mog膮 by膰 nieliczne wyj膮tki, ale te niemal 偶e nie wchodz膮 w rachub臋. Je偶eli jednak trzeba by艂o przyjrze膰 si臋 temu zagadnieniu, to w艂a艣nie w tym celu, by wskaza膰, jak niebezpieczna jest pozorna asymilacja. Problemat asymilacji, jako problemat spo艂eczny, nie istnieje. Ale istnieje problemat wp艂ywu 偶ydowskiego, ich wsp贸艂偶ycia z kultur膮 polsk膮. Tego wp艂ywu nie wyrzekaj膮 si臋 nawet 呕ydzi, kt贸rzy przyznaj膮 si臋 do narodowo艣ci 偶ydowskiej. Chc膮 oni 偶y膰 w艂asnym 偶yciem, ale r贸wnocze艣nie oddzia艂ywa膰 na 偶ycie, kt贸re ich otacza. Jaki jest ten wp艂yw? Jakie pierwiastki wnosz膮 呕ydzi w spo艂ecze艅stwa, w艣r贸d kt贸rych 偶yj膮? Trudno jest o艣wietli膰 ten problematy w ca艂ej rozci膮g艂o艣ci. Spr贸bujmy jednak postawi膰 to zagadnienie, nie opieraj膮c si臋 przewa偶nie na 藕r贸d艂ach "antysemickich", lecz ile mo偶no艣ci, na 艣wiadectwach samych 呕yd贸w, lub pisarzy, 呕ydom, przyjaznych. Ot贸偶 Karol Marx, jedna z najwi臋kszych gwiazd 偶ydostwa postawi艂 w swojej m艂odo艣ci to zagadnienie bardzo ostro. Jaka jest -pisze - 艣wiecka podstawa 偶ydostwa? Potrzeba praktyczna, egoizm. Jaki jest 艣wiecki kult 呕yd贸w? "Der Schacher". Jaki jest ich 艣wiecki B贸g? Pieni膮dz... Emancypacja od "szachru" i pieni膮dza, a wi臋c "od praktycznego, realnego 偶ydostwa, by艂aby samoemancypacj膮 naszego czasu". 呕ydzi nie byliby mo偶liwi w spo艂ecze艅stwie, w kt贸rym by uniemo偶liwi艂o si臋 szachrowanie. "Uznajemy wi臋c w 偶ydostwie og贸lny wsp贸艂czesny pierwiastek antysocjalny, wysuni臋ty przez rozw贸j historyczny, nad kt贸rym 呕ydzi w tym kierunku gor膮co wsp贸艂pracowali, na swoj膮 dzisiejsz膮 wysoko艣膰, na wysoko艣膰, na jakiej z konieczno艣ci musi si臋 rozpa艣膰". Trzeba wyzwoli膰 艣wiat od tego pierwiastka: "Der Schacher", a wtedy i kwestia 偶ydowska b臋dzie rozstrzygni臋ta. O roli gospodarczej 呕yd贸w pisano bardzo wiele. Niew膮tpliwie 呕ydom przypada znaczny udzia艂 w rozwoju wsp贸艂czesnego kapitalizmu. Niew膮tpliwie te偶 wp艂yw 偶ydowski w du偶ym stopniu, bezpo艣rednio i po艣rednio (przez purytanizm), ukszta艂towa艂 ducha kapitalizmu, jak to wykazali Werner Sombart i Max Weber. Ale znaczenie 呕yd贸w nie ogranicza si臋 do tego. Nie mo偶na go zacie艣nia膰 do dziedziny czysto gospodarczej. W tej chwili bardziej nas interesuje duchowy wp艂yw 呕yd贸w 呕e 呕ydzi s膮 tw贸rcami nowoczesnego socjalizmu, o tym dobrze wiadomo. 呕e s膮 g艂贸wnymi organizatorami bolszewizmu w Rosji, na W臋grzech itd., to s膮 fakty dobrze znane. Ale i inne idee maj膮 w艣r贸d 呕yd贸w swoich propagator贸w. Streszcza si臋 ich dzia艂alno艣膰 w tym, 偶e zawsze i wsz臋dzie reprezentuj膮 oni ducha krytyki, ducha buntu. Wsz臋dzie prowadz膮 krytyk臋 ustalonych autorytet贸w, ustalonych poj臋膰 moralnych, ze szczeg贸ln膮 zawzi臋to艣ci膮 zwalczaj膮 religi臋, zw艂aszcza religi臋 zorganizowan膮, jak np. Ko艣ci贸艂 rzymsko-katolicki. Obiektywny pisarz, M. Muret, zaj膮艂 si臋 zbadaniem tego, co si臋 nazywa "duchem 偶ydowskim". "Izrael by艂 - pisze - od pocz膮tk贸w ludem rozpaczliwych roszcze艅 demokratycznych, par excellence narodem wojny klas, teatrem nienawi艣ci ubogich ku bogatym". Szczyc膮 si臋 zreszt膮 tym sami 呕ydzi; wielu z nich wyprowadza ducha buntu spo艂ecznego z pism prorok贸w hebrajskich. W tej akcji nie ograniczaj膮 si臋 oni do dziedziny polityczno-spo艂ecznej. Zwracaj膮 si臋 przeciw wszelkim tradycyjnym ideom. Wed艂ug Mureta typowym 呕ydem jest Jerzy Brandes, kt贸ry g艂osi: "Gdyby si臋 chcia艂o wyszuka膰 zasad臋, najbardziej obni偶aj膮c膮 i najbardziej zgubn膮 na ziemi, nie znalaz艂oby si臋 innej, jak zasad臋 autorytetu". Brandes jest fanatycznym wrogiem chrze艣cija艅stwa, wrogiem rodziny. Inny reprezentacyjny 呕yd, Max Nordau, szuka na wszystkie strony "k艂amstw konwencjonalnych" - znajduje mi臋dzy innymi i "k艂amstwo ma艂偶e艅skie". Wiele te偶 呕ydzi potrafili napisa膰 o "przes膮dzie narodowo艣ci", jako zgubnym dla kultury. H. Heine by艂 osobi艣cie niemoralnym cz艂owiekiem - pr贸cz tego z cynizmem obnosi艂 si臋 swoj膮 niemoralno艣ci膮, nienawidz膮c otaczaj膮cego go spo艂ecze艅stwa. I, wed艂ug Mureta, Marx, Heine, Nordau, Brandes itd., to s膮 typowi przedstawiciele ducha 偶ydowskiego, a dzi艣 "dechrystianizacja 艣wiata - tym, do czego si臋 sprowadza ostatecznie funkcja 呕yd贸w wsp贸艂czesnych". Cdn. (fragment pracy "Nar贸d, jednostka i klasa", Warszawa 1926)
Prof. Roman Rybarski Liczmy na siebie Czasami
呕ydzi s膮 wyra藕nie dumni z tego, 偶e reprezentuj膮 ducha buntu. Tak np. pisze
otwarcie Boruch Hagani, jeden z bardziej znanych syjonist贸w we Francji:
"Oskar偶ano 偶ydowskich les intellectuels, 偶e s膮 agentami dechrystianizacji i
demoralizacji wsp贸艂czesnych spo艂ecze艅stw i, by膰 mo偶e, nie bez pewnej podstawy.
Nie sta艂o si臋 to sposobem zupe艂nie przypadkowym, 偶e wielcy teoretycy i wielcy
agitatorzy socjalizmu, Marxowie i Lassallowie byli 呕ydami, 偶e 呕yd napisa艂 Atta
Troll i inny 呕yd "K艂amstwa konwencjonalne" naszej cywilizacji. Pr贸偶ne wysi艂ki
Podobnie pisze P. Mignot, autor
francuski, 偶yczliwie dla narodowej idei 偶ydowskiej usposobiony: "呕yd,
przeciwstawiaj膮c si臋 w spos贸b bezwzgl臋dny przez wszystkie swoje obyczaje, j臋zyk,
ras臋, religi臋, nie mo偶e zla膰 si臋 z 偶adnym narodem. Ani gro藕by, ani
dobrodziejstwa nie mog艂y przezwyci臋偶y膰 jego nieprzeb艂agania. Przekonany, tak
jak on jest, o swojej wy偶szo艣ci nie do uwierzenia, nie chce si臋 stopi膰 z innymi
narodami. Prze艣ladowany bez przerwy, b臋dzie usi艂owa艂 si臋 zem艣ci膰 bior膮c udzia艂
we wszystkich si艂ach rozk艂adu pa艅stw istniej膮cych. B臋dzie adeptem wszystkich
rewolucji. Wiecznie niezadowolony zmierza do zniszczenia i zmiany istniej膮cego
stanu rzeczy". Syjonizm
nie
zadowala si臋 Palestyn膮. Chce nie tylko 偶y膰, jak 偶yj膮 inne narody, lecz tak偶e
czuje si臋 powo艂anym do spe艂nienia 艣wiatowej misji. Idea narodu wybranego u
呕yd贸w nabiera nowego 偶ycia, a raczej ze stanu utajonego wchodzi w stan otwarty.
呕ydzi chc膮 narzuci膰 艣wiatu swoj膮 etyk臋, chc膮 by膰 po艣rednikiem mi臋dzy narodami,
pracowa膰 nad ich po艂膮czeniem. (podkr. moje - WK.) Ale narody Zachodu maj膮 swoj膮 etyk臋. Nie widzia艂y
one tylu w艂adc贸w, jednak nie uwa偶aj膮 si臋 za co艣 ni偶szego od 呕yd贸w, Maj膮 coraz
ja艣niejsz膮 艣wiadomo艣膰, 偶e mi臋dzy 偶ydowskim pogl膮dem na 艣wiat a ich pogl膮dem
zachodzi wyra藕ny konflikt, 偶e 呕ydzi w naszych spo艂ecze艅stwach wywieraj膮 wp艂yw
rozk艂adowy. 艢wiadomo艣膰 tego jest coraz wyra藕niejsza nawet w艣r贸d narod贸w, w艣r贸d
kt贸rych 呕ydzi licz膮 si臋 na dziesi膮tki, a najwy偶ej na setki tysi臋cy. Jak mocna
musi by膰 艣wiadomo艣膰 u nas, kt贸rzy na swojej ziemi d藕wigamy ci臋偶ar trzech
milion贸w 呕yd贸w! Skutki "tolerancji"
Oto dlatego, 偶e -
zamiast wyj艣膰 z 偶ycia - brano za punkt wyj艣cia og贸ln膮 liberaln膮 formu艂臋,
okraszon膮 czasem pseudotradycjami polskiej tolerancji. Je偶eli si臋 kto艣 opiera
na prawach jednostki, to nie widzi tu 偶adnych trudno艣ci. Ka偶dy cz艂owiek mo偶e
osiedli膰 si臋 tam, gdzie chce, przyznawa膰 si臋 lub nie przyznawa膰 do jakiej chce
narodowo艣ci. Broni膰 si臋 przed obcym zalewem - to by艂a rzecz niehumanitarna. O
tym, do jakiego kto nale偶y narodu, decyduje wedle tych doktryn wy艂膮cznie jego
wola. Mo偶na by艂o nieraz s艂ysze膰 takie rozumowanie: je偶eli 呕yd uwa偶a si臋 za
Polaka, to jakiem prawem kwestionuje si臋 jego polsko艣膰, jego patriotyzm? W ten
spos贸b przybysz, kt贸ry podleg艂 tylko zewn臋trznej asymilacji, kt贸ry nieraz by艂
Polakiem za kr贸tkoterminowym wypowiedzeniem, mia艂 r贸wne prawa z Polakiem z krwi
i ko艣ci, wszystkimi w臋z艂ami zwi膮zanym z polsk膮 ziemi膮. Nie robiono te偶 tej
r贸偶nicy, o ile chodzi o osoby polskiego pochodzenia, kt贸re, osiad艂szy w obcych
stolicach, zatraci艂y zwi膮zek duchowy z ojczyzn膮, nie zna艂y jej, a mimo to mia艂y
one w r贸wnym stopniu, co wszyscy, rozstrzyga膰 o losach narodu. Staszic czy 偶ydowska reklama
Na tym ko艅czymy druk fragment贸w ksi膮偶ki prof. Romana Rybarskiego pt. "Nar贸d, jednostka i klasa" (Warszawa 1926) Przedruk za pismem "My艣l Polska" (numery 15-17, 19 z roku 2001)
prof. Roman Rybarski, My艣l Polska, 0000-00-00 |